annstan
23.07.07, 13:27
w nocy z soboty na niedziele zakonczyla swoje krotkie zycie ale pelne
cierpienia Martynka-corka moich znajomych. Martynka zachorowala na nowotwor
kiedy miala 2 latka.. byl w takim miejscu w mozgu ze nie mogl byc operowany:(
w wyniku kilku biopsji uszkodzona jej nerwy, byla sparaizowana.. przestala
chodzic, mowic... po jakims czasie paraliz znikl, zostal tylko lekki niedowlad
prawej strony... ale Martynka walczyla o kazdy dzien...lapala wiele infekcji,
ktore konczyly sie bardzo czesto zapaleniem pluc. 21.06 Rodzice wyprawili jej
huczne 4 urodzinki( teraz mysle sobie, ze moze Mama przeczuwala co moze
nadejsc)i po urodzinkach znow zapalenie pluc.. 2 tyg w szpitalu w
Obornikach.. udalo sie kolejny raz... ale po 5 dniach byciaw domu, zaczela
goraczkowac, przyjechali do Poznania na odz.onkologii dzieciecej...zapalenie
pluc wrocilo:( wykryto jeszcze skrzep o wymiarach 2,5x1,5cm.. powodowal
niedotlenienie, mogl w kazdej chwili urwac sie i spowodowac zator...czekala ja
operacja usuniecia go, jak tylko polepszy sie sytuacja z plucami, lezala pod
tlenem... CRP spadalo...w piatek popoludniu stan sie pogorszyl, przewiezli ja
na OIOM.. mama nie mogla juz z nia byc.. dopiero w godzinach ODWIEDZIN czyli
w sobote od 13.00..wtedy tez powiedzieli rodzicom ze stan jest krytyczny,
pluca robia sie biale... nie dawali szans...byli przy niej caly czas Mama z
Tata.... o 20.00 musieli opuscic oddzial... nie mogli byc tam mimo ze lekarze
napewno przypuszczali iz to kwestia godzin..odeszla do Pana o polnocy tez
21-ego czyli miala 4 latka i jeden miesiac... ona juz nie cierpi ale cierpia
strasznie jej Rodzice, nie wiem jsk im pomoc.. czy sa jakies grupy wsparcia
dla Rodzicow ktorzy tez stracili dziecko?