Dodaj do ulubionych

moja mała Tola...

12.09.07, 13:38
nie wiem od czego zaczac...
tyle emocji tlumie w sobie od czasu gdy Tolcia zaniknela...
tyle zalu do siebie i innych,ze nic sie nie dalo zrobic (a moze sie dalo?!)...

Kocham Cie perelko i nigdy nie zapomne... ale tesknie tak bardzo,ze czuje jak
w srodku mnie cos powoli peka... i nie wiem jak to zatrzymac...

- - - -

Zaczelo sie pieknie...
Gdy zrobilam test ciazowy i pokazaly sie 2 kreseczki wybuchnelam placzem :)
placzem oczywiscie ze szczescia, zaraz po tym telefon do Michala - on z
wrazenia odlozy sluchawke, powiedzial o tym wszystkim w pracy, a jak ochlonol
odzwonil - nie mogac dale uwierzyc...
to byla pełnia szczescia!
Potem czekalismy do 9tyg bo serduszko naszego szczescia nie chialo bic...
Lekarz przekreslij sprawe,kazal odstawic duphaston i przyjsc za tydzien -
codziennie rano 1 moja mysla bylo czy nie poronilam,czy nie ma krwawienia...
Na szczescie po tygodniu na usg okazalo sie ze serce naszego skarba zaczelo
bic... - CHCIALA ZYC! Chciala byc z nam!
Mimo to ze odstawilam leki na podtrzymanie, walczyla!

Potem szlo jak nam sie wydawalo juz "z gorki"... Cala ciaza byla
wzorowa,wszystkie wyniki w normie. Zadnych problemow z samopoczuciem,do
8miesiaca funkcjonowalam normalnie. Wszystkie specjalistyczne badnia jakie nam
zlecono,usg u kardiologa penatalnego,wymazy ect - idealne!

W 33 tygodniu poszlam na usg,w pelni szczescia ze jak na to stadium ciazy
czuje sie super... samo usg - bez zastrzezen.
Ale,ze skrocilam mi sie szyjka na 2 dzien lezalam juz w szpitalu.
W szpitlu - wiadom zastrzyki na szybszy rozwuj pluc... i leki wstrzymujace porod.

Po prawie 3 tygodniach w szpitalu, 9.07, wieczorem lekarz dyzurny kazal mi
przejsc na sale porodowa... Michal trzymal mnie za glowe, przytula i mowil ze
wszystko bedze dobrze. Mocno w to wierzylam! Ale jak tylko polozyli mi mala na
brzuchu poczulam,ze cos jest nie tak...
Byla cala sina,bardzo malutka i nie plakala ani chwili....

Po godzinie moglam do niej pojsc. Pierwszy raz ja pocalowac, dotknac... -
nigdy (ani wtedy ani pozniej) nie mialam jej na rekach...
o 11 zabrali ja do szpitala dzieciecego. Dzwonilam do Michala co 10 min. pytac
czy juz cos wie, co sie dzieje naszej kruszynce... Powiedzial mi wtedy,ze ma
wade przelyku. I bedzie miala "zabieg"...
Mala dobrze zniosla operacje...
Po jednym dniu od porodu, wypisalam sie na wlasne zyczenie ze szpitala, gdy
Misiek powiedzial mi ze procz wady przelyku mala ma wade serca,wade jeli i
szereg innych dorobych wad...
Bylam przerazona,nie wiedzialm jak sie zachowac, co zrobic. Chcialam sie sama
uszczypnac zeby sie obudzic!! Tab bardzo nie chcialam w to wszystko wierzyc!!
Wieczorem pojechalismy do szpitala - zobaczylam ja i nie wiedzialm jak mam
zaregowac,czy to wszystko jest prawda...
Tolcia byla podlaczona do tysiecy rurek,caly czas chodzil respirator, karmiona
byla sada,ale kiedy okazalo sie ze ma zrosniete jelita dostawala tylko
dozylnie suplementy... Mimo to byla najsliczniejsza istota na swiecie... -
byla moja ukochana coreczka...

Zaczelismy sie zastanawiac jak to mozliwe ze zadne usg,zadne badania nie
wykryly tak powaznej i widocznej(!!) wady serca. Mala miala przelozenie
tetnicy i aorty, ubytek w przelyku przed zoladkiem, zrosniete jelita...
Gdybysmy wiedzieli o ktorej kolwiek z tych wad...-rodzilabym w innym
szpitalu,wczesniej zaplanowane bylyby operacje.... moze wszystko inaczej by
sie ulozylo... - moze Tola dzis by zyła!!

Nasz skarb był bardzo dzielny!! Przezyla 3 bardzo powazne operace, w tym
trzecia byl zabieg na sercu...
wieczorem 25.07, pamietam stalam wtedy w kuchni , otwieralam szafke i wedy
przeszlam mi przez glowe mysl,ze ja juz jej nigdy nie zobacze, ze nigdy juz
nie przytule swojego dziecka... Poplakalam sie,bylo mi tak strasznie glupio
przed sama soba,ze sobie tak pomyslalam... Mialam przeciez wierzyc ze wszystko
bedzie dobrze...

Michal wyszedl wczesniej do sklepu, siedzialam i plakalm w kuchni, otwarly sie
drzwi i widze Miśka ktory placze, siatki wyadly mu z rak... powiedzial:
"kochanie, przepraszam,ze ja Ci to mowie - nasza corcia nie zyje" Pamietam,ze
upadlam na ziemie, krzyczama, plakalam...

Potem byl pogrzeb... Nie wiedzialm, jak o tym powiedziec znajomym, wiec sie
nie odzywalam. Dzwonili,pisali - pytali jak dzidzius, a ja nie odbieralam,nie
odpisywalam... nie wiedzialam jak to powiedzic,nie moglo mi przejsc przez
gardlo "moje dziecko niezyje"...

Pochowalismy ja z dziadkami Michala... w białej urnie...
Szlismy przodem, michal trzymal urne w rekach - powiedzialm w tedy,ze nie chce
jej zakopywac,ze prosze go zebysmy std poszli - pamietam odpowiedzial mi: "jej
tam juz nie ma skarbie... on jest juz tam gdzie bedzie jej lepiej niz tu"

Wiem, ze moja corka nawet jesli by przezylam... bardzo by Cierpiala cale
zycie, nigdy nie bylaby w 100% zdrowa...
I wiem ze wybrala sama - tak samo jak wybrala na samym poczatku kiedy zaczelo
byc jej serduszko, tak i wybrala aby to samo serce przestalo bic...

Nie wiem tylko jak poradzic sobie z ta miloscia, tesknota za nia...
tymi wszystkimi emocjami ktore we mnie sa...

W dalszym ciagu momentami czuje sie jak w filmie...
jakby to wszystko nie dzialo sie na prawde...
...jakby to byl zly sen

- - - - - -

przepraszam za ten dlugi post...
musialm to z siebie wyrzuci - wszytko - od samego poczatku...

Tak bardzo nie umiem teraz znalezc samej siebie...
Obserwuj wątek
    • borowinka Re: moja mała Tola... 12.09.07, 15:32
      Dużo wytrwałości życzę. Faktycznie czasami wypisanie sie jest ulga.

      Aniołkowi Toli [*]
      • sylwcia77 Re: moja mała Tola... 12.09.07, 19:28
        ściskam Cie z całego serca, trzymaj się...
        • redudek Re: moja mała Tola... 12.09.07, 19:52
          Łzy sie cisną do oczu,przytulam cie mocno.
          (*)(*)(*)dla Aniołka
    • dafre Re: moja mała Tola... 12.09.07, 19:59
      kurcze aż sie popłakałam...ściskam mocno[*]
      • dominikako Re: moja mała Tola... 12.09.07, 20:31
        (*) (*) (*)
        Swiatelko dla TOLI.
    • agablues Re: moja mała Tola... 12.09.07, 21:33
      Dziękuję, ze mogłam poznać Waszą Tolę.
      Nie wiem, co mogłabym napisać, żadne słowa nie wypełnią pustki,
      tęsknoty. Bardzo mi przykro, ze mieliście tak krótko Tolę. Moja
      córeczka też urodziła się chora. Powiem Ci tylko tyle, ze mnie
      pomagało pisanie tutaj, wspomnanie jej, opowiadanie o niej. Dla mnie
      ogromnie ważne było, zeby zaistaniała, chociaż tutaj. Nasi znajomi
      też w większości nie wiedzieli, co się stało, większość mojej
      rodziny nie widziała nigdy Igi, nigdy ze mną o niej nie rozmawiali.
      Ja nawet nie chciałam, bo co oni mogli rozumieć. Tutaj były osoby,
      które doskonale wiedziały, czuły to samo. Im pisałam o Igusi, im
      pokazywałam jej zdjęcia. Tutaj mogłam pisać o wszystkich kłebiących
      się uczuciach - żalu, złości, buncie, tęsknocie. Mnie to pomagało.
      Trzeba wypłakać wszystko, wszystkie łzy, trzeba przeżyć tę stratę do
      końca, choć przychodzą takie chwile, że chciałoby się położyć na
      grobie i tam zostać na zawsze.

      W listopadzie minie 4 lata, jak Iga przyszła do nas. Nie ma jej z
      nami 3 lata i 3 miesiące. Bądź dla siebie dobra, jak pisała dawno
      temu aniao3 i daj sobie czas na wszystko. Zyczę Ci spokoju i siły na
      przeżycie każdego kolejnego dnia.
      gorąco pozdrwaiam, aga
    • johana19 Re: moja mała Tola... 13.09.07, 11:47
      Łzy same poleciały z oczu gdy przeczytałam Waszą historię... Ściskam
      mocno i życzę dużo siły, bądźcie dla siebie dobrzy, płaczcie razem
      jeśli jest taka pottrzeba bo, jak mówią, żałobę trzeba wypłakać...
      Tola, gdziekolwiek teraz jest, czuje Waszą miłość, opiekuje się Wami
      tu, na ziemi. Dla Niej(*)(*)(*)

      Asia mama LENY
      (27-01-2005)
    • maniula1 Re: moja mała Tola... 13.09.07, 18:29
      strasznie mi jest przykro....Lzy mi polecialy,bo kiedy czytam te
      wszystkie Historie widze siebie z przed 9 lat...Moj synek rowniez
      jest aniolkiem(*)....moge jedynie okazac ci swoje zrozumienie i
      wirtualnie Cie przytulić....Zapalam swiatelko dla malutkiej Tolci(*)
      (*)(*)(*)(*)....
      Badz tu,bo tu Cie wszyscy rozumieja...moge rowniez zaproponowac ci
      strone dlaczego....takie forum napewno pomaga...ja trafilam w tym
      roku tu,gdybym na tamten czas miala komp.i trafila na podobne forum
      byloby mi troszke latwiej,bo tu dopiero znalazlam
      zrozumienie....trafilam pozno,bo od niedawna mam komp.ale pierwsze
      co zaczelam szukac wlasnie takich stron....mimo to ze dzis mam 2
      dzieci musialam znalezdz was wszystkich aby znalezdz zrozumienie
      mnie z przed 9 lat....jeszcze raz Cie przytulam....Aniolki (*)(*)(*)
      (*)
    • evimama Re: moja mała Tola... 15.09.07, 14:22
      I ja płaczę... Moja Misia jest z nami ale tak mało dawali jej szans,
      że liczyłam się ze wszystkim. Ściskam Was mocno.
      • mad-25 Re: moja mała Tola... 15.09.07, 20:07
        (*)(*)(*) To dla ANIOŁECZKA TOLI.
      • mad-25 Re: moja mała Tola... 15.09.07, 20:11
        (*)(*)(*) To dla ANIOŁECZKA TOLI.
        Ja także się popłakałam. Bardzo smutne jest życie... ale myslę że
        jeszcze czekają na Was miłe chwile. na pewno wszystko będzie dobrze.
        Tola na pewno by nie chciała by Mamusia i Tatuś ciągle płakali. Na
        pewno chce by jej rodzice byli szczęśliwi. Ona patrzy Z NIEBA i na
        pewno znajdzie sposób by pocieszyć swoich rodziców...

    • danusia1958 Re: moja mała Tola... 16.09.07, 11:49
      Toluniu(*)(*)(*)

      babcia Aniolka Natalki i Julki 17 mcy
    • mama_tolci dziekuje... 16.09.07, 14:32
      dziekuje Wam wszystkim...

      dlugo sie zastanawialam czy "wyzewnetrznienie sie" tutaj dobrze mi zrobi - teraz
      wiem, ze tak.
      Dziekuje Wam za zrozumienie i za to, ze moglam to wszystko napisac i miec
      swiadomosc, ze przeczyta to "ktos" kto naprawde zrozumie co czuje...

      Dziekuje Wam raz jeszcze...
      Wierze, ze Tola wybrala to co bylo dla Niej lepsze... - tylko ciezko sie nam
      jeszcze z tym pogodzic...

      Pozdawiam...
      • carla25 Re: dziekuje... 10.10.07, 22:48
        Bardzo mi przykro (*)(*)(*)
    • lhotse71 Re: moja mała Tola... 17.09.07, 16:33
      przytulam Cię mocno...
      Toluniu dla Ciebie Kruszynko
      (*)(*)(*)

      Ania
      • baska121 Re: moja mała Tola... 17.09.07, 17:52
        Przytulam Was mocno .
        Dla Toli Swiatelko (*)(*)(*)
        Babcia aniołka Alicji 31.05.2007
    • monia853 Re: moja mała Tola... 20.09.07, 23:35
      Musicie być dzielni...dla WASZEJ córeczki...
      Dla Ciebie Kruszynko(*)(*)(*)
    • mamazosienki Re: moja mała Tola... 10.10.07, 19:48
      Dobry wieczór mamo Toli.. Jestem mamą Zośki ale też mamą mojego kochanego
      syneczka(miał w moim brzuszku tylko 12 tyg)Przyjdzie taki dzień że będzie
      lepiej.Tola zawsze będzie z tobą. I miłość do niej zawsze będzie taka sama. Ja
      kocham go tak samo choć niektórzy już dawno zapomnieli. Najgorsze że uważają że
      nie powinnam o tym rozpamiętywać. Ale jak nie pamiętać o moim pierwszym kochanym
      syneczku. Niech robią co chcą i pozwolą mi żyć jak chcę. Mamo i tato Toli życzę
      wam abyście jak najszybciej byli znowu szczęśliwi i uśmiechnięci. Ja też się już
      uśmiecham(minęło 4 lata i 8 miesięcy) Właśnie przed chwilką moja Zosia
      powiedziała żebym nie płakała. Ale jest mi po prostu przykro.Tak bardzo przykro
      że tak wiele rodziców musi cierpieć.Jeszcze raz mocno was ściskam i zapewniam
      was że będzie lepiej.Aga(gdybyś chciała kiedyś pogadać a nie miałabyś nikogo pod
      ręką to napisz.Możemy pogadać o wszystkim nawet o pogodzie,tylko po to żebyś w
      tym momencie nie była sama ze swoją pustką)
    • reda77 Re: moja mała Tola... 10.10.07, 20:45
      Ogromnie Ci współczuję. Moja córeczka też od nas odeszła, mieliśmy ją tak
      krótko.... ale musimy być silne, nasze Aniołki na pewno nie chcą, by ich rodzice
      byli w ciągłej rozpaczy. Im jest już dobrze, modlą się za nas i nad nami czuwają.
      Światełko dla Tolusia [*****]
      • gaja_07 Re: moja mała Tola... 10.10.07, 23:33
        moja córeczka miała mieć tak na imię a mój mąż też Michał
        bardzo Cię przytulam
        <serducho>
    • danusia1958 Re: moja mała Tola... 19.10.07, 23:52
      Dla Toli (*****)

      babcia Aniolka Natalki i 18 mcy Julki
    • junior77777 Re: moja mała Tola... 27.12.07, 21:12
      Strasznie ci wspolczuje,twoj list jest tak poruszajacy,ze serce peka
      z zalu.Jestes bardzo dzielna a twoj aniolek jest dalej z toba bo
      nosisz go w sercu.Najwazniejsze jest to ,ze twoja coreczka nie
      cierpi i napewno jest dumna z takiej mamy.Trzymam za ciebie kciuki i
      jestem z toba.Badz dzielna.
    • kasik4444 Re: moja mała Tola... 27.12.07, 22:55
      Dla Ciebie Toleńko(*)

      kasia-mama Aniołka Zuzi(*)
    • ankups Re: moja mała Tola... 29.12.07, 17:06
      pewnie juz tego nie przeczytasz, pewnie tu już nie zaglądasz, ale to
      nie jest ważne.
      Dziekuje, że opowiedziałaś o Tolci. Moja córcia tez tak miała na
      imię. Odeszła w 10tc. Jej serduszko nie zabiło.
      Kochanie, opowiedz, jak wyglądała? Ile ważyła? Jesli znajdziesz
      czas, siłe i potrzebę. Chciałabym lepiej Ją poznać. Może moja
      Córeńka taka by była?
      Całuję.
      • ankups Re: moja mała Tola... 29.12.07, 17:09
        P.S tez słyszałam, że rozpamiętuję, ale to nie jest prawda1 Pamięc o
        ukochanej osobie to normalność i przywilej. Ciesze się, ze nie boisz
        się o Niej mówić i że to "wypisanie" Ci pomogło. Mnie tez to pomaga.
    • blekitna_laguna Re: moja mała Tola... 30.12.07, 20:34
      Gdy traci sie dziecko, to doświadcza sie bólu i tęsknoty o
      niewyobrażalnej mocy, ja z tym uczę sie życ, ciężka i długa to
      nauka, ale tak naznaczone zostały drogi osieroconych Matek-i należy
      nią kroczyć dalej, w poszukiwaniu promyka nadzieji, daj sobie czas,
      on jest naszym sprzymierzeńcem, trzeba w to wierzyć..

      (*)(*)(*)
      Dla Aniołeczka Tolci..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka