Dodaj do ulubionych

może nie powinno mnie to obchodzić ? a może jednak

15.05.08, 20:45
dziewczyny(glownie, ale i chlopaki), wiem,że wyklniecie mnie za ten
post, ale trudno, czytam was od dawna i widzę, ze tworzycie cos na
ksztalt "towarzystwa wzajemnego cierpienia", duzo mysle na ten temat
i uwazam , ze idziecie w zlym kierunku, zamiast walczyc z bolem,
pokonywac przeciwosci, to zatracacie sie, w tym co bylo i nie
wroci.chyba lepiej byloby wam bez tego forum....jak dawniej
Obserwuj wątek
    • sayeth Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 15.05.08, 21:04
      Nie wiem jak inni rodzice, napisze tylko w swoim imieniu.
      Minelo dzis 5 tygodni od smierci mojej coreczki, wiec ciezko mi
      powiedziec, czy zatracam sie w tym co bylo.
      Jedno jest pewne - nie staram sie zyc jak dawniej, bo tak sie nie
      da, bo nie ma fragmentu lancucha mojej rodziny, ale na pewno staram
      sie zyc na nowo. Staram sie i wydaje mi sie, ze w miare mi to
      wychodzi zrozumiec i zaakceptowac fakt, ze mojej coreczki nie ma i
      nie bedzie. Staram sie usmiechac i smiac, do dzieci, do rodzicow, do
      przyjaciol. Staram sie by moje zycie, a tym samym zycie moich dzieci
      bylo szczesliwe, jakkolwiek paskudnie to brzmi, bo od razu w glowie
      rodzi sie mysl, jakim prawem i czyja decyzja ta dwojka ma byc
      szczesliwa, a ta jedna ma nie zyc??
      Ale przychodzi taki moment. ze nie udaje mi sie, nie radze sobie z
      emocjami, z zalem, bolem, tesknota. I wtedy zagladam tu, wyplakuje
      morze lez i jest mi lzej, znowu przez jakis czas udaje mi sie dalej
      zyc.
      Ja Ciebie nie wyklne, kazdy ma prawo pisac co chce. Ale pamietaj
      tez, ze kazdy ma prawo swoj bol i swoja strate przezywac tak, jak
      czuje ze musi. Jedni ulge znajduja w odcieciu sie od tego co bylo,
      inni w rozpamietywaniu i pielegnowaniu wspomnien o tym co bylo
      dswniej. Byc moze nie ma jednej slusznej drogi, wiec ciezko komus
      kto jest zrozpaczony po stracie powiedziec czy nakazac - zyj dalej.
      • zuzia63 Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 15.05.08, 21:45
        no wiec ja tylko odpowiem, ze piekne jest to, co napisalas,
        serdecznie wspolczuje straty,domyslam sie, ze przezywasz teraz
        koszmar. nie bylo moja intencja negowanie cierpienia po stracie
        dziecka,przeciez nie moze nas spotkac nic gorszego. mysle tylko, ze
        po czasie zaloby( u jednej osoby niech to bedzie miesiac dwa, u
        drugiej duzo dlużej), powinien nastapic okres powrotu do zycia, do
        rodziny, do innych, zyjacych dzieci jak u ciebie, czy nastepnych
        dzieciatek. to forum mnie momentami przeraza, tym zatraceniem
        wlasnie..
        • sayeth Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 15.05.08, 23:48
          Zuzia mysle, ze dla wielu rodzicow to forum to jest wlasnie taka
          odskocznia, miejscem do wylania tego zalu i bolu, ktory sie
          gromadzi, gromadzi i gromadzi i czasami trzeba to z siebie wyrzucic.
          To forum dla rodzicow, ktorzy stracili dziecko, wiec w sumie ciezko
          spodziewac sie w tym miejscu radosnych, pelnych nadziei i wiary w
          lepsze (??? jakie lepsze ???) jutro. To co dla kazdego rodzica jest
          najwieksza tragedia - smierc dziecka - my juz doswiadczylismy.
          Ja chyba wiem o co Ci chodzi, rozumiem. Ale nie znam odpowiedzi.
          Wiem tylko, ze juz zawsze obok radosci bedzie we mnie smutek, obok
          szczescia tesknota, obok spelnienia niespelnienie. Wiem ze zawsze
          bede mama dziewczynki, ktora zatrzymala sie w wieku niespelna 2 lat.
          I wiem ze zawsze bede o niej pamietac, ze zawsze bede za nia
          tesknic, ze zawsze bede myslec o tym jaka dziewczynka, nastolatka,
          kobieta by byla.
          2 tygodnie po smierci Hani zarzucilam mezowi, ze zyje dalej, zyje
          jakby nigdy nic... Dlugo rozmawialismy, dlugo szukalismy samych
          siebie w tym wszystkim i doszlismy do wniosku, ze naprawde nie
          zmienimy tego co sie stalo, Hani nie ma, jestesmy my i Kuba z Marta.
          Mozemy isc z Hania, pograzajac sie w cierpieniu lub mozemy zostac z
          Kuba i Marta. Zostalismy. I mimo wszystko zyjemy dalej.

          To co mnie zadziwia, wlasnie to robie.. pisze nie w temacie, byle
          tylko pisac o moim zalu, smutku i tesknocie. I mysle, ze o to chodzi
          na tym forum. Mi pisanie o mojej coreczce i moich uczuciach i
          rozpaczy, przynosi po prostu ulge. I mysle, ze dla wielu z nas to
          forum to miejsce, gdzie bez obaw mozna to z siebie wyrzucic. Bo
          ciezko wsrod osob, ktore tego nie przezyly, pozostac soba.
      • buleczka-t Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 15.05.08, 22:55
        Ja również napiszę we włsnym imieniu.
        Weszłam na to formum całkiem nie dawno. Byłam wtedy wściekła i
        rozszalona, pałałam wręcz nienawiścią do Boga i do ludzi. Kiedy
        mijała kobiety w ciąży, matki z dziećmi, idąc na spacer z psem
        przepełniała mnie gorczy i pretensje. Tysiąc razy zadawałam sobie
        pytanie czemu czemu ja dowiedziałam się w ciąży że Tomuś będzie
        chory, czemu trafił na najgorszą odmianę, na najgorszy przypadek
        jakiego lekarze nie widzieli w jednym dziecku na raz, czemu był tym
        jednym na 50.000, czemu ta walka o jego życie zakończyła się
        porażką. Czemu zmarł? Podduszał się językiem przy płaczu. Jeśli
        uciekał śmierci setki razy, jeśli przeżył dwie poważne reanimacje to
        czemu nie przeżył trzeciej? Bo mnie tam nie było, wina lekarzy. Non
        stop wszystkie złe chwile krążyły mi w myślach. Nie widziałam
        niczego dobrego i nic nie przychodziło mi do głowy.
        Nie wiedziałam co robić. Znałazłam to forum. I czytając te bolesne
        zwierzenia matek uświadomiłam sobie, że w tym wszystkim co spotkało
        moje dziecko jest tyle pięknych wspomnień, o których ja wscale nie
        chcę zapomnieć. Ja chcę się nimi cieszyć.
        Lekarze ostrzegali, że jak się urodzi Tomcio to może mieć na tyle
        cofniętą żuchwę, że jego języczek przy pierwszym płaczu się zapadnie
        a on się udusi na moich oczach, że nie dadzą rady ani zaintubować
        ani wykonać zabiegu tracheotomii i on umrze. A on się urodził i
        rozpłakał i wcale się nie udusił. I położyli mi go na brzuszku. I
        widoku jego ślicznego pysia, cudnych oczek i kręconych włosków nigdy
        nie zapomnę.
        Z powodu tej cofniętej żuchwy, zapadającego się języka i krótszej
        buzi po prawej stronie twarzy był karmiony sondą dożołądkową.
        Również było to na początku tragedią. Dziś wiem że miało dobre
        strony: jadł prawidłowo, o czasie, nie musiałam budzić go do
        jedzenia a potem usypiać. Miał usystematyzowany sen. I był
        bezpieczny.
        Był 3 miesięce w domu. Odwiedzali nas znajomi, z którymi często
        rozmawiamy teraz i wspominamy zabawy z Tomciem, spacery, jego
        uśmiech i radosne oczka, machanie rączkami, "grychanie", itp. To
        ciepłe wspomnienia.
        Później pojechaliśmy na leczenie do Warszawy, zabieg chirurgiczny. I
        zaczeły się schody. Opiszę zainteresowanym wadę jeśli będą chcieli.
        Sekwencja Pierre-Robin.
        Problem z intubacją, bezdechy, sinienia, reanimacje po ustaniu akcji
        serca. Wtedy myślałam że to potworność ze strony Boga. Teraz jestem
        wdzięczna, że dał mi aż tyle radości i wspomniej. Mój Tomek był
        jedynym takim pacientem w szpitalu, tak długo i z takimi wadami,
        jedną nogą na drugim świecie jedną na tym. A przy tym miał wielką
        radość życia, zawsze żywy i uśmiechnięty. Szczęśliwy i zadowolony.
        Był mały a miał wielkie serce. Wszyscy go w szpitalu się bali i
        kochali z podziwem. A on zawsze się do wszystkich uśmiechał.

        Nie traktuję tego forum jako zatapianie się w rozpaczy lecz jako
        możliwość powiedzenia tego co pragnę, pokazania innych jak w bólu,
        strachu i cierpieniu udało mi się wytrwać i wspierać własne dziecko.
        Jak długo drogę przeszłam i jak walczyłam o mojego syna. I że było
        warto.
        Było warto dla wspomnień i wiedzy jaką dzięki mojemu Tomciowi
        zdobyłam.
        Bardzo kocham mojego synka i to się nigdy nie zmieni. A to że o nim
        mówię nie jest wyrazem rozpaczy ale miłości. Był, jest i zawsze
        będzie obecnym w moim życiu.
        Być może mogę pomóc innej mamie w rozpaczy albo w znalezieniu
        radości w tym co było.
        Albo chociaż w kwestiach medycznych, o których mam teraz całkiem
        niezłe pojęcie.

        Jasne, że czasem mam gorsze dni i płacze za Tomciem. Wchodzę tu jest
        mi lepiej. Płacz to nie grzech a pomaga.

        Wierzę w Boga i jestem mu wdzięczna za Tomcia, za to że mi go dał i
        za to że zabrał go do siebie - mój syn jest bezpieczny, nie muszę
        się o niego martwić i zasypiam spokojnie, bo wiem nigdzie nie byłoby
        mu lepiej.


        Pamiętaj, że każdy z nas jest inny - innaczej znosimy i radzimy
        sobie z bólem.
    • buleczka-t Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 16.05.08, 11:07
      Zuziu ja cię nie potępiam.
      Dla mnie taka mama jak seyah jest wsparcie. Czytając to co napisała
      wiem, że jest jutro i że można żyć dalej. Wiem, że moje cierpienie
      to wariacto tylko uczucia matki, które pozostaną we mnie na zawsze.
      Mam męża, który mnie wspiera ale on nie jest przy mnie w każdej
      minucie. On pracuje a ja teraz szukam nowej pracy, z poprzedniej
      zrezygnowałam o nie mołam znieć współczucia i ludzich słów.
      Tomek zmarł 14.02.2008 mając 8 miesięcy. Wszędie gdzie idę na
      rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy pytają o dziecko i
      widniejący, przerwany urlop wychowawczy. I muszę mówić i o wadzie
      Tomcia, i leczeniu jego, i o naszych badaniach genetycznych i o jego
      śmierci. Opowiadam o moim synu z dumą.
      Ale wracam do domu i ta rozpacz, ból i strach wracają. Ten strach
      przed następną ciążą. Fakt, że nie ubiorę Tomcia do chrztu, komunii,
      nie zobaczę jak chodzi i dorasta, nie przyprowadzi dziewczyny do
      domu, a ja nie przekonam się jaką będę teściową. I wchodzę tutaj
      piszę coś i jest mi lżej. I waracam pamięcią to tych cudownych chwil
      i radości jaką miałam z Tomciem. Miałam wiele i tyle musi
      wystarczyć - wicej nigdy nie będzie. To czasem przytłacza.
      Tu mogę pisać i czytać. W domu nie mam na zawołanie kogoś kto mnie
      wysłucha teraz, na zawołanie.
    • mmmmmm2 Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 16.05.08, 15:38
      Zuzia już kiedyś próbowała mącić.
      W zeszłym roku pisała:
      "Wiem, że ocenicie mnie jako okrutną i bez serca, ale myślę, że mama
      Aleksandry ma rację. Rozumiem ją i popieram. Nie wolno nam, żyjącym,
      zatrać się w żałobie za zmarłymi.Czasu nie cofniemy i wyroków
      opatrzności także. Trzeba starać się zapomnieć, a nie rozpamiętywać,
      cierpieć, właściwie bez szansy i nadziei na zmianę na lepsze. To po
      prostu nie ma sensu."

      Mam wrażenie że zuzia lubi podczytywać to forum (widocznie taką ma
      frajdę), a raz do roku wtrącić jakieś kontrowersyjne zdanie.
      Super, zuzia, w końcu coś się będzie działo, prawda?

      Myślę, że na tego typu posty zuzi nie warto odpowiadać.

      • anaba1 Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 16.05.08, 15:57
        A ja myslę,że warto pomyśleć o tym co Zuzia napisała i dobrze, że co
        jakiś czas można przeczytać jej post. Ja też przeszłam przez okres
        zatracania sie i rozpamietywania. Mąz zabronił mi zaglądac do tego
        forum i myślę, że miał rację. Jaszcze teraz zatruwam życie moim
        zdrowym dzieciom faktem ,że nie potrafię cieszyć sie z tego co mam,
        bo wcześniej zdarzyła mi się tragedia. A przeciez oni zasługują na
        uśmiechniętą mamę. Myśle , że to forum jest bardzo potrzebne ale
        niektóre osoby wykorzystują go do pogrążania sie w swoim cierpieniu
        i powstrzymywaniu się przed powrotem do życia . Nie
        piszę "normalneg" lub "poprzedniego", bo po śmierci dziecka (ale też
        każdej bliskiej osoby) nic juz nie jest takie samo i takie jak
        dawniej... Można jednak i trzeba życ dalej i odnależć sens życia
        oraz cieszyć się z jego dobrych chwil nie zapominając o przeszłości.
        Ja mimo wszystko wracam czasem na to forum ale znając niektóre wątki
        po prostu do nich nie zagladam. Dziękuję Zuziu i Sayeth ja akurat
        szukam w nim tego co Wy napisałyście.
        Pozdrawiam cieplutko
        A.
        • zuzia63 Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 16.05.08, 22:15
          Witam Was kochane sayeth, buleczka-t,anaba1.Dziękuję, ze
          poswiecilyscie czas ,aby mi odpowiedziec.Ciesze sie, ze
          zrozumialyscie intencje mojej wypowiedzi, ja naprawde ogromnie Wam
          wspolczuje, czlowieka nie moze spotkac juz nic gorszego niz Wam sie
          zdarzylo. Jestescie madrymi, silnymi kobietami i dlatego wierze, ze
          uda Wam sie pokonac bol, strach i obawy i bedziecie juz niedlugo
          wesolymi,wspanialymi mamami dla swoich obecnych i kolejnych
          dzieciaczkow.ps. dla mnie, poczucie straty ukochanych osob nie jest
          pojeciem abstrakcyjnym
          Zycze Wam duzo szczescia, teraz na nie szczegolnie zaslugujecie,
          pozdrawiam
          • agatak78 Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 18.05.08, 19:51
            Takie fora są potrzebne. Po stracie mojej Kruszynki, nie chciałam z nikim
            rozmawiać, nikogo widzieć, a jednak szukałam osób, które przeżyły to co ja.
            Dlaczego? Może szukałam prawdziwego zrozumienia?
            Ciężko odnaleźć się w rzeczywistości, która nas otacza. Powrót do życia? Ja
            codziennie chodzę do pracy i jak na ironię pracuję z małymi dziećmi. Uczę ich,
            bawię sie z nimi, rozmawiam z ludźmi i myślę o kolejnym maleństwie... ale wracam
            tu...Wyobrażam sobie jak musi byc ciężko rodzicom, którzy nie mają dostępu do
            internetu, którzy nie mają z kim porozmawiać, a inni doradzają im tylko, aby
            zapomnieli i żyli dalej. Tak czy inaczej życie płynie..
    • adomek do zuzi 17.05.08, 15:39
      moja rada brzmi nie czytaj, nigdy nie zrozumiesz rodzica, który
      stracił dziecko, idź na inne form.


      do widzenia
    • twoj_aniol_stroz Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 17.05.08, 17:13
      To nie do końca tak. Czasem są takie chwile kiedy ból i cierpienie
      po stracie kogoś bliskiego wracają. Wtedy właśnie to forum daje
      ulgę. Myślę, że nie jest tak, że osieroceni rodzice każdego dnia
      tarzają się w popiele z rozpaczy, rwą włosy z głowy, mają
      zapuchnięte od płaczu oczy i jak tylko poprawia się im samopoczucie
      to wchodzą tu, żeby się zdołować i rozpaczać od nowa. To raczej
      wygląda odwrotnie. Żyją, albo raczej starają się żyć normalnie,
      chodzą do pracy, piorą, sprzątają, oglądają TV, rozmawiają z ludźmi,
      a kiedy nadchodzi chwila smutku i bólu, kiedy on wyłazi gdzieś ze
      środka i ogarnia człowieka to zaglądają tutaj by znaleźć dobre
      słowo, pocieszenie i zrozumienie. Tu nie usłyszą: "o rany, ty znowu
      to samo. Daj już spokój" Tu usłyszą: "Rozumiem i ciepło przytulam"
      To forum jest właśnie po to, żeby czuć się bezpiecznie i znaleźć
      zrozumienie w chwili gdy już nie daje się rady samemu. Tu nikt nie
      jest sam ze swoim bólem i cierpieniem...
      • buleczka-t Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 17.05.08, 21:22
        Kimkolwiek jesteś - dzięki.

        W kilku słowach powiedziałeś dokładnie to co myślę o tym forum i to
        po co tu zaglądam.
    • hania731 Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 17.05.08, 22:07
      zuziu, staram się zrozumieć sens Twojego posta i zgadzam się, ze trzeba iść do
      przodu, ale... niestety nie wiesz jak się czuje matka po stracie ukochanego
      dziecka, my dobrze wiemy, że trzeba iść w kierunku przyszłości, ale nie masz
      pojęcia jakie to ciężkie.
      Będę pisać za siebie, mimo wszystko staram się, żeby iść do przodu, zwłaszcza,
      ze mam starszą córeczkę, a teraz także i młodszą siostrzyczkę naszego aniołka.
      podpisuję pod tym co dziewczyny napisały, czym jest to forum dla nich.
      Po śmierci córeczki, bardzo mi pomogło, nie da się ocenić jak długo kto ma być
      pogrążony w cierpieniu.
      I zwróć uwagę na jedno, że tu nie ma osób, które w jednym czasie straciły swoje
      skarby i przeżywają w podobny sposób swoją żałobę, tu ciągle pojawia ktoś nowy.
      Ja nauczyłam się żyć z tym,że hani nie ma z nami, choć czasami są chwile,że
      nadal nie umiem.
      Ale co ma powiedzieć osoba, która dopiero co straciła dziecko? Albo miesiąc
      temu, a czasem i kilka lat nie wystarczy,żeby nauczyć się żyć z tym bólem.
      Napisałaś: "zatracacie sie, w tym co było i nie wróci", ale dzięki temu nie
      zapominamy o naszych dzieciach, jest dzień, kiedy myśląc o niej uśmiecham się na
      myśl, jaka była słodka, a jest dzień, kiedy nie mogę się z tym pogodzić. A
      uwierz mi,że jeszcze teraz myśląc z uśmiechem o przyszłości mam wyrzuty
      sumienia, że co ze mnie za matka, skoro cieszę się jak nie ma mojego dziecka.
      Nie wiesz czym jest ciąża o stracie dziecka, jak bardzo boisz się kochać to nowe
      maleństwo.
      Staram Ci się wytłumaczyć, że dla nas nic już nie będzie jak dawniej, wszyscy
      dookoła tłumaczą mi, że to było i nie wróci i myślisz, że to mnie pociesza?
      Pocieszają mnie całkiem inne słowa, które znalazłam tu, na forum,i tylko od
      osób, które wiedzą co to ból po stracie dziecka.
      • buleczka-t Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 17.05.08, 22:29
        Najbardziej dobijające słowa to te gdy ludzie mówią musisz żyć
        dalej, zapomnieć i mieć następne dziecko.
        Żyć dalej się staram. Spotykam się z ludźmi i uśmiecham. Szukam
        pracy i spaceruje z psem.
        Nie da się jednak zapomnieć i nawet nie chce zapomnieć mojego synka.
        Denerwuje mnie wręcz fakt że nikt nie chce go wspominać - bo po co
        rozdrapywać rany. Te rany przecież są i zawsze będą. A to dziecko
        było cudowne więc czemu chcą zapomnieć?
        Nie wiem i nie rozumiem tego, teraz nawet nie próbuję i nie chce ich
        zrozumieć.
        Są takie dni że wspomnienie Tomcia wywołuje uśmiech a są takie że
        łzy.
        Na tym forum znalazłam ludzi, dzięki którym zrozumiałam, że nie
        trzeba zapomnieć żeby żyć dalej bez Tomcia. Że jest jakieś światełko
        w tunelu. Że jeszcze nie zwariowałam i mogę żyć dalej z moim
        Malutkim Tomciem w sercu.
    • blekitna_laguna Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 19.05.08, 11:01
      no comment..
    • iwon-a26 Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 19.05.08, 11:40
      Czytałam Twój post i może masz troche racji ale tylko trochę. Trzeba iść do
      przodu to prawda bo nie ma innego wyjścia. Ale ja tylko dzięki temu forum wiem
      że nie jestem sama, wiem że są kobiety które w pełni mnie rozumieją. Ty chyba
      nie straciłaś dziecka nie zrozumiesz tego.
      Tu możemy sie wygadać komus kto nas na pewno zrozumie. Nie wiesz jak to jest gdy
      idziesz miastem a ludzie którzy cię znają omijają cię z daleka bo boją się do
      ciebie podejść, tu wiem że jestem traktowana normalnie.
      Nie tak dawno spotkałam się z jedną z kobiet z tego forum. Jest wspaniałą osobą,
      gdyby nie to forum nie poznałabym jej. To naprawde dużo daje a przynajmniej mi i
      pozwala jakoś wrócić do normalności
    • magdya1 Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 19.05.08, 17:23
      Zuziu, nie wiesz, nie rozumiesz, więc nie radź.
      Towarzystwo wzajemengo cierpienia-tak nazwałaś to forum-masz rację,
      tylko nie widzę w tym nic negatywnego.Mi to forum bardzo pomogło,
      choć tuż po stracie Jasia, kiedy inna mama Aniołka mi o nim
      powiedziała, uznałam, że jest bez sensu i ze nic nie pomoże. Ale
      kiedy już przyszedł czas, że nikt nie chciał ze mną o Jasiu
      rozmawiać, właśnie tu znalazłam ukojenie. Właśnie dzięki temu forum
      pomyślałam o Jaśku jako o Aniołku, a o sobie jako Aniołkowej mamie.
      I to pomogło. Nawet nie wiesz jak się poczułam, kiedy wchodząc na to
      forum znalazłam post koleżanki proszący o światełko dla mojego
      Jaśka. Tu możemy mówić o dzieciach, których już nie ma. To forum to
      takie świadectwo ich istnienia. I rzeczywiście zaglądam tu gdy jest
      mi źle. I kiedy wychodzę to jest mi lepiej. Bo wiem, ze są inne
      dziewczyny, które mnie rozumieją, które tuż po stracie miały takie
      myśli wobec innych dzieci, szczęśliwych mam, Boga, że aż wstyd
      czasami przed samą sobą. I że to jest normalne i że mija. I że po
      jakimś czasie będzie lepiej, że da się żyć jakoś. Nie wiem, Ty może
      tego nie rozumiesz, ale właśnie ja tu znajduję dużo nadzieji, oprócz
      tego całego cierpienia. ALe może dlatego, ze my "nieszcęśliwcy"
      jesteśmy nieco niżej niż mamy ziemskie, które na tym forum znajdują
      jedynie ból.
      Wiem jedno-forum w takiej postaci jest potrzebne i pomaga. A Tobie
      Zuziu życzę abyś nigdny nas nie musiała zrozumieć, jeśli wiesz co
      mam na myśli
    • livian Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 20.05.08, 00:17
      Zuziu, mysle, ze powinnas poprzestac na pierwszej czesci tytulu
      Twojego watku. To nie powinno Cie obchodzic. Tu sa dorosli ludzie,
      ktorzy jesli beda potrzebowali twojej madrej rady to Cie odnajda.
      Trzeba miec niezly tupet, zeby napisac takiego posta. Po jakiego
      grzyba w ogole tu wchodzisz, mozesz powiedziec?
    • sanciasancia Re: może nie powinno mnie to obchodzić ? a może j 21.05.08, 15:34
      Każdy w takiej sytacji radzi sobie,jak może.
      To jest jedna ze strategii przeżycia, ja jej akurat nie stosuję, bo mam inną.
      Wydaje mi się, że ocenianie takich postaw jest nie na miejscu.
    • monala1 myślę, że każdy byłby szczęsliwy 21.05.08, 16:46
      gdyby umarło to forum a nie " nasze dzieci"...
      • buleczka-t ale 21.05.08, 16:57
        jeśli już tak się stało, że nasze dzieciątka odeszły,
        to niech to forum istnieje,
        bo chyba każdy z nas znajduje tu ukojenie dla swojego bólu i
        tęsknoty.
        • livian a ja mysle, ze kazdy bylby szczesliwy, 22.05.08, 13:00
          gdyby nie pouczaly go nieproszone madrale, ktore "chca dobrze", a
          nic nie rozumieja.

          Ja tylko napisze do autorki watku - ale mozesz to zrozumiec tylko
          jesli masz dziecko. gdyby ono umarlo potrafilabys powiedziec
          sobie "nie ma sensu sie zadreczac, trzeba zyc dalej?" wyobraz to
          sobie. to ja juz mysle, ze latwiej to powiedziec ludziom, ktorzy
          faktycznie to przezyli i moze wiedza, ze tak sie da. ale
          teoretycznie wyobrazajac to sobie, mysle, ze nigdy nie umialabym
          powiedziec sobie trudno, trzeba zyc dalej. Tym bardziej wiec nie
          odwazylabym sie wymadrzac i kazac ludziom, ktorzy stracili dziecko
          naprawde - "zyc dalej". straszna impertynencja.
          • zuzia63 pewne jestem, wedlug ciebie ta nieproszona madral 23.05.08, 23:38
            po pierwsze,przepraszam, mialam formatowany dysk,i nie moglam
            odpisac na biezaco, po drugie przepraszam wszystkie mamy, ktore
            stracily dzieci, za swoj glupi post,wiele zrozumialam,czytajac Wasze
            odpowiedzi, po trzecie, ja naprawde chciaam dobrze, a zaraz to
            wyttlumacze
            • buleczka-t ZARAZ to pojęcie względne 24.05.08, 23:54
              mnie nie uraziłaś,
              dzięki tobie dałam upust swoim myślą.

              A może przy okazji, ktoś taki jak ty coś zrozumie - jak to jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka