solcia22
14.10.08, 20:27
Moja Kochana Julenka istotka tak pelna radosci i zycia odeszla
28.09.2008 majac prawie 11 miesiecy.Urodzila sie z wrodzona wada
serca zreszta tak samo jak jej starszy o rok brat.Ani banalna ani ta
najgorsza jak to lekarze okreslaja "srednia".Byla ruchliwym
dzieciaczkiem niezle juz chodzila planowalam kupic jej po operacji
ladne buciki.Operacja sie udala Julcia dochodzila do siebie szybko
zaczela samodzielnie oddychac i nagle ni z tego ni z owego jej serce
przestalo bic.Proby ratowania Jej nie powiodly sie i stracilismy
Nasza dzielna Dziewczynke.Nikt nie byl na to przygotowany byla
przeciez taka silna.Dlaczego zatem?Dlaczego Ona? 2 listopada Julci
braciszek Adas mial pomagac dmuchac swieczki na torcie skonczylaby
roczek a zamiast nich w Dniu Jej Urodzin zaplona znicze na Jej
grobie.Oboje mieli w przyszlym roku powitac Nowe Malenstwo w
rodzinie.Jak poradzic sobie z tym bolem?Serce tak krwawi.Pomozcie.
Ula