Dodaj do ulubionych

do niewyspany77

13.02.10, 15:45
Co myślisz odnośnie przydatności doktorantowi j.obcych? czytałam wypowiedzi na
ten temat i jestem ciekawa co ty na to. Jako że liczę się z twoim zdaniem i
widzę, że znasz się na rzeczy, proszę o odpowiedź. Bo przecież może się
zdarzyć, że ktoś się męczy z powodu niezdolności do j.obcych, ale bardzo
dobrze idzie mu nauka w innych dziedzinach.
Obserwuj wątek
    • jose_saramago Re: do niewyspany77 13.02.10, 18:48
      niewyspany na pewno odpowie, ale ja sie jednak wetne.

      chcialbym zapytac o ten brak zdolnosci do jezykow. na czym to polega? ze sie
      slowek nie jestes w stanie nauczyc? czy moze ze kilku regul gramatycznych? nie
      znam sie na tym, ale wydawaloby mi sie, ze kazdy, kto jest w stanie napisac
      doktorat jest rowniez w stanie opanowac slownictwo w zakresie przeczytania
      tekstu naukowego. gramatyka w takich tekstach jest zazwyczaj oszalmaiajco prosta.
    • kenzo77 Re: do niewyspany77 13.02.10, 22:34
      Ja też się wetnę (za co przepraszam).
      Myślę, że nie przejdzie doktorat napisany na bazie tylko polskiej literatury.
      Musisz studiować i cytować literaturę zagraniczną. Powinnaś też publikować w
      języku obcym. Nie wiem, czy masz tyle pieniędzy, żeby "opędzić" to zleconymi
      tłumaczeniami.
      No chyba, że w Twojej dziedzinie nie ma takich wymogów.
    • hatchet01 moje 3 grosze :) 14.02.10, 02:57
      czy my, Polacy, nie mamy jakiegoś kompleksu wobec innych nacji i języków?
      jesteśmy zmuszani do opanowywania kolejnych języków; zwłaszcza wszędobylskiego
      angielskiego! jeśli Autorka wątku studiuje filologię polską, to języki obce są
      jej niepotrzebne. zgadzam się z Nią również, że są osoby, które nigdy języka
      obcego się nie nauczą.

      acha, jeszcze jedno. wielu osobom WYDAJE się, że znają języki obce (nie ma tu
      przytyku ad personam do nikogo z forum!). wiem o tym z doświadczenia. znajomość
      języka to nie tylko słówka i gramatyka. to jeszcze znajomość "innego
      postrzegania świata". o tym wielu zapomina!
      • dr_pitcher Re: moje 3 grosze :) 14.02.10, 07:06
        Popieram przedmowcow: istotnie poloniscie pewnie jezyki obce sa potrzebne i nie
        kazdemu nauka jezykow idzie latwo. Z drugiej strony, nie wyobrazam sobie
        chenika, fizyka czy biologa (a rowniez lekarza) bez znajomosci jezyka
        angielskiego na poziomie pozwalajacym mu na przeczytanie artykulu w swojej
        dziedzinie. Czy nam sie podoba czy nie angielski to "lingua franca" nauki.
        Podobnie historyk (nawet zajmujacy sie historia Polski) musi miec mozliwosc
        czytania obcojezycznej literatury (by porownac zrodla etc etc.)
        W koncu naukowiec myslacy serio o robieniu kariery MUSI potrafic porozumiec sie
        na konferencji.
        Slowem - jezyk sie przydaje. Osobiscie bylem i jestem jezykowym beztalenciem.
        SPoro czasu i kursow zabrala mi nauka jezykow. Zaluje, ze znam ich tak malo
      • jose_saramago Re: moje 3 grosze :) 14.02.10, 11:42
        toporze, ale po co protekcjonalnosc? moze jeszcze zacytuj slynna fraze Goethego
        na temat ilosci jezykow.

        Otoz sa rozne ompetencje jezykowe, przerozne. i jedna z nich jest umiejetnosc
        czytania tekstow naukowych. do tego jest glownie potrzebne slownictwo i
        gramatyka. wiele wiecej z tym nie zrobisz, ale do dokotratu wystarczy.

        i chetnie bym zobaczyl naukowe potweirdzenie twej tezy, ze sa osoby, ktore nigdy
        jezyka sie nie naucza. rozumiem, ze jestes na szycice ewolucji: jestes
        filologiem obcym, ale czy my zwykli smiertelnicy moglibysmy choc uszczknac?
        • hatchet01 Re: moje 3 grosze :) 14.02.10, 14:56
          jose_saramago napisał:

          > po co protekcjonalnosc?
          nie była zamierzona; sorki, że tak wyszło.

          > moze jeszcze zacytuj slynna fraze Goethego na temat ilosci jezykow.

          nie zgadzam się z tym.

          > Otoz sa rozne ompetencje jezykowe (...)

          no może do czytania wystarczy, ale potem takie osoby zaczynają pisać w "języku
          obcym" i lądują teksty do korekty, bo piszą po polsku podmieniając tylko słowa
          na obce.

          > i chetnie bym zobaczyl naukowe potweirdzenie twej tezy, ze sa osoby, ktore
          nigdy jezyka sie nie naucza.
          hmmm, nie ma chyba takiego. wiem to z doświadczenia. uwierz mi! największą
          przeszkodą dla tych osób jest pewna wiara; wiara w 'brak zdolności językowych'.
          to największa przeszkoda, bo sami sobie wmawiają.


          > rozumiem, ze jestes na szycice ewolucji: jestes filologiem obcym, ale czy my
          zwykli smiertelnicy moglibysmy choc uszczknac?

          sorki, nie rozumiesz. ale nie chce mi się tłumaczyć. sarkazm mnie nie rusza :)
          • jose_saramago Re: moje 3 grosze :) 14.02.10, 17:56
            ogolnie sie zgadzamy, jak sadze. jednak ja mowilem o czytaniu, o tym, zeby
            doktorat osadzic w literaturze swiatowej. od tego do pisania bez watpienia
            bardzo daleka droga i ja jej raczej nie proponuje. to inny poziom kompetencji i
            do napisania dokotoratu w Polsce niepotrzebny.

            hmmmm, moze i brak wiary to problem. a moze brak dobrych nauczycieli. lub
            takich, ktorzy z kompetencji jezykowych nie robia swietego graala. kto wie, co?
          • zimnozimno1 Re: moje 3 grosze :) 15.02.10, 10:14
            ale po co te klotnie.sama jestem po filologii ang.znam jeszcze dwa
            inne jezyki,ale nigdy,przenigdy nie podejme sie w nich oficjalnego
            przekladu gdyz moja wrazliwosc na wiekszosc aspektow jest
            uspiona.jestem jak najbardziej za tym zeby ludzie sie uczyli
            jezykow, ale profesjonalne tlumaczenia sa zarezerwowane dla osob z
            doswiadczeniem i szeroka wiedza w temacie,chociaz znam osoby ktore z
            precyzja tlumacza poruszaja sie w danej dziedzinie.
      • pfg Re: moje 3 grosze :) 14.02.10, 23:38
        hatchet01 napisał:

        > jeśli Autorka wątku studiuje filologię polską, to języki obce są
        > jej niepotrzebne

        E, no to albo jest sarkazm (chociaż nie, bo niżej napisano "sarkazm
        mnie nie rusza"), albo piramidalna bzdura. Nie da się odnieść sukcesu
        naukowego bez co najmniej przyzwoitej znajomości jakiegoś
        współczesnego języka europejskiego, a najlepiej dwóch lub więcej.
        Istotnie, nie musi to być angielski - dla polonisty ważniejszy może
        okazać się któryś z dużych języków kontynentalnych: niemiecki,
        włoski, francuski, rosyjski.

        > wielu osobom WYDAJE się, że znają języki obce

        To akurat prawda.
    • dworzec Re: do niewyspany77 15.02.10, 15:15
      nie wiem co mysli niewyspany77, ale ja sadze, ze w wiekszosci dyscyplin angielski jest absolutnie niezbedny i opanowany powinien byc w takim stopniu by umozliwic nie tylko czytanie, ale i pisanie

      powiedziawszy to, dodam, ze wiem jak ciezko jest opanowac pisanie po angielsku na poziomie takim by publikowac artykuly w anglojezycznych zurnalach bez pomocy tlumacza (korektora), szczegolnie w dziedzinach takich jak humanistyka i nauki spoleczne...

      nie ma jednak innego wyjscia - mozesz byc swietnym naukowcem piszacym tylko po polsku, ale nie znajdziesz wowczas pracy poza granicami (oczywiscie z wyjatkiem dziedzin, w ktorych to polski jest podstawowym jezykiem)
    • niewyspany77 Re: do niewyspany77 16.02.10, 11:34
      nie mam czasu pisac elaboratu wiec postaram sie krotko. jeszcze jakis czas temu
      myslalem, ze angielski nie jest potrzebny. fakt, patrzac na moja dzialke od
      srodka ma sie wrazenie ze wszystko jest ok. takze jak chcesz istniec tylko w
      krajowym obiegu, w swiatku grupy wzajemnych cytowan to ok, tak tez mozna.

      kiedys nie mialem dostepu do literatury anglojezycznej, to angielski nie byl
      problemem. teraz korzystam glownie z literatury anglojezycznej i na niej glownie
      pracuje. generalnie powiedzialbym ze sa specjalizacje, gdzie poza jezykiem
      pisania nie mamy szczegolnych roznic z zachodem. jednak sa i takie, gdzie mozna
      powiedziec ze my tu w pl robimy slodkie pierdzenie, nie nauke.
      • hatchet01 no nareszcie ;) 17.02.10, 01:01
        wątek do Ciebie adresowany, a Ty dopiero teraz reagujesz?
        ale... forumowy bolseiro (czy jak się to pisze ;)) nie raczył zajrzeć xD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka