14.09.05, 20:25
Nie jestem pracownikiem uczelni, więc nie wiem na czym polega praca
asystenta - czym się zajmuje? jak nauczył się pracy ze studentami? skąd
wiedział jak przygotować sie do zajęc, do egzaminów, czy jest przez kogos
kontrolowany? czy ktos go uczy jak uczyć? przeciez asystenci to zazwyczaj
teoretycy bez doswiadczenia zawodowego (a może sie mylę?) Jak to wygląda?
Obserwuj wątek
    • biatka1 Re: asystent 15.09.05, 10:19
      :)
      Odpowiem na podstawie mojego doswiadczenia w tym zakresie.

      Na poczatku wskazane jest, aby asystent uczystniczyl w wykladach do zajec, z
      ktorych prowadzi cwiczenia. Zawsze moze sie tez poradzic starszych kolegow.
      Zakres i program zajec uzgadnia z wykladowca, ktory wsakze na co zwrocic uwage.
      Poza tym - jezeli jest taka mozliwosc pojsc na zajecia starszego kolegi, i pod
      tym katem obserwowac jak prowadzi cwiczenia - to warto to zrobic.

      Poniekad asystent jest zatem kontrolowany przez wlasnie osobe, ktora ma wyklady
      dla tych studentow.
      Poza tym - samemu kiedys studiujac - jakies wzroce prowadzenia zajec wyniosl,
      wiec powinien wiedziec intyicyjnie - jak prowadzic zajecia. To sie czuje.

      Z czasem wypracuje sie swoj schemat prowadzenia zajec. Ale studenci to zywy
      organizm - wszystkiego nie da sie przewidzec.

      Czym sie zajmuje asystent? Jesli chodzi o mnie - to prowadze zajecia z kilku
      przedmiotow, samej na biezaca sie doksztalcam, poza tym trzeba takze zajac sie
      strona naukowo - uczestniczyc w konferencjach, pisac artykuly, ktore sa
      wynikiem jego badan, przemyslen, spostrzezen.
      Generalnie - praca non stop - bo w domku przygotowuje sie tez do zajec. Albo
      siedze nad artykulami.
      Mozna tez jakas ksiazke napiasc, albo zbior zadan:)

      Generalnie nie mam mowy o nudzie:) No i nie ma czegos takiego, ze wychodzac z
      uczleni - juz sie o niej nie myli. Jest to praca, ktora wymaga duza
      samozaparcia i samomotywacji. Trzeba umiejetnie zarzadzac swoim czasem. Plusem
      jest - ze jest to praca elastyczna - w sensie, ze mozna dopasowac rozne inne
      zajecia. No i praca w duzej mierze samodzielna. Dobor srodkow i metod - dosc
      dowolny - byleby byl efekt - w postaci studentow z odpowiednim zakresem wiedzy.
      Poniekad testem sprawdzajacym - jest egzamin - i porownanie, czy oceny sie w
      miare pokryly. Ale oczywiscie to nie jest w kazdym przypadku miarodajny miernik.

      Jest to praca dla osob, ktore lubia kontakt ze studentami, z ludzmi, ale
      jednoczesnie trzeba sie wykazac praca naukowa. Czasem nie jest lekko. W moim
      przypadku bylo tak, ze przekladalam dydaktyke nad strone naukową pracy -
      szczegolnie na poczatku. Osobiscie jestem osoba kontaktowa i nie raz
      posiwiecalam moim podopiecznym wiecej czasu niz wymagano ode mnie na uczleni.

      Teraz sytuacja sie zmienila troche - bo musialam wiekszy nacisk przylozyc do
      strony naukowej pracy na uczleni - co niestety odbilo sie troche na kontaktach
      ze studentami - juz nie zostawalam po godzinach konsultacji, juz nie moglam im
      poswiecic tyle mojego czasu. Wszystko trzeba wywazyc.

      Ale chyba jeszcze tragicznie nie jest;) = skoro mowia mi poza uczlenia dzien
      dobry i mnie poznaja:)

      Asystent nie jest sam- ma bowiem starszych kolegow, ktorzy powinny go wspomoc
      na poczatku, wtajemniczyc:)

      Pozdrawiam i zycze sukcesow
      B
    • suffo Re: asystent 15.09.05, 12:11
      Biatka napisała wyczerpująco, myślę.
      Mogę dodać, że asystent powinien (obowiązku chyba nie ma?) odbyć kurs
      pedagogiczny. Jeżeli chodzi o kontrolę to dorzucę, że na uczelniach co jakiś
      czas jest ocena pracowników. Każdy pracownik (nie tylko asystent) wypisuję czym
      się zasłużył dla dydaktyki, nauki i spraw organizacyjnych. Podsumowuje to i
      weryfikuje ;) jego bezpośredni przełożony wystawiając notę :)
      I jeszcze o obowiązkach - tak jak wspomniałam jest część organizacyjna -
      uczestnictwo w komisjach, organizacja konferencji, itp...
      • biatka1 Re: asystent 15.09.05, 12:24
        Suffo slusznie zwrocila uwage na sprawy organizacyjne (ja osobiscie jestem
        jednym z opiekunow kola naukowego - to tez sporo czasu pochaniala) oraz na
        ocene pracownicza. U nas dodatkowo co roku sa przeprowadzane ankiety wsrod
        studentow - ktorzy oceniaja osobe prowadzaca i zajecia z nia. Jest to potem
        uwzgldniane przy ocenie.
        Ponadto co jakis czas wizytuja na cwiczeniach wykladowcy - zapomnialam jak sie
        fachowo to okresla - takie slowo na d... I tez wystawiaja ocene potem.

        Poza tym bardzo duzo spraw kadrowych i papierkowych trzeba samemu zalatwiac:)

        Ale podsumowujac - mi sie bardzo ten charakter pracy odpowiada:)

        Kiedys nawet na dywaniku u dziekana bylam, gdyz mial do mnie pretensje, o zbyt
        duza liczbe osob, ktora sie przepisala z innych grup na moje zajecia - ze
        wyrazilam na to zgode. Ale nie zostalam dluzna i powiedzialam, ze przeciez to
        sam dziekan musial taka zgode wyrazic, bo rozpatrzeniu wniosku studenta:) Wiec
        co ja - biedny zuczek moge;)

        Pozdrawiam serdecznie
        B
        P.S.
        8000 zbliza sie i jest o krok:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka