inguset
05.12.05, 10:44
Witam
Mam mały... no może nie taki mały bo wart prawie 20tys.:( problem. Otóż,
zrezygnowałem niedawno z doktoratu na politechnice warszawskiej. Nie będę się
tłumaczył dlaczego, bo zakładam, że każdy kto podejmuje taką decyzję ma jakiś
swój niepowtarzalny powód... i ja także miałem swój. W każdym razie problem
polega na tym, że moja rezygnacja nastąpiła 2 lata po rozpoczęciu, a
zatem.... cóż pismo, jakie dostałem prawie tydzień temu kompletnie mnie
powaliło. PW w osobie prorektora zobowiązuje mnie do zwrotu 2 letniego
stypendium w kwocie właśnie 20tys. Nie będę ukrywał, że takich pieniędzy nie
posiadam, a nawet gdyby było inaczej, to mam teraz zupełnie inne wydatki (za
2 tygodnie urodzi mi się dzidzius). sprawdziłem juz ustawe u szkolnictwie
wyzszym, pogrzebalem na necie, ale niestety to co udalo mi sie ustalic to:
1. w przypadku rezygnacji przez doktoranta uczelnia moze (ale nie musi)
wystapic o zwrot przyznanego stypendium
2. na politechnice lodzkiej pobierana kwota pomniejzana jest o kwote
wynikajaca z prowadzenia przez doktoranta zajec dydaktycznych (czyli mialbym
do oddania "tylko" 7tys)
3. istnieje wyrok sadu ktory jasno okresla ze decyzja o rezygnacji jest
jednostronna, a zatem jezeli uczelnia chce zwrotu to... niestety trzeba kaske
oddac:(
i to wlasciwie wszystko. Mam dlatego wielka prosbe: dajcie mi jakas
informacje czy komus z was, a moze waszym znajomym przydazyla sie podobna
sytuacja... i wywinal sie od zwracania chociaz czesci tego przekletego
stypendium.
Pozdrawiam