Gość: life is brutal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 18:42 W Polsce tez bys sie przydal taki proces i wydzielenie religii ze szkół, bo na razie to zgroza sredniowiecza wyłazi. Biedne dzieciaki nie wiedza co jest grane... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wuuuj [...] 07.11.05, 19:10 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiator665 Tylko FSM mogl stworzyc swiat IP: *.user.msu.edu 07.11.05, 20:18 za reportermag.com ..."Bobby Henderson, a graduate of Oregon State University with a bachelor’s degree in physics, has created Flying Spaghetti Monsterism (FSM). FSM is a satirical parody religion in response to the Kansas State Board of Education’s decision to allow creationism to be taught alongside evolution. This ‘religion’ quickly became a phenomenon on the internet, gaining many followers of the Flying Spaghetti Monster, who sometimes call themselves “Pastafarians” and claim to have been touched by “His noodly appendage.” They preach the word of their “noodly Master” as the one true religion. In June of this year, Henderson wrote a letter to the Kansas Board formally requesting that the FSM be given equal time along with evolution and creationism in the school curriculum. He received sympathetic responses from three members of the board shortly thereafter. Henderson continues to advocate for FSM and has, along with hundreds of other Pastafarians, advised the Kansas Board that he will take legal action if his request is ignored. As the Pastafarians would say, “R-amen!”" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: errata Falszywa teoria Darwina wobec badan DNA IP: *.mdot.state.mi.us / 162.108.2.* 07.11.05, 20:48 Wobec badan genetycznych, ta teoria nie nie wytrzymuje pytan, skad sie wziela roznica w chromosomow miedzy malpa, a czlowiekiem. Tego z ewolucji nie mozna ozyskac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pasterka Re: Falszywa teoria Darwina wobec badan DNA IP: *.atol.com.pl 07.11.05, 20:51 a o mutacjach nie słyszała? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Falszywa teoria Darwina wobec badan DNA IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 21:02 > Wobec badan genetycznych, ta teoria nie nie wytrzymuje pytan, skad sie wziela > roznica w chromosomow miedzy malpa, a czlowiekiem. Oczywiscie ze wiadomo skad sie wziely te roznice: fuzja Robertsonowska chromosomow. Ludzki chromosom 2 jest fuzja dwoch "malpich" www.ensembl.org/Homo_sapiens/syntenyview?otherspecies=Pan_troglodytes;chr=2 Doucz sie lepiej zanim zaczniesz mącić ludziom w głowach Zeby bylo zabawniej ten temat byl poruszany w czasie rozprawy Kitzmiller et al vs Dover School Board, ktora byla tematem komentowanego artykulu. strona 15 streszczenia argumentów oskarżenia: www.aclupa.org/downloads/ClosingArgument.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
dmuchawiec6 Re: Falszywa teoria Darwina wobec badan DNA 07.11.05, 22:45 Widzę, że znasz się na rzeczy. Mam pytanko - co to znaczy, że kilkanaście procent ludzi n a ziemi nie ma czynnika Rh. Tzn ma Rh minus. Czy oznacza to,że nie są w ogóle spokrewnieni z małpami, czy jest to zbyt proste wytłumaczenie - bo przecież ponoć wszyscy ludzie mają 99 procent genów takich jak u małp. Proszę o wytłumaczenie mi tego i ogólnie pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TR Re: Falszywa teoria Darwina wobec badan DNA IP: *.cable.mindspring.com 07.11.05, 22:50 malpy sa tez Rh+ lub Rh-. A tak wogoleto chyba nie wiesz o co pytasz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Falszywa teoria Darwina wobec badan DNA IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 23:21 > Widzę, że znasz się na rzeczy. Mam pytanko - co to znaczy, że kilkanaście > procent ludzi n a ziemi nie ma czynnika Rh. Tzn ma Rh minus. Czy oznacza to,że > nie są w ogóle spokrewnieni z małpami, czy jest to zbyt proste wytłumaczenie - > bo przecież ponoć wszyscy ludzie mają 99 procent genów takich jak u małp. > Proszę o wytłumaczenie mi tego i ogólnie pozdr. Dzwonia ale nie w tym kosciele :) Rh faktycznie pochodzi od Rhesus, ale dosc pokretna droga. Landsteiner i Wiener uzyli serum swinek morskich immunizowanych krwinkami rzezusow i pokazali ze to serum wykazuje podobna aktywnosc aglutynacyjna jak osocze kobiet ktorych dzieci zmarly na erythroblastosis fetalis. Antygen rezusa nie byl jednak tym samym bialkiem co antygen Rh u czlowieka. To powiedziawszy. Czlowiek i rezus posiada geny na antygen Rh. Grupa Rh- jest spowodowany mutacjami w ktoryms z trzech genow systemu Rh (najczesciej chyba RhD). Mutacja ta mogla nastapic po rodzieleniu sie linii rodowych ludzi i malp. Tak wiec nie ma w tym zadnej sprzecznosci. Posiadanie systemu Rh przez ludzi i malpy jest argumentem na wspolne pochodzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
coster Fanatycy religijni niech sie lecza u kaplanow 08.11.05, 16:09 Bo to nauka, a nie kaplani potrafia leczyc wykorzystujac miedzy innymi teorie Darwina. Odpowiedz Link Zgłoś
sklis Re: Falszywa (?) teoria Darwina wobec badan DNA 07.11.05, 22:59 Klamiesz - mozna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hermes Re: Falszywa teoria Darwina wobec badan DNA IP: 62.233.236.* 08.11.05, 07:34 Bo człowiek nie pochodzi od współczesnych małp. Małpa współczesna i człowiek (z wyłączeniem fundamentalistów religijnych) mają wspólnych przodków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Spoon Co ty tam wiesz to Kosmici nas sklonowali od malpy IP: *.93.155.25.plusnet.pte-ag1.dyn.plus.net 08.11.05, 08:35 Co ty tam wiesz to Kosmici nas sklonowali od malpy Odpowiedz Link Zgłoś
anty.rydzyk Re: Tylko FSM mogl stworzyc swiat 07.11.05, 20:52 Lubie takich gosci... z absurdu do "prawdy". Lebski i z jajem facecik ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ASD Re: Tylko FSM mogl stworzyc swiat IP: *.kom / *.kom-net.pl 07.11.05, 23:19 pl.wikipedia.org/wiki/Latający_Potwór_Spaghetti Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ASD Re: Tylko FSM mogl stworzyc swiat IP: *.kom / *.kom-net.pl 07.11.05, 23:25 Następna teoria: pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_inteligentnego_spadania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciekawy Re: do ASD IP: *.sympatico.ca 08.11.05, 01:05 mozna by powiedziec,ze chyba jestes blisko! Darwinowska ewolucja min.chyba mowi,iz posiedlismy pewne cechy od innych gatunkow,tak? umiemy biegac,plywac,ale nie umiemy fruwac-no chyba,ze w oblokach; Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: do ASD 08.11.05, 06:29 > Darwinowska ewolucja min.chyba mowi,iz posiedlismy pewne cechy od innych > gatunkow,tak? umiemy biegac,plywac,ale nie umiemy fruwac-no chyba,ze w oblokach E... kolege to chyba uczyli IP (i IF), a nie teorii Darwina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: politologist Re: Tylko FSM mogl stworzyc swiat IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 01:29 Latający Potwór Spaghetti!!!! :) dziękujęęęęęęęęęęęęęęęę!!!! Uwierzyłem w niego!!! On mym panem i pasterzem ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fuut Re: Tylko FSM mogl stworzyc swiat IP: *.www-cache.demon.co.uk 08.11.05, 16:32 Heheheh. Dostaniesz klopsikiem z niebios i ci sie odechce :D -- fuutott.net Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Puchatek Re: Sąd nad Darwinem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 19:14 Gość portalu: life is brutal napisał(a): > W Polsce tez bys sie przydal taki proces i wydzielenie religii ze szkół, bo na > razie to zgroza sredniowiecza wyłazi. (...) W POlsce, przyjacielu, większość chrześcijan to członkowie Kościoła rzymsko-katolickiego, który akurat nie widzi żadnych istotnych sprzeczności pomiędzy prawdą o stworzeniu świata przez Boga a teorią ewolucji. Wystarczy zajrzeć do dokumentów tego Kościoła (choćby do Katechizmu czy dokumentów II Soboru Watykańskiego) by się o tym przekonać. Jest też znakomita encyklika "Fides et Ratio" która porusza właśnie relacje między nauką a wiarą - i która jednoznacznie mówi, że jedno drugiemu nie przeczy. Problem "stworzenie czy ewolucja" jest problemem niektórych wspólnot protestanckich. Kościół katolicki uznaje, że: - Bóg stworzył świat - Biblia mówi, że Bóg swtorzył świat, natomiast nie mówi "w jaki sposób" go stworzył. Biblia nie jest "podręcznikiem historii" ani "podręvcznikiem biologii". Biblijny opis stworzenia świata to opis poetycki, w żaden sposób nie przeczący naukowemu opisowi świata. Mówiąc obrazowo: Jak słuchasz koncertu, to: - możesz na niego patrzeć oczami melomana, zachwycać się pięknem muzyki i wyobraźnią autora; - możesz patrzeć oczyma fizyka, wyliczyć drgania, ich rochodzenie się w powietrzu, tarcie potrzebne, żeby smyczek wydobył dźwiek o odpowiedniej wysokości ze struny o konkretnym napięcu etc. Dyskusja o tym, czy rację ma meloman czy fizyk byłaby - przyznasz - idiotyczna. Obaj maja rację, po prostu oceniają zjawisko na zupełnie różnych poziomach. Pierwsze podejście - to właśnie podejście wiary, takie prezentuje Biblia. Drugie - to podejście nauki, o tym mówi teoria Darwina. Pozdrawiam. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tamtentaki Re: Sąd nad Darwinem IP: *.elblag.dialog.net.pl 07.11.05, 21:38 Tak to mniej więcej próbują widzieć (i wtłaczać w co mniej rozgarniętych ludzi (głównie dzieci) dzisiejsi notable w czerni). Ciekawe tylko dlaczego jeszcze niewiele ponad 100 lat temu można było narazić się na duże nieprzyjemności zaprzeczając takim "rodzynkom" głoszonym przez kościół, jak te mówiące o powstaniu świata w roku 4004 pne (podana była również data i pora dnia, zainteresowanych zachęcam do poszperania nie tylko po sieci - na prawdę warto, czyta się jak scince-fiction przeszłości). Dopiero przyciśnięty do muru przez ludzi nauki i ich osiągnięcia, kościół katolicki musiał "poprawić" co nieco i nagle okazało się, że Pisma Świętego natchniętego Duchem Świętym tak na prawdę nie należy traktować dosłownie, a Adam i Ewa z marszu stali się symbolami. Jeszcze kilkadziesiąt lat i okaże się, że Bóg, niebo itp. to właścwie również były tylko takie symbole... a tak na prawdę, to chodziło o "dobro", wszechobecnego ducha, czy jakie tam cudo wymyślą, żeby porozumieć się z innymi równie odkrywczymi religiami (ekumenizm pełną gębą). I tym właśnie różni się nauka od religii, a co za tym idzie również dwie teorie podane w tekście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bah Re: Sąd nad Darwinem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.05, 05:23 No spoko, masz rację. Tylko pisz "naprawdę" razem, bo to naprawdę wkurzający błąd (przynajmniej dla niektórych), zresztą nie wiedzieć czemu jeden z najczęstszych błędów ortograficznych na różnych forach i nie tylko. Odpowiedz Link Zgłoś
sklis Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 23:32 Gość portalu: Puchatek napisał(a): > Gość portalu: life is brutal napisał(a): > > > W Polsce tez bys sie przydal taki proces i wydzielenie religii ze szkół, > > W POlsce, przyjacielu, większość chrześcijan to członkowie Kościoła > Rzymsko-katolickiego, który akurat nie widzi żadnych istotnych sprzeczności > pomiędzy prawdą o stworzeniu świata przez Boga a teorią ewolucji. Co nie zmienia faktu, że nauczanie religii chrześcijańskiej w wydaniu rzym.-kat. w szkołach publicznych jest ewidentnym naruszeniem równouprawnienia ze względu na przekonania religijne. Dlatego nauczanie religii (jakiejkolwiek) powinno zostać USUNIĘTE ze szkół publicznych i przeniesione do stosownych kościołów. Dlaczego jeszcze? Pal sześć pieniądze (nauczanie religii rzym.-kat. w szkołach opłacane jest z podatków WSZYSTKICH POLAKÓW, a tymczasem salki katechetyczne w kościołach, zbudowane kiedyś ze składek rodziców, by ich dzieci miały się gdzie uczyć religii, są dziś wynajmowane za niezłe pieniądze różnym instytucjom - łacznie z hurtowaniami win) - chodzi właśnie o to, że dzieci-niekatolików jest mniejszość. Gdy nauczanie religii odbywało się w kościołach, nikt nic do nich nie miał. Dziś są prześladowane - przez kolegów, bo są inne. I tego nie zmieni żadne kazanie z ambony. Mam nadzieję (choć wątłą), że to się kiedyś zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 19:22 Fatalnie napisany artykuł. Poczynając od tytułu. Na początek parę faktów: 0. pierwsza poprawka do konstytucji USA zabraniu panstwu popierania lub zabraniania jakiejkolwiek religii. 1. Sąd nie jest nad Darwinem, ale nad kwestią konstytucyjności programu nauczania zawierającego tzw. "inteligentny projekt". 2. Inteligentny projekt jest elementem tzw. strategii klina, której celem jest przekształcenie USA w państwo wyznaniowe. 3. Inteligentny projekt nie jest teorią naukową ponieważ niczego nie wyjaśnia. Jest co najwyżej hipotezą. 4. Inteligentny projekt jest błędny logicznie (przez dowodzenie zakładanego). Większość "ekspertów" od inteligentnego projektu odmówiła składania zenzań. Jedynym który nie załapał, że zostanie rozebrany na części był Michael Behe. Oprócz wymienionego w artykule przyznania racji, że według niego astrologia jest nauką, adwokat zmusił go do przyznania, ze jego własne badania przeczą jego hipotezom o inteligentnym projekcie. Behe cały czas unikał odpowiedzi na pytania, bredził na temat Big Bangu (wielokrotnie zostało wykazane podczas procesu, ze nie ma podstaw by uwazac sie za eksperta od kosmologii) i ciagle probowal redefiniowac pojecia. Widząc, że proces pogrąża misternie tworzoną od lat konspirację, Discovery Institute, organizacja pseudonaukowa finansowana przez kreacjonistów i głowny proponent IP zaczął się stanowczo odcinać od tego procesu. Najbardziej rozrywkową częścią rozprawy były przesłuchania członków rady edukacyjnej. Kłamali w zywe oczy pod przysiega. Zaprzeczali sobie co drugie zdanie etc. Wyszła sprawa amatorskiego prania pieniedzy (proba zatarcia sladu finansowego peiniedzy za ktore dystrykt kupil kreacjonistyczna ksiazke "the Panda's Thumb", pieniadze zostaly zebrane na skladke w kosciele, a potem kilka razy zmienialy rece). Przylapani na klamstwach i mataczeniu kreacjonisci tlumaczyli sie miedzy innymi uzaleznieniem od narkotykow (oxycontin). Postawa kreacjonistow byla tak fatalna i olewcza w stosunku do sadu, ze zdolali rozwscieczyc sedziego federalnego prowadzacego sprawe, ktory byl nominowany przez G.W. Busha. W artykule, swiadomie lub nieswiadomie powielone jest kilka bzdur. 1. pastor baptystów z sąsiedniego Loganville, broniąc IP, atakuje ewolucję. - Jeśli teoria ewolucji jest prawdziwa, to dlaczego nie ma zwierzęcych form pośrednich: np. ptaków z płetwami czy ryb z piórami? - pyta pastor. pastor oczywiscie nie rozumie na czym polega ewolucja. Nie widzimy czegos takiego jak pastor sobie wyobraza, wlasnie dlatego ze zachodzi ewolucja. Obserwacja taka jaka by pastor chcial przeczyla by Teorii Ewolucji 2. Co ciekawe, niektórzy z rodziców, którzy rozpoczęli w sądzie batalię o "prawo do nauki", a także wielu zeznających na ich korzyść naukowców nie ukrywają, że głęboko wierzą w Boga. W jakiś cudowny sposób udaje im się połączyć religijność z tym, że "wszyscy pochodzimy od małpy". Zakoczenie artykulu jest tak fatalne, ze az mnie w kszeslo wbilo: 2a> "wszyscy pochodzimy od małpy" To jest totalna bzdura, powielana przez kreacjonistow. Nie pochodzimy od malpy ale mielismy wspolnego przodka z malpami. 2b W jakiś cudowny sposób udaje im się połączyć religijność z tym, że "wszyscy pochodzimy od małpy". Nie ma w tym nic cudowngo. Autor artykulu wykazal sie kompletnym niezrozumieniem pogladow filzoficznych dotyczacych pochodzenia zycia na Ziemii. Jakakolwiek dualistyczna metafizyka jest jak najbardziej kompatybilna z takim pogladem. To znaczy opis w Genesis dotyczy duchowego pochodzenia czlowieka. 3. Dowcip o ksiedzu i malpie powiela typowy bledny argument typu non sequitur Odpowiedz Link Zgłoś
historyk12 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 21:20 Gość portalu: Enzo napisał(a): 2a> "wszyscy pochodzimy od małpy" To jest totalna bzdura, powielana przez kreacjonistow. Nie pochodzimy od malpy ale mielismy wspolnego przodka z malpami. Tak, tylko że ten wspólny przodek człowieka i małp (chodzi o małpy człekokształtne) był... małpą! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eurofanatik Re: Sąd nad Darwinem IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.11.05, 21:37 A nawet jezeli byl to co z tego? Odpowiedz Link Zgłoś
sklis Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 23:13 historyk12 napisał: > Tak, tylko że ten wspólny przodek człowieka i małp (chodzi o małpy > człekokształtne) był... małpą! Co to znaczy - małpą? Jaką małpą? I jakiego człowieka? Homo Sapiens czy Homo Erectus? Czy może nie było Homo Erectus? A może Homo Erectus też trochę był małpą? Czy jednak był człowiekiem, którego nie odróżnilibyśmy spośród innych na ulicy? To nie takie proste... Ewolucja przebiega bezstopniowo - na przestrzeni jednego pokolenia nie da sie odróżnić jednego gatunku od drugiego. I na dobrą sprawę człowiek współczesny to już trochę coś innego niż człowiek, powiedzmy, z czasów Chrystusa... Pozdrawiam, M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ro Re: Sąd nad Darwinem IP: 82.139.30.* 08.11.05, 02:48 My NADAL jesteśmy małpami. Nie mamy nic niemałpiego i małpy nie mają nic bardziej małpiego niż my :) Odpowiedz Link Zgłoś
rebjot Re: Sąd nad Darwinem 08.11.05, 11:50 Mamy coś "niemałpiego" - przeciwstawny kciuk. Żaden z żyjących gatunków naczelnych tego nie ma choć, jak głoszą najnowsze teorie ewolucji hominidów, w przeszłości było co najmniej kilka gatunków mających tę cechę, podobnie jak fizjologczne i anatomiczne przystosowanie do poruszania się na dwóch kończynach Odpowiedz Link Zgłoś
anty.rydzyk Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 21:21 O dzieki Ci Jasnie Oswiecony, ze nas maluczkich gluptaskow starasz sie rozjasnic blaskiem swej Bezboznej Wiedzy itd. Nie chce mi sie szukac pekniec w Jasnym Wywodzie Twym, ale rozbawil mnie setnie PROBLEM kaski na ksiazke. Biedacy tyle sie musieli wic zeby wyjasnic skad te kilkadziesiat dolarow wyluskali na Czysta Wiedze dla dzieciakow... ja bym ta kase z kieszeni wlasnej wyciagnal, a nie tlumaczyl jakimis skladkami na Czernice. To jeszcze bardziej absurdalne niz IP, hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 23:45 Mozesz rozwinac swoja wypowiedz? Nie moge znalezc sensu. co do mojej wypowiedzi to nie byl wywod ale podanie faktow. Protokol procesowy jest dostepny na necie wiec sam sprawdz. Odpowiedz Link Zgłoś
anty.rydzyk Re: Sąd nad Darwinem 08.11.05, 20:49 Nie pomoge w poszukiwaniu sensu :( Jesli masz potrzebe znalezienia to szukaj bez moich wskazowek... nie jestem edukatorem, kaznodzieja, ani tlumaczem. "Wywod" wsparty "faktami". Nie przyszloby mi do glowy zeby cie sprawdzac. Zadnym stwierdzeniem nie kwestionowalem wiernosci przekazu. Absurdalnosc sytuacji nie wyklucza jej realnosci (vide FSM). Odpowiedz Link Zgłoś
magdolot Dzięki Ci, Enzo! 08.11.05, 03:47 Za dojaśnienie i za danie panu dziennikarzowi w ucho, bo należało się mu. Mnie w fotel wbił cytat: <batalia o "prawo do nauki"> Pan Ulanowski albo cudzysłowu używać nie umie, albo sam astrologię za naukę uważa. Dawkinsa polecam. Szczególnie panu Ulanowskiemu - może przestanie od małpy pochodzić. www.guardian.co.uk/life/feature/story/0,13026,1559743,00.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciupaga Re: Sąd nad Darwinem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 14:29 Dzięki Enzo że chciało Ci się to napisać. Nie sądziłem że poziom artukułów w tej gazecie kiedyś spadnie tak nisko. Wygląda to tak jakby wszystkich pracowników odpowiedzialnych za pisanie wymienili na tumanów. Bo rozumiem że jeden cymbał piszący taki artykuł mógł przypadkiem znaleźć zatrudnienie w gazecie, ale chyba ktoś to czytał przed publikacją i też nie zauważył jakie to brednie ? Poziom wielu artykułów tu publikowanych jest po prostu żenujący. Jedynym wytłumaczeniem chyba może być to że uważają FAKT za bezpośrednią konkurencję i muszą dorównywać mu poziomem (a dużo już im nie brakuje) by odebrać czytelników. Zakończenie tego tekstu chyba ze trzy razy przeczytałem bo nie mogłem uwierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
substantiv Pierre Teilhard de Chardin 07.11.05, 19:23 czas przypomniec geniusza teologii i zwolennika teorii Darwina czyli ojca Pierre Teilhard de Chardin SJ www.magazyn.ekumenizm.pl/content/article/20031013184801531.htm + + + mialbym rozwiazanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Pierre Teilhard de Chardin IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 19:30 Przykro mi ale poglądy de Chardina miały niewiele wspólnego z TE i poglądami Darwina. De Chardin był pogrobowcem ortogenezy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiator665 poklon sie Twemu panu Makaronowi IP: *.user.msu.edu 07.11.05, 20:10 wszystko co nas otacza pochodzi od niego! niech latajacy Makaron bedzie z Toba! rAmen I say, www.venganza.org/ PASTAFARIANS Odpowiedz Link Zgłoś
mirek.zkanady Tego calego Darwina sobie mozna 07.11.05, 19:50 o kant dupy rozbic. Owszem interesujaca teoria, ale slaba i tylko teoria. Odpowiedz Link Zgłoś
praptak Aż "teoria" 07.11.05, 20:06 > o kant dupy rozbic. Owszem interesujaca teoria, ale slaba i tylko teoria. Nie "tylko teoria" ale "aż teoria". W nauce nie ma silniejszego nazwania zbioru stwierdzeń niż nazwanie go teorią. Cały ten argument że "to tylko teoria" opiera się na celowym pomieszaniu znaczenia słowa "teoria" w sensie naukowym i słowa "teoria" w sensie potocznym. Teoria liczb czy teoria grafów to też "tylko teorie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sp00f Re: Aż "teoria" IP: *.murator.com.pl 08.11.05, 10:50 Z tą różnicą, że w teoriach aksjomatycznych możesz dowodzić a priori. Znaczenie słowa "teoria" w przypadku teorii Darwina pokrywa się dokładnie z potocznym rozumieniem - zbiór postulatów, jak dotychczas nie w pełni zweryfikowanych. A nawet, gdyby zostały w pełni zweryfikowane, to i tak zawsze istnieje możliwość, że pojawią się fakty jej przeczące, więc nie można żadnego z jej postulatów uznać za apriorycznie prawdziwy, co najwyżej wysoce prawdopodobny. Tak samo jest z teoriami fizyki, chemii, etc. Matematyka to zupełnie inna para kaloszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmos Re: Aż "teoria" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 14:51 Bez aksjomatów w ogóle nie ma żadnej teorii. W związku z tym każdy światopogląd ma cechy wiary. Dlatego ciekawy byłby proces o zakaz interpretowania scjentystycznego nauki jak to się czasami dzisiaj robi w szkołach. Można poszukać w internecie "Wuj Zbój" Ma on dużo do powiedzenia na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
dem0kryt Re: Aż "teoria" 08.11.05, 15:15 Fizyka rzeczywiście jest pełna takich "teorii". Bazując na nich sporo zbudowaliśmy - samoloty latają, komputery działają, potrafimy przewidywac pewne zjawiska. Teoria Darwina, w swiej obecnej postaci, jest wciąż teorią. To jasne. Ma jednak wiele dowodów na swoje poparcie. Jeśli chodzi o inteligentny projekt - opiera się on głównie na wskazywaniu braków i niewiadomych w teorii ewolucji. Własny dorobek naukowy zwolenników teorii - raczej mierny (no, może "nieredukowalna złożoność" Behego). Na tej samej zasadzie można było odrzucić heliocentryczną teorię Kopernika bo on też popełnił błąd. Zakładał, że planety poruszają się wokół Słońca po orbitach w kształcie idealnego okręgu i jego obliczenia nie oddawały wiernie rzeczywistegho ruchu planet. Naprawił to dopiero Kepler... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: unicef123 Re: Tego calego Darwina sobie mozna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 20:24 wszystko opiera się na teorii.Chociażby E+mc2 do dziś jest nie udowodnione czy ta teoria jest prawdziwa! Pozdrawiam i spokoju życzę Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Tego calego Darwina sobie mozna 07.11.05, 20:40 Gość portalu: unicef123 napisał(a): > Chociażby E+mc2 do dziś jest nie udowodnione Prawdziwość tego akurat wzoru została udowodniona przez amerykańskie bomby jądrowe. Szkoda, że nie pozostał tylko teorią... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abhaod zapomniales;na koncu cie zastrzela IP: *.pools.arcor-ip.net 07.11.05, 22:41 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obaryb Re: Tego calego Darwina sobie mozna IP: *.msp.gov.pl / *.mst.gov.pl 08.11.05, 09:38 Nie została udowodniona, tylko wybuch jądrowy nie jest z tą teorią sprzeczny. Teorie naukowe nie mogą zostać udowodnione, mogą być tylko "dotychczas nie obalone". Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Tego calego Darwina sobie mozna 08.11.05, 09:46 Gość portalu: Obaryb napisał(a): > Nie została udowodniona, tylko wybuch jądrowy nie jest z tą teorią sprzeczny. > Teorie naukowe nie mogą zostać udowodnione, mogą być tylko "dotychczas nie > obalone". Przechodzisz w obręb filozofii nauki a nie praktyki naukowej. Przy okazji, tzw. naiwny falsyfikacjonizm został już poddany krytyce. Nawet sam Popper przyznał, że teoria potrzebuje umotywowania, by stać się w pełni teorią naukową... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Obaryb Re: Tego calego Darwina sobie mozna IP: *.msp.gov.pl / *.mst.gov.pl 08.11.05, 09:59 Jeżeli przyjmuje się założenia (czyli filozofię nauki), to trzeba się ich trzymać. Praktyczne zakładanie czegoś za "pewnik" prowadzi do wypaczenia, gdy pewnik jest fałszywy. Powoduje to rozłam nauki na filozofię (która z samego założenia jest nie tyle nauką co budowaniem systemu niesprzecznych twierdzeń i jako taka z założenia nieweryfikowalna) i na praktykę, która często o fundamentach teorii nauki nie ma pojęcia. Czy na biologii uczy się logiki i zasad wnioskowania? Szczerze mówiąc nie wiem, ale znam paru naukowców, którzy wnioskują "z przyzwyczajenia". Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Tego calego Darwina sobie mozna 08.11.05, 10:16 > Powoduje to rozłam nauki na filozofię (która z samego założenia jest nie tyle > nauką co budowaniem systemu niesprzecznych twierdzeń i jako taka z założenia > nieweryfikowalna) Na mocy drugiego twierdzenia Godla w ramach systemu niesprzecznego (tu pomijam szereg założeń natury stricte teoriomnogościowej, nieistotnych dla filozofii) nie da się udowodnić jego własnej niesprzeczności. Oczywiście, flizofia nie jest ani "weryfikowalna" ani "falsyfikowalna", nie jest więc nauką ani indukcjonistyczną ani w sensie popperowskim. > i na praktykę, która często o fundamentach teorii nauki nie ma pojęcia. Mimo to jakoś działa. Pamiętam nawet taki artykuł "Niepojęta skuteczność matematyki w naukach przyrodniczych". Praktyka matematyki stosowanej jest odległa (dosyć) od matematyki czystej oraz (bardzo) od filozofii matematyki a mimo to wszystko jakoś działa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sp00f Re: Tego calego Darwina sobie mozna IP: *.murator.com.pl 08.11.05, 10:57 > Na mocy drugiego twierdzenia Godla w ramach systemu niesprzecznego (tu pomijam > szereg założeń natury stricte teoriomnogościowej, nieistotnych dla filozofii) > nie da się udowodnić jego własnej niesprzeczności. Widać mała Twoja wiedza logiczna, ale to brudne szczegóły raczej nikogo z normalnych ludzi nie interesujące ;) Generalnie masz jednak rację; uczciwość naukowa (jest w naszych czasach w zaniku) według Twojego rozumowania (poprawnego!) wymaga uczciwego przyznania przez proponentów darwinizmu, że jest to *tylko* teoria. Przechodzenie od hipotez do praktyki jest praktyką w nauce nieuczciwą i śliską - vide pałowanie fizyków na początku XX wieku przez Plancka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bah Re: Tego calego Darwina sobie mozna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.05, 05:51 >> Na mocy drugiego twierdzenia Godla w ramach systemu niesprzecznego (tu pomijam >> szereg założeń natury stricte teoriomnogościowej, nieistotnych dla filozofii) >> nie da się udowodnić jego własnej niesprzeczności. > Widać mała Twoja wiedza logiczna Czyja "mała wiedza", Godla? ;-) > ale to brudne szczegóły raczej nikogo z normalnych ludzi nie interesujące ;) Ehe, mnie na przykład nie interesuje za bardzo, jak wielka jest wiedza logiczna kotka.filemona. Lol. Pocieszę Cię, że rozumiem, o co Ci chodziło, chociaż nie postarałeś się, żeby to było jasne. > wymaga uczciwego przyznania przez proponentów darwinizmu, że jest > to *tylko* teoria. Co rozumiesz przez *tylko*? Nie dość, że teoria, to jeszcze całkiem ugruntowana. > Przechodzenie od hipotez do praktyki jest praktyką w nauce > nieuczciwą i śliską - vide pałowanie fizyków na początku XX wieku przez Plancka Ale żeś namieszał. Że niby Planck był nieuczciwy? Weź się jaśniej wyrażaj, bo Twoje wypowiedzi przy najlepszej wiedzy i chęci można rozumieć na sto sposobów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niddre [...] IP: *.acn.waw.pl 07.11.05, 22:37 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Teoria naukowa 07.11.05, 20:30 Dzieci w szkole powinny być uczone,że: 1/ Teoria uznawana dziś za prawdziwą nie musi być prawdziwa w rzeczywistości 2/ Teorie naukowe są z natury swej ograniczone, bo wyjaśnienia szukają tylko w świecie fizycznym (np. opętanie traktują jako chorobę psychiczną) - nie dopuszczają wyjaśnień metafizycznych, choć nie mogą ich obalić 3/ Teoria Darwina nie wyjaśnia powstania świadomości (jako produktu ubocznego ewolucji) -- A że dziennikarze "G*Wna" to ciemniaki -to inna sprawa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salvionaut Teoria Teorii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 21:31 Troszke namieszales (bez przesady znów). Spróbuję to uporządkować: > 1/ Teoria uznawana dziś za prawdziwą nie musi być prawdziwa w rzeczywistości Pojęcie, że coś jest prawdziwe "w rzeczywistości" nie jest właściwym pojęciem. Teoria może być jedynie _zgodna_ z obserwacjami rzeczywistości lub zostać w końcu obalona. Teorie opisujące świat fizyczny (czyli wszystkie niematematyczne, bo te z kolei wychodzą od aksjomatów) mają to do siebie, że są niepełnym opisem świata wychodzącym z dotychczasowych obserwacji i pozwalają ten opis w jakiś sposób poszerzyć o przewidywania przyszłych obserwacji. Być może jedynym obiektem, który można nazwać "Pełną Teorią Wrzechświata" jest sam Wrzechświat właśnie. > 2/ Teorie naukowe są z natury swej ograniczone, bo wyjaśnienia szukają tylko > w świecie fizycznym (np. opętanie traktują jako chorobę psychiczną) - nie > dopuszczają wyjaśnień metafizycznych, choć nie mogą ich obalić Nigdzie nie jest zabronione, aby teoria dotyczyła metafizyki. Zresztą każda metafizyka z którą mamy do czynienia staje się automatycznie fizyką, bo mówimy o czymś co ujawnia się w świecie fizycznym. Naukowcy jak najbardziej dopuszczają tzw. wyjaśnienia metafizyczne, ale w sformułowaniach teorii stosuję się tzw. Brzytwę Ockhama - przyjmuje się najprostsze wyjaśnienie ze wszystkich wyjaśnień, które dają takie same przewidywania. Przykład z mechaniki kwantowej: Teoria mówi, że stan obiektu/układu jest opisywany zespoloną funkcją falową. Ok, dobra, ale są możliwe są też inne interpretacje: Np.: "Czerwone krasnoludki decydują wspólnie kiedy, ma być emitowany foton.", albo: "Wszyscy żyjemy w Matrixie i wszystko oblicza superkomputer." Niestety żadna z tych interpretacji nie daje nam więcej (jeśli chodzi o przewidywania) niż funkcje, więc za teorię uznaje się funkcje i jej sie używa, a reszta to interpretacje. Ciekawostka: Pewna interpretacja mech.kwantowej, która aspirowała do bycia teorią, mianowicie teoria "lokalnych, ukrytych zmiennych" została w latach 60-tych obalona przez empiryczne sprawdzenie nierówności Bella. I nie jest już ani teorią, ani interpretacją. en.wikipedia.org/wiki/Bell_inequality Wracając, przekornie: Czy to nie jest "metafizyczne", że obiekty w świecie zachowują się jak funkcje zespolone określone na całym Wrzechświecie i nijak prościej? > 3/ Teoria Darwina nie wyjaśnia powstania świadomości (jako produktu > ubocznego ewolucji) Ad 3/ - Zgadza się, ale zależy jak definiujesz świadomość. Być może dla każdej z zewnętrznych definicji empirycznych (typu: "Jak widzi siebie w lustrze to "wyglada" jakby kojarzył że to on.") znalazłoby się wyjaśnienie ewolucyjne... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Teoria Teorii IP: *.net-serwis.pl 07.11.05, 21:46 Dodam troche. Teoria naukowa musi byc falsyfikowalna - tzn musi istniec mozliwosc jej obalenia, czyli wykazania ze jest nieprawdziwa. Najlepiej jakby sam autor teorii wskazal ewentualna metode jej obalenia. Teorie ewolucji mozna probowalic obalic wskazujac jakas zmiane gatunku (ewolucyjna) ktora nie sluzy lepszemu przystosowaniu do srodowiska a sie utrwala. Problemem moze byc fakt, ze dany gatunek tez stanowi swoje srodowisko (poszczegolne osobniki musza konkurowac takze z soba) i niektore cechy sluza bardziej dekoracji i 'demonstracji sily' niz samemu przetrwaniu. Problem wszelkich teorii metafizycznych polega na tym ze nie da sie ich obalic. Podobnie np. z twierdzeniami von Danikena - wiele mozna wyjasnic wizyta UFO tylko nie bardzo jest jak wymyslec sposob obalenia takiej teorii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salvionaut Re: Teoria Teorii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 22:04 > Teoria naukowa musi byc falsyfikowalna - tzn musi istniec mozliwosc jej... >... > Problem wszelkich teorii metafizycznych polega na tym ze nie > da sie ich obalic. Podobnie np. z twierdzeniami von Danikena - > wiele mozna wyjasnic wizyta UFO tylko nie bardzo jest jak > wymyslec sposob obalenia takiej teorii Słuszna uwaga... choć ja nazwałbym teorie Danikena właśnie nieudanymi interpretacjami. Można wszystko tłumaczyć UFO, ale co z tego wynika? NIC, nawet mniej niż z własciwych teori historycznych. Czy wskazuje on gdzie szukać pozostałych śladów UFO? Żeby chociaż cokolwiek z tego wynikało poza tym co już wiemy, a tak to takie pitolenie bez sensu... Z drugiej strony przeróżne interpretacje są potrzebne, nawet niewłaściwe. To tak jak słuchanie bajek - rozwija wyobraźnie i pomysły na szukanie i weryfikowanie prawdy w świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Teoria Teorii IP: *.net-serwis.pl 07.11.05, 23:24 Ale nalezy zauwazyc ze hipotezy Danikena sa niefalsyfikowalne - cokolwiek by nie pokazywac jako dowod przeciw tej teorii, jej zwolennicy zawsze moga stwierdzic ze 'UFOludki' wlasnie tak zrobili dla zatarcia sladow itp. To juz latwiej jest obalic teorie IP, zakladajac ze ta sila sprawcza jest Bog - ingerencja w przebieg ewolucji oznaczalaby poprawke, a to znaczy ze poczatkowo Bog sie pomylil i musial poprawiac, a to jest sprzeczne z definicja Boga, jako nieomylnego. Poza tym Bog istnieje poza czasem wiec mie musi wprowadzac poprawek 'w trakcie' - od poczatku wiec co z tego wyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
jas_wedrowniczek2 To przykład aby młodzi ludzie zaczęli myslec.. 08.11.05, 08:57 Artykułu dotyka odwiecznego problemu szukania fundamentów naszego bytu na ściezkach wiary lub rozumu. Coś co sam zrozumiałem wiele lat temu, to to, że jest bardzo dużo ludzi którzy z wielu meandrów tzw światopoglądu tworzą ideologię. Ideologię którą potem wykorzystują instrumentalnie i bezmyśłnie do klasyfikacji na tych uczciwych i łotrów lub oświeconych i głupców. Zauważmy że spór o IP może być świetną okazją do sprowokowania myślenia u młodych ludzi. Nie upierałbym się więc by zakazywać młodzieży wiedzy o Kreacjoniźmie czy IP. Zamiast polaryzować wiedzę i dzielić ludzi na oświeconych i tępych lepiej wskażmy filary na których opiera się podział nauka/wiara: Proponuję np. link: pl.wikipedia.org/wiki/Paradygmat_%28nauka%29 Opisujący m.inn. różnice między paradygmatem a dogmatem Najważniejsze aby u młodych ludzi uruchomic proces myślowy. Każdy i tak wybierze punkt widzenia jaki mu w danej chwili odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Teoria Teorii IP: *.net-serwis.pl 07.11.05, 23:33 W sumie mowimy o tym samym - falsyfikowalnosc teorii jest scisle zwiazana z mozliwoscia wyciagniecia wnioskow. Zakladajac ze jakas teoria jest sensowna i zgodna z aktualnie znanymi faktami to jest obalenie polega na wykazaniu ze wnioski z teorii sa sprzeczne z nowymi faktami, poznanymi po sformulowaniu teorii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salvionaut Re: Teoria Teorii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 00:22 Dokładnie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
agrafek Re: Teoria Teorii 08.11.05, 08:42 Gość portalu: Krzysiek napisał(a): > Dodam troche. > Teoria naukowa musi byc falsyfikowalna - tzn musi istniec mozliwosc jej > obalenia, czyli wykazania ze jest nieprawdziwa. Najlepiej jakby sam > autor teorii wskazal ewentualna metode jej obalenia. Teorie ewolucji > mozna probowalic obalic wskazujac jakas zmiane gatunku (ewolucyjna) > ktora nie sluzy lepszemu przystosowaniu do srodowiska a sie > utrwala. Problemem moze byc fakt, ze dany gatunek tez stanowi swoje > srodowisko (poszczegolne osobniki musza konkurowac takze z soba) > i niektore cechy sluza bardziej dekoracji i 'demonstracji sily' > niz samemu przetrwaniu. > > Problem wszelkich teorii metafizycznych polega na tym ze nie > da sie ich obalic. Podobnie np. z twierdzeniami von Danikena - > wiele mozna wyjasnic wizyta UFO tylko nie bardzo jest jak > wymyslec sposob obalenia takiej teorii. > Akurat Daeniken to średni problem, wystarczy przywołana to reguła "rzytwy Ockhamana". Na stawiane przez Daenikena prościej (tj. bez mnożenia założeń) i pełniej odpowiada etnografia. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Teoria Teorii - do salvionaut 07.11.05, 22:58 Dziękuję za ciekawy post. Z braku czasu odpowiem jutro. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Teoria Teorii - do salvionauta 08.11.05, 19:47 1/ Teoria prawdziwa tzn.: odpowiadajaca rzeczywistości. Teoria "prawdziwa" dziś - jutro może zostać obalona lub zmodyfikowana. Np. teoria grawitacji Newtona długo była 'prawdziwa' i zgodna z obserwacjami. Dlatego nie należy przedstawiać dzieciom teorii Darwina jako niewzruszonego dogmatu i ostatecznej teorii ewolucji. Myślę,że ta teoria nie zostanie obalona, ale może być zmodyfikowana (tak jak teoria Newtona). 2/ Miło mi ,że nauki fizyczne dopuszczaja wyjasnienia metafizyczne. To,że nauki niewiele mogą powiedzieć o rzeczywistości pozafizycznej (jednocześnie nie mogąc jej zanegować) - to nie zarzut, ale stwierdzenie faktu I tego faktu należy uczyć w szkole. "Brzytwa Ockhama" to dobra rzecz, ale z brzytwą trzeba ostrożnie...))) (bo można wyciąc za dużo).Jesli teoria zgadza się z doświadczeniem na poziomie świata fizycznego, to nauka nie wnika dlaczego tak się dzieje. Jeśli świat 'mozna wytłumaczyć bez Boga", to znaczy,że Bóg nie istnieje? Oczywiście nie. I o tym trzeba uczyć w szkole. Czy nauka udowodniła gdzie są zapisane prawa fizyki (teraz i w chwili Wielkiego Wybuchu)? Dlaczego stałe fizyczne mają taką a nie inną wartość? Gdyby miały trochę inną - świat i człowiek by nie powstał (to argument na rzecz 'czynnika metafizycznego' - aczkolwiek tylko argument). Jeśli materia jest falą (stanem przestrzenno-energetycznym), to czy istnieje naprawdę, czy jest przejawem bytu pozamaterialnego? Jak na poziomie fizycznym wyjaśnić zjawisko 'nielokalności' (sprzężenia odległych cząstek) i ich wzajemnego 'informowania się' o swoim stanie? 3/ Świadomość jest wtedy, gdy widzisz siebie w lustrze i myślisz: "To chyba ja")) Myślę,że powstanie świadomości zaprzecza materialistycznej teorii ewolucji Odpowiedz Link Zgłoś
salvionaut Bóg a Flying Spagetthi Monster 08.11.05, 22:42 Zbieram siły na odpowiedź bo trochę mam do napisania. Zastanów się nad tym co nazywasz metafizyką, czy rzeczywistością pozafizyczną. Bo jeśli są to rzeczy, które _NIJAK_ nie ujawniają się w świecie fizycznym - to powiedz mi - Co one Cię obchodzą? Jeśli Bóg nijak nie ujawnia się w świecie, to czym on się różni od Flying Spagetthi Monster? A jeśli się ujawniają? No to przecież zaczynają być częścią fizyki - i można je badać naukowo. Może jeszcze napiszę. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Bóg a Flying Spagetthi Monster 09.11.05, 13:53 Są trzy możliwości: 1/ Byty pozafizyczne nie istnieją 2/ istnieją, ale nie oddziałują na świat fizyczny 3/ oddziałują,ale nauka nie może tego odkryć (teraz albo wogóle) Np.: czy przeżycia mistyczne i Objawienia to omamy i zaburzenia psychiczne - czy nauka umie to rozstrzygnąć? Czy 'efekt wirującego słońca' w Fatimie widziany przez setki osób był zbiorową histerią i psychozą? Nauka wykręca się od odpowiedzi i być może nie jest w stanie odpowiedzieć. Albo kwestia: czy świat jest bytem samoistnym -to podstawowe pytanie na temat naszego świata. Śmiem twierdzić,że nauka nie jest w stanie rozstrzygnąć tej kwestii. Dlaczego mnie obchodzi świat pozafizyczny jeśli prawdą jest p.2 : a/ człowieka rozumnego interesuje nie tylko to co widzi b/ człowiek to być może także dusza, która znajdzie się w świecie pozafizycznym. Bóg, nawet jeśli nie ingeruje w świat, może dać mi Zbawienie - w przeciwieństwie do Spagetti... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
salvionaut Myślałem, myślałem i się rozpisałem. Czytaj :) 09.11.05, 16:45 Ok, dobrze wypunktowane. Zmusiło mnie do myślenia, ale czytaj teraz uważnie: Twoje myślenie o pkt. 2gim jest nieścisłe. Odpowiedź dlaczego obchodzi cię p. 2/ jest wewnętrznie sprzeczna. Zobacz. Żyjesz wtedy w świecie, który jest całkowicie odizolowany od tamtego czegoś. No więc w naszym świecie, wszystkie teorie "Bogopodobne" są równoważne (nazwijmy je interpretacjami zgodnie z tym co pisałem wcześniej) jeśli chodzi o ilość faktów w świecie je popierających. Twoje życie jest wtedy oderwane od Boga całkowicie - i choćbyś nie wiem jak się starał nie zbliżysz się do niego. Napisałeś, że Bóg może dać zbawienie, a Spagetii nie - Ale co Ci po tym, jak nie masz żadnych informacji o tym jak zostać zbawionym. Bo przecież założyliśmy, że nie ma żadnego odziaływania na świat, a już każda taka informacja od Boga była by oddziaływaniem. (Każde odziaływanie jest informacją i każda informacja jest oddziaływaniem - taka prawda fizyczna). Jeśli np jest coś takiego jak sumienie to Bóg odziałuje na świat fizyczny. Jeśli Bóg zostawił nam jakieś informacje, to także odziałuje. W przypadku, gdy nie odziałuje rozważania jak żyć stają się bezsensowne, bo nie ma żadnych faktów ze świata fizycznego, które by to usprawiedliwiały, a ponieważ Twoje działania są zupełnie niezależne od Boga, to nie możesz zwiększyć prawdopodobieństwa, że do niego trafisz "po wszystkim" (jeśli jednak istnieje i jakąś tam metodą, sitem wybiera kogo zbawić). Wtedy zastanawianie się o takich rzeczach staje się bezsensownym działaniem istot tego świata - takim zabijaniem czasu - i z punktu widzenia życia w tym świecie i z punktu widzenia życia poza nim. I nawet wtedy Bóg powiedziałby Ci, że mogłeś sobie wierzyć w Spagetti bo Spagetti miało na Ciebie taki sam wpływ jak on. I śmiałby się z Ciebie, bo ma poczucie humoru ;) > a/ człowieka rozumnego interesuje nie tylko to co widzi To tylko złudzenie - właśnie człowieka interesuje i może interesować Tylko to co widzi - przez widzenie rozumiem wszelkie dane sensoryczne, a więc także jego własne myśli - jeśli np mózg jest połączony jakoś z duszą spoza tego świata, to nasze myśli są dowodem na odziaływania spoza tego świata i znów, jak przy sumieniu, zaprzeczyliśmy prawdziwości pkt 2/ ad 3/To jest normalne w zupełności, że cośtam się w świecie dzieje, a nauka jeszcze o tym nie wie. Przecież naukowcy też mają swoje wierzenia! To jest dokładnie to samo - mają w głowie swoją interpretacje, która wychodzi poza to co do tej pory zaobserwowano i łamią sobie głowe cóż tu uczynić, aby ich interpretacja stała się bardziej prawdziwa od innych, obowiązujących być może teraz. Ale nie głoszą ich jako prawdziwych tylko ew sugerują. Tak samo jest z wiarą w Boga. Prawdziwi mędrcy też nie głosili wszsystkiego co im do głowy przyszło, tylko te wierzenia, które jakoś uwiarygadniali lub świat uwiarygadniał. TO było działanie naukowe. (W pewnym stopni... może trochę przesadzam...) W przypadku 3/ ciekawą byłaby sytuacja następująca: Bóg odziałuje ergo można go naukowo zbadać, ale odziałuje także w ten sposób, aby każda próba jego badania, nie dawała jednoznaczych wyników. Nie wiem czy to jest możliwe. Być może Logika i Matematyka dają na taką sytuację odpowiedź przeczącą ("Nie można zakryć sobą siebie" - takie są podstawy tego rozumowania) ale tutaj trzeba by się mocno skonsultować z fizyką, wybrać odpowiednie aksjomaty - czyli też możemy to badać naukowo. Jeśli to jest ten przypadek - Bóg się ukrywa - to też w żadnym stopniu nie należy odwoływać rozumowania naukowego, bo żadne inne nie da lepszych wyników. Acha - filozofia, myślenie poprawnie prowadzone, czyli metodami Logiki i Matematyki jest właśnie procesem poznawczym niewiele różniącym się od robienia doświadczeń w akceleratorach materii. Tu i tam opieramy się na doznaniach, które trafiają do naszego mózgu, a raczej naszego JA. I metody weryfikacji tych doświadczeń powinny być podobne. Podsumowując: Mój punkt jest ("my point is":) następujący: Nie można nigdy podważać naukowych działań jako niewłaściwych prób zbadania Boga. Naukowe rozumowanie jest jedynym słusznym rozumowaniem w naszym świecie. Bóg ("jeśli to on") czy też świat, daje nam co kroku na ten temat wskazówki - pokazuje nam, że każde inne rozumowanie jest błędne. I nie można usprawiedliwiać swojej ignorancji faktem, że nauka nie wszystko może wyjaśnić. Trzeba kombinować jakie tu doświadczenie zrobić, fizyczne czy myślowe, aby dowiedzieć się więcej. Jeśli Bóg nie chce byśmy się cokolwiek dowiedzieli - trudno, ale próbować trzeba, a na pewno nic nie wskazuje na to, że należy zacząć posługiwać się inną metodyką niż naukowy "rygoryzm myślenia". Zdaję sobię sprawe, że ten wywód nie jest idealnym myślowym "doświadczeniem" naukowym. W wielu miejscach w milczący sposób przyjmuję założenia/aksjomaty i ich nie wymieniam... Ale już się zmęczyłem... Zresztą kto by przeczytał dłuższy post :) Ciekawe co o tym myślisz Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Myślałem, myślałem i się rozpisałem. Czytaj : 11.11.05, 11:31 Teoretycznie, w momencie tworzenia świata, Bóg mógł zakodować w nim pewne informacje; ewentualnie stworzyć świat tak,żeby naprowadzić człowieka na Zbawienie (gdyby Bóg musiał ingerować w przebieg ewolucji ,to by znaczyło, że Jego dzieło było niedoskonałe). Ale chyba istotniejsze jest co innego,(co pominąłem w poprzednim poście - na zasadzie skrótu myślowego): świadomość nie musi należeć do świata fizycznego (chyba potrafie to udowodnić), chociaż jest z nim w interakcji. A wiec Bóg może przekazywać informacje człowiekowi(oddziaływac) bezpośrednio do świadomości, nie oddziałując na świat fizyczny. Z drugiej strony, człowiek posiada wolną wolę (nie jest automatem), dlatego oddziaływanie Boga na swiadomość nie jest nawet pośrednim oddziaływaniem na świat fizyczny. Nie chcę pomniejszać znaczenia nauki i naukowej metody badawczej - chodzi tylko o świadomość jej ograniczeń (i tego należy uczyć w szkole). Czy nauka może poznać Boga, nawet jeśli oddziałuje na świat? Myślę ,że nie. Bóg nie stosuje się do żadnych praw naukowych i logicznych, poniewaz jest bytem nieograniczonym. Nauka może najwyżej uznać istnienie Boga, ale nie może orzekać o jego istocie i atrybutach. Być może mistycy mają wiekszy wgląd w poznanie Boga,ale nie jest to poznanie naukowe. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
salvionaut Re: Bóg a Flying Spagetthi Monster 09.11.05, 17:03 Nawiązując bardziej do Twojej odpowiedzi: > Np.: czy przeżycia mistyczne i Objawienia to omamy i zaburzenia psychiczne > - czy nauka umie to rozstrzygnąć? Czy 'efekt wirującego słońca' w Fatimie > widziany przez setki osób był zbiorową histerią i psychozą? > Nauka wykręca się od odpowiedzi i być może nie jest w stanie odpowiedzieć. To, że jeszcze nie umie odpowiedzieć nie znaczy, że należy przestać próbować - jak narazie wydaje się, że za żadną z interpretacji nie ma faktów, które by ją popierały. Jeśli chcesz faworyzwoać swoją interpretację Boskiego działania, to proszę - kombinuj i myśl jak tu to wykazać. > Albo kwestia: czy świat jest bytem samoistnym -to podstawowe pytanie na temat > naszego świata. Śmiem twierdzić,że nauka nie jest w stanie rozstrzygnąć tej > kwestii. Dokładnie to samo - co wiesz na ten temat? Ja bardzo niewiele. Więc na jakiej podstawie stawiasz hipotezę, że nauka nie rostrzygnie tej kwestii? Próbowaleś? Z lenistwa? :) Na pewno nie jest słusznym działanie, które głosi: "Nie ma co próbować - tego nie da sie udowodnić, trzeba uwierzyć" Owszem wierzyć można - wiara polega na tym, że wybierasz co chciałbyś udowodnić. Żeby bylo jasne - ja coś jest nieudowodnione to nie znaczy, że to się od razu odrzuca - np Nie udowodniono, że będąc dobrym człowiekiem wychodzi się na tym "lepiej" (Cokolwiek by to miało znaczyć - tu czy tam) ale przecież wielu ludzi w to wierzy, postępuje wg tej zasady i stara się to udowodnić - To jest jak najbardziej słuszne. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Bóg a Flying Spagetthi Monster 10.11.05, 12:44 > > To, że jeszcze nie umie odpowiedzieć nie znaczy, że należy przestać próbować Oczywiście, ale mam wrazenie,że nauka stroni od prób wyjaśnienia takich zjawisk. Raczej je przemilcza,albo lekceważy -twierdząc (i słusznie!),że są to zjawiska jednostkowe, niepowtarzalne eksperymentalnie, wiec nie poddają sie badaniu metodą naukową. - > jak narazie wydaje się, że za żadną z interpretacji nie ma faktów, które by ją > popierały. Jeśli chcesz faworyzwoać swoją interpretację Boskiego działania, to > proszę - kombinuj i myśl jak tu to wykazać. Nie chcę niczego faworyzować, chociaż wierzę w Boga, to nie wierzę w naukowy dowód Jego istnienia. > > Albo kwestia: czy świat jest bytem samoistnym -to podstawowe pytanie > > Dokładnie to samo - co wiesz na ten temat? Ja bardzo niewiele. Więc na jakiej > podstawie stawiasz hipotezę, że nauka nie rostrzygnie tej kwestii? Próbowaleś? Myślę,że świata nie może opisać w sposób pełny- obserwator znajdujący się wewnątrz tego świata. Kwestia samoistności bytu, to kwestia 'metafizyczna' - wykraczająca poza ten byt. Na marginesie: z tego powodu nierozstrzygalna jest też kwestia tożsamości bytu, np.: czy swiat,który widzisz po obudzeniu, to ten sam świat, który widziałes przed zaśnięciem . Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eurofanatik Re: Teoria naukowa IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.11.05, 21:41 mg2005 napisał: > 3/ Teoria Darwina nie wyjaśnia powstania świadomości (jako produktu > ubocznego ewolucji) Oczywiscie, ze wyjasnia. Swiadomosc ludzka jest elementem przystosowawczym. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Teoria naukowa 07.11.05, 22:56 Gość portalu: eurofanatik napisał(a): > mg2005 napisał: > > > 3/ Teoria Darwina nie wyjaśnia powstania świadomości (jako produktu > > ubocznego ewolucji) > > Oczywiscie, ze wyjasnia. Swiadomosc ludzka jest elementem przystosowawczym. Nie sądzę. Komputer działa szybciej od mózgu,chociaż nie ma świadomości. Poza tym, gdyby świadomość była funkcją materii (mózgu), to nie mogłaby mózgiem sterować. "Ogon nie macha psem")) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Planulla Re: Teoria naukowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 00:57 > Nie sądzę. Komputer działa szybciej od mózgu -a to ciekawe, masz jakis lepszy komputer niz moj, czy wolniejszy mozg? No offence. Komputery dzialaja szybciej od mozgu dopiero w 30 odcinku star trecka. > Poza tym, gdyby świadomość była funkcją materii (mózgu), to nie mogłaby > mózgiem sterować. -mozesz jasniej? Nie wiem czy dobrze zrozumialem o co ci chodzilo, ale urzyje twojego porownania. Mozg to komputer. Program realizowany w nim (swiadomosc) moze sterowac podzespolami: wyswietlac obrazy na ekranie, pobierac inforamcje ze swoich wejsc komunikacyjnych itp. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Teoria naukowa 08.11.05, 20:55 Gość portalu: Planulla napisał(a): > > Nie sądzę. Komputer działa szybciej od mózgu > -a to ciekawe, masz jakis lepszy komputer niz moj, czy wolniejszy mozg? No > offence. Komputery dzialaja szybciej od mozgu dopiero w 30 odcinku star trecka. Gdybyś grał w szachy z komputerem, to komputer grałby szybciej - i chyba by wygrał)) > > > Poza tym, gdyby świadomość była funkcją materii (mózgu), to nie mogłaby > > mózgiem sterować. > -mozesz jasniej? Nie wiem czy dobrze zrozumialem o co ci chodzilo Jeśli świadomośc jest cechą i wytworem mózgu ,to nie może sterować mózgiem, bo nie jest bytem - tylko cechą bytu. Tak naprawdę mózg nie jest bytem, ale układem atomów. Atomy to układy cząstek elementarnych, a cząstki chyba nie istnieją jako byty, bo wg. fizyki kwantowej są falami...)) , ale urzyje > twojego porownania. Mozg to komputer. Program realizowany w nim (swiadomosc) > moze sterowac podzespolami: wyswietlac obrazy na ekranie, pobierac inforamcje Program to sposób działania, nie wymaga świadomości. Żeby sprawnie działać, nie jest potrzebna świadomość. Umysł może "przeszkadzać". Jego wytwór -etyka, często utrudnia walkę o byt jednostki i grupy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 argument butelkowy IP: *.ljcrf.edu 10.11.05, 02:52 Poza jednym niezywym i cokolwiek excentrycznym noblista (Eccles) to chyba nie ma neurofizjologow co to by swiadomosc od kisielowatego mozgu separowali. Mysle ze jako prawdziwy dualista zgodzisz sie byc kroliczkiem w eksperymencie butelkowym pokazujacym materialne podstawy swiadomosci: 1) wypij jakze materialne 0.5 litra rozcianczonego etanolu. Powiedz ze materialna substancja nijak na Twoja niematerialna przeciez swiadomsc nie dziala. Najlepiej policjantowi co to zatrzymal cie za jazde po pijaku. 2) Gdyby dalej mial jakowes watpliwosci co do zwiazku swiadomosci i materialnego mozgu to popros jakiegos innego dualiste aby walna Cie materialna butelka w twoja rownie materialna potylice. Moze Ty oczyma duszy widzec bedziesz experymentatora, ale jesli poczytasz troche neurologii/medycyny sadowej to dowiesz sie ze osoba zbutelkowana w w/w sposob po obudzeniu sie nie pamieta co sie z nia stalo. Mala podpowiedz -> chwilowe slady pamieciowe musza miec czas sie utrwalic w Twoim _mozgu_ znow zapewne w diablo materialny sposob. Jesli cos z Twojego mozgo zostanie po tym eksperymencie to mam nadziejke ze wyleczy Cie to z bzduractwa dualizmu. Radzilbym jednak nie wychodzic poza faze nr 1 no i czytac Dennett'a do poduszki: en.wikipedia.org/wiki/Daniel_Dennett Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: argument butelkowy 11.11.05, 12:17 Gość portalu: scept89 napisał(a): poproś jakiegos innego dualiste aby walna Cie materialna butelka w > twoja rownie materialna potylice. Moze Ty oczyma duszy widzec bedziesz > experymentatora, ale jesli poczytasz troche neurologii/medycyny sadowej to > dowiesz sie ze osoba zbutelkowana w w/w sposob po obudzeniu sie nie pamieta co > sie z nia stalo. Mala podpowiedz -> chwilowe slady pamieciowe musza miec cz > as > sie utrwalic w Twoim _mozgu_ znow zapewne w diablo materialny sposob. > Zgadza się. Materia oddziałuje na świadomość i vice versa.I to jeden z dowodów na to,że świadomość istnieje niezależnie od materii, nie jest jej wytworem. Gdyby była cechą materii, to nie mogłaby na nią oddziaływać. Cecha nie może oddziaływać na byt, bo oddziaływać może tylko coś,co istnieje -a więc jest bytem. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: argument butelkowy 11.11.05, 12:45 Pomijając to, że jak dla mnie "cecha materii" jak najbardziej oddziaływuje na materię, ja umysł widzę jako "software" osoby. Ciało ludzkie to oczywiście "hardware". Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: argument butelkowy 11.11.05, 22:48 Oddziaływac może coś, co istnieje,a wiec jest bytem. Czy świadomość jest bytem czy cechą bytu (właściwością materii)? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 byty i nie-byty IP: *.ljcrf.edu 11.11.05, 23:25 mg2005 napisał: > Oddziaływac może coś, co istnieje,a wiec jest bytem. > Czy świadomość jest bytem czy cechą bytu (właściwością materii)? A czy tradycyjny program komputerowy istnieje? Oczywiscie. Czy jest materialny? Na pewnym poziomie tak -> reprezentacja tego programu wypalona na CD jest materialna jak najbardziej. Z drugiej strony na innym poziomie jest to czysta informacja. Czy moze istniec informacja oddzielona od nosnika (papieru, elektronow, fotonow, etc.)? Ja nie potrafie sobie takowego tworu wyobrazic. Jesli masz jakowes przyklady (poza dusza...) to bardzo prosze. Mysle ze pojecia mozesz sobie darowac -> jesli wymarle przed konkwista plemie Qu czcilio boga Pa to o ile nie znajdziesz zadnych tabliczek/przekazow/legend opisujacych to plemie i bostwo pojecie bozka Pa nie ma sensu poza literatura ale i tak bedzie sie mialo nijak do Qupian/Panistow. Czy wywodzi sie bezposrednio z hardware? I tak i nie -> sporo zalezy. Mozna miec programy ktore operuja na abstraktach, wykonuja sie na roznym hardware (mozna zbudowac mechaniczna maszyne roznicowa). Z drugiej strony mozna wyprodukowqac uklady gdzie wszystko jest odlane w krzemie -> hardware stapia sie z software. Komputerowe sieci neuronowe czy FPGAs sa tez niezlym przykladem ze granica takowa zaciera sie niekiedy. Swiadomosc zdecydowanie wywodzi sie z materialnych neuronow a nie zostala im wszczepiona palcem Konstruktora. Jesli tak twierdzisz to jak juz napisalem poprzednio musisz albo przyjac ze C.elegans ma "swiadomosc" nadana mu przez boga (== nawet najprostsze zjawisko neuronalne nie jest wytworem neuronow) albo zaczac odrywac od niezdefiniowanej przez Ciebie swiadomosci wszystkie te cech ktore daja sie wytlumaczyc w prostszy sposob i u prostych bydlatek wystepuja. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: argument butelkowy 13.11.05, 15:28 Czy informacja jest właściwością materii? Świadomość jest bytem sciśle zależym od materii. Innymi słowy, jestem żywą, cały czas się zmieniającą i przetwarzającą dane z środowiska materią, której nośnikiem jest "szara masa" - neurony w mózgu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Re: argument butelkowy/dualizmu ciag dalszy IP: *.ljcrf.edu 11.11.05, 22:07 mg2005 napisa?: > Go?? portalu: scept89 napisa?(a): > popro? jakiegos innego dualiste aby walna Cie materialna butelka w > > twoja rownie materialna potylice. Moze Ty oczyma duszy widzec bedziesz > > experymentatora, ale jesli poczytasz troche neurologii/medycyny sadowej to > > dowiesz sie ze osoba zbutelkowana w w/w sposob po obudzeniu sie nie pamie > ta co > > sie z nia stalo. Mala podpowiedz -> chwilowe slady pamieciowe musza m > iec czas > > sie utrwalic w Twoim _mozgu_ znow zapewne w diablo materialny sposob. > Zgadza si?. Materia oddzia?uje na ?wiadomo?? i vice versa. Tu sie zgadzamy >I to jeden z dowodów na to,?e ?wiadomo?? istnieje niezale?nie od materii, nie >jest jej wytworem. Zupelnie mnie tutaj zgubiles. To co piszesz w swoim twierdzeniu nijak sie ma do faktu iz materialne obiekty oddzialywuja na nasza swiadomosc, czymkolwiek by ona nie byla. Mowienie o swiadomosci oderwanej od mozgu zdarza sie jedynie w pismach religijnych. Popadasz tez w kolejny dualizm. W skrocie: prosty robak C.elegans majacy < 1000 komorek w calym ciele ma uklad nerwowy pozwalajacy mu na reagowanie na bodzce. Wykaz wszystkich jego neuronow jest tutaj: www.wormatlas.org/neuroimageinterface.htm Zaden robaczy filozof, ale jednak przy pomocy swoich neuronow daje sobie rade z reagowaniem na bodzce srodowiska. Oczywiscie o swiadomosci robaczka nie moze byc mowy. Kiedy juz zaczniesz badac co w jego skromnym ukladzie nerwowym gra i piszczy to zauwazysz ze neurony tegoz przewodza bodzce/funkcjonalnie zachowuja sie podobnie jesli nie identycznie do neuronow czlowieka. Nawet jesli przyjmiemy jak sadze bledne bo zbyt proste zalozenie: * neurony==hardware, * swiadomosc/reakcje na bodzce == software I glosic bedziemy ze na bardziej rozbudowanym hardware(mozg czlowieka/Deep Blue) dziala bardziej rozbudowany program (swiadomosc/program gry w szachy) to gdzie tu jest roznica kategorii? To troche tak jakby twierdzic ze w przeciwienstwie do prostackiego program gry w Pong'a napisanego przez programiste skomplikowane programy szachowe musza byc pisane przez "programistow" z innej Galaktyki. Nie sadzisz chyba ze jakims prostym zwierzakom zdolnym do rozrozniania swiatlo/brak swiatla sam Wielki Konstruktor wszczepil wspanialomyslnie takowa zdolnosc i to nie na poziomie neuronow a na poziomie jakiegos super-programu? Ergo, wiele zjawisk zachodzacych w naszym mozgu w mniej lub bardziej rudmentalnej formie wystepuje u zwierzkow u ktorych mowienie o swiadomosci czy tez boskiej ingerencji w umysly tychze jest smieszne. Musialbys tez odseparowac ze swiadomosci (cokolwiek ona dla Ciebie znaczy) m.in. poczucie bolu, smak, wech, sluch, wzrok -> wszystko to zostalo zaimplementowane calkiem niezle u prostszych stworzen i dziala czesto jak bo ja wiem "sterownik windy" i pozostac jedynie przy jakis najwyzszych funkcjach umyslowych ktore to i tak w miare rozwoju neurologii bylyby podgryzane od dolu. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: argument butelkowy/dualizmu ciag dalszy 12.11.05, 14:54 Świadomość jest kategorią subiektywną, niemożliwą do stwierdzenia z zewnątrz -z tego samego poziomu poznawczego . Tylko z wyższego poziomu (np. Bóg). Także ból, smak, widzenie,- to kategorie subiektywne Jesli widzisz innego człowieka, nie wiesz czy ma świadomość, czy jest cyborgiem- automatem doskonale imitującym człowieka w zachowaniu. Jeśli jakiś robaczek reaguje na bodźce -to nie jest dowód,że ma świadomość (ale może ją mieć- nauka nie jest w stanie tego rozstrzygnąć) Robot też może reagować na bodźce - nie jest to dowód świadomości. Hipoteza o istnieniu świadomości niezależnie od mózgu nie jest religijna, ale racjonalna: 1/ Nie znam żadnego dowodu ,który ją obala czy choćby podważa 2/ Świadomość nie jest potrzebna do reagowania na bodźce i przystosowania do środowiska (zamiast świadomości wystarczy biologiczny "komputer") 3/ Nie znam dowodu,że pojawienie się świadomości w toku ewolucji dawało przewagę ewolucyjną organizmom -wiec dlaczego ewolucja tak usilnie rozwijała świadomość na przestrzeni milionów lat? 4/ Jak już pisałem, cecha bytu nie może przejąć kierowania bytem,bo sama nie jest bytem. A więc swiadomość byłaby bezużytecznym dla organizmu produktem ubocznym' a "wolna wola " byłaby tylko złudzeniem. 5/ Jeśli świadomość jest wytworem neuronów - to GDZIE sie znajduje? Neuron to układ atomów, a więc w atomach? Cecha bytu nie może istnieć poza bytem, a więc poza atomem . 6/ Jak powstaje świadomość? Z impulsów elektrycznych? Z fali elektro- magnetycznej? Czy nauka zna odpowiedź, czy jest na etapie pseudo-naukowych bajek? 7/ Atom to układ cząstek elementarnych, które wg fizyki kwantowej są falami, a wiec nie istnieją jako byty, ale jako fale 'potencjalności energetycznej'. Czy cos,co nie jest bytem moze stworzyc cokolwiek, a zwłaszcza swiadomość? Hipoteza o świadomości jako własności materii będzie racjonalna- jeśli obali te wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Re: argument butelkowy/dualizmu ciag dalszy IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 12.11.05, 19:44 mg2005 napisał: > Świadomość jest kategorią subiektywną, niemożliwą do stwierdzenia z zewnątrz Pewnie ze nikt nie jest w stanie dokladne wiedziec co sie w czaszce rozmowcy dzieje i nasz doznania sa subiektywne. Nie przeszkadza to jednak w przyjeciu prostego jakze zalozenia ze nie piszesz (przynajmnej na obecnym poziomie AI) do cyborga tylko do swiadomej istoty. Przyjawszy owo banalne wrecz zalozenie (ktore nawiasem Ty sam zakladasz piszac na forum) i zkladajac ze nawet jesli mozg jest czarna skrzynka z ktorej od czasu do czasu jakies sygnaly na reakcje wychodza mozna owe sygnaly i reakcje badac. > Jeśli jakiś robaczek reaguje na bodźce -to nie jest dowód,że ma świadomość > (ale może ją mieć- nauka nie jest w stanie tego rozstrzygnąć) > Robot też może reagować na bodźce - nie jest to dowód świadomości. Nie jest nam do niczego potrzebne czy za przeproszeniem po urwaniu nogi bol robaczka objawia sie nieznosnym pieczeniem i rozowymi kregami w jego fasetkowatych oczach -> istotne jest ze reaguje na bol bodzcem unikania podobnie jak ja i Ty oraz wiekszosc zwierzakow. Ergo: potrafi rozroznic bodzce bolowe od innych. Nie musisz wierzyc ze wewnetrzna reprezentacja bo ja wiem "slodkosci" u innych ludzi jest taka sama ale mozesz ja spokojnie badac poprzez analogie. jakis nihilizm neurologiczny z Ciebie wyplywa. > Hipoteza o istnieniu świadomości niezależnie od mózgu nie jest religijna, > ale racjonalna: > 1/ Nie znam żadnego dowodu ,który ją obala czy choćby podważa A ja nie znam zadnego "dowodu" podwazajacego moja hipoteze niewidocznych krasnalcow. Jakiez to sa przewidywania tej hipotezy ktore mozna byloby podwazyc? Ze nie da sie swiadomosci zobaczyc ani badac? > 2/ Świadomość nie jest potrzebna do reagowania na bodźce i przystosowania do > środowiska (zamiast świadomości wystarczy biologiczny "komputer") Hmm, rozumiem ze wiesci o czlowieku jako dominujacym gatunku na planecie Ziemia sa przesadzone? Bardziej serio -> dla wiekszosci gatunkow automatyzm zachowan (patrz osa budujaca nore i wciagajaca do niej sparalizowana larwe) jest calkowicie wystarczajacy. Jesli jednak twierdzisz i utrzymujesz ze bardziej inteligentne reagowanie na bodzce nie ma zdolnosci przystosowawczych to jestes w bledzie z rzeczywistoscia. > 3/ Nie znam dowodu,że pojawienie się świadomości w toku ewolucji dawało > przewagę ewolucyjną organizmom -wiec dlaczego ewolucja tak usilnie rozwijała > świadomość na przestrzeni milionów lat? Powiekszanie rozmiarow czaszki hominidow w toku ewolucji to w/g Ciebie przypadek? Zadnej selekcji w kierunku rozwoju mozgu? > 4/ Jak już pisałem, cecha bytu nie może przejąć kierowania bytem,bo sama > nie jest bytem. To jest belkotliwe dle nie-metafizykow. Rozumiem ze "zielonosc" nie steruje "trawa" ale mysle ze i tak mylisz pojecia. Zalozmy ze cecha robota A jest posiadanie programu B. Czy twierdzisz ze B nie moze sterowac A? > 5/ Jeśli świadomość jest wytworem neuronów - to GDZIE sie znajduje? Taak. A jesli ruch samochodu jest wytworem sumy jego czesci to zlokalizuj prosze "skret w lewo" w samochodzie. Dodatkowo sieci neuronalne (komputerowe oraz biologiczne) maja ciekawa wlasciwosc -> mozna usunac czesc neuronow a siec bedzie dalej dziala i rozwiazywala zadania do ktorych zostala wytrenowana. Czyli w sieciach takowych nie ma jednego neuronu a czestokroc obszaru w ktorym miescilaby sie zdolnosc np. rozpoznawania litery A. To wiadomo do lat 70tych . > 6/ Jak powstaje świadomość? Z impulsów elektrycznych? Z fali elektro- > magnetycznej? A z czego powstaja mistrzowskie ruchy komputera szachowego? Na pewnym dosc durnym poziomie jest to ruch elektronow. Podonie ze swiadomoscia -> depolaryzacja neuronow. > 7/ Atom to układ cząstek elementarnych, które wg fizyki kwantowej są > falami, a wiec nie istnieją jako byty, ale jako fale 'potencjalności > energetycznej'. A jakie to ma znaczenie dla neuronow w skali makro? Czy jesli spadasz z budynku to przed zetknieciem z brukiem myslisz sobie: nie ma sie o co martwic, pode mna sa tylko fale potencjalnosci ktore tak na prawde nie sa bytami? > Czy cos,co nie jest bytem moze stworzyc cokolwiek, a zwłaszcza swiadomość? Jesli juz udowodniles bytow w swiecie nie ma to po cholere uzywac tego pojecia w metnych wywodach? Rownie dobrze mozna bajdurzyc ze nie da sie wybudowac Palacu Kultury z atomow ktore tak na prawde sa falami potencjalnosci. Zejdz na ziemie z wiezy. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: argument butelkowy/dualizmu ciag dalszy 13.11.05, 20:27 Gość portalu: scept89 napisał(a): > istotne jest ze reaguje na bol bodzcem unikania pod > obnie > jak ja i Ty oraz wiekszosc zwierzakow. Ergo: potrafi rozroznic bodzce bolowe od > innych. Nie musisz wierzyc ze wewnetrzna reprezentacja bo ja wiem "slodkosci" u > innych ludzi jest taka sama ale mozesz ja spokojnie badac poprzez analogie. > jakis nihilizm neurologiczny z Ciebie wyplywa. Chodzi o to czy robak lub inny organizm musi mieć świadomość,żeby sprawnie funkcjonować w środowisku. > A ja nie znam zadnego "dowodu" podwazajacego moja hipoteze niewidocznych > krasnalcow. Krasnale nie rozwiążą żadnego z paradoksów, o których pisałem poprzednio, a moja hipoteza -tak. >Jakiez to sa przewidywania tej hipotezy ktore mozna byloby podwazyc ? Np. naukowy dowód,że procesy fizyczne tworzą świadomość. > Bardziej serio -> dla wiekszosci gatunkow automatyzm zachowan (patrz osa > budujaca nore i wciagajaca do niej sparalizowana larwe) jest calkowicie > wystarczajacy. Jesli jednak twierdzisz i utrzymujesz ze bardziej inteligentne > reagowanie na bodzce nie ma zdolnosci przystosowawczych to jestes w bledzie z > rzeczywistoscia. Komputer szachowy ma zdolność samouczenia,tzn. zmiany taktyki gry na podstawie doświadczenia z wcześniejszych partii. > Powiekszanie rozmiarow czaszki hominidow w toku ewolucji to w/g Ciebie > przypadek? Zadnej selekcji w kierunku rozwoju mozgu? Powiększenie mózgu,to powiększenie 'komputera', ale czemu służy rozwój świadomości? > > 4/ Jak już pisałem, cecha bytu nie może przejąć kierowania bytem,bo sama > > nie jest bytem. > > To jest belkotliwe dle nie-metafizykow. Rozumiem ze "zielonosc" nie steruje > "trawa" ale mysle ze i tak mylisz pojecia. Zalozmy ze cecha robota A jest > posiadanie programu B. Czy twierdzisz ze B nie moze sterowac A? Jesli B to jakaś płytka czy dyskietka,którą wkłada sie do A - to może, bo jest bytem. Jeśli B to tylko sposób działania A - to nie może, bo jest tylko cecha A. > > 5/ Jeśli świadomość jest wytworem neuronów - to GDZIE sie znajduje? > Dodatkowo sieci neuronalne (komputerowe oraz biologiczne) maja ciekawa > wlasciwosc -> mozna usunac czesc neuronow a siec bedzie dalej dziala i > rozwiazywala zadania do ktorych zostala wytrenowana. Czyli w sieciach takowych > nie ma jednego neuronu a czestokroc obszaru w ktorym miescilaby sie zdolnosc rozpoznawania litery A. To wiadomo do lat 70tych . Zgoda. Ale nie utożsamiaj inteligencji ze świadomością To gdzie istnieje świadomość? W sieci neuronów? Ale to abstrakcja. Naprawdę istnieją tylko atomy (tzn. one też nie istnieją))) > > 6/ Jak powstaje świadomość? Z impulsów elektrycznych? Z fali elektro- > > magnetycznej? > > A z czego powstaja mistrzowskie ruchy komputera szachowego? Komputer ma świadomość? Na pewnym dosc > durnym poziomie jest to ruch elektronow. Podonie ze swiadomoscia -> > depolaryzacja neuronow. To udowodniona teoria czy bajki pseudo-naukowe? > Jesli juz udowodniles bytow w swiecie nie ma to po cholere uzywac tego pojecia > w > metnych wywodach? Problem w tym,że język potoczny nie przystaje do współczesnej fizyki. Rownie dobrze mozna bajdurzyc ze nie da sie wybudowac Palacu > Kultury z atomow ktore tak na prawde sa falami potencjalnosci. Zejdz na ziemie > z wiezy. To statystyka wielkich liczb. Na 6000 rzutów kostką ok.1000 razy wyrzucisz '6'. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Re: argument butelkowy/dualizmu ciag dalszy IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 13.11.05, 23:22 No tak, tego sie mozna bylo spodziewac. Zupelnie bezsensowna jest nasza wymiana. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kragg Re: Teoria naukowa IP: *.acn.waw.pl 08.11.05, 12:24 Podstawowy błąd w założeniach. Komputer nie jest rodzajem mózgu, mózg nie jest rodzajem komputera. Zbiory rozłączne. Nie można ich w żaden sposób porównywać(pod względem budowy i sposobu działania). Są całkowicie od siebie różne. Można(możnaby) porównywać jakość efektów ich działania, ale nie ma to większego sensu komputer i mózg ma różne cele działania Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Teoria naukowa 08.11.05, 21:03 Gość portalu: kragg napisał(a): > Podstawowy błąd w założeniach. > Komputer nie jest rodzajem mózgu, mózg nie jest rodzajem komputera. Zbiory > rozłączne. > Nie można ich w żaden sposób porównywać(pod względem budowy i sposobu > działania). Są całkowicie od siebie różne. > Można(możnaby) porównywać jakość efektów ich działania, ale nie ma to większego > sensu komputer i mózg ma różne cele działania Właśnie chodzi o zewnętrzne efekty działania. Gdyby w głowie człowieka,zamiast mózgu, umieścić komputer i zaprogramowac go na maksymalne zwiekszanie szans przeżycia człowieka, to robiłby to nie gorzej od mózgu -mimo braku świadomości. Odpowiedz Link Zgłoś
saikokila Re: Teoria naukowa 08.11.05, 21:07 mg2005 napisał: > Właśnie chodzi o zewnętrzne efekty działania. > Gdyby w głowie człowieka,zamiast mózgu, umieścić komputer i zaprogramowac go > na maksymalne zwiekszanie szans przeżycia człowieka, to robiłby to nie gorzej > od mózgu -mimo braku świadomości. OK, to zbuduj taki komputer. Spytamy go co ma do powiedzenia na temat swojej świadomości, he he. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Teoria naukowa 08.11.05, 21:34 saikokila napisał: > OK, to zbuduj taki komputer. Spytamy go co ma do powiedzenia na temat swojej > świadomości, he he. > Właśnie chyba nic. Chyba rozumiesz,że to rozważanie teoretyczne.Chodzi o to ,czy świadomość jest konieczna do sprawnego funkcjonowania, i czy jej powstanie da sie wytłumaczyć na gruncie teorii Darwina. Odpowiedz Link Zgłoś
saikokila Re: Teoria naukowa 09.11.05, 00:17 mg2005 napisał: > saikokila napisał: > > > OK, to zbuduj taki komputer. Spytamy go co ma do powiedzenia na temat swo > jej > > świadomości, he he. > > > Właśnie chyba nic. > Chyba rozumiesz,że to rozważanie teoretyczne.Chodzi o to ,czy świadomość jest > konieczna do sprawnego funkcjonowania, i czy jej powstanie da sie wytłumaczyć > na gruncie teorii Darwina. Pewnie że rozumiem. Ale teoretycznie to ja nie mogę policzyć jak będzie wyglądało moje białko w znanym mi roztworze z większą niż 70% dokładnością a moi koledzy nie są w stanie obliczyć pogody za więcej 10 dni. Skąd można wiedzieć jak się zachowa komputer który będzie musiał podołać zadaniom ludzkiego mózgu, i czy nie wytworzy on świadomości? Ja nie wiem tego teoretycznie, bo jak napisałem nie mogę znacznie prostszych rzeczy teoretycznie (in silico, na modelu komputerowym) sprawdzić. TE też nie mogę sprawdzić w ziemskich warunkach bo nie mam kilku tysięcy lub milionów lat, ale wszystko co mogę sprawdzić mi do niej pasuje. Ze świadomością nie jest już tak łatwo. Chociaż jak się uprzeć... można powycinać to i owo w mózgu i badać od kiedy ma on tę świadomość. :) Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Teoria naukowa 11.11.05, 12:50 saikokila napisał: > Skąd można wiedzieć > jak się zachowa komputer który będzie musiał podołać zadaniom ludzkiego mózgu, > i > czy nie wytworzy on świadomości? Nawet gdyby komputer,mózg lub inny układ materialny mógł wytworzyć świadomość,to taka świadomość byłaby 'kwiatkiem do kożucha',nie mogłaby działać autonomicznie- jak ludzka swiadomość,która jest zależna, ale nie zdeterminowana przez materię. > TE też nie mogę sprawdzić w ziemskich warunkach bo nie > mam kilku tysięcy lub milionów lat, ale wszystko co mogę sprawdzić mi do niej > pasuje. Mi też. Myślę, ze ewolucja gatunków jest procesem naturalnym ( co nie wyklucza,że zaplanowanym przez Boga w chwili stworzenia świata), co innego - ewolucja świadomości. > Ze świadomością nie jest już tak łatwo. No własnie. Chociaż jak się uprzeć... można > powycinać to i owo w mózgu i badać od kiedy ma on tę świadomość. :) > Czy zniszczenie całego mózgu oznacza zniszczenie świadomości, czy tylko zerwanie jej kontaktu ze światem fizycznym? (i odejście w 'inny wymiar') Myślę,że mózg jest łącznikiem między świadomością a światem fizycznym. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Teoria naukowa 08.11.05, 17:39 > Poza tym, gdyby świadomość była funkcją materii (mózgu), to nie mogłaby > mózgiem sterować. "Ogon nie macha psem")) Dlaczego? Podałeś to twierdzenie bez grama uzasadnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tamtentaki Re: Teoria naukowa IP: *.elblag.dialog.net.pl 07.11.05, 21:52 > nie dopuszczają wyjaśnień metafizycznych, > choć nie mogą ich obalić Nie można "obalić" czegoś, co nie istnieje. Żeby coś obalić musimy znać choćby podstawowe prawa i właściwości jakimi rządzi się dany "obiekt". To jest jeden z podstawowych błędów ludzi wiary, którzy (nie bacząc zresztą na znaczenie słowa "wiara") wygłaszają zdania typu: udowodnij mi, że nieprawdą jest... itd. Otóż, to w gestii osoby podającej jest udowodnić istnienie i słuszność swoich (często chorych) wymysłów. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Teoria naukowa 07.11.05, 22:52 Gość portalu: tamtentaki napisał(a): > > nie dopuszczają wyjaśnień metafizycznych, > > choć nie mogą ich obalić > Nie można "obalić" czegoś, co nie istnieje. Żeby coś obalić musimy znać choćby > podstawowe prawa i właściwości jakimi rządzi się dany "obiekt". Zgadza się.I na tym polega ułomność nauki ,że niewiele może powiedzieć o 'obiektach' metafizycznych. To jest jeden z > podstawowych błędów ludzi wiary, którzy (nie bacząc zresztą na znaczenie słowa > "wiara") wygłaszają zdania typu: udowodnij mi, że nieprawdą jest... itd. Otóż, > to w gestii osoby podającej jest udowodnić istnienie i słuszność swoich (często > chorych) wymysłów. W tym problem nauki,że pewnych rzeczy nie można ani udowodnić ani obalić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: politologist Re: Teoria naukowa IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 02:34 Zacznijmy od pojęcia metafizyka, (ta) metá (ta) physiká biedny Arystoteles, traktując dosłownie musielibyśmy i socjologię i psychologię wrzucic do tej kategorii. Ale rozumiem, że chodzi ci o ontologię? ale chyba też nie tak ułomność nauki polega na tym, że nie potrafi odpowiedzieć na pytania dotyczące rzeczy "nie z tego świata", nie obserwowalnych w naszym fizycznym świecie. Ale w czym problem? Bo nauka ma dostarczać odpowiedzi na pytania dotycze świata, tego który obserwujemy obok siebie. Ani religia nie będzie się zajmować mechaniką kwantową np., ani nauka istnieniem boga, czy też udowodnieniem bądź obaleniem tezy, że wszechświat został stworzony przez np. "inteligentny" (wchodzimy do sfery nauki i IQ ;) ) byt, taki np. jak powiedzmy Latający Potwór Spaghetti Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Teoria naukowa 08.11.05, 21:06 Gość portalu: politologist napisał(a): > >ułomność nauki polega na tym, że nie potrafi odpowiedzieć na pytania > dotyczące rzeczy "nie z tego świata", nie obserwowalnych w naszym fizycznym > świecie. Ale w czym problem? Bo nauka ma dostarczać odpowiedzi na pytania > dotycze świata, tego który obserwujemy obok siebie. Zgadza się. Problem jest tylko jeden -żeby uświadomić to dzieciom w szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tamtentaki Re: Teoria naukowa IP: *.elblag.dialog.net.pl 08.11.05, 10:30 Do odpowiedzi, którą otrzymałeś od politologist, dodałbym tylko, a raczej przypomniał, że ludzie trzeźwo myślący "o tych sprawach" generalnie nie mają "problemów" tego typu jak to piszesz. Każdy szanujący się wolnomyśliciel między bajki wkłada opowiastki o bogach, zamianie wody w wino, tak samo jak to robi z krasnoludkami. Problem mają ludzie wierzący, bo w dzieciństwie wpojono im takie rzeczy i teraz mają problem... no bo jak ta Maryja mogła pozostać dziewicą, na której to chmurce rezyduje mój Bóg, dlaczego te 2 tys dzieci zginęło w tej powodzi i jak to się ma do nieskończonego miłosierdzia i wszechmocy mojego Boga... I ja osobiście nic do tego nie mam... a raczej nie miałbym, tylko, że ludzie WIARY nagle zapragnęli aby nauka potraktowała ich WIERZENIA tak samo jak poparte naukowymi (jedynymi obecnie znanymi człowiekowi) badaniami teorie. Panowie w czerni próbują narzucać swoje zabobony innym, decydować o losie milionów bazując na wymysłach filozofa sprzed 2 tys. lat. Proszę bardzo - wierzcie sobie w bogów, krasnoludki, elfy, czy co tam chcenie, ale nie narzucajcie tego innym ludziom a przede wszystkim zdobądzicie się przynajmniej na to minimum przyzwoitości i nie indoktrynujcie bezbronnych jeszcze i nieświadomych wielu spraw dzieci - indoktrynacja dzieci, to metody spotykane w każdej organizacji totalitarnej, jeśli coś takiego jak Hitlerjugend coś Ci mówi). Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Teoria naukowa 08.11.05, 21:27 Do 'tamtentaki': Myślę ,że tylko wolnomyśliciel z 'klapkami na mózgu' wkłada między bajki 'opowiastki o Bogu'. Głupota i pycha. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tamtentaki Re: Teoria naukowa IP: *.elblag.dialog.net.pl 09.11.05, 09:47 Prosiłbym o konkretne kontrargumenty. W moim poście padły konkretne zarzuty, a Ty ograniczyłeś się do skomentowania wyłącznie jednego stwierdzenia (najmniej zresztą istotnego). Ale to typowe dla katolików, że prędzej czy później dyskusja z nimi tak właśnie się kończy - głupawymi komentarzami, często chamskimi, czy też (jak w Twoim przypadku) totalną ignorancją: "jesteś be, to co piszesz jest fe, ale nie powiem Ci dlaczego, bo jesteś za głupi" plus kilka inwektyw. W Twoim przypadku stało się to już na początku. Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Teoria naukowa 11.11.05, 17:26 Gość portalu: tamtentaki napisał(a): >Każdy szanujący się wolnomyśliciel między > bajki wkłada opowiastki o bogach, zamianie wody w wino, tak samo jak to robi z > krasnoludkami. Zestawianie Boga z krasnoludkami jest nieuczciwe intelektualnie,bo w przeciwieństwie do Boga ,należą do świata fizycznego i nie są potrzebne do odpowiedzi na podstawowe pytania filozoficzne,na które nauka nie potrafi odpowiedzieć- np.:'Dlaczego powstał świat i czy istnieje samoistnie?' >jak ta Maryja mogła pozostać dziewicą, na > której to chmurce rezyduje mój Bóg, Pojmujesz Boga na poziomie 'małego Jasia'. > dlaczego te 2 tys dzieci zginęło w tej > powodzi i jak to się ma do nieskończonego miłosierdzia i wszechmocy mojego Boga A więc - powodzie,trzęsienia ziemi,huragany ,pioruny, a także wypadki i choroby -to dowody przeciwko chrześcijańskiemu Bogu? Śmiertelność człowieka dowodem na nieistnienie Boga? ja osobiście nic do tego nie mam... a raczej nie miałbym, tylko, że ludzie > WIARY nagle zapragnęli aby nauka potraktowała ich WIERZENIA tak samo jak poparte > naukowymi (jedynymi obecnie znanymi człowiekowi) badaniami teorie. Oczywiście, należy rozdzielić naukę i wiarę. Zły jest także kult nauki (prawdą jest tylko to ,co mówi nauka) > Panowie w > czerni próbują narzucać swoje zabobony innym, decydować o losie milionów bazując > na wymysłach filozofa sprzed 2 tys. lat. Komu i w jaki sposób Kościół narzuca swoje dogmaty, jeśli władza i media są świeckie? Czy Kwaśniewski, Belka i Michnik to agenci Kościoła? Które z przykazań Dekalogu to zabobon? Natomiast nasza cywilizacja jest oparta na etyce chrześcijańskiej. > Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Teoria naukowa 08.11.05, 21:11 Gość portalu: tamtentaki napisał(a): > > nie dopuszczają wyjaśnień metafizycznych, > > choć nie mogą ich obalić > Nie można "obalić" czegoś, co nie istnieje. Żeby coś obalić musimy znać choćby > podstawowe prawa i właściwości jakimi rządzi się dany "obiekt". Jeśli prawa i własności bytu pozafizycznego nie maja 'przełożenia' na zjawiska fizyczne ,to nauka i tak jest 'bezradna'... To jest jeden z > podstawowych błędów ludzi wiary, którzy (nie bacząc zresztą na znaczenie słowa > "wiara") wygłaszają zdania typu: udowodnij mi, że nieprawdą jest... itd. Otóż, > to w gestii osoby podającej jest udowodnić istnienie i słuszność swoich (często > chorych) wymysłów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aro Re: Teoria naukowa IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 02:14 "Dzieci w szkole powinny być uczone..." i przy tym pozostańmy Miejsce nauki jest w szkołach, a religii w miejscach kultu, może inaczej byś śpiewał, gdybyś żył np. w kraju islamskim. Jeżeli to aż tak boli, to na pocieszenie dodam, że nauka w szkole średniej już nie jest obowiązkowa i nie ma przymusu jej kontynuowania, można w spokoju oddać się kontemplacji i przyjmowaniu rzeczy na wiarę... Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Teoria naukowa 08.11.05, 21:14 Gość portalu: Aro napisał(a): > "Dzieci w szkole powinny być uczone..." i przy tym pozostańmy > > Miejsce nauki jest w szkołach, a religii w miejscach kultu Chyba nie zrozumiałeś. Tu nie chodzi o naukę religii, ale o kult bałwochwalstwa dla nauki. , Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Tego calego Darwina sobie mozna 07.11.05, 20:47 mirek.zkanady napisała: > o kant dupy rozbic. Owszem interesujaca teoria, ale slaba i tylko teoria. Dobór naturalny nie jest już - o czym zwolennicy IP i inni kreacjoniści zdają się zapominać - gołą teorią. Od ponad 30 lat realizuje się programy badawcze na izolowanych populacjach organizmów (zięby z Galpagos, pszczoły z Gotlandii, pielęgnice z jeziora Tanganika), które nie tylko wykazują istnienie doboru naturalnego, ale i ujawniają wszystkie jego mechanizmy. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Tego calego Darwina sobie mozna 08.11.05, 09:11 hermann5 napisał: > mirek.zkanady napisała: > > > o kant dupy rozbic. Owszem interesujaca teoria, ale slaba i tylko teoria. > > Dobór naturalny nie jest już - o czym zwolennicy IP i inni kreacjoniści zdają > się zapominać - gołą teorią. Od ponad 30 lat realizuje się programy badawcze na > izolowanych populacjach organizmów (zięby z Galpagos, pszczoły z Gotlandii, > pielęgnice z jeziora Tanganika), które nie tylko wykazują istnienie doboru > naturalnego, ale i ujawniają wszystkie jego mechanizmy. Co więcej, potrafimy już wskazać konkretne przypadki, kiedy dobór naturalny skutkował ewoluowaniem nowych form w błyskawicznym (geologicznie) tempie. Chociażby niedźwiedź polarny albo jelenie karłowate... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maw [...] IP: *.acn.waw.pl 07.11.05, 22:18 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Tego calego Darwina sobie mozna IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 02:07 rozumiem, że znasz coś lepszego??? Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Tego calego Darwina sobie mozna 08.11.05, 17:30 > słaba Teoria Ewolucji jest najlepiej udowodnioną teorią w historii ludzkosci. No, może przesadzam, ale niewiele brakuje. :) Twoje twierdzenie, ze ejst "słaba", jest wyrazem wyłacznie twojego chciejstwa. > i tylko teoria Pewnie złapiesz się mocno czegokolwiek, gdy ci powiem, że teoria grawitacji to... też "tylko" teoria. Jeszcze ulecisz do góry! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Re: Sąd nad Darwinem IP: 212.87.6.* 07.11.05, 20:06 Na ch..j ,za przeproszeniem oczywiście, pletwy ptakom czy pióra rybom?To bez sensu.Nie ma takich "wynalazków"ponieważ nie są potrzebne i w toku ewolucji nie musiały powstać.Czy czcigodny Pastor nic nie słyszał o doborze naturalnym?No to bardzo mi przykro,ale niech nie pieprzy głupot.A tak w ogóle to ptaki wodne mają błonę między palcami (skórną),która umożliwia im sprawne pływanie, a pingwiny używają skrzydeł na tej samej zasaddzie co ryby płetw - i to jest dowód ewolucji.Dodatkowo jest to przystosowanie wtórne co świadczy o tym,że teoria ewolucji wyjaśnia wiele przypadków dostosowania organizmów do środowiska naturalnego.To tyle.Przepraszam za wulgaryzmy,ale nie sposób się powstrzymać gdy takie bzdury są przedmiotem spraw w sądzie.Mam nadzieję że ten element amerykańskiej mody do nas nie trafi,bo wtedy sądy i państwo staną na skraju bankructwa.Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 21:04 OK, to moze teraz podasz przyklady ewolucji gdzie zmiany byly progresywne a nie recesywne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leszek Maciej Giertych jako rzcznik interesu publicznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 12:56 bedzie podsadnym zarzucal gloszenie antykatolickich herezji Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Maciej Giertych jako rzcznik interesu publicz 08.11.05, 20:36 Nie wiem o czym bredzisz. Co ma twoj post do tresci poprzednich postow? Odpowiedz Link Zgłoś
wild Sąd nad Darwinem - sąd USA - inteligentny projekt? 07.11.05, 20:17 buahaha :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: unicef123 Re: Sąd nad Darwinem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 20:21 skoro człowiek pochodzi od małpy -to dlaczego małpy jeszcze istnieją? , z drugiej stronu patrząc na niektórych ludzi ma się wrażenie ,że przed chwilą dopiero zeszli z drzewa ? Więc może jedno i drugie założenie jest słuszne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 20:24 > skoro człowiek pochodzi od małpy -to dlaczego małpy jeszcze istnieją? Ciekawy sposob rozumowania: "skoro pochodzisz od swoich rodzicow, to czemu twoi rodzice jeszcze istnieja?" po drugie: czlowiek miał z małpami wspólnego przodka (małby są, że tak powiem kuzynami a nie rodzicami). Wspólny przodek był w równym stopniu małpą i człowiekiem ( z historycznego punktu widzenia) Odpowiedz Link Zgłoś
unicef123 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 20:48 Moi rodzice niestety już nie istnieją i wogóle nie byli podobni do małpy.Moi kuzyni również nie .Czyli nie mam nic wspólnego z rodziną małp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 20:53 Odpowiedz jak zwykle u kreacjonistow nie na temat Odpowiedz Link Zgłoś
historyk12 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 21:23 Gość portalu: Enzo napisał(a): > po drugie: czlowiek miał z małpami wspólnego przodka (małby są, że tak powiem > kuzynami a nie rodzicami). Wspólny przodek był w równym stopniu małpą i > człowiekiem ( z historycznego punktu widzenia) Wskaż w takim razie jakieś cechy ludzkie tego wspólnego przodka. Jeszcze Australopitek był właściwie małpą. I tyle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 23:42 "małpa" to kwestia definicji. Nie mniej jednak, jeśli wziąć pod uwagę współczesne cechy ludzi i małp człekokształtnych, to Australopithecus posiada cechy i małpie i ludzkie, a więc jest formą pośrednią tak jak przewiduje to TE Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 20:37 Gość portalu: unicef123 napisał(a): > skoro człowiek pochodzi od małpy -to dlaczego małpy jeszcze istnieją? Takich niepoważnych pytań można postawić więcej, np. skoro wszystkie kręgowce pochodzą od ryb, to dlaczego ryby jeszcze istnieją? Nie sądzisz, że pora poczytać co nieco o ewolucji, zanim ponownie zabierzesz głos w takiej dyskusji? Odpowiedz Link Zgłoś
unicef123 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 20:50 czucie i wiara silniej mówią do mnie , niż mędrca szkiełko i oko!!! Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 20:56 unicef123 napisała: > czucie i wiara silniej mówią do mnie , niż mędrca szkiełko i oko!!! Czucie i wiara nie dają odpowiedzi na pytanie, dlaczego mamy 98% genów wspólnych z szympansami, a im dalsze jest nasze pokrewieństwo z innymi zwierzętami, tym mniej też tych wspólnych genów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: unicef123 Re: Sąd nad Darwinem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 21:09 ja nie mam nawet jednego procenta . W mojej rodzinie nie było dewiantów seksualnych. Tylko tak można to wytłumaczyć! Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 21:14 Gość portalu: unicef123 napisał(a): > ja nie mam nawet jednego procenta . Zastanawiam się, czy pobożne życzenia mają coś wspólnego z kreacjonizmem :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: politologist Re: Sąd nad Darwinem IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 02:40 "czucie i wiara silniej mówią do mnie , niż mędrca szkiełko i oko!!!" no i super! fajnie było poznać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gerry Dzięki bogu, prezydent już ochodzi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.11.05, 22:50 byle do 23 grudnia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uff Re: Dzięki bogu, prezydent już ochodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 01:27 Chodziło chyba o Bushmena, nie? A może o kaczora? Ten łączy kaczki, ludzi i hieny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: politologist Re: Dzięki bogu, prezydent już ochodzi IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 02:43 "Jak możesz??? Nie odbieraj nam oręża w walce z teorią ewolucji! Półtora metrowy chomik, był jednym z naszych argumentów w jej zwalczaniu" kreacjomiści Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: biolog molekularny brak form posrednich? IP: *.phyb.uic.edu 07.11.05, 20:40 jaki brak? Cladoselache, Paleospinax, Acanthostega, Leptolepis, Oreochima, Osteolepis, Hynerpeton, Proterogyrinus, Solenodonsaurus, Hylonomus, Paleothyris, Varanops, Dimetrodon, Procynosuchus, Exaeretodon, Coelophysis, Oviraptor, Protoavis, Archeopteryx, Hesperornis, Ambulocetus, Pakicetus, Proterogyrinus, Cantius Wymieniac dalej? Przedstawiciele ID sa rownie zalosni jak kreacjonisci. ID to jedynie kreacjonizm przywdziany w tani smoking. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: net77 Re: brak form posrednich? IP: *.medctr.ohio-state.edu 07.11.05, 20:50 www.darwinfish.com/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pasterka Re: Sąd nad Darwinem IP: *.atol.com.pl 07.11.05, 20:50 > Z kolei pastor baptystów z sąsiedniego Loganville, > broniąc IP, atakuje ewolucję. - Jeśli teoria ewolucji > jest prawdziwa, to dlaczego nie ma zwierzęcych form > pośrednich: np. ptaków z płetwami czy ryb z piórami? > - pyta pastor. > To troche tak jak z pastorami i naukowcami. Niby jakieś pokrewieństwo między nimi istnieje, ale przecież nie ma wyjątkowo niedouczonych naukowców ani wyjątkowo dobrze wykształconych pastorów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edek Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zycia IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 20:54 oczywiscie, talko jakis skonczony debil, moze mylsec, ze czlowiek jest procesem przypadku, jakiejs ewolucji i innych bzdur. Czlowiek jest stworzony na podobienstwo tej ninteligencji, ktora steruje claym wszechswiatem, ktora steruje wciaz odnawiajaca sie natura, steruje dnim i noca, zima i wiosna. Teoria Drawina, to wymysl chorego teoretyka poruszajaceg sie w obrebie zmyslow ludzkich, gdzie kwarki wyznaczaja granice poznania, raz sa czasteczkami materuu, raz czysta energia, ale co tem jest dalej? Brak dowodow, brak dowodow jest rowniz na istnienie wszechobecnej inteligencji przenoszacej pole dzialania z planety na planete, a coz to ta nasza ziemia, ma podobno 5 mld lat, do dzisiaj mozemy jako tako ogarnac historie ostatnch 200 lat, a ile znalezisk archeologicznych zostalo zanegowanych w imie bzdurnych teorri epok i pojawienia sie sladow czlowieka w roznych punktach ziemii. Oczywisci kazda religia, kazdy obszar wiedzy, to wladza i pieniadze, cale masy bezuzytecznych naukowcow z profesorskimi tytulami za gruba kase beda sie biedzic cale zycie, udowadniajac teorie Darwina, czy Einsteina, ale to sa tylko idiotyczne teorie. za inny pogla wykresla sie ludzi z uniwersytetow i swiata naukowego. Dzisiejsza wiedza to inkwizycja, majaca na cleu utrzymanie ciemnoty swiatowej, dla zapewnienia panowania kast, ktore maja dostep do wiedzy sprzed tysiecy lat, bo wszystko na tej ziemii juz dawno bylo przed nami, dawkowanie osiagniec bylych cywilizacji tym obecnym, to kasa, kasa, kasa, na nastepne tysiaclecia. Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy 07.11.05, 21:02 Darwin to ukochany przedmiot ataków kreacjonistów różnej maści. Zapominają oni, że już długo przed Darwinem ewolucja była dla biologów faktem (ewolucjonistą był już dziadek Karola Darwina, Erazm). Przedmiotem sporów nie była w wieku XIX ewolucja, a teorie dotyczące jej mechanizmów. Faktem jest, że teoria doboru naturalnego Darwina (w żadnym razie nie teoria ewolucji!) budziła wiele kontrowersji i na pewien czas zarzucono ją nawet na rzecz neolamarkizmu. Dziś dobór naturalny badany jest w działaniu (o czym wspomniałem już w jednym z postów powyżej) i wiadomo już, że jest jest z najważniejszych czynników ewolucji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: unicef123 Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 21:04 i masz rację jak nie wiadomo o co chodzi - to tylko o pieniądze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 08.11.05, 04:43 Mozesz miec racje. Zarowno w tej sprawie jak i we wczesniejszej sprawie Edwards vs. Aguilard, prawnicy reprezentujacy kreacjonistow mieli konflikt interesow. Jesli mnie pamiec nie myli, prawnik ktory reprezentowal school board w E v A, maczał palce we wprowadzeniu durnego kreacjonistycznego programu nauczania. Potem zarobil chyba 300 000 $ z pieniedzy panstwowych.Podobniez w Kitzmiller vs Dover Thomas Moore Center, ktore reprezenuje kreacjonistow, bralo udzail w ustalaniu programu. Jak widac oplaca sie. Pozatym wprowadzenie kreacjonizmu to niezly interesik dla kreacjonistow. Sprzedaz podrecznikow etc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: biolog Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.net24.prv / 195.205.23.* 07.11.05, 21:04 wow, a myslalem ze tacy jak ty sa tylko w podrecznikach do psychiatrii, ale nie... :) wy naprawde istniejecie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 21:12 wiedziec, zrozumiec, wyksztalcic, milczec, to sa zasady dla ktorych z ignorantami wspoczesnej nauki sie na te tematy nie rozmawia. Krecicie sie w kolko, i gowno juz mozecie wymymslec, przez stulecia nie rozwiazaliscie zadnego problemu, nie uleczyliscie zadnej choroby. masz racje czego na tym swiecie przybywa to funkcjonariusza domow wariatow, tak dalkej doprowadzil materializm ten swiat. Ale juz te tysiaclecie bedzie inne, juz pierwsze 5 lat wskazuja ze cala wspolczesna nauka to jedno wielkie oszustwo. Moze ktos bronic swego tytulu naukowego przed sadem, inni maja taka wiedze i mozliwosci, ze leja z gory nadol na takie autorytety. Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy 07.11.05, 21:20 Gość portalu: edek napisał(a): > Ale juz te tysiaclecie bedzie inne, juz pierwsze 5 lat wskazuja ze cala > wspolczesna nauka to jedno wielkie oszustwo. Powiedz mi jak to jest: opluwać naukę, korzystając jednocześnie z takich jej zdobyczy, jak choćby Internet. Czy dostrzegasz sprzeczność? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 21:48 rownie dobrze moglbys sie zapytac, dlaczego moje auto ma cztery okragle kola? a ja dziescie palcow, a nie np.11, dlaczego pewien alfabet ma 22 litery a nie 48? duzo pytan co? co to ma wspolnego z nauka, to wszystko juz tu dawno bylo, to nie jest sprawa postepu nauki, a tylko kombinacji pewnych ideii, na ktora sakladaja sie od zarania impuls, forma, wspolzaleznosc, na tej podstwie powstaja dwa nstepne czynniki spirali efekt prosty i uboczyn, o przeciwstawnych polaryzacjach, ktore w sobie nosza wszystkie wlasciwosci czynnikow, ktore je wywolaly. Kapito? No sam widzisz, pewne rzeczy sa znane od tysiacleci, do tego nie potrzeba tytulow i bzdurbnych dogmatow Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy 07.11.05, 21:53 Zdrówka życzę :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 21:57 hehe, ja tez ci zycze, komputera z czesciami sprowadzonymi z Marsa:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: politologist Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 02:57 Hallo! Pogotowie?! Poprosiłbym o karetkę na forum gazety.pl komentowany artykuł: Sąd nad Darwinem opis osobnika: edek (jak się podaje), sam niegroźny dla otoczenia, ale poprzez ataki niekontrolowanego śmiechu, który wywołują jego posty zagraża czytającym... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.net-serwis.pl 08.11.05, 09:32 Wyluzuj, smiech to zdrowie. Szczegolnie taki spontaniczny. 5 minut smiechu = 15 minut gimnastyki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.fmv.ulg.ac.be 08.11.05, 12:18 <nie uleczyliscie zadnej choroby. A czarna ospa ? Polio, tez prawie zupelnie zlikwidowane ; wiele moza wymieniac Odpowiedz Link Zgłoś
magdolot Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy 08.11.05, 03:57 Biologu! Jest ich nawet dwóch takich. Dobrze, że tej samej płci, bo jeszcze więcej by być mogło... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.net-serwis.pl 08.11.05, 09:29 To przeciez oczywiste, przeciez podreczniki medyczne pisze sie dla lekarzy-praktykow, ktorzy potem na tej podstawie beda leczyc ludzi. Wymaga to opisywania wystepujacych przypadkow a nie jakis hipotetycznych przypadlosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.net-serwis.pl 07.11.05, 22:13 Oczywiscie tylko skonczony bufon moze uwazac sie (swoj gatunek) za ostateczny cel istnienia Wszechswiata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 22:20 oczywiscie ze tak jest i bardzo sobie to cenie, bo jesten czyms wybitnym w tej szarej masie stojacej nizej na drabinie cywilizacyjnej. Naprawde nie podejrzewam, zeby jakas malpa byla moim osobistym protoplasta. Uwazasz inaczej, zal mi ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.net-serwis.pl 07.11.05, 22:29 Dinozauzy tez pewnie uwazaly sie za szczytowe osiagniecie wszechswiata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 22:45 spytaj sie dnozaura, jak zapewne wiesz, dinozaury nie przyczynily sie swoim intelektem do rowania sie ze swoim stworca i mozliwaoscia samodzielnego rostrzygania o swoim losie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itreat edzio jest lepszy bo pracuje w Reichu IP: *.acn.waw.pl 07.11.05, 22:45 co jest szczytowym osiagnieciem polskiego rolnika (dawniej kmiecia lub chlopa panszczyznianego). Naszczesciue duzo nie mysli, wiec jest wydajny i tani. Wystarczy mu rozaniec i przepustka do kosciola co niedziela. Czytac gazet nie musi, wystarczy mu katechizm i zywot JPII. Otsatnio domagal sie satel;ity aby ogladac Trwam ale myu wytlumaczaono, ze to grzech ogladac obrazy odbite w niebie wiec sie uspokoil. Ale glosowal na LPR wiec jest spokojnieszy niz na wiosne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edek Re: edzio jest lepszy bo pracuje w Reichu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 22:48 hehehe, prostaczku, dodaj cos sensownego do dyskusji, albo zapisz sie na kurs domoroslych wrozek i tarocistek, bo jak z postu widac, masz bardzo duzy talent, prawie jak malpa, ktorej dano zegarek:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: politologist Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 03:02 "oczywiscie ze tak jest i bardzo sobie to cenie, bo jesten czyms wybitnym w tej szarej masie stojacej nizej na drabinie cywilizacyjnej" o jeeeeesteś!!! boski edku, czy pozwolisz takiej padlinie jak ja, wierzyć w ciebie i czcić cię?!?!?! Mesjasz!!!!!!!!!!! i to, cholera na forum gw, niczym w stajence ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TR szarlatani.... IP: *.cable.mindspring.com 07.11.05, 22:59 znam szarlatanow, ktorzy prubuja udowodnic ze losowanie lotto tez nie jest przypadkiem - tylko rzadzi nim inteligentny projekt i jak znajda klucz lub wzor to beda milionerami...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edek Re: szarlatani.... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 23:08 a co tu udowadniac, wlasnie te wasze naukowe dowody, mieszaja wam w glowach, bo tak wszystko chcecie wyjasnic na chlopski rozum, ale jak zapewne wiesz nie ma jednego bieguna baterii, sa zawsze dwa, jeden biegun jest odczuwalny przez zmysly czlowieka , drugi na zasadzie negacji-nie. A wiec skontaktuj sie z odpowiednimi inteligencjami, one napewno podpowiedza ci jak wygrac w totolotto. Jak jeszcze nie wygrales, to sorry, ale twoje prosby nie dochodza tam gdzie trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TR Re: szarlatani.... IP: *.cable.mindspring.com 08.11.05, 15:08 ja niegram bo weirze w teorie Bernouliego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: politologist Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 02:48 słuchaj edek, mówisz jak lewak, a piszesz jak półanalfabeta..., a myślisz w sposób zbliżony do skrajnej prawicy... jesteś na prawdę pociesznym przedmiotem badań naukowych... Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy 08.11.05, 17:46 Z którego ciemnogrodu w Niemczech wypełzłeś, ciemniaku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TR kto potem idioci? IP: *.cable.mindspring.com 07.11.05, 21:02 czyja teorja zostanie potem podwazona? Kopernika???????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pani Hela z Sopotu Re: kto potem idioci? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.11.05, 21:44 Przecia nie wiemy na sto procent czy ziemia faktycznie krazy wokol slonca a nie vice versa! Czy ktos byl na sloncu? Ha! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: kto potem idioci? IP: *.net-serwis.pl 07.11.05, 22:16 To jest tylko kwestia wybrania ukladu odniesienia. A. Einstein wykazal ze to wszystko jedno. Tylko czasami sie liczy latwiej, a czasami trudniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TR Re: kto potem idioci? IP: *.cable.mindspring.com 07.11.05, 22:35 kiedy projektujesz trase lotu sondy kosmicznej to juz nie jest wszystko jedno. Prawda?????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: kto potem idioci? IP: *.net-serwis.pl 08.11.05, 09:38 Nie, dalej mozna i tak, i tak, tyle ze w ukladzie Slonca liczy sie latwiej. Na tym polegalo odkrycie Kopernika - ze cala teoria ruchu planet bardzo sie upraszcza jak przyjac Slonce za uklad odniesienia. Ogolnie to ani Ziemia nie obiega Slonca, ani odwrotnie, oba ciala obiegaja wspolny srodek masy. Tyle ze znajduje sie on jeszcze pod powierzchnia Slonca to Slonce jest duzo masywniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
praptak Re: kto potem idioci? 08.11.05, 09:44 > kiedy projektujesz trase lotu sondy kosmicznej to juz nie jest wszystko jedno. > Prawda?????? Otóż właśnie jest wszystko jedno, i to nawet bez teorii Einsteina, jak ktoś wyżej pisał. Wystarczy mechanika klasyczna Newtona. Z niej wynika, że możemy sobie wybrać układ odniesienia dowolnie - środek Ziemi, środek Słońca, układ gwiazd stałych, czy też nawet krzesełko na karuzeli. W zależności od wyboru układu odniesienia musimy tylko uwzględnić dodatkowo w naszych obliczeniach istnienie tzw. sił pozornych (siła odśrodkowa, siła Coriolisa itp.), chyba że wybierzemy tzw. układ inercjalny - w nim wszystkie siły dadzą się wytłumaczyć oddziaływaniami grawitacyjnymi, elektrostatycznymi, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bah Re: kto potem idioci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.05, 06:32 Dokładnie, Einstein nie ma tu nic do rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jagnieszka Mutancje? Deena? Noosfera? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 21:04 Tata mówi, że ze stryjem nie takie ewolucje po pijaku robili... Ludzie (ci rozsądni), dajcie se luz. Na tym forum. Przecież forumowy motłoch nic z waszych argumentów nie pojmuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lotna Re: Twoja wizja postepu objawila sie we Francji. IP: *.fwhq2nat.dot.ca.gov 07.11.05, 21:09 Tak lewusie, Francja w ogniu - to sukces lewackiego sposobu myslenia to osiagniecie "g l o b a l i z m u".To tego doprowadzaja swiat idioci tacy jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
rasziel Re: Twoja wizja postepu objawila sie we Francji. 07.11.05, 21:44 We Francji rządzi teraz prawica, tak do twojej informacji:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pokręcony Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.05, 21:11 Czy ktoś kto stworzył człowieka może być określanym jako inteligentny ?? Moim zdaniem to partacz !! Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 07.11.05, 21:24 IP to nie jest teoria. Siły nadprzyrodzone mogą być przedmiotem wiary, a nie badań naukowych. A tak, nawiasem mówiąc, to po nadprzyrodzonym stwórcy faktycznie należałoby oczekiwać czegoś ambitniejszego :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: salvionaut Siły napdrzyrodzone przedmiotem badań... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 21:43 ... są cały czas w każdym laboratorium. Tylko nie bada się samych sił, a ich fizyczne przejawy w świecie... ...których jest niewiele. Przeczytaj post: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=31609434&a=31618314 Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Siły napdrzyrodzone przedmiotem badań... 07.11.05, 21:52 Gość portalu: salvionaut napisał(a): > Tylko nie bada się samych sił, a ich fizyczne przejawy w świecie... Zaś same siły tak czy owak pozostają przedmiotem wiary. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fedra Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.05, 21:57 hermann5 napisał: > IP to nie jest teoria. Siły nadprzyrodzone mogą być przedmiotem wiary, a nie > badań naukowych. A tak, nawiasem mówiąc, to po nadprzyrodzonym stwórcy > faktycznie należałoby oczekiwać czegoś ambitniejszego :) Czegoś ambitniejszego powiadasz, a jak by to miało niby wyglądać? Czuję, że nie starczy Ci intelektu, by to sobie wyobrazić, co dopiero opisać. Ha, ha!! Przypomina mi takie gadanie bredzenie rozkapryszonego dziecka, co by chciało coś, a samo nie wie czego. Ludzie zdałoby się iteligentni malkontencą nad tym czego pojmą nigdy i nigdzie. Może trza im złotej rybki: "Rybko powiedz mi co ja to właściwie chcę?", - istny cirkus! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 08.11.05, 12:52 Gość portalu: fedra napisał(a): > Czegoś ambitniejszego powiadasz, a jak by to miało niby wyglądać? Po kimś wszechpotężnym spodziewałbym się tworów zaplanowanych doskonale. Przyznasz, że połączenie w naszych organizmach układu pokarmowego z oddechowym, czy też moczowego z płciowym, trąci nieco amatorszczyzną. Fachowiec wysokiej klasy zrobiłby to lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.fmv.ulg.ac.be 08.11.05, 13:00 Szczegolnie to drugie wydaje mi sie obrzydliwe ;) No ale moze da sie stworzyc teorie malo inteligentnego projektu . W koncu ludzie tez tworza mase urzadzen ktore sie potem psuja . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fedra Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 17:47 hermann5 napisał: > Fachowiec wysokiej klasy zrobiłby to lepiej. Moja odpowiedź brzmi: może tak, może nie. Moje wieloletnie doświadczenie konstruktorskie mówi mi, że doskonałość w fizycznych tworach rzeczywistych jest utopią, dlatego w naszych kręgach mówi się o optymalizacji, przy czym to też słowo wytrych w ustach ludzi. W rzeczy samej jednak właśnie optymalna konstrukcja (również biologiczna) dla konkretnych założeń, może być zwana doskonałością. W tym rozumieniu wspólny odcinek pokarmowy i oddechowy, narażający nas często na zakrztuszenia, może być właśnie konstrukcją optymalną (ten kawałek rury musi sprostać nizliczonym, różnorakim zadaniom). W liczbach całkowitych na odcinku 0-13 środkiem optymalnym musi być 6 albo 7, bo nie może być 6,5. Wybrawszy 6, bedziemy krytykowani, że to przed środkiem, wybrawszy 7, że to za środkiem. Kreator istot żywych widocznie wytyczył sobie jakieś tam założenia, które optymalnie wypełnił, a te założenia nie są nam ludziom znane!! Nawet wszelkie tzwn. patologie pośród stowrzeń można rozumieć jako zbudowanie konstrukcji służącej konkretnemu celowi, inaczej mówiąc, dla wypełnienia stosownych założeń, nie tylko funkcjonalnych danego organizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 08.11.05, 18:35 Innymi słowy, jesteś wyznawcą boga-partacza. No, dzięki za taką religię. > W tym rozumieniu wspólny odcinek pokarmowy i oddechowy, > narażający nas często na zakrztuszenia, może być właśnie konstrukcją optymalną > (ten kawałek rury musi sprostać nizliczonym, różnorakim zadaniom). To niech bedą DWIE rury. Gdzie to będzie nieoptymalne, mądralo? > Kreator istot żywych widocznie wytyczył sobie jakieś tam > założenia, które optymalnie wypełnił, a te założenia nie są nam > ludziom znane!! Wiesz, ze tka można uzasadnić KAŻDE, choćby największe partactwo i bumelanctwo? > dla wypełnienia stosownych założeń, Czyli dobry pan Bóg z założenia stworzył człowieka i to wsyztsko bylejakie, cierpiace od rozlicznych chorób, cierpienia i śmierci? Milutki gość, nie powiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fedra Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 21:47 madcio napisał: > Innymi słowy, jesteś wyznawcą boga-partacza. No, dzięki za taką religię. Dlaczego partacza? Widać słabo orientujesz się we procedurze projektowania i konstrukcji. Coraz częściej konstruktor dostaje w założeniach projektowych wymóg, np. ta żarówka ma mieć trwałość 1000 godzin, po czym ma się spalić. Według ciebie zaprojektowanie i produkcja takiej żarówki to partactwo? Nie słyszałeś o wiertarkach elektr. jednorazówkach i wielu innych podobnych wyrobach. One są produkowane masowo, by służyły krótko i szybko trza było kupować nowe. To jest cały system. Człowiek i cała ożywiona i nieożywiona przyroda tworzą system, działający system. Uważam, by ten system funkcjonował jak funkcjonuje, muszą być zwierzęta takie jakie są. Nie może być tak by życie muchy trwało 100 lat, bo dla niej trzeba by było przeprojektować cały ecosystem. Itd, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 08.11.05, 22:46 No cóż, można i tak, czemu nie. This is not bug, this is feature, eh? (że pozwolę sobie na mój komentarz jako informatyka) Ale wtedy Bóg wychodzi na złośliwego sku..ela, a z tym raczej żaden wierzący się nie zgodzi. Tak na marginesie, mam wrażenie, ze traktujesz ziemski ekosystem jako martwy, raz na zawsze ustalony świat biosfery - nic dalszego od prawdy! Jedne zwierzęta migrują, inne wymierają. Na gruzach tworzą się nowe systemy, wynikłe z interakcji zwierząt z środowiskiem. Wszystko jest dynamiczne i w stanie chwiejnej równowagi, tak jak w klasycznym przykładzie zależności populacji drapieżnika od populacji ofiary. Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 08.11.05, 20:55 > Kreator istot żywych widocznie wytyczył sobie jakieś tam założenia, które > optymalnie wypełnił, a te założenia nie są nam ludziom znane!! Połączenia, które wydają się tak niefortunne, można objaśnić bez problemu z ewolucjonistycznego punktu widzenia. I przy okazji odcinamy "brzytwą Ockhama" stwórcę, którego założenia nie są nam znane. To wszystko! Jeśli miałbym zaakceptować jakieś wyjaśnienie kreacjonistyczne, to najwyżej gnostyckie, podług którego świat stworzył złośliwy i nieudolny demiurg. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fedra Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 21:26 hermann5 napisał: > Połączenia, które wydają się tak niefortunne, ... Eee Hermann, nie pońmajesz mego toku rozumowania! Abstrahując czy on dobry, czy zły, ja nie wartościuję tak jak Ty, i nie oceniam, czy dany produkt jest fortunny, czy nie, bo to kategoria subiektywna. Uważam, że jeżeli wytwór dobrze spełnia założenia konstruktora to jest dobry. Rozumię, że twoich wymagań nie spełnia, więc użyłeś przymiotnika "niefortunny", ale to inna para kaloszy! Może projektantowi stworzenia chodziło też o to, by z tego powodu pewien procent stworzeń zadławił się na śmierć. Jakie to ma znaczenie, czy człowieka śmierć osiągnie przez zadławienie, udar mózgu, czy wypadek samochodowy. Dziwi mnie również, że nie zauważasz zróżnicowania w ocenie rzeczy przez ludzi. Obawiam się, gdyby ogłosić konkurs na doskonałą rzecz na ziemi, trudno by było uzyskać jednogłośność. Zatem unikajmy raczej wartościowania ludzi i zwierząt w tych kategoriach. Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 09.11.05, 18:15 Gość portalu: fedra napisał(a): > Eee Hermann, nie pońmajesz mego toku rozumowania! Abstrahując czy on dobry, czy > > zły, ja nie wartościuję tak jak Ty, i nie oceniam, czy dany produkt jest > fortunny, czy nie, bo to kategoria subiektywna. Uważam, że jeżeli wytwór dobrze > > spełnia założenia konstruktora to jest dobry. Rozumiem, rozumiem... Oceniam jednak, przy założeniu, że istniał "konstruktor", funkcjonowanie całości, tak jak oceniam, dajmy na to samochód. Skoro w konstrukcji samochodu istnieje jakiś element, z powodu którego zwiększa się awaryjność całości, to jest to powód do narzekania na projektanta. Nie ma sensu ocenianie w kategoriach "dobry-zły", gdy bierzemy pod uwagę wyjaśnienie ewolucyjne. Dobór naturalny nie stwarza nowych bytów z niczego, zawsze ma tylko do dyspozycji to, co już istnieje, toteż jego możliwości są bardzo ograniczone. Jeśli na jakimś etapie ewolucji nastąpiło połącznie przykładowych układów (oddechowego i pokarmowego), to w zasadzie w późniejszym czasie sprawa jest nie do odkręcenia i ewolucja brnie dalej w tym kierunku. Co jednak nie sprawiało i nie sprawia problemu rybom, kręgowcom lądowym przysparza wielu kłopotów :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fedra. Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.05, 16:46 To już jest dla mnie, przepraszam, irytujące !! hermann5 napisał: > Nie ma sensu ocenianie w kategoriach "dobry-zły", gdy bierzemy pod uwagę > wyjaśnienie ewolucyjne. Dobór naturalny nie stwarza nowych bytów z niczego, > zawsze ma tylko do dyspozycji to, co już istnieje, toteż jego możliwości są > bardzo ograniczone. Jeśli na jakimś etapie ewolucji nastąpiło połącznie > przykładowych układów (oddechowego i pokarmowego), to w zasadzie w późniejszym > czasie sprawa jest nie do odkręcenia i ewolucja brnie dalej w tym kierunku. To nie jest tak, że nie widzę w teorii ewolucji zgrabnej próby opisu przebiegu dziejów przyrody ożywionej. Wyjaśnia ona wiele mechanizmów i pokazuje dowody materialne. Problem w tym, na ile te mechanizmy i dowody są prawdziwe! Że ma ona pewne widoczne słabe punkty, jak to już niektórzy wcześniej przytoczyli, pozwala zakwestionować ją w całości. Osobiście traktuję wszystkie teorie jako potencjalnie prawdziwe, oczywiście wierząc w swej subiektywności w jedne bardziej, w drugie mniej. > Co jednak nie sprawiało i nie sprawia problemu rybom, kręgowcom lądowym przysparza wielu kłopotów :( Zgadza się, kręgowce lądowe mają z tym dyskomfort, ale optując bardziej za kreacjonizmem odpowiem krótko: "może tak było właśnie zaplanowane" > Skoro w konstrukcji samochodu istnieje jakiś element, z powodu którego > zwiększa się awaryjność całości, to jest to powód do narzekania na > projektanta. Piszesz, że rozumiesz moje rozumowanie z tzwn. "konstruktorem" w tle, a jednak nie za bardzo. Ciągle upieram się, że nie wiesz jakie założenia postawił sobie projektant. Auto P-70 miało drewnianą podłogę, dla jednego było to powodem do narzekania, bo gniła, drugi mówił b. dobrze, bo ekologiczna i można było dylówkę samemu naprawić. Konstruktor zaś założył sobie taką właśnie drewnianą i taką zrobił, czyż to nie piękne. Tu chodzi mi głównie o to, że świat można opisywać na wiele różnych sposobów, a rzeczywistość może być taka, że pasuje do żadnych ze znanych nam, czy też będących jeszcze przed nami do wymyślenia teorii. Więc nich każdy broni swej percepcji, ale uczciwie, nie wyśmiewając innych od prostaków, bo po obydwu stronach barykady są naprawdę też tęgie umysły! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 10.11.05, 23:07 Gość portalu: fedra. napisał(a): > To już jest dla mnie, przepraszam, irytujące !! Nie irytuj się, lepiej, tak jak ja, zaparz sobie herbaty, zapal fajkę (o ile palisz i nie jesteś kobietą, bo fajka, przynajmniej w świecie kultury zachodniej, pozostaje ostatnią prawdziwie męską uciechą) i baw się dobrze :) > To nie jest tak, że nie widzę w teorii ewolucji zgrabnej próby opisu przebiegu > dziejów przyrody ożywionej. Powtarzam w kółko (ale jak widać jest to "vox clamanti in deserto"), że nie ma czegoś takiego, jak teoria ewolucji. Są różne teorie, które starają się objaśniać mechanizmy ewolucji, natomiast sama ewolucja już na długo przed Darwinem była dla badaczy zjawiskiem przyrodniczym. > > Co jednak nie sprawiało i nie sprawia problemu rybom, kręgowcom lądowym > przysparza wielu kłopotów :( > > Zgadza się, kręgowce lądowe mają z tym dyskomfort, ale optując bardziej za > kreacjonizmem odpowiem krótko: "może tak było właśnie zaplanowane" Dla naukowca takie stwierdzenie to kapitulacja, sepuku i co tam jeszcze zechcesz :) > Ciągle upieram się, że nie wiesz jakie założenia postawił sobie > projektant. Auto P-70 miało drewnianą podłogę, dla jednego było to powodem do > narzekania, bo gniła, drugi mówił b. dobrze, bo ekologiczna i można było > dylówkę samemu naprawić. Konstruktor zaś założył sobie taką właśnie drewnianą > i taką zrobił, czyż to nie piękne. Piękne, piękne... tyle że malkontenci zawsze mogą wybrać inny samochód, a w świecie przyrody nie ma tak łatwo :( > Tu chodzi mi głównie o to, że świat można opisywać na wiele różnych sposobów, a > > rzeczywistość może być taka, że pasuje do żadnych ze znanych nam, czy też > będących jeszcze przed nami do wymyślenia teorii. Więc nich każdy broni swej > percepcji, ale uczciwie, nie wyśmiewając innych od prostaków, bo po obydwu > stronach barykady są naprawdę też tęgie umysły! > Pozdrawiam. I spór zapewne długo jeszcze nie wygaśnie. Póki jednak nikt w imię swych racji nie zapala stosów, wszystko jest w porządku. Pozdrawiam również. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fedra Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.05, 12:14 hermann5 napisał: > Gość portalu: fedra. napisał(a): > kreacjonizmem odpowiem krótko: "może tak było właśnie zaplanowane" > Dla naukowca takie stwierdzenie to kapitulacja, sepuku i co tam jeszcze > zechces. Sepuku, nie sepuku. Świadomy człowiek (nie zaraz naukowiec)wie, że cofając się w swej analizie przyczyn i skutków musi założyć pwene eckpunkty, pewne wstępne pewniki, których nie definiuje. U mnie tym jest zwykły skrót myślowy: "może tak było właśnie zaplanowane". Problemem tylko jest, jak daleko w przeszłości umieścić owe eckpunkty. 100 miliardów lat temu, czy 100 miliardów silnia lat tem, czy jeszcze wcześniej. Niezależnie jednak od tego, co by człek nie wybrał, będzie prawie jednako odległy od początku zaistnienia wszechświata, jeżeli w ogóle on swój poczatek miał. Co do kwestii poddawania się naukowca, to już taki jego los. Może krzyczeć, nigdy!, przenigdy! i z tym okrzykiem na ustach paść jak mucha. Na pocieszenie vers-reminiscencja z lat szkolnych: "Zum Glueck geboren, zu nichts gekommen, wie alle geschtorben." > I spór zapewne długo jeszcze nie wygaśnie. Póki jednak nikt w imię swych racji > nie zapala stosów, wszystko jest w porządku. Właśnie, dobrze że to b. pokojowa wymiana poglądów. Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 11.11.05, 14:07 Gość portalu: fedra napisał(a): > Sepuku, nie sepuku. Świadomy człowiek (nie zaraz naukowiec)wie, że cofając się > w swej analizie przyczyn i skutków musi założyć pwene eckpunkty, pewne wstępne > pewniki, których nie definiuje. U mnie tym jest zwykły skrót myślowy: "może > tak było właśnie zaplanowane". Jeśli istnieje jakiś postęp myśli, to dzięki temu, że kolejno podważa się takie, zdawałoby się, niepodważalne pewniki. Można różnie oceniać ten postęp, ale on istnieje i pcha nas, podobnie jak ewolucja, w jakimś niewiadomym kierunku. > Problemem tylko jest, jak daleko w przeszłości umieścić owe eckpunkty. 100 > miliardów lat temu, czy 100 miliardów silnia lat tem, czy jeszcze wcześniej. > Niezależnie jednak od tego, co by człek nie wybrał, będzie prawie jednako > odległy od początku zaistnienia wszechświata, jeżeli w ogóle on swój poczatek > miał. Niektórzy wyobrażają sobie wszechświat jako twór pulsujący rozciągniętymi na milardy lat fazami ekspansji i kurczenia się, które nie mają końca. Nie jest to żadna teoria, ale jest rzeczą piękną, że potrafimy sobie coś takiego wyobrazić. > Co do kwestii poddawania się naukowca, to już taki jego los. Może krzyczeć, > nigdy!, przenigdy! i z tym okrzykiem na ustach paść jak mucha. Na pocieszenie > vers-reminiscencja z lat szkolnych: "Zum Glueck geboren, zu nichts gekommen, > wie alle geschtorben." Zatem każdy z nas może krzyczeć: nigdy!, przenigdy! i z tym okrzykiem na ustach paść jak mucha. Faktycznie, pocieszające... :) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ipip4 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 11.11.05, 16:02 hermann5 napisał: > Gość portalu: fedra napisał(a): > > Jeśli istnieje jakiś postęp myśli, to dzięki temu, że kolejno podważa się > takie, zdawałoby się, niepodważalne pewniki. Można różnie oceniać ten postęp, > ale on istnieje i pcha nas, podobnie jak ewolucja, w jakimś niewiadomym > kierunku. Trudna polemika z Tobą, bo zdajesz się bałwochwalczo zapatrzony w omnipotencję ludzkiego umysłu. Ja natomist mam świadomość ogromnych jego niedostatków. Jakże często widzę jak my ludzie w takich oto dyskusjach potykamy się nawet na zwykłych ułomnościach języka, a co dopiero na różnych wyliczenia, przedsięwzięciach, paradoksach. " ... pcha nas, podobnie jak ewolucja, w jakimś niewiadomym kierunku." Jak w nie wiadomym, czyli może również do tyłu, taka sobie "deewolucja". Ciekawe jak by to przebiegało w stosunku do naszego psa, kiedy deewoluując przechodząc przez wszystkie fazy, po kilku milionach/miliardach lat zbliżył się do .... ryby! Można sobie taki przebieg zaprezentować, boć przecie ta pulsacja to załatwi, jak to: > Niektórzy wyobrażają sobie wszechświat jako twór pulsujący rozciągniętymi na > milardy lat fazami ekspansji i kurczenia się, które nie mają końca. Nie jest > to żadna teoria, ale jest rzeczą piękną, że potrafimy sobie coś takiego > wyobrazić. Co jak co, ale nasza wyobraźnia jest rzeczywiście nieskończona, i jakie to piękne. Ja bez trudu wyobrażam sobie liczbę pierwszą większą od 2 i jednocześnie parzystą. Co z tego, że nie spełnia definicji liczby pierwszej, powiem, że to wyjatek, ha, ha. To jest ta cała nasza wyobraźnia. Czy teoria płaskiej ziemi dziwigana na grzbiecie słoni, nie była piękną, czy mistrzowie pędzla nie utrwalili jej na płótnie? Zobaczysz, ludzie wymyślą jeszcze setki tysięcy nowych słów i pojęć, za pomocą których zaprojektują tysiące nowych teorii, coraz to piękniejszych i wymyślniejszych. W sumie jednak będzie to tylko zabawa intelektualna zaspakajająca ludzką ciekawość i próżność, nie posiadająca jednak mocy jej ostatecznego zaspokojenia! Ten nasz ubóstwiany postęp techniki, który mnie mimo wszystko niebywale pasjonuje, w którym chyba też mam skromniutki udział, postrzegam jednak jako dreptanie w miejscu, a co gorsze, jako coś co nie prowadzi nas ku szczęściu. > Zatem każdy z nas może krzyczeć: nigdy!, przenigdy! i z tym okrzykiem na > ustach paść jak mucha. W rzeczy samej. Faktycznie, pocieszające... :) A co nie? Pociesza to, że ci przed nami mieli, a ci po nas będą mieli, podobne problemy. > Pozdrawiam Pozdrawiam także. Odpowiedz Link Zgłoś
hermann5 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 11.11.05, 19:25 ipip4 napisała: > Trudna polemika z Tobą, bo zdajesz się bałwochwalczo zapatrzony w > omnipotencję ludzkiego umysłu. Bynajmniej. Zdaję sobie doskonale sprawę z ograniczeniu zarówno mojego umysłu, jak i ludzkiego umysłu w ogóle. Żywię jednak wielki podziw dla tego, do czego jest on zdolny (choć niekiedy te zdolności obracają się przeciw nam samym). > Jak w > nie wiadomym, czyli może również do tyłu, taka sobie "deewolucja". Ciekawe jak > by to przebiegało w stosunku do naszego psa, kiedy deewoluując przechodząc > przez wszystkie fazy, po kilku milionach/miliardach lat zbliżył się do .... > ryby! Ewolucja, jak wiemy, przebiega tylko w jednym kierunku, w związku z czym dobór naturalny może produkować formy podobne (konwergencja), ale odmienne od swych przodków. Coś podobnego do tego, o czym wspominasz, przydarzało się wszak kregowcom już po wyjściu na ląd - wracały do wodnego trybu życia, a jednak nie stawały się rybami (ichthyozaury, walenie). Dlaczego ewolucja nie może kroczyć do tyłu? Pewnie z tych samych powodów, dla których nie możemy podróżować w czasie. > Czy teoria płaskiej ziemi dziwigana na grzbiecie słoni, nie była piękną, czy > mistrzowie pędzla nie utrwalili jej na płótnie? Nie była to teoria w naszym rozumieniu, ale obraz ten przemawiał ludziom do wyobraźni przez stulecia i był rzeczywiście piękny. > Zobaczysz, ludzie wymyślą jeszcze setki > tysięcy nowych słów i pojęć, za pomocą których zaprojektują tysiące nowych > teorii, coraz to piękniejszych i wymyślniejszych. Co do tego, to nie mam najmniejszych wątpliwości. > Ten nasz ubóstwiany postęp techniki, który mnie mimo wszystko niebywale > pasjonuje, w którym chyba też mam skromniutki udział, postrzegam jednak jako > dreptanie w miejscu, a co gorsze, jako coś co nie prowadzi nas ku szczęściu. Nie jest chyba aż takim dreptaniem w miejscu - jako bardzo młody człowiek widziałem komputer wielkości kilku meblościanek i nawet w najśmielszych marzeniach nie mogłem sobie wyobrażać, że po latach będę siedział przed komputerem we własnym mieszkaniu. Inna sprawa, czy ów postęp prowadzi nas ku szczęściu. Jak ten uczeń czarnoksiężnika z ballady Goethego, rozpędziliśmy coś, nad czym w skali globalnej już dawno utraciliśmy kontrolę. Dlatego napisałem, że cały ten postęp myśli i techniki wiedzie nas w niewiadomym kierunku. > Pociesza to, że ci przed nami mieli, a ci po nas będą mieli, podobne > problemy. Pocieszać mnie to nie pociesza, utwierdza natomiast w przekonaniu, że mimo tego całego postępu wokół nas, my sami zmieniamy się niewiele. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eurofanatik Re: Sąd nad Darwinem IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.11.05, 21:31 Poludnie Stanow to trzeci swiat. "Intelligent Design" to proba przemycenia zabobonu pod przykrywka nauki. Totalny ciemnogrod. Odpowiedz Link Zgłoś
marcinkozuch Nie rozumiem w czym spór 07.11.05, 21:37 Skoro niby ślepa, bezduszna, nieinteligentna ewolucja stworzyła takie inteligentne że ho-ho istoty jakimi są ponoć ludzie, to chyba taka głupia nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eurofanatik Re: Nie rozumiem w czym spór IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.11.05, 21:46 Ocena ludzkiej inteligencji wyplywa od nas samych; jest wiec niezmiernie subiektywna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eeeee Re: Sąd nad Darwinem IP: *.wolfson.cam.ac.uk 07.11.05, 21:44 problem w tym ze papiez juz zatwierdzil fakt pochodzenia czlowieka od malpy, a jak wiadomo papieze sa nieomylni; no chyba ze zaczniemy podwazac te nieomylnosc sugerujac np. niepoczytalnosc papieza ale to byloby przeciez niestosowne, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eurofanatik Re: Sąd nad Darwinem IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.11.05, 21:47 LOL, no tak. Niemniej problem Darwina nie istnieje w kosciele katolickim ale w protestanckim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TR specyfika USA IP: *.cable.mindspring.com 07.11.05, 22:05 cay problem ameryki polega na tym ze w wiekszosci stanow, zwlaszcza na poludniu i srodkowym zachodzie duze wplywy maja sekty religijne - ktore same siebie nazywaja "chrzescijanami" a tak naprawde niewiele maja wspolnego z chrzescijanstwem - a zwlaszcza z naukami Kosciola Katolickiego - wrecz stoja w opozycji do Jego nauki. Takie sekty religijne maja wiecej wspolnego z talibami niz z chrescianstwem - wspolna ich cecha jest doslowna interpretacja bibli - czyli po prostu jej niezrozumienie. Dla wielu z nich biblia to jedyna ksiazka jaka wczyciu przeczytali ci ludzie byli wychowywani w duchu ze inne ksiazki to dzielo diabla itp. Atakowany czesto na forum o.Rydzyk w takim srodowisku bylby atakowany za nadmierny liberalizm. Tylko w Ameryce bylo mozliwe powstanie takich wyznan jak swiatkowie jehowy, mormoni adwentysci dnia 7 itp. itd. Dla kogos kto spedzil troche czasu w Ameryce i zna jej specyfike takie cos jak polscy swiadkowie jehowy czy mormoni to poprostu cos zupelnie niepasujacego do calosci, to tak jak kwiatek do kozucha, gumowce do garnituru, czy cyrkonia w platynowym pierscionku...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edek Co tu dyskutowac, nasi wybitni swiatowi IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 22:05 eksperci roznej masci, do dzsiaj nie wiedza jakim cudem postawili piramidy w Egipcie i po groma tam stoja, w XXI zadna firma nie podjelaby sie wykonania tak precyzyjnych geometycznych tworow z sciclymi matematycznymi zaleznosciami. Do dzsiaj mundrole nie wiedza , czy to groby, czy miejsce kultu, czy inne danikeny. Wpolczsene mundrole jak sie czepia teorii, to beda sie zabijac, falszowac, procesowac, wyslylac na wygnanie. Swiat nauki, to gorsza banda, niz swiat polityki, ale oszustwo takie same. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 76654 edzio , kochanie IP: *.acn.waw.pl 07.11.05, 22:49 nauczyciele cie denerwuja bo ciagle sie czepiali ze nie rozumiesz co sie do ciebie mowi - no to poszedles na ministranta. Ale jak ty sie dostales do Reichu - chyba prosto do azbestu czy stoisz na bramce w dyskotece? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TR Re: Co tu dyskutowac, nasi wybitni swiatowi IP: *.cable.mindspring.com 07.11.05, 22:52 ciekawe na czym bys pisal wlasne "przemyslenia" gdyby nie ta banda naukowcow- oszustow???????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacek Re: Co tu dyskutowac, nasi wybitni swiatowi IP: *.cs.ubc.ca 08.11.05, 00:11 Jasne a komputer z ktorego wlasnie korzystasz to znajomy z szescioma klasami podstawowki po pijaku zaprojektowal. J. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: edek Re: Co tu dyskutowac, nasi wybitni swiatowi IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.11.05, 00:21 a co czesci i matreialy na ten wasz komputer to przywiezli z Marsa, albo ksiezyca?? to wszystko tu jest na naszej ziemii, wszystkie materialy, wszystkie pomysly, tylko trzeba odpowiednie idee wzajemnie pokombinowac, ale co to ma wspolnego z postepem nauki, system zerojedynkowy znal juz pitagoras... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Co tu dyskutowac, nasi wybitni swiatowi IP: *.fmv.ulg.ac.be 08.11.05, 12:25 a czy kombinowanie odpowiednich idei , tworzenie nowych i wykorzystywanie ich w praktyce to nie jest nauka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: politologist Re: Co tu dyskutowac, nasi wybitni swiatowi IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 03:11 ekspert to mi ostatnio kładł płytki w łazience, i mówisz edek, że on taki sam jak profesor fizyki np.? Jaka gałąź nauki zajmuje się wpływem piramid na losy wszechswiata?? ... przestań pic proszę!! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
krzys23-1986 Re: Co tu dyskutowac, nasi wybitni swiatowi 08.11.05, 18:29 Gość portalu: edek napisał(a): > eksperci roznej masci, do dzsiaj nie wiedza jakim cudem postawili piramidy w Eg > ipcie i po groma tam stoja, w XXI zadna firma nie podjelaby sie wykonania tak p > recyzyjnych geometycznych tworow z sciclymi matematycznymi zaleznosciami. Do dz > siaj mundrole nie wiedza , czy to groby, czy miejsce kultu, czy inne danikeny. piramida dla przykłądu mykerynosa zostałą wybudoana przez amonthepa(nadwornago architekta) żeby pokazać światu potęge egiptu jaką egipt wtedy z pewnościa był (schyłek państwa starosumeryjskiego np.)a pełniła miejsce bytowannia władcy jako boga po śmierci(wtedy jeszcze za życia faraon zaczynał być bogiem) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Puton Re: Sąd nad Darwinem IP: *.starybrowar.pl 07.11.05, 22:30 Hm, masakra. Ogolnie skojarzenia od razu nasuwaja sie z procesem jaki w roku 1925 wytoczono nauczycielowi biologii ze szkoly sredniej w USA, za to ze nauczal o ewolucji. I co zatrwazajace, sad skazal go. Na szczescie skazal tylko na grzywne, a sad w II instancji uniewinnil go... Poza tym mysle, ze warto doprecyzowac: ewolucja jest faktem. Potwierdza to wiele danych, m. in. skamienialosci, czy pokrewienstwo genetyczne miedzy roznymi organizmami. Natomiast dobor naturalny zaproponowany przez Darwina jest teoria naukowa probujaca wyjsnic ewolucje. Jakakolwiek dyskusja ma sens w tym przypadku, gdy odbywa sie nie nad tym czy ewolucja byla czy nie (bo to jest udowodnione i dyskusji nad tym nie ma) tylko jak juz ktos chce dyskutowac to niech to robi nad teoria doboru naturalnego. I sam niech zaproponuje wlasna, moze lepsza :) Choc szczerze w ta watpie, skoro nie udalo sie to ludziom od II polowy XIX wieku. pozdrawiam, Tomek Puton Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 22:37 Hm, wlasnie problem w tym ze ewolucja nie jest faktem, nie jest nawet porzadna teoria naukowa. Chyba definicja teorii naukowej jest to ze musi zawierac ona dokladna definicje wlasnej falsyfikowalnosci. Teoria ewolucji takiej nie podaje. Co do skamienialosci to jest to nastpne slaba strona tej teorii. Takich skamienialosci jest po prostu za malo i w wiekszosci przypadkow nie potwierdzaj one niczego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MV Re: Sąd nad Darwinem IP: *.dn70.umontana.edu 08.11.05, 01:36 Hej pantera, Jedynym problemem z teoria ewolucji jest to, ze wszystkim sie wydaje, ze sie na niej znaja. Stad stwierdzenia takie jak: "definicja teorii naukowej jest to ze musi zawierac ona dokladna definicje wlasnej falsyfikowalnosci. Teoria ewolucji takiej nie podaje" - nie? No to musisz wrocic do podrecznika do liceum. "Co do skamienialosci to jest to nastpne slaba strona tej teorii. Takich skamienialosci jest po prostu za malo i w wiekszosci przypadkow nie potwierdzaj one niczego." - A to jest poziom gimnazjum - czyzbys zakonczyl na podstawowce? Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 08.11.05, 04:47 Dokladnie wiem co pisze. Definicja teorii naukowej jest zawarta w pracach Poppera ktore sa obowiazujaca wykladnia filozofii nauki. Teoria ewolucji nie podaje zadnego kryterium wlasnej falsyfikowalnosci. Moze inaczej ucza w liceum ale coz ja poradze na ten upadek wiedzy. Nie odnosze sie do poziomow gimnazjow, za moich czasow ich nie bylo. Niestety, ale musze podtrzymac moja teze ze skamienialosci jest jak kot naplakal a z teorii Darwina wynika ze powinno ich byc zatrzesienie. Wszak ewolucja pracuje ciagle na przestrzeni milionow lat wiec powinnismy wykopywac tony skamienialosci roznych form przejsciowych. Niestety, nic takiego sie nie przydarzylo. Nawiasem mowiac jesli jest jeszcze jakis idiota ktory twierdzi ze skamienialosci dokladnie potwierdzaja teorie Darwina to powinien on siegnac do prac Goulda, ktory jest (byl) ostatecznym autorytetem w ewolucji. Poniewaz ewidentny brak skamielin stal w sprzecznosci z ciagla teoria ewolucji tenze Gould opracowal teorie skokowej ewolucji zeby tylko uratowac te teorie. Wiec o w zasadzie nie powinnismy dyskutowac o teorii Darwina gdyz wspolczesne autorytety rowniez nie uwazaja jej za prawdziwa, tylko o teorii Goulda. Nie chce mi sie wiecej pisac, musze cos zjesc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Sąd nad Darwinem IP: *.net-serwis.pl 08.11.05, 09:50 Bardzo ciekawe jest to co piszesz. Czy moglbys podac jakies wyliczenia szacunkowe z ktorych wynika ile to mianowicie tych skamienialosci powinno byc? Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 08.11.05, 20:03 Zastanow sie przez chwile. Skoro ewolucja dziala ciagle (bo tak byc musi) to form przejsciowych i wszystkich innych powinno byc w ducke i troche bo one powinny byc ciagle produkowane! Tymczasem nic takiego nie ma miejsca. Poza tym ewolucja dziala tez teraz wiec nie powinno byc zadnego problemu z obserwowaniem powstawania nowych gatunkow ktore ewoluuja z juz istniejacych gatunkow. Moze to ze jestem krotkowidzem nie pozwala mi dostrzec produkcji tych form przejsciowych w czasie rzeczywistym. Krotkie pytanie: czy mozesz sobie wyobrazic jak ewoluowaly gady zeby przeksztalcic sie w ptaki? Jakie jest prawdopodobienstwo tylu jednoczesnych mutacji w genomie gada zeby taki gad wytworzyl skrzydla? To tak na poczatek. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Sąd nad Darwinem 08.11.05, 23:00 > Zastanow sie przez chwile. Skoro ewolucja dziala ciagle (bo tak byc musi) to > form przejsciowych i wszystkich innych powinno byc w ducke i troche bo one > powinny byc ciagle produkowane! I są produkowane. Z punktu widzenia kogoś za sto tysięcy lat, sami jesteśmy "formą przejściową". > Poza tym ewolucja dziala tez teraz wiec nie powinno byc zadnego problemu z > obserwowaniem powstawania nowych gatunkow ktore ewoluuja z juz istniejacych > gatunkow. Obserwacje ewolucji najprostszych organizmów są rutynowe - wręcz konieczne (nabywanie przez bakterii odpornosci na antybiotyki). Jednakże, jeśli czas od urodzenia do wydania potomstwa liczy się w latach, a nie godzinach, to chyba rozumeisz, ze przedstawia to niejakie trudnosci praktyczne. Chyba, ze wymyślsiz maszynę czasu, by przenieść się np. milion lat do przodu i zaobserwować naocznie dalszą ewolucję, dajmy na to, rosomaka. > Jakie jest prawdopodobienstwo tylu jednoczesnych mutacji w genomie gada zeby > taki gad wytworzyl skrzydla? Sekundeczkę. Dlaczego JEDNOCZESNYCH, co? Skąd to założenie? O ewolucji pióra: www.talkorigins.org/faqs/feathers.html www.talkorigins.org/origins/postmonth/oct04.html#run Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 08.11.05, 23:24 Nic mnie tak nie bawi jak takie dyskusje! 1. Nie sa produkowane. Pokaz choc jedna forma przejsciowa np. miedzy gadem a ptakiem (tak na poczatek). 2. Nabywanie odpornosci bakterii na antybiotyki to zmiana recesywna a nie progresywna. Innymi slowy redukuje ilosc informacji w genach bakterii a nie zwieksza. Podaj przyklad zmian progresywnych. Czy znasz jakis przyklad np. ze bakterie czy inne organizmy jednokomorkowe nagle zaczely tworzyc organizmy wielokomorkowe? 3. Dlatego jednoczesnych gdyz skrzydlo w stanie przejsciowym nie daje zadnej przewagi dla osobnika majacego cos, co nie umozliwia mu latania. Jak wiesz zapewne zbudowanie jakiejkolwiek struktury wymaga energii, wiec taki osobnik bylby od razu na przegranej pozycji bo musialby jesc wiecej a nie mialby zadnego pozytku ze skrzydla wiec raczej bylby skazany na wymarcie niz na przezycie w kompetycji z innymi osobnikami wlasnego gatunku wymagajacych mniejszych nakladow energetycznych. Jak zapewne wiesz, jednym z glownych zarzutow krytykow teorii Darwina (w zasadzie Goulda gdyz wspolczesnie nikt nie traktuje serio teorii Darwina) jest to ze pewne systemy biologiczne nie moglyby sie wyksztalcic w drodze powolnej ewolucji poniewaz ich poziom komplikacji jest nieredukowalny (tzw. irreducible complexity). O ile reszta teorii ID nie jest konieczna, o tyle te pytania sa calkowicie uzasadnione i ewolucjonisci powinni na nie odpowiedziec. Inaczej teoria ewolucji staje sie wiara a nie nauka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MV Re: Sąd nad Darwinem IP: *.dn69.umontana.edu 09.11.05, 00:00 Pantera, w poprzednich podobnych dyskusjach, spedzilem duzo czasu podajac linki, cytujac artykuly i ksiazki, ale teraz uwazam, ze to strata czasu. Zwlaszcza, ze ewidentnie nie wiesz, o czym piszesz - a tylko Ci sie wydaje: -"pokaz choc jedna forme przejsciowa miedzy gadem a ptakiem" - smieszne, bo te formy sa znakomicie udokumentowane - skamienialosci znajdowano w Europie (Niemcy), ale przede wszystkim w Chinach, zwlaszcza podczas ostatniej dekady -"nabywanie odpornosci bakterii na antybiotyki to zmiana recesywna a nie progresywna" - belkot -"Innymi slowy redukuje ilosc informacji w genach bakterii a nie zwieksza" - bzdura. Widac, ze nie masz pojecia o genetycznym podlozu odpornosci (glownie plazmidy). -"skrzydlo w stanie przejsciowym nie daje zadnej przewagi dla osobnika majacego cos, co nie umozliwia mu latania" - poszukaj prac profesora Kena Diala. -"wspolczesnie nikt nie traktuje serio teorii Darwina" - jest wprost przeciwnie. Wsrod naukowcow nie ma sporow dotyczacych glownego przeslania teorii (ewolucja pod wplywem doboru naturalnego), spory dotycza raczej istotnych detali: tempo, zmiany tempa, udzial zjawisk takich jak dryft... -"te pytania sa calkowicie uzasadnione i ewolucjonisci powinni na nie odpowiedziec" - podobno nie ma glupich pytan. No dobra - ale te ujawniaja twoja niewiedze. Milego dnia, Rafal Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 09.11.05, 00:57 1.Slucham, jakie to formy przejsciowe sa udokumentowane w formie skamienialosci? 2i3.Szkoda komentowac poziom kolegi. 4.Oczywiscie ze nie ma sporow bo inaczej kariera kazdego takiego odwaznego zakonczylaby sie od razu. Establishment boi sie o swoje stoleczki wiec walczy zaciekle o swoje dogmaty. Poza tym polecam poszerzenie horyzontow intelektualnych. Zamkniecie sie na nowe idee to bardzo zla rzecz! Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Sąd nad Darwinem 09.11.05, 01:04 > Nic mnie tak nie bawi jak takie dyskusje! Baw się, póki możesz. > 1. Nie sa produkowane. Pokaz choc jedna forma przejsciowa np. miedzy gadem a > ptakiem (tak na poczatek). www.talkorigins.org/faqs/faq-transitional/part1b.html#bird > 2. Nabywanie odpornosci bakterii na antybiotyki to zmiana recesywna a nie > progresywna. Innymi slowy redukuje ilosc informacji w genach bakterii a nie > zwieksza. Oj, chyba wiem, kogo czytałeś. Gołosłowych twierdzeń nie przyjmuję, niestety. Dlaczego mutacja zwiększająca odporność na pewien antybiotyk ma być zmniejszaniem liczby informacji? Na mój chłopski rozum przeciwnie - bakteria bardziej odporna na antybiotyk niesie większą liczbę informacji, niż taka, która tej odporności nie ma, pozostając pod wszystkimi innymi względami identyczna. > Podaj przyklad zmian progresywnych. Zdefiniuj zmianę "progresywną". > Czy znasz jakis przyklad np. ze > bakterie czy inne organizmy jednokomorkowe nagle zaczely tworzyc organizmy > wielokomorkowe? Taki przykład nie jest znany. Wedle słów współczesnej nauki problem jest w tym, że przez większą część historii planety mnożyły się na niej wyłącznie jednokomórkowce, z czego można wnioskować, że przejście do wielokomórkowości jest procesem trudnym, ale nie niemożliwym. Tak, czy owak, masz trochę linków na ten temat. > 3. Dlatego jednoczesnych gdyz skrzydlo w stanie przejsciowym nie daje zadnej > przewagi dla osobnika Bzzt. Źle. Np. pióra bez skrzydeł to świetna izolacja dla ciała, szczątkowe skrzydła (pióra na kończynach) nadają się dobrze do szybowania na trasie drzewo-ziemia, i tak dalej. >a nie mialby zadnego pozytku ze skrzydla Właśnie o to chodzi, że cały czas ma pożytek. > Jak zapewne wiesz, jednym z glownych zarzutow krytykow teorii Darwina (w > zasadzie Goulda gdyz wspolczesnie nikt nie traktuje serio teorii Darwina) Współczesny darwinizm mocno zmodyfikował jego idee, ale stwierdzenie, iż "nikt nie traktuje serio teorii Darwina" jest sporym nadużyciem prawdy, żeby delikatnie powiedzieć. Jakbyś nie wiedział, rychłą śmierć teorii ewolucji kreacjoniści przedpowiadają od 150 lat. :))))))) > jest > to ze pewne systemy biologiczne nie moglyby sie wyksztalcic w drodze powolnej > ewolucji poniewaz ich poziom komplikacji jest nieredukowalny (tzw. irreducible > complexity). Taaa. Behe, co? O jego... "pomysłach" możesz przeczytać tu: www.talkdesign.org/faqs/icdmyst/ICDmyst.html www.talkorigins.org/faqs/behe.html Coś jeszcze? Uprzejmie uprzedzam, że każdy argument kreacjonistów był i jest rozjechany i zmasakrowany co najmniej dziesięć razy. Osobiście proponuję zaś przyjąc wszechświat takim, jaki jest, a nie takim, jakim być taaak baaaardzo chciał, żeby był. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 09.11.05, 20:52 Ok! 1. Czy tylko tyle tych skamienialosci sie uchowalo? Troche maciupko! Poza tym wiekszosc z nich to tylko czesciowe szkielety w przypadku ktorych uczeni musieli sie wykazac duza doza pomyslowosci w rekonstrukcji. 2. W populacji bakterii odpornosc na dany antybiotyk musi byc obecna zanim ten antybiotyk zostanie uzyty (co do tego chyba nie ma watpliwosci?). Uzycie antybiotyku tylko selekcjonuje grupe bakterii z ta odpornoscia. 3. Zmiana progresywna to np. wytworzenie nowego organu albo funkcji danego organizmu. 4. Bede wdzieczny za podanie linkow gdzie sa jakies dowody a nie opowiadania bajczarzy jak to oni sobie wyobrazaja. Nagle okazuje sie ze cos co powinno byc w zasadzie masowym procesem (tworzenie organizmow wielokomorkowych z jednokomorkowcow) nagle bylo jednorazowym wydarzeniem w historii zycia. To chyba definicja cudu? 5.Nie masz racji. O ile zgadzam sie ze posiadanie pior moze byc korzystne w pewnych warunkach (a niekorzystne w innych) to nie da sie wyksztalcic skrzydla w powolnym procesie. Podobnie rzecz ma sie z piorami-krokodylowi nagle urosnie jedno pioro i od tego sie zaczyna caly proces? 6.Pomysly Behego znam i jego pytania sa do rzeczy. Na razie nikt nie udowodnil ze facet nie ma racji. Jak juz zaznaczylem wielokrotnie, nie jestem zwolennikiem wprowadzania teorii ID do nauki gdyz nauka na razie nie potrzebuje wprowadzania idei superistoty czy jakiegos innego super bytu zeby wytlumaczyc to co sie dzieje. Problem jest w tym, ze nagle klika ateistow zaczyna uzywac metod bardzo brzydkich zeby ocalic swoje podworko zamiast wziac sie porzadnie do roboty i zaczac prowadzic uczciwe badania. Jesli ktos stawia rozsadne pytania to uczony powinien rozsadnie odpowiadac albo przyznac ze jeszcze nie ma na to odpowiedzi. Poza tym bawi mnie wstrzasanie ustalonymi pogladami kliki uczonych. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Sąd nad Darwinem 10.11.05, 06:02 A propos "... nie da sie wyksztalcic skrzydla w powolnym procesie". Czyzby mozna bylo wykazac, ze jest to niemozliwe, bo np. nie istniala odpowiednia zmiennosc genetyczna lub probie zmiany "udka" w "skrzydelko" towarzyszyc musi jakas inna letalna zmiana. To bylby twardy argument. Bez tego Twoje stwierdzenie znaczy tyle co "nie wiem jakie korzysci moglaby odnosic gadzina w drodze do stania sie ptakiem". A moze w ogole przez duza czesc procesu "dodawania sobie skrzydel" gadzina nie miala na mysli niczego, co wiazaloby sie z lotnictwem ? Gdyby troche pogdybac, to znalazlo by sie pare takich powodow. A te powody moga byc bardzo nieoczywiste. Wezmy na ten przyklad krokodyla, ktoremu wyroslo jedno pioro. Jesli by spodobalo sie ono plci przeciwnej i jego wlasciciel dzieki niemu stalby sie "przystojniejszy", to zapewne bylby to mocny argument na rzecz jego starannego pielegnowania przez ewolucje. I jeszcze jedno, choc zastrzegam, ze nie jestem tu koneserem - jednorazowosc nie jest atrybutem cudow, niektore ich rodzaje zdaja sie byc dosc pospolite. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 10.11.05, 09:34 No to po kolei. Wiekszosc mutacji genetycznych to zmiany letalne. Proces dodawania skrzydel (czy czegokolwiek innego)pochlania energie, duze ilosci energii, wobec czego stwor ktory produkuje cos co mu nie pomaga w przezyciu jest od razu na przegranej pozycji. Moze sie zdarzyc ze jednemu krokodylowi wyrosnie pioro. Moze nawet spodobac sie plci przeciwnej. Jesli jednak teh gen piorowy nie jest dominujacy ( i to bardzo) wtedy zdolnosc piorowa po prostu rozplynie sie w genach. Takie urosniecie piora musi wystapic jednoczesnie u duzej ilosci krokodyli czyli musi pojawic sie mutacja genetyczna u duzej ilosci osobnikow. Takie cos jest bardzo niemozliwe ze statystycznego punktu widzenia. Ewolucja nie pielegnuje, tylko wyb iera a ci ktorzy nie sa wybrani, gina! O cuda nie bede sie ciskal! Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Sąd nad Darwinem 10.11.05, 18:54 Zmiana pochlania energie, co wiecej, stagnacja rowniez, bo srodowisko ma zwyczaj bycia "w ruchu". Organizm stagnacyjny w zmieniajacym sie srodowisku jest zmuszony uzywac przestarzalego "wyposazenia" do radzenia sobie w nowych warunkach, co jest ryzykowne i kosztowne. Trzymajac sie jednak konkretu, czyli "dodawania skrzydel", ponawiam opinie, ze Twoje przekonanie w materii mozliwosci zajscia tego procesu wynika z ulomnosci naszego poznania - nie potrafimy wskazac korzysci z posiadania "form posrednich" miedzy noga a skrzydlem - a nie z jakiejs immanentnej cechy samego procesu. Tu pozwole sobie na odrobine gdybania: a moze nasza gadzina skorzystala na rozpoczeciu procesu "uskrzydlenia", bo mogla dzieki temu latwiej zmienic sposob zdobywania pokarmu z wykopywania jakis robakow, na lapanie nisko latajacych, ktore byly bardziej "schabowe", w czym przeszkadzala jej czworonozna postura (ciezka przednia czesc ciala). W kwestii krokodyla z piorkiem, to chce spytac, czy dominacja takiego genu jest z jakichs konkretnych powodow niemozliwa lub chocby malo prawdopodobna. Jesli taka okolicznosc realnie wystepuje, to powinna blokowac rowniez dominacje innych nowych genow, co mogloby prowadzic do uniemozliwienia jakichkolwiek zmian w ogole. Tymczasem juz samo pierwsze objawienie sie nam piora u krokodyla cos na ten temat mowi. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 10.11.05, 21:50 Tu wlasnie jest pies pogrzebany. Pojedyncze pojawienie sie jakiegos genu nic nie zmienia w populacji. Taki gen musialby sie pojawic w statystycznie istotnej licznie osobnikow w danej populacji zeby mogl proliferowac. Co do stagnacji to co powiesz o zywych skamielinach, ktore sobie zyja od milionow lat w zmieniajacym sie srodowisku ale one same nic a nic sie nie zmieniaja? Reszta to juz jest tylko gdybanie, jak slusznie zauwazyles. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Re: Sąd nad Darwinem IP: *.ljcrf.edu 10.11.05, 22:02 >Pojedyncze pojawienie sie jakiegos genu nic nie > zmienia w populacji. Powiedz to bakteriom co sobie penicylinaze "wykoncypowaly". Przy prostej i bezwzglednej selekcji (dodanie ampicyliny do odzywki) w przeciagu pol godziny _wszystkie_ osobniki w populacji bede mialy takowy nowy gen. >Co do stagnacji to > co powiesz o zywych skamielinach, ktore sobie zyja od milionow lat w > zmieniajacym sie srodowisku ale one same nic a nic sie nie zmieniaja? Nie zmieniaja sie "na oko". Za diabla nikt nie wie czy gabka co to wyglada na oko jak skamienielina sprzed 450mln lat nic sie nie zmienila. Do tego musisz miec DNA skamienieliny (niewykonalne) oraz DNA dzisiejszej gabki (banalne jesli uda Ci sie wywalic DNA symbiotycznych alg/bakterii). Pomyslmy o populacjach ludzkich. Nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie utrzymywal ze tak "na oko" zmienilismy sie od czasow sredniowiecza. Tyle ze populacje zdziesiatkowane czy to dzuma czy tyfusem zachowuja tego slady w postacji zdumiewajaco czestego wystepowania pewnych alleli -> patrz np. mukowiscydoza. Czyli jednak jesli odpornosc na pewne typy chorob chodzi to sie zmienilismy mimo ze laicy nie sa w stanie tego zauwazyc. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 02:09 Scepcie89-ty, z ust mi wyjales te slowa. Dodam jednak pare kwestii natury ogolniejszej, ktore zapewne sie panterze1-ej nie spodobaja. O zywych skamielinach mozna tez powiedziec, ze jest ich niezwykle malo. Ze statystycznego punktu widzenia, to wlasciwie ich nie ma. Maj tez pewna sklonnosc do zamieszkiwania nisz wykazujacych wiele cech archaicznych. Dlaczego uwazasz, ze wszystkie organizmy (geny) zyja w populacjach tak duzych, ze jednostka jest w nich wielkoscia statystycznie nieznaczaca ? A moze wiekszosc populacji jest tak mala, ze jest wrecz odwrotnie ? Jezeli chociaz czesc gatunkow zyje w malych populacjach, to moga one "gwizdac" na statystyke. Ale to nie wszystko. Jesli nasz "piorkowy" krokodyl rzeczywiscie bedzie "przystojniejszy" w oczach plci przeciwnej, to zostawi po sobie wiecej potomstwa niz "brzydale", jego dzieci i ich dzieci rowniez. Rzecz nie w tym czy, tylko jak szybko nowy gen rozprzestrzeni sie w populacji. Nawet bardzo liczna populacja zostanie "upiorkowiona" w relatywnie krotkim czasie, jesli oczywiscie roznica w urodzie bedzie taka, jak miedzy polskim a francuskim hydraulikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 11.11.05, 02:09 > Tu wlasnie jest pies pogrzebany. Pojedyncze pojawienie sie jakiegos genu nic nie > zmienia w populacji. Taki gen musialby sie pojawic w statystycznie istotnej > licznie osobnikow w danej populacji zeby mogl proliferowac. ROTFL! Dziekuje za rozbawienie na dobranoc! Od kiedy to geny proliferuja? > Co do stagnacji to > co powiesz o zywych skamielinach, ktore sobie zyja od milionow lat w > zmieniajacym sie srodowisku ale one same nic a nic sie nie zmieniaja? Podaj przyklad. Bo jakos nie zauwazylem. Skamieliny to skamieliny. Niezywe sa ;) Enzo Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 02:20 Oj, Enzo ! To taka licencja poetycka z ta proliferacja - panterze nie chodzi oto, co masz na mysli. Czlowiek myslacy politycznie uzywa takiej samej terminologii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rafal Re: Sąd nad Darwinem IP: *.bb.online.no 11.11.05, 02:26 Niezywe Ty chyba musisz odrobic lekcje Dzis wszystko staje sie zywe gdy w zrozumienie zycie wchodzi stale pi zmienne promieniowanie tego wszechswiata : A JAKOS WLASNIE I TAK W SZCZEGOLNOSCI WPLYWAJACE NA GENETYKE I POWSTAWANIE FORM ZYCIA ORAZ TAK KSZTALTUJACE KAZDY ZWIAZEK ATOMOWY Dzieki dla Pana Dr.Zygmunta Hologi za zrozumienie istoty i wskazanie tego powiazania Genezy a sedna rozwoju zycia wyksztalconego w srodowisku cecho- wodnym naszej Planety. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 02:46 Nie cierpie nie wiedziec, co na mnie wplywa. Czy mozesz cos szerzej na ten temat ? Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 06:38 Podaje przyklady: dziobak australijski,Latimeria, skrzypy, milorzab, hatteria.Calkiem zywe i w dodatku sie mnoza! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 11.11.05, 06:43 > Podaje przyklady: dziobak australijski,Latimeria, skrzypy, milorzab, > hatteria.Calkiem zywe i w dodatku sie mnoza! To teraz mi powiedz dlaczego uwazasz je za skamienialosci? Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 08:53 Troche mi rece i nogi opadly. To jest termin uzywany w biologi (paleobiologii) na cos co uwazano ze wyginelo w trakcie ewolucji ale na szczescie przezylo, cos w rodzaju dinozaura. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 11.11.05, 13:59 Wymigujesz sie. > Troche mi rece i nogi opadly. To jest termin uzywany w biologi (paleobiologii) > na cos co uwazano ze wyginelo w trakcie ewolucji ale na szczescie przezylo, cos > w rodzaju dinozaura. Dinozaury przeciez dzis zyja. Zaloze sie ze jadles kiedys. Byl mniej wiecej taka sama skamienialoscia jak dziobak. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 16:13 No to przechodzimy do zartow. Rzeczywiscie jadlem mieso dinozaura. Tak na marginesie, to o zywych skamielinach chyba uczy sie liceum? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 11.11.05, 18:26 Unikasz dyskusji: > No to przechodzimy do zartow. Bynajmniej > Rzeczywiscie jadlem mieso dinozaura. I jak smakowało? Raczej mało skamieniałe? > Tak na > marginesie, to o zywych skamielinach chyba uczy sie liceum? No właśnie. Skoro uczy się, to czemu nie porafisz mi wyjaśnić, dlaczego np. dziobak jest żywą skamieliną. Widzę, że lubisz pływać po powierzchni tematu, więc spróbuję trochę inaczej: 1. Uważam, że pojęcie żywej skamieliny jest bez sensu, bo: a) wszystkie organizmy są jednakowo stare. b) organizmy określane mianem żywych skamielin są bardzo "derived". Równie dobrze Latimeria mogłaby nas uważać za skamielinę. c) Pojęcie żywych skamielin odnosi się po prostu do mało licznych grup, z reguły o dość odległym w czasie momencie oddzielenia się linii rodowych. 2. Uważam, że posługiwanie się pojęciem żywej skamieliny przez kreacjonistę jest nieuczciwe, ponieważ imputuje ono zachodzenie procesu ewolucji (chociaz inaczej niż ma to miejsce w rzeczywistości) Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 18:36 OK, fair and square. Nie przypominam sobie tylko w ktorym miejscu napisalem ze jestem kreacjonista. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 11.11.05, 18:46 Proponujesz ID, ID=kreacjonizm. Dalej nie dyskutujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 20:11 Pokaz choc jedno miejsce gdzie napisalem ze proponuje kreacjonizm! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 11.11.05, 20:21 Zmiana tematu? Non sequitur? Napisałeś poprzednio np. w odpowiedzi do Re: Sąd nad Darwinem - madcio 08.11.05, 23:00 w poscie: Re: Sąd nad Darwinem - pantera01 08.11.05, 23:24 "Nic mnie tak nie bawi jak takie dyskusje! 1. Nie sa produkowane. Pokaz choc jedna forma przejsciowa np. miedzy gadem a ptakiem (tak na poczatek). 2. Nabywanie odpornosci bakterii na antybiotyki to zmiana recesywna a nie progresywna. Innymi slowy redukuje ilosc informacji w genach bakterii a nie zwieksza. Podaj przyklad zmian progresywnych. Czy znasz jakis przyklad np. ze bakterie czy inne organizmy jednokomorkowe nagle zaczely tworzyc organizmy wielokomorkowe? 3. Dlatego jednoczesnych gdyz skrzydlo w stanie przejsciowym nie daje zadnej przewagi dla osobnika majacego cos, co nie umozliwia mu latania. Jak wiesz zapewne zbudowanie jakiejkolwiek struktury wymaga energii, wiec taki osobnik bylby od razu na przegranej pozycji bo musialby jesc wiecej a nie mialby zadnego pozytku ze skrzydla wiec raczej bylby skazany na wymarcie niz na przezycie w kompetycji z innymi osobnikami wlasnego gatunku wymagajacych mniejszych nakladow energetycznych. Jak zapewne wiesz, jednym z glownych zarzutow krytykow teorii Darwina (w zasadzie Goulda gdyz wspolczesnie nikt nie traktuje serio teorii Darwina) jest to ze pewne systemy biologiczne nie moglyby sie wyksztalcic w drodze powolnej ewolucji poniewaz ich poziom komplikacji jest nieredukowalny (tzw. irreducible complexity). O ile reszta teorii ID nie jest konieczna, o tyle te pytania sa calkowicie uzasadnione i ewolucjonisci powinni na nie odpowiedziec. Inaczej teoria ewolucji staje sie wiara a nie nauka." To są typowe, fałszywe zresztą, argumenty kreacjonistyczne. Możesz nie wiedzieć tego, ale jeśli posługujesz się takimi argumentami, jesteś kreacjonistą. Przykro mi. A teraz wróć do tematu Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 12.11.05, 03:32 O, jak milo wiedziec ze te argumenty sa falszywe. Czy udowodniles ich falszywosc? Jakos tego nie zauwazylem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 12.11.05, 05:31 > O, jak milo wiedziec ze te argumenty sa falszywe. Prosze, cala przyjemnosc po mojej stronie > Czy udowodniles ich falszywosc? Jakos tego nie zauwazylem! a dlaczego ja mam to udowadniac :) 1. To sa standardowe brednie kreacjonistyczne, pelno ich analizy na necie. 2. Po jakims czasie tlumaczenie tego samego przestaje bawic. Kreacjonisci po prostu nie sa orygilani i powtarzaja te same bzdety. No ale sprobuje, ostatni raz :) > 1. [...] Pokaz choc jedna forma przejsciowa np. miedzy gadem a > ptakiem (tak na poczatek). Ten argument oczywiscie zalezy od definicji "gada". Gady to grupa polifiletyczna. Istnienie formy przejsciowej pomiedzy wspolczesnymi gadami a ptakami oczywiscie by przeczylo TE o raz CD. O jakie formy moze chodzic? Analiza kladystyczna (odtwarzanie powiazan ewolucyjnych na podstawie danych anatomicznych/molekularnych) od dawna sugerowala ze ptaki sa dinozaurami. Tak wiec spodziewac by sie nalezalo form przejsciowych pomiedzy dinozaurami a ptakami. W zgodzie z tym znajdujemy formy zaiwerajace rozny stopien wspolnych cech wsrod skamienialosci z grupy Maniraptora. Nielotne opierzone dinozaury. Opierzone prostymi piorami, albo i z coraz wieksza komplikacja, do pior okrywowych wlacznie. Maniraptora ze rekami jak skrzydla, ze skrzydlami z rak i nog, se skrzydlami jak ptasie zakonczonymi palcami. Gdzie postawisz granice miedzy "ptakiem" a "gadem" jest kwestia umowna i dyskutowanie o niej ma tyle sensu co dyskusja eleickiej kupki prosa. faktem jest ze mozemy wskazac formy posrednie pomiedzy wspolczesnymi Aves a uprzednimi Maniraptora. Q.E.D. > 2. Nabywanie odpornosci bakterii na antybiotyki to zmiana recesywna a nie > progresywna. Na poczatek mala korekta: recesywny ma badzo konkretne znaczenie w biologii: recesywnosc to wlasnosc genu: cecha warunkowana przez gen recesywny nie wyrazasie w obecnosci innej,odmiennej kopii takiego genu. Geny opornosci na antybiotyki sa z reguly dominujace Zalozmy ze chciales powiedziec regresywna. > Innymi slowy redukuje ilosc informacji w genach bakterii a nie > zwieksza. Ach kreacjonistyczna argumentacja o informacji :) Jak definiujesz informacje? W tradycji teorii informacji Shannona to chyba ilosc bitow po maksymalnej kompresji danych. (zauwaz ze calkowicie losowa sekwencja ma nawiecej informacji, co powinno bylo wzbudzic Twoja watpliwosc co do uzywania tego argumentu na pierwszym miejscu) Nie widze skad miala by sie brac redukcja informacji w ewolucji opornosci. Spojrzmy najpierw na fakty biologiczne. a) Zaden z archiwalnych szczepow bakterii kolekcjonowanyc w latach 1914-1950 nie wykazuje opornosci na jakikolwiek znany antybiotyk. b) W krotkim okresie czasu od wprowadzenia nowego antybiotyku rejestruje sie pojawienie opornosci (czesto krocej niz rok) c) natura opornosci: opornosc na kanamycyne i pokrewne strukturalnie antybiotyki warunkowana jest obecnoscia genu kinazy neomycyny. Enzym ten modyfikuje te antybiotyki poprzez przyłączenie grupy fosforanowej, tym samym je unieczynniajac Inny przykład. oporność na antybiotyki z grupy penicylin jest warunkowana przez enzym beta-laktamze (hyrdolizuje wiazanie laktamowe w penicylinach) Juz sam fakt, ze istnieje enzym wyspecjalizowany w unieczynnianiu antybiotyku zdaje sie zadawac klam regresywnosci ale spojrzmy na to bardziej bardziej formalnie. Zalozmy ze gen powstaje w skutek duplikacji. Mamy dwa razy sekwencje A, powiedzmy sobie, ze informacji nie przybylo, bo dalej mozemy ja skompresowac do takiej samej ilosci bitow (to nie jest do konca prawda). Nastepnie w jednej z tych sekwencji zachodzi mutacja. Teraz juz definitywnie nie uda sie skompresowac do takiej samej ilosci bitow, ergo ilosc informacji wzrosla. Przyjzyjmy sie temu z innej strony. Informacja algorytmiczna jest zdefiniowana jako minimalna ilosc bitow programu generujacego dany ciag. Ewidentnie widac ze 2xA jest dluzsze niz A. Co gorsza dla Ciebie, A i A' beda potrzebowaly bardziej skomplikowanego programu niz 2xA, ergo zawieraja wiecej informacji. Inne spojrzenie ze strony informacji algorytmicznej,zalozmy ze opornosc polega na wzroscie stezenia jakiegos transportera w odpwiedzi na obecnosc antybiotyku. Nie wdajac sie w szczegoly molekularne, program ktory reaguje na jedno wiecej zdarzenie (mam na mysli regulacje ekspresji transportera) musi miec wiecej informacji. Wreszcie: nie ma wymogu w TE by wraz z selekcja nastepowal wzrost informacji. > Podaj przyklad zmian progresywnych. Powyzej: 1914-1950 brak bakterii opornych. Obecnie mnostwo. > Czy znasz jakis przyklad np. ze > bakterie czy inne organizmy jednokomorkowe nagle zaczely tworzyc organizmy > wielokomorkowe? Natura non facit saltum. Generalnie nagle zmiany uwaza sie za malo rzadkie, maloprawdopodobne. Ewolucja jest procesem kumulatywnym. Generalnie argument nie na temat. > 3. Dlatego jednoczesnych gdyz skrzydlo w stanie przejsciowym nie daje zadnej > przewagi dla osobnika majacego cos, co nie umozliwia mu latania. Pingwin nie lata ale sobie dobrze radzi. Forma przejsciowa mogla miec inna funkcje, np. zamiatanie mrowek, podniecanie dziewczyn, lapanie much, dezorientacja ofiar etc. Generalnie jest to nastepny glupi przyklad z Twojej strony blednej argumentacji z gatunku paradoksu o kupce prosa. > Jak wiesz > zapewne zbudowanie jakiejkolwiek struktury wymaga energii, wiec taki osobnik > bylby od razu na przegranej pozycji bo musialby jesc wiecej a nie mialby zadneg > o > pozytku ze skrzydla wiec raczej bylby skazany na wymarcie niz na przezycie w > kompetycji z innymi osobnikami wlasnego gatunku wymagajacych mniejszych naklado > w > energetycznych. Skad to zalozenie ze wyprodukowanie skrzydla wymaga wiecej energii? Wiecej niz np. reki? Zasadaniczy problem, z naukowego punktu widzenia polega, ze budujesz argument na niesamowitej ilosci szczegolowych zalozen, nie podajac zadnych konkretow. taki domek z kart > Jak zapewne wiesz, jednym z glownych zarzutow krytykow teorii Darwina (w > zasadzie Goulda gdyz wspolczesnie nikt nie traktuje serio teorii Darwina) To swiadczy ze nie orientujesz sie we wspolczesnej TE. Gould moglby nigdy nie istniec i nikt by tego nie zauwazyl. > jest > to ze pewne systemy biologiczne nie moglyby sie wyksztalcic w drodze powolnej > ewolucji poniewaz ich poziom komplikacji jest nieredukowalny (tzw. irreducible > complexity). Niestety dla ciebie, IC nie wyklucza ewolucji. Przyklad z analogii - Katedra Mariacka musiala byc stworzona przez alienow w calkowitej formie. Przeciez wiadmo ze luk gotycki jest nieredukowalnie zlozony. No wiec jak zbudowano Katedre Mariacka w Krakowie? Luk gotycki JEST IC. Zrob sobie doswiadczenie i wyciagnij jedna cegle. odpowiedz: zbudowano cegla po cegle. Tajemnica tkwi w rusztowaniu. W ewolucji role rusztowania pelni miedzy innymi duplikacja genow i egzaptacja. M. Behe w "Darwin's Black Box" (Coz za niefortunny tytul :D [kto zna slang wie o co chodzi]) podaje przyklad pulapki na myszy jako IC. Niemal od razu po opublikowaniu zaprezentowano scenariusze stopniowego powstania pulapki na myszy, takie ze za kazdym razem etapy posrednie byly funkcjonalne. (zaczynajc np. od dziury w ziemi, jako punktu wyjscia. Dziala, wiem z doswiadczenia ) > O ile reszta teorii ID nie jest konieczna, o tyle te pytania sa > calkowicie uzasadnione i ewolucjonisci powinni na nie odpowiedziec. Inaczej > teoria ewolucji staje sie wiara a nie nauka." Jak widzisz, wylozyles sie na kilku frontach: 1. Wykazales sie ignorancja 2. Nie sprawdziles argumentacji ktorej uzywales a) pod wzgledem faktow b) pod wzgledem logiki 3. Dales sie kreacjonistom nabrac 4. Oskarzyles niewinnych ludzi o zla wole/glupote/ignorancje. 5. Sam sie prosiles o lanie Q.E.D. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 jedno/wielo-komorkowce IP: *.ljcrf.edu 12.11.05, 05:47 Gość portalu: Enzo napisał(a): >> Czy znasz jakis przyklad np. ze >> bakterie czy inne organizmy jednokomorkowe nagle zaczely tworzyc organizmy > >wielokomorkowe? >Natura non facit saltum. Generalnie nagle zmiany uwaza sie za malo rzadkie, >maloprawdopodobne. Ewolucja jest procesem kumulatywnym. Generalnie argument nie > na temat. Jest nawet jeszcze lepiej ;-). Jesli spojrzysz w dol ewolucyjnego drzewka to zobaczysz organizmy ktore to moga zyc albo jako pojedyncze komorki albo tez zebrac sie w jeden organizm i wytworzyc spory (np. Dictyostelium): za dictybase.org/tutorial/about_dictyostelium.htm "Dictyostelium amoebae grow as separate, independent cells but interact to form multicellular structures when challenged by adverse conditions such as starvation. Up to 100,000 cells signal each other by releasing the chemoattractant cAMP and aggregate together by chemotaxis to form a mound that is surrounded by an extracellular matrix. This mechanism for generating a multicellular organism differs radically from the early steps of metazoan embryogenesis. However, subsequent processes depend on cell-cell communication in both Dictyostelium and metazoans." Prosimy o kreacjonistyczna (moze byc ID-iotyczna) interpretacje: czy Dictyostelium jest jedno czy wielo-komorkowcem? Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: jedno/wielo-komorkowce 14.11.05, 04:38 No tos sie bracie wytezyl na Dictostelium? Na nic wiecej cie nie stac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Re: jedno/wielo-komorkowce IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 14.11.05, 18:02 A ciebe stac na sklasyfikowanie tegoz do jedno- czy tez wielokomorkowcow? Widac Konstruktor Przewspanialy tez nie byl w stanie podjac takowej decyzji. Natura widac jest bardziej skomplikowana niz glupawe argumenty kreacjonistow. Aha, jakiejz to biologia Szacowny Interlokutorze sie zajmowac raczysz w ktorej to o Dictostelium nic ale to nic nie wiadomo? Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: jedno/wielo-komorkowce 14.11.05, 19:30 Wiadomo, czekalem tylko kiedy ktos sie rzuci na Dicty. Zrobiles to wiec ja mam troche ubawu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Re: jedno/wielo-komorkowce IP: *.ljcrf.edu 14.11.05, 19:48 pantera01 napisał: > Wiadomo, czekalem tylko kiedy ktos sie rzuci na Dicty. Zrobiles to wiec ja mam > troche ubawu. Ubaw to my mamy z Ciebie. Sredni niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: jedno/wielo-komorkowce 14.11.05, 20:25 No zycze dalszego. Nie zastapi to jednak braku myslenia! Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Sąd nad Darwinem 12.11.05, 10:53 Enzo, odbierasz ludziom radosc zycia (z widowiska) przedwczesnie nokautujac przeciwnika. Wlasciwie ktos powinien nam zwrocic "za bilety" - moze "niedotrenowana" opozycja. Mam jednak pewna watpliwosc dotyczaca wywodu o wzroscie ilosci informacji. Na moj gust, to ilosc tej skompresowanej informacji zalezy od jej uporzadkowania, a nie tego, co ona opisuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 12.11.05, 18:07 jakos tak nie wytrzymalem tym razem... :D Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 14.11.05, 04:39 Polecam wytrzymywanie i myslenie w tzw. miedzyczasie! posty sa wtedy lepsze i bardziej strwane! Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 14.11.05, 04:37 Dlatego,ze to Ty twierdzisz ze sa falszywe, wiec musisz to udowodnic. Moze i nie sa oryginalni, podobonie jak ewolucjonisci. 1.Bardzo ladny kawalek wiedzy. Zapomniales tylko dodac,ze Maniraptory, podobnie jak utahraptor nalezy do linii dinozaurow ktore wymarly i to nie one sa poprzednikami ptakow. Niektorzy uczeni nawet sugeruja ze pewna czesc Theropodow wywodzi sie od lotnych dinozaurow np. Archaeopteryxa poprzez utrate zdolnosci latania. 2.Regresywna, pardon my language! Znowu uczciwy kawalek wiedzy! Tym niemniej czy nie zastanawia kolegi obecnosc wyspecjalizowanych enzymow produkujacych odpornosc na antybiotyki? Czyzby bakterie nie stykaly sie z antybiotyklami przed 1914? Chyba cale mnostwo grzybow produkuje antybiotyki, nawet niektore szczepy bakterii produkuja wyspecjalizowane antybiotyki zeby pokonac szczepy konkurencyjne. Czyzbym znow sie mylil? Natura no facit saltum. Bardzo to zgrabne. Cos sie przydarzylo raz i juz sie nigdy wiecej nie przydarza. Troche to dziwne, nieprawdaz? Skoro ewolucja jest procesem kumulatywnym, to powinnismy obserwowac podobne zdarzenia teraz i na biezaco. Chyba juz troche czasu temu glowni ewolucjonisci jakos chylkiem przestali mowic o kumulacyjnej ewolucji a zaczeli glosic teorie ewolucji skokowej tzn. ze zdarzenia ewolucyjne wystepuja nagle i na ograniczonym obszarze a pozniej bardzo dlugo nic sie nie zmienia. Czyzbym znowu nie mial racji? 3. O, znowu wyzszosc intelektualna w akcji! Pingwin nie lata ale mial skrzydla kiedys, nieprawdaz? To co mu zostalo to sa zmiany regresywne (recesywne?). Zadna to forma przejsciowa. No chyba ze za milion lat bedzie jakis nowy gatunek ptaka wywodzacy sie od pingwina. O, poza tym chyba na poczatku wykazales ze maniraptor jest forma przejsciowa miedzy gadem a ptakiem! Jakas niekonsekwencja! 4. Katedra Mariacka w Krakowie zgodnie z teoria ewolucji powinna zbudowac sie sama, poprzez losowe zmiany w stanach atomow i molekul. Twoj argument jest doskonaly! Skoro tajemnica jest w rusztowaniu, to zapewne tez i rusztowanie powinno sie zbudowac samo. Dzieki za analogie, sam bym nie wymysli lepszej! Tak na zakonczenie, trudno na forum zrzucac cala wiedze ktora sie nabylo na studiach. Polecam formulowanie krotszych postow ale bardziej tresciwych! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 14.11.05, 06:51 > 1.Bardzo ladny kawalek wiedzy. Nie Tobie to oceniac. > Zapomniales tylko dodac,ze Maniraptory, podobnie > jak utahraptor nalezy do linii dinozaurow ktore wymarly i to nie one sa > poprzednikami ptakow. Niektorzy uczeni nawet sugeruja ze pewna czesc Theropodow > wywodzi sie od lotnych dinozaurow np. Archaeopteryxa poprzez utrate zdolnosci > latania. Sugerowac se moga. A w zasadzie mogli jak nie bylo wiecej danych. Obecnie to już jest "denial" Oczywiscie nie podales zadnych kontrargumentow, bo skamienialosci takie jak Archopteryks, Microraptor, Sinornithosaurus, Sinosauroptery etc. mozna jedynie ignorowac lub zmieniac temat jesli sie kreacjonista. > 2.Regresywna, pardon my language! > Znowu uczciwy kawalek wiedzy! Tym niemniej czy nie zastanawia kolegi Obrażasz mnie teraz. > obecnosc > wyspecjalizowanych enzymow produkujacych odpornosc na antybiotyki? Czyzby > bakterie nie stykaly sie z antybiotyklami przed 1914? Chyba cale mnostwo grzybo > w > produkuje antybiotyki, nawet niektore szczepy bakterii produkuja > wyspecjalizowane antybiotyki zeby pokonac szczepy konkurencyjne. Czyzbym znow > sie mylil? Od kiedy te bakterie atakuja czlowieka. Fakt jest ze niektore geny opornosci wywodza sie z actinomycetes, ale to nie zmienia faktu ze mamy opornosc na antybiotyki calkowicie syntetyczne (nie wystepujace w naturze) > Natura no facit saltum. Bardzo to zgrabne. Cos sie przydarzylo raz i juz sie > nigdy wiecej nie przydarza. Troche to dziwne, nieprawdaz? Co jest dziwne? Ze rzeczy malo prawdopodobne sa malo prawdopodbne? > Skoro ewolucja jest > procesem kumulatywnym, to powinnismy obserwowac podobne zdarzenia teraz i na > biezaco. Chyba juz troche czasu temu glowni ewolucjonisci jakos chylkiem > przestali mowic o kumulacyjnej ewolucji a zaczeli glosic teorie ewolucji > skokowej tzn. ze zdarzenia ewolucyjne wystepuja nagle i na ograniczonym obszarz > e Kiedy zaczeli mowic? Jesli chodzi o tzw. punk-eek, to byla to proba interpretacji zapisu kopalnego. Nikt nie postulowal naglego pojawiania sie czegokolwiek. Tempo ewolucji na pewno nie jest stale. Wystarczy se zrobic zymulacje, np. sciagnij se Avide, to zobaczysz ze sa drobne skoki. Ale oczywisce Ty zmieniasz tutaj temat. Twoj wymog by jednokomorkowce NAGLE zaczely tworzyc organizmy wielokomorkowe jest absurdalny z punktu widzenia ewolucji. To jest wymog kreacjonistyczny. To kreacjonizm wymaga zeby sie cos tam nagle pojawialo. Proponuje najpierw zrozumiec TE, a potem stawiac jakies oryginalne zarzuty, a nie te same wyswiechtane eleizmy z kolka rozancowego lub spotkania w hali krolewskiej. > a pozniej bardzo dlugo nic sie nie zmienia. Czyzbym znowu nie mial racji? Nie, nie masz racji. > 3. O, znowu wyzszosc intelektualna w akcji! Pingwin nie lata ale mial skrzydla > kiedys, nieprawdaz? To co mu zostalo to sa zmiany regresywne (recesywne?). Zadn > a > to forma przejsciowa. Czyzby? Dla mnie to jest forma przejsciowa miedzy skrzydlem a pletwa. > No chyba ze za milion lat bedzie jakis nowy gatunek ptak > a > wywodzacy sie od pingwina. O, poza tym chyba na poczatku wykazales ze manirapto > r > jest forma przejsciowa miedzy gadem a ptakiem! Jakas niekonsekwencja! Znowu nie zrozumiales. Nie maniraptor a skamienialowsciw obrebie kladu maniraptora <- [mianownik, nie dopełniacz] > 4. Katedra Mariacka w Krakowie zgodnie z teoria ewolucji powinna zbudowac sie > sama, poprzez losowe zmiany w stanach atomow i molekul. Znow sie popisujesz ignorancja i pusta erystyka. TE dotyczy replikatorow. Cegly sie nie replikuja, chyba ze masz jakies nowe odkrycia w tej dziedzinie. IC nie dotyczy replikatorow, dotyczy procesow stopniowych. W tym zakresie przzykład z katedrą jest poprawną analogią. Zwroć uwagę, że łuk, struktura IC, powstaje samorzutnie w procesach geologicznych, stopniowo... > Twoj argument jest > doskonaly! Skoro tajemnica jest w rusztowaniu, to zapewne tez i rusztowanie > powinno sie zbudowac samo. W TE tak. > Dzieki za analogie, sam bym nie wymysli lepszej! Z pewnoscia. Nie watpie ze przekracza Twoje mozliwosci. > Tak na zakonczenie, trudno na forum zrzucac cala wiedze ktora sie nabylo na > studiach. ROTFL! Nie zdajesz sobie sprawy jaki to jest skromny ulamek Wiedzy. > Polecam formulowanie krotszych postow ale bardziej tresciwych! Sorry ale nie skorzystam. Jesli chcesz dyskutowac cos, to nalezy to robic dokladnie i precyzjnie a nie po lebkach. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 14.11.05, 19:27 1.Moge oceniuac, robie to na codzien. Nie krusze kopii o teorie zaniku zdolnosci latania przez raptory czy inne temu podobne gady. nie ignoruje, pokazuje tylko ze nie udowadniaja one niczego. Nie wiem na co mam podawac argumenty bo ja nie udowadniam niczego. Rozumowanie przez analogie to nie to samo co scisle dowody. 2.Nie jest moja intencja obrazanie kogokolwiek, nie poczuwam sie bowiem do posiadania wiedzy absolutnej, wrecz przeciwnie, uwazam ze mam bardzo ograniczony zapas wiedzy i w zwiazku z tym zadaje glupie pytania. Jak wiadomo najtrudniej odpowiada sie na glupie pytania. Nie powiedzialem ze chce widziec zeby jednokomorkowce nagle zaczely tworzyc wielokomorkowe. Skoro twierdzisz ze ewolucja jest procesem ciaglym, to powinien ten proces zachodzic takze teraz wiec nie powinno byc problemow z obserwacja tego efektu. Nauka raczej nie zajmuje sie zdarzeniami jednorazowymi. Jak juz pisalem, zrozumienie TE pociaga za soba stawianie pytan. Teorie udowodnione raczej nie maja problemow z odpowiedzia na trudne pytania. TE w obecnej formia ma problemy i tylko to chcialem zasygnalizowac. W kazdym moim poscie pisze ze nie mam inklinacji w zadna strone:TE czy ID to jest mi rybka, nie jestem przywiazany do zadnej z nich i bede OK niezaleznie od tego ktora z nich wygra. Najprawdopodobniej zadna. 3.Milo mi uslyszec ze "reka" (skrzydlo?) pingwina jest przejsciowa forma miedzy skrzydlem a pletwa. O ile wiem pletwa juz jest wynaleziona przez ewolucje, a ewolucja drugi raz nie wynajduje tej samej rzeczy. 4.W tym punkcie powiem za prawnikami "I rest my case!". Nic wiecej do udowadniania. Skoro kolega pisze ze wedlug TE Kosciol Mariacki, a w wymiarze skromniejszym, rusztowanie powinno sie zbudowac samo to coz ja biedny moge tu dodac! Sama wiedza nabyta to troche malo, trzeba jeszcze ja przemyslec i przetrawic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 15.11.05, 00:41 > 1.Moge oceniuac, robie to na codzien. Biedni oceniani :( > Nie krusze kopii o teorie zaniku zdolnosc > i > latania przez raptory czy inne temu podobne gady. nie ignoruje, pokazuje tylko > ze nie udowadniaja one niczego. Co nie udowadnia czego? > Nie wiem na co mam podawac argumenty bo ja nie > udowadniam niczego. Rozumowanie przez analogie to nie to samo co scisle dowody. O nie moj drogi. Twierdzisz np. ze brakuje form posrednich miedzy "gadami" a ptakami. Pomijajac falszywosc tego twierdzenia, jest to ewidentna proba udowadniania czegos, nazwalbym to kreacjonizmem. > 2.Nie jest moja intencja obrazanie kogokolwiek, nie poczuwam sie bowiem do > posiadania wiedzy absolutnej, wrecz przeciwnie, uwazam ze mam bardzo ograniczony > zapas wiedzy i w zwiazku z tym zadaje glupie pytania. Jak wiadomo najtrudniej > odpowiada sie na glupie pytania. Glupie pytania maja to do siebie ze sa glupie. Czy na nie odpowiemy czy nie odpowiemy nie wnosi to nic znaczacego. Sztuka jest zadawac dobre pytania, dobre to takie ktore sa rozwiazywalne i posuwaja wiedze lub zrozumienie czegos naprzod. >> Nie powiedzialem ze chce widziec zeby jednokomorkowce nagle zaczely tworzyc > wielokomorkowe. A to twoje pytanie to co mialo znaczyc?: <<Podaj przyklad zmian progresywnych. Czy znasz jakis przyklad np. ze bakterie czy inne organizmy jednokomorkowe NAGLE zaczely tworzyc organizmy wielokomorkowe?>> > Skoro twierdzisz ze ewolucja jest procesem ciaglym, to powinien > ten proces zachodzic takze teraz wiec nie powinno byc problemow z obserwacja > tego efektu. Jakiego efektu? Oczywiscie ze obserwujemy proces ewolucji. Nie obserwujemy STWARZANIA, czyli m.in. NAGLEGO pojawiania sie organizmow wielkomorkowych. >Nauka raczej nie zajmuje sie zdarzeniami jednorazowymi. Big Bang? To nie nauka? Byloby wskazane bys ograniczyl swoje zdania twierdzace do tych gdzie posiadasz jakas ekspertyze. > Jak juz pisalem, zrozumienie TE pociaga za soba stawianie pytan. Jakosc zadawanych przez Ciebie pytan swiadczy ze tej teorii nie zrozumiales. > Teorie > udowodnione raczej nie maja problemow z odpowiedzia na trudne pytania. Co to jest "teoria udowodniona"? to jakies bardzo nowatorskie podejscie do epistemologii? > TE w obecnej formia ma problemy i tylko to chcialem zasygnalizowac To co "sygnalizowales" bynajmniej nie nalezy do problemow TE. To sa elemntarne problemy ze zrozumieniem TE oraz ignorancja co do faktow. > W kazdym moim > poscie pisze ze nie mam inklinacji w zadna strone:TE czy ID to jest mi rybka, > nie jestem przywiazany do zadnej z nich i bede OK niezaleznie od tego ktora z > nich wygra. Najprawdopodobniej zadna. Sam fakt ze stawiasz ID na rowni z TE swiadczy o tym ,ze nie masz pojecia o czym mowisz. Pozatym, tak prywatnie, kwestionuje Twoja "szczerosc". mam zbyt duzo doswiadczenia z kreacjonistami by nie wiedziec czym sa klamstwa dla Boga. > 3.Milo mi uslyszec ze "reka" (skrzydlo?) pingwina jest przejsciowa forma miedzy > skrzydlem a pletwa. O ile wiem pletwa juz jest wynaleziona przez ewolucje, a > ewolucja drugi raz nie wynajduje tej samej rzeczy. Natepny przyklad elementarnego braku zrozumienia TE. > 4.W tym punkcie powiem za prawnikami "I rest my case!". Nic wiecej do > udowadniania. Skoro kolega pisze ze wedlug TE Kosciol Mariacki, a w wymiarze > skromniejszym, rusztowanie powinno sie zbudowac samo to coz ja biedny moge tu d > odac! Jeszcze raz powtorze: analogia dotyczy stopniowego procesu a nie replikatorow. Ale jak widac, jest poza Twoimi zdolnosciami percepcyjnymi. > Sama wiedza nabyta to troche malo, trzeba jeszcze ja przemyslec i przetrawic. Zalosny sie robisz. Zadna Twoja wypowiedz nie byla Twoim wlasnym przemysleniem, bylo to przezucie sofizmatow kreacjonistycznych. Enzo Salviati. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 17:49 Pantera01 ma ciekawe wymagania: chce wspolczesnego nam powstawania wielokomorkowcow z jednokomorkowcow, ale jednoczesnie mowi, ze ewolucja niczego nie "wynajduje" dwa razy (pletwy). Wiec nalezaloby zapytac go, jak to wlasciwie wedlug niego jest. Odpowiedz Link Zgłoś
scept89 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 20:53 europitek napisał: > Pantera01 ma ciekawe wymagania: chce wspolczesnego nam powstawania > wielokomorkowcow z jednokomorkowcow, ale jednoczesnie mowi, ze ewolucja niczego > nie "wynajduje" dwa razy (pletwy). Wiec nalezaloby zapytac go, jak to wlasciwie > wedlug niego jest. Nawet jesli na wlasne oczy moglby pod mikroskopem zobaczyc jak wspolczsnie "jednokomorkowiec" Dicty robi sie "wielokomorkowcem" to i tak mimo ze o to wlasnie pytac byl raczyl to i tak nie przyzna ze dostal odpowiedz na pytanie. Orka na ugorze -> celem dyskusji z punktu widzenia kreacjonisty nie jest pozyskiwanie informacji tylko zaprzeczanie faktom. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 20:57 To co robi Dicty pod mikroskopem to nie jest tworzenie organizmu wielokomorkowego z jednokomorkowego. Odpowiedz Link Zgłoś
scept89 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 21:16 pantera01 napisał: > To co robi Dicty pod mikroskopem to nie jest tworzenie organizmu > wielokomorkowego z jednokomorkowego. Jest to _przejsciowe_ tworzenie organizmu wielokomorkowego z jednokomorkowego. Jesli czytales strone dicty i to co cytowalem to mechanizmy komunikacji pomiedzy tymi komorkami sa podobne do mechanizmow u Metazoa. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 20:55 Ciagle nie rozumiesz: jesli organizmy zyjace w praoceanie wyszly na lad i przeksztalcily pletwy w rece, to jesli jakis ladowy organizm powraca do srodowiska wodnego to organizm ten nie zaczyna nagle tworzyc pletwy od poczatku a pozbywac sie rak tylko przeksztalca reke w taki sposob zeby mogla pelnic role podobna do roli pletwy ale to nie jest pletwa. Wracajac do "tworzenia wielokomorkowcow". Jeszcze raz-skoro ewolucja jest procesem ciaglym to jakies procesy ewolucyjne powinny byc obserwowane nawet dzisiaj. Przejscie czy tworzenie wielokomorkowcow z organizmow jednokomorkowych powinno w zasadzie byc jednym z takich efektow obserwowalnych w naturze czy tez w warunkach eksperymentalnych. Biorac pod uwage liczbe organizmow jednokomorkowych w populacjach takie zdarzenia powinny byc calkiem czeste. Nie twierdze ze nie sa, po prostu nie znam takiego przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 18:26 1.Nie tobie to oceniac. Nie pokazales zadnej formy posredniej miedzy ptakiem a gadem. 2.Oczywiscie ze obserwujemy proces ewolucji. Nie obserwujemy > STWARZANIA, czyli m.in. NAGLEGO pojawiania sie organizmow wielkomorkowych. Przeciez sam powiedziales ze to byl jednorazowy efekt powstania organizmow wielokomorkowych ktory zaszedl tylko raz (albo pare razy) w zamierzchlej przeszlosci i teraz juz nie zachodzi. Sam postulujesz "stwarzanie". Big Bang jest calkowicie weryfikowalna teoria fizyczna poprzez calkowicie mierzalne efekty pozostalosciowe. W biezacym ksztalcie ewolucja nie jest taka teoria. To czy rozumiem teorie czy nie to nie ma znaczenia, dopoki stawiane pytania sa wazne. Mozesz kwestionowac moja szczerosc, malo mnie to wzrusza, ja podobnie moge kwestionowac twoj. Wiem, czym sa klamstwa dla ateizmu. 3. Niestety nie masz racji. Natura po raz drugi nie wynajduje czegos co juz raz wynalazla. 4. Stopniowy proces to ewolucja, czyz nie? Wiec Katedra Mariacka tez mogla sie zbudowac w stopniowym procesie. Czesciowo masz racje, poniewaz zawsze biore pod uwage poglady kazdej ze stron, nie stawiam na jedna tylko strone dopoki cos jest nierozstrzygniete i jesli czegos nie wiem ( a jest tego sporo) to musze polegac na opinii innych stron. Mozesz to nazywac "przezucie sofizmatow kreacjonistycznych". Wydaje mi sie ze kreacjonisci stawiaja dobre pytania ale wyciagaja bledne wnioski, wprowadzajac Kreatora jako wytlumaczenie wszystkiego. Zaloze sie o wszystkie pieniadze ze jesliby tego nie zrobili nikt by nie rzucal sie na nich z inkwizycja. Walki ideologiczne sa malo przydatne w nauce. Pantera Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 15.11.05, 21:21 > 1.Nie tobie to oceniac. Nie pokazales zadnej formy posredniej miedzy ptakiem a > gadem. Krotka pamiec. Wyjasnialismy sobie juz. To zalezy co rozumiesz przez gady. IMHO wystarczy przypomniec Archeopteryksa. Zacytuje siebie jeszcze raz: " Obecnie znamy o wiele więcej. Włączając tak spektakularne przypadki jak Microraptor gui (istnienie czteroskrzydłego ptaka było przewidziane przez ewolucjonistów 80 lat temu) www.amnh.org/exhibitions/dinosaurs/gallery/diorama.php?image=9&p=feathers&a=microraptor" > Przeciez sam powiedziales ze to byl jednorazowy efekt powstania organizmow > wielokomorkowych ktory zaszedl tylko raz (albo pare razy) w zamierzchlej > przeszlosci i teraz juz nie zachodzi. ??? Powiedzialem, cos innnego, widac zyjesz w odmiennej rzeczywistosci. Ktos inny zauwazyl rowniez, ze z jednej strony upierasz sie przy tym ze ewolucja nie moze dwa razy wytworzyc tego samego a z drugiej chcesz dowodow ze wytworzyla :) Sprobuj najpierw ZROZUMIEC czym jest TE, to nie bedziesz wyskakiwal jak filip z konopii. Zacytuje siebie jeszcze raz "Ile razy powstała wielokomorkowosc ktora obecnie obserwujemy? 2-4 razy? Jakie szanse mamy zaobserwowac taki proces obecnie? To rzekszły, znajdziesz u jednokomorkowcow mutacje powodujace prosta wielokomorkowos (np geny typu Flo u drozdzy). Po prostu prymitywne wielkomorkowce maja male szanse w konkurecji z obecnymi wielokomorkowcami. To tak jakbys chcial konkurowac z mikrosoftem. W 1980 roku mialbys szanse , teraz zadnych" > Sam postulujesz "stwarzanie". Et tu quoque? Powiedziales << Nauka raczej nie zajmuje sie zdarzeniami jednorazowymi.>> Podalem przyklad Bing Bangu, a ty na to: > Big Bang jest calkowicie weryfikowalna teoria fizyczna poprzez calkowicie > mierzalne efekty pozostalosciowe. Pomijajc juz pierdoly w stylu "efektu pozostalosciowego" oraz oczywiste zaprzeczenie samemu sobie: Ewolujca ma calkiem mierzalne efekty - np. kongruencja filiogenezy molekularnej i anatomicznej > 3. Niestety nie masz racji. Natura po raz drugi nie wynajduje czegos co juz raz > wynalazla. "prawo pantery"? pan tera wysiada? naturalizm wynalazczy? Musze cie zmartwic, 1. prawo Dollo to tylko z nazwy prawo, 2. Zaproponowal je Dollo jakies 110 lat temu :) faktem jest, ze malo prawdopodobne by ewolucja potoczyla sie dwa razy dokladnie tak samo. Nie zmienia to faktu, ze moga sie wytworzyc podobne narzady o podobnych funkcjach. (spojrz ile razy "natura wynalazla" oko) > 4. Stopniowy proces to ewolucja, czyz nie? Wiec Katedra Mariacka tez mogla sie > zbudowac w stopniowym procesie. Przykro mi, widocznie jestes za glupi, zeby Ci wytlumaczyc tak podstawowe rzeczy. Proponuje zebys przeczytal pl.wikipedia.org/wiki/Ewolucja_biologiczna zanim zaczniesz sie bawic w tania erystyke. Enzo. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 23:35 Coraz lepiej. Niestety, nie pokazales. Oprocz czteroskrzydlego ptaka powinien jeszcze byc ptak z uszami jako skrzydlami, co daloby szescioskrzydlowego. Dorzucmy jeszcze ogon. Czy ewolucja tez przewiduje cos takiego? A jesli nie to dlaczego? Jak znajda takiego osobnika to tez sie okaze ze ewolucja,raczej ewolucjonisci, to przewidzieli. Nie bawie sie w tania erystyke, po prostu wykazuje nielogicznosci w Twoich postach i tyle. Z Kosciolem Mariackim to ty wyskoczyles, nie ja. I jak sam napisales ze zgodnie z TE powinien sie sam wybudowac. Skoro przytaczasz glupie argumenty to... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 16.11.05, 06:01 > Coraz lepiej. > Niestety, nie pokazales. Oprocz czteroskrzydlego ptaka powinien jeszcze byc pta > k > z uszami jako skrzydlami, co daloby szescioskrzydlowego. Nazywalby sie Dumbopteryx kreationica? > Dorzucmy jeszcze ogon. Robisz sie niepowazny: od kiedy ptaki/gady mialy uszy zewnetrzne? > Nie bawie sie w tania erystyke, W sumie nie... erystyka to tez sztuka... > po prostu wykazuje nielogicznosci w Twoich > postach i tyle. LOL! > Z Kosciolem Mariackim to ty wyskoczyles, nie ja. I jak sam napisales ze zgodnie > z TE powinien sie sam wybudowac. Gdzie tak napisalem? To byla Twoja propozycja. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 17.11.05, 15:34 Jeszcze doczytuje te artykuliki, bardzo ciekawe! Jak znajde chwilke czasu to wracam do dyskusji! Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 21:31 Gość portalu: Enzo napisał(a): > Poza tym, tak prywatnie, kwestionuje Twoja "szczerosc". Mam zbyt duzo > doswiadczenia z kreacjonistami by nie wiedziec czym sa klamstwa dla Boga. Nie chciałem się włączać do tej dyskusji, gdyż takich twardogłowych ewolucjonistów, takich kapłanów ewolucjonizmu jak Ty i Sceptyk 89, a wiec facetów, którzy założyli sobie, że ewolucja musiała zajść, bo to przystaje do ich światopoglądu, nic już nie sprowadzi na drogę prawdy obiektywnej, absolutnej. Zamierzałem jedynie dodać otuchy Panterze, którego szanuję i podziwiam za jego dążenie do prawdy naukowej w niewdzięcznym kruszeniu kopii z Wami. Ponieważ jednak nastąpiłeś mi na odcisk zacytowanym wyżej stwierdzeniem, nie mogę pozostawać na uboczu. Może mi powiesz wobec tego, czym są zacytowane wyżej kłamstwa dla Boga, bo dalibóg nie wiem. Czy wtedy się kłamie dla Boga, gdy się twierdzi, ze nie ma w zapisie paleontologicznym ani jednego dowodu na to, że jeden gatunek przekształcił się w drugi? A może wtedy, gdy mówi się to samo o jednym z Waszych wspaniale wyposażonych laboratoriów, gdzie nie spowodowano z pomocą promieniowania czy odczynnikow ani jednej mutacji pozytywnej (nie na poziomie molekularnym, bo to mogło sie zdarzyć jak ślepej kurze ziarno, ale na poziomie makroskopowym?) Bo wynikiem działania promieniowania czy odczynników na organizmy żywe jest wyłącznie rozbijanie istniejącego porządku, wywoływanie chorób i wad rozwojowych. To tylko jest wynikiem mechanizmu kreowanego przez Was na motor ewolucji. A skoro się nie ma mechanizmu odpowiedzialnego za zmiany, po cóż konfabulować godzinami na temat tego, co mógł dokonać dobór naturalny z takim czy innym osobnikiem. To zupełnie do niczego nie prowadzi. To tak jak gdyby dwa robaczki w jakiejś kałuży zaczęły konfabulować na temat losu ich potomstwa, które wylegnie się ze złożonych przez nie jajeczek. Nie bez powodu Anglicy mówią: „Don’t count your chickens before they hatch”. Należałoby najpierw zabezpieczyć wylegniecie się młodych, a dopiero potem wróżyć, co z nimi będzie. A tego nie widać w Waszych dywagacjach. Nie widać żadnego dowodu, iż jeden najmniejszy organ przekształcił się w inny w wyniku powolnych, dziedzicznych zmian. Wszystko jest tylko pobożnym życzeniem. Ja życzyłbym Wam nawet sukcesów w Waszych poszukiwaniach, gdyż uważam, ze materialista powinien mieć swa własną teorie pochodzenia gatunków. Ale nie powinniście się kreować na wszystkowiedzących, skoro daleko wam do uzasadnienia podstawowego mechanizmu ewolucji - powstawania mutacji pozytywnych. Odpowiedz Link Zgłoś
scept89 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 22:17 korelli napisał: >takich kapłanów ewolucjonizmu jak Ty i Sceptyk 89, zapewne strojem owych kaplanow podczas ewolucjonistycznych obrzedow jest laboratoryjny fartuch. Jednym z dawniejszych praktyk "religijnych" bywalo pipetowanie DNA. Obrzedy owe opisujemy w takich parafialnych gazetkach jak Nature. >ani jednej mutacji pozytywnej Drogi "Myslicielu" -> jesli na skutek przypadkowej mutacji dopadnie Cie antybiotyko-oporna bakteria (albo bardziej zjadliwy szczep ptasiej grypy o codziennym mutowaniu AIDS nie wspominajac) to moze zakaszlesz cos innego. >Nie widać żadnego dowodu, iż jeden najmniejszy organ przekształcił się w inny >w wyniku powolnych, dziedzicznych zmian. Slepym o kolorach... Dowodow sa tony: www.talkorigins.org/faqs/comdesc/ Zauwaz prosze geniuszu iz dowody obowiazuja w obie strony. Jesli masz jakies wideo z procesu kreacji ex nihilo bo ja wiem Adama i Ewy to daj znac. Nobel czeka. Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 23:13 scept89 napisał: korelli napisał: > > nie dostarczyliscie przykladu ani jednej mutacji pozytywnej > Drogi "Myslicielu" -> jesli na skutek przypadkowej mutacji dopadnie Cie > antybiotyko-oporna bakteria (albo bardziej zjadliwy szczep ptasiej grypy o > codziennym mutowaniu AIDS nie wspominajac) to moze zakaszlesz cos innego. A to Ci sie udało! Gdybys chciał czekac, aż tego rodzaju mutacja doprowadzi do strukturalnej zmiany w osobniku, zajełoby Ci to 10 razy wiecej czasu, niz jak sadzisz istnieje wszechswiat.W tej mutacji odpornosciowej chodzi zapewne o jakis jeden zmodyfikowany enzym i nic wiecej. Pomysl jek to sie ma do takiego choćby organu, jak wić bakterii, która, aby mogła wyewoluowac, mysiałaby najpierw wygenerowac około 50 skomplikowanych białek (kłania sie Behe). A dopóki te wszystkie białka nie byłyby wytworzone, wić nie byłaby funkcjonalna. a wiec nie mialaby do osobnika zastosowania selekcja faworyzujaca wytworzenie wici. Przykładów takich organów jest setki i tysiące. Nie rozumiem, jak można wierzyc w taki absurd, jak mozliwośc powolnego powstania kodu trzech nukleotydów. Niby z jakiego powodu coś miałoby prowadzić do powstania takiego kodu, zanim powstałby ów kod w całości? Rozumiesz dlaczego Crick odszedł od tych absurdów i przylgnął do bardziej juz obiecujacej, ale też nie stanowiacej żadnego rozwiązania teorii panspermii? > >Nie widać żadnego dowodu, iż jeden najmniejszy organ przekształcił się w > inny > >w wyniku powolnych, dziedzicznych zmian. > > Slepym o kolorach... Dowodow sa tony: www.talkorigins.org/faqs/comdesc/ Musze sie z tym zapoznac, a to wymagami trochę czasu. Podejrzewam jednak, że sprawa ta nie wygląda dla Was tak rózowo, jak to przedstawiasz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Re:mutacje AIDS etc IP: *.ljcrf.edu 15.11.05, 23:56 > > > nie dostarczyliscie przykladu ani jednej mutacji pozytywnej > > Drogi "Myslicielu" -> jesli na skutek przypadkowej mutacji dopadnie > Cie > > antybiotyko-oporna bakteria (albo bardziej zjadliwy szczep ptasiej grypy > o > > codziennym mutowaniu AIDS nie wspominajac) to moze zakaszlesz cos innego. > > A to Ci sie udało! Gdybys chciał czekac, aż tego rodzaju mutacja doprowadzi do > strukturalnej zmiany w osobniku, zajełoby Ci to 10 razy wiecej czasu, niz jak > sadzisz istnieje wszechswiat. Od kiedy znamy antybiotyki? Enzo pisal byl wyczerpujaco o nabywaniu odpornosci na antybiotyki nie tak dawno. Co jest, nie slyszales o zakazeniach wewnatrzszpitalnych na ktore wiekszosc antybiotykow nie dziala? Z Ksizyca spadles? Podobnie z AIDS -> wirus mutuje z taka szybkoscia ze niekiedy nie dzialaja juz koktajle lekow. Wreszcie grypa -> jak sadzisz, dlaczego kazdego roku szczep grypy jest nieco inny? Boski paluch nukleotydy przestawia? "Nieredukowalna" witka i inne uklady: www.talkorigins.org/faqs/behe.html A tu sa slowa Behe na procesie: Q: Please describe the mechanism that intelligent design proposes for how complex biological structures arose. A: Well, the word "mechanism" can be used in many ways. … When I was referring to intelligent design, I meant that we can perceive that in the process by which a complex biological structure arose, we can infer that intelligence was involved. … Q: What is the mechanism that intelligent design proposes? A: And I wonder, could—am I permitted to know what I replied to your question the first time? Q: I don't think I got a reply, so I'm asking you. You've made this claim here (reading): "Intelligent design theory focuses exclusively on the proposed mechanism of how complex biological structures arose." And I want to know, what is the mechanism that intelligent design proposes for how complex biological structures arose? A: Again, it does not propose a mechanism in the sense of a step-by-step description of how those structures arose. But it can infer that in the mechanism, in the process by which these structures arose, an intelligent cause was involved. The interrogation goes on like this for pages and pages. Like the theorist in the Monty Python sketch, Behe throws up a blizzard of babble: process, intelligent activity, important facts. What process? What activity? What facts? He never explains. He says the designer "took steps" to create complex biological systems, but ID can't specify the steps. Does ID tell us who designed life? No, he answers. Does it tell us how? No. Does it tell us when? No. How would the designer create a bacterial flagellum? It would "somehow cause the plan to, you know, go into effect," he proposes. Behe to jest zadufany w sobie gluptak ktorego nikt powaznie nie traktuje. >Nie rozumiem, jak można > wierzyc w taki absurd, jak mozliwośc powolnego powstania kodu trzech > nukleotydów. Niby z jakiego powodu coś miałoby prowadzić do powstania takiego > kodu, zanim powstałby ów kod w całości? Nie wiemy jak powstal kod genetyczny i poniewaz wszelkie stopnie posrednie wymiotlo byc moze nigdy tak do konca nie bedziemy wiedziec. Tyle ze jak pisalem poprzednio ewolucja jako taka nie zalezy od tego jak powstal kod czy pierwsza komorka. Chcesz sobie wierzyc w Wielkiego Manitou co to w chemikaliach miesza to sobie wierz, choc jest to god of the gaps. Ja sie w pelni zgadzam ze przy obecnym stanie wiedzy abiogeneza ma luki przez ktore moze przeplynac flotylla lotniskowcow. Pozyjemy,zobaczymy co da sie odkryc. Za to od momentu powstania kodu/komorek zaczyna sie ewolucja biologiczna o ktorej tutaj mowimy. BTW, Crick byl ewolucjonista 100%. Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re:mutacje AIDS etc 16.11.05, 00:26 Gość portalu: scept89 napisał(a): > Od kiedy znamy antybiotyki? Enzo pisal byl wyczerpujaco o nabywaniu odpornosci > na antybiotyki nie tak dawno. Co jest, nie slyszales o zakazeniach > wewnatrzszpitalnych na ktore wiekszosc antybiotykow nie dziala? > Podobnie z AIDS -> wirus mutuje z taka szybkoscia ze niekiedy nie dzialaja > juz koktajle lekow. Wreszcie grypa -> jak sadzisz, dlaczego kazdego roku > szczep grypy jest nieco inny? Boski paluch nukleotydy przestawia? Powtarzasz sie. Mutacje odpornosciowe to izolowana grupa mutacji i nie maja one wg mnie ewolucujnego znaczenia. Bez wzgledu na to, ze jakaś bakteria lep[iej prrzezuje ze wzgledu na swa odporność i "wyda potomstwo", nidgy z tego tytułu nie przrośnie jej najmniejsza organella, nie dostanie aparatu Golgiego i wielu wielu innych struktur eukariontów. Pozostanie prokariontem i dopiero jakies inne mechanizmy odpowiedzialne za zmiany strukturalne mogłyby ją popchnąc na droge zmian progresywnych. > A tu sa slowa Behe na procesie: Z tych słowwybrałem tylko najbardziej interesujące, mianowicie te: >> Q: What is the mechanism that intelligent design proposes? > A: And I wonder, could—am I permitted to know what I replied to your > question the first time? > Q: I don't think I got a reply, so I'm asking you. You've made this claim > here (reading): "Intelligent design theory focuses exclusively on the proposed > mechanism of how complex biological structures arose." And I want to know, what > is the mechanism that intelligent design proposes for how complex biological > structures arose? > A: Again, it does not propose a mechanism in the sense of a step-by-step > description of how those structures arose. But it can infer that in the > mechanism, in the process by which these structures arose, an intelligent cause was involved. Sądzisz pewnie, że Behe jest moim idolem i że z jego prac czerpie mądrośc. A tymczsem wczle tak nie jest. Zacytowałem go, gdyż wykonał za mnie wspaniała robotę, exponujac rózne absurdy Waszego rozumowania. Tylko tyle i nic wiecej. Oszczedził mi wiele czasu, który straciłbym na wertowanie prac (choc to mi tweraz grozi). Otóz Behe zaczął sie w pewnym miejscu platac, gdyż nie sposób pogodzic jednego, jedynenego aspektu ewolucjonizmu z kreacjonizmem. Muszę Ci powiedziec, że oodrzucam wszelkie założenia Emza, które z taka pieczołowitością wyszczególnł w swych punktach i proponuje całkiem nową, zbudowaną od podstaw teorie pochodzenia gatunków w oparciu o LD. Tylko to moze byc rozwiazaniem w dyskusjach z Wami. Mogę account for kazde znalezisko naukowe nie si.egając do ewolucyjnych pomysłów. I to jest najważniejsze. A że to sie opiera na założeniu istnienia Super-Designera, to tylko Wasz problem. Dla mnie jest to pewnik. Poniewaz jest już późno, a ja zarwałem juz jedna noc (kojarzycie coś?) nie bede odpoiwadał Enzo na jego życzenia. Powinien napisać : moglibyście sobie podac rece. Bo dla mnie też nie ma wiekszej obrzydliwosci, jak sprawy homo.. > Ja sie w pelni zgadzam ze przy > obecnym stanie wiedzy abiogeneza ma luki przez ktore moze przeplynac flotylla > lotniskowcow. Pozyjemy,zobaczymy co da sie odkryc. Za to od momentu powstania > kodu/komorek zaczyna sie ewolucja biologiczna o ktorej tutaj mowimy. > > BTW, Crick byl ewolucjonista 100%. To już mi sie bardziej podoba. Czuje ze sie jeszcze dogadamy -:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Re:mutacje AIDS etc IP: *.ljcrf.edu 16.11.05, 03:45 Po pierwsze stwierdzenie: "Mutacje odpornosciowe to izolowana grupa mutacji i nie maja one wg mnie ewolucujnego znaczenia." jest skrajnie idiotyczne -> pomysly o ewolucyjnym znaczeniu grypy hiszpanki. Miliony ludzi na nia padly, a w przypadku innych wirusow i gatunkow mniej liczebnych tego typu "bez-znaczeniowe mutacje" moga wymiesc cale gatunki. Wpadnij do Afryki, pogadaj z tubylcami i sprobuj ich przekonac ze mutujacy wirus AIDS tez jest bez ewolucyjnego znaczenia. No ale mniejsza oto. Chcesz organelli komorkowych, prosze bardzo: www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?cmd=Retrieve&db=pubmed&dopt=Abstract&list_uids=16224014&query_hl=4 Jesli masz klopoty z tym iz owe plastydy nie sa nabywane w drodze mutacji to zauwaz iz zgodnie z hipoteza Margiolis w taki wlasnie sposob do komorek dostaly sie chloroplasty, mitochondria a byc moze takze pare innych organeli. A jak kreacjonisci tlumacza zmodyfikowany kod genetyczny w w/w organellach? >Bo dla mnie też nie ma wiekszej obrzydliwosci, jak sprawy homo.. Taaak. Zaskoczyles mnie przepoteznie. Taki otwarty umysl a tu prosze. Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re:mutacje AIDS etc 16.11.05, 22:18 Gość portalu: scept89 napisał(a): > Po pierwsze stwierdzenie: "Mutacje odpornosciowe to izolowana grupa > mutacji i nie maja one wg mnie ewolucujnego znaczenia." jest skrajnie idiotyczne -> pomysly o ewolucyjnym znaczeniu grypy hiszpanki. > Miliony ludzi na nia padly, a w przypadku innych wirusow i gatunkow mniej > liczebnych tego typu "bez-znaczeniowe mutacje" moga wymiesc cale gatunki. > Wpadnij do Afryki, pogadaj z tubylcami i sprobuj ich przekonac ze mutujacy > wirus AIDS tez jest bez ewolucyjnego znaczenia. Mój drogi Sceptyku. Twoje świete oburzenie jest dla mnie co najmniej podejrzane. Albo nie odczytałes dokładnie mego postu, albo jesteś w kłopotach z odpowiedzią. Ja dostrzegam jak najbardziej znaczenie róznych mutacji w śiecie mikro dla rozwoju róznych gatunków biologicznych, w tym człowieka, ale nie rozumiem jak takie mutacje mogłyby wpłynac na ewolucje progresywną samych owych mutantów. Piszę oględnie, gdyż dobrze wiem, że wirusy nie żyją, a Ty koniecznie chcesz z nich uczynic kamien węgielny ewoucji mikroorganizmów. Musiałbyś najpierw wykazać, że bakterie, czy ogólnie proklarionty wywodzą sie z tych dziwacznych grudek DNA, nie mających żadnych cech życia,zwanych wirusami, które tylko wtedy "ożywaja", gdy znajdą sobie żywego hosta. > No ale mniejsza oto. Chcesz organelli komorkowych, prosze bardzo: > www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?cmd=Retrieve&db=pubmed&dopt=Abstract&list_uids=16224014&query_hl=4 > Jesli masz klopoty z tym iz owe plastydy nie sa nabywane w drodze mutacji to > zauwaz iz zgodnie z hipoteza Margiolis w taki wlasnie sposob do > komorek dostaly sie chloroplasty, mitochondria a byc moze takze pare > innych organeli. Jak to dobrze, ze tym Twoim sugestiom przysłuchuje się zapewne również Wasza Nemezis, pojawiająca się na tym forum pod postacią Pantery. Sadze, ze mnie wyręczy w ripoście na te Twoje zarzuty. > A jak kreacjoniści tłumacza zmodyfikowany kod genetyczny w w/w organellach? Nie odczytałeś mojej myśli na temat Behego, a tam stało wyraźnie, ze my, to znaczy kreacjoniści na jakim takim poziomie, nie łatamy naszej kreacjonistycznej szaty kawałkami materiału ewolucyjnego, gdyż parafrazując pewien znany, starożytny tekst: „łata tylko ściąga szatę i rozdarcie staje się większe”. My, to znaczy na razie niżej podpisany, bo za innych nie zamierzam się wypowiadać, przedstawiamy pełen, kreacjonistyczny obraz wydarzeń począwszy od zaistnienia życia do dziś. Można go wypunktować, jak uczynił to Enzo z Waszym obrazem, ale na próżno szukalibyście w naszej wersji słowa mutacja czy ewolucja. W naszym obrazie jest to wszystko zbyteczne. Operujemy innymi niż Wy pojęciami, takimi jak natychmiastowa materializacja dowolnego obiektu materialnego przez Stwórcę w dowolnym miejscu wszechświata czy zaangażowanie Jego niezmierzonych pól energii we wszystkie materialne akcje (orogeneza etc). Przy takim założeniu odtworzenie tego, co się stało u zarania ludzkości lub przedtem jest stosunkowo łatwe. Wymaga jedynie dozy wyobraźni oraz zdolności do kojarzenia faktów i wyciągania wniosków. Ale za tę łatwość (założenie istnienia Wszechmogącego Stwórcy rozwiązuje przecież szybko wszelkie problemy) płacimy całą serią Waszych pytań, skierowanych pod adresem owego Stwórcy na temat: jak, skąd, a dlaczego, czy sprawiedliwie? Chcąc na nie wszystkie odpowiedzieć, należałoby przeprowadzić teodyceę absolutną, a to się nie udało ani Apologetom, ani naszemu XIX-wiecznemu matematykowi Józefowi Hoene-Wrońskiemu - choć tak właśnie zwykł on określać swoje apologetyczne pomysły. Można jednak wciąż dużo zrobić w tym kierunku. > >Bo dla mnie też nie ma większej obrzydliwości, jak sprawy homo.. > Taaak. Zaskoczyłeś mnie przepotężnie. Taki otwarty umysł, a tu proszę. Nie sądź że otwartość umysłu jest równoznaczna ze skrajnym liberalizmem. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Re:mutacje "progresywne" IP: *.ljcrf.edu 16.11.05, 23:07 korelli napisał: >Ja dostrzegam jak najbardziej znaczenie róznych mutacji w śiecie > mikro dla rozwoju róznych gatunków biologicznych, w tym człowieka Swietnie ;-) >jak takie mutacje mogłyby wpłynac na ewolucje progresywną samych owych > mutantów Innymi slowy o ile wirus/bakteria/nicien nie wyhoduje watroby w mojej probowce ewolucja jest niepotwierdzona i wyciagnieta z nie-powiem-czego bajka jest prawdziwa? Bardzo wygodne. Jesli w skutek "nie-progresywnej mutacji" wirus ktory rozmnazal sie w jednej kaczke zarazi 50 milionow ludzi to _dla wirusa_ nie ma to ewolucyjnego znaczenia? Zartujesz chyba. Jesli nie podobaja Ci sie wirusy to zastap je bakteriami dzumy. >Piszę oględnie, gdyż dobrze wiem, że wirusy nie żyją, ;-) Rzecz gustu. Bywaja wewnatrzkomorkowe bakterie oraz wirusy o genomach porownywalnych z bakteryjnymi. Taki jakis "tworczy" nielad tam na dole panuje tak ze wiekszosc kategorycznych stwierdzenia "X zyje a Y nie" sa na wyrost. Jedna z cech zycia jest rozmnazanie i przekazywanie swojego materialu genetycznego nastepnym pokoleniom -> wirusy swietnie daja sobie z tym rade. Ba, koduja swoje bialka kapsydowe, inne enzymy, szmugluja material genetyczny pomiedzy godspodarzami... Dodatkowo sa wspaniale do sledzenia ewolucji jako ze ich cykl zyciowy liczy sie w minutach. Na obsewrwowanie efektow ewolucji u gatunkow z cyklem pokoleniowym liczonym w latach trzeba czekac eony. Dla Twojej informacji: wirusy grypy i HIV jako materialu genetycznego uzywaja RNA. >W naszym obrazie jest to wszystko zbyteczne. Operujemy innymi niż Wy > pojęciami, takimi jak natychmiastowa materializacja dowolnego obiektu ROMFL. Macie prawo do najbardziej nawet bzdurnych/nieprawdopodobnych stwierdzen. Jesli jednak roscicie sobie prawo do chocby pozorow naukowosci to owa "natychmiastowa materializacje dowolnego obiektu" czy tez "popychanie Ksiezyca po orbicie przez rozowe jednorozce" musicie ukodumentowac. Zdanie z Ksiegi jest takim samym "dowodem" jak jakiekolwiek inny mit ktory to inne kultury wyprodukowaly. Tak jak w innym watku: prosimy o film pt "Bog W Akcji, odcinek VI", pokazujacy akty kreacji. Najlepiej z weryfikacja (np. w podtytule moze byc szereg liczb pierwszych poza zdolnosciami obliczeniowymi wspolczesnych komputerow. Jakies dowody? Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 23:38 Dobry link. Zaraz biore sie do czytania! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 15.11.05, 22:25 > Nie chciałem się włączać do tej dyskusji, gdyż takich twardogłowych > ewolucjonistów, takich kapłanów ewolucjonizmu jak Ty i Sceptyk 89, a wiec > facetów, którzy założyli sobie, że ewolucja musiała zajść, bo to przystaje do > ich światopoglądu, nic już nie sprowadzi na drogę prawdy obiektywnej, > absolutnej. :) Zabawny jestes. To sie chyba nazywa projekcja w psychologii. Co do mnie: ja nie zakladam ze zaszla ewolucja. Zakladam ze: 1. To co obserwujemy istnieje rzeczywiscie. 2. Istnieje dziedziczność – organizmy dziedziczą cechy swoich przodków, zgodnie z zasadami genetyki. 3. Zmienność – proces dziedziczności nie jest absolutnie dokładny i wprowadza przypadkowe zmiany zwane mutacjami. 4. Ograniczone zasoby – organizmy muszą konkurować o te same zasoby 5. Dostosowanie – pewne cechy ułatwiają konkurencję o zasoby, są korzystniejsze w d a n y c h warunkach środowiska niż inne cechy. 6. Różnicowa przeżywalność – osobniki bardziej dostosowane mają większe szanse przeżycia i wydania na świat potomstwa niż osobniki mniej dostosowane. Ewolucja jest konsekwencja logiczna tych zalozen. Zalozenia 2-6 oparte sa na bezposrednim doswiadczeniu. Zal. 1. jest moze swiatopogladowe, ale zastanawiam sie czy jest ktos kto go nie czyni :) > Czy wtedy się kłamie dla Boga, > gdy się twierdzi, ze nie ma w zapisie paleontologicznym ani jednego dowodu na > to, że jeden gatunek przekształcił się w drugi? Tak, jest to klamstwo bo takie dowody istnieja. Dokladnie takie, klamco: mamb.ru/lib/lib_ru/scienc4.pdf www.nature.com/nature/journal/v293/n5832/abs/293437a0.html www.nature.com/nature/journal/v336/n6198/abs/336466a0.html wiecej chcesz? www.talkorigins.org/faqs/faq-transitional/part2a.html i poszukaj tam "smooth transition" > A może wtedy, gdy mówi się to > samo o jednym z Waszych wspaniale wyposażonych laboratoriów, gdzie nie > spowodowano z pomocą promieniowania czy odczynnikow ani jednej mutacji > pozytywnej (nie na poziomie molekularnym, bo to mogło sie zdarzyć jak ślepej > kurze ziarno, ale na poziomie makroskopowym?) Tak, jest to klamstwo. Zobacz sobie, klamco: www.pubmedcentral.nih.gov/articlerender.fcgi?artid=24998 albo tu, klamco: www.ucsf.edu/neurosc/faculty/neuro_kenyon.html tylko nie probuj zaczac redefiniowac znaczenia slowa pozytywny. > Bo wynikiem działania > promieniowania czy odczynników na organizmy żywe jest wyłącznie rozbijanie > istniejącego porządku, wywoływanie chorób i wad rozwojowych. To tylko jest > wynikiem mechanizmu kreowanego przez Was na motor ewolucji. Nie masz pojecia o naturze dziedzicznosci. Dajcie sobie lepiej buzi, Ty i Pantera. Enzo Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 23:37 Gość portalu: Enzo napisał(a): > > Nie chciałem się włączać do tej dyskusji, gdyż takich twardogłowych > > ewolucjonistów, takich kapłanów ewolucjonizmu jak Ty i Sceptyk 89, a wiec > > facetów, którzy założyli sobie, że ewolucja musiała zajść, bo to przystaj > e do > > ich światopoglądu, nic już nie sprowadzi na drogę prawdy obiektywnej, > > absolutnej. > > :) Zabawny jestes. To sie chyba nazywa projekcja w psychologii. > > Co do mnie: ja nie zakladam ze zaszla ewolucja. > Zakladam ze: > 1. To co obserwujemy istnieje rzeczywiscie. > 2. Istnieje dziedziczność – organizmy dziedziczą cechy swoich przodków, z > godnie > z zasadami genetyki. > 3. Zmienność – proces dziedziczności nie jest absolutnie dokładny i > wprowadza przypadkowe zmiany zwane mutacjami. O własnie. Mnie interesuje tylko ten punkt 3- mutacje, a zwłaszcza pozytywne i oczywiscie strukturalne, czy raczej ich brak w waszej epistemologii. Zapraszam do przeczytania pracy Behego, abym sie nie musiał zbyt długo wetrowac Waszej literatury. Mozesz przyjać, że co do możliwości wyewoluowania wici bakterii, trzyliterowego kodu genetycnznego i setek innych rzeczy moja opinia w pełni pokrywa sie z jego. Dalej to tylko konfabulacja, a której wspomniałem w pierwszym poscie. > 4. Ograniczone zasoby – organizmy muszą konkurować o te same zasoby > 5. Dostosowanie – pewne cechy ułatwiają konkurencję o zasoby, są korzystn > iejsze > w d a n y c h warunkach środowiska niż inne cechy. > 6. Różnicowa przeżywalność – osobniki bardziej dostosowane mają większe s > zanse > przeżycia i wydania na świat potomstwa niż osobniki mniej dostosowane. > > Ewolucja jest konsekwencja logiczna tych zalozen. Zalozenia 2-6 oparte sa na > bezposrednim doswiadczeniu. Zal. 1. jest moze swiatopogladowe, ale zastanawiam > sie czy jest ktos kto go nie czyni :) > > > Czy wtedy się kłamie dla Boga, > > gdy się twierdzi, ze nie ma w zapisie paleontologicznym ani jednego dowod > u na > > to, że jeden gatunek przekształcił się w drugi? > > Tak, jest to klamstwo bo takie dowody istnieja. Dokladnie takie, klamco: > mamb.ru/lib/lib_ru/scienc4.pdf > www.nature.com/nature/journal/v293/n5832/abs/293437a0.html > www.nature.com/nature/journal/v336/n6198/abs/336466a0.html > wiecej chcesz? > www.talkorigins.org/faqs/faq-transitional/part2a.html > i poszukaj tam "smooth transition" Obiecuję, że sie z tym zapoznam i przygotuje ripostę. Prawdy nigdy nie odrzucę, jesli gdzies jest. > > A może wtedy, gdy mówi się to > > samo o jednym z Waszych wspaniale wyposażonych laboratoriów, gdzie nie > > spowodowano z pomocą promieniowania czy odczynnikow ani jednej mutacji > > pozytywnej (nie na poziomie molekularnym, bo to mogło sie zdarzyć jak śle > pej > > kurze ziarno, ale na poziomie makroskopowym?) > > Tak, jest to klamstwo. > Zobacz sobie, klamco: > www.pubmedcentral.nih.gov/articlerender.fcgi?artid=24998 > albo tu, klamco: > www.ucsf.edu/neurosc/faculty/neuro_kenyon.html > tylko nie probuj zaczac redefiniowac znaczenia slowa pozytywny. To tez poczytamy. > > Bo wynikiem działania > > promieniowania czy odczynników na organizmy żywe jest wyłącznie rozbijani > e > > istniejącego porządku, wywoływanie chorób i wad rozwojowych. To tylko jes > t > > wynikiem mechanizmu kreowanego przez Was na motor ewolucji. > > Nie masz pojecia o naturze dziedzicznosci. Wystarczy, że wiem, że geny istnieją po to, aby zachować niezmienność genetyczną osobnika przez całe pokolenia. A wiesz na czym oparł Darwin swą teze o zmienności gatunków? Na obserwacji stadka gołebi, z których jeden rodził sie troche wiekszy, inny troche mniejszy, jeden biały, drugi brunatny. Nie wiedzac nic na temat genetyki przypuszczał, że z takich zmian moze powstać coś nowego, że osobnik w trakcie wielu pokoleń moze wyjść poz granice swego gatunku. No way. Facet wyprowadził Was na niezłe manowce. Gdyby choc poczekał do opublikowania pracy Mendla (zdaje się ze nie mógłby przy najlepszych checiach). > Dajcie sobie lepiej buzi, Ty i Pantera. Pantera to prawdziwy naukowiec. Gotów przyjąć każdą prawde naukową, podobnie jak ja choć jestem tylko popularyzatorem i to z drugiej strony barykady. I wyobraź sobie, że pomimo tej niedoskonałosci doradzałbym Ci, abys "stick to me", bo ja jeszcze bede góra wbrew temu, co moze Ci sie wydawac. Wiesz, że nawet nie jestem na Ciebie zły, podobnie jak na Sceptyka. Troche sie mitygujecie w tej dyskusji. Korelli Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 16.11.05, 06:12 Z ciekawosci, jaki jest Twoj stosunek do: > > 1. To co obserwujemy istnieje rzeczywiscie. > > wprowadza przypadkowe zmiany zwane mutacjami. > > O własnie. Mnie interesuje tylko ten punkt 3- mutacje, a zwłaszcza pozytywne i > > oczywiscie strukturalne, czy raczej ich brak w waszej epistemologii. ??? Co to sa mutacje strukturalne? Jak to sie ma do epistemologii? > Zapraszam > do przeczytania pracy Behego, abym sie nie musiał zbyt długo wetrowac Waszej > literatury. Rozmawiasz ze soba? > Mozesz przyjać, że co do możliwości wyewoluowania wici bakterii, > trzyliterowego kodu genetycnznego i setek innych rzeczy moja opinia w pełni > pokrywa sie z jego. Dalej to tylko konfabulacja, a której wspomniałem w > pierwszym poscie. To niedobrze, bo Behe nic madrego nie ma do powiedzenia. > To tez poczytamy. Ilu was tam jest? [Hello me! It's me again... Nice talking to myself] > > Nie masz pojecia o naturze dziedzicznosci. > > Wystarczy, że wiem, że geny istnieją po to, aby zachować niezmienność O tym wlasnie mowilem... nie maz pojecia o naturze dziedzicznosci > genetyczną osobnika przez całe pokolenia. A wiesz na czym oparł Darwin swą teze > > o zmienności gatunków? Na obserwacji stadka gołebi, z których jeden rodził sie > troche wiekszy, inny troche mniejszy, jeden biały, drugi brunatny. Nie wiedzac > nic na temat genetyki przypuszczał, że z takich zmian moze powstać coś nowego, > że osobnik w trakcie wielu pokoleń moze wyjść poz granice swego gatunku. No > way. Facet wyprowadził Was na niezłe manowce. Skad Ci sie te urojenia wziely? Pan furman co wegiel przywiozl opowiedzial. Poplakalem sie ze smiechu, to najbardziej nieprawdopodbna glupota o Darwinie jak czytalem. Musze przyznac ze oryginalna. > Gdyby choc poczekał do > opublikowania pracy Mendla (zdaje się ze nie mógłby przy najlepszych checiach). Moglby, podobno nawet mial list od niego. Praca Mendla zostala przewidziana w pewnym sensie przez Darwina (byl o wlos od odkrycia zasad dziedzicznosci). Wspolczesne Darwinowi teorei dziedziczenia byly niezgdne z jego teoria. To byl najaslabszy punkt On the Origins of Species. > > Dajcie sobie lepiej buzi, Ty i Pantera. > Pantera to prawdziwy naukowiec. Gotów przyjąć każdą prawde naukową, podobnie > jak ja choć jestem tylko popularyzatorem i to z drugiej strony barykady. To newageowcy tak maja, nie naukowcy. Klasyczny przyklad relatywizmu. Naukowiec przyjmie teorie ktora najlepiej tlumaczy fakty. Kolesie kreacjonisci beda zaprzeczac faktom by trzymac sie uparcie swoich idei (bo teorii to nie maja) > I > wyobraź sobie, że pomimo tej niedoskonałosci doradzałbym Ci, abys "stick to > me", bo ja jeszcze bede góra wbrew temu, co moze Ci sie wydawac. Wiesz, że > nawet nie jestem na Ciebie zły, podobnie jak na Sceptyka. Troche sie > mitygujecie w tej dyskusji. Ale emocje i humory nie maja znaczenia dla prawdy. Salviati Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: Sąd nad Darwinem 17.11.05, 01:26 Gość portalu: Enzo napisał(a): korelli napisał: > > O własnie. Mnie interesuje tylko ten punkt 3- mutacje, a zwłaszcza > > pozytywne i oczywiscie strukturalne, czy raczej ich brak w waszej > > epistemologii. > ??? > Co to sa mutacje strukturalne? > Jak to sie ma do epistemologii? Co do epistemologii, to zapomniałem wpisać jej w cudzysłów. Chciałem znaleźć jakieś określenie dla tego co robicie, dla waszej, ewolucyjnej teorii poznawania rzeczywistości biologicznej. Należało poszukać innego zwrotu, a jeśli już użyć tego, który użyłem, trzeba było napisać go w cudzysłowie. Co do słowa „strukturalne”, chodzi mi o mutacje, które wpływają na zmiany budowy narządów osobnika. Chciabłyś tu pewnie powiedzieć, że to są tylko zmiany różnych protein, a ja sie obawiam, że to byłoby daleko za mało. Nowy organ ma jakąś budowę przestrzenną. Jeśli ma być różny od istniejącego, musza istnieć mechanizmy, które to zapewnią, tak jak do budowy muru potrzebna jest nie tylko cegła, ale i murarz używający poziomicy, pionu i innych akcesoriów. Czy sądzisz, że w żywym osobniku nie potrzebne jest cos takiego? Abstrahuję tu od siły wyższej. Chodzi mi o układ regulacji i kontroli, który poznaliście b. słabo. Nie wiecie, jak działa w przestrzeni. I wcale się nie dziwię, bo to cos piekielnie trudnego. Jak można zakodować w DNA takie sprawy? Pewnie przez łączne działanie wielu genów. Ale wtedy jakiż to komputer czuwa nad tym wszystkim. Poza DNA musiałoby istnieć cos więcej, aby spowodować taki nadzór. Myślę znowu o cząsteczkach czy ich układach, bo Designer w ogóle nie bawiłby się w takie bzdury, lecz przeprowadził to tak, jak przeprowadził, tzn. drogą materializacji dowolnego obiektu ze swych pól energii. Na takim założeniu powinna się opierać całościowa teoria kreacjonistyczna, bo takie założenie wynika bezpośrednio z przekazu biblijnego, który jest naszym jedynym. miarodajnym źródłem wiedzy o początkach. > > Zapraszam > > do przeczytania pracy Behego, abym sie nie musiał zbyt długo wetrowac Waszej > > literatury. > Rozmawiasz ze soba? Tu już przegiąłeś pałę. Czy sadzisz ,że przyłapując mnie na takich lapsusach, wynikłych z pośpiechu (nie skreślone „się”) zdołasz mnie pognębić. Już był jeden taki co próbował i podobno zakrztusił się na śmierć, śmiejąc się z własnych dowcipów. > > > Nie masz pojecia o naturze dziedzicznosci. > > > > Wystarczy, że wiem, że geny istnieją po to, aby zachować niezmienność gatunku. > > O tym wlasnie mowilem... nie masz pojecia o naturze dziedzicznosci No to jak jest ze zwykłym psem lub kotem. Co sprawia, że przez niezliczone pokolenia jest nadal psem czy kotem. I co gorsze dla was, nie można go skrzyżować z czymś innym, aby otrzymać jeszcze coś innego. I tak jest przez kilka już tysięcy lat mimo promieniowania kosmicznego, które bez przerwy bombarduje ich genom. Czy chodzi Ci o to, ze komórka rozrodcza zawiera w każdej parze po jednym chromosomie od matki i ojca? I co ma z tego wynikać? Dlaczego nic nie wiem o naturze dziedziczności? Możesz chyba wyjaśnić, zamiast chodzić z głową w obłokach i raczyć mnie zagadkami. Sceptyk 89 ma znacznie więcej kultury w dyskutowaniu i to bez ujmy dla swej wiedzy.. > Ale emocje i humory nie maja znaczenia dla prawdy. Ja też tak sądzę, ale przyjemniej się dyskutuje w kulturalny sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 17.11.05, 06:13 > Co do > słowa „strukturalne”, chodzi mi o mutacje, które wpływają na zmiany > budowy > narządów osobnika. Chciabłyś tu pewnie powiedzieć, że to są tylko zmiany > różnych protein, a ja sie obawiam, że to byłoby daleko za mało. Nowy organ ma > jakąś budowę przestrzenną. Jeśli ma być różny od istniejącego, musza istnieć > mechanizmy, które to zapewnią, tak jak do budowy muru potrzebna jest nie tylko > cegła, ale i murarz używający poziomicy, pionu i innych akcesoriów. Czy > sądzisz, że w żywym osobniku nie potrzebne jest cos takiego? Abstrahuję tu od > siły wyższej. Chodzi mi o układ regulacji i kontroli, który poznaliście b. > słabo. Nie wiecie, jak działa w przestrzeni. I wcale się nie dziwię, bo to cos > piekielnie trudnego. Jak można zakodować w DNA takie sprawy? Pewnie przez > łączne działanie wielu genów. Ale wtedy jakiż to komputer czuwa nad tym > wszystkim. Poza DNA musiałoby istnieć cos więcej, aby spowodować taki nadzór. Za duzo "myslisz". Rzeczywistosc jest duzo prostsza. Proces rozwoju ma wlasciwosci samoregulacje. Co do mutacji "strukturalnych" (co za kretynskie okreslenie) polecam np. Albertson RC et al. Integration and evolution of the cichlid mandible: The molecular basis of alternate feeding strategies. Proc Natl Acad Sci U S A. 2005 Nov 8;102(45):16287 (www.pnas.org/cgi/content/full/102/45/16287?maxtoshow=&HITS=10&hits=10&RESULTFORMAT=&fulltext=cichlid+mandible&searchid=1132176830352_9202&stored_search=&FIRSTINDEX=0&journalcode=pnas) Drugi przyklad tutaj pharyngula.org/images/clinorhynchy_bull_terrier.jpg sa to czaszki bulterrierow: pierwsza - rok 1931, druga - 1950, trzecia - 1976 Przyda mi sie w dalszej dyskusji. > Myślę znowu o cząsteczkach czy ich układach, bo Designer w ogóle nie bawiłby > się w takie bzdury, lecz przeprowadził to tak, jak przeprowadził, tzn. drogą > materializacji dowolnego obiektu ze swych pól energii. Na takim założeniu > powinna się opierać całościowa teoria kreacjonistyczna, bo takie założenie > wynika bezpośrednio z przekazu biblijnego, który jest naszym jedynym. > miarodajnym źródłem wiedzy o początkach. No ale zes walnal z grubej rury. Oczywiscie masz na to wszystko dowody. Nie wiem co znaczy miarodajny, ale dlaczego uwazasz przekaz biblijny za "miarodajny". Czy miarodajny to znaczy wizje po LSD? Pisales w innym watku: >W naszym obrazie jest to wszystko zbyteczne. Operujemy innymi niż Wy > pojęciami, takimi jak natychmiastowa materializacja dowolnego obiektu > materialnego przez Stwórcę w dowolnym miejscu wszechświata czy zaangażowanie > Jego niezmierzonych pól energii we wszystkie materialne akcje (orogeneza etc). 1. Zademonstruj zatem ta materializacje 2. Pokaz te niezmierzone pola energii 3. Nie rozumiem dlaczego czepiasz sie ewolucji, na ewolucje mamy konkretne fakty. Natomiast juz predzen mozna uwierzyc w Matrixa niz te twoje poronione fantazje 4. Podaj mechanizmy na powyzsze majaczenia. > Przy takim założeniu odtworzenie tego, co się stało u zarania ludzkości lub > przedtem jest stosunkowo łatwe. Niewatpliwie: puff! i wszystko jasne. Masz moze jakies konkretne praktyczne zastosowania tych pol energii. Mozesz mi wyczarowac Ferrari Modena? Pliz! Oh lord, won't you PUFF me a Merceds Benz? Nie dziwne ze sie w poprzednim poscie zaniepokoilem: > > Rozmawiasz ze soba? Na co zareagowales zupelnie nie na miejscu: > Tu już przegiąłeś pałę. Homo sum, humani nihil a me alienum puto. Ludzie sa rozni. Jak widze masz niska tolerancje dla innych (ten ciagly podzial wasze-nasze etc.) Zdarzalo mi sie juz rozmawiac z fundamentalistami ktorzy na przemian przedstawiali sie jako mezczyzna lub kobieta etc. Tak wiec nie byloby dla mnie nic dziwnego w tym, ze rozmawiasz ze soba. > Czy sadzisz ,że przyłapując mnie na takich lapsusach, > wynikłych z pośpiechu (nie skreślone „się”) zdołasz mnie pognębić. > Już był > jeden taki co próbował i podobno zakrztusił się na śmierć, śmiejąc się z > własnych dowcipów. Ojej, boje sie ! > > > > Nie masz pojecia o naturze dziedzicznosci. > > > > > > Wystarczy, że wiem, że geny istnieją po to, aby zachować niezmienno > ść > gatunku. > > > > O tym wlasnie mowilem... nie masz pojecia o naturze dziedzicznosci > No to jak jest ze zwykłym psem lub kotem. Co sprawia, że przez niezliczone > pokolenia jest nadal psem czy kotem. "Powody" sa dwa: 1. Semantyka 2. Ewolucja ad.1. przyjrzyj sie czaszkom bulterierow z powyzszego linku. Naleza do tego samego gatunku? Bulterier dalej jest bulterierem? To czy cos jest psem zalezy od definicji. Bedziesz zawsze redefiniowal tak zeby wyszlo na Twoje. ad.2. Z punktu widzenia ewolucji pies jest psem, tak samo jak Ty jestes malpa, ssakiem, czworonogiem, strunowce, eukariontem etc. Ewolucja tworzy z tego co jest, nie robi PUFF! To kreacjonisci domagaja sie nieistniejacych zjawisk, zeby psy rodzily koty i tak dalej. Z waszych zalozen, podanych przez ciebie powyzej wynika ze psy i koty z nieba powinny spadac. Rozwijajc watek psow. Pomijajc juz ogromna radiacje adaptacyjna wywolana doborem sztucznym, (roznice anatomiczne pomiedzy "rasami" psow sa wieksze niz pomiedzy rodzajami), sa dobre dane by uwazac, przynajmniej niektore rasy za osobne gatunki, w swietle biologicznej definicji gatunku. [izolacja pregamiczna, wyobraz sobie seks pomiedzy np. chihuaha a bernardynem, izolacja postgamiczna - krzyzowki miedzy niektorymi rasami, zdaje sie pomiedzy dogiem a bernardynem np. sa niezywotne] > I co gorsze dla was, nie można go > skrzyżować z czymś innym, aby otrzymać jeszcze coś innego. ??? Kurde o co Ci chodzi? To chyba z definicji gatunku wynika, ze nie mozna skrzuzowac. Krzyzowanie sie dowolne jest za to przewidywane przez twoja Biblie. (Lev. 19:19)(Deut. 22:10) > I tak jest przez > kilka już tysięcy lat mimo promieniowania kosmicznego, które bez przerwy > bombarduje ich genom. Zadam Ci pytanie. Zdajesz sie twierdzic: a) ze promieniowanie uszkadza geny b) geny sa niezmienne W jaki sposob Twoim zdaniem zachodzi b) jesli a)? Zadam Ci tez drugie pytanie: Zalozmy ze zachodzi 1. mutacja "negatywna". A nastepnie 2. mutacja odwrotna do niej. Czy mutacja 2. jest "pozytywna" czy "negatywna" I pytanie trzecie: wyslalem Ci wczoraj przyklady "pozytywnych" mutacji: a) co sadzisz o mutacji w GDF-8 podwajajcej mase miesniowa bydla (ludzi tez tak nawiasem) b) co sadzisz o mutacjach, np. w IGF2 albo SIR2 ktore wydluzaja zycie. Rowniez u myszy, nie tylko u C.elegans. Sa to mutacje negatywne czy pozytywne. Jesli negatywne, czym uzasadniasz swoja pozycje. jesli pozytywne, dlaczego mam nie uwazac cie za klamce? W zasadzie skup sie na powyzszych pytaniach, zamiast znow zmieniac temat, OK? > Czy chodzi Ci o to, ze komórka rozrodcza zawiera w każdej > > parze po jednym chromosomie od matki i ojca? I co ma z tego wynikać? Dlaczego > nic nie wiem o naturze dziedziczności? Możesz chyba wyjaśnić, zamiast chodzić z > > głową w obłokach i raczyć mnie zagadkami. Nie rozumiesz. Wez kurs z genetyki. I z ewolucji tez. Bo na razie to masz wyobrazenia o ewolucji, ktore sa w rzeczywistosci wyobrazeniami o KREACJONIZMIE. Zrozum najpierw na czym polega ewolucja a potem zawracaj ludziom gitare. Nie wiem czy moge jasniej tlumaczyc. Wiekszosc Twoich przykladow majacych byc problematyczna dla ewolucji, jest w gruncie rzeczy sprzec Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: Sąd nad Darwinem 19.11.05, 23:51 Gość portalu: Enzo napisał(a): > Za dużo "myślisz". Rzeczywistość jest dużo prostsza. Proces rozwoju ma > właściwości samoregulacje. Jeśli sądzisz, że to jest odpowiedź na moje pytanie, to się grubo mylisz. Można powiedziec, że coś działa automatyczne, jeśli się zna mechanizm tego działania. W przeciwnym razie trzeba się pogodzić z faktem, że cos się dzieje nie wiedzieć dlaczego. A to już nie jest nauka. A może jakis deus ex machina? > > Myślę znowu o cząsteczkach czy ich układach, bo Designer w ogóle nie > > bawiłby się w takie bzdury, lecz przeprowadził to tak, jak przeprowadził, > > tzn. drogą materializacji dowolnego obiektu ze swych pól energii. Na > > takim założeniu powinna się opierać całościowa teoria kreacjonistyczna, > > bo takie założenie wynika bezpośrednio z przekazu biblijnego, który > > jest naszym jedynym miarodajnym źródłem wiedzy o początkach. > No ale żeś walnął z grubej rury. Oczywiście masz na to wszystko dowody. > Nie wiem co znaczy miarodajny, ale dlaczego uważasz przekaz biblijny za > "miarodajny". Czy miarodajny to znaczy wizje po LSD? Kiedyś zadałem sobie trud sprawdzenia wszystkich przekazów religijnych (tych znaczących) na sprzeczność i stwierdziłem, że jedynie ten, zawarty w Biblii jest niesprzeczny, tzn. można zeń wydedukować odpowiedź na każde rozumne pytanie. Nie wiem, czy kto inny też otrzymałby odpowiedzi na wszystkie swoje pytania, ale jeśli chodzi o mnie, to owszem, a więc jestem zadowolony z przeprowadzonej pracy. Stąd wnoszę, że przekaz biblijny odzwierciedla obiektywną prawdę, czyli jest miarodajny. > Pisałeś w innym wątku: > >W naszym obrazie jest to wszystko zbyteczne. Operujemy innymi niż Wy > > pojęciami, takimi jak natychmiastowa materializacja dowolnego obiektu > > materialnego przez Stwórcę w dowolnym miejscu wszechświata czy zaangażowanie > > Jego niezmierzonych pól energii we wszystkie materialne akcje (orogeneza) itd > 1. Zademonstruj zatem ta materializacje. > 2. Pokaz te niezmierzone pola energii. Skoro potrafiłeś zacytować Deuteronomiuim i Leviticus, aby wykazać , że gatunki się nie krzyżują (zaraz wezmę tę sprawę na warsztat), nie mogę być gorszy i zacytuje Ci , co powiedział inny autorytet biblijny, gdy go kuszono o jakiś znak. Nie jest to wprawdzie ten sam czas, ani ci sami bohaterowie, ale jakie pytanie, taka odpowiedź Łuk. 11:29. > 3. Nie rozumiem dlaczego czepiasz sie ewolucji, na ewolucje mamy konkretne > fakty. Natomiast już prędzej można uwierzyć w Matrixa niż te twoje poronione > fantazje Ja nie nazywam twoich dywagacji poronionymi, ani kretyńskimi, bo chcę się trzymać reguł kulturalnej dyskusji, jednakowoż czyjaś wiara w to, że jeden gatunek mógł się kiedyś przekształcić w inny jest tak absurdalna, ze tylko kompletny fantasta może w to uwierzyć. Zastanów się dokładnie, ile operacji musiałoby się dokonać, a wszystkie kompletnie nieprawdopodobne, aby taki absurd mógł stać się faktem. Oczywiście bez żadnych skoków, bo to jeszcze gorsze niż darwinizm!! Pomyśl też o abiogenezie pod tym samym kątem, a mina Ci jeszcze bardziej zrzednie. To, że obserwujemy w kolejnych warstwach ziemi pojawianie się coraz to innych gatunków, czasem nowych gromad - od razu z całym przebogatym orszakiem rzędów, rodzajów i gatunków - wcale nie świadczy, że jedne dały początek drugim. Stwarzanie czyli materializacja gatunków miała postać kolejnych aktów twórczych i odbyła się dokładnie tak, jak to masz zarejestrowane w skałach. W ciągu kilku minut na jakimś obszarze ziemi były materializowane nowe rodzaje, lub nowe gatunki należące do tych samych rodzajów - najpierw roślin, a potem zwierząt. Do tego miejsca cytuję właściwie Cuviera,, ale on był naukowcem i mimo angażowania sił wyższych obawiał się pójść o jeden krok dalej, co uczyniłoby jego teorię jeszcze bardziej przekonującą i zgodna z faktami. Natomiast ja się tego nie obawiam, gdyż potrafię zupełnie bez pomocy naukowców wytłumaczyć wszystko, co zaszło - w oparciu tylko o Genesis. A wiec stworzone gatunki żyły sobie przez jakiś czas, powiedzmy tyle, ile trzeba do wydania przez wszystkie potomstwa, po czym były zasypywane przez materializujące się w powietrzu przeróżne minerały i materiały, np. piasek. Po kilku minutach scena była już pusta i pojawiali się nowi aktorzy spektaklu. Trwało to dokładnie tyle razy, ile jest warstw skalnych. Bez erozji trwającej długie miliony lat. Najwidoczniej Designer chciał w ten zbliżony do naturalnego sposób dostarczyć przyszłym ludziom, materiały budowlane, surowce kopalne i paliwa. Np. ropa naftowa powstała niewątpliwie z wielkich gadów czy ssaków kopalnych, zmaterializowanych w ogromnych ilościach na różnych obszarach ziemi. Zasypanie „ziemią” zapobiegło rozłożeniu się tkanki i spowodowało jej beztlenowa przemianę w ropę, która dryfowała tak długo ku powierzchni (lżejsza od wody), az natrafiła na antyklinę z warstwą gliny miedzy innymi warstwami. Powstawały tam podziemne zbiorniki ropy i gazu, czekające na przewiercenie od góry. Badacze twierdzą, ze ropa powstała z detrytusu. Owszem najgorsza, czarna mogła z tego powstać, ale lekka, „amber” zapewne powstała z kopalnych zwierząt. Jasne i zrozumiałe? Jeśli ciekawi Cię, dlaczego Designer stwarzał ponadto inne gatunki, w każdym akcie różne od poprzednich, to zapewne, jeśli wyłączymy skorupiaki i inne formy potrzebne do powstania materiałów budowlanych, chodziło o Jego pragnienie pokazania przyszłym paleontologom swej niezmierzonej inwencji twórczej. Najbardziej chyba spektakularny jej pokaz nastąpił w kambrze, kiedy to ni stad ni zowąd, bez żadnego wstępu morza zapełniły się wszystkimi rzędami bezkręgowców. Potem z rybami było zresztą podobnie. Podziwiajcie Designera Panowie ewolucjoniści! Ponieważ pora późna, na tym dziś kończę. I wish you a successful digestion of my conjectures. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.05, 15:10 korelli napisał: ... > jedne dały początek drugim. Stwarzanie czyli materializacja gatunków miała > postać kolejnych aktów twórczych i odbyła się dokładnie tak, jak to masz > zarejestrowane w skałach. W ciągu kilku minut na jakimś obszarze ziemi były > materializowane nowe rodzaje, lub nowe gatunki należące do tych samych > rodzajów - najpierw roślin, a potem zwierząt. Dlaczego w ciagu minut ,a nie np. nanosekund ? Albo setek tysiecy czy milionow lat ? Czy dlatego ze wtedy gdy pisano biblie nie wiedziano co to nanosekundy ? A miliony lat byly rowniez niewyobrazalne nawet dla czlonkow owczesnej elity intelektualnej. ... > Jeśli ciekawi Cię, dlaczego Designer stwarzał ponadto inne gatunki, w każdym > akcie różne od poprzednich, to zapewne, jeśli wyłączymy skorupiaki i inne > formy potrzebne do powstania materiałów budowlanych, chodziło o Jego > pragnienie > pokazania przyszłym paleontologom swej niezmierzonej inwencji twórczej. > Najbardziej chyba spektakularny jej pokaz nastąpił w kambrze, kiedy to ni > stad > ni zowąd, bez żadnego wstępu morza zapełniły się wszystkimi rzędami > bezkręgowców. Potem z rybami było zresztą podobnie. Podziwiajcie Designera > Panowie ewolucjoniści! A ile to minut przed nasza era byl ten caly kambr ? Najbardziej godne podziwu w dziele Designera jest to ze wszystko tak zaprojektowal ze w swietle osiagniec nauki to co twierdzicie zupelnie kupy sie nie trzyma ;-) Ale was wystawil skubaniec do wiatru ;-) p Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: Sąd nad Darwinem 20.11.05, 19:19 Gość portalu: p. napisał(a): > Dlaczego to stwarzał w ciągu minut,a nie np. nanosekund ? > Albo setek tysięcy czy milionów lat ? > Czy dlatego ze wtedy gdy pisano biblie nie wiedziano co to nanosekundy ? > A miliony lat były również niewyobrażalne nawet dla > członków ówczesnej elity intelektualnej. Witam znowu, Kolego. Dawno Cię nie widziałem. Powód był znacznie bardziej prozaiczny i nie bardzo rozumiem, jak taki bystry facet, jak Ty, nie domyślił się od razu, że chodziło o zmieszczenie spektaklu Stworzenia w sześciu zwykłych (moze nie wszystkich zwykłych) dniach. Bo tyle było Designerowi potrzeba, aby uzasadnić potrzebę dania odpoczynku ludziom ciężko pracującym w siódmym dniu tygodnia. Nie wiem, czy wiesz, ludzie zwykli wtedy brać na wojnie jeńców i jeńcy ci potem im służyli. Podobnie rdzenny Izraelita, jeśli był obibokiem i pijakiem, mógł zostać sprzedanym za swe długi i musiał służyć komuś, wg zakonu tylko przez sześć lat, w sam tyle, ile było potrzeba do refleksji nad swym zachowaniem. Po tym okresie jego pan miał obowiązek mu wolność i jeszcze go sowicie obdarować. Gdyby Bóg nie dał przykazania odpoczynku w siódmym dniu, źli panowie mogliby zakatować swe sługi, nie dając im odpocząć przez całe lata. > A ile to minut przed naszą erą był ten cały kambr ? Powiedziałem to w języku zrozumiałym dla Enza, który jest naukowcem. Choć faktycznie warto tu wyjaśnić, że zgodnie z 6-dniową wersją Stworzenia kambr trwał bardzo niedługo. Tu jest mały haczyk, ze względu na jaja dinozaurów i poród ichtiozaurów, uwiecznione w warstwach skalnych, ale jeśli się uwzględni pewną okoliczność, można z tego wybrnąć. > Najbardziej godne podziwu w dziele Designera jest to > ze wszystko tak zaprojektował ze w świetle osiągnięć nauki > to co twierdzicie, zupełnie kupy sie nie trzyma ;-) Naprawdę nie rozumiem, co Ci tu nie pasuje. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.05, 20:14 korelli napisał: > Gość portalu: p. napisał(a): ... > > A ile to minut przed naszą erą był ten cały kambr ? > Powiedziałem to w języku zrozumiałym dla Enza, który jest naukowcem. Obawiam sie ze tylko Ci sie tak zdaje ze powiedziales to w jezyku zrozumialym dla Enza. Z tego co on pisze jasno wynika ze to co wedlug Ciebie jest jakoby zrozumiale on odbiera jako belkot pozbawiony najmniejszego sensu. > Choć > faktycznie warto tu wyjaśnić, że zgodnie z 6-dniową wersją Stworzenia kambr > trwał bardzo niedługo. Kambr jest pojeciem naukowym a nie biblijnym. Wiec o tym ile on trwal stanowi nauka nie biblia. Pisanie ze wedlug jakies wersji trwal on niedlugo to wlasnie jest czysty belkot. W biblijnej chronologii cos takiego nie istnieje w sensie naukowym. Poniewaz biblijna chronologia z nauka i faktami nie posiada nic wspolnego. > Tu jest mały haczyk, ze względu na jaja dinozaurów i > poród ichtiozaurów, uwiecznione w warstwach skalnych, ale jeśli się uwzględni > pewną okoliczność, można z tego wybrnąć. Jaja dinozaurow przy tych biblijnych bredniach sa niczym male perelki ;-) > > Najbardziej godne podziwu w dziele Designera jest to > > ze wszystko tak zaprojektował ze w świetle osiągnięć nauki > > to co twierdzicie, zupełnie kupy sie nie trzyma ;-) > Naprawdę nie rozumiem, co Ci tu nie pasuje. Pozdrawiam. Czyzbym pisal nie dosyc zrozumiale ? Czy tez to jest takie kreacjonistyczne "Naprawdę" ? Ja rowniez pozdrawiam i zycze Wam byscie czym predzej mogli prezentowac swoje brednie w szkolach. To moze byc bardzo stymulujace do samodzielnego myslenia dla mlodych ludzi. Osobiste doswiadczenie ze sa dorosli ludzie ktorzy gotowi sa tak nachalnie manipulowac i przeczyc faktom to bardzo istotne doswiadczenie w rozwoju mlodego czlowieka oraz niezwykle przydatne. Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: Sąd nad Darwinem 20.11.05, 20:26 Gość portalu: p. napisał(a): > Ja rowniez pozdrawiam i zycze Wam byscie czym predzej > mogli prezentowac swoje brednie w szkolach. Możesz być pewny, że nie bedę o to walczył. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.05, 20:37 korelli napisał: > Gość portalu: p. napisał(a): > > > Ja rowniez pozdrawiam i zycze Wam byscie czym predzej > > mogli prezentowac swoje brednie w szkolach. > Możesz być pewny, że nie bedę o to walczył. Jestem rozczarowany i czuje sie zawiedziony ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 21.11.05, 03:37 Drogi Korelli, unikasz dyskusji na rzeczowe tematy. Miales czas wysmazyc kupę tekstów panu P., a "zapomniałeś" się ustosunkować do spraw honorowych. I mających istotne znaczenie w prowadzonej przez nas dyskusji. Pozwól, że Ci przypomnę: > > Zadam Ci pytanie. Zdajesz sie twierdzic: > a) ze promieniowanie uszkadza geny > b) geny sa niezmienne > W jaki sposob Twoim zdaniem zachodzi b) jesli a)? > > Zadam Ci tez drugie pytanie: > Zalozmy ze zachodzi 1. mutacja "negatywna". A nastepnie 2. mutacja odwrotna do > niej. Czy mutacja 2. jest "pozytywna" czy "negatywna" > > I pytanie trzecie: > wyslalem Ci wczoraj przyklady "pozytywnych" mutacji: > a) co sadzisz o mutacji w GDF-8 podwajajcej mase miesniowa bydla (ludzi tez tak > nawiasem) > b) co sadzisz o mutacjach, np. w IGF2 albo SIR2 ktore wydluzaja zycie. Rowniez > u > myszy, nie tylko u C.elegans. > Sa to mutacje negatywne czy pozytywne. Jesli negatywne, czym uzasadniasz swoja > pozycje. jesli pozytywne, dlaczego mam nie uwazac cie za klamce? Jest to istotne, gdyż bezpośrednią przyczyną włączenia się przez Ciebie do dyskusji była kwestia "kłamstw dla Boga". Skup się na tych pytaniach, zamiest uciekać w odmęty gdybań. ------- > > Za dużo "myślisz". Rzeczywistość jest dużo prostsza. Proces rozwoju ma > > właściwości samoregulacje. > Jeśli sądzisz, że to jest odpowiedź na moje pytanie, to się grubo mylisz. Można > > powiedziec, że coś działa automatyczne, jeśli się zna mechanizm tego działania. > > W przeciwnym razie trzeba się pogodzić z faktem, że cos się dzieje nie wiedzieć > > dlaczego. A to już nie jest nauka. A może jakis deus ex machina? Mechanizm jest znany, może nie za dokładnie, ale znany. Pozatym na samoregulację mamy dowody doświadczalne, nawet bez mechanizmu byłby to fakt, z którym musiałbyś się pogodzić. Proces jest całkowicie mechanistyczny, znany był już Arystotelesowi. ------------ > > No ale żeś walnął z grubej rury. Oczywiście masz na to wszystko dowody. > > Nie wiem co znaczy miarodajny, ale dlaczego uważasz przekaz biblijny za > > "miarodajny". Czy miarodajny to znaczy wizje po LSD? > Kiedyś zadałem sobie trud sprawdzenia wszystkich przekazów religijnych (tych > znaczących) na sprzeczność i stwierdziłem, że jedynie ten, zawarty w Biblii > jest niesprzeczny, tzn. można zeń wydedukować odpowiedź na każde rozumne > pytanie. niesprzeczny zawsze znaczyło dla mnie wewnętrznie spójny (e.g. koherentyzm) ale widzę wprowadzasz swoje własne rozumienie pojęcia. Ok, załóżmy że masz rację, proszę wydedukuj równania Naviera-Stokesa z Biblii. Pytanie jest jak najbardziej rozumne: jak poruszają się płyny. Albo wydedukuj wartość liczby Pi > Nie wiem, czy kto inny też otrzymałby odpowiedzi na wszystkie swoje > pytania, ale jeśli chodzi o mnie, to owszem, a więc jestem zadowolony z > przeprowadzonej pracy. Stąd wnoszę, że przekaz biblijny odzwierciedla > obiektywną prawdę, czyli jest miarodajny. Mylisz koherentyzm (w istocie dedukcyjna teorie prawdy) z szerszym pojęciem prawdy. Aby system pojęć był prawdziwy konieczne jest by był koherentny. Ale z tego, że jest koherentny nie wynika, że 1. jest prawdziwy; 2. że fakty są prawdziwe. Pozatym, biblia nie jest koherentna. Czyim synem był Józef, opiekun Jezusa? ---------- > [...] Nie jest to wprawdzie ten sam czas, ani ci sami bohaterowie, ale jakie > pytanie, taka odpowiedź Łuk. 11:29. Dobra erystyka. Oskarżaj zadającego pytanie :) Się to nazywa chyba kwalifikuje jako "poisoned well". Z tej samej kategorii: a ja mam w domu złoty samolot ale Ci go nie pokażę bo jesteś be! ------------------ > To, że obserwujemy w kolejnych warstwach ziemi pojawianie > się coraz to innych gatunków, czasem nowych gromad - od razu z całym > przebogatym orszakiem rzędów, rodzajów i gatunków - wcale nie świadczy, że > jedne dały początek drugim. tak, ale: 1. Nie jest sprzeczne z takim scenariuszem 2. Połączone z innymi faktami (kladystyka, dane molekularne) dowodzi, że dały >Stwarzanie czyli materializacja gatunków miała > postać kolejnych aktów twórczych i odbyła się dokładnie tak, jak to masz > zarejestrowane w skałach. W ciągu kilku minut na jakimś obszarze ziemi były > materializowane nowe rodzaje, lub nowe gatunki należące do tych samych > rodzajów - najpierw roślin, a potem zwierząt. Super. Masz na to jakies dowody? > Do tego miejsca cytuję właściwie > Cuviera,, ale on był naukowcem i mimo angażowania sił wyższych obawiał się > pójść o jeden krok dalej, co uczyniłoby jego teorię jeszcze bardziej > przekonującą i zgodna z faktami. Cuvier, wbrem temu co mu się przypisuje, nie postulował kreacjonizmu. Cuvier w szczególności odrzucił bajkę biblijną jako niezgodną z faktami. Zauważył, że 1. Nie zawsze na Ziemi istniało życie; 2. Że Ziemię nawiedzały katastrofy drastycznie zmieniające faunę; 3. Że człowiek nie istniał przez większość czasu geologicznego. > Najbardziej chyba spektakularny jej pokaz nastąpił w kambrze, kiedy to ni stad > ni zowąd, bez żadnego wstępu morza zapełniły się wszystkimi rzędami > bezkręgowców. Serio? pokaż mi karalucha w kambrze. Polecam żebyś się skupił na trzech pierwszych pytaniach. Enzo Salviati Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 21.11.05, 04:47 Hej Enzo Nie masz jakis lepszych publikacji od tych, ktore rzuciles na forum? Na razie te papiery tylko pokazuja raczej ciezka zapasc ewolucji w obecnej formie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 21.11.05, 05:36 > Hej Enzo > Nie masz jakis lepszych publikacji od tych, ktore rzuciles na forum? Na razie t > e > papiery tylko pokazuja raczej ciezka zapasc ewolucji w obecnej formie. :) Ciekawe :) tylko tyle jestes w stanie napisac. Nawet ulatwilem Ci zadanie a Ty żadnej krytyki "tych papierow" LOL! Fajna manipulacja. Moze zapodaj jakies "papiery" testujące ID Enzo Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 21.11.05, 20:51 Na razie tylko tyle. W kazdym razie nie wiem czy zauwazyles ze ja nie bronie ID tylko wskazuje na slabosci w TE a to duza roznica. Twoje ataki mijaja sie z celem, wiec nie marnuj amunicji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 21.11.05, 21:18 > Na razie tylko tyle. Nie zrozumiałeś artykułów, czy też brak Ci argumentów? > W kazdym razie nie wiem czy zauwazyles ze ja nie bronie ID > tylko wskazuje na slabosci w TE a to duza roznica. Nie. To się nazywa kreacjonizm, kreacjonizm = ID. I nie słabości ale "słabości" > Twoje ataki mijaja sie z > celem, wiec nie marnuj amunicji. Spoko spoko. Widzę, że wymiękasz. Enzo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p.. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.05, 04:25 Gość portalu: Enzo napisał(a): > > Na razie tylko tyle. > > Nie zrozumiałeś artykułów, czy też brak Ci argumentów? Jestes Enzo inteligentnym czlowiekiem wiec zdradz mi tajemnice po co pytasz sie korelliego o argumenty ? Przeciez dla niego tryliony kilogramow wody moga sie zmaterializowac i zdematerializowac byleby tylko biblii nic nie mozna bylo zarzucic. Doczekales sie chyba najmocniejszego argumentu ze strony korelliego. Skoro jestescie krajanami to po co sie spierac bambino ;-) p. > > > W kazdym razie nie wiem czy zauwazyles ze ja nie bronie ID > > tylko wskazuje na slabosci w TE a to duza roznica. > > Nie. To się nazywa kreacjonizm, kreacjonizm = ID. I nie słabości ale "słabości" > > > Twoje ataki mijaja sie z > > celem, wiec nie marnuj amunicji. > > Spoko spoko. Widzę, że wymiękasz Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 22.11.05, 21:13 Artykuly zrozumialem, sa bardzo proste. Nic nie poradze ze teraz polujesz na czarownice i prowadzisz wlasna inkwizycje. Kazda krytyka TE w obecnej formie to kreacjonizm (wedlug ciebie). Trudno dyskutowac z takimi ideologicznymi fanatykami. Nie, nie wymiekam. Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: Sąd nad Darwinem 22.11.05, 03:26 Gość portalu: Enzo napisał(a): > Drogi Korelli, > unikasz dyskusji na rzeczowe tematy. > Miales czas wysmazyc kupę tekstów panu P., a "zapomniałeś" się ustosunkować do > spraw honorowych. I mających istotne znaczenie w prowadzonej przez nas dyskusji. Przepraszam Cię za opóźnienie w odpowiedzi, ale jakos nie doczytałem drugiej połowy Twojego przedostatniego postu i dlatego jeszcze sie do nioego nie ustosunkowałem. Coś mi musiało przerwać lekturę, a potem zdawało mi sie, że odpowiedziałem i czekałem na Twoją odpowiedź. Aż sie doczekałem..przypomnienia, wobec czego przechodzę do rzeczy. > Zdajesz sie twierdzic: > a) ze promieniowanie uszkadza geny > b) geny sa niezmienne > W jaki sposob Twoim zdaniem zachodzi b) jeśli a)? Promieniowanie oczywiście uszkadza geny, czyli może powodować mutacje, z których jedynie niewielki ułamek można uznać za pozytywne, ale też nie do końca. Weźmy choćby sprawę z genem kodującym miostatyne, należącą do GFs. Udało się wyhodować dwie rasy bydła, gdzie mutacja w tym genie spowodowała inhibicję działania miostatyny, a ponieważ ta ostatnia ma za zadanie powstrzymywać wzrost mięśni szkieletowych, wobec czego jej „knocking out’ spowodowało podwójny wzrost tych mięsni u owych dwu ras bydła. Pozornie mogłoby się wydawać, że jest to mutacja w 100% pozytywna i że powinno się natychmiast wyrzucić gen kodujący miostatynę również u ludzi chorych na AIDS czy dystrofię muskularną, gdyż to pomogłoby im szybko odbudować tkankę mięśniowa. Czyli same pozytywy ewolucyjne. Ale to co dobre dla bydła, może nie być dobre dla człowieka. Chodzi o to, ze nie ma mutacji, która działałaby tyko na jedna cechę. Pamiętasz zapewne inną podobną mutację, jak ta u bydła, mianowicie mutację u owiec wyrażającą się krótkimi nogami. Już faceci się cieszyli, że owce nie będą im skakać przez płoty (czynnik pozytywny dla ewolucji) i jęli się za ich rozmnażanie, a tu się okazało, ze owa mutacja miała negatywny wpływ na inne procesy fizjologiczne i tak wiele obiecujący mutant szybko wymarł. Schwarzeneggerowe bydło jeszcze wprawdzie nie wymarło, ale nie wiadomo, jakl by sobie radziło bez hodowcy. Poza tym to jest tylko bydło. Nie może nam powiedzieć, co mu dolega. Z człowiekiem może być inaczej i zamiast pomóc ludziom z zanikiem mięśni, można ich w przyspieszonym tempie posłać do grobu. Sami badacze wyraźnie mówią: Although the role of myostatin in skeletal muscle growth and development is well established, the regulation of its activity is still unclear and requires further research. Poczekajmy wiec na pozytywny wynik tych badań, a wtedy będziemy mogli mówić o znalezieniu pozytywnej mutacji. By the way, czy nie uderzyło Cię, że wszystkie te wasze mutacje to zepsucie jakiegoś ustalonego porządku, zepsucie o wątpliwym pozytywnym znaczeniu. Bądź tak dobry i pokaż mutację, gdzie coś nowego powstało, jakiś nowy enzym czy inna proteina, nie zaś coś funkcjonującego zostało usunięte, wywołując niespodziewanie cos pozytywnego (z wieloma zastrzeżeniami). Co do b) to wiesz przeciecz, że DNA ma mechanizm naprawczy zdolny zreperować jakąś dyslokacje spowodowaną promieniowaniem, lub mechanizm zagłady komórki. Zmutowany osobnik tak czy inaczej długo nie pociągnie. Najczęściej kończy się to rakiem. Mutacja genu misostatyny to baaaaaaardzo rzadki wyjatek. A skoro ogromna większość zmutowanych osobników schodzi ze sceny, stąd wniosek, że mutacje nie maja większego wpływu na genom jakiegoś gatunku, czyli gatunek pozostaje niezmienny. Masz trudności z akceptacją tego stwierdzenia, to spójrz na swojego psa czy kotka. Gwarantuję ci ze jego gatunek nic się nie zmienił od dnia stworzenia. > Zadam Ci tez drugie pytanie: > Załóżmy ze zachodzi 1. mutacja "negatywna". A następnie 2. mutacja > odwrotna do niej. Czy mutacja 2. jest "pozytywna" czy "negatywna" Najpierw musielibyśmy się zgodzić co do istnienia w 100% pozytywnych mutacji. > I pytanie trzecie: > wysłałem Ci wczoraj przykłady "pozytywnych" mutacji: > a) co sadzisz o mutacji w GDF-8 podwajającej masę miesniową bydła? Właśnie się do tego ustosunkowałem. Dodam jeszcze co nieco na temat prac Morgana z Drosophila, choc to dla Ciebie pewnie pre-historia. Czasem pod wpływem katowania muszek promieniami X powstawała jakąś dodatkowa para nóg, czy oczy zmieniały kolor. Już ktoś by wykrzyknął: Eureka. A tymczasem skatowany osobnik w którymś kolejnym pokoleniu mówił ewolucjonistom; Sorry, I can’t do it, po czym bezpotomnie odwalał kitę. > b) co sadzisz o mutacjach, np. w IGF2 albo SIR2 ktore wydluzaja zycie. Rowniez > u myszy, nie tylko u Celegans. Sa to mutacje negatywne czy pozytywne? Jeśli > negatywne, czym uzasadniasz swoja pozycję. Jeśli pozytywne, dlaczego mam nie uważać cie za kłamcę? Ściągnąłem artykuł o IGF2 i znów stara śpiewka: „Single gene knockout in dual maternal oocyte results in viable mice, but some doubt study”. Znów wiec usunięcie genu motorem ewolucji.!! Może wreszcie kazalibyście waszej ewolucji, aby cos stworzyła, a nie żerowała na tym co funkcjonuje. Poza tym „Audiatur et altera pars” . Oto co pisze dalej recenzent na ten temat: „A study published in the advance online publication of “Nature” today (April 21) reports the first mouse created by parthenogenesis. But a leading researcher called the results very confusing, saying they raise more questions than answers.” A kilka wierszy dalej: ” Jaenisch said, it was a stochastic event that sometimes makes mice survive, and it might help but Igf2 is not a key gene” Poczekajmy wiec, aż się z tego zamieszania wyłoni jakiś ład interpretacyjny, a wtedy będzie można cos więcej powiedzieć. Choć wątpię, że to nastąpi. Jeśli chodzi o mutację inhibitora genów SIR-2, to jego mutacja nie jest zbyt udana. Przeczytaj sam : "We noticed that flies with Sir2 mutations weren't too happy," she (Miriam Rosenberg at Parkhurst Labs) said. "There were far too few males in the fly stocks." Przynajmniej wiec w tym aspekcie, jest to mutacja negatywna. A teraz, co mówi Prof. Leonard Guarantes z MIT na temat cudownego wpływu mutacji SIR-2 na długość życia osobnika. A wiec jeśli chodzi o drożdże i robaki, dodanie drugiego genu SIR-2 wydłuża czas życia osobnika, a odjecie SIR- 2 powoduje skrócenie jego życia. Niestety tego nie można odnieść do człowieka, lecz do niskich form jak drożdże, gdzie ten gen przewiduje niedożywienie osobnika w przyszłości i powstrzymuje starzenie się poprzez stymulacje tworzenia przetrwalników (sporów), które mogą długo przetrwać bez jedzenia. Przedłużane jest wiec nie tyle życie danego osobnika, ile jego gatunku. Można by to uznać z zastrzeżeniem za mutacje pozytywną, choć nie przestudiowałem jeszcze tego tematu dogłębnie i obawiam się, że wyjdzie znów coś negatywnego. Dowodem na to może być choćby działanie tego samego SIR2 na wyższe organizmy takie jak ssaki. Otóż ich organizm posiada mechanizm zagłady napromieniowanych, a wiec uszkodzonych komórek, tak aby nie przekształciły się one w rakowe. Mutacja SIR2 natomiast ma tendencje do wydłużania życia tych komórek, czyli sprzyja powstawaniu raka. Mam już dosc tych studiów . Sadze, że przekonałem wszystkich (prócz kilku twardogłowych) forumowiczów, ze mutacje są niemal zawsze negatywne, a jako takie nie mogą mieć znaczenia ewolucyjnego. Nieliczne wyjątki nie mogą uzasadnic tezy o globalnej ewolucji. Pantera miał racje, kiedy zbył napisał, ze te Twoje dowody są „cienkie” i nawet nie chciał o nich dyskutowac. Tylko ja musiałem się meczyć, żeby sobie przyswoić te dywagacje, z których dość jednoznacznie wynika, że mam racje. Ciao, bambino. Siamo due paesani, perche dobbiamo litigare? Tuo korelli. P.S. Guarda che ore sono. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 22.11.05, 18:32 [...] > > wobec czego przechodzę do rzeczy. > > Zdajesz sie twierdzic: > > a) ze promieniowanie uszkadza geny > > b) geny sa niezmienne > > W jaki sposob Twoim zdaniem zachodzi b) jeśli a)? > Promieniowanie oczywiście uszkadza geny, czyli może powodować mutacje, z > których jedynie niewielki ułamek można uznać za pozytywne, Interesujące – przyznajesz, że mutacje mogą być pozytywne? ale nie odpowiedziałeś na pytanie: jak to jest, że jeśli promieniowanie uszkadza geny to geny są niezmienne. To była Twoja argumentacja, myślę więc, że sam potrafisz wniosek wyciągnąć. Żeby skrócić Ci Twoje męczarnie podpowiem: proces za to odpowiedzialny nazywa się 'doborem naturalnym'. > ale też nie do końca. No pewnie, że musisz zamącić :) > Weźmy choćby sprawę z genem kodującym miostatyne,[...] 'knocking out' > spowodowało podwójny > wzrost tych mięsni u owych dwu ras bydła. >Pozornie mogłoby się wydawać, że jest to mutacja w 100% pozytywna > i że powinno się natychmiast wyrzucić gen kodujący > miostatynę również u ludzi chorych na AIDS czy dystrofię muskularną, fantazjujesz tutaj. ANi jednym ani drugim by nie pomogło, ale np. kulturystom jak najbardziej :) > gdyż to > pomogłoby im szybko odbudować tkankę mięśniowa. Czyli same pozytywy > ewolucyjne. Ale to co dobre dla bydła, Przynajesz, że jest to mutacja "pozytywna" [kładę "pozytywna" w cudzysłów, bo mutacje nie są pozytywne albo negatywne same z siebie, zależy to od kontekstu środowiska, co zresztą argumentujesz (albo raczej mącisz) poniżej] > może nie być dobre dla człowieka. Chodzi > > o to, ze nie ma mutacji, która działałaby tyko na jedna cechę. Pamiętasz > zapewne inną podobną mutację, jak ta u bydła, mianowicie mutację u owiec > wyrażającą się krótkimi nogami. Już faceci się cieszyli, że owce nie będą im > skakać przez płoty (czynnik pozytywny dla ewolucji) i jęli się za ich > rozmnażanie, a tu się okazało, ze owa mutacja miała negatywny wpływ na inne > procesy fizjologiczne i tak wiele obiecujący mutant szybko wymarł. Załóżmy, że masz rację -> jak się nazywa taki proces? > Schwarzeneggerowe bydło jeszcze wprawdzie nie wymarło, ale nie wiadomo, jakl by > > sobie radziło bez hodowcy. Poza tym to jest tylko bydło. Nie może nam > powiedzieć, co mu dolega. Z człowiekiem może być inaczej i zamiast pomóc > ludziom z zanikiem mięśni, można ich w przyspieszonym tempie posłać do grobu. > Sami badacze wyraźnie mówią: Although the role of myostatin in skeletal muscle > growth and development is well established, the regulation of its activity is > still unclear and requires further research. Ale to nie ma związku z naszymi rozważaniami, prawda? > Poczekajmy wiec na pozytywny wynik > > tych badań, a wtedy będziemy mogli mówić o znalezieniu pozytywnej mutacji. By > the way, czy nie uderzyło Cię, że wszystkie te wasze mutacje to zepsucie > jakiegoś ustalonego porządku, zepsucie o wątpliwym pozytywnym znaczeniu. Bądź > tak dobry i pokaż mutację, gdzie coś nowego powstało, jakiś nowy enzym czy inna > > proteina, nie zaś coś funkcjonującego zostało usunięte, wywołując > niespodziewanie cos pozytywnego (z wieloma zastrzeżeniami). Ależ proszę Cię bardzo: www.pubmedcentral.nih.gov/pagerender.fcgi?artid=345072&pageindex=1 > Co do b) to wiesz przeciecz, że DNA ma mechanizm naprawczy zdolny zreperować > jakąś dyslokacje spowodowaną promieniowaniem, lub mechanizm zagłady komórki. > Zmutowany osobnik tak czy inaczej długo nie pociągnie. To jest spekulacja. Weźmy na przykład dwóch ludzi, różnią się między sobą genetycznie, a mimo wszystko żyją: www.nature.com/ng/journal/v36/n9/full/ng1416.html > Najczęściej kończy się > to rakiem. Prawda jest taka, że większość mutacji jest neutralna. > Mutacja genu misostatyny to baaaaaaardzo rzadki wyjatek. Czyli są mutacje pozytywne. Q.E.D. A więc rozpowszechniałeś kłamstwa. > A skoro > ogromna większość zmutowanych osobników schodzi ze sceny, stąd wniosek, że > mutacje nie maja większego wpływu na genom jakiegoś gatunku, czyli gatunek > pozostaje niezmienny. TO się nazywa doborem naturalnym (w wersji stabilizującej). W rzadkim przypadku gdy mutacja będzie pozytywna, ten sam mechanizm doprowadzi do rozpowszechnienia jej w populacji. (bo dotychczasowy allel będzie negatywny względem nowego allelu) > Masz trudności z akceptacją tego stwierdzenia, to spójrz > na swojego psa czy kotka. Gwarantuję ci ze jego gatunek nic się nie zmienił od > dnia stworzenia. Nie gwarantuj, dowiedziony (patrz wyżej) kłamco dla boga. już podesłałem Ci zdjęcia ale powtórzę: pharyngula.org/images/clinorhynchy_bull_terrier.jpg Przykład ewolucji klinorynhi u bullteriera. ~40 lat selekcji w bardzo małej populacji. Jakbyś znalazł materiał kopalny zaraz byś trąbił o nagłym pojawieniu się bulteriera i jak to klinorynhia była zaprojektowana od linijki. Podawałem też przykłady z izolacją reprodukcyjną. Wiele ras psów są obecnie odrębnymi gatunkami. > > Zadam Ci tez drugie pytanie: > > Załóżmy ze zachodzi 1. mutacja "negatywna". A następnie 2. mutacja > > odwrotna do niej. Czy mutacja 2. jest "pozytywna" czy "negatywna" > Najpierw musielibyśmy się zgodzić co do istnienia w 100% pozytywnych mutacji. Próbuję Ci tu zwrócić uwagę na fakt, że mutacja odwrotna do negatywnej MUSI być pozytywna. pozatym mutacja nawet w 1% pozytywna jest pozytywna. > > I pytanie trzecie: > > wysłałem Ci wczoraj przykłady "pozytywnych" mutacji: > > a) co sadzisz o mutacji w GDF-8 podwajającej masę miesniową bydła? > Właśnie się do tego ustosunkowałem. Dodam jeszcze co nieco na temat prac > Morgana z Drosophila, choc to dla Ciebie pewnie pre-historia. Czasem pod > wpływem katowania muszek promieniami X powstawała jakąś dodatkowa para nóg, czy > > oczy zmieniały kolor. Już ktoś by wykrzyknął: Eureka. A tymczasem skatowany > osobnik w którymś kolejnym pokoleniu mówił ewolucjonistom; Sorry, I can’t > do > it, po czym bezpotomnie odwalał kitę. Ciekawe, bo miałem okazję widzieć takie muszki na żywo. Widocznie zapomniały mnie poinformować o odwaleniu kity > > b) co sadzisz o mutacjach, np. w IGF2 albo SIR2 ktore wydluzaja zycie. > Rowniez > > u myszy, nie tylko u Celegans. Sa to mutacje negatywne czy pozytywne? > Jeśli > > negatywne, czym uzasadniasz swoja pozycję. Jeśli pozytywne, dlaczego ma > m > nie uważać cie za kłamcę? > Ściągnąłem artykuł o IGF2 i znów stara śpiewka: „Single gene knockout in > dual > maternal oocyte results in viable mice, but some doubt study”. Znów wiec > usunięcie genu motorem ewolucji.!! Może wreszcie kazalibyście waszej ewolucji, > aby cos stworzyła, a nie żerowała na tym co funkcjonuje. Kazać to ty se możesz swojemu projektantowi. Ewolucja to proces, równie dobrze mógłbym kazać kamieniom przestać spadać. Słusznie zauważyłeś, że ewolucja żeruje na tym co jest (F.Jacob nazwał to bricolage). [...]Igf2 is not a key gene” Poczekajmy wiec, a > ż się > z tego zamieszania wyłoni jakiś ład interpretacyjny, a wtedy będzie można cos > więcej powiedzieć. Choć wątpię, że to nastąpi. Zły aspekt "pathwayu" wybrałeś :) > Jeśli chodzi o mutację inhibitora genów SIR-2, SIR-2 nie jes Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Sąd nad Darwinem 22.11.05, 21:25 Enzo, zainteresowalo mnie stwierdzenie o rasach psow jako nowych gatunkach. Mozesz ze dwa slowa na ten temat ? Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: Sąd nad Darwinem 23.11.05, 01:12 europitek napisał: > Enzo, zainteresowalo mnie stwierdzenie o rasach psow jako nowych gatunkach. > Mozesz ze dwa slowa na ten temat ? Mnie też to bardzo zainteresowało. Musisz koniecznie podać te przykłady, Enzo i jeszcze dorzucić do nich jamnika. To przecież prawie krokodyl! Jak można osobnika z takim „zawieszeniem” nóg zaliczac do caninae? Ale na poważnie, wolałbym, żebyś mówiąc o ewolucji wychodził od form dzikich, nie od mieszańców. Pamiętam, co było kiedyś ze sławetną Oenotera lamarckii równie sławetnego Lamarcka. Otóż jak wiesz, jeden z bardziej współczesnych ewolucjonistów, chyba Hugo de Vries, dorwał gdzieś tego wiesiołka i zauważył, że roślina nadzwyczajnie mutuje. Wyrastały jej nagle jakieś obce liście itp. Już się biedny Hugo cieszył, że znalazł dowód na ewolucje, kiedy się okazało, że była to jakaś krzyżówka dzikich gatunków amerykańskich. Geny tatusia i mamusi tego hybryda walczyły o o pierwszeństwo ekspresji i można było obserwować czystą ewolucję. No, ale ja jestem już trochę zmęczony koniecznością robienia następnego fakultetu na tym forum i mam dla Ciebie propozycję. Za odrobinę odpoczynku od Twoich linków zgodzę się, że zdarzają się mutacje pozytywne i może z nich wyniknąć jakaś lokalna ewolucja. Mówię to też miedzy innymi dlatego, że nie chciałbym, aby moje stale anty-ewolucyjne stanowisko zaczęło jakoś rzutować na koniunkturę w waszej branży, co mogłoby się negatywnie odbić na finansach różnych zaangażowanych w nią ludzi, którym życzę najlepiej. Już to zresztą mówiłem, choć prawdę mówiąc nie bardzo wierze, że mój negatywny głos na tym forum będzie na tyle ważki, że doprowadzi do zaniechania prac nad ewolucja. Byłby zadowolony, gdybyście w zamian za moje ustępstwo wobec mutacji podpisali się pod następującym stwierdzeniem, oczywiście pisanym atramentem, nie czymś innym.:-) Oświadczam uroczyście, że dopuszczam możliwość kreacyjnego przebiegu zjawisk na ziemi w przeszłości, jeśli naprawdę istnieje Designer. Nie żądam zbyt wiele, a będziemy mogli zakończyć tę dyskusje na przyjacielskiej stopie i bez kompleksów. Odpadnie nam konieczność stałego wertowania literatury naukowej. Będziemy mogli pofilozofować w sposób spokojny, a w końcu możemy zejść z nauki na politykę i spróbować odgadnąć, co niesie nam niedaleka przyszłość. Pewne minimum znajomości biblii da tu uczestnikowi dyskusji dużą przewagę, w tym temacie, wiec zachęcam do jej studiowania pod tym kątem. Co powiedziawszy pozdrawiam wszystkich i życzę dobrej nocy. korelli Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.05, 05:19 korelli napisał: ... > Byłby zadowolony, gdybyście w zamian za moje ustępstwo wobec mutacji > podpisali > się pod następującym stwierdzeniem, oczywiście pisanym atramentem, nie czymś > innym.:-) Oświadczam uroczyście, że dopuszczam możliwość kreacyjnego > przebiegu > zjawisk na ziemi w przeszłości, jeśli naprawdę istnieje Designer. Nie żądam > zbyt wiele, a będziemy mogli zakończyć tę dyskusje na przyjacielskiej stopie > i bez kompleksów. Alez drogi korelli to czy mozna sie podpisac pod takim cyrografem zalezy od tego czym jest istnienie Designera. Jesli istnieje on w Twojej i twoich wspolwyznawcow wyobrazni to jeszcze za malo by z naukowego punktu widzenia dopuszczac to o co prosisz. Natomiast gdyby z naukowego punktu widzenia istnial on i czynil akty kreacji obecnie to nauka nie jest tak dogmatyczna by nie dopuszczac iz mogl on tez takie akty czynic wczesniej. Wiec w tym sensie ten swoj cyrograf masz podpisany przez nauke in blanco. Teraz kolej na Ciebie bys nam przedstawil dowody istnienia Designera np. by w laboratorium wykreowal cos z niczego lub cos obrocil w nicosc oraz czynil to na zawolanie w zainteresowanych Designerem laboratoriach. Moglby tez zmieniac prawa fizyki lub wyniki procesow fizycznych opisywanych stalymi prawami np. czas polowicznego rozpadu wegla C14, predkosc rozchodzenia sie swiatla w prozni. Dopoki tego nie uczynisz Twoj cyrograf w brzmieniu jaki zaproponowales nic nie jest wart z naukowego punktu widzenia. Choc do mydlenia oczu niezbyt rozumnym istotom moglby Ci sie przydac ;-) p Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: Sąd nad Darwinem 23.11.05, 22:54 Gość portalu: p. napisał(a): > Alez drogi korelli to czy mozna sie podpisac pod takim cyrografem > zalezy od tego czym jest istnienie Designera. > Jesli istnieje on w Twojej i twoich wspolwyznawcow wyobrazni > to jeszcze za malo by z naukowego punktu widzenia dopuszczac to > o co prosisz. > Natomiast gdyby z naukowego punktu widzenia istnial on > i czynil akty kreacji obecnie to nauka nie jest tak dogmatyczna > by nie dopuszczac iz mogl on tez takie akty czynic wczesniej. > Wiec w tym sensie ten swoj cyrograf masz podpisany przez > nauke in blanco. > Teraz kolej na Ciebie bys nam przedstawil dowody istnienia > Designera np. by w laboratorium wykreowal cos z niczego > lub cos obrocil w nicosc oraz czynil to na zawolanie > w zainteresowanych Designerem laboratoriach. > Moglby tez zmieniac prawa fizyki lub wyniki procesow > fizycznych opisywanych stalymi prawami > np. czas polowicznego rozpadu wegla C14, > predkosc rozchodzenia sie swiatla w prozni. > Dopoki tego nie uczynisz Twoj cyrograf w brzmieniu > jaki zaproponowales nic nie jest wart z naukowego > punktu widzenia. > Choc do mydlenia oczu niezbyt rozumnym istotom > moglby Ci sie przydac ;-) Naprawdę podoba mi sie Twoja odzywka. Naukowa, dowcipna. Szkoda, że tak nie rozmawialiśmy od poczatku. Cóz by Ci tu odpowiedziec na Twe zarzuty? Designer nie da naukowcom takich dowodów, choć mógłby w kazdej chwili. W przeszłosci to robił, lecz nie dla naukowców, a róznych poboznych Izraelitów. Raz dla króla Ezechiasza, który domagał się znaku z nieba na dowód, ze sprawdzi sie przepowiednia na temat jego wyzdrowienia z ciężkiej choroby. Bóg dał mu wtedy do wyboru: Chcesz żeby cień posunał sie o dwa stopnie do przodu na schodach króla Achaza (Achaz był wcześniej panujacym królem Judy) czy do tyłu? Na co Ezechiasz chytrze odpowiedział: - Do przodu to bedzie cieniowi łatwo sie przesunąć. Niechże wiec cofnie się do tyłu.- "I cofnął się cień z powrotem o dziesieć stopni na schodach, po których już zszedł w dół." (2 Ksiega Królewska 20:8-11.) Inny podobny przkład, który stawia pod znakiem zapytania wiedzę naukowców na temat ruchu ziemi(i Słońca) to wydarzenie, które miało miejsce pod wieczór podczas pogoni wodza Jozuego za resztkami pierzchających Kananejczyków (zdobywanie Ziemi Obiecanej). Słońce już zachodziło, a Jozue chciał dopaść pozostałych Kananejczyków, wiec Bóg sprawił, że na słowo Jozuego słońce sie zatrzymało w Gibeon, a ksieżyc w dolinie potoku Ajalon. "I zatrzymało sie słońce na niebie i nie spieszyło sie zachodzić nieomal przez cały dzień" (Joz.10:13). Dziś jak wiadomo takie rzeczy sie nie zdarzają, gdyż Bóg wymaga od ludzi wielkiej wiary, a my raczej nie mozemy jej tyle z siebie wykrzesać, będąc skutecznie czarowani przez różne cuda techniki.W związku z tymi dwoma opisami biblijnymi zastanawiam sie, jak Ty, czy Enzo zareagowalibyście na takie znaki, gdyby Wam je pokazano. Obawiam sie, że nie uwierzylibyscie mimo wszystko, gdyz macie gdzieś zakodowane, że jest to niemożliwe. Wytłumaczylibyście to zapewne jako halucynację, czy coś w tym rodzaju.A poniewaz taki byłby najpewniej skutek cudu dzis dokonanego, Bóg go nie dokonuje, bo to mijałoby sie z celem. Wierzacy i tak wierzą, że to możliwe, a niewierzących by nie przekonał. Po cóz wiec cuda? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Sąd nad Darwinem 24.11.05, 03:06 Cuda, jak i dowody naukowe, im starsze tym bardziej watpliwe sie zdaja. I ma to swoje racjonalne podstawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 24.11.05, 06:27 > Enzo, zainteresowalo mnie stwierdzenie o rasach psow jako nowych gatunkach. > Mozesz ze dwa slowa na ten temat ? - pojęcie gatunku jest kwestią umowną. I dosyć kontrowersyjną. Funkcjonuje kilka definicji, w tym: "gatunek to grupa organizmów, którą ekspert uważa za gatunek" - nie żartuję. Najwięcej sensu ma biologiczna definicja gatunku, wywodząca się od E.Mayra: gatunek to grupa organizmów w obrębie której, potencjalnie, może isnieć przepływ genów. Tak więc kura i łosoś to na pewno odrębne gatunki bo się nie da skrzyżować, koń i osioł też, bo wprawdzie istnieją mieszańce, ale o zaniedbywalnej płodności. Żubr i bizon też, bo żeby się skrzyżować musiałyby przepłynąć ocean. - psy rasowe jako takie prawie są gatunkami odrębnymi, niejako z definicji - hodowcy celowo działają tak by uniemozliwić przepływ genów. Takie podejście jednak zadowoliło by tylko ludzi szanujących definicje :) spójrzmy jednak dalej: - u psów rasowych istnieje izolacja pregamiczna: choć psy generalnie odbierają zaloty u innych ras poprawnie, próba skonsumowania seksu pomiędzy np. jamnikiem a wilczurem najczęściej kończy się niepowodzeniem - ponieważ rasy są utrzymywne w "czystości" istnieje niewiele danych odnośnie izolacji postgamicznej. Nie mniej jednak wiadomo, że np. mieszańce pomiędzy dogiem a bernardynem są nieżywotne, szczeniaki umierają: ujawniają się epistatycznie defekty w budowie kośćca - agnatyzm i gigantyzm. Sytuacja jest o wiele bardziej dramatyczna niż np w przypadku muła, gdzie mieszaniec jest całkiem żywotny. Gdyby to były "uznane" dwa gatunki długo by się rozwodzono, że to podręcznikowy przykład mechnaizmu izolacyjnego - argument morfologiczny: różnice morfologiczne pomiędzy rasami są porównywalne z różnicami międzygatunkowymi. Porównaj Chihuahua: www.skullsunlimited.com/graphics/chihuahua-skull-lg.jpg Dog: www.skullsunlimited.com/graphics/great-dane-skull-lg.jpg Mops: www.skullsunlimited.com/graphics/pug-skull-lg.jpg z wilk: www.skullsunlimited.com/graphics/Gray_Wolf-lg.jpg kojot: www.skullsunlimited.com/graphics/Coyote_Skull-lg.jpg likaon:www.skullsunlimited.com/graphics/African_Hunting_Dog-lg.jpg i dalej spokrewnione: Kuon: www.skullsunlimited.com/graphics/dole_skull-lg.jpg lis: www.skullsunlimited.com/graphics/red_fox-lg.jpg jenot: www.skullsunlimited.com/graphics/raccoon_dog-lg.jpg Wnioski wyciągnij sam Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Sąd nad Darwinem 25.11.05, 03:38 Dzieki za wyjasnienia, poniewaz nie jestem z tym na biezaco, to myslalem (a wlasciwie mialem nadzeje), ze ostatnimi czasy pojawilo sie "cos wiecej". Na razie to chyba jednak za malo, by oglosic powstanie nowego (nowych) gatunku psow - do tego potrzebne by byly takie same "klopoty", jak dog-bernardyn, na linii dog (lub bernardyn)-inne rasy. To wyglada raczej na przejaw poczatku dlugiej drogi do prawdziwej izolacji i pokazuje, jak ten proces jest rozwlekly w czasie (tu kilkanascie tysiecy lat). A czy moze tez byc tak, ze w przypadku obu tych ras mamy do czynienia ze zjawiskiem okreslanym potocznie jako konflikt genetyczny ? W kwestii "konsumpcji", to Twoj przyklad (jamnik i wilczur) przypomnial mi, jak rok temu znajoma opowiadala mi o takim wlasnie przypadku. Skrecalem sie ze smiechu, gdy sluchalem opowiesci o losach "milosci" pana-jamnika i pani- wilczurki (a moze wilczurzycy), a najbardziej w momencie, gdy uslyszalem w jaki sposob pieski ja skonsumowaly. Po dlugim kombinowaniu i wielu bezowocnych podejsciach posluzyly sie schodami do domu by zniwelowac roznice wzrostu. Tak skrecalem sie ze smiechu, ze w efekcie zapomnialem zapytac o przychowek. PS. Przywolanie E. Mayra przypomnialo mi, ze byl on autorem pierwszej ksiazki z genetyki, jaka w ogole przeczytalem ("Genetyka", a moze "Wstep do ..." lub "Podstawy ..." - juz nie pamietam dokladnie). Gruba, pomaranczowa "cegla" (tw. oprawa), ktora czytalem ponad dobe bez przerwy. Potem 12 godzin snu ... i od poczatku ... Fajnie bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 23:48 Moglbys podac cos bardziej wspolczesnego? Na razie zrzuciles dwa artykuly z lat 80, jeden z 97. Mam duze opory przeciw dawaniu buzi osobom tej samej plci! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 16.11.05, 05:45 > Moglbys podac cos bardziej wspolczesnego? Na razie zrzuciles dwa artykuly z lat > 80, jeden z 97. A co za roznica, z kiedy, to sie nie starzeje > Mam duze opory przeciw dawaniu buzi osobom tej samej plci! Zastanow sie, jak masz problemy z rozroznieniem ID od TE to moze Ci sie cos takiego przytrafic ;) www.youtube.com/v/0NKpokNQTVU Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 16.11.05, 07:09 Ten fragmencik juz widzialem. Trzeba bylo ogladnac calosc!! Znacznie bardziej ciekawe-druga baba to swirnieta wyznawczyni medytacji wschodnich i innych temu podobnych pie.. Co do artykulow to je czytam. Dobry jest ten artykulik z 2001 r. Napisze cos na ten temat jak skoncze je "medytowac". Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: Sąd nad Darwinem 12.11.05, 23:09 Przepraszam za dwa b. podobne posty. Komputer mi sie zawiesił i myślałem, że pierwszy post sie skasował, wiec napisałem drugi, złorzeczac na komputer, ze przez niego straciłem tyle czasu.Tymczasem okazuje sie, że oba posty przeszły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Enzo IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 11.11.05, 13:55 enzo0@op.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 dziobak IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 11.11.05, 09:25 Tu masz o dziobaku: www.talkorigins.org/faqs/platypus.html Zadania domowe -> dlaczego istnieja bakterie kiedy mamy eukarioty? -> czemu jednokomorkowce jesli sa wielokomorkowce? -> czy samotna paprotka na polu pelnym wyzszych roslin naczyniowych to ewolucyjny niedobitek? Prosimy o info jak z punktu widzenia ID stwierdzenia powyzsze: a) przysparzaja klopot teorii ewolucji b) sa neutralne c) dadza sie swietnie wytlumaczyc przy pomocy ewolucji Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: dziobak 11.11.05, 16:22 Przeczytalem. Czy ty tez przeczytales? Zadania domowe: O ile wiesz, nauka nie odpowiada na pytania "czemu czy dlaczego" tylko "jak". Pytania "dlaczego" to dziedzina filozofii. Zadne z powyzszych pytan nie dotyka sedna dyskusji miedzy ID-istami i ewolucjonistami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Re: dziobak IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 11.11.05, 18:24 Czy Ty czytasz swoje posty? Moze bys tak raczyl sie zastanowic czy jesli argumentujesz ze X jest niezgodne z teoria ewolucji to zupelnie naturalnym pytaniem z drugiej strony jest "czy P, Q, R tez jest niezgodne". Stad pytania o bakterie, jednokomorkowce, samotne paprotki. Ty jednak nigdy nie odpowiadasz na pytania. Jede co da sie z Ciebie wydusic to tanie chwyty. Gdyby interesowala mnie erystyka stosowana to zostalbym adwokatem, a na gluptactwa polegajace na osobistych zaczepkach nie mam a ochoty. Nawrocenia na racjonalizm zyczac, scept Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: dziobak 11.11.05, 18:43 Problem jest w tym ze czytam, tylko trudno mi pojac jaki jest Twoj punkt widzenia bo co raz zaczynasz z innej beczki. "jesli argumentujesz ze X jest niezgodne z teoria ewolucji to zupelnie naturalnym pytaniem z drugiej strony jest "czy P, Q, R tez jest niezgodne" To ze P,Q,R jest zgodne z teoria ewolucji przemawia na korzysc tej teorii dopoki znajdzie sie S ktore mowi ze ten fakt jest niewyjasnialny przez dana teorie (ewolucji, fizyki czy innej nauki scislej). Wtedy trzeba zaczac formulowanie nowej teorii. Czyli innymi slowy, jeden niewyjasnialny fakt moze obalic teorie na korzysc ktorej przemawia tysiac pozytywnych prob. Nie jest moim celem obalanie teorii ewolucji bo dla mnie to rybka, na razie nie potrzebuje jej do mojej pracy. Tym niemniej nie jestem religijnym wyznawca tej teorii i chcialbym zawsze rozwazac za i przeciw. Skoro sa wazne pytania, powinny znalezc sie tez wazne odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 13:11 > 1. Czy tylko tyle tych skamienialosci sie uchowalo? Dostałeś swoje formy pośrednie i jeszcze coś ci się nie podoba?? Ile by cię zadowoliło, milion? > 2. W populacji bakterii odpornosc na dany antybiotyk musi byc obecna zanim ten > antybiotyk zostanie uzyty (co do tego chyba nie ma watpliwosci?). Ta odporność mogła powstać w wyniku mutacji. Takiej przypadkowej. W normalnycyh warunkach mutacja nie miałaby znaczenia lub byłaby szkodliwa (bo np. więcej energii by zabierała), toteż gen wcześniej czy później znikłby z populacji bakterii. Jednak obecność antybiotyku diametralnie zmienia sytuację. Poza tym, możliwe jest istnienie odporności na antybiotyk wskutek działania genu, który posiada jeszcze inne korzystne oddziaływanie nie związane z odpornoscią. Czyli odporność na antybiotyk byłby takim dodatkowym bonusem. > Uzycie antybiotyku tylko selekcjonuje grupe bakterii z ta odpornoscia. "Tylko"???? SELEKCJA TO ESENCJA TEORII EWOLUCJI! > 4. Bede wdzieczny za podanie linkow gdzie sa jakies dowody a nie opowiadania > bajczarzy jak to oni sobie wyobrazaja. Dociera do ciebie, że nauka nie ejst i nigdy nie bedzie wszechwiedząca? Mamy aktualnie wiele prawdopodobnych scenariuszy na ten temat i gwarantuję, że za 10, 20, 50 czy 100 lat będziemy wiedzieli o wiele wiecej na ten temat, niż dziś (zwłaszcza interesujace wskazówki by dało nam odkrycie pozaziemskiego życia, np. na Marsie czy Europie). Robienie z tego argumentu przeciw teorii ewolucji jest mało rozsądne - zwłaszcza, że abiogeneza i ewolucja to zupełnie różne sprawy. > Nagle okazuje sie ze cos co powinno byc w zasadzie masowym procesem Link do wypowiedzi jakiegoś naukowca-biologa (w miarę współczesnego), który tak twierdził?? > nagle bylo jednorazowym wydarzeniem w historii zycia. To chyba > definicja cudu? Ja też jestem jednorazowym wydarzeniem w historii wszechświata. Powstałem w wyniku cudu? > nie da sie wyksztalcic skrzydla w powolnym procesie. Da się. Podawałem ci linki, a jak ci się nie chce czytać, to już wyłącznie TWÓJ problem, nie mój. > 6.Pomysly Behego znam i jego pytania sa do rzeczy. Na razie nikt nie udowodnil > ze facet nie ma racji. Tak myślałęm, że nie czytasz tych linków, co ci dawałem. Tam Behego rozjechano dziesięć razy. > Problem jest w tym, ze nagle klika ateistow E? Od kiedy to ewolucja jest przymiotem ateistów? > zaczyna uzywac metod bardzo brzydkich Tzn? > zeby ocalic swoje podworko zamiast wziac sie porzadnie do roboty i zaczac > prowadzic uczciwe badania. Właśnie dlatego teoria ewolucji jest powszechnie uznana dziś, gdyż naukowcy sprzed 150 lat byli uczciwi, i przyznali, że dowody na ewolucję są ważniejsze od przekonań, jakie wtedy większość naukowców żywiła. Opory przed przyjęciem teorii ewolucji były olbrzymie, a jednak ta wygrała. Czemu? 1. Teoria ewolucji jest prawdziwa. 2. Spisek naukowców z całego świata. Mam wrażenie, że wybierzesz punkt 2, uzasadniając przy tym często i gęsto, że to wcale nie wygląda tak jak wygląda. > Poza tym bawi mnie wstrzasanie ustalonymi pogladami kliki uczonych. Taaa. Bo to, że 99% naukowców zgadza się w jednej sprawie, którą ty uważasz za błędną, to oczywiście skutek wrednego spisku naukowców-ateistów. Wiesz, jak coś takiego się w psychiatrii nazywa? Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 16:12 1. OK, to sa zadne formy posrednie. 2. Co do tego to oczywiscie zgoda. Nie twierdze ze odpornosc zostala "wlozona" w bakterie czy inne zarazy na zyczenie ale ze jest to proces zupelnie zgodny z tym, co napisales. Pomijam cala reszte bo szkoda mi czasu, z wiekszoscia przeciez nawet nie polemizowalem. Co do tego ze podobno ja sie nie zgadzam z teoria ewolucji to akurat nie masz racji. Ja sie nie zgadzam ze stawianiem ewolucji na poziomie wiary. Skoro ktos (nie ja bo to nie moja dzialka) stawia logiczne pytania to zawodowi ewolucjonisci powinni sie zajac praca nad odpowiedziami. Rowniez nie popieram ID bo uwazam ze angazowanie "sil wyzszych sprawczych" w przypadku kiedy nauce brakuje dokladnych odpowiedzi na jakies pytanie to ciezkie naduzycie ktore i tak nie prowadzi do nikad!! Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 23:52 pantera01 napisał: > Co do tego ze podobno ja sie nie zgadzam z teorią ewolucji, to akurat nie masz > racji. Ja sie nie zgadzam ze stawianiem ewolucji na poziomie wiary. Skoro ktoś > (nie ja bo to nie moja działka) stawia logiczne pytania, to zawodowi > ewolucjoniści powinni się zająć pracą nad odpowiedziami. Również nie > popieram ID bo uważam, że angażowanie "sil wyższych sprawczych" w > przypadku kiedy nauce brakuje dokładnych odpowiedzi na jakieś pytanie > to ciężkie nadużycie, które i tak prowadzi do nikąd!! Przeczytałem dziś sporo twoich postów, zwłaszcza polemikę z kolegą po tej samej stronie barykady (sceptyk)i mimo, iż nie kryjesz swego zaangażowania w ewolucjonizm, a ja jestem popularno-naukowym kreacjonistą, czytało mi sie Twoje posty bardzo przyjemnie, w odróżnieniu od postów Sceptyka. Można ten fakt skwitować stwierdzeniem, ze solidna wiedza w połączeniu z wysoką kulturą polemizowania daje w wyniku cenny materiał popularno-naukowy. Zamierzałem Ci to właśnie dzisiaj powiedzieć, gdy po wlogowaniu sie, znalazłem Twój cytowany wyżej post. Nie wykroczyłeś oczywiście i tym razem poza granice dobrego smaku w dyskusji, lecz Twoja opinia, że: > angażowanie "sił wyższych sprawczych" w > przypadku kiedy nauce brakuje dokładnych odpowiedzi na jakieś pytanie > to ciężkie nadużycie, które i tak prowadzi do nikąd!! skłania mnie do wypowiedzenia kilku uwag. Otóż próby reperowania jakiegoś wycinka teorii Darwina z pomocą elementów nadprzyrodzonych to istotnie próżny i jałowy trud, natomiast próba stworzenia całościowej alternatywy ewolucjonizmu w oparciu o przekaz Księgi Genesis, to niewątpliwie trud, który wydaje owoce w postaci odpowiedzi na dręczące Was pytania. Niektóre kreacjonistyczne sugestie mają tak ogólny charakter, ze uwalniają od żmudnego odpowiadania na pytania szczegółowe, a więc dostarczają niejako „hurtowych” odpowiedzi, co może dyskutantom oszczędzić wiele czasu. No cóż, zawsze jest cos za coś. My musimy się odwoływać do istnienia sił, które nie ujawniają się w doświadczeniu fizycznym, ale to nie przeszkadza, by traktować nas poważnie, skoro nasze wywody - oparte o założenia, które Wy określilibyście jako „irracjonalne’, dają zaskakująco dobre, a ponadto nie sprzeczne między sobą odpowiedzi. Cóż więc z tego, że Wy potraficie nam zademonstrować kawał dobrej roboty naukowej (zgromadzenie i analiza próbek itp. warsztatowe sprawy), skoro nie jesteście w stanie udowodnić w przekonujący sposób żadnej z Waszych tez na temat ewolucji gatunków. Jeśli się mylę, proszę o przykład takiego dowodu. Ja interpretuję tę sytuacje w sposób następujący: teoria Darwina od początku była wadliwa, a w wypadku tak ciężkiej wady, jaką jest błędne założenie główne (gatunki dzisiejsze są wynikiem ewolucji od form prostszych) nawet najdoskonalszy warsztat naukowy, ani najwyższa klasa zaangażowanych w te sprawy ludzi nie pomogą teorii naprawić . Należy ją spisać na straty i zastąpić inną, która daje się lepiej udowodnić. A jeśli i to nie jest możliwe, należy przyjąć owe „irracjonalne" założenie, a wtedy dojdzie się szybko do celu. Ze względów praktycznych możliwe jest jeszcze trzecie wyjście, to znaczy głęboka wiara, że ewolucja jednak miała miejsce i prędzej czy później znajdziemy na nią jakieś dowody, a wiec kontynuujmy badania. Z szacunku dla trudu badaczy jestem za tym ostatnim rozwiązaniem, ale szczerze doradzam, abyście Panowie zawsze wspomnieli na ową opcje „irracjonalną”, kiedy zaczniecie się gubić w sprzecznościach, tak jak to ma np. dziś miejsce dziś w kwestii ewolucji naczelnych, płazów, gadów itp, itp.. Próbowałem to wszystko wykazać w mych wrześniowych i październikowych postach na tym forum, co łatwo sprawdzić, i choć nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, nie uważam się za pokonanego w odbytej dyskusji. Aby Ci jednak oszczędzić trudu wertowania materiałów , chętnie odpowiem na każde pytanie odnośnie mechanizmów powstania dzisiejszych, a także skamieniałych form organicznych, opierając się na pewnej nowej wersji kreacjonizmu, która, jaka sądzę, jest lepsza od tych „made in the USA.” Pozdrawiam. P.S. Cieszy mnie, że lubisz przeciwstawiać się klice badaczy usiłujących zrobić z ewolujoniozmu nowa wiarę. Te jest naprawdę naukowe podejście do sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 12.11.05, 03:49 Bo to jest duzo fanu zadawac tzw. "glupie pytania". Sa one bardzo stymulujace. Niebezpieczenstwo z kreacjonizmem jest podobne jak z ewolucja-ze w zasadzie wszystko mozna wyjasnic i powiedziec "bo tak ewolucja zrobila" albo "bo tak sila wyzsza zrobila". Jest tez pewien aspekt ze tak powiem samozachowawczy-ze ktos moze powiedziec ze nie ma sensu robic zadnych badan bo i tak sila wyzsza zrobi co chce i wobec tego wydawanie pieniedzy na badania naukowe to strata tych pieniedzy. I wtedy klops, bede musial pojsc na bezrobocie a ze jestem juz za stary zeby byc akwizytorem to moje perspektywy wygladalyby raczej marnie. Reperowanie teorii ewolucji w dzisiejszym ksztalcie moze pochlonac cala gore wysilku. Wlasnie zawiazalo sie konsorcjum badawcze z zlozone z labow z najlepszych uniwerkow w Stanach (jak Harvard itp.) ktore wlasnie ma za zadanie wykazac ze zycie mozna stworzyc bezposrednio z materii organicznej. NSF wlozylo w to ciezkie pieniadze. Sam bym sie chetnie zalapal na ta kase ale raczej nie mam szans. Swiadczy to o tym, ze te tzw. pewniki ewolucyjne jeszcze nie sa takie pewne skoro wrzuca sie cala gorke wielkich mozgow zeby rozwiazac ten problem. Czekam z niecierpliwoscia na wyniki tych prac. Odnosnie ewolucji moje stanowisko jest neutralne-nie bede plakal jak teoria ta okaze sie falszywa i podobnie nie bede plakal gdy bedzie prawdziwa. Natomiast nie przyjme nic na slowo. Bede wdzieczny jesli moglbys podeslac mi pare linkow albo odnosnikow do jakichs wspolczesnych teorii ID-zawsze dobrze wiedziec co w trawie piszczy. Mozesz po prostu przeslac na moje konto pocztowe w Wybiorczej. Jak juz pisalem, problem miedzy nauka a wiara zaczyna sie wtedy, gdy nauka zaczyna stawiac niewlasciwe pytania. Zamiast pytac sie "jak" ktos zaczyna pytac sie "dlaczego". Odpowiedz na ostatnie pytanie to domena filozofii i religii a nie nauki. Pozdrawiam z szacunkiem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 abiogeneza nie jest podstawa ewolucji.. IP: *.ljcrf.edu 12.11.05, 05:27 > Reperowanie teorii ewolucji w dzisiejszym ksztalcie moze pochlonac cala gore > wysilku. Wlasnie zawiazalo sie konsorcjum badawcze z zlozone z labow z > najlepszych uniwerkow w Stanach (jak Harvard itp.) ktore wlasnie ma za zadanie > wykazac ze zycie mozna stworzyc bezposrednio z materii organicznej. Widac nie rozumiesz ze dla teorii ewolucji nie ma znaczenia czy pierwsza komorka powstala samoistnie czy tez kosmici ja na Ziemie spuscili. Jesli dla Crick'a (Noblista za odkrycie struktury DNA i 100% zwolennik ewolucji) zycie moglo przyjsc z kosmosu to czemuz twierdzisz ze bez Twojego "naprawiania" teoria nadaje sie do lamusa? Powtarzaj za mna powoli: brak znajomosci jak wygladalo pierwsze 10s Wielkiego Wybuchu nie obala teorii grawitacji. Brak wiadomosci jak powstala pierwsza komorka nie obala teorii ewolucji. QUED. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: abiogeneza nie jest podstawa ewolucji.. 14.11.05, 04:43 A tu sie mylisz, bratku! Jesli wszystko powstaje w procesach przypadkowym, to powstanie zycia w procesie przypadkowym jest podstawa teorii ewolucji. Jesli to kosmici zrzucili pierwsza komorke na Ziemie to tylko przesuwa pytanie o to jak powstalo zycie z Ziemi na inna planete czy tez cialo niebieskie Kosmitow. Powtarzaj powoli: zanim napisze cos glupiego to sie zastanowie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Re: abiogeneza nie jest podstawa ewolucji.. IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 14.11.05, 17:58 en.wikipedia.org/wiki/Evolution Gadaj sobie co chcesz, tworzysz straw man argument dopinajac do teorii ewoucji cos czego nie bylo ani u Darwina ani jak napisalem poprzednio Cricka. Nie interesuje mnie czy Ty masz tak zerowe pojecie o podstawach ewolucji czy tez po prostu jestes nieuczciwy w swojej argumentacji. Bywaj Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: abiogeneza nie jest podstawa ewolucji.. 14.11.05, 20:26 Bywaj! Poczytaj i dowiedz sie wiecej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Behe jako niedoszly Monty Python (info z procesu) IP: *.ljcrf.edu 12.11.05, 05:50 Poczytaj, rozerwij sie troche ;-) The Brontosaurus Monty Python's flying creationism. By William Saletan www.slate.com/id/2128755/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Behe jako niedoszly Monty Python (info z proc IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 12.11.05, 06:01 Czytalem :) Protokol z przesluchania w sadzie moze dostarczac rozrywki na dlugie zimowe wieczory. Zeby bylo zabawniej, Behe idzie w zaparte i sie ostatnio chwali jak mu dobrze w sadzie poszlo. LOL Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Behe jako niedoszly Monty Python (info z proc IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 12.11.05, 06:09 To jest tez rozkoszne, mentalnosc moherowych beretow: ydr.com/story/doverbiology/92062/ ydr.com/story/doverbiology/92856/ ydr.com/story/doverbiology/92434/ ydr.com/story/doverbiology/92406/ ydr.com/story/doverbiology/90673/ Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: Sąd nad Darwinem 12.11.05, 22:15 pantera01 napisał: > I wtedy klops, bede musial pojsc na bezrobocie a ze jestem juz za > stary zeby byc akwizytorem to moje perspektywy wygladalyby raczej marnie. > Reperowanie teorii ewolucji w dzisiejszym ksztalcie moze pochlonac cala gore > wysilku. Wlasnie zawiazalo sie konsorcjum badawcze z zlozone z labow z > najlepszych uniwerkow w Stanach (jak Harvard itp.) ktore wlasnie ma za zadanie > wykazac ze zycie mozna stworzyc bezposrednio z materii organicznej. NSF > wlozylo w to ciezkie pieniadze. Sam bym sie chetnie zalapal na ta kase... > Swiadczy to o tym, ze te tzw. pewniki ewolucyjne jeszcze nie sa takie > pewne skoro wrzuca sie cala gorke wielkich mozgow zeby rozwiazac ten problem. > Czekam z niecierpliwoscia na wyniki tych prac. Z mysla o ludziach, którzy są zaangazowani w ewolunicjonizm napisałem własnie, ze należy kontynuować te badania, nawet gdyby trzeba to było długo robić. Nie jestem zwolennikiem zadnych rewolucyjnych i nagłych zmian. Zabieram głos na tym forum nie dlatego, aby niszczyc ewolucjonizm, gdyz uważam, że materialiści i agnostycy powinni mieć jakąś mniej lub wiecej wiarogodna teorię powstania życia i gatunków, aby bez popadania w kompleksy mogli sie realizować w wielu dziedzinach zycia. Chodzi mi jedynie o spowodowanie, aby druga strona uznała, że założenie ID jest prawdopodobne, czyli ujmuję to podobnbie jak Behe, a to jest nie do przyjecia dla wielu zagorzałych ewolucjonistów, którzy żądają "naukowosci" każdego dowodu. Jestem zwolennikiem pogladu, że trzeba przyjać każdy dowód, nawet ten oparty na irracjonalnych założeniach, jeśli tylko jest on wewnetrznie spójny, czyli niesprzeczny. Zadanie takie wbrew pozorom nie jest wcale łatwe, gdyż należy wybrac z wielu możliwych ID ten jedyny, prawdziwy. Materialistom nie podoba sie, że niemal wszyscy kreacjoniosci opieraja sie na Biblii. Sugeruja, że jeśli już, to byc może jakis inny Designer, niz ten cytowany przez Biblie, był autorem owego Projektu. Mozna zaczać i tak, ale po zweryfikowaniu wszystkich innych wariantów okaże sie, że tylko Biblia i opis zawarty w jej pierwszej ksiedze moze stanowic podstawę dla owocnych dociekan na temat naszych poczatków.Można z jego pomoca wyjaśnić chyba każdy aspekt obserwowanej dzis rzeczywistości materialnej, a także odtworzyć przebieg wydarzeń w przeszłości. Próbowałem to wykazać dyskutujac na tym forum i jesli klikniesz w Wyszukiwarce (obok okienka logowania) na mój nick, wjdzie Ci cała lista postów. Ponadto podaje Ci link na Dra Waltera Browna i internetową wersje jego obszernej książki: z www.creationscience.com/. Nastepny link dotyczy całego spisu literatury kreacjonostycznej:www.sentex.net/~tcc/Links.html. Nie korzystałem jednak z niego z powodu braku czasu. Próbowałem sam wszystko uzasadnic zgodnie z zasadami logiki oraz z przekazem biblijnym lub ekstrapolować tam, gdzie nie ma w Biblii bezposrednich odniesień. Chodzi o takie sprawy jak fakt istnienia warstw geologicznych i ich zawartości, pochodzenie ropy naftowej, wyginięcie różnych gatunków, brak ogniw pośrednich w ewolucji itd. Próbowałem też wykazać, że za wszystkie zmiany w rzeźbie terenu i za obraz życia biologicznego w holocenie odpowiada nie zlodowacenie, lecz globalny potop, tak plastycznie opisany w rozdz. 6 Genesis.(Jest nota bene poglad, który za Cuviera był obowiazujący w nauce). Pytanie o ilosć wody do tego potrzebną jest jak zwykle w przypadku założenia wszechmocy stworcy całkiem bezpodstawne. Zważywszy, że metodą jego działania jest materializacja obserwowanej materii z nieskończonych pól energii, przenikających cały wszechświat, uzyskanie takiej ilosci wody nie było żadnycm problemem. Mogło tez dojść do okresowego zagłębienia sie kontynentów na czas kilku miesiecy, kiedy to wody utrzymywaly sie nad ziemią. Pisałem o tym w wątku "Mamuty" oraz "Dinozaury zgineły w wylkanicznym pyle". Co do teorii dra. Browna, to postuluje on inny, bardziej naukowy mechanizm dla wyjaśnienia tej sprawy. Dośc istotnym załozeniem w całym moim wywodzie jest stwierdenie, że jedynym prawem, jakie obowiązuje we wszechświecie jest wola Boga. Prawa fizyczne zostały przezań ustanowione jedynie dla człowieka, aby nie przekroczył granicy, za którą jest tylko jego samozniszczenie. > Odnosnie ewolucji moje stanowisko jest neutralne-nie bede plakal jak > teoria ta okaze sie falszywa i podobnie nie bede plakal, gdy bedzie > prawdziwa. Natomiast nie przyjme nic na slowo. Moge tylko powtórzyć, że tak powinni do tego podchodzić prawdziwi badacze. Natomiast ich pełne opowiadanie sie juz dzis za pogladem, który nie został jeszcze w pełni udowodniony to wyraźna próba zakrzyczenia słusznej krykyki. > Bede wdzieczny jesli moglbys podeslac mi pare linkow albo odnosnikow do > jakichs wspolczesnych teorii ID-zawsze dobrze wiedziec co w trawie piszczy. . > Jak juz pisalem, problem miedzy nauka a wiara zaczyna sie wtedy, gdy nauka > zaczyna stawiac niewlasciwe pytania. Zamiast pytac sie "jak" ktos zaczyna pytac > sie "dlaczego". Odpowiedz na ostatnie pytanie to domena filozofii i religii a > nie nauki. Linki podałem wyzej. Życzę Ci miłej lektury i serdecznie pozdrawiam, chyba gdzies w Stanach. Nie nalegam jednak, abys to zdradzał. Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: Sąd nad Darwinem 12.11.05, 23:05 pantera01 napisał: > Jest tez pewien aspekt ze tak powiem samozachowawczy-ze ktoś > moze powiedzieć ze nie ma sensu robić żadnych badań bo i tak siła wyższa zrobi > co chce i wobec tego wydawanie pieniędzy na badania naukowe to strata tych > pieniędzy. I wtedy klops... Właśnie z tego powodu napisałem, że badań ewolucyjnych nie należy przerwać, lecz prowadzić je do skutku. Jestem przeciwnikiem wszelkich nagłych zmian, które zakłócałyby panującą w nauce wszędzie indziej zresztą też, równowagę. Celem moim nie jest chęć pokazania, że ewolucja jest zupełnie nieprawdopodobna, lecz przekonanie drugiej strony, że kreacja jest prawdopodobna. Gdybyśmy byli w stanie przyjąć takie stanowisko i bez emocji je przedyskutować, na pewno posunęlibyśmy sie dalej do przodu w dyskusji, niż próbując sie wzajemnie niszczyć. Nie odnoszę tego oczywiście do naszej dyskusji, która jest taka, jak bym pragnął. Uważam, że materialista czy agnostyk, jeśli na jakimś etapie nie jest gotów do przyjęcia ID, powinien mieć jakąś materialistyczna teorie na temat pochodzenia życia. Bez tego trudno byłoby mu samorealizować sie w życiu. > Odnośnie ewolucji moje stanowisko jest neutralne-nie będę płakał jak teoria ta > okaże sie fałszywa i podobnie nie bede płakał gdy bedzie prawdziwa. Natomiast > nie przyjme nic na slowo. Oby wszyscy ludzie zaangażowani w tę sprawy mogli tak myśleć. Niestety duza ich częśc traktuje ewolucje jak dogmat, nie czekając aż teoria ta zostanie udowodniona. Stad powstaje spór przedstawicieli dwu wiar, który prowadzi donikąd. Co do linków, to moje posty na ten temat znajdziesz, gdy wpiszesz do wyszukiwarki tego forum mój nick oraz takie tytuły artykułow jak „Mamuty” czy „ Dinozaury wygineły w wulkanicznym pyle”. Pokaże się cała strona postów i potem będziesz mógł je po kolei prześledzić. Dyskutowałem ze specjalista, wiec w niektórych szczegółach byłem mniej precyzyjny niż on, czasem cos zapomniałem, ale co do zasady miałem racje. Z innych linków ciekawa jest strona dra Waltera Browna: www.creationscience.com/ oraz link będący długim spisem artykułów na temat kreacjonizmu. www.sentex.net/~tcc/Links.html Sam nie miałem czasu zapoznać się dokładniej z tym ostatnim, gdyz próbowałem sam znaleźć rozwiązania w oparciu o wiedzę popularno-naukowa, jaka posiadam oraz przekaz biblijny. Sądze iż moje poglądy na te sprawy są spójne, bez sprzeczności, a to, że opieraja się na „nienaukowym założeniu ‘” ID, to trudno. Skoro Behe nie wahał się go zasugerować w oparciu choćby o niemożność wyewoluowania vici bakterii, mogę to uczynic i ja. Nie ulega wątpliwości, ze potrzebna jest teoria, która lepiej tłumaczyłaby obserwowane fakty niż dziś istniejąca. Życzę Ci zatem miłej lektury i pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 14.11.05, 04:51 Dzieki za linki, jutro zaczne je czytac w wolnych chwilach! Nie mam zbyt duzej wiedzy w obszarze teorii ID, wiec przyda sie poczytac wiecej zeby wyrobic sobie zdanie! Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Sąd nad Darwinem 13.11.05, 16:04 Abiogoeneza nie ma wiele wspólnego z ewolucją, i stworzenie życia w labolatorium nie udowodni, że to samo zaszło w naturze, lecz umożliwi realne sprawdzenie, jakie najprostsze... "rzeczy" można uznać za: 1. JESZCZE "żywe". 2. Będące prawdopodobnymi odpowiednikami tego, co mogło powstać w rzeczywistości przed miliardami lat. To nie żaden przełom, to raczej kolejna cegiełka wiedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.05, 17:46 madcio napisał: > Abiogoeneza nie ma wiele wspólnego z ewolucją, i stworzenie życia w > labolatorium > nie udowodni, że to samo zaszło w naturze, lecz umożliwi realne sprawdzenie, > jakie najprostsze... "rzeczy" można uznać za: > 1. JESZCZE "żywe". Bzdura. W ten sposob tego nie da sie sprawdzic poniewaz to co mozna uznac a czego nie mozna bardzo silnie zalezy od swiatopogladu danej osoby i aktualnych trendow swiatopogladowych w spoleczenstwie. To jest problem bardzo podobny do tego czy zplodniona komorka jajowa jest juz forma np. istoty ludzkiej czy tez nie. I problemu tego nie zmieni w przyszlosci to czy ludzkosc bedzie mogla calkowicie sztucznie syntezowac komorki jajowe i plemniki. To pozostanie problemem natury filozoficznej do czasu gdy ludzkosc nauczy sie radzic sobie z tego typu problemami. Podobnie jak z nasza niegdysiejsza dyskusja o bitach. p Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Sąd nad Darwinem 29.11.05, 23:07 > > jakie najprostsze... "rzeczy" można uznać za: > > 1. JESZCZE "żywe". > Bzdura. > W ten sposob tego nie da sie sprawdzic poniewaz to co > mozna uznac a czego nie mozna bardzo silnie zalezy od > swiatopogladu danej osoby i aktualnych trendow > swiatopogladowych w spoleczenstwie. Definicja życia jest w pewnym stopniu kwestią umpowną, ale tylko do pewnego stopnia. Tego typu dokonania naukowe jak sztuczna abiogeneza z cała pewnością zostaną użyte jako argumenty w sporach na temat tego, kiedy coś jest już żywe - temu nie zaprzeczysz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.05, 02:45 madcio napisał: ... > Definicja życia jest w pewnym stopniu kwestią umpowną, ale tylko do pewnego Gdyby byla zupelnie kwestia umowna wtedy nie byloby mowy o zadnej definicji nawet w sensie potocznym wiec nic nowego tutaj nie odkryles. Jezeli cos w definicji pozostaje umownego to taka "definicja" z formalnego punktu widzenia nie istnieje. Nazywanie nieokreslonego zbioru wyobrazen definicja jest delikatnie mowiac naduzyciem. Czym innym sa bowiem wyobrazenia np. korelliego a czym innym scepta czy Enza. > stopnia. Tego typu dokonania naukowe jak sztuczna abiogeneza z cała pewnością W wyrazeniu sztuczna abiogeneza jedynie co jest sztuczne to przymiotnik sztuczna. Rownie dobrze moglbys ten przymiotnik dodawac do okreslania nazw wiazan chemicznych w molekulach ktore powstaly w procesach zaplanowanych i nadzorowanych przez czlowieka. > zostaną użyte jako argumenty w sporach na temat tego, kiedy coś jest już > żywe - temu nie zaprzeczysz. W sporach z kim ? Z korellim ? ;-) Jesli takie "spory" masz na mysli to nie mam zamiaru zaprzeczac ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 definicje zycia IP: *.ljcrf.edu 30.11.05, 21:20 Niepodwazalne definicje to mamy w matematyce gdzie trojkat musi miec trzy boki, inaczej nie jest trojkatem. Nawet w tym przypadku twierdzenie iz suma katow trojkata == 180st (cecha trojkata w geometrii euklidesowej) nie jest prawdziwe w np. geometrii Lobaczewskiego. W realnym swiecie nawet poza biologia nowe odkrycia zaprzeczaja definicjom opartym na "common sense". Mamy ciekle krysztaly, szkliste metale, plynace szkla o bardziej egzotycznych stanach ktore zapewne fizycy czy tez chemicy materialowi wyciagna. Ergo: definicje wielu pojec zmieniaja sie w czasie. Co do definicji zycia to takze odeszlismy od "kon jaki jest kazdy widzi". Czy nasiono lubinu mogace przetrwac dziesiatki lat bez kielkowania zyje? Czy zyja niesporczaki (zwierzaki) ktore mozna calkiem wysuszyc (do 1% wody), zostawic na 100 lat, zamrozic w cieklym helu etc. ? Patrz: www.museums.org.za/bio/tardigrades/ Jesli niesporczaki dalej "zyja" w stanie anabiozy (widac zyja, chyba ze zalozymy iz facet w kitlu pakujacy je do cieklego azotu "zabija" je i "wskrzesza" w/g wlasnego widzimisie) to co rozni (o funkcjach zyciowych tutaj mowimy) zamrozonego niesporczaka od skrystalizowanego i zamrozonego takze w cieklym N2 wirusa? Ergo 2: zamiast rozdzielac wlos na czworo i wciskac w/w organizmy w pudelka zgodne z teoryjkami korrelizmu-pantheryzmu-IDiotyzmu moze lepiej pozostawic balagan albo bardziej poprawnie rozmyte definicje zamiast kruszyc kopie o to czy o istocie bycia wezem (z kropka) stanowi ze jest on dlugi czy tez ze jest on waski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: definicje zycia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.05, 22:47 Gość portalu: scept89 napisał(a): > Niepodwazalne definicje to mamy w matematyce gdzie trojkat musi miec trzy boki, > inaczej nie jest trojkatem. Nawet w tym przypadku twierdzenie iz suma katow > trojkata == 180st (cecha trojkata w geometrii euklidesowej) nie jest prawdziwe > w > np. geometrii Lobaczewskiego. > > W realnym swiecie nawet poza biologia nowe odkrycia zaprzeczaja definicjom > opartym na "common sense". Mamy ciekle krysztaly, szkliste metale, plynace > szkla o bardziej egzotycznych stanach ktore zapewne fizycy czy tez chemicy > materialowi wyciagna. > > Ergo: definicje wielu pojec zmieniaja sie w czasie. Nie definicje a jedynie ich "common sense" w srodowisku naukowym a to duza roznica. Po prostu wychodzi z Ciebie naukowe chciejstwo: chcialbys dysponowac definicja w okolicznosciach ktore na to nie pozwalaja i probujesz to przykryc slowami ze tak byc musi i jest to normalne. Ja jestem ortodoksyjny w tym wzgledzie i za definicje z definicji uznaje tylko to co jest dobrze zdefiniowane czy jak wolisz niezmienne/niepodwazalne ;-) > > Co do definicji zycia to takze odeszlismy od "kon jaki jest kazdy widzi". Czy > nasiono lubinu mogace przetrwac dziesiatki lat bez kielkowania zyje? Czy zyja > niesporczaki (zwierzaki) ktore mozna calkiem wysuszyc (do 1% wody), zostawic na > 100 lat, zamrozic w cieklym helu etc. ? Patrz: > www.museums.org.za/bio/tardigrades/ > Jesli niesporczaki dalej "zyja" w stanie anabiozy (widac zyja, chyba ze > zalozymy > iz facet w kitlu pakujacy je do cieklego azotu "zabija" je i "wskrzesza" w/g > wlasnego widzimisie) to co rozni (o funkcjach zyciowych tutaj mowimy) > zamrozonego niesporczaka od skrystalizowanego i zamrozonego takze w cieklym N2 > wirusa? Pare lat temu prowadzilem b. dluga dyskusje z biologiem z UMCS-u bodajze i upewnil mnie on jedynie ze biologom definiowanie zycia jest potrzebne jak powietrze podczas gdy w istocie jest to pozbawione sensu poniewaz za zywe musielibysmy uznac wiele obiektow ktore z "definicji" nie sa zywe. Tego typu rozwazania uswiadomily mi ze biologowie uprawiaja cos na ksztalt religii w ktorej zamiast boga istnieje mityczne zycie. Bez zycia wielu z nich czulo by sie moze nawet bardziej samotnymi niz korelli bez boga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Re: definicje IP: *.ljcrf.edu 01.12.05, 00:06 > Nie definicje a jedynie ich "common sense" w srodowisku > naukowym a to duza roznica. Prosimy o dalsze wyjasnienia bo o abstraktach przez ktore kazdy co innego rozumie mozna dlugo. Prosilbym czym rozni sie np. "common sense definition" w przypadku metali od scisle naukowej definicji tychrze. Jesli nijakiej definicji sprokurowac nie mozna bo jak piszesz "okolicznosci na to nie pozwalaja" prosimy o sprecyzowanie tychrze okolicznosci. Jesli bawisz sie w jakis absolutyzm definicyjny prosimy o wyjasnienie w/g jakich to _jakosciowych_ kryteriow (nie takich umownych wyciagnietych z tylnej kieszeni gaci prezesa stowarzyszenia astronomicznego) odrozniamy np. ksiezyc od planetoidy krazacej wokol bo ja wiem, Saturna. Jesli wreszcie wszystkie "niezmienne definicje" mozna zmiescic na stronie A4/prostym zeszycie to co z obiektami ktorych owe absolutne super-definicje nie obejmuja? Przed wszystko bedziesz wstawial pseudo-ziemniak, pseudo-metal, pseudo-zycie? Na Ziemie, prosze pana P, na Ziemie zapraszam. ;-) "Chciejstwo naukowe" majace polegac na "zadaniu definicji w okolicznosciach gdzie nie maja one zastosowania"? Chyba musze sie napic wiecej kawy aby zrozumiec o co Ci w tym zdaniu chodzi. Dodatkowo jak napisalem w przypadku wkroczenia w obszary ktore najezone sa problematycznymi stworami ja zawieszam klasyfikacje na kolku i zajmuje sie tym aspektem ktory da sie badac/mierzyc/opisywac (genom wirusa) zamiast bawic sie w bezproduktywne gdybactwo. Byty istnieja niezaleznie od ich odbic na scianie czy tez naszych ich (nad?)-interpretacji. Tak wiec jesli nawet pewnego zalosnego dnia korrelizm opanuje Ziemie to genomy wirusow pozostana genomami wirusow chocby w oficjalnym newspeak definiowano je "paskami kodowymi wielkiego Manitou, odbiciem Wielkiegu Puffu". >biologom definiowanie zycia jest potrzebne jak powietrze Widac miales za mala probke biologow aby dojsc do sensownych rezultatow. Bywaja tacy (jak sie domyslasz piszacy te slowa do nich sie wlasnie zalicza) dla ktorych zabawy w definicyjne przesypywanie z kupki na kupke (zycie/nie-zycie) tylko rozsmieszaja. Za bardzo jest to wszystko rozmemlane aby mialo to sens. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: definicje 01.12.05, 01:38 Czy zgodzicie sie, ze najwieksze klopoty z definicjani sa wtedy, gdy nauka probuje oswoic cos, co juz od dawna funkcjonuje w swiadomosci potocznej ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: definicje IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 01.12.05, 03:33 > Czy zgodzicie sie, ze najwieksze klopoty z definicjani sa wtedy, gdy nauka > probuje oswoic cos, co juz od dawna funkcjonuje w swiadomosci potocznej ? Nie. Kłopot jest z akceptacją ścisłej definicji, przez ludzi używających potocznych lub niepoprawnych znaczeń/wyobrażeń. Tak jak np. korelli. Kłopotem może być próba definicji pojęć podstawowych. Co do życia: funkcjonuje kilka sensownych definicji: pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBycie Enzo Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: definicje 04.12.05, 19:51 Gość portalu: Enzo napisał(a): Gość napisał: > > Czy zgodzicie sie, ze najwieksze klopoty z definicjani sa wtedy, gdy nauk > a > > probuje oswoic cos, co juz od dawna funkcjonuje w swiadomosci potocznej ? > > Nie. > Kłopot jest z akceptacją ścisłej definicji, przez ludzi używających potocznych > lub niepoprawnych znaczeń/wyobrażeń. Tak jak np. korelli. > Enzo Przechodziłem się akurat po forum i oto widzę, że Enzo pod moją nieobecność, w rozmowie z osobami trzecimi nieprzystojnie się o mnie wyraża, zapominając o (trochę sparafrazowanym)łacińskim przysłowiu "de absentibus aut bene aut nihil" i oskarżając mnie o czyny nie popełnione. A to nieładnie, tym bardziej że nigdy nie miałem problemu z definicjami i jeśli coś definiuję, to jednoznacznie. Weźmy choćby definicję: "Enzo to badacz cierpiący z powodu nieodwzajemnionej miłości do Ewolucji, która go zupełnie ignoruje"-:)) Widzę Panowie, że brakuje wam ostatnio konceptu w tym wątku, więc dorzucę parę drew do anty-darwinowskiego ognia, aby zupełnie nie wygasł. Liczę na to, że skorzysta z tej okazji jeden z moich nieprzejednanych krytyków z września i zaszczyci nas swą obecnością, gdyż naprawdę się za nim stęskniłem. Tym razem będzie o naczelnych, ściślej mówiąc o małpach, które strasznie namieszały w zapisie kopalnym plejstocenu, stwarzając moim ewolucjonistycznym przyjaciołom z tego forum nadzieję na zajście tak upragnionej przez nich ewolucji. Asumptem do mej odzywki są informacje prasowe z 7 listopada b.r. o datowaniu przez kanadyjskiego paleontologa Jacka Rinka szczątków wymarłej małpy (tym razem nikt nie kwestionuje ze była to małpa) z Dalekiego Wschodu nazwanej Gigantopitheckus blackii. Zęby tych małp były znane badaczom już w latach 1930-ych, gdyż Chińczycy bardzo cenili sporządzany z nich proszek z uwagi na jego rzekomo lecznicze właściwości. Choć naukowcy dysponują dziś jedynie uzębieniem i kilkoma żuchwami Gigantopithecusa, można sądzić po rozmiarach samych zębów trzonowych (2,5 cm w koronie), że wzrost tej małpy sięgał 3 metrów. UWAGA! Osobniki te były czysto roślinożerne i żywiły sie prawdopodobnie pędami bambusa, o czym świadczy stopień zużycia zachowanych zębów trzonowych. Dlatego w ich uzębieniu brak było ostrych kłów, tak charakterystycznych dla wszystkich żyjących dziś małp człekokształtnych (choć goryl to też małpa rosliniożerna w odróżnieniu od szympansa). Innymi słowy uzębienie Gigantopitheca przypominało z daleka ludzkie. Oczywiście tylko z daleka, gdyż pogromca ewolucjonistów i nota bene sam też ewolucjonista (sic!) Pierre Marceliin Boule, który miał okazję zapoznać się z nimi z bliska, znalazł w nich jedynie cechy małpie, m. inn podniebienie w kształcie litery V. Również dzisiejsi badacze nie maja co do tego wątpliwości i nie przypisują Gigantopithekowi żadnej roli w ewolucji człowieka. Dlaczego więc o tym piszę? Otóż dlatego właśnie, że małpa, o której mowa miała takie zęby, jakie powinny mieć małpy czysto roślinożerne, czy też wszystkożerne, jeśli do roślinnej diety dodamy również np. mrówki (goryl). W każdym razie nie były to zęby osobnika drapieżnego. Nie posiadając Gigantopithec kłów nie mógłby rozerwać upolowanego łupu i spożyć go. A teraz zrobimy jeden (ale długi) krok do przodu w naszych rozważaniach: skoro na dalekim Wschodzie mogła istnieć taka nie drapieżna, roślinożerna czy wszystkożerna małpa, to dlaczego nie mógłby istnieć w tym samym mniej więcej okresie w Europie osobnik o niemal identycznym uzębieniu? Przypomnijmy, że chodzi o brak ostrych kłów i podniebienie wraz z zębami w kształcie zbliżonym do litery V, nie zaś U, jak to jest u człowieka. Otóż osobnik taki faktycznie istniał, gdyż znamy go z wielu stanowisk i dysponujemy kompletnymi szkieletami. Jego kończyny i klatka piersiowa zostały drobiazgowo przebadane przez wspomnianego już Pierre’a M. Boule’a, który znalazł w nich, i całkiem słusznie, same małpie cechy. Powiedzcie mi więc, dalszego kapłani ewolucjonizm nadali temu osobnikowi nazwę HOMO ( z dodatkiem neandertalensis) Człowiek neandertalski?. Tu ktoś zaraz na mnie wjedzie i będzie usiłował udowodnić, że badacz o nazwisku Erik Trinkhaus z USA uważa, że Boule nie miał racji znajdując typowe cechy małpie w tzw. człowieku neandertalskim. Ale zanim ktoś to kupi niech wie, że Erik Trinkhaus to znany fanatyk ewolucjonizmu, bardzo agresywny i arogancki w komentowaniu wszystkiego, co mogłoby zadać kłam jego przekonaniom, nawet gdyby było robione w dobrych ewolucjonistycznych zamiarach. Najlepszym przykładem niech będzie jego stosunek do przeprowadzonego nie tak dawno przez znanego angielskiego paleoarcheologa Paula Mellarsa datowania stanowisk paleolitycznych we Francji. Kiedy Mellars wykazał na podstawie drobiazgowych badań, że szczątki i skomplikowane narzędzia wspólczesnego człowieka (kultura Aurignacka, datowana na ok. 40 000 lat pne) przeplatają się z warstwami kości neandertalczyka w tych samych jaskiniach i ośmielił się zasugerować, że być może ogromna przewaga techniczna oraz wykształcony język człowieka miały w wpływ na wymarcie neandertalczyka,( Patrz news.nationalgeographic.com/news/2004/11/1124_041124_neanderthals_languag e_2.html ) Trinkaus nazwał te wywody „hogwash”, czyli śmiesznymi bzdurami nie do przyjęcia (patrz bullshit). Bo Trinkhausowi pasowałoby bardziej, gdyby ktoś napisał, że „człowiek neandertalski, który sam wytwarzał wspaniałe mustierskie narzędzia (co jest kompletnym wyssanym z palca hogwash), zmieszał się genetycznie z pierwszymi ludźmi, dając współczesnego człowieka” (drugi hogwash. jeśli się zważy na diametralne różnice w budowie DNA obu tych gatunków). Nie ma więc podstaw, aby wierzyć w czymkolwiek nawiedzonemu ewolucjoniście oraz aby kwestionować przeprowadzoną wcześniej w XX w. przez Boule’a analizę szkieletu neandertalczyka i uznanie cech tego osobnika za typowo małpie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p bajkopisarstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.05, 20:44 korelli napisał: ... > Widzę Panowie, że brakuje wam ostatnio konceptu w tym wątku, więc dorzucę > parę drew do anty-darwinowskiego ognia, aby zupełnie nie wygasł. Ostatnio tak do niego nalales - piszac ze nie doczekamy sie zadnego dowodu od kreatora - ze po ogniu juz slad wszelki zniknal. Osobiscie mnie troche rozczarowales, bo liczylem iz jestes czlowiekiem wiekszej wiary ;-( > Liczę na to, > że skorzysta z tej okazji jeden z moich nieprzejednanych krytyków z września > i zaszczyci nas swą obecnością, gdyż naprawdę się za nim stęskniłem. Ja bym na to specjalnie nie liczyl na Twoim miejscu. Pan Karol nie krytykowal Ciebie tylko brednie jakimi zarzucales to forum z uporem godnym lepszej sprawy. Wiec bylbym bardzo zdziwiony gdyby stesknil sie za Twoja tworczoscia ;-) p. Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: Sąd nad Darwinem 07.12.05, 22:47 A więc wygląda na to, Panowie, ze zostałem sam na placu boju. Chciałoby się rzec: "Veni, vidi, vici" ale powiem skromniej: ewolucja juz w piętkę goni. korelli Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.05, 01:12 korelli napisał: > A więc wygląda na to, Panowie, ze zostałem sam na placu boju. Chciałoby się > rzec: "Veni, vidi, vici" ale powiem skromniej: ewolucja juz w piętkę goni. > korelli ha ha ha ha he he he he he he heh heh he .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 duzy problem IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 08.12.05, 02:17 korelli napisał: > A więc wygląda na to, Panowie, ze zostałem sam na placu boju. Chciałoby się > rzec: "Veni, vidi, vici" ale powiem skromniej: ewolucja juz w piętkę goni. > korelli Radzilbym jednak nie odstawias lekow przeciwurojeniowych i w wolnych chwilach kiedy juz leki zaczna dzialac studiowac "Zywot Sw Franciszka" aby zrozumiec znaczenie trudnego slowa: "skromnosc" Odpowiedz Link Zgłoś
korelli Re: duzy problem 08.12.05, 21:31 Gość portalu: scept89 napisał(a): > korelli napisał: > > > A więc wygląda na to, Panowie, ze zostałem sam na placu boju. Chciałoby s > ię > > rzec: "Veni, vidi, vici" ale powiem skromniej: ewolucja juz w piętkę goni > . > > korelli > > Radzilbym jednak nie odstawias lekow przeciwurojeniowych i w wolnych chwilach > kiedy juz leki zaczna dzialac studiowac "Zywot Sw Franciszka" aby zrozumiec > znaczenie trudnego slowa: > > "skromnosc" Nie zauważyliście Panowie, że mój post był niczym innym jak przekornym wywołaniem Was z jakichs głuszy na planszę. Ja jestem z natury skromny i jesli coś powiem nieskromnie to tylko po to, aby kogos obudzic z dyskusyjnego letargu. No i nie omyliłem się. Skoro się odezwaliscie, to pozdrawiam i o zdrowie pytam. Liczę tez na to, że któryś z Was wstawi się jednak za "człowiekiem neandertalskim" i znajdzie jakieś dowody na to, że nie był on zwykłą człekokształtną małpą, blisko spokrewniona z Gigantopithecusem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: definicje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.05, 02:02 Gość portalu: scept89 napisał(a): > > Nie definicje a jedynie ich "common sense" w srodowisku > > naukowym a to duza roznica. > > Prosimy o dalsze wyjasnienia bo o abstraktach przez ktore kazdy co innego > rozumie mozna dlugo. Prosilbym czym rozni sie np. "common sense definition" w > przypadku metali od scisle naukowej definicji tychrze. Jesli dla tychze metali istnieje scisla definicja to naukowcy powinni jej sie trzymac i dziwnym by bylo gdyby common sense tego pojecia roznil sie od tejze definicji. Mowienie o common sense ma sens gdy mamy pojecie lecz nie dysponujemy definicja. Czy aby nie utozsamiasz pojec z definicjami? Pojecie istnieje wlasnie dzieki common sense ,bez niego nie mozliwa bylaby wzajemna komunikacja. Operowalibysmy slowami ktore dla drugiej strony nie znaczyly by nic lub cos zupelnie innego. Definicja to taka bardziej wysublimowana forma common sense. Dzieki niej mozemy sie uwolnic od zawilosci interpretacyjnych jesli jest poprawnie zbudowana. > Jesli nijakiej definicji > sprokurowac nie mozna bo jak piszesz "okolicznosci na to nie pozwalaja" > prosimy o sprecyzowanie tychrze okolicznosci. Przyklad ponizej ( przewodnictwo ). > Jesli bawisz sie w jakis absolutyzm > definicyjny prosimy o wyjasnienie w/g jakich to _jakosciowych_ kryteriow (nie > takich umownych wyciagnietych z tylnej kieszeni gaci prezesa stowarzyszenia > astronomicznego) odrozniamy np. ksiezyc od planetoidy krazacej wokol bo ja > wiem, Saturna. Tu sprawa jest dosyc prosta. Saturn jest planeta, wiec to co lata wokol niego to sa jego satelity. Planetoida pozostaje planetoida dopoki krazy wokol gwiazdy, jesli przechwyci ja planeta staje sie z definicji jej ksiezycem. > Jesli wreszcie wszystkie "niezmienne definicje" mozna zmiescic na > stronie A4/prostym zeszycie to co z obiektami ktorych owe absolutne > super-definicje nie obejmuja? Przed wszystko bedziesz wstawial pseudo- > ziemniak, pseudo-metal, pseudo-zycie? jesli pojecia takie jak ziemniak, metal czy zycie nie sa zdefiniowane czyli dobrze zdefiniowane wg. Twojej nomenklatury to bez sensu jest dodawanie do nich przedrostka pseudo poniewaz w tym stanie niezdefiniowania one zawieraja juz same w sobie ten przedrostek niejako z definicji, a raczej jej braku lub jakbys Ty wolal - jej slabosci. > Na Ziemie, prosze pana P, na Ziemie zapraszam. ;-) jestem tu caly czas ;-) > > "Chciejstwo naukowe" majace polegac na "zadaniu definicji w okolicznosciach > gdzie nie maja one zastosowania"? Chyba musze sie napic wiecej kawy aby > zrozumiec o co Ci w tym zdaniu chodzi. Jesli Ci kawa pomaga to czemu nie ;-) Ze swojej strony postaram sie pomoc. Jezeli umowimy sie co do tego ze atomy posegregujemy sobie na pierwiastki gdzie kryterium jest liczba porzadkowa, a nastepnie zdefiniujemy sobie jakas wlasciwosc np. przewodnictwo elektryczne. To chciejstwem jest oczekiwac ze tak zdefiniowane pierwiastki dadza sie bezproblemowo podzielic na te ktore sa przewodnikami i te ktore nimi nie sa. Po prostu ta wlasciwosc dla wielu z nich bedzie zalezala od takich okolicznosci jak temperatura czy cisnienie lub jeszcze inne np. zewnetrzne pole elektryczne. ... > Tak wiec jesli nawet pewnego zalosnego dnia korrelizm > opanuje Ziemie to genomy wirusow pozostana genomami wirusow chocby w > oficjalnym > newspeak definiowano je "paskami kodowymi wielkiego Manitou, odbiciem > Wielkiegu Puffu". I na tym polega sila (porzadnej) definicji, w tym przypadku genomu. Tylko co by bylo gdyby odkryto wirusy o budowie pozbawionej genow ? Czy na sile by probowano szukac w nich odpowiednika genomu ? > > >biologom definiowanie zycia jest potrzebne jak powietrze > Widac miales za mala probke biologow aby dojsc do sensownych rezultatow. Mialem na mysli wiekszosc nie zas wszystkich biologow ;-) > Bywaja > tacy (jak sie domyslasz piszacy te slowa do nich sie wlasnie zalicza) dla > ktorych zabawy w definicyjne przesypywanie z kupki na kupke (zycie/nie-zycie) > tylko rozsmieszaja. Za bardzo jest to wszystko rozmemlane aby mialo to sens. No to w tej kwestii bysmy sobie nie podyskutowali ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Sąd nad Darwinem 13.11.05, 15:58 > Co do tego ze podobno ja sie nie zgadzam z teoria ewolucji to akurat nie masz > racji. Ja sie nie zgadzam ze stawianiem ewolucji na poziomie wiary. Nikt nie wierzyw ewolucję na poziomie wiary religijnej. Jeśli ktoś wierzy, to na poziomie największego prawdopdoobieństwa. Wyjaśnienie: jutro przejdę przez ulicę, wierząc, że nie rpzejedzie mnie żaden samochód. Jest to wielce prawdopdoobne, ale przecież nie 100% pewne. A jednak zachowuję się tak, jakby było to pewne. To jest właśnie taka wiara nie majaca nic wspólnego z religią, a bardoz wiele wspólnego z działaniem w warunkach niedostatecznej liczby informacji. >Skoro ktos (nie ja bo to nie moja dzialka) stawia logiczne pytania Facet, JESTEŚ kreacjonistą w oczach większości na tym forum i od tego się nie wykręcisz. Masz przechlapane. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 14.11.05, 04:49 Malo mnie to wzrusza, to problem tych ktorzy tak mysla. Jesli nie leze jak ciele za wierchuszka ewolucyjna to nie znaczy ze jestem kreacjonista! Skoro kazdy argument przeciw niedociagnieciom ewolucji jest odbierany jako kreacjonizm to tylko trzeba rece zalamac i uznac ze mamy now inkwizycje, tym razem ewolucyjna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.05, 16:04 pantera01 napisał: > Malo mnie to wzrusza, to problem tych ktorzy tak mysla. Jesli nie leze jak > ciele > za wierchuszka ewolucyjna to nie znaczy ze jestem kreacjonista! Po pierwsze nie istnieje cos takiego jak wierchuszka ewolucyjna w przeciwienstwie do wierchuszki kreacjonistycznej. Teoria ewolucji broni sie sama sila swej racjonalnosci. Kto tego nie dostrzega ten jest jak ciele. A ten kto to dostrzega lecz celowo przeinacza w duchu kreacjonizmu ten jest jak ciele kreacjonistyczne. > Skoro kazdy > argument przeciw niedociagnieciom ewolucji jest odbierany jako kreacjonizm to > tylko trzeba rece zalamac i uznac ze mamy now inkwizycje, tym razem > ewolucyjna. Nie kazdy, tylko kazdy formulowany przez kreacjonistycznego cielaka w duchu kreacjonizmu. Co do inkwizycji to owszem w nauce panuje inkwizycja zdrowego rozsadku i racjonalizmu. Jesli sie to nie podoba kreacjonistycznemu cieleciu, to zamiast udawania krytyki i dyskusji lepiej chleptac madrosci z kreacjonistycznego koryta i nie wchodzic na forum NAUKA. Amen Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 14.11.05, 19:29 Niestety ale istnieje. Reszte postu pomine milczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.05, 04:55 pantera01 napisał: > Niestety ale istnieje. Reszte postu pomine milczeniem. Niestety podobnie jak NAUKA rowniez istnieje. Bo Ci ludzie sa na szczycie za swoj wklad do NAUKI. I to was tak bardzo boli jak widac. Nawet gdy sie bardzo staracie nie potraficie ukryc swego bolu z tego powodu. Bo NAUKA uderza swym autorytetem w wasz system prania mozgow i tym samym w jego ekonomiczne zaplecze. p Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 21:01 Nie zawsze. Nie wiem co cie boli, mnie na razie nic nie boli, a zwlaszczz nauka. Twoj wywod to jakby zywcem wziety z lektur marksizmu-leninizmu gdzie "przodujaca sila uderza mlotem" w cos tam i rozwala "system prania mozgow". O, chyba wiem co cie boli-chcesz koniecznie promowac ateizm! O jakim ekonomicznym zapleczu mowisz? Czy mozesz podac jakies zrodla finansowania z tego prania mozgow? Chetnie dorwe sie do nich! Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Sąd nad Darwinem 29.11.05, 23:10 Jeśli posługujesz się argumentami żywcem zerżniętymi z stron kreacjonistycznych, to potem nie rycz, ze zostałeś wzięty za kreacjonistę. Proste? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 11.11.05, 18:45 1. Czy tylko tyle tych skamienialosci sie uchowalo? Troche maciupko! Poza tym > wiekszosc z nich to tylko czesciowe szkielety w przypadku ktorych uczeni musiel > i > sie wykazac duza doza pomyslowosci w rekonstrukcji. Obecnie znamy o wiele więcej. Włączając tak spektakularne przypadki jak Microraptor gui (istnienie czteroskrzydłego ptaka było przewidziane przez ewolucjonistów 80 lat temu) www.amnh.org/exhibitions/dinosaurs/gallery/diorama.php?image=9&p=feathers&a=microraptor > 2. W populacji bakterii odpornosc na dany antybiotyk musi byc obecna zanim ten > antybiotyk zostanie uzyty (co do tego chyba nie ma watpliwosci?). Uzycie > antybiotyku tylko selekcjonuje grupe bakterii z ta odpornoscia. Na tym polega ewolucja. Nie ma ewolucji bez zmiennosci. W czym problem? > 3. Zmiana progresywna to np. wytworzenie nowego organu albo funkcji danego > organizmu. Ile przecietny organizm ma organow? podziel 3 mld lat przez liczbe organow i dostaniesz czas oczekiwania na obserwacje powstania nowego organu. Nie wyciaga sie wnioskow z braku obserwacji (blad logiczny ad ignorantium) co do funkcji. Przykładow jest mnostwo. Zwłaszcza w mikrobiologii. Operon nylonazy jes tladnym przykładem. > 4. Bede wdzieczny za podanie linkow gdzie sa jakies dowody a nie opowiadania > bajczarzy jak to oni sobie wyobrazaja. Nagle okazuje sie ze cos co powinno byc > w > zasadzie masowym procesem (tworzenie organizmow wielokomorkowych z > jednokomorkowcow) nagle bylo jednorazowym wydarzeniem w historii zycia. To chyb > a > definicja cudu? Ile razy powstała wielokomorkowosc ktora obecnie obserwujemy? 2-4 razy? Jakie szanse mamy zaobserwowac taki proces obecnie? To rzekszły, znajdziesz u jednokomorkowcow mutacje powodujace prosta wielokomorkowos (np geny typu Flo u drozdzy). Po prostu prymitywne wielkomorkowce maja male szanse w konkurecji z obecnymi wielokomorkowcami. To tak jakbys chcial konkurowac z mikrosoftem. W 1980 roku mialbys szanse , teraz zadnych > 5.Nie masz racji. O ile zgadzam sie ze posiadanie pior moze byc korzystne w > pewnych warunkach (a niekorzystne w innych) to nie da sie wyksztalcic skrzydla > w > powolnym procesie. Podobnie rzecz ma sie z piorami-krokodylowi nagle urosnie > jedno pioro i od tego sie zaczyna caly proces? TO przyjrzyj sie reknostrukcjom pierzastych i skrzydlatych dinozaurow. link powyzej. > 6.Pomysly Behego znam i jego pytania sa do rzeczy. Na razie nikt nie udowodnil > ze facet nie ma racji. 1. Nie prawda. Behego zniszczyl nawet prawnik w rozprawie ktorej dotyczyl ten artykul. 2. Skoro tak uwazasz to podyskutuj przyklady krytyki Behego (a w zasadzie Behe'aja) (I am Behe from Lehigh and I am so high). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 falsyfikowalnosc teorii ewolucji IP: *.ljcrf.edu 10.11.05, 03:33 pantera01 napisał: >Teoria ewolucji nie podaje zadnego kryterium wlasnej falsyfikowalnosci. Za arykulem w "The Observer" www.guardian.co.uk/life/feature/story/0,13026,1559743,00.html As the great biologist J B S Haldane growled, when asked what might disprove evolution: "Fossil rabbits in the pre-Cambrian." Zycze powodzenia w poszukiwaniu skamienialych kroliczkow w pre-Kambrze ;-) Z wlasnej dzialki tez moge dorzucic: znajdz sekwencje np. ludzkiego genu odpowiedzialnego za jakis podstawowy proces biologiczny w komorce (moze byc np. produkcja ATP) ktory nie bedzie mial odpowiednika (na poziomie zarowno funkcji jak i sekwencji) u jakiegos innego ssaka. Ba, takie np homeobox genes odpowiedzialne za budowe organow ciala podczas embriogenezy mozna sobie w duzym stopniu przerzucac pomiedzy czlowiekiem a muszka owocowa -> gen czlowieka zastepuje analogiczny gen muszki. Dziwne to jakies, nieprawdaz? Zgodzisz sie ze gdyby np. szympans nawijal swoje DNA na bialko histonowe zupelnie inne od czlowieczego to zdecydowanie podwazylo by to podstawy teorii ewolucji? A bialek takowych to my i szympans mamy wiele... -> roznice sa minimalne i nigdy nie w podstawowych mechanizmach. Dalej bedziesz twierdzil i utrzymywal ze ewolucyjnego pokrewienstwa pomiedzy czlowiekiem a szympansem/sloniem a drozdzami/kokosem a osmiornica nie da sie sfalsyfikowac? Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: falsyfikowalnosc teorii ewolucji 10.11.05, 04:44 Co ma piernik do wiatraka? Samochody i rowery tez maja kolka(!). Czy to implikuje ze samochod wywodzi sie od reworu (rowera?)? Zaloze sie ze nawet jakby znaleziono fossil rabbits in the pre-Cambrian era to tez daloby sie to wytlumaczyc ewolucyjnie. Pewnie ze homeoboxy da sie przerzucac miedzy czlowiekiem a muszka, tylko ze do tego musisz uzyc mikropipety. Tak na marginesie, skoro tak mozna to masz jakies dane na temat muszki z reka? Alez nikt nie przeczy ze histony sa podobne, tylko ze z twojego wywodu nic nie wynika. Rownie dobrze mozna powiedziec ze ID zaprojektowala organizmy tak zeby uzywaly tych samych mechanizmow i czesci zamiennych. Na zakonczenie polecam przeczytanie postu i nie implikowanie mi twierdzen ktorych nie wypowiedzialem. Pozostaje z szacunkiem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Re: falsyfikowalnosc teorii ewolucji IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 10.11.05, 18:45 pantera01 napisał: > Co ma piernik do wiatraka? Samochody i rowery tez maja kolka(!). Czy to > implikuje ze samochod wywodzi sie od reworu (rowera?)? Slynny "argument" kolkowy... Jedna czesc -> zgoda. Kilkanascie tysiecy czesci (genow) i dalej zadnego wspolnego pochodzenia? Dodatkowo dziedziczymy nie tylko czesci ale i nie-czesci. Takie rodziny repetytywnych sekwencji Alu np. -> znajdziesz je u pawianow i czlowieka. Mamy tez takie same pseudogeny jak szympans. Jak kreacjonism/ID-isci tlumacza pseudogeny? (poza zaprzeczaniem ze pseudogeny istnieja...) > Zaloze sie ze nawet jakby znaleziono fossil rabbits in the pre-Cambrian era to > tez daloby sie to wytlumaczyc ewolucyjnie. Znajdz te kroliki to pogadamy. POdobnie jak skoczysz z 10 pietra i zamiast zamienic sie w mokra plame u podstawy budynku jako ten Superman poszybujesz bezskrzydlowo to zrewidujemy teorie grawitacji. Do tej pory radze uzywanie schodow i wyjasnien ewolucjnych. > Pewnie ze homeoboxy da sie przerzucac miedzy czlowiekiem a muszka, tylko ze do > tego musisz uzyc mikropipety. Zartujesz sobie, prawda? Tu nie chodzi o to czy gen X wprowadzono do muszki od zaplecza. Fakt ze wprowadzono i gen ow dziala swiadczy ze podobne mechanizmy regulacyjne funkcjonuja u Drosophila i u czlowieka. > Tak na marginesie, skoro tak mozna to masz jakies > dane na temat muszki z reka? Witamy Nobliste!. Chetnie sie dowiem jakiz to jeden jedyny gen reke koduje, ze wszystkimi miesniami, koscmi etc. Jakiez to kosci znajdujesz u muszki owocoej? Podziel sie prosze ta informacja to moze to opublikujemy papier obalajacy widac bledne stwierdzenie iz owady kosci nie maja (pancerzyk chitynowy to nie kosc). > Alez nikt nie przeczy ze histony sa podobne, tylko ze z twojego wywodu nic nie > wynika. Gdzie tam. Jesli wykreslisz drzewo filogenetyczne / w prostym jezyku wykres podobienstwa histonow roznych gatunkow to histony czlowieka beda bardziej podobne do histonow szympansa a nie krokodyla nilowego. No chyba ze super-duper istota, spec od trikow ID jakos tak czlowieka na matrycy szympansa uczynila. >Rownie dobrze mozna powiedziec ze ID zaprojektowala organizmy tak zeby > uzywaly tych samych mechanizmow i czesci zamiennych. Rozumiem ze jesli trafisz na opis mitu o Gilgameszu opisujacy potop i przypominajacy opis biblijny to powiesz slowami ID ze autorzy tychze jedynie podobnych/identycznych slow uzywali. Nijakiego pokrewienstwa pomiedzy nimi poza slowami nie ma? A jesli jest to widac musi byc skutkiem boskiego natchnienia (inteligentnego pakowania slow/zdan/koncepci do mozgow ich autorow? Powiedz to w sadzie kiedy zlamiesz copyright albo nauczycielowi kiedy Twoja praca domowa rozni sie od pracy kolegi przecinkami (literowki macie te same). Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: falsyfikowalnosc teorii ewolucji 11.11.05, 06:30 O, nie wiedzialem ze powtarzam sie z tym argumentem kolkowym. Po prostu spieszylem sie i musialem cos wymyslic na chybcika wiec wpadlem na te kolka. W dalszej czesci uzywasz logiki "kolkowej" tzn. tlumaczysz jedno przez drugie. Nie tlumacze pseudogenow, nie poczuwam sie do tej roli.Kroliki to Ty wyciagnales, argument podobny do argumentu ID-istow-skoro nie znaleziono to nie znaczy ze nie ma. Co do muszki owocowej to powinienes zrozumiec sarkazm- ze skoro tak latwo sie przenosi geny ludzkie do muszki to przeciez zaden problem zeby muszce wyprodukowac reke. Skoro nie tak latwo, to chyba raczej ten argument przemawia na moja korzysc. Sugestie na temat Nobla przyjmuje z wrodzona mi skromnoscia, podobnie jak oferte wspolpracy!! Z Gilgameszem to juz dales popalic! Nie kwestionuje mitu o potopie, wrecz przeciwnie, o ile mnie pamiec nie myli to wlasnie ateisci roznych masci to robia. Jesli jest wiecej materialow zrodlowych (Biblia i sumeryjskie legendy) to chyba nawet lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: scept89 Re: falsyfikowalnosc teorii ewolucji IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 11.11.05, 09:07 Masz cos do powiedzenia czy w czysta erystyke sie bawisz? ID-ioci tez nic nie tlumacza. Jesli fakt nie zgadza sie z ID-iotologia to sie go ignoruje/przemilcza. Odwracasz kota/czy tez raczej krolika ogonem -> chciales miec falsyfikowalne twierdzenia ewolucyjne to je masz. Teraz pojekujesz ze nie o to Ci chodzilo? > argument podobny do argumentu ID-istow-skoro nie znaleziono to nie znaczy ze >nie ma. Gdzie tam. Prosimy o poczytanie o brzytwie Occam'a. Dla ID-iotow potrzebyny jest dodatkowy niewytlumaczalny Super-Duper Konstruktor widac nie potrzebujacy wytlumaczenia. Ewolucja takowej protezy myslowej nie potrzebuje i dlatego jest znacznie lepszym wytlumaczeniem tego co zaszlo. Uzywasz schodow czy jednak testujesz hipoteze bycia supermanem o wlasnosciach antygrawitacyjnych? >koro tak latwo sie > przenosi geny ludzkie do muszki to przeciez zaden problem zeby muszce > wyprodukowac reke. mozna muszce przy pomocy ludzkiego genu wyprodukowac glowe, tyle ze to bedzie musza glowa. Rozumiem ze do Ciebie wielogenowe uwarunkowania budowy calych organow nie docieraja. Mit Gilgamesza bynajmniej nie swiadczy iz w roznych kulturach byl sobie gosc co podczas potopu ptaszyska wypuszczal (albo ze to byl dokladnie ten sam facet) tylko ze piszacy zapozyczali jak niezbyt pilni uczniacy szkolne wypracowania wczesniejsze historie. Czeste w literaturze i mitach. Odpowiedz Link Zgłoś
pantera01 Re: falsyfikowalnosc teorii ewolucji 11.11.05, 10:05 nie wiem co Id-ioci tlumacza labo czego nie. Zadaja konkretne pytania i tyle. Krolika ogonem to nie ja podwracam tylko Ty. Krolik nie ma nic do falsyfikowalnosci teorii ewolucji. Brzytwy Ockhama rowniez nie musisz mi tlumaczyc, moze najpiewr sam ja przemysl. Wyglada na to ze to Ty nie masz zielonego pojecia o "wielogenowych uwarunkowaniach budowy calych > organow". Poza tym mowisz nie na temat. Co ma Gilgamesz do ewolucji to jakos wymknelo sie mojej uwadze. Chyba ze po prostu atakujesz na calego bez zwiazku z tematem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abhaod no i stworzyl takie inteligentne zwierze, ktore IP: *.pools.arcor-ip.net 07.11.05, 22:32 ciagle, wszem, i wobec probuje udowodnic swoja wladze nad innymi zwierzatkami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gucio Re: Sąd nad Darwinem IP: *.hsd1.wa.comcast.net 07.11.05, 23:13 rozumiem, ze twoje dzieciaki nie zyja w sredniowieczu majac takiego intelektualiste w domu Odpowiedz Link Zgłoś