Dodaj do ulubionych

Sąd nad Darwinem

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 18:42
W Polsce tez bys sie przydal taki proces i wydzielenie religii ze szkół, bo na razie to zgroza sredniowiecza wyłazi.
Biedne dzieciaki nie wiedza co jest grane...
Obserwuj wątek
    • wuuuj [...] 07.11.05, 19:10
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: misiator665 Tylko FSM mogl stworzyc swiat IP: *.user.msu.edu 07.11.05, 20:18
        za reportermag.com

        ..."Bobby Henderson, a graduate of Oregon State University with a bachelor’s
        degree in physics, has created Flying Spaghetti Monsterism (FSM). FSM is a
        satirical parody religion in response to the Kansas State Board of Education’s
        decision to allow creationism to be taught alongside evolution. This ‘religion’
        quickly became a phenomenon on the internet, gaining many followers of the
        Flying Spaghetti Monster, who sometimes call themselves “Pastafarians” and
        claim to have been touched by “His noodly appendage.” They preach the word of
        their “noodly Master” as the one true religion. In June of this year, Henderson
        wrote a letter to the Kansas Board formally requesting that the FSM be given
        equal time along with evolution and creationism in the school curriculum. He
        received sympathetic responses from three members of the board shortly
        thereafter. Henderson continues to advocate for FSM and has, along with
        hundreds of other Pastafarians, advised the Kansas Board that he will take
        legal action if his request is ignored.

        As the Pastafarians would say, “R-amen!”"
        • Gość: errata Falszywa teoria Darwina wobec badan DNA IP: *.mdot.state.mi.us / 162.108.2.* 07.11.05, 20:48
          Wobec badan genetycznych, ta teoria nie nie wytrzymuje pytan, skad sie wziela
          roznica w chromosomow miedzy malpa, a czlowiekiem.
          Tego z ewolucji nie mozna ozyskac.
          • Gość: pasterka Re: Falszywa teoria Darwina wobec badan DNA IP: *.atol.com.pl 07.11.05, 20:51
            a o mutacjach nie słyszała?
          • Gość: Enzo Re: Falszywa teoria Darwina wobec badan DNA IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 21:02
            > Wobec badan genetycznych, ta teoria nie nie wytrzymuje pytan, skad sie wziela
            > roznica w chromosomow miedzy malpa, a czlowiekiem.

            Oczywiscie ze wiadomo skad sie wziely te roznice: fuzja Robertsonowska
            chromosomow. Ludzki chromosom 2 jest fuzja dwoch "malpich"
            www.ensembl.org/Homo_sapiens/syntenyview?otherspecies=Pan_troglodytes;chr=2
            Doucz sie lepiej zanim zaczniesz mącić ludziom w głowach

            Zeby bylo zabawniej ten temat byl poruszany w czasie rozprawy Kitzmiller et al
            vs Dover School Board, ktora byla tematem komentowanego artykulu.

            strona 15 streszczenia argumentów oskarżenia:
            www.aclupa.org/downloads/ClosingArgument.pdf
            • dmuchawiec6 Re: Falszywa teoria Darwina wobec badan DNA 07.11.05, 22:45
              Widzę, że znasz się na rzeczy. Mam pytanko - co to znaczy, że kilkanaście
              procent ludzi n a ziemi nie ma czynnika Rh. Tzn ma Rh minus. Czy oznacza to,że
              nie są w ogóle spokrewnieni z małpami, czy jest to zbyt proste wytłumaczenie -
              bo przecież ponoć wszyscy ludzie mają 99 procent genów takich jak u małp.
              Proszę o wytłumaczenie mi tego i ogólnie pozdr.
              • Gość: TR Re: Falszywa teoria Darwina wobec badan DNA IP: *.cable.mindspring.com 07.11.05, 22:50
                malpy sa tez Rh+ lub Rh-. A tak wogoleto chyba nie wiesz o co pytasz
              • Gość: Enzo Re: Falszywa teoria Darwina wobec badan DNA IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 23:21
                > Widzę, że znasz się na rzeczy. Mam pytanko - co to znaczy, że kilkanaście
                > procent ludzi n a ziemi nie ma czynnika Rh. Tzn ma Rh minus. Czy oznacza to,że
                > nie są w ogóle spokrewnieni z małpami, czy jest to zbyt proste wytłumaczenie -
                > bo przecież ponoć wszyscy ludzie mają 99 procent genów takich jak u małp.
                > Proszę o wytłumaczenie mi tego i ogólnie pozdr.

                Dzwonia ale nie w tym kosciele :)
                Rh faktycznie pochodzi od Rhesus, ale dosc pokretna droga. Landsteiner i Wiener
                uzyli serum swinek morskich immunizowanych krwinkami rzezusow i pokazali ze to
                serum wykazuje podobna aktywnosc aglutynacyjna jak osocze kobiet ktorych dzieci
                zmarly na erythroblastosis fetalis. Antygen rezusa nie byl jednak tym samym
                bialkiem co antygen Rh u czlowieka.

                To powiedziawszy. Czlowiek i rezus posiada geny na antygen Rh. Grupa Rh- jest
                spowodowany mutacjami w ktoryms z trzech genow systemu Rh (najczesciej chyba
                RhD). Mutacja ta mogla nastapic po rodzieleniu sie linii rodowych ludzi i malp.
                Tak wiec nie ma w tym zadnej sprzecznosci. Posiadanie systemu Rh przez ludzi i
                malpy jest argumentem na wspolne pochodzenie.
                • coster Fanatycy religijni niech sie lecza u kaplanow 08.11.05, 16:09
                  Bo to nauka, a nie kaplani potrafia leczyc wykorzystujac miedzy innymi teorie
                  Darwina.
          • sklis Re: Falszywa (?) teoria Darwina wobec badan DNA 07.11.05, 22:59
            Klamiesz - mozna.
          • Gość: Hermes Re: Falszywa teoria Darwina wobec badan DNA IP: 62.233.236.* 08.11.05, 07:34
            Bo człowiek nie pochodzi od współczesnych małp.
            Małpa współczesna i człowiek (z wyłączeniem fundamentalistów religijnych) mają
            wspólnych przodków.

          • Gość: Spoon Co ty tam wiesz to Kosmici nas sklonowali od malpy IP: *.93.155.25.plusnet.pte-ag1.dyn.plus.net 08.11.05, 08:35
            Co ty tam wiesz to Kosmici nas sklonowali od malpy
        • anty.rydzyk Re: Tylko FSM mogl stworzyc swiat 07.11.05, 20:52
          Lubie takich gosci... z absurdu do "prawdy". Lebski i z jajem facecik ;)
        • Gość: ASD Re: Tylko FSM mogl stworzyc swiat IP: *.kom / *.kom-net.pl 07.11.05, 23:19
          pl.wikipedia.org/wiki/Latający_Potwór_Spaghetti
          • Gość: ASD Re: Tylko FSM mogl stworzyc swiat IP: *.kom / *.kom-net.pl 07.11.05, 23:25
            Następna teoria: pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_inteligentnego_spadania
          • Gość: ciekawy Re: do ASD IP: *.sympatico.ca 08.11.05, 01:05
            mozna by powiedziec,ze chyba jestes blisko!
            Darwinowska ewolucja min.chyba mowi,iz posiedlismy pewne cechy od innych
            gatunkow,tak? umiemy biegac,plywac,ale nie umiemy fruwac-no chyba,ze w oblokach;
            • xtrin Re: do ASD 08.11.05, 06:29
              > Darwinowska ewolucja min.chyba mowi,iz posiedlismy pewne cechy od innych
              > gatunkow,tak? umiemy biegac,plywac,ale nie umiemy fruwac-no chyba,ze w oblokach

              E... kolege to chyba uczyli IP (i IF), a nie teorii Darwina.
          • Gość: politologist Re: Tylko FSM mogl stworzyc swiat IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 01:29
            Latający Potwór Spaghetti!!!! :)

            dziękujęęęęęęęęęęęęęęęę!!!!

            Uwierzyłem w niego!!! On mym panem i pasterzem ;)
          • Gość: fuut Re: Tylko FSM mogl stworzyc swiat IP: *.www-cache.demon.co.uk 08.11.05, 16:32
            Heheheh.
            Dostaniesz klopsikiem z niebios i ci sie odechce :D
            --
            fuutott.net
    • Gość: Puchatek Re: Sąd nad Darwinem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 19:14
      Gość portalu: life is brutal napisał(a):

      > W Polsce tez bys sie przydal taki proces i wydzielenie religii ze szkół, bo na
      > razie to zgroza sredniowiecza wyłazi. (...)

      W POlsce, przyjacielu, większość chrześcijan to członkowie Kościoła rzymsko-katolickiego, który akurat nie widzi żadnych istotnych sprzeczności pomiędzy prawdą o stworzeniu świata przez Boga a teorią ewolucji. Wystarczy zajrzeć do dokumentów tego Kościoła (choćby do Katechizmu czy dokumentów II Soboru Watykańskiego) by się o tym przekonać. Jest też znakomita encyklika "Fides et Ratio" która porusza właśnie relacje między nauką a wiarą - i która jednoznacznie mówi, że jedno drugiemu nie przeczy.

      Problem "stworzenie czy ewolucja" jest problemem niektórych wspólnot protestanckich.

      Kościół katolicki uznaje, że:

      - Bóg stworzył świat
      - Biblia mówi, że Bóg swtorzył świat, natomiast nie mówi "w jaki sposób" go stworzył. Biblia nie jest "podręcznikiem historii" ani "podręvcznikiem biologii". Biblijny opis stworzenia świata to opis poetycki, w żaden sposób nie przeczący naukowemu opisowi świata.

      Mówiąc obrazowo:

      Jak słuchasz koncertu, to:

      - możesz na niego patrzeć oczami melomana, zachwycać się pięknem muzyki i wyobraźnią autora;

      - możesz patrzeć oczyma fizyka, wyliczyć drgania, ich rochodzenie się w powietrzu, tarcie potrzebne, żeby smyczek wydobył dźwiek o odpowiedniej wysokości ze struny o konkretnym napięcu etc.

      Dyskusja o tym, czy rację ma meloman czy fizyk byłaby - przyznasz - idiotyczna. Obaj maja rację, po prostu oceniają zjawisko na zupełnie różnych poziomach.

      Pierwsze podejście - to właśnie podejście wiary, takie prezentuje Biblia.
      Drugie - to podejście nauki, o tym mówi teoria Darwina.

      Pozdrawiam. :-)
      • Gość: tamtentaki Re: Sąd nad Darwinem IP: *.elblag.dialog.net.pl 07.11.05, 21:38
        Tak to mniej więcej próbują widzieć (i wtłaczać w co mniej rozgarniętych ludzi
        (głównie dzieci) dzisiejsi notable w czerni). Ciekawe tylko dlaczego jeszcze
        niewiele ponad 100 lat temu można było narazić się na duże nieprzyjemności
        zaprzeczając takim "rodzynkom" głoszonym przez kościół, jak te mówiące o
        powstaniu świata w roku 4004 pne (podana była również data i pora dnia,
        zainteresowanych zachęcam do poszperania nie tylko po sieci - na prawdę warto,
        czyta się jak scince-fiction przeszłości). Dopiero przyciśnięty do muru przez
        ludzi nauki i ich osiągnięcia, kościół katolicki musiał "poprawić" co nieco i
        nagle okazało się, że Pisma Świętego natchniętego Duchem Świętym tak na prawdę
        nie należy traktować dosłownie, a Adam i Ewa z marszu stali się symbolami.
        Jeszcze kilkadziesiąt lat i okaże się, że Bóg, niebo itp. to właścwie również
        były tylko takie symbole... a tak na prawdę, to chodziło o "dobro",
        wszechobecnego ducha, czy jakie tam cudo wymyślą, żeby porozumieć się z innymi
        równie odkrywczymi religiami (ekumenizm pełną gębą).
        I tym właśnie różni się nauka od religii, a co za tym idzie również dwie teorie
        podane w tekście.
        • Gość: bah Re: Sąd nad Darwinem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.05, 05:23
          No spoko, masz rację. Tylko pisz "naprawdę" razem, bo to naprawdę wkurzający
          błąd (przynajmniej dla niektórych), zresztą nie wiedzieć czemu jeden z
          najczęstszych błędów ortograficznych na różnych forach i nie tylko.
      • Gość: abhaod :) IP: *.pools.arcor-ip.net 07.11.05, 22:35
      • sklis Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 23:32
        Gość portalu: Puchatek napisał(a):

        > Gość portalu: life is brutal napisał(a):
        >
        > > W Polsce tez bys sie przydal taki proces i wydzielenie religii ze szkół,
        >
        > W POlsce, przyjacielu, większość chrześcijan to członkowie Kościoła
        > Rzymsko-katolickiego, który akurat nie widzi żadnych istotnych sprzeczności
        > pomiędzy prawdą o stworzeniu świata przez Boga a teorią ewolucji.

        Co nie zmienia faktu, że nauczanie religii chrześcijańskiej w wydaniu rzym.-kat.
        w szkołach publicznych jest ewidentnym naruszeniem równouprawnienia ze względu
        na przekonania religijne. Dlatego nauczanie religii (jakiejkolwiek) powinno
        zostać USUNIĘTE ze szkół publicznych i przeniesione do stosownych kościołów.

        Dlaczego jeszcze? Pal sześć pieniądze (nauczanie religii rzym.-kat. w szkołach
        opłacane jest z podatków WSZYSTKICH POLAKÓW, a tymczasem salki katechetyczne w
        kościołach, zbudowane kiedyś ze składek rodziców, by ich dzieci miały się gdzie
        uczyć religii, są dziś wynajmowane za niezłe pieniądze różnym instytucjom -
        łacznie z hurtowaniami win) - chodzi właśnie o to, że dzieci-niekatolików jest
        mniejszość. Gdy nauczanie religii odbywało się w kościołach, nikt nic do nich
        nie miał. Dziś są prześladowane - przez kolegów, bo są inne. I tego nie zmieni
        żadne kazanie z ambony.

        Mam nadzieję (choć wątłą), że to się kiedyś zmieni.
    • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 19:22
      Fatalnie napisany artykuł. Poczynając od tytułu.

      Na początek parę faktów:
      0. pierwsza poprawka do konstytucji USA zabraniu panstwu popierania lub
      zabraniania jakiejkolwiek religii.

      1. Sąd nie jest nad Darwinem, ale nad kwestią konstytucyjności programu
      nauczania zawierającego tzw. "inteligentny projekt".

      2. Inteligentny projekt jest elementem tzw. strategii klina, której celem jest
      przekształcenie USA w państwo wyznaniowe.

      3. Inteligentny projekt nie jest teorią naukową ponieważ niczego nie wyjaśnia.
      Jest co najwyżej hipotezą.

      4. Inteligentny projekt jest błędny logicznie (przez dowodzenie zakładanego).

      Większość "ekspertów" od inteligentnego projektu odmówiła składania zenzań.
      Jedynym który nie załapał, że zostanie rozebrany na części był Michael Behe.
      Oprócz wymienionego w artykule przyznania racji, że według niego astrologia jest
      nauką, adwokat zmusił go do przyznania, ze jego własne badania przeczą jego
      hipotezom o inteligentnym projekcie. Behe cały czas unikał odpowiedzi na
      pytania, bredził na temat Big Bangu (wielokrotnie zostało wykazane podczas
      procesu, ze nie ma podstaw by uwazac sie za eksperta od kosmologii) i ciagle
      probowal redefiniowac pojecia.

      Widząc, że proces pogrąża misternie tworzoną od lat konspirację, Discovery
      Institute, organizacja pseudonaukowa finansowana przez kreacjonistów i głowny
      proponent IP zaczął się stanowczo odcinać od tego procesu.

      Najbardziej rozrywkową częścią rozprawy były przesłuchania członków rady
      edukacyjnej. Kłamali w zywe oczy pod przysiega. Zaprzeczali sobie co drugie
      zdanie etc. Wyszła sprawa amatorskiego prania pieniedzy (proba zatarcia sladu
      finansowego peiniedzy za ktore dystrykt kupil kreacjonistyczna ksiazke "the
      Panda's Thumb", pieniadze zostaly zebrane na skladke w kosciele, a potem kilka
      razy zmienialy rece). Przylapani na klamstwach i mataczeniu kreacjonisci
      tlumaczyli sie miedzy innymi uzaleznieniem od narkotykow (oxycontin). Postawa
      kreacjonistow byla tak fatalna i olewcza w stosunku do sadu, ze zdolali
      rozwscieczyc sedziego federalnego prowadzacego sprawe, ktory byl nominowany
      przez G.W. Busha.

      W artykule, swiadomie lub nieswiadomie powielone jest kilka bzdur.

      1. pastor baptystów z sąsiedniego Loganville, broniąc IP, atakuje ewolucję. -
      Jeśli teoria ewolucji jest prawdziwa, to dlaczego nie ma zwierzęcych form
      pośrednich: np. ptaków z płetwami czy ryb z piórami? - pyta pastor.

      pastor oczywiscie nie rozumie na czym polega ewolucja. Nie widzimy czegos
      takiego jak pastor sobie wyobraza, wlasnie dlatego ze zachodzi ewolucja.
      Obserwacja taka jaka by pastor chcial przeczyla by Teorii Ewolucji

      2. Co ciekawe, niektórzy z rodziców, którzy rozpoczęli w sądzie batalię o "prawo
      do nauki", a także wielu zeznających na ich korzyść naukowców nie ukrywają, że
      głęboko wierzą w Boga. W jakiś cudowny sposób udaje im się połączyć religijność
      z tym, że "wszyscy pochodzimy od małpy".

      Zakoczenie artykulu jest tak fatalne, ze az mnie w kszeslo wbilo:

      2a> "wszyscy pochodzimy od małpy"
      To jest totalna bzdura, powielana przez kreacjonistow. Nie pochodzimy od malpy
      ale mielismy wspolnego przodka z malpami.

      2b W jakiś cudowny sposób udaje im się połączyć religijność z tym, że "wszyscy
      pochodzimy od małpy".
      Nie ma w tym nic cudowngo. Autor artykulu wykazal sie kompletnym niezrozumieniem
      pogladow filzoficznych dotyczacych pochodzenia zycia na Ziemii. Jakakolwiek
      dualistyczna metafizyka jest jak najbardziej kompatybilna z takim pogladem. To
      znaczy opis w Genesis dotyczy duchowego pochodzenia czlowieka.

      3. Dowcip o ksiedzu i malpie powiela typowy bledny argument typu non sequitur
      • historyk12 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 21:20
        Gość portalu: Enzo napisał(a):
        2a> "wszyscy pochodzimy od małpy"
        To jest totalna bzdura, powielana przez kreacjonistow. Nie pochodzimy od malpy
        ale mielismy wspolnego przodka z malpami.

        Tak, tylko że ten wspólny przodek człowieka i małp (chodzi o małpy
        człekokształtne) był... małpą!
        • Gość: eurofanatik Re: Sąd nad Darwinem IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.11.05, 21:37
          A nawet jezeli byl to co z tego?
        • sklis Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 23:13
          historyk12 napisał:

          > Tak, tylko że ten wspólny przodek człowieka i małp (chodzi o małpy
          > człekokształtne) był... małpą!

          Co to znaczy - małpą? Jaką małpą? I jakiego człowieka? Homo Sapiens czy Homo
          Erectus? Czy może nie było Homo Erectus? A może Homo Erectus też trochę był
          małpą? Czy jednak był człowiekiem, którego nie odróżnilibyśmy spośród innych na
          ulicy? To nie takie proste... Ewolucja przebiega bezstopniowo - na przestrzeni
          jednego pokolenia nie da sie odróżnić jednego gatunku od drugiego. I na dobrą
          sprawę człowiek współczesny to już trochę coś innego niż człowiek, powiedzmy, z
          czasów Chrystusa...

          Pozdrawiam,
          M.
        • Gość: Ro Re: Sąd nad Darwinem IP: 82.139.30.* 08.11.05, 02:48
          My NADAL jesteśmy małpami. Nie mamy nic niemałpiego i małpy nie mają nic
          bardziej małpiego niż my :)
          • rebjot Re: Sąd nad Darwinem 08.11.05, 11:50
            Mamy coś "niemałpiego" - przeciwstawny kciuk. Żaden z żyjących gatunków
            naczelnych tego nie ma choć, jak głoszą najnowsze teorie ewolucji hominidów, w
            przeszłości było co najmniej kilka gatunków mających tę cechę, podobnie jak
            fizjologczne i anatomiczne przystosowanie do poruszania się na dwóch kończynach
      • anty.rydzyk Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 21:21
        O dzieki Ci Jasnie Oswiecony, ze nas maluczkich gluptaskow starasz sie rozjasnic
        blaskiem swej Bezboznej Wiedzy itd.

        Nie chce mi sie szukac pekniec w Jasnym Wywodzie Twym, ale rozbawil mnie setnie
        PROBLEM kaski na ksiazke. Biedacy tyle sie musieli wic zeby wyjasnic skad te
        kilkadziesiat dolarow wyluskali na Czysta Wiedze dla dzieciakow... ja bym ta
        kase z kieszeni wlasnej wyciagnal, a nie tlumaczyl jakimis skladkami na
        Czernice. To jeszcze bardziej absurdalne niz IP, hehe.
        • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 23:45
          Mozesz rozwinac swoja wypowiedz? Nie moge znalezc sensu.

          co do mojej wypowiedzi to nie byl wywod ale podanie faktow. Protokol procesowy
          jest dostepny na necie wiec sam sprawdz.
          • anty.rydzyk Re: Sąd nad Darwinem 08.11.05, 20:49
            Nie pomoge w poszukiwaniu sensu :( Jesli masz potrzebe znalezienia to szukaj bez
            moich wskazowek... nie jestem edukatorem, kaznodzieja, ani tlumaczem.

            "Wywod" wsparty "faktami".

            Nie przyszloby mi do glowy zeby cie sprawdzac. Zadnym stwierdzeniem nie
            kwestionowalem wiernosci przekazu. Absurdalnosc sytuacji nie wyklucza jej
            realnosci (vide FSM).
      • magdolot Dzięki Ci, Enzo! 08.11.05, 03:47
        Za dojaśnienie i za danie panu dziennikarzowi w ucho, bo należało się mu.
        Mnie w fotel wbił cytat:
        <batalia o "prawo do nauki">
        Pan Ulanowski albo cudzysłowu używać nie umie, albo sam astrologię za naukę
        uważa.
        Dawkinsa polecam. Szczególnie panu Ulanowskiemu - może przestanie od małpy
        pochodzić.
        www.guardian.co.uk/life/feature/story/0,13026,1559743,00.html
      • Gość: Ciupaga Re: Sąd nad Darwinem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 14:29
        Dzięki Enzo że chciało Ci się to napisać.
        Nie sądziłem że poziom artukułów w tej gazecie kiedyś spadnie tak nisko.
        Wygląda to tak jakby wszystkich pracowników odpowiedzialnych za pisanie
        wymienili na tumanów. Bo rozumiem że jeden cymbał piszący taki artykuł mógł
        przypadkiem znaleźć zatrudnienie w gazecie, ale chyba ktoś to czytał przed
        publikacją i też nie zauważył jakie to brednie ?
        Poziom wielu artykułów tu publikowanych jest po prostu żenujący. Jedynym
        wytłumaczeniem chyba może być to że uważają FAKT za bezpośrednią konkurencję i
        muszą dorównywać mu poziomem (a dużo już im nie brakuje) by odebrać
        czytelników.
        Zakończenie tego tekstu chyba ze trzy razy przeczytałem bo nie mogłem uwierzyć.
    • substantiv Pierre Teilhard de Chardin 07.11.05, 19:23
      czas przypomniec geniusza teologii i zwolennika teorii Darwina czyli ojca
      Pierre Teilhard de Chardin SJ

      www.magazyn.ekumenizm.pl/content/article/20031013184801531.htm

      + + +

      mialbym rozwiazanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu.
      • Gość: Enzo Re: Pierre Teilhard de Chardin IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 19:30
        Przykro mi ale poglądy de Chardina miały niewiele wspólnego z TE i poglądami
        Darwina. De Chardin był pogrobowcem ortogenezy.
        • Gość: misiator665 poklon sie Twemu panu Makaronowi IP: *.user.msu.edu 07.11.05, 20:10
          wszystko co nas otacza pochodzi od niego!
          niech latajacy Makaron bedzie z Toba!
          rAmen I say,

          www.venganza.org/
          PASTAFARIANS
    • mirek.zkanady Tego calego Darwina sobie mozna 07.11.05, 19:50
      o kant dupy rozbic. Owszem interesujaca teoria, ale slaba i tylko teoria.
      • praptak Aż "teoria" 07.11.05, 20:06
        > o kant dupy rozbic. Owszem interesujaca teoria, ale slaba i tylko teoria.

        Nie "tylko teoria" ale "aż teoria". W nauce nie ma silniejszego nazwania zbioru
        stwierdzeń niż nazwanie go teorią. Cały ten argument że "to tylko teoria" opiera
        się na celowym pomieszaniu znaczenia słowa "teoria" w sensie naukowym i słowa
        "teoria" w sensie potocznym.
        Teoria liczb czy teoria grafów to też "tylko teorie".
        • Gość: sp00f Re: Aż "teoria" IP: *.murator.com.pl 08.11.05, 10:50
          Z tą różnicą, że w teoriach aksjomatycznych możesz dowodzić a priori. Znaczenie
          słowa "teoria" w przypadku teorii Darwina pokrywa się dokładnie z potocznym
          rozumieniem - zbiór postulatów, jak dotychczas nie w pełni zweryfikowanych. A
          nawet, gdyby zostały w pełni zweryfikowane, to i tak zawsze istnieje możliwość,
          że pojawią się fakty jej przeczące, więc nie można żadnego z jej postulatów
          uznać za apriorycznie prawdziwy, co najwyżej wysoce prawdopodobny. Tak samo jest
          z teoriami fizyki, chemii, etc. Matematyka to zupełnie inna para kaloszy.
          • Gość: mmos Re: Aż "teoria" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 14:51
            Bez aksjomatów w ogóle nie ma żadnej teorii. W związku z tym każdy światopogląd
            ma cechy wiary. Dlatego ciekawy byłby proces o zakaz interpretowania
            scjentystycznego nauki jak to się czasami dzisiaj robi w szkołach.
            Można poszukać w internecie "Wuj Zbój" Ma on dużo do powiedzenia na ten temat.
          • dem0kryt Re: Aż "teoria" 08.11.05, 15:15
            Fizyka rzeczywiście jest pełna takich "teorii". Bazując na nich sporo
            zbudowaliśmy - samoloty latają, komputery działają, potrafimy przewidywac pewne
            zjawiska.

            Teoria Darwina, w swiej obecnej postaci, jest wciąż teorią. To jasne. Ma jednak
            wiele dowodów na swoje poparcie. Jeśli chodzi o inteligentny projekt - opiera
            się on głównie na wskazywaniu braków i niewiadomych w teorii ewolucji. Własny
            dorobek naukowy zwolenników teorii - raczej mierny (no, może "nieredukowalna
            złożoność" Behego). Na tej samej zasadzie można było odrzucić heliocentryczną
            teorię Kopernika bo on też popełnił błąd. Zakładał, że planety poruszają się
            wokół Słońca po orbitach w kształcie idealnego okręgu i jego obliczenia nie
            oddawały wiernie rzeczywistegho ruchu planet. Naprawił to dopiero Kepler...
      • Gość: unicef123 Re: Tego calego Darwina sobie mozna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 20:24
        wszystko opiera się na teorii.Chociażby E+mc2 do dziś jest nie udowodnione czy
        ta teoria jest prawdziwa! Pozdrawiam i spokoju życzę
        • hermann5 Re: Tego calego Darwina sobie mozna 07.11.05, 20:40
          Gość portalu: unicef123 napisał(a):

          > Chociażby E+mc2 do dziś jest nie udowodnione

          Prawdziwość tego akurat wzoru została udowodniona przez amerykańskie bomby
          jądrowe. Szkoda, że nie pozostał tylko teorią...
          • Gość: abhaod zapomniales;na koncu cie zastrzela IP: *.pools.arcor-ip.net 07.11.05, 22:41
          • Gość: Obaryb Re: Tego calego Darwina sobie mozna IP: *.msp.gov.pl / *.mst.gov.pl 08.11.05, 09:38
            Nie została udowodniona, tylko wybuch jądrowy nie jest z tą teorią sprzeczny.
            Teorie naukowe nie mogą zostać udowodnione, mogą być tylko "dotychczas nie
            obalone".
            • kotek.filemon Re: Tego calego Darwina sobie mozna 08.11.05, 09:46
              Gość portalu: Obaryb napisał(a):

              > Nie została udowodniona, tylko wybuch jądrowy nie jest z tą teorią sprzeczny.
              > Teorie naukowe nie mogą zostać udowodnione, mogą być tylko "dotychczas nie
              > obalone".

              Przechodzisz w obręb filozofii nauki a nie praktyki naukowej. Przy okazji, tzw.
              naiwny falsyfikacjonizm został już poddany krytyce. Nawet sam Popper przyznał,
              że teoria potrzebuje umotywowania, by stać się w pełni teorią naukową...
              • Gość: Obaryb Re: Tego calego Darwina sobie mozna IP: *.msp.gov.pl / *.mst.gov.pl 08.11.05, 09:59
                Jeżeli przyjmuje się założenia (czyli filozofię nauki), to trzeba się ich
                trzymać. Praktyczne zakładanie czegoś za "pewnik" prowadzi do wypaczenia, gdy
                pewnik jest fałszywy.

                Powoduje to rozłam nauki na filozofię (która z samego założenia jest nie tyle
                nauką co budowaniem systemu niesprzecznych twierdzeń i jako taka z założenia
                nieweryfikowalna) i na praktykę, która często o fundamentach teorii nauki nie
                ma pojęcia. Czy na biologii uczy się logiki i zasad wnioskowania? Szczerze
                mówiąc nie wiem, ale znam paru naukowców, którzy wnioskują "z przyzwyczajenia".

                • kotek.filemon Re: Tego calego Darwina sobie mozna 08.11.05, 10:16
                  > Powoduje to rozłam nauki na filozofię (która z samego założenia jest nie tyle
                  > nauką co budowaniem systemu niesprzecznych twierdzeń i jako taka z założenia
                  > nieweryfikowalna)

                  Na mocy drugiego twierdzenia Godla w ramach systemu niesprzecznego (tu pomijam
                  szereg założeń natury stricte teoriomnogościowej, nieistotnych dla filozofii)
                  nie da się udowodnić jego własnej niesprzeczności. Oczywiście, flizofia nie jest
                  ani "weryfikowalna" ani "falsyfikowalna", nie jest więc nauką ani
                  indukcjonistyczną ani w sensie popperowskim.

                  > i na praktykę, która często o fundamentach teorii nauki nie ma pojęcia.

                  Mimo to jakoś działa. Pamiętam nawet taki artykuł "Niepojęta skuteczność
                  matematyki w naukach przyrodniczych". Praktyka matematyki stosowanej jest
                  odległa (dosyć) od matematyki czystej oraz (bardzo) od filozofii matematyki a
                  mimo to wszystko jakoś działa...
                  • Gość: sp00f Re: Tego calego Darwina sobie mozna IP: *.murator.com.pl 08.11.05, 10:57
                    > Na mocy drugiego twierdzenia Godla w ramach systemu niesprzecznego (tu pomijam
                    > szereg założeń natury stricte teoriomnogościowej, nieistotnych dla filozofii)
                    > nie da się udowodnić jego własnej niesprzeczności.

                    Widać mała Twoja wiedza logiczna, ale to brudne szczegóły raczej nikogo z
                    normalnych ludzi nie interesujące ;) Generalnie masz jednak rację; uczciwość
                    naukowa (jest w naszych czasach w zaniku) według Twojego rozumowania
                    (poprawnego!) wymaga uczciwego przyznania przez proponentów darwinizmu, że jest
                    to *tylko* teoria. Przechodzenie od hipotez do praktyki jest praktyką w nauce
                    nieuczciwą i śliską - vide pałowanie fizyków na początku XX wieku przez Plancka.
                    • Gość: bah Re: Tego calego Darwina sobie mozna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.05, 05:51
                      >> Na mocy drugiego twierdzenia Godla w ramach systemu niesprzecznego (tu
                      pomijam
                      >> szereg założeń natury stricte teoriomnogościowej, nieistotnych dla filozofii)
                      >> nie da się udowodnić jego własnej niesprzeczności.

                      > Widać mała Twoja wiedza logiczna

                      Czyja "mała wiedza", Godla? ;-)

                      > ale to brudne szczegóły raczej nikogo z normalnych ludzi nie interesujące ;)

                      Ehe, mnie na przykład nie interesuje za bardzo, jak wielka jest wiedza
                      logiczna kotka.filemona. Lol.
                      Pocieszę Cię, że rozumiem, o co Ci chodziło, chociaż nie postarałeś się, żeby
                      to było jasne.

                      > wymaga uczciwego przyznania przez proponentów darwinizmu, że jest
                      > to *tylko* teoria.

                      Co rozumiesz przez *tylko*? Nie dość, że teoria, to jeszcze całkiem ugruntowana.

                      > Przechodzenie od hipotez do praktyki jest praktyką w nauce
                      > nieuczciwą i śliską - vide pałowanie fizyków na początku XX wieku przez
                      Plancka

                      Ale żeś namieszał. Że niby Planck był nieuczciwy? Weź się jaśniej wyrażaj, bo
                      Twoje wypowiedzi przy najlepszej wiedzy i chęci można rozumieć na sto sposobów.
        • Gość: niddre [...] IP: *.acn.waw.pl 07.11.05, 22:37
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • mg2005 Teoria naukowa 07.11.05, 20:30
        Dzieci w szkole powinny być uczone,że:
        1/ Teoria uznawana dziś za prawdziwą nie musi być prawdziwa w rzeczywistości

        2/ Teorie naukowe są z natury swej ograniczone, bo wyjaśnienia szukają tylko
        w świecie fizycznym (np. opętanie traktują jako chorobę psychiczną) - nie
        dopuszczają wyjaśnień metafizycznych, choć nie mogą ich obalić

        3/ Teoria Darwina nie wyjaśnia powstania świadomości (jako produktu
        ubocznego ewolucji)

        --
        A że dziennikarze "G*Wna" to ciemniaki -to inna sprawa...
        • Gość: salvionaut Teoria Teorii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 21:31
          Troszke namieszales (bez przesady znów). Spróbuję to uporządkować:

          > 1/ Teoria uznawana dziś za prawdziwą nie musi być prawdziwa w rzeczywistości

          Pojęcie, że coś jest prawdziwe "w rzeczywistości" nie jest właściwym pojęciem.
          Teoria może być jedynie _zgodna_ z obserwacjami rzeczywistości lub zostać w
          końcu obalona. Teorie opisujące świat fizyczny (czyli wszystkie niematematyczne,
          bo te z kolei wychodzą od aksjomatów) mają to do siebie, że są niepełnym opisem
          świata
          wychodzącym z dotychczasowych obserwacji i pozwalają ten opis w jakiś sposób
          poszerzyć o przewidywania przyszłych obserwacji.
          Być może jedynym obiektem, który można nazwać "Pełną Teorią Wrzechświata" jest
          sam Wrzechświat właśnie.

          > 2/ Teorie naukowe są z natury swej ograniczone, bo wyjaśnienia szukają tylko
          > w świecie fizycznym (np. opętanie traktują jako chorobę psychiczną) - nie
          > dopuszczają wyjaśnień metafizycznych, choć nie mogą ich obalić

          Nigdzie nie jest zabronione, aby teoria dotyczyła metafizyki. Zresztą każda
          metafizyka z którą mamy do czynienia staje się automatycznie fizyką, bo mówimy o
          czymś co ujawnia się w świecie fizycznym.
          Naukowcy jak najbardziej dopuszczają tzw. wyjaśnienia metafizyczne, ale w
          sformułowaniach teorii stosuję się tzw. Brzytwę Ockhama - przyjmuje się
          najprostsze wyjaśnienie ze wszystkich wyjaśnień, które dają takie same
          przewidywania.
          Przykład z mechaniki kwantowej: Teoria mówi, że stan obiektu/układu jest
          opisywany zespoloną funkcją falową.
          Ok, dobra, ale są możliwe są też inne interpretacje:
          Np.: "Czerwone krasnoludki decydują wspólnie kiedy, ma być emitowany foton.",
          albo: "Wszyscy żyjemy w Matrixie i wszystko oblicza superkomputer."
          Niestety żadna z tych interpretacji nie daje nam więcej (jeśli chodzi o
          przewidywania) niż funkcje, więc za teorię uznaje się funkcje i jej sie używa,
          a reszta to interpretacje.
          Ciekawostka: Pewna interpretacja mech.kwantowej, która aspirowała do bycia
          teorią, mianowicie teoria "lokalnych, ukrytych zmiennych" została w latach
          60-tych obalona przez empiryczne sprawdzenie nierówności Bella. I nie jest już
          ani teorią, ani interpretacją. en.wikipedia.org/wiki/Bell_inequality
          Wracając, przekornie: Czy to nie jest "metafizyczne", że obiekty w świecie
          zachowują się jak funkcje zespolone określone na całym Wrzechświecie i nijak
          prościej?

          > 3/ Teoria Darwina nie wyjaśnia powstania świadomości (jako produktu
          > ubocznego ewolucji)

          Ad 3/ - Zgadza się, ale zależy jak definiujesz świadomość. Być może dla każdej z
          zewnętrznych definicji empirycznych (typu: "Jak widzi siebie w lustrze to
          "wyglada" jakby kojarzył że to on.") znalazłoby się wyjaśnienie ewolucyjne...

          Pozdrawiam.
          • Gość: Krzysiek Re: Teoria Teorii IP: *.net-serwis.pl 07.11.05, 21:46
            Dodam troche.
            Teoria naukowa musi byc falsyfikowalna - tzn musi istniec mozliwosc jej
            obalenia, czyli wykazania ze jest nieprawdziwa. Najlepiej jakby sam
            autor teorii wskazal ewentualna metode jej obalenia. Teorie ewolucji
            mozna probowalic obalic wskazujac jakas zmiane gatunku (ewolucyjna)
            ktora nie sluzy lepszemu przystosowaniu do srodowiska a sie
            utrwala. Problemem moze byc fakt, ze dany gatunek tez stanowi swoje
            srodowisko (poszczegolne osobniki musza konkurowac takze z soba)
            i niektore cechy sluza bardziej dekoracji i 'demonstracji sily'
            niz samemu przetrwaniu.

            Problem wszelkich teorii metafizycznych polega na tym ze nie
            da sie ich obalic. Podobnie np. z twierdzeniami von Danikena -
            wiele mozna wyjasnic wizyta UFO tylko nie bardzo jest jak
            wymyslec sposob obalenia takiej teorii.
            • Gość: salvionaut Re: Teoria Teorii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 22:04
              > Teoria naukowa musi byc falsyfikowalna - tzn musi istniec mozliwosc jej...
              >...
              > Problem wszelkich teorii metafizycznych polega na tym ze nie
              > da sie ich obalic. Podobnie np. z twierdzeniami von Danikena -
              > wiele mozna wyjasnic wizyta UFO tylko nie bardzo jest jak
              > wymyslec sposob obalenia takiej teorii

              Słuszna uwaga... choć ja nazwałbym teorie Danikena właśnie nieudanymi
              interpretacjami.
              Można wszystko tłumaczyć UFO, ale co z tego wynika? NIC, nawet mniej niż
              z własciwych teori historycznych. Czy wskazuje on gdzie szukać pozostałych
              śladów UFO? Żeby chociaż cokolwiek z tego wynikało poza tym co już wiemy, a tak
              to takie pitolenie bez sensu...

              Z drugiej strony przeróżne interpretacje są potrzebne, nawet niewłaściwe.
              To tak jak słuchanie bajek - rozwija wyobraźnie i pomysły na szukanie i
              weryfikowanie prawdy w świecie.
              • Gość: Krzysiek Re: Teoria Teorii IP: *.net-serwis.pl 07.11.05, 23:24
                Ale nalezy zauwazyc ze hipotezy Danikena sa niefalsyfikowalne - cokolwiek by
                nie pokazywac jako dowod przeciw tej teorii, jej zwolennicy zawsze moga
                stwierdzic ze 'UFOludki' wlasnie tak zrobili dla zatarcia sladow itp.
                To juz latwiej jest obalic teorie IP, zakladajac ze ta sila sprawcza jest
                Bog - ingerencja w przebieg ewolucji oznaczalaby poprawke, a to znaczy ze
                poczatkowo Bog sie pomylil i musial poprawiac, a to jest sprzeczne z
                definicja Boga, jako nieomylnego. Poza tym Bog istnieje poza czasem
                wiec mie musi wprowadzac poprawek 'w trakcie' - od poczatku wiec
                co z tego wyjdzie.
                • jas_wedrowniczek2 To przykład aby młodzi ludzie zaczęli myslec.. 08.11.05, 08:57
                  Artykułu dotyka odwiecznego problemu szukania fundamentów naszego bytu
                  na ściezkach wiary lub rozumu.

                  Coś co sam zrozumiałem wiele lat temu, to to, że jest bardzo dużo ludzi którzy
                  z wielu meandrów tzw światopoglądu tworzą ideologię. Ideologię którą potem
                  wykorzystują instrumentalnie i bezmyśłnie do klasyfikacji
                  na tych uczciwych i łotrów lub oświeconych i głupców.

                  Zauważmy że spór o IP może być świetną okazją do sprowokowania myślenia u
                  młodych ludzi. Nie upierałbym się więc by zakazywać młodzieży wiedzy o
                  Kreacjoniźmie czy IP.

                  Zamiast polaryzować wiedzę i dzielić ludzi na oświeconych i tępych lepiej
                  wskażmy filary na których opiera się podział nauka/wiara:

                  Proponuję np. link:
                  pl.wikipedia.org/wiki/Paradygmat_%28nauka%29
                  Opisujący m.inn. różnice między paradygmatem a dogmatem

                  Najważniejsze aby u młodych ludzi uruchomic proces myślowy.
                  Każdy i tak wybierze punkt widzenia jaki mu w danej chwili odpowiada.
              • Gość: Krzysiek Re: Teoria Teorii IP: *.net-serwis.pl 07.11.05, 23:33
                W sumie mowimy o tym samym - falsyfikowalnosc teorii jest scisle zwiazana z
                mozliwoscia wyciagniecia wnioskow. Zakladajac ze jakas teoria jest sensowna i
                zgodna z aktualnie znanymi faktami to jest obalenie polega na wykazaniu ze
                wnioski z teorii sa sprzeczne z nowymi faktami, poznanymi po sformulowaniu
                teorii.
                • Gość: salvionaut Re: Teoria Teorii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 00:22
                  Dokładnie tak.
            • agrafek Re: Teoria Teorii 08.11.05, 08:42
              Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

              > Dodam troche.
              > Teoria naukowa musi byc falsyfikowalna - tzn musi istniec mozliwosc jej
              > obalenia, czyli wykazania ze jest nieprawdziwa. Najlepiej jakby sam
              > autor teorii wskazal ewentualna metode jej obalenia. Teorie ewolucji
              > mozna probowalic obalic wskazujac jakas zmiane gatunku (ewolucyjna)
              > ktora nie sluzy lepszemu przystosowaniu do srodowiska a sie
              > utrwala. Problemem moze byc fakt, ze dany gatunek tez stanowi swoje
              > srodowisko (poszczegolne osobniki musza konkurowac takze z soba)
              > i niektore cechy sluza bardziej dekoracji i 'demonstracji sily'
              > niz samemu przetrwaniu.
              >
              > Problem wszelkich teorii metafizycznych polega na tym ze nie
              > da sie ich obalic. Podobnie np. z twierdzeniami von Danikena -
              > wiele mozna wyjasnic wizyta UFO tylko nie bardzo jest jak
              > wymyslec sposob obalenia takiej teorii.
              >

              Akurat Daeniken to średni problem, wystarczy przywołana to reguła "rzytwy
              Ockhamana". Na stawiane przez Daenikena prościej (tj. bez mnożenia założeń) i
              pełniej odpowiada etnografia.
              pozdrawiam
          • mg2005 Re: Teoria Teorii - do salvionaut 07.11.05, 22:58
            Dziękuję za ciekawy post. Z braku czasu odpowiem jutro.
          • mg2005 Re: Teoria Teorii - do salvionauta 08.11.05, 19:47
            1/ Teoria prawdziwa tzn.: odpowiadajaca rzeczywistości.
            Teoria "prawdziwa" dziś - jutro może zostać obalona lub zmodyfikowana.
            Np. teoria grawitacji Newtona długo była 'prawdziwa' i zgodna z obserwacjami.
            Dlatego nie należy przedstawiać dzieciom teorii Darwina jako niewzruszonego
            dogmatu i ostatecznej teorii ewolucji. Myślę,że ta teoria nie zostanie obalona,
            ale może być zmodyfikowana (tak jak teoria Newtona).

            2/ Miło mi ,że nauki fizyczne dopuszczaja wyjasnienia metafizyczne.
            To,że nauki niewiele mogą powiedzieć o rzeczywistości pozafizycznej
            (jednocześnie nie mogąc jej zanegować) - to nie zarzut, ale stwierdzenie faktu
            I tego faktu należy uczyć w szkole.
            "Brzytwa Ockhama" to dobra rzecz, ale z brzytwą trzeba ostrożnie...)))
            (bo można wyciąc za dużo).Jesli teoria zgadza się z doświadczeniem na poziomie
            świata fizycznego, to nauka nie wnika dlaczego tak się dzieje.
            Jeśli świat 'mozna wytłumaczyć bez Boga", to znaczy,że Bóg nie istnieje?
            Oczywiście nie. I o tym trzeba uczyć w szkole.
            Czy nauka udowodniła gdzie są zapisane prawa fizyki (teraz i w chwili
            Wielkiego Wybuchu)? Dlaczego stałe fizyczne mają taką a nie inną wartość?
            Gdyby miały trochę inną - świat i człowiek by nie powstał (to argument na
            rzecz 'czynnika metafizycznego' - aczkolwiek tylko argument).
            Jeśli materia jest falą (stanem przestrzenno-energetycznym), to czy istnieje
            naprawdę, czy jest przejawem bytu pozamaterialnego?
            Jak na poziomie fizycznym wyjaśnić zjawisko 'nielokalności' (sprzężenia
            odległych cząstek) i ich wzajemnego 'informowania się' o swoim stanie?

            3/ Świadomość jest wtedy, gdy widzisz siebie w lustrze i myślisz:
            "To chyba ja"))
            Myślę,że powstanie świadomości zaprzecza materialistycznej teorii ewolucji
            • salvionaut Bóg a Flying Spagetthi Monster 08.11.05, 22:42
              Zbieram siły na odpowiedź bo trochę mam do napisania.
              Zastanów się nad tym co nazywasz metafizyką, czy rzeczywistością pozafizyczną.
              Bo jeśli są to rzeczy, które _NIJAK_ nie ujawniają się w świecie fizycznym - to
              powiedz mi - Co one Cię obchodzą? Jeśli Bóg nijak nie ujawnia się w świecie, to
              czym on się różni od Flying Spagetthi Monster?
              A jeśli się ujawniają? No to przecież zaczynają być częścią fizyki - i można je
              badać naukowo.

              Może jeszcze napiszę. Pozdr.
              • mg2005 Re: Bóg a Flying Spagetthi Monster 09.11.05, 13:53
                Są trzy możliwości:
                1/ Byty pozafizyczne nie istnieją
                2/ istnieją, ale nie oddziałują na świat fizyczny
                3/ oddziałują,ale nauka nie może tego odkryć (teraz albo wogóle)
                Np.: czy przeżycia mistyczne i Objawienia to omamy i zaburzenia psychiczne
                - czy nauka umie to rozstrzygnąć? Czy 'efekt wirującego słońca' w Fatimie
                widziany przez setki osób był zbiorową histerią i psychozą?
                Nauka wykręca się od odpowiedzi i być może nie jest w stanie odpowiedzieć.

                Albo kwestia: czy świat jest bytem samoistnym -to podstawowe pytanie na temat
                naszego świata. Śmiem twierdzić,że nauka nie jest w stanie rozstrzygnąć tej
                kwestii.

                Dlaczego mnie obchodzi świat pozafizyczny jeśli prawdą jest p.2 :
                a/ człowieka rozumnego interesuje nie tylko to co widzi
                b/ człowiek to być może także dusza, która znajdzie się w świecie pozafizycznym.

                Bóg, nawet jeśli nie ingeruje w świat, może dać mi Zbawienie
                - w przeciwieństwie do Spagetti...

                Pozdrawiam.
                • salvionaut Myślałem, myślałem i się rozpisałem. Czytaj :) 09.11.05, 16:45
                  Ok, dobrze wypunktowane. Zmusiło mnie do myślenia, ale czytaj teraz uważnie:

                  Twoje myślenie o pkt. 2gim jest nieścisłe. Odpowiedź dlaczego obchodzi cię p. 2/
                  jest wewnętrznie sprzeczna. Zobacz. Żyjesz wtedy w świecie, który jest
                  całkowicie odizolowany od tamtego czegoś. No więc w naszym świecie, wszystkie
                  teorie "Bogopodobne" są równoważne (nazwijmy je interpretacjami zgodnie z tym co
                  pisałem wcześniej) jeśli chodzi o ilość faktów w świecie je popierających.
                  Twoje życie jest wtedy oderwane od Boga całkowicie - i choćbyś nie wiem jak się
                  starał nie zbliżysz się do niego.
                  Napisałeś, że Bóg może dać zbawienie, a Spagetii nie - Ale co Ci po tym, jak nie
                  masz żadnych informacji o tym jak zostać zbawionym. Bo przecież założyliśmy, że
                  nie ma żadnego odziaływania na świat, a już każda taka informacja od Boga była
                  by oddziaływaniem. (Każde odziaływanie jest informacją i każda informacja jest
                  oddziaływaniem - taka prawda fizyczna). Jeśli np jest coś takiego jak sumienie
                  to Bóg odziałuje na świat fizyczny. Jeśli Bóg zostawił nam jakieś informacje, to
                  także odziałuje.
                  W przypadku, gdy nie odziałuje rozważania jak żyć stają się bezsensowne, bo nie
                  ma żadnych faktów ze świata fizycznego, które by to usprawiedliwiały, a ponieważ
                  Twoje działania są zupełnie niezależne od Boga, to nie możesz zwiększyć
                  prawdopodobieństwa, że do niego trafisz "po wszystkim" (jeśli jednak istnieje i
                  jakąś tam metodą, sitem wybiera kogo zbawić).
                  Wtedy zastanawianie się o takich rzeczach staje się bezsensownym działaniem
                  istot tego świata - takim zabijaniem czasu - i z punktu widzenia życia w tym
                  świecie i z punktu widzenia życia poza nim. I nawet wtedy Bóg powiedziałby Ci,
                  że mogłeś sobie wierzyć w Spagetti bo Spagetti miało na Ciebie taki sam wpływ
                  jak on. I śmiałby się z Ciebie, bo ma poczucie humoru ;)

                  > a/ człowieka rozumnego interesuje nie tylko to co widzi
                  To tylko złudzenie - właśnie człowieka interesuje i może interesować Tylko to co
                  widzi - przez widzenie rozumiem wszelkie dane sensoryczne, a więc także jego
                  własne myśli - jeśli np mózg jest połączony jakoś z duszą spoza tego świata, to
                  nasze myśli są dowodem na odziaływania spoza tego świata i znów, jak przy
                  sumieniu, zaprzeczyliśmy prawdziwości pkt 2/

                  ad 3/To jest normalne w zupełności, że cośtam się w świecie dzieje, a nauka
                  jeszcze o tym nie wie. Przecież naukowcy też mają swoje wierzenia! To jest
                  dokładnie to samo - mają w głowie swoją interpretacje, która wychodzi poza to co
                  do tej pory zaobserwowano i łamią sobie głowe cóż tu uczynić, aby ich
                  interpretacja stała się bardziej prawdziwa od innych, obowiązujących być może
                  teraz. Ale nie głoszą ich jako prawdziwych tylko ew sugerują. Tak samo jest z
                  wiarą w Boga. Prawdziwi mędrcy też nie głosili wszsystkiego co im do głowy
                  przyszło, tylko te wierzenia, które jakoś uwiarygadniali lub świat
                  uwiarygadniał. TO było działanie naukowe. (W pewnym stopni... może trochę
                  przesadzam...)

                  W przypadku 3/ ciekawą byłaby sytuacja następująca: Bóg odziałuje ergo można go
                  naukowo zbadać, ale odziałuje także w ten sposób, aby każda próba jego badania,
                  nie dawała jednoznaczych wyników. Nie wiem czy to jest możliwe. Być może Logika
                  i Matematyka dają na taką sytuację odpowiedź przeczącą ("Nie można zakryć sobą
                  siebie" - takie są podstawy tego rozumowania) ale tutaj trzeba by się mocno
                  skonsultować z fizyką, wybrać odpowiednie aksjomaty - czyli też możemy to badać
                  naukowo. Jeśli to jest ten przypadek - Bóg się ukrywa - to też w żadnym stopniu
                  nie należy odwoływać rozumowania naukowego, bo żadne inne nie da lepszych wyników.

                  Acha - filozofia, myślenie poprawnie prowadzone, czyli metodami Logiki i
                  Matematyki jest właśnie procesem poznawczym niewiele różniącym się od robienia
                  doświadczeń w akceleratorach materii. Tu i tam opieramy się na doznaniach, które
                  trafiają do naszego mózgu, a raczej naszego JA. I metody weryfikacji tych
                  doświadczeń powinny być podobne.

                  Podsumowując: Mój punkt jest ("my point is":) następujący:
                  Nie można nigdy podważać naukowych działań jako niewłaściwych prób zbadania Boga.
                  Naukowe rozumowanie jest jedynym słusznym rozumowaniem w naszym świecie. Bóg
                  ("jeśli to on") czy też świat, daje nam co kroku na ten temat wskazówki -
                  pokazuje nam, że każde inne rozumowanie jest błędne.
                  I nie można usprawiedliwiać swojej ignorancji faktem, że nauka nie wszystko może
                  wyjaśnić. Trzeba kombinować jakie tu doświadczenie zrobić, fizyczne czy myślowe,
                  aby dowiedzieć się więcej.
                  Jeśli Bóg nie chce byśmy się cokolwiek dowiedzieli - trudno, ale próbować
                  trzeba, a na pewno nic nie wskazuje na to, że należy zacząć posługiwać się inną
                  metodyką niż naukowy "rygoryzm myślenia".

                  Zdaję sobię sprawe, że ten wywód nie jest idealnym myślowym "doświadczeniem"
                  naukowym. W wielu miejscach w milczący sposób przyjmuję założenia/aksjomaty i
                  ich nie wymieniam... Ale już się zmęczyłem... Zresztą kto by przeczytał dłuższy
                  post :)

                  Ciekawe co o tym myślisz
                  Pozdrawiam,



                  • mg2005 Re: Myślałem, myślałem i się rozpisałem. Czytaj : 11.11.05, 11:31
                    Teoretycznie, w momencie tworzenia świata, Bóg mógł zakodować w nim pewne
                    informacje; ewentualnie stworzyć świat tak,żeby naprowadzić człowieka na
                    Zbawienie (gdyby Bóg musiał ingerować w przebieg ewolucji ,to by znaczyło,
                    że Jego dzieło było niedoskonałe).
                    Ale chyba istotniejsze jest co innego,(co pominąłem w poprzednim poście
                    - na zasadzie skrótu myślowego):
                    świadomość nie musi należeć do świata fizycznego (chyba potrafie to udowodnić),
                    chociaż jest z nim w interakcji. A wiec Bóg może przekazywać informacje
                    człowiekowi(oddziaływac) bezpośrednio do świadomości, nie oddziałując na
                    świat fizyczny.
                    Z drugiej strony, człowiek posiada wolną wolę (nie jest automatem), dlatego
                    oddziaływanie Boga na swiadomość nie jest nawet pośrednim oddziaływaniem na
                    świat fizyczny.

                    Nie chcę pomniejszać znaczenia nauki i naukowej metody badawczej - chodzi tylko
                    o świadomość jej ograniczeń (i tego należy uczyć w szkole).

                    Czy nauka może poznać Boga, nawet jeśli oddziałuje na świat? Myślę ,że nie.
                    Bóg nie stosuje się do żadnych praw naukowych i logicznych, poniewaz jest
                    bytem nieograniczonym. Nauka może najwyżej uznać istnienie Boga, ale nie
                    może orzekać o jego istocie i atrybutach.
                    Być może mistycy mają wiekszy wgląd w poznanie Boga,ale nie jest to poznanie
                    naukowe.

                    Pozdrawiam.
                • salvionaut Re: Bóg a Flying Spagetthi Monster 09.11.05, 17:03
                  Nawiązując bardziej do Twojej odpowiedzi:
                  > Np.: czy przeżycia mistyczne i Objawienia to omamy i zaburzenia psychiczne
                  > - czy nauka umie to rozstrzygnąć? Czy 'efekt wirującego słońca' w Fatimie
                  > widziany przez setki osób był zbiorową histerią i psychozą?
                  > Nauka wykręca się od odpowiedzi i być może nie jest w stanie odpowiedzieć.

                  To, że jeszcze nie umie odpowiedzieć nie znaczy, że należy przestać próbować -
                  jak narazie wydaje się, że za żadną z interpretacji nie ma faktów, które by ją
                  popierały. Jeśli chcesz faworyzwoać swoją interpretację Boskiego działania, to
                  proszę - kombinuj i myśl jak tu to wykazać.

                  > Albo kwestia: czy świat jest bytem samoistnym -to podstawowe pytanie na temat
                  > naszego świata. Śmiem twierdzić,że nauka nie jest w stanie rozstrzygnąć tej
                  > kwestii.

                  Dokładnie to samo - co wiesz na ten temat? Ja bardzo niewiele. Więc na jakiej
                  podstawie stawiasz hipotezę, że nauka nie rostrzygnie tej kwestii? Próbowaleś?
                  Z lenistwa? :)

                  Na pewno nie jest słusznym działanie, które głosi:
                  "Nie ma co próbować - tego nie da sie udowodnić, trzeba uwierzyć"
                  Owszem wierzyć można - wiara polega na tym, że wybierasz co chciałbyś udowodnić.

                  Żeby bylo jasne - ja coś jest nieudowodnione to nie znaczy, że to się od razu
                  odrzuca - np Nie udowodniono, że będąc dobrym człowiekiem wychodzi się na tym
                  "lepiej" (Cokolwiek by to miało znaczyć - tu czy tam) ale przecież wielu ludzi w
                  to wierzy, postępuje wg tej zasady i stara się to udowodnić - To jest jak
                  najbardziej słuszne.
                  • mg2005 Re: Bóg a Flying Spagetthi Monster 10.11.05, 12:44
                    >
                    > To, że jeszcze nie umie odpowiedzieć nie znaczy, że należy przestać próbować

                    Oczywiście, ale mam wrazenie,że nauka stroni od prób wyjaśnienia takich zjawisk.
                    Raczej je przemilcza,albo lekceważy -twierdząc (i słusznie!),że są to zjawiska
                    jednostkowe, niepowtarzalne eksperymentalnie, wiec nie poddają sie badaniu
                    metodą naukową.
                    -
                    > jak narazie wydaje się, że za żadną z interpretacji nie ma faktów, które by ją
                    > popierały. Jeśli chcesz faworyzwoać swoją interpretację Boskiego działania, to
                    > proszę - kombinuj i myśl jak tu to wykazać.

                    Nie chcę niczego faworyzować, chociaż wierzę w Boga, to nie wierzę w naukowy
                    dowód Jego istnienia.

                    > > Albo kwestia: czy świat jest bytem samoistnym -to podstawowe pytanie
                    >
                    > Dokładnie to samo - co wiesz na ten temat? Ja bardzo niewiele. Więc na jakiej
                    > podstawie stawiasz hipotezę, że nauka nie rostrzygnie tej kwestii? Próbowaleś?

                    Myślę,że świata nie może opisać w sposób pełny- obserwator znajdujący się
                    wewnątrz tego świata. Kwestia samoistności bytu, to kwestia 'metafizyczna' -
                    wykraczająca poza ten byt.
                    Na marginesie: z tego powodu nierozstrzygalna jest też kwestia tożsamości bytu,
                    np.: czy swiat,który widzisz po obudzeniu, to ten sam świat, który widziałes
                    przed zaśnięciem .

                    Pozdrawiam
        • Gość: eurofanatik Re: Teoria naukowa IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.11.05, 21:41
          mg2005 napisał:

          > 3/ Teoria Darwina nie wyjaśnia powstania świadomości (jako produktu
          > ubocznego ewolucji)

          Oczywiscie, ze wyjasnia. Swiadomosc ludzka jest elementem przystosowawczym.
          • mg2005 Re: Teoria naukowa 07.11.05, 22:56
            Gość portalu: eurofanatik napisał(a):

            > mg2005 napisał:
            >
            > > 3/ Teoria Darwina nie wyjaśnia powstania świadomości (jako produktu
            > > ubocznego ewolucji)
            >
            > Oczywiscie, ze wyjasnia. Swiadomosc ludzka jest elementem przystosowawczym.

            Nie sądzę. Komputer działa szybciej od mózgu,chociaż nie ma świadomości.
            Poza tym, gdyby świadomość była funkcją materii (mózgu), to nie mogłaby
            mózgiem sterować. "Ogon nie macha psem"))
            • Gość: Planulla Re: Teoria naukowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 00:57
              > Nie sądzę. Komputer działa szybciej od mózgu
              -a to ciekawe, masz jakis lepszy komputer niz moj, czy wolniejszy mozg? No
              offence. Komputery dzialaja szybciej od mozgu dopiero w 30 odcinku star trecka.

              > Poza tym, gdyby świadomość była funkcją materii (mózgu), to nie mogłaby
              > mózgiem sterować.
              -mozesz jasniej? Nie wiem czy dobrze zrozumialem o co ci chodzilo, ale urzyje
              twojego porownania. Mozg to komputer. Program realizowany w nim (swiadomosc)
              moze sterowac podzespolami: wyswietlac obrazy na ekranie, pobierac inforamcje ze
              swoich wejsc komunikacyjnych itp.
              • mg2005 Re: Teoria naukowa 08.11.05, 20:55
                Gość portalu: Planulla napisał(a):

                > > Nie sądzę. Komputer działa szybciej od mózgu
                > -a to ciekawe, masz jakis lepszy komputer niz moj, czy wolniejszy mozg? No
                > offence. Komputery dzialaja szybciej od mozgu dopiero w 30 odcinku star trecka.

                Gdybyś grał w szachy z komputerem, to komputer grałby szybciej
                - i chyba by wygrał))
                >
                > > Poza tym, gdyby świadomość była funkcją materii (mózgu), to nie mogłaby
                > > mózgiem sterować.
                > -mozesz jasniej? Nie wiem czy dobrze zrozumialem o co ci chodzilo

                Jeśli świadomośc jest cechą i wytworem mózgu ,to nie może sterować mózgiem,
                bo nie jest bytem - tylko cechą bytu.
                Tak naprawdę mózg nie jest bytem, ale układem atomów. Atomy to układy
                cząstek elementarnych, a cząstki chyba nie istnieją jako byty, bo wg. fizyki
                kwantowej są falami...))

                , ale urzyje
                > twojego porownania. Mozg to komputer. Program realizowany w nim (swiadomosc)
                > moze sterowac podzespolami: wyswietlac obrazy na ekranie, pobierac inforamcje

                Program to sposób działania, nie wymaga świadomości.
                Żeby sprawnie działać, nie jest potrzebna świadomość.
                Umysł może "przeszkadzać". Jego wytwór -etyka, często utrudnia walkę o byt
                jednostki i grupy.
                • Gość: scept89 argument butelkowy IP: *.ljcrf.edu 10.11.05, 02:52
                  Poza jednym niezywym i cokolwiek excentrycznym noblista (Eccles) to chyba nie ma
                  neurofizjologow co to by swiadomosc od kisielowatego mozgu separowali.

                  Mysle ze jako prawdziwy dualista zgodzisz sie byc kroliczkiem w eksperymencie
                  butelkowym pokazujacym materialne podstawy swiadomosci:

                  1) wypij jakze materialne 0.5 litra rozcianczonego etanolu. Powiedz ze
                  materialna substancja nijak na Twoja niematerialna przeciez swiadomsc nie
                  dziala. Najlepiej policjantowi co to zatrzymal cie za jazde po pijaku.

                  2) Gdyby dalej mial jakowes watpliwosci co do zwiazku swiadomosci i materialnego
                  mozgu to popros jakiegos innego dualiste aby walna Cie materialna butelka w
                  twoja rownie materialna potylice. Moze Ty oczyma duszy widzec bedziesz
                  experymentatora, ale jesli poczytasz troche neurologii/medycyny sadowej to
                  dowiesz sie ze osoba zbutelkowana w w/w sposob po obudzeniu sie nie pamieta co
                  sie z nia stalo. Mala podpowiedz -> chwilowe slady pamieciowe musza miec czas
                  sie utrwalic w Twoim _mozgu_ znow zapewne w diablo materialny sposob.


                  Jesli cos z Twojego mozgo zostanie po tym eksperymencie to mam nadziejke ze
                  wyleczy Cie to z bzduractwa dualizmu. Radzilbym jednak nie wychodzic poza faze
                  nr 1 no i czytac Dennett'a do poduszki:
                  en.wikipedia.org/wiki/Daniel_Dennett
                  • mg2005 Re: argument butelkowy 11.11.05, 12:17
                    Gość portalu: scept89 napisał(a):

                    poproś jakiegos innego dualiste aby walna Cie materialna butelka w
                    > twoja rownie materialna potylice. Moze Ty oczyma duszy widzec bedziesz
                    > experymentatora, ale jesli poczytasz troche neurologii/medycyny sadowej to
                    > dowiesz sie ze osoba zbutelkowana w w/w sposob po obudzeniu sie nie pamieta co
                    > sie z nia stalo. Mala podpowiedz -> chwilowe slady pamieciowe musza miec cz
                    > as
                    > sie utrwalic w Twoim _mozgu_ znow zapewne w diablo materialny sposob.
                    >

                    Zgadza się. Materia oddziałuje na świadomość i vice versa.I to jeden z dowodów
                    na to,że świadomość istnieje niezależnie od materii, nie jest jej wytworem.
                    Gdyby była cechą materii, to nie mogłaby na nią oddziaływać.
                    Cecha nie może oddziaływać na byt, bo oddziaływać może tylko coś,co istnieje
                    -a więc jest bytem.
                    • madcio Re: argument butelkowy 11.11.05, 12:45
                      Pomijając to, że jak dla mnie "cecha materii" jak najbardziej oddziaływuje na
                      materię, ja umysł widzę jako "software" osoby. Ciało ludzkie to oczywiście
                      "hardware".
                      • mg2005 Re: argument butelkowy 11.11.05, 22:48
                        Oddziaływac może coś, co istnieje,a wiec jest bytem.
                        Czy świadomość jest bytem czy cechą bytu (właściwością materii)?
                        • Gość: scept89 byty i nie-byty IP: *.ljcrf.edu 11.11.05, 23:25
                          mg2005 napisał:
                          > Oddziaływac może coś, co istnieje,a wiec jest bytem.
                          > Czy świadomość jest bytem czy cechą bytu (właściwością materii)?

                          A czy tradycyjny program komputerowy istnieje? Oczywiscie.
                          Czy jest materialny? Na pewnym poziomie tak -> reprezentacja tego programu
                          wypalona na CD jest materialna jak najbardziej. Z drugiej strony na innym
                          poziomie jest to czysta informacja.

                          Czy moze istniec informacja oddzielona od nosnika (papieru, elektronow, fotonow,
                          etc.)? Ja nie potrafie sobie takowego tworu wyobrazic. Jesli masz jakowes
                          przyklady (poza dusza...) to bardzo prosze. Mysle ze pojecia mozesz sobie
                          darowac -> jesli wymarle przed konkwista plemie Qu czcilio boga Pa to o ile nie
                          znajdziesz zadnych tabliczek/przekazow/legend opisujacych to plemie i bostwo
                          pojecie bozka Pa nie ma sensu poza literatura ale i tak bedzie sie mialo nijak
                          do Qupian/Panistow.

                          Czy wywodzi sie bezposrednio z hardware? I tak i nie -> sporo zalezy. Mozna miec
                          programy ktore operuja na abstraktach, wykonuja sie na roznym hardware (mozna
                          zbudowac mechaniczna maszyne roznicowa). Z drugiej strony mozna wyprodukowqac
                          uklady gdzie wszystko jest odlane w krzemie -> hardware stapia sie z software.
                          Komputerowe sieci neuronowe czy FPGAs sa tez niezlym przykladem ze granica
                          takowa zaciera sie niekiedy.

                          Swiadomosc zdecydowanie wywodzi sie z materialnych neuronow a nie zostala im
                          wszczepiona palcem Konstruktora. Jesli tak twierdzisz to jak juz napisalem
                          poprzednio musisz albo przyjac ze C.elegans ma "swiadomosc" nadana mu przez boga
                          (== nawet najprostsze zjawisko neuronalne nie jest wytworem neuronow) albo
                          zaczac odrywac od niezdefiniowanej przez Ciebie swiadomosci wszystkie te cech
                          ktore daja sie wytlumaczyc w prostszy sposob i u prostych bydlatek wystepuja.

                        • madcio Re: argument butelkowy 13.11.05, 15:28
                          Czy informacja jest właściwością materii?

                          Świadomość jest bytem sciśle zależym od materii. Innymi słowy, jestem żywą, cały
                          czas się zmieniającą i przetwarzającą dane z środowiska materią, której
                          nośnikiem jest "szara masa" - neurony w mózgu.
                    • Gość: scept89 Re: argument butelkowy/dualizmu ciag dalszy IP: *.ljcrf.edu 11.11.05, 22:07
                      mg2005 napisa?:

                      > Go?? portalu: scept89 napisa?(a):
                      > popro? jakiegos innego dualiste aby walna Cie materialna butelka w
                      > > twoja rownie materialna potylice. Moze Ty oczyma duszy widzec bedziesz
                      > > experymentatora, ale jesli poczytasz troche neurologii/medycyny sadowej to
                      > > dowiesz sie ze osoba zbutelkowana w w/w sposob po obudzeniu sie nie pamie
                      > ta co
                      > > sie z nia stalo. Mala podpowiedz -> chwilowe slady pamieciowe musza m
                      > iec czas
                      > > sie utrwalic w Twoim _mozgu_ znow zapewne w diablo materialny sposob.

                      > Zgadza si?. Materia oddzia?uje na ?wiadomo?? i vice versa.
                      Tu sie zgadzamy

                      >I to jeden z dowodów na to,?e ?wiadomo?? istnieje niezale?nie od materii, nie
                      >jest jej wytworem.

                      Zupelnie mnie tutaj zgubiles.
                      To co piszesz w swoim twierdzeniu nijak sie ma do faktu iz materialne obiekty
                      oddzialywuja na nasza swiadomosc, czymkolwiek by ona nie byla. Mowienie o
                      swiadomosci oderwanej od mozgu zdarza sie jedynie w pismach religijnych.

                      Popadasz tez w kolejny dualizm. W skrocie: prosty robak C.elegans majacy < 1000
                      komorek w calym ciele ma uklad nerwowy pozwalajacy mu na reagowanie na bodzce.
                      Wykaz wszystkich jego neuronow jest tutaj:
                      www.wormatlas.org/neuroimageinterface.htm
                      Zaden robaczy filozof, ale jednak przy pomocy swoich neuronow daje sobie rade z
                      reagowaniem na bodzce srodowiska. Oczywiscie o swiadomosci robaczka nie moze byc
                      mowy. Kiedy juz zaczniesz badac co w jego skromnym ukladzie nerwowym gra i
                      piszczy to zauwazysz ze neurony tegoz przewodza bodzce/funkcjonalnie zachowuja
                      sie podobnie jesli nie identycznie do neuronow czlowieka.

                      Nawet jesli przyjmiemy jak sadze bledne bo zbyt proste zalozenie:
                      * neurony==hardware,
                      * swiadomosc/reakcje na bodzce == software
                      I glosic bedziemy ze na bardziej rozbudowanym hardware(mozg czlowieka/Deep Blue)
                      dziala bardziej rozbudowany program (swiadomosc/program gry w szachy) to gdzie
                      tu jest roznica kategorii? To troche tak jakby twierdzic ze w przeciwienstwie
                      do prostackiego program gry w Pong'a napisanego przez programiste skomplikowane
                      programy szachowe musza byc pisane przez "programistow" z innej Galaktyki.

                      Nie sadzisz chyba ze jakims prostym zwierzakom zdolnym do rozrozniania
                      swiatlo/brak swiatla sam Wielki Konstruktor wszczepil wspanialomyslnie takowa
                      zdolnosc i to nie na poziomie neuronow a na poziomie jakiegos super-programu?
                      Ergo, wiele zjawisk zachodzacych w naszym mozgu w mniej lub bardziej
                      rudmentalnej formie wystepuje u zwierzkow u ktorych mowienie o swiadomosci czy
                      tez boskiej ingerencji w umysly tychze jest smieszne.

                      Musialbys tez odseparowac ze swiadomosci (cokolwiek ona dla Ciebie znaczy) m.in.
                      poczucie bolu, smak, wech, sluch, wzrok -> wszystko to zostalo zaimplementowane
                      calkiem niezle u prostszych stworzen i dziala czesto jak bo ja wiem "sterownik
                      windy" i pozostac jedynie przy jakis najwyzszych funkcjach umyslowych ktore to i
                      tak w miare rozwoju neurologii bylyby podgryzane od dolu.
                      • mg2005 Re: argument butelkowy/dualizmu ciag dalszy 12.11.05, 14:54
                        Świadomość jest kategorią subiektywną, niemożliwą do stwierdzenia z zewnątrz
                        -z tego samego poziomu poznawczego . Tylko z wyższego poziomu (np. Bóg).
                        Także ból, smak, widzenie,- to kategorie subiektywne
                        Jesli widzisz innego człowieka, nie wiesz czy ma świadomość, czy jest cyborgiem-
                        automatem doskonale imitującym człowieka w zachowaniu.
                        Jeśli jakiś robaczek reaguje na bodźce -to nie jest dowód,że ma świadomość
                        (ale może ją mieć- nauka nie jest w stanie tego rozstrzygnąć)
                        Robot też może reagować na bodźce - nie jest to dowód świadomości.

                        Hipoteza o istnieniu świadomości niezależnie od mózgu nie jest religijna,
                        ale racjonalna:
                        1/ Nie znam żadnego dowodu ,który ją obala czy choćby podważa
                        2/ Świadomość nie jest potrzebna do reagowania na bodźce i przystosowania do
                        środowiska (zamiast świadomości wystarczy biologiczny "komputer")
                        3/ Nie znam dowodu,że pojawienie się świadomości w toku ewolucji dawało
                        przewagę ewolucyjną organizmom -wiec dlaczego ewolucja tak usilnie rozwijała
                        świadomość na przestrzeni milionów lat?
                        4/ Jak już pisałem, cecha bytu nie może przejąć kierowania bytem,bo sama
                        nie jest bytem. A więc swiadomość byłaby bezużytecznym dla organizmu
                        produktem ubocznym' a "wolna wola " byłaby tylko złudzeniem.
                        5/ Jeśli świadomość jest wytworem neuronów - to GDZIE sie znajduje?
                        Neuron to układ atomów, a więc w atomach? Cecha bytu nie może istnieć poza
                        bytem, a więc poza atomem .
                        6/ Jak powstaje świadomość? Z impulsów elektrycznych? Z fali elektro-
                        magnetycznej? Czy nauka zna odpowiedź, czy jest na etapie pseudo-naukowych
                        bajek?
                        7/ Atom to układ cząstek elementarnych, które wg fizyki kwantowej są
                        falami, a wiec nie istnieją jako byty, ale jako fale 'potencjalności
                        energetycznej'.
                        Czy cos,co nie jest bytem moze stworzyc cokolwiek, a zwłaszcza swiadomość?

                        Hipoteza o świadomości jako własności materii będzie racjonalna- jeśli
                        obali te wątpliwości.
                        • Gość: scept89 Re: argument butelkowy/dualizmu ciag dalszy IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 12.11.05, 19:44
                          mg2005 napisał:
                          > Świadomość jest kategorią subiektywną, niemożliwą do stwierdzenia z zewnątrz

                          Pewnie ze nikt nie jest w stanie dokladne wiedziec co sie w czaszce rozmowcy
                          dzieje i nasz doznania sa subiektywne. Nie przeszkadza to jednak w przyjeciu
                          prostego jakze zalozenia ze nie piszesz (przynajmnej na obecnym poziomie AI) do
                          cyborga tylko do swiadomej istoty. Przyjawszy owo banalne wrecz zalozenie (ktore
                          nawiasem Ty sam zakladasz piszac na forum) i zkladajac ze nawet jesli mozg jest
                          czarna skrzynka z ktorej od czasu do czasu jakies sygnaly na reakcje wychodza
                          mozna owe sygnaly i reakcje badac.

                          > Jeśli jakiś robaczek reaguje na bodźce -to nie jest dowód,że ma świadomość
                          > (ale może ją mieć- nauka nie jest w stanie tego rozstrzygnąć)
                          > Robot też może reagować na bodźce - nie jest to dowód świadomości.

                          Nie jest nam do niczego potrzebne czy za przeproszeniem po urwaniu nogi bol
                          robaczka objawia sie nieznosnym pieczeniem i rozowymi kregami w jego
                          fasetkowatych oczach -> istotne jest ze reaguje na bol bodzcem unikania podobnie
                          jak ja i Ty oraz wiekszosc zwierzakow. Ergo: potrafi rozroznic bodzce bolowe od
                          innych. Nie musisz wierzyc ze wewnetrzna reprezentacja bo ja wiem "slodkosci" u
                          innych ludzi jest taka sama ale mozesz ja spokojnie badac poprzez analogie.
                          jakis nihilizm neurologiczny z Ciebie wyplywa.

                          > Hipoteza o istnieniu świadomości niezależnie od mózgu nie jest religijna,
                          > ale racjonalna:
                          > 1/ Nie znam żadnego dowodu ,który ją obala czy choćby podważa

                          A ja nie znam zadnego "dowodu" podwazajacego moja hipoteze niewidocznych
                          krasnalcow. Jakiez to sa przewidywania tej hipotezy ktore mozna byloby podwazyc?
                          Ze nie da sie swiadomosci zobaczyc ani badac?

                          > 2/ Świadomość nie jest potrzebna do reagowania na bodźce i przystosowania do
                          > środowiska (zamiast świadomości wystarczy biologiczny "komputer")

                          Hmm, rozumiem ze wiesci o czlowieku jako dominujacym gatunku na planecie Ziemia
                          sa przesadzone?
                          Bardziej serio -> dla wiekszosci gatunkow automatyzm zachowan (patrz osa
                          budujaca nore i wciagajaca do niej sparalizowana larwe) jest calkowicie
                          wystarczajacy. Jesli jednak twierdzisz i utrzymujesz ze bardziej inteligentne
                          reagowanie na bodzce nie ma zdolnosci przystosowawczych to jestes w bledzie z
                          rzeczywistoscia.

                          > 3/ Nie znam dowodu,że pojawienie się świadomości w toku ewolucji dawało
                          > przewagę ewolucyjną organizmom -wiec dlaczego ewolucja tak usilnie rozwijała
                          > świadomość na przestrzeni milionów lat?

                          Powiekszanie rozmiarow czaszki hominidow w toku ewolucji to w/g Ciebie
                          przypadek? Zadnej selekcji w kierunku rozwoju mozgu?

                          > 4/ Jak już pisałem, cecha bytu nie może przejąć kierowania bytem,bo sama
                          > nie jest bytem.

                          To jest belkotliwe dle nie-metafizykow. Rozumiem ze "zielonosc" nie steruje
                          "trawa" ale mysle ze i tak mylisz pojecia. Zalozmy ze cecha robota A jest
                          posiadanie programu B. Czy twierdzisz ze B nie moze sterowac A?

                          > 5/ Jeśli świadomość jest wytworem neuronów - to GDZIE sie znajduje?
                          Taak. A jesli ruch samochodu jest wytworem sumy jego czesci to zlokalizuj prosze
                          "skret w lewo" w samochodzie.
                          Dodatkowo sieci neuronalne (komputerowe oraz biologiczne) maja ciekawa
                          wlasciwosc -> mozna usunac czesc neuronow a siec bedzie dalej dziala i
                          rozwiazywala zadania do ktorych zostala wytrenowana. Czyli w sieciach takowych
                          nie ma jednego neuronu a czestokroc obszaru w ktorym miescilaby sie zdolnosc np.
                          rozpoznawania litery A. To wiadomo do lat 70tych .

                          > 6/ Jak powstaje świadomość? Z impulsów elektrycznych? Z fali elektro-
                          > magnetycznej?

                          A z czego powstaja mistrzowskie ruchy komputera szachowego? Na pewnym dosc
                          durnym poziomie jest to ruch elektronow. Podonie ze swiadomoscia ->
                          depolaryzacja neuronow.

                          > 7/ Atom to układ cząstek elementarnych, które wg fizyki kwantowej są
                          > falami, a wiec nie istnieją jako byty, ale jako fale 'potencjalności
                          > energetycznej'.

                          A jakie to ma znaczenie dla neuronow w skali makro? Czy jesli spadasz z budynku
                          to przed zetknieciem z brukiem myslisz sobie: nie ma sie o co martwic, pode mna
                          sa tylko fale potencjalnosci ktore tak na prawde nie sa bytami?

                          > Czy cos,co nie jest bytem moze stworzyc cokolwiek, a zwłaszcza swiadomość?
                          Jesli juz udowodniles bytow w swiecie nie ma to po cholere uzywac tego pojecia w
                          metnych wywodach? Rownie dobrze mozna bajdurzyc ze nie da sie wybudowac Palacu
                          Kultury z atomow ktore tak na prawde sa falami potencjalnosci. Zejdz na ziemie z
                          wiezy.
                          • mg2005 Re: argument butelkowy/dualizmu ciag dalszy 13.11.05, 20:27
                            Gość portalu: scept89 napisał(a):

                            > istotne jest ze reaguje na bol bodzcem unikania pod
                            > obnie
                            > jak ja i Ty oraz wiekszosc zwierzakow. Ergo: potrafi rozroznic bodzce bolowe od
                            > innych. Nie musisz wierzyc ze wewnetrzna reprezentacja bo ja wiem "slodkosci" u
                            > innych ludzi jest taka sama ale mozesz ja spokojnie badac poprzez analogie.
                            > jakis nihilizm neurologiczny z Ciebie wyplywa.

                            Chodzi o to czy robak lub inny organizm musi mieć świadomość,żeby sprawnie
                            funkcjonować w środowisku.

                            > A ja nie znam zadnego "dowodu" podwazajacego moja hipoteze niewidocznych
                            > krasnalcow.

                            Krasnale nie rozwiążą żadnego z paradoksów, o których pisałem poprzednio,
                            a moja hipoteza -tak.

                            >Jakiez to sa przewidywania tej hipotezy ktore mozna byloby podwazyc ?

                            Np. naukowy dowód,że procesy fizyczne tworzą świadomość.


                            > Bardziej serio -> dla wiekszosci gatunkow automatyzm zachowan (patrz osa
                            > budujaca nore i wciagajaca do niej sparalizowana larwe) jest calkowicie
                            > wystarczajacy. Jesli jednak twierdzisz i utrzymujesz ze bardziej inteligentne
                            > reagowanie na bodzce nie ma zdolnosci przystosowawczych to jestes w bledzie z
                            > rzeczywistoscia.

                            Komputer szachowy ma zdolność samouczenia,tzn. zmiany taktyki gry na podstawie
                            doświadczenia z wcześniejszych partii.

                            > Powiekszanie rozmiarow czaszki hominidow w toku ewolucji to w/g Ciebie
                            > przypadek? Zadnej selekcji w kierunku rozwoju mozgu?

                            Powiększenie mózgu,to powiększenie 'komputera', ale czemu służy rozwój
                            świadomości?

                            > > 4/ Jak już pisałem, cecha bytu nie może przejąć kierowania bytem,bo sama
                            > > nie jest bytem.
                            >
                            > To jest belkotliwe dle nie-metafizykow. Rozumiem ze "zielonosc" nie steruje
                            > "trawa" ale mysle ze i tak mylisz pojecia. Zalozmy ze cecha robota A jest
                            > posiadanie programu B. Czy twierdzisz ze B nie moze sterowac A?

                            Jesli B to jakaś płytka czy dyskietka,którą wkłada sie do A - to może,
                            bo jest bytem.
                            Jeśli B to tylko sposób działania A - to nie może, bo jest tylko cecha A.


                            > > 5/ Jeśli świadomość jest wytworem neuronów - to GDZIE sie znajduje?

                            > Dodatkowo sieci neuronalne (komputerowe oraz biologiczne) maja ciekawa
                            > wlasciwosc -> mozna usunac czesc neuronow a siec bedzie dalej dziala i
                            > rozwiazywala zadania do ktorych zostala wytrenowana. Czyli w sieciach takowych
                            > nie ma jednego neuronu a czestokroc obszaru w ktorym miescilaby sie zdolnosc
                            rozpoznawania litery A. To wiadomo do lat 70tych .

                            Zgoda. Ale nie utożsamiaj inteligencji ze świadomością
                            To gdzie istnieje świadomość? W sieci neuronów? Ale to abstrakcja.
                            Naprawdę istnieją tylko atomy (tzn. one też nie istnieją)))


                            > > 6/ Jak powstaje świadomość? Z impulsów elektrycznych? Z fali elektro-
                            > > magnetycznej?
                            >
                            > A z czego powstaja mistrzowskie ruchy komputera szachowego?

                            Komputer ma świadomość?

                            Na pewnym dosc
                            > durnym poziomie jest to ruch elektronow. Podonie ze swiadomoscia ->
                            > depolaryzacja neuronow.

                            To udowodniona teoria czy bajki pseudo-naukowe?


                            > Jesli juz udowodniles bytow w swiecie nie ma to po cholere uzywac tego pojecia
                            > w
                            > metnych wywodach?

                            Problem w tym,że język potoczny nie przystaje do współczesnej fizyki.

                            Rownie dobrze mozna bajdurzyc ze nie da sie wybudowac Palacu
                            > Kultury z atomow ktore tak na prawde sa falami potencjalnosci. Zejdz na ziemie
                            > z wiezy.

                            To statystyka wielkich liczb. Na 6000 rzutów kostką ok.1000 razy wyrzucisz '6'.
                            • Gość: scept89 Re: argument butelkowy/dualizmu ciag dalszy IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 13.11.05, 23:22
                              No tak, tego sie mozna bylo spodziewac. Zupelnie bezsensowna jest nasza wymiana.

                              Pozdr.

            • Gość: kragg Re: Teoria naukowa IP: *.acn.waw.pl 08.11.05, 12:24
              Podstawowy błąd w założeniach.
              Komputer nie jest rodzajem mózgu, mózg nie jest rodzajem komputera. Zbiory
              rozłączne.
              Nie można ich w żaden sposób porównywać(pod względem budowy i sposobu
              działania). Są całkowicie od siebie różne.
              Można(możnaby) porównywać jakość efektów ich działania, ale nie ma to większego
              sensu komputer i mózg ma różne cele działania
              • mg2005 Re: Teoria naukowa 08.11.05, 21:03
                Gość portalu: kragg napisał(a):

                > Podstawowy błąd w założeniach.
                > Komputer nie jest rodzajem mózgu, mózg nie jest rodzajem komputera. Zbiory
                > rozłączne.
                > Nie można ich w żaden sposób porównywać(pod względem budowy i sposobu
                > działania). Są całkowicie od siebie różne.
                > Można(możnaby) porównywać jakość efektów ich działania, ale nie ma to większego
                > sensu komputer i mózg ma różne cele działania

                Właśnie chodzi o zewnętrzne efekty działania.
                Gdyby w głowie człowieka,zamiast mózgu, umieścić komputer i zaprogramowac go
                na maksymalne zwiekszanie szans przeżycia człowieka, to robiłby to nie gorzej
                od mózgu -mimo braku świadomości.
                • saikokila Re: Teoria naukowa 08.11.05, 21:07
                  mg2005 napisał:

                  > Właśnie chodzi o zewnętrzne efekty działania.
                  > Gdyby w głowie człowieka,zamiast mózgu, umieścić komputer i zaprogramowac go
                  > na maksymalne zwiekszanie szans przeżycia człowieka, to robiłby to nie gorzej
                  > od mózgu -mimo braku świadomości.

                  OK, to zbuduj taki komputer. Spytamy go co ma do powiedzenia na temat swojej
                  świadomości, he he.
                  • mg2005 Re: Teoria naukowa 08.11.05, 21:34
                    saikokila napisał:

                    > OK, to zbuduj taki komputer. Spytamy go co ma do powiedzenia na temat swojej
                    > świadomości, he he.
                    >
                    Właśnie chyba nic.
                    Chyba rozumiesz,że to rozważanie teoretyczne.Chodzi o to ,czy świadomość jest
                    konieczna do sprawnego funkcjonowania, i czy jej powstanie da sie wytłumaczyć
                    na gruncie teorii Darwina.
                    • saikokila Re: Teoria naukowa 09.11.05, 00:17
                      mg2005 napisał:

                      > saikokila napisał:
                      >
                      > > OK, to zbuduj taki komputer. Spytamy go co ma do powiedzenia na temat swo
                      > jej
                      > > świadomości, he he.
                      > >
                      > Właśnie chyba nic.
                      > Chyba rozumiesz,że to rozważanie teoretyczne.Chodzi o to ,czy świadomość jest
                      > konieczna do sprawnego funkcjonowania, i czy jej powstanie da sie wytłumaczyć
                      > na gruncie teorii Darwina.

                      Pewnie że rozumiem. Ale teoretycznie to ja nie mogę policzyć jak będzie
                      wyglądało moje białko w znanym mi roztworze z większą niż 70% dokładnością a moi
                      koledzy nie są w stanie obliczyć pogody za więcej 10 dni. Skąd można wiedzieć
                      jak się zachowa komputer który będzie musiał podołać zadaniom ludzkiego mózgu, i
                      czy nie wytworzy on świadomości? Ja nie wiem tego teoretycznie, bo jak napisałem
                      nie mogę znacznie prostszych rzeczy teoretycznie (in silico, na modelu
                      komputerowym) sprawdzić. TE też nie mogę sprawdzić w ziemskich warunkach bo nie
                      mam kilku tysięcy lub milionów lat, ale wszystko co mogę sprawdzić mi do niej
                      pasuje. Ze świadomością nie jest już tak łatwo. Chociaż jak się uprzeć... można
                      powycinać to i owo w mózgu i badać od kiedy ma on tę świadomość. :)
                      • mg2005 Re: Teoria naukowa 11.11.05, 12:50
                        saikokila napisał:

                        > Skąd można wiedzieć
                        > jak się zachowa komputer który będzie musiał podołać zadaniom ludzkiego mózgu,
                        > i
                        > czy nie wytworzy on świadomości?

                        Nawet gdyby komputer,mózg lub inny układ materialny mógł wytworzyć
                        świadomość,to taka świadomość byłaby 'kwiatkiem do kożucha',nie mogłaby
                        działać autonomicznie- jak ludzka swiadomość,która jest zależna, ale nie
                        zdeterminowana przez materię.


                        > TE też nie mogę sprawdzić w ziemskich warunkach bo nie
                        > mam kilku tysięcy lub milionów lat, ale wszystko co mogę sprawdzić mi do niej
                        > pasuje.

                        Mi też. Myślę, ze ewolucja gatunków jest procesem naturalnym ( co nie
                        wyklucza,że zaplanowanym przez Boga w chwili stworzenia świata),
                        co innego - ewolucja świadomości.

                        > Ze świadomością nie jest już tak łatwo.

                        No własnie.

                        Chociaż jak się uprzeć... można
                        > powycinać to i owo w mózgu i badać od kiedy ma on tę świadomość. :)
                        >
                        Czy zniszczenie całego mózgu oznacza zniszczenie świadomości, czy tylko
                        zerwanie jej kontaktu ze światem fizycznym? (i odejście w 'inny wymiar')
                        Myślę,że mózg jest łącznikiem między świadomością a światem fizycznym.
            • madcio Re: Teoria naukowa 08.11.05, 17:39
              > Poza tym, gdyby świadomość była funkcją materii (mózgu), to nie mogłaby
              > mózgiem sterować. "Ogon nie macha psem"))
              Dlaczego? Podałeś to twierdzenie bez grama uzasadnienia.
        • Gość: tamtentaki Re: Teoria naukowa IP: *.elblag.dialog.net.pl 07.11.05, 21:52
          > nie dopuszczają wyjaśnień metafizycznych,
          > choć nie mogą ich obalić
          Nie można "obalić" czegoś, co nie istnieje. Żeby coś obalić musimy znać choćby
          podstawowe prawa i właściwości jakimi rządzi się dany "obiekt". To jest jeden z
          podstawowych błędów ludzi wiary, którzy (nie bacząc zresztą na znaczenie słowa
          "wiara") wygłaszają zdania typu: udowodnij mi, że nieprawdą jest... itd. Otóż,
          to w gestii osoby podającej jest udowodnić istnienie i słuszność swoich (często
          chorych) wymysłów.
          • mg2005 Re: Teoria naukowa 07.11.05, 22:52
            Gość portalu: tamtentaki napisał(a):

            > > nie dopuszczają wyjaśnień metafizycznych,
            > > choć nie mogą ich obalić
            > Nie można "obalić" czegoś, co nie istnieje. Żeby coś obalić musimy znać choćby
            > podstawowe prawa i właściwości jakimi rządzi się dany "obiekt".

            Zgadza się.I na tym polega ułomność nauki ,że niewiele może powiedzieć
            o 'obiektach' metafizycznych.

            To jest jeden z
            > podstawowych błędów ludzi wiary, którzy (nie bacząc zresztą na znaczenie słowa
            > "wiara") wygłaszają zdania typu: udowodnij mi, że nieprawdą jest... itd. Otóż,
            > to w gestii osoby podającej jest udowodnić istnienie i słuszność swoich (często
            > chorych) wymysłów.

            W tym problem nauki,że pewnych rzeczy nie można ani udowodnić ani obalić.
            • Gość: politologist Re: Teoria naukowa IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 02:34
              Zacznijmy od pojęcia metafizyka, (ta) metá (ta) physiká
              biedny Arystoteles, traktując dosłownie musielibyśmy i socjologię i psychologię
              wrzucic do tej kategorii.

              Ale rozumiem, że chodzi ci o ontologię? ale chyba też nie

              tak ułomność nauki polega na tym, że nie potrafi odpowiedzieć na pytania
              dotyczące rzeczy "nie z tego świata", nie obserwowalnych w naszym fizycznym
              świecie. Ale w czym problem? Bo nauka ma dostarczać odpowiedzi na pytania
              dotycze świata, tego który obserwujemy obok siebie.

              Ani religia nie będzie się zajmować mechaniką kwantową np., ani nauka istnieniem
              boga, czy też udowodnieniem bądź obaleniem tezy, że wszechświat został stworzony
              przez np. "inteligentny" (wchodzimy do sfery nauki i IQ ;) ) byt, taki np. jak
              powiedzmy Latający Potwór Spaghetti
              • mg2005 Re: Teoria naukowa 08.11.05, 21:06
                Gość portalu: politologist napisał(a):

                >
                >ułomność nauki polega na tym, że nie potrafi odpowiedzieć na pytania
                > dotyczące rzeczy "nie z tego świata", nie obserwowalnych w naszym fizycznym
                > świecie. Ale w czym problem? Bo nauka ma dostarczać odpowiedzi na pytania
                > dotycze świata, tego który obserwujemy obok siebie.

                Zgadza się. Problem jest tylko jeden -żeby uświadomić to dzieciom w szkole.


            • Gość: tamtentaki Re: Teoria naukowa IP: *.elblag.dialog.net.pl 08.11.05, 10:30
              Do odpowiedzi, którą otrzymałeś od politologist, dodałbym tylko, a raczej
              przypomniał, że ludzie trzeźwo myślący "o tych sprawach" generalnie nie mają
              "problemów" tego typu jak to piszesz. Każdy szanujący się wolnomyśliciel między
              bajki wkłada opowiastki o bogach, zamianie wody w wino, tak samo jak to robi z
              krasnoludkami. Problem mają ludzie wierzący, bo w dzieciństwie wpojono im takie
              rzeczy i teraz mają problem... no bo jak ta Maryja mogła pozostać dziewicą, na
              której to chmurce rezyduje mój Bóg, dlaczego te 2 tys dzieci zginęło w tej
              powodzi i jak to się ma do nieskończonego miłosierdzia i wszechmocy mojego Boga...
              I ja osobiście nic do tego nie mam... a raczej nie miałbym, tylko, że ludzie
              WIARY nagle zapragnęli aby nauka potraktowała ich WIERZENIA tak samo jak poparte
              naukowymi (jedynymi obecnie znanymi człowiekowi) badaniami teorie. Panowie w
              czerni próbują narzucać swoje zabobony innym, decydować o losie milionów bazując
              na wymysłach filozofa sprzed 2 tys. lat. Proszę bardzo - wierzcie sobie w bogów,
              krasnoludki, elfy, czy co tam chcenie, ale nie narzucajcie tego innym ludziom a
              przede wszystkim zdobądzicie się przynajmniej na to minimum przyzwoitości i nie
              indoktrynujcie bezbronnych jeszcze i nieświadomych wielu spraw dzieci -
              indoktrynacja dzieci, to metody spotykane w każdej organizacji totalitarnej,
              jeśli coś takiego jak Hitlerjugend coś Ci mówi).
              • mg2005 Re: Teoria naukowa 08.11.05, 21:27
                Do 'tamtentaki':
                Myślę ,że tylko wolnomyśliciel z 'klapkami na mózgu' wkłada między bajki
                'opowiastki o Bogu'. Głupota i pycha.
                • Gość: tamtentaki Re: Teoria naukowa IP: *.elblag.dialog.net.pl 09.11.05, 09:47
                  Prosiłbym o konkretne kontrargumenty. W moim poście padły konkretne zarzuty, a
                  Ty ograniczyłeś się do skomentowania wyłącznie jednego stwierdzenia (najmniej
                  zresztą istotnego). Ale to typowe dla katolików, że prędzej czy później dyskusja
                  z nimi tak właśnie się kończy - głupawymi komentarzami, często chamskimi, czy
                  też (jak w Twoim przypadku) totalną ignorancją: "jesteś be, to co piszesz jest
                  fe, ale nie powiem Ci dlaczego, bo jesteś za głupi" plus kilka inwektyw. W Twoim
                  przypadku stało się to już na początku.
              • mg2005 Re: Teoria naukowa 11.11.05, 17:26
                Gość portalu: tamtentaki napisał(a):

                >Każdy szanujący się wolnomyśliciel między
                > bajki wkłada opowiastki o bogach, zamianie wody w wino, tak samo jak to robi z
                > krasnoludkami.

                Zestawianie Boga z krasnoludkami jest nieuczciwe intelektualnie,bo
                w przeciwieństwie do Boga ,należą do świata fizycznego i nie są potrzebne
                do odpowiedzi na podstawowe pytania filozoficzne,na które nauka nie potrafi
                odpowiedzieć- np.:'Dlaczego powstał świat i czy istnieje samoistnie?'


                >jak ta Maryja mogła pozostać dziewicą, na
                > której to chmurce rezyduje mój Bóg,

                Pojmujesz Boga na poziomie 'małego Jasia'.

                > dlaczego te 2 tys dzieci zginęło w tej
                > powodzi i jak to się ma do nieskończonego miłosierdzia i wszechmocy mojego Boga

                A więc - powodzie,trzęsienia ziemi,huragany ,pioruny, a także wypadki
                i choroby -to dowody przeciwko chrześcijańskiemu Bogu?
                Śmiertelność człowieka dowodem na nieistnienie Boga?

                ja osobiście nic do tego nie mam... a raczej nie miałbym, tylko, że ludzie
                > WIARY nagle zapragnęli aby nauka potraktowała ich WIERZENIA tak samo jak poparte
                > naukowymi (jedynymi obecnie znanymi człowiekowi) badaniami teorie.

                Oczywiście, należy rozdzielić naukę i wiarę. Zły jest także kult nauki
                (prawdą jest tylko to ,co mówi nauka)

                > Panowie w
                > czerni próbują narzucać swoje zabobony innym, decydować o losie milionów bazując
                > na wymysłach filozofa sprzed 2 tys. lat.

                Komu i w jaki sposób Kościół narzuca swoje dogmaty, jeśli władza i media
                są świeckie? Czy Kwaśniewski, Belka i Michnik to agenci Kościoła?
                Które z przykazań Dekalogu to zabobon?
                Natomiast nasza cywilizacja jest oparta na etyce chrześcijańskiej.


                >
          • mg2005 Re: Teoria naukowa 08.11.05, 21:11
            Gość portalu: tamtentaki napisał(a):

            > > nie dopuszczają wyjaśnień metafizycznych,
            > > choć nie mogą ich obalić
            > Nie można "obalić" czegoś, co nie istnieje. Żeby coś obalić musimy znać choćby
            > podstawowe prawa i właściwości jakimi rządzi się dany "obiekt".

            Jeśli prawa i własności bytu pozafizycznego nie maja 'przełożenia' na zjawiska
            fizyczne ,to nauka i tak jest 'bezradna'...
            To jest jeden z
            > podstawowych błędów ludzi wiary, którzy (nie bacząc zresztą na znaczenie słowa
            > "wiara") wygłaszają zdania typu: udowodnij mi, że nieprawdą jest... itd. Otóż,
            > to w gestii osoby podającej jest udowodnić istnienie i słuszność swoich (często
            > chorych) wymysłów.
        • Gość: Aro Re: Teoria naukowa IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 02:14
          "Dzieci w szkole powinny być uczone..." i przy tym pozostańmy

          Miejsce nauki jest w szkołach, a religii w miejscach kultu, może inaczej byś
          śpiewał, gdybyś żył np. w kraju islamskim.

          Jeżeli to aż tak boli, to na pocieszenie dodam, że nauka w szkole średniej już
          nie jest obowiązkowa i nie ma przymusu jej kontynuowania, można w spokoju oddać
          się kontemplacji i przyjmowaniu rzeczy na wiarę...
          • mg2005 Re: Teoria naukowa 08.11.05, 21:14
            Gość portalu: Aro napisał(a):

            > "Dzieci w szkole powinny być uczone..." i przy tym pozostańmy
            >
            > Miejsce nauki jest w szkołach, a religii w miejscach kultu

            Chyba nie zrozumiałeś. Tu nie chodzi o naukę religii, ale o kult bałwochwalstwa
            dla nauki.

            ,
      • hermann5 Re: Tego calego Darwina sobie mozna 07.11.05, 20:47
        mirek.zkanady napisała:

        > o kant dupy rozbic. Owszem interesujaca teoria, ale slaba i tylko teoria.

        Dobór naturalny nie jest już - o czym zwolennicy IP i inni kreacjoniści zdają
        się zapominać - gołą teorią. Od ponad 30 lat realizuje się programy badawcze na
        izolowanych populacjach organizmów (zięby z Galpagos, pszczoły z Gotlandii,
        pielęgnice z jeziora Tanganika), które nie tylko wykazują istnienie doboru
        naturalnego, ale i ujawniają wszystkie jego mechanizmy.
        • kotek.filemon Re: Tego calego Darwina sobie mozna 08.11.05, 09:11
          hermann5 napisał:

          > mirek.zkanady napisała:
          >
          > > o kant dupy rozbic. Owszem interesujaca teoria, ale slaba i tylko teoria.
          >
          > Dobór naturalny nie jest już - o czym zwolennicy IP i inni kreacjoniści zdają
          > się zapominać - gołą teorią. Od ponad 30 lat realizuje się programy badawcze na
          > izolowanych populacjach organizmów (zięby z Galpagos, pszczoły z Gotlandii,
          > pielęgnice z jeziora Tanganika), które nie tylko wykazują istnienie doboru
          > naturalnego, ale i ujawniają wszystkie jego mechanizmy.

          Co więcej, potrafimy już wskazać konkretne przypadki, kiedy dobór naturalny
          skutkował ewoluowaniem nowych form w błyskawicznym (geologicznie) tempie.
          Chociażby niedźwiedź polarny albo jelenie karłowate...
      • Gość: maw [...] IP: *.acn.waw.pl 07.11.05, 22:18
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: maw mirek.zkanady = azbest szkodzi IP: *.acn.waw.pl 07.11.05, 22:35
      • Gość: ja Re: Tego calego Darwina sobie mozna IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 02:07
        rozumiem, że znasz coś lepszego???
      • madcio Re: Tego calego Darwina sobie mozna 08.11.05, 17:30
        > słaba

        Teoria Ewolucji jest najlepiej udowodnioną teorią w historii ludzkosci. No, może
        przesadzam, ale niewiele brakuje. :)
        Twoje twierdzenie, ze ejst "słaba", jest wyrazem wyłacznie twojego chciejstwa.

        > i tylko teoria
        Pewnie złapiesz się mocno czegokolwiek, gdy ci powiem, że teoria grawitacji
        to... też "tylko" teoria. Jeszcze ulecisz do góry!
    • Gość: Biolog Re: Sąd nad Darwinem IP: 212.87.6.* 07.11.05, 20:06
      Na ch..j ,za przeproszeniem oczywiście, pletwy ptakom czy pióra rybom?To bez
      sensu.Nie ma takich "wynalazków"ponieważ nie są potrzebne i w toku ewolucji nie
      musiały powstać.Czy czcigodny Pastor nic nie słyszał o doborze naturalnym?No to
      bardzo mi przykro,ale niech nie pieprzy głupot.A tak w ogóle to ptaki wodne mają
      błonę między palcami (skórną),która umożliwia im sprawne pływanie, a pingwiny
      używają skrzydeł na tej samej zasaddzie co ryby płetw - i to jest dowód
      ewolucji.Dodatkowo jest to przystosowanie wtórne co świadczy o tym,że teoria
      ewolucji wyjaśnia wiele przypadków dostosowania organizmów do środowiska
      naturalnego.To tyle.Przepraszam za wulgaryzmy,ale nie sposób się powstrzymać gdy
      takie bzdury są przedmiotem spraw w sądzie.Mam nadzieję że ten element
      amerykańskiej mody do nas nie trafi,bo wtedy sądy i państwo staną na skraju
      bankructwa.Dziękuję.
      • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 21:04
        OK, to moze teraz podasz przyklady ewolucji gdzie zmiany byly progresywne a nie
        recesywne?
      • Gość: Leszek Maciej Giertych jako rzcznik interesu publicznego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 12:56
        bedzie podsadnym zarzucal gloszenie antykatolickich herezji
        • pantera01 Re: Maciej Giertych jako rzcznik interesu publicz 08.11.05, 20:36
          Nie wiem o czym bredzisz. Co ma twoj post do tresci poprzednich postow?
    • wild Sąd nad Darwinem - sąd USA - inteligentny projekt? 07.11.05, 20:17
      buahaha :))
    • Gość: unicef123 Re: Sąd nad Darwinem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 20:21
      skoro człowiek pochodzi od małpy -to dlaczego małpy jeszcze istnieją? , z
      drugiej stronu patrząc na niektórych ludzi ma się wrażenie ,że przed chwilą
      dopiero zeszli z drzewa ? Więc może jedno i drugie założenie jest słuszne?
      • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 20:24
        > skoro człowiek pochodzi od małpy -to dlaczego małpy jeszcze istnieją?

        Ciekawy sposob rozumowania: "skoro pochodzisz od swoich rodzicow, to czemu twoi
        rodzice jeszcze istnieja?"

        po drugie: czlowiek miał z małpami wspólnego przodka (małby są, że tak powiem
        kuzynami a nie rodzicami). Wspólny przodek był w równym stopniu małpą i
        człowiekiem ( z historycznego punktu widzenia)
        • unicef123 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 20:48
          Moi rodzice niestety już nie istnieją i wogóle nie byli podobni do małpy.Moi
          kuzyni również nie .Czyli nie mam nic wspólnego z rodziną małp.
          • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 20:53
            Odpowiedz jak zwykle u kreacjonistow nie na temat
        • historyk12 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 21:23
          Gość portalu: Enzo napisał(a):
          > po drugie: czlowiek miał z małpami wspólnego przodka (małby są, że tak powiem
          > kuzynami a nie rodzicami). Wspólny przodek był w równym stopniu małpą i
          > człowiekiem ( z historycznego punktu widzenia)

          Wskaż w takim razie jakieś cechy ludzkie tego wspólnego przodka. Jeszcze
          Australopitek był właściwie małpą. I tyle
          • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 07.11.05, 23:42
            "małpa" to kwestia definicji.

            Nie mniej jednak, jeśli wziąć pod uwagę współczesne cechy ludzi i małp
            człekokształtnych, to Australopithecus posiada cechy i małpie i ludzkie, a więc
            jest formą pośrednią tak jak przewiduje to TE
      • hermann5 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 20:37
        Gość portalu: unicef123 napisał(a):

        > skoro człowiek pochodzi od małpy -to dlaczego małpy jeszcze istnieją?

        Takich niepoważnych pytań można postawić więcej, np. skoro wszystkie kręgowce
        pochodzą od ryb, to dlaczego ryby jeszcze istnieją? Nie sądzisz, że pora
        poczytać co nieco o ewolucji, zanim ponownie zabierzesz głos w takiej dyskusji?
        • unicef123 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 20:50
          czucie i wiara silniej mówią do mnie , niż mędrca szkiełko i oko!!!
          • hermann5 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 20:56
            unicef123 napisała:

            > czucie i wiara silniej mówią do mnie , niż mędrca szkiełko i oko!!!

            Czucie i wiara nie dają odpowiedzi na pytanie, dlaczego mamy 98% genów wspólnych
            z szympansami, a im dalsze jest nasze pokrewieństwo z innymi zwierzętami, tym
            mniej też tych wspólnych genów.
            • Gość: unicef123 Re: Sąd nad Darwinem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 21:09
              ja nie mam nawet jednego procenta . W mojej rodzinie nie było dewiantów
              seksualnych. Tylko tak można to wytłumaczyć!
              • hermann5 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 21:14
                Gość portalu: unicef123 napisał(a):

                > ja nie mam nawet jednego procenta .

                Zastanawiam się, czy pobożne życzenia mają coś wspólnego z kreacjonizmem :)
          • Gość: politologist Re: Sąd nad Darwinem IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 02:40
            "czucie i wiara silniej mówią do mnie , niż mędrca szkiełko i oko!!!"

            no i super! fajnie było poznać
    • old.european Majac brakujace ogniwo za prezydenta... 07.11.05, 20:30
      • Gość: gerry Dzięki bogu, prezydent już ochodzi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.11.05, 22:50
        byle do 23 grudnia.
        • Gość: uff Re: Dzięki bogu, prezydent już ochodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 01:27
          Chodziło chyba o Bushmena, nie? A może o kaczora? Ten łączy kaczki, ludzi i hieny.
        • Gość: politologist Re: Dzięki bogu, prezydent już ochodzi IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 02:43
          "Jak możesz??? Nie odbieraj nam oręża w walce z teorią ewolucji!
          Półtora metrowy chomik, był jednym z naszych argumentów w jej zwalczaniu"

          kreacjomiści
    • Gość: biolog molekularny brak form posrednich? IP: *.phyb.uic.edu 07.11.05, 20:40
      jaki brak?
      Cladoselache, Paleospinax, Acanthostega, Leptolepis, Oreochima, Osteolepis,
      Hynerpeton, Proterogyrinus, Solenodonsaurus, Hylonomus, Paleothyris, Varanops,
      Dimetrodon, Procynosuchus, Exaeretodon, Coelophysis, Oviraptor, Protoavis,
      Archeopteryx, Hesperornis, Ambulocetus, Pakicetus, Proterogyrinus, Cantius

      Wymieniac dalej?

      Przedstawiciele ID sa rownie zalosni jak kreacjonisci. ID to jedynie
      kreacjonizm przywdziany w tani smoking.
      • Gość: net77 Re: brak form posrednich? IP: *.medctr.ohio-state.edu 07.11.05, 20:50
        www.darwinfish.com/
    • Gość: pasterka Re: Sąd nad Darwinem IP: *.atol.com.pl 07.11.05, 20:50
      > Z kolei pastor baptystów z sąsiedniego Loganville,
      > broniąc IP, atakuje ewolucję. - Jeśli teoria ewolucji
      > jest prawdziwa, to dlaczego nie ma zwierzęcych form
      > pośrednich: np. ptaków z płetwami czy ryb z piórami?
      > - pyta pastor.
      >
      To troche tak jak z pastorami i naukowcami. Niby jakieś pokrewieństwo między
      nimi istnieje, ale przecież nie ma wyjątkowo niedouczonych naukowców ani
      wyjątkowo dobrze wykształconych pastorów.

    • Gość: edek Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zycia IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 20:54
      oczywiscie, talko jakis skonczony debil, moze mylsec, ze czlowiek jest procesem przypadku, jakiejs ewolucji i innych bzdur. Czlowiek jest stworzony na podobienstwo tej ninteligencji, ktora steruje claym wszechswiatem, ktora steruje wciaz odnawiajaca sie natura, steruje dnim i noca, zima i wiosna. Teoria Drawina, to wymysl chorego teoretyka poruszajaceg sie w obrebie zmyslow ludzkich, gdzie kwarki wyznaczaja granice poznania, raz sa czasteczkami materuu, raz czysta energia, ale co tem jest dalej? Brak dowodow, brak dowodow jest rowniz na istnienie wszechobecnej inteligencji przenoszacej pole dzialania z planety na planete, a coz to ta nasza ziemia, ma podobno 5 mld lat, do dzisiaj mozemy jako tako ogarnac historie ostatnch 200 lat, a ile znalezisk archeologicznych zostalo zanegowanych w imie bzdurnych teorri epok i pojawienia sie sladow czlowieka w roznych punktach ziemii.

      Oczywisci kazda religia, kazdy obszar wiedzy, to wladza i pieniadze, cale masy bezuzytecznych naukowcow z profesorskimi tytulami za gruba kase beda sie biedzic cale zycie, udowadniajac teorie Darwina, czy Einsteina, ale to sa tylko idiotyczne teorie. za inny pogla wykresla sie ludzi z uniwersytetow i swiata naukowego.
      Dzisiejsza wiedza to inkwizycja, majaca na cleu utrzymanie ciemnoty swiatowej, dla zapewnienia panowania kast, ktore maja dostep do wiedzy sprzed tysiecy lat, bo wszystko na tej ziemii juz dawno bylo przed nami, dawkowanie osiagniec bylych cywilizacji tym obecnym, to kasa, kasa, kasa, na nastepne tysiaclecia.
      • hermann5 Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy 07.11.05, 21:02
        Darwin to ukochany przedmiot ataków kreacjonistów różnej maści. Zapominają oni,
        że już długo przed Darwinem ewolucja była dla biologów faktem (ewolucjonistą był
        już dziadek Karola Darwina, Erazm). Przedmiotem sporów nie była w wieku XIX
        ewolucja, a teorie dotyczące jej mechanizmów. Faktem jest, że teoria doboru
        naturalnego Darwina (w żadnym razie nie teoria ewolucji!) budziła wiele
        kontrowersji i na pewien czas zarzucono ją nawet na rzecz neolamarkizmu. Dziś
        dobór naturalny badany jest w działaniu (o czym wspomniałem już w jednym z
        postów powyżej) i wiadomo już, że jest jest z najważniejszych czynników ewolucji.
      • Gość: unicef123 Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 21:04
        i masz rację jak nie wiadomo o co chodzi - to tylko o pieniądze
        • Gość: Enzo Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 08.11.05, 04:43
          Mozesz miec racje. Zarowno w tej sprawie jak i we wczesniejszej sprawie Edwards
          vs. Aguilard, prawnicy reprezentujacy kreacjonistow mieli konflikt interesow.
          Jesli mnie pamiec nie myli, prawnik ktory reprezentowal school board w E v A,
          maczał palce we wprowadzeniu durnego kreacjonistycznego programu nauczania.
          Potem zarobil chyba 300 000 $ z pieniedzy panstwowych.Podobniez w Kitzmiller vs
          Dover Thomas Moore Center, ktore reprezenuje kreacjonistow, bralo udzail w
          ustalaniu programu. Jak widac oplaca sie. Pozatym wprowadzenie kreacjonizmu to
          niezly interesik dla kreacjonistow. Sprzedaz podrecznikow etc.
      • Gość: biolog Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.net24.prv / 195.205.23.* 07.11.05, 21:04
        wow, a myslalem ze tacy jak ty sa tylko w podrecznikach do psychiatrii, ale
        nie... :) wy naprawde istniejecie...
        • Gość: edek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 21:12
          wiedziec, zrozumiec, wyksztalcic, milczec, to sa zasady dla ktorych z ignorantami wspoczesnej nauki sie na te tematy nie rozmawia. Krecicie sie w kolko, i gowno juz mozecie wymymslec, przez stulecia nie rozwiazaliscie zadnego problemu, nie uleczyliscie zadnej choroby. masz racje czego na tym swiecie przybywa to funkcjonariusza domow wariatow, tak dalkej doprowadzil materializm ten swiat. Ale juz te tysiaclecie bedzie inne, juz pierwsze 5 lat wskazuja ze cala wspolczesna nauka to jedno wielkie oszustwo. Moze ktos bronic swego tytulu naukowego przed sadem, inni maja taka wiedze i mozliwosci, ze leja z gory nadol na takie autorytety.
          • hermann5 Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy 07.11.05, 21:20
            Gość portalu: edek napisał(a):

            > Ale juz te tysiaclecie bedzie inne, juz pierwsze 5 lat wskazuja ze cala
            > wspolczesna nauka to jedno wielkie oszustwo.

            Powiedz mi jak to jest: opluwać naukę, korzystając jednocześnie z takich jej
            zdobyczy, jak choćby Internet. Czy dostrzegasz sprzeczność?
            • Gość: edek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 21:48
              rownie dobrze moglbys sie zapytac, dlaczego moje auto ma cztery okragle kola? a ja dziescie palcow, a nie np.11, dlaczego pewien alfabet ma 22 litery a nie 48? duzo pytan co? co to ma wspolnego z nauka, to wszystko juz tu dawno bylo, to nie jest sprawa postepu nauki, a tylko kombinacji pewnych ideii, na ktora sakladaja sie od zarania impuls, forma, wspolzaleznosc, na tej podstwie powstaja dwa nstepne czynniki spirali efekt prosty i uboczyn, o przeciwstawnych polaryzacjach, ktore w sobie nosza wszystkie wlasciwosci czynnikow, ktore je wywolaly. Kapito? No sam widzisz, pewne rzeczy sa znane od tysiacleci, do tego nie potrzeba tytulow i bzdurbnych dogmatow
              • hermann5 Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy 07.11.05, 21:53
                Zdrówka życzę :)
                • Gość: edek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 21:57
                  hehe, ja tez ci zycze, komputera z czesciami sprowadzonymi z Marsa:-)
          • Gość: politologist Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 02:57
            Hallo! Pogotowie?!
            Poprosiłbym o karetkę na forum gazety.pl
            komentowany artykuł: Sąd nad Darwinem
            opis osobnika: edek (jak się podaje), sam niegroźny dla otoczenia, ale poprzez
            ataki niekontrolowanego śmiechu, który wywołują jego posty zagraża czytającym...
            • Gość: Krzysiek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.net-serwis.pl 08.11.05, 09:32
              Wyluzuj, smiech to zdrowie. Szczegolnie taki spontaniczny.
              5 minut smiechu = 15 minut gimnastyki!
          • Gość: aaa Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.fmv.ulg.ac.be 08.11.05, 12:18

            <nie uleczyliscie zadnej choroby.
            A czarna ospa ? Polio, tez prawie zupelnie zlikwidowane ; wiele moza wymieniac
        • magdolot Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy 08.11.05, 03:57
          Biologu! Jest ich nawet dwóch takich. Dobrze, że tej samej płci, bo jeszcze
          więcej by być mogło...
        • Gość: Krzysiek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.net-serwis.pl 08.11.05, 09:29
          To przeciez oczywiste, przeciez podreczniki medyczne pisze sie dla
          lekarzy-praktykow, ktorzy potem na tej podstawie beda leczyc ludzi.
          Wymaga to opisywania wystepujacych przypadkow a nie jakis hipotetycznych
          przypadlosci.
      • Gość: Krzysiek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.net-serwis.pl 07.11.05, 22:13
        Oczywiscie tylko skonczony bufon moze uwazac sie (swoj gatunek) za ostateczny
        cel istnienia Wszechswiata.
        • Gość: edek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 22:20
          oczywiscie ze tak jest i bardzo sobie to cenie, bo jesten czyms wybitnym w tej szarej masie stojacej nizej na drabinie cywilizacyjnej. Naprawde nie podejrzewam, zeby jakas malpa byla moim osobistym protoplasta. Uwazasz inaczej, zal mi ciebie.
          • Gość: Krzysiek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.net-serwis.pl 07.11.05, 22:29
            Dinozauzy tez pewnie uwazaly sie za szczytowe osiagniecie wszechswiata.
            • Gość: edek Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 22:45
              spytaj sie dnozaura, jak zapewne wiesz, dinozaury nie przyczynily sie swoim intelektem do rowania sie ze swoim stworca i mozliwaoscia samodzielnego rostrzygania o swoim losie.
          • Gość: itreat edzio jest lepszy bo pracuje w Reichu IP: *.acn.waw.pl 07.11.05, 22:45
            co jest szczytowym osiagnieciem polskiego rolnika (dawniej kmiecia lub chlopa
            panszczyznianego). Naszczesciue duzo nie mysli, wiec jest wydajny i tani.
            Wystarczy mu rozaniec i przepustka do kosciola co niedziela. Czytac gazet nie
            musi, wystarczy mu katechizm i zywot JPII. Otsatnio domagal sie satel;ity aby
            ogladac Trwam ale myu wytlumaczaono, ze to grzech ogladac obrazy odbite w niebie
            wiec sie uspokoil. Ale glosowal na LPR wiec jest spokojnieszy niz na wiosne.
            • Gość: edek Re: edzio jest lepszy bo pracuje w Reichu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 22:48
              hehehe, prostaczku, dodaj cos sensownego do dyskusji, albo zapisz sie na kurs domoroslych wrozek i tarocistek, bo jak z postu widac, masz bardzo duzy talent, prawie jak malpa, ktorej dano zegarek:-)
          • Gość: politologist Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 03:02
            "oczywiscie ze tak jest i bardzo sobie to cenie, bo jesten czyms wybitnym w tej
            szarej masie stojacej nizej na drabinie
            cywilizacyjnej"

            o jeeeeesteś!!! boski edku, czy pozwolisz takiej padlinie jak ja, wierzyć w
            ciebie i czcić cię?!?!?!

            Mesjasz!!!!!!!!!!! i to, cholera na forum gw, niczym w stajence ;)
      • Gość: TR szarlatani.... IP: *.cable.mindspring.com 07.11.05, 22:59
        znam szarlatanow, ktorzy prubuja udowodnic ze losowanie lotto tez nie jest
        przypadkiem - tylko rzadzi nim inteligentny projekt i jak znajda klucz lub wzor
        to beda milionerami......
        • Gość: edek Re: szarlatani.... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 23:08
          a co tu udowadniac, wlasnie te wasze naukowe dowody, mieszaja wam w glowach, bo tak wszystko chcecie wyjasnic na chlopski rozum, ale jak zapewne wiesz nie ma jednego bieguna baterii, sa zawsze dwa, jeden biegun jest odczuwalny przez zmysly czlowieka , drugi na zasadzie negacji-nie. A wiec skontaktuj sie z odpowiednimi inteligencjami, one napewno podpowiedza ci jak wygrac w totolotto. Jak jeszcze nie wygrales, to sorry, ale twoje prosby nie dochodza tam gdzie trzeba.
          • Gość: TR Re: szarlatani.... IP: *.cable.mindspring.com 08.11.05, 15:08
            ja niegram bo weirze w teorie Bernouliego
      • Gość: politologist Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 02:48
        słuchaj edek, mówisz jak lewak, a piszesz jak półanalfabeta..., a myślisz w
        sposób zbliżony do skrajnej prawicy...

        jesteś na prawdę pociesznym przedmiotem badań naukowych...
      • madcio Re: Darwi to szarlatan, jak wsplczesne dogmaty zy 08.11.05, 17:46
        Z którego ciemnogrodu w Niemczech wypełzłeś, ciemniaku?
    • Gość: TR kto potem idioci? IP: *.cable.mindspring.com 07.11.05, 21:02
      czyja teorja zostanie potem podwazona? Kopernika????????
      • Gość: Pani Hela z Sopotu Re: kto potem idioci? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.11.05, 21:44
        Przecia nie wiemy na sto procent czy ziemia faktycznie krazy wokol slonca a nie
        vice versa! Czy ktos byl na sloncu? Ha!
        • Gość: Krzysiek Re: kto potem idioci? IP: *.net-serwis.pl 07.11.05, 22:16
          To jest tylko kwestia wybrania ukladu odniesienia. A. Einstein wykazal ze
          to wszystko jedno. Tylko czasami sie liczy latwiej, a czasami trudniej.
          • Gość: TR Re: kto potem idioci? IP: *.cable.mindspring.com 07.11.05, 22:35
            kiedy projektujesz trase lotu sondy kosmicznej to juz nie jest wszystko jedno.
            Prawda??????
            • Gość: Krzysiek Re: kto potem idioci? IP: *.net-serwis.pl 08.11.05, 09:38
              Nie, dalej mozna i tak, i tak, tyle ze w ukladzie Slonca liczy sie latwiej.
              Na tym polegalo odkrycie Kopernika - ze cala teoria ruchu planet bardzo sie
              upraszcza jak przyjac Slonce za uklad odniesienia. Ogolnie to ani Ziemia nie
              obiega Slonca, ani odwrotnie, oba ciala obiegaja wspolny srodek masy.
              Tyle ze znajduje sie on jeszcze pod powierzchnia Slonca to Slonce jest
              duzo masywniejsze.
            • praptak Re: kto potem idioci? 08.11.05, 09:44
              > kiedy projektujesz trase lotu sondy kosmicznej to juz nie jest wszystko jedno.
              > Prawda??????

              Otóż właśnie jest wszystko jedno, i to nawet bez teorii Einsteina, jak ktoś
              wyżej pisał. Wystarczy mechanika klasyczna Newtona. Z niej wynika, że możemy
              sobie wybrać układ odniesienia dowolnie - środek Ziemi, środek Słońca, układ
              gwiazd stałych, czy też nawet krzesełko na karuzeli. W zależności od wyboru
              układu odniesienia musimy tylko uwzględnić dodatkowo w naszych obliczeniach
              istnienie tzw. sił pozornych (siła odśrodkowa, siła Coriolisa itp.), chyba że
              wybierzemy tzw. układ inercjalny - w nim wszystkie siły dadzą się wytłumaczyć
              oddziaływaniami grawitacyjnymi, elektrostatycznymi, itp.
              • Gość: bah Re: kto potem idioci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.05, 06:32
                Dokładnie, Einstein nie ma tu nic do rzeczy.
    • Gość: Jagnieszka Mutancje? Deena? Noosfera? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 21:04
      Tata mówi, że ze stryjem nie takie ewolucje po pijaku robili...
      Ludzie (ci rozsądni), dajcie se luz. Na tym forum. Przecież forumowy motłoch
      nic z waszych argumentów nie pojmuje.
    • Gość: lotna Re: Twoja wizja postepu objawila sie we Francji. IP: *.fwhq2nat.dot.ca.gov 07.11.05, 21:09
      Tak lewusie, Francja w ogniu - to sukces lewackiego sposobu myslenia to
      osiagniecie "g l o b a l i z m u".To tego doprowadzaja swiat idioci tacy jak ty.
      • rasziel Re: Twoja wizja postepu objawila sie we Francji. 07.11.05, 21:44
        We Francji rządzi teraz prawica, tak do twojej informacji:)
    • Gość: pokręcony Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.05, 21:11
      Czy ktoś kto stworzył człowieka może być określanym jako inteligentny ??
      Moim zdaniem to partacz !!
      • hermann5 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 07.11.05, 21:24
        IP to nie jest teoria. Siły nadprzyrodzone mogą być przedmiotem wiary, a nie
        badań naukowych. A tak, nawiasem mówiąc, to po nadprzyrodzonym stwórcy
        faktycznie należałoby oczekiwać czegoś ambitniejszego :)
        • Gość: salvionaut Siły napdrzyrodzone przedmiotem badań... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 21:43
          ... są cały czas w każdym laboratorium.
          Tylko nie bada się samych sił, a ich fizyczne przejawy w świecie...
          ...których jest niewiele.
          Przeczytaj post:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=31609434&a=31618314
          • hermann5 Re: Siły napdrzyrodzone przedmiotem badań... 07.11.05, 21:52
            Gość portalu: salvionaut napisał(a):

            > Tylko nie bada się samych sił, a ich fizyczne przejawy w świecie...

            Zaś same siły tak czy owak pozostają przedmiotem wiary.
        • Gość: fedra Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.05, 21:57
          hermann5 napisał:

          > IP to nie jest teoria. Siły nadprzyrodzone mogą być przedmiotem wiary, a nie
          > badań naukowych. A tak, nawiasem mówiąc, to po nadprzyrodzonym stwórcy
          > faktycznie należałoby oczekiwać czegoś ambitniejszego :)

          Czegoś ambitniejszego powiadasz, a jak by to miało niby wyglądać? Czuję, że nie
          starczy Ci intelektu, by to sobie wyobrazić, co dopiero opisać. Ha, ha!!
          Przypomina mi takie gadanie bredzenie rozkapryszonego dziecka, co by chciało
          coś, a samo nie wie czego.
          Ludzie zdałoby się iteligentni malkontencą nad tym czego pojmą nigdy i nigdzie.
          Może trza im złotej rybki: "Rybko powiedz mi co ja to właściwie chcę?", - istny
          cirkus!
          Pozdrawiam.
          • hermann5 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 08.11.05, 12:52
            Gość portalu: fedra napisał(a):

            > Czegoś ambitniejszego powiadasz, a jak by to miało niby wyglądać?

            Po kimś wszechpotężnym spodziewałbym się tworów zaplanowanych doskonale.
            Przyznasz, że połączenie w naszych organizmach układu pokarmowego z oddechowym,
            czy też moczowego z płciowym, trąci nieco amatorszczyzną. Fachowiec wysokiej
            klasy zrobiłby to lepiej.
            • Gość: aaa Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.fmv.ulg.ac.be 08.11.05, 13:00
              Szczegolnie to drugie wydaje mi sie obrzydliwe ;) No ale moze da sie stworzyc
              teorie malo inteligentnego projektu . W koncu ludzie tez tworza mase urzadzen
              ktore sie potem psuja .
            • Gość: fedra Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 17:47
              hermann5 napisał:

              > Fachowiec wysokiej klasy zrobiłby to lepiej.

              Moja odpowiedź brzmi: może tak, może nie. Moje wieloletnie doświadczenie
              konstruktorskie mówi mi, że doskonałość w fizycznych tworach rzeczywistych jest
              utopią, dlatego w naszych kręgach mówi się o optymalizacji, przy czym to też
              słowo wytrych w ustach ludzi. W rzeczy samej jednak właśnie optymalna
              konstrukcja (również biologiczna) dla konkretnych założeń, może być zwana
              doskonałością. W tym rozumieniu wspólny odcinek pokarmowy i oddechowy,
              narażający nas często na zakrztuszenia, może być właśnie konstrukcją optymalną
              (ten kawałek rury musi sprostać nizliczonym, różnorakim zadaniom). W liczbach
              całkowitych na odcinku 0-13 środkiem optymalnym musi być 6 albo 7, bo nie może
              być 6,5. Wybrawszy 6, bedziemy krytykowani, że to przed środkiem, wybrawszy 7,
              że to za środkiem. Kreator istot żywych widocznie wytyczył sobie jakieś tam
              założenia, które optymalnie wypełnił, a te założenia nie są nam ludziom znane!!
              Nawet wszelkie tzwn. patologie pośród stowrzeń można rozumieć jako zbudowanie
              konstrukcji służącej konkretnemu celowi, inaczej mówiąc, dla wypełnienia
              stosownych założeń, nie tylko funkcjonalnych danego organizmu.
              • madcio Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 08.11.05, 18:35
                Innymi słowy, jesteś wyznawcą boga-partacza. No, dzięki za taką religię.

                > W tym rozumieniu wspólny odcinek pokarmowy i oddechowy,
                > narażający nas często na zakrztuszenia, może być właśnie konstrukcją optymalną
                > (ten kawałek rury musi sprostać nizliczonym, różnorakim zadaniom).
                To niech bedą DWIE rury. Gdzie to będzie nieoptymalne, mądralo?


                > Kreator istot żywych widocznie wytyczył sobie jakieś tam
                > założenia, które optymalnie wypełnił, a te założenia nie są nam
                > ludziom znane!!
                Wiesz, ze tka można uzasadnić KAŻDE, choćby największe partactwo i bumelanctwo?

                > dla wypełnienia stosownych założeń,
                Czyli dobry pan Bóg z założenia stworzył człowieka i to wsyztsko bylejakie,
                cierpiace od rozlicznych chorób, cierpienia i śmierci? Milutki gość, nie powiem.
                • Gość: fedra Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 21:47
                  madcio napisał:

                  > Innymi słowy, jesteś wyznawcą boga-partacza. No, dzięki za taką religię.

                  Dlaczego partacza? Widać słabo orientujesz się we procedurze projektowania i
                  konstrukcji. Coraz częściej konstruktor dostaje w założeniach projektowych
                  wymóg, np. ta żarówka ma mieć trwałość 1000 godzin, po czym ma się spalić.
                  Według ciebie zaprojektowanie i produkcja takiej żarówki to partactwo?
                  Nie słyszałeś o wiertarkach elektr. jednorazówkach i wielu innych podobnych
                  wyrobach. One są produkowane masowo, by służyły krótko i szybko trza było
                  kupować nowe. To jest cały system. Człowiek i cała ożywiona i nieożywiona
                  przyroda tworzą system, działający system. Uważam, by ten system funkcjonował
                  jak funkcjonuje, muszą być zwierzęta takie jakie są. Nie może być tak by życie
                  muchy trwało 100 lat, bo dla niej trzeba by było przeprojektować cały
                  ecosystem. Itd, itp.
                  • madcio Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 08.11.05, 22:46
                    No cóż, można i tak, czemu nie. This is not bug, this is feature, eh? (że
                    pozwolę sobie na mój komentarz jako informatyka)

                    Ale wtedy Bóg wychodzi na złośliwego sku..ela, a z tym raczej żaden wierzący
                    się nie zgodzi.

                    Tak na marginesie, mam wrażenie, ze traktujesz ziemski ekosystem jako martwy,
                    raz na zawsze ustalony świat biosfery - nic dalszego od prawdy! Jedne zwierzęta
                    migrują, inne wymierają. Na gruzach tworzą się nowe systemy, wynikłe z
                    interakcji zwierząt z środowiskiem. Wszystko jest dynamiczne i w stanie
                    chwiejnej równowagi, tak jak w klasycznym przykładzie zależności populacji
                    drapieżnika od populacji ofiary.
              • hermann5 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 08.11.05, 20:55
                > Kreator istot żywych widocznie wytyczył sobie jakieś tam założenia, które
                > optymalnie wypełnił, a te założenia nie są nam ludziom znane!!

                Połączenia, które wydają się tak niefortunne, można objaśnić bez problemu z
                ewolucjonistycznego punktu widzenia. I przy okazji odcinamy "brzytwą Ockhama"
                stwórcę, którego założenia nie są nam znane. To wszystko! Jeśli miałbym
                zaakceptować jakieś wyjaśnienie kreacjonistyczne, to najwyżej gnostyckie, podług
                którego świat stworzył złośliwy i nieudolny demiurg.
                • Gość: fedra Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 21:26
                  hermann5 napisał:

                  > Połączenia, które wydają się tak niefortunne, ...

                  Eee Hermann, nie pońmajesz mego toku rozumowania! Abstrahując czy on dobry, czy
                  zły, ja nie wartościuję tak jak Ty, i nie oceniam, czy dany produkt jest
                  fortunny, czy nie, bo to kategoria subiektywna. Uważam, że jeżeli wytwór dobrze
                  spełnia założenia konstruktora to jest dobry. Rozumię, że twoich wymagań nie
                  spełnia, więc użyłeś przymiotnika "niefortunny", ale to inna para kaloszy!
                  Może projektantowi stworzenia chodziło też o to, by z tego powodu pewien
                  procent stworzeń zadławił się na śmierć. Jakie to ma znaczenie, czy człowieka
                  śmierć osiągnie przez zadławienie, udar mózgu, czy wypadek samochodowy.
                  Dziwi mnie również, że nie zauważasz zróżnicowania w ocenie rzeczy przez ludzi.
                  Obawiam się, gdyby ogłosić konkurs na doskonałą rzecz na ziemi, trudno by było
                  uzyskać jednogłośność. Zatem unikajmy raczej wartościowania ludzi i zwierząt w
                  tych kategoriach.
                  • hermann5 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 09.11.05, 18:15
                    Gość portalu: fedra napisał(a):

                    > Eee Hermann, nie pońmajesz mego toku rozumowania! Abstrahując czy on dobry, czy
                    >
                    > zły, ja nie wartościuję tak jak Ty, i nie oceniam, czy dany produkt jest
                    > fortunny, czy nie, bo to kategoria subiektywna. Uważam, że jeżeli wytwór dobrze
                    >
                    > spełnia założenia konstruktora to jest dobry.

                    Rozumiem, rozumiem... Oceniam jednak, przy założeniu, że istniał "konstruktor",
                    funkcjonowanie całości, tak jak oceniam, dajmy na to samochód. Skoro w
                    konstrukcji samochodu istnieje jakiś element, z powodu którego zwiększa się
                    awaryjność całości, to jest to powód do narzekania na projektanta.

                    Nie ma sensu ocenianie w kategoriach "dobry-zły", gdy bierzemy pod uwagę
                    wyjaśnienie ewolucyjne. Dobór naturalny nie stwarza nowych bytów z niczego,
                    zawsze ma tylko do dyspozycji to, co już istnieje, toteż jego możliwości są
                    bardzo ograniczone. Jeśli na jakimś etapie ewolucji nastąpiło połącznie
                    przykładowych układów (oddechowego i pokarmowego), to w zasadzie w późniejszym
                    czasie sprawa jest nie do odkręcenia i ewolucja brnie dalej w tym kierunku. Co
                    jednak nie sprawiało i nie sprawia problemu rybom, kręgowcom lądowym przysparza
                    wielu kłopotów :(
                    • Gość: fedra. Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.05, 16:46
                      To już jest dla mnie, przepraszam, irytujące !!

                      hermann5 napisał:

                      > Nie ma sensu ocenianie w kategoriach "dobry-zły", gdy bierzemy pod uwagę
                      > wyjaśnienie ewolucyjne. Dobór naturalny nie stwarza nowych bytów z niczego,
                      > zawsze ma tylko do dyspozycji to, co już istnieje, toteż jego możliwości są
                      > bardzo ograniczone. Jeśli na jakimś etapie ewolucji nastąpiło połącznie
                      > przykładowych układów (oddechowego i pokarmowego), to w zasadzie w późniejszym
                      > czasie sprawa jest nie do odkręcenia i ewolucja brnie dalej w tym kierunku.

                      To nie jest tak, że nie widzę w teorii ewolucji zgrabnej próby opisu przebiegu
                      dziejów przyrody ożywionej. Wyjaśnia ona wiele mechanizmów i pokazuje dowody
                      materialne. Problem w tym, na ile te mechanizmy i dowody są prawdziwe! Że ma
                      ona pewne widoczne słabe punkty, jak to już niektórzy wcześniej przytoczyli,
                      pozwala zakwestionować ją w całości. Osobiście traktuję wszystkie teorie jako
                      potencjalnie prawdziwe, oczywiście wierząc w swej subiektywności w jedne
                      bardziej, w drugie mniej.

                      > Co jednak nie sprawiało i nie sprawia problemu rybom, kręgowcom lądowym
                      przysparza wielu kłopotów :(

                      Zgadza się, kręgowce lądowe mają z tym dyskomfort, ale optując bardziej za
                      kreacjonizmem odpowiem krótko: "może tak było właśnie zaplanowane"

                      > Skoro w konstrukcji samochodu istnieje jakiś element, z powodu którego
                      > zwiększa się awaryjność całości, to jest to powód do narzekania na
                      > projektanta.

                      Piszesz, że rozumiesz moje rozumowanie z tzwn. "konstruktorem" w tle, a jednak
                      nie za bardzo. Ciągle upieram się, że nie wiesz jakie założenia postawił sobie
                      projektant. Auto P-70 miało drewnianą podłogę, dla jednego było to powodem do
                      narzekania, bo gniła, drugi mówił b. dobrze, bo ekologiczna i można było
                      dylówkę samemu naprawić. Konstruktor zaś założył sobie taką właśnie drewnianą i
                      taką zrobił, czyż to nie piękne.
                      Tu chodzi mi głównie o to, że świat można opisywać na wiele różnych sposobów, a
                      rzeczywistość może być taka, że pasuje do żadnych ze znanych nam, czy też
                      będących jeszcze przed nami do wymyślenia teorii. Więc nich każdy broni swej
                      percepcji, ale uczciwie, nie wyśmiewając innych od prostaków, bo po obydwu
                      stronach barykady są naprawdę też tęgie umysły!
                      Pozdrawiam.
                      • hermann5 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 10.11.05, 23:07
                        Gość portalu: fedra. napisał(a):

                        > To już jest dla mnie, przepraszam, irytujące !!

                        Nie irytuj się, lepiej, tak jak ja, zaparz sobie herbaty, zapal fajkę (o ile
                        palisz i nie jesteś kobietą, bo fajka, przynajmniej w świecie kultury
                        zachodniej, pozostaje ostatnią prawdziwie męską uciechą) i baw się dobrze :)

                        > To nie jest tak, że nie widzę w teorii ewolucji zgrabnej próby opisu przebiegu
                        > dziejów przyrody ożywionej.

                        Powtarzam w kółko (ale jak widać jest to "vox clamanti in deserto"), że nie ma
                        czegoś takiego, jak teoria ewolucji. Są różne teorie, które starają się
                        objaśniać mechanizmy ewolucji, natomiast sama ewolucja już na długo przed
                        Darwinem była dla badaczy zjawiskiem przyrodniczym.

                        > > Co jednak nie sprawiało i nie sprawia problemu rybom, kręgowcom lądowym
                        > przysparza wielu kłopotów :(
                        >
                        > Zgadza się, kręgowce lądowe mają z tym dyskomfort, ale optując bardziej za
                        > kreacjonizmem odpowiem krótko: "może tak było właśnie zaplanowane"

                        Dla naukowca takie stwierdzenie to kapitulacja, sepuku i co tam jeszcze zechcesz :)

                        > Ciągle upieram się, że nie wiesz jakie założenia postawił sobie
                        > projektant. Auto P-70 miało drewnianą podłogę, dla jednego było to powodem do
                        > narzekania, bo gniła, drugi mówił b. dobrze, bo ekologiczna i można było
                        > dylówkę samemu naprawić. Konstruktor zaś założył sobie taką właśnie drewnianą
                        > i taką zrobił, czyż to nie piękne.

                        Piękne, piękne... tyle że malkontenci zawsze mogą wybrać inny samochód, a w
                        świecie przyrody nie ma tak łatwo :(

                        > Tu chodzi mi głównie o to, że świat można opisywać na wiele różnych sposobów, a
                        >
                        > rzeczywistość może być taka, że pasuje do żadnych ze znanych nam, czy też
                        > będących jeszcze przed nami do wymyślenia teorii. Więc nich każdy broni swej
                        > percepcji, ale uczciwie, nie wyśmiewając innych od prostaków, bo po obydwu
                        > stronach barykady są naprawdę też tęgie umysły!
                        > Pozdrawiam.

                        I spór zapewne długo jeszcze nie wygaśnie. Póki jednak nikt w imię swych racji
                        nie zapala stosów, wszystko jest w porządku.

                        Pozdrawiam również.
                        • Gość: fedra Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.05, 12:14
                          hermann5 napisał:

                          > Gość portalu: fedra. napisał(a):

                          > kreacjonizmem odpowiem krótko: "może tak było właśnie zaplanowane"
                          > Dla naukowca takie stwierdzenie to kapitulacja, sepuku i co tam jeszcze
                          > zechces.

                          Sepuku, nie sepuku. Świadomy człowiek (nie zaraz naukowiec)wie, że cofając się
                          w swej analizie przyczyn i skutków musi założyć pwene eckpunkty, pewne wstępne
                          pewniki, których nie definiuje. U mnie tym jest zwykły skrót myślowy: "może tak
                          było właśnie zaplanowane".
                          Problemem tylko jest, jak daleko w przeszłości umieścić owe eckpunkty. 100
                          miliardów lat temu, czy 100 miliardów silnia lat tem, czy jeszcze wcześniej.
                          Niezależnie jednak od tego, co by człek nie wybrał, będzie prawie jednako
                          odległy od początku zaistnienia wszechświata, jeżeli w ogóle on swój poczatek
                          miał.
                          Co do kwestii poddawania się naukowca, to już taki jego los. Może krzyczeć,
                          nigdy!, przenigdy! i z tym okrzykiem na ustach paść jak mucha. Na pocieszenie
                          vers-reminiscencja z lat szkolnych: "Zum Glueck geboren, zu nichts gekommen,
                          wie alle geschtorben."

                          > I spór zapewne długo jeszcze nie wygaśnie. Póki jednak nikt w imię swych racji
                          > nie zapala stosów, wszystko jest w porządku.

                          Właśnie, dobrze że to b. pokojowa wymiana poglądów.
                          • hermann5 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 11.11.05, 14:07
                            Gość portalu: fedra napisał(a):


                            > Sepuku, nie sepuku. Świadomy człowiek (nie zaraz naukowiec)wie, że cofając się
                            > w swej analizie przyczyn i skutków musi założyć pwene eckpunkty, pewne wstępne
                            > pewniki, których nie definiuje. U mnie tym jest zwykły skrót myślowy: "może
                            > tak było właśnie zaplanowane".

                            Jeśli istnieje jakiś postęp myśli, to dzięki temu, że kolejno podważa się takie,
                            zdawałoby się, niepodważalne pewniki. Można różnie oceniać ten postęp, ale on
                            istnieje i pcha nas, podobnie jak ewolucja, w jakimś niewiadomym kierunku.

                            > Problemem tylko jest, jak daleko w przeszłości umieścić owe eckpunkty. 100
                            > miliardów lat temu, czy 100 miliardów silnia lat tem, czy jeszcze wcześniej.
                            > Niezależnie jednak od tego, co by człek nie wybrał, będzie prawie jednako
                            > odległy od początku zaistnienia wszechświata, jeżeli w ogóle on swój poczatek
                            > miał.

                            Niektórzy wyobrażają sobie wszechświat jako twór pulsujący rozciągniętymi na
                            milardy lat fazami ekspansji i kurczenia się, które nie mają końca. Nie jest to
                            żadna teoria, ale jest rzeczą piękną, że potrafimy sobie coś takiego wyobrazić.

                            > Co do kwestii poddawania się naukowca, to już taki jego los. Może krzyczeć,
                            > nigdy!, przenigdy! i z tym okrzykiem na ustach paść jak mucha. Na pocieszenie
                            > vers-reminiscencja z lat szkolnych: "Zum Glueck geboren, zu nichts gekommen,
                            > wie alle geschtorben."

                            Zatem każdy z nas może krzyczeć: nigdy!, przenigdy! i z tym okrzykiem na ustach
                            paść jak mucha. Faktycznie, pocieszające... :)

                            Pozdrawiam
                            • ipip4 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 11.11.05, 16:02
                              hermann5 napisał:

                              > Gość portalu: fedra napisał(a):
                              >
                              > Jeśli istnieje jakiś postęp myśli, to dzięki temu, że kolejno podważa się
                              > takie, zdawałoby się, niepodważalne pewniki. Można różnie oceniać ten postęp,
                              > ale on istnieje i pcha nas, podobnie jak ewolucja, w jakimś niewiadomym
                              > kierunku.

                              Trudna polemika z Tobą, bo zdajesz się bałwochwalczo zapatrzony w omnipotencję
                              ludzkiego umysłu. Ja natomist mam świadomość ogromnych jego niedostatków. Jakże
                              często widzę jak my ludzie w takich oto dyskusjach potykamy się nawet na
                              zwykłych ułomnościach języka, a co dopiero na różnych wyliczenia,
                              przedsięwzięciach, paradoksach.
                              " ... pcha nas, podobnie jak ewolucja, w jakimś niewiadomym kierunku." Jak w
                              nie wiadomym, czyli może również do tyłu, taka sobie "deewolucja". Ciekawe jak
                              by to przebiegało w stosunku do naszego psa, kiedy deewoluując przechodząc
                              przez wszystkie fazy, po kilku milionach/miliardach lat zbliżył się do ....
                              ryby!
                              Można sobie taki przebieg zaprezentować, boć przecie ta pulsacja to załatwi,
                              jak to:

                              > Niektórzy wyobrażają sobie wszechświat jako twór pulsujący rozciągniętymi na
                              > milardy lat fazami ekspansji i kurczenia się, które nie mają końca. Nie jest
                              > to żadna teoria, ale jest rzeczą piękną, że potrafimy sobie coś takiego
                              > wyobrazić.

                              Co jak co, ale nasza wyobraźnia jest rzeczywiście nieskończona, i jakie to
                              piękne. Ja bez trudu wyobrażam sobie liczbę pierwszą większą od 2 i
                              jednocześnie parzystą. Co z tego, że nie spełnia definicji liczby pierwszej,
                              powiem, że to wyjatek, ha, ha. To jest ta cała nasza wyobraźnia. Czy teoria
                              płaskiej ziemi dziwigana na grzbiecie słoni, nie była piękną, czy mistrzowie
                              pędzla nie utrwalili jej na płótnie? Zobaczysz, ludzie wymyślą jeszcze setki
                              tysięcy nowych słów i pojęć, za pomocą których zaprojektują tysiące nowych
                              teorii, coraz to piękniejszych i wymyślniejszych. W sumie jednak będzie to
                              tylko zabawa intelektualna zaspakajająca ludzką ciekawość i próżność, nie
                              posiadająca jednak mocy jej ostatecznego zaspokojenia! Ten nasz ubóstwiany
                              postęp techniki, który mnie mimo wszystko niebywale pasjonuje, w którym chyba
                              też mam skromniutki udział, postrzegam jednak jako dreptanie w miejscu, a co
                              gorsze, jako coś co nie prowadzi nas ku szczęściu.

                              > Zatem każdy z nas może krzyczeć: nigdy!, przenigdy! i z tym okrzykiem na
                              > ustach paść jak mucha.

                              W rzeczy samej.

                              Faktycznie, pocieszające... :)

                              A co nie? Pociesza to, że ci przed nami mieli, a ci po nas będą mieli, podobne
                              problemy.

                              > Pozdrawiam

                              Pozdrawiam także.
                              • hermann5 Re: Teoria IP jest wewnętrznie sprzeczna : 11.11.05, 19:25
                                ipip4 napisała:


                                > Trudna polemika z Tobą, bo zdajesz się bałwochwalczo zapatrzony w
                                > omnipotencję ludzkiego umysłu.

                                Bynajmniej. Zdaję sobie doskonale sprawę z ograniczeniu zarówno mojego umysłu,
                                jak i ludzkiego umysłu w ogóle. Żywię jednak wielki podziw dla tego, do czego
                                jest on zdolny (choć niekiedy te zdolności obracają się przeciw nam samym).

                                > Jak w
                                > nie wiadomym, czyli może również do tyłu, taka sobie "deewolucja". Ciekawe jak
                                > by to przebiegało w stosunku do naszego psa, kiedy deewoluując przechodząc
                                > przez wszystkie fazy, po kilku milionach/miliardach lat zbliżył się do ....
                                > ryby!

                                Ewolucja, jak wiemy, przebiega tylko w jednym kierunku, w związku z czym dobór
                                naturalny może produkować formy podobne (konwergencja), ale odmienne od swych
                                przodków. Coś podobnego do tego, o czym wspominasz, przydarzało się wszak
                                kregowcom już po wyjściu na ląd - wracały do wodnego trybu życia, a jednak nie
                                stawały się rybami (ichthyozaury, walenie).
                                Dlaczego ewolucja nie może kroczyć do tyłu? Pewnie z tych samych powodów, dla
                                których nie możemy podróżować w czasie.

                                > Czy teoria płaskiej ziemi dziwigana na grzbiecie słoni, nie była piękną, czy
                                > mistrzowie pędzla nie utrwalili jej na płótnie?

                                Nie była to teoria w naszym rozumieniu, ale obraz ten przemawiał ludziom do
                                wyobraźni przez stulecia i był rzeczywiście piękny.

                                > Zobaczysz, ludzie wymyślą jeszcze setki
                                > tysięcy nowych słów i pojęć, za pomocą których zaprojektują tysiące nowych
                                > teorii, coraz to piękniejszych i wymyślniejszych.

                                Co do tego, to nie mam najmniejszych wątpliwości.

                                > Ten nasz ubóstwiany postęp techniki, który mnie mimo wszystko niebywale
                                > pasjonuje, w którym chyba też mam skromniutki udział, postrzegam jednak jako
                                > dreptanie w miejscu, a co gorsze, jako coś co nie prowadzi nas ku szczęściu.

                                Nie jest chyba aż takim dreptaniem w miejscu - jako bardzo młody człowiek
                                widziałem komputer wielkości kilku meblościanek i nawet w najśmielszych
                                marzeniach nie mogłem sobie wyobrażać, że po latach będę siedział przed
                                komputerem we własnym mieszkaniu. Inna sprawa, czy ów postęp prowadzi nas ku
                                szczęściu. Jak ten uczeń czarnoksiężnika z ballady Goethego, rozpędziliśmy coś,
                                nad czym w skali globalnej już dawno utraciliśmy kontrolę. Dlatego napisałem, że
                                cały ten postęp myśli i techniki wiedzie nas w niewiadomym kierunku.

                                > Pociesza to, że ci przed nami mieli, a ci po nas będą mieli, podobne
                                > problemy.

                                Pocieszać mnie to nie pociesza, utwierdza natomiast w przekonaniu, że mimo tego
                                całego postępu wokół nas, my sami zmieniamy się niewiele.

                                Pozdrawiam
    • Gość: eurofanatik Re: Sąd nad Darwinem IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.11.05, 21:31
      Poludnie Stanow to trzeci swiat. "Intelligent Design" to proba przemycenia
      zabobonu pod przykrywka nauki. Totalny ciemnogrod.
    • marcinkozuch Nie rozumiem w czym spór 07.11.05, 21:37
      Skoro niby ślepa, bezduszna, nieinteligentna ewolucja stworzyła takie
      inteligentne że ho-ho istoty jakimi są ponoć ludzie, to chyba taka głupia nie
      jest.
      • Gość: eurofanatik Re: Nie rozumiem w czym spór IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.11.05, 21:46
        Ocena ludzkiej inteligencji wyplywa od nas samych; jest wiec niezmiernie
        subiektywna.
    • Gość: eeeee Re: Sąd nad Darwinem IP: *.wolfson.cam.ac.uk 07.11.05, 21:44
      problem w tym ze papiez juz zatwierdzil fakt pochodzenia czlowieka od malpy, a
      jak wiadomo papieze sa nieomylni; no chyba ze zaczniemy podwazac te nieomylnosc
      sugerujac np. niepoczytalnosc papieza ale to byloby przeciez niestosowne,
      prawda?
      • Gość: eurofanatik Re: Sąd nad Darwinem IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.11.05, 21:47
        LOL, no tak. Niemniej problem Darwina nie istnieje w kosciele katolickim ale w
        protestanckim.
    • Gość: TR specyfika USA IP: *.cable.mindspring.com 07.11.05, 22:05
      cay problem ameryki polega na tym ze w wiekszosci stanow, zwlaszcza na poludniu
      i srodkowym zachodzie duze wplywy maja sekty religijne - ktore same siebie
      nazywaja "chrzescijanami" a tak naprawde niewiele maja wspolnego z
      chrzescijanstwem - a zwlaszcza z naukami Kosciola Katolickiego - wrecz stoja w
      opozycji do Jego nauki. Takie sekty religijne maja wiecej wspolnego z talibami
      niz z chrescianstwem - wspolna ich cecha jest doslowna interpretacja bibli -
      czyli po prostu jej niezrozumienie. Dla wielu z nich biblia to jedyna ksiazka
      jaka wczyciu przeczytali ci ludzie byli wychowywani w duchu ze inne ksiazki to
      dzielo diabla itp. Atakowany czesto na forum o.Rydzyk w takim srodowisku bylby
      atakowany za nadmierny liberalizm. Tylko w Ameryce bylo mozliwe powstanie
      takich wyznan jak swiatkowie jehowy, mormoni adwentysci dnia 7 itp. itd. Dla
      kogos kto spedzil troche czasu w Ameryce i zna jej specyfike takie cos jak
      polscy swiadkowie jehowy czy mormoni to poprostu cos zupelnie niepasujacego do
      calosci, to tak jak kwiatek do kozucha, gumowce do garnituru, czy cyrkonia w
      platynowym pierscionku......
    • Gość: edek Co tu dyskutowac, nasi wybitni swiatowi IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.11.05, 22:05
      eksperci roznej masci, do dzsiaj nie wiedza jakim cudem postawili piramidy w Egipcie i po groma tam stoja, w XXI zadna firma nie podjelaby sie wykonania tak precyzyjnych geometycznych tworow z sciclymi matematycznymi zaleznosciami. Do dzsiaj mundrole nie wiedza , czy to groby, czy miejsce kultu, czy inne danikeny. Wpolczsene mundrole jak sie czepia teorii, to beda sie zabijac, falszowac, procesowac, wyslylac na wygnanie.
      Swiat nauki, to gorsza banda, niz swiat polityki, ale oszustwo takie same.
      • Gość: 76654 edzio , kochanie IP: *.acn.waw.pl 07.11.05, 22:49
        nauczyciele cie denerwuja bo ciagle sie czepiali ze nie rozumiesz co sie do
        ciebie mowi - no to poszedles na ministranta. Ale jak ty sie dostales do Reichu
        - chyba prosto do azbestu czy stoisz na bramce w dyskotece?
      • Gość: TR Re: Co tu dyskutowac, nasi wybitni swiatowi IP: *.cable.mindspring.com 07.11.05, 22:52
        ciekawe na czym bys pisal wlasne "przemyslenia" gdyby nie ta banda naukowcow-
        oszustow????????
      • Gość: Jacek Re: Co tu dyskutowac, nasi wybitni swiatowi IP: *.cs.ubc.ca 08.11.05, 00:11
        Jasne a komputer z ktorego wlasnie korzystasz to znajomy z szescioma klasami
        podstawowki po pijaku zaprojektowal.

        J.
        • Gość: edek Re: Co tu dyskutowac, nasi wybitni swiatowi IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.11.05, 00:21
          a co czesci i matreialy na ten wasz komputer to przywiezli z Marsa, albo ksiezyca?? to wszystko tu jest na naszej ziemii, wszystkie materialy, wszystkie pomysly, tylko trzeba odpowiednie idee wzajemnie pokombinowac, ale co to ma wspolnego z postepem nauki, system zerojedynkowy znal juz pitagoras...
          • Gość: aaa Re: Co tu dyskutowac, nasi wybitni swiatowi IP: *.fmv.ulg.ac.be 08.11.05, 12:25
            a czy kombinowanie odpowiednich idei , tworzenie nowych i wykorzystywanie ich w
            praktyce to nie jest nauka?
      • Gość: politologist Re: Co tu dyskutowac, nasi wybitni swiatowi IP: *.lipska.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 03:11
        ekspert to mi ostatnio kładł płytki w łazience, i mówisz edek, że on taki sam
        jak profesor fizyki np.?

        Jaka gałąź nauki zajmuje się wpływem piramid na losy wszechswiata??

        ... przestań pic proszę!! ;)
      • krzys23-1986 Re: Co tu dyskutowac, nasi wybitni swiatowi 08.11.05, 18:29
        Gość portalu: edek napisał(a):

        > eksperci roznej masci, do dzsiaj nie wiedza jakim cudem postawili piramidy w
        Eg
        > ipcie i po groma tam stoja, w XXI zadna firma nie podjelaby sie wykonania tak
        p
        > recyzyjnych geometycznych tworow z sciclymi matematycznymi zaleznosciami. Do
        dz
        > siaj mundrole nie wiedza , czy to groby, czy miejsce kultu, czy inne
        danikeny.
        piramida dla przykłądu mykerynosa zostałą wybudoana przez amonthepa(nadwornago
        architekta) żeby pokazać światu potęge egiptu jaką egipt wtedy z pewnościa był
        (schyłek państwa starosumeryjskiego np.)a pełniła miejsce bytowannia władcy
        jako boga po śmierci(wtedy jeszcze za życia faraon zaczynał być bogiem)
    • Gość: Tomasz Puton Re: Sąd nad Darwinem IP: *.starybrowar.pl 07.11.05, 22:30
      Hm, masakra. Ogolnie skojarzenia od razu nasuwaja sie z procesem jaki w roku
      1925 wytoczono nauczycielowi biologii ze szkoly sredniej w USA, za to ze
      nauczal o ewolucji. I co zatrwazajace, sad skazal go. Na szczescie skazal tylko
      na grzywne, a sad w II instancji uniewinnil go...
      Poza tym mysle, ze warto doprecyzowac: ewolucja jest faktem. Potwierdza to
      wiele danych, m. in. skamienialosci, czy pokrewienstwo genetyczne miedzy
      roznymi organizmami. Natomiast dobor naturalny zaproponowany przez Darwina jest
      teoria naukowa probujaca wyjsnic ewolucje. Jakakolwiek dyskusja ma sens w tym
      przypadku, gdy odbywa sie nie nad tym czy ewolucja byla czy nie (bo to jest
      udowodnione i dyskusji nad tym nie ma) tylko jak juz ktos chce dyskutowac to
      niech to robi nad teoria doboru naturalnego. I sam niech zaproponuje wlasna,
      moze lepsza :) Choc szczerze w ta watpie, skoro nie udalo sie to ludziom od II
      polowy XIX wieku.

      pozdrawiam, Tomek Puton
      • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 07.11.05, 22:37
        Hm, wlasnie problem w tym ze ewolucja nie jest faktem, nie jest nawet porzadna
        teoria naukowa. Chyba definicja teorii naukowej jest to ze musi zawierac ona
        dokladna definicje wlasnej falsyfikowalnosci. Teoria ewolucji takiej nie podaje.
        Co do skamienialosci to jest to nastpne slaba strona tej teorii. Takich
        skamienialosci jest po prostu za malo i w wiekszosci przypadkow nie potwierdzaj
        one niczego.
        • Gość: MV Re: Sąd nad Darwinem IP: *.dn70.umontana.edu 08.11.05, 01:36
          Hej pantera,

          Jedynym problemem z teoria ewolucji jest to, ze wszystkim sie wydaje, ze sie na
          niej znaja. Stad stwierdzenia takie jak: "definicja teorii naukowej jest to ze
          musi zawierac ona dokladna definicje wlasnej falsyfikowalnosci. Teoria ewolucji
          takiej nie podaje" - nie? No to musisz wrocic do podrecznika do liceum.

          "Co do skamienialosci to jest to nastpne slaba strona tej teorii. Takich
          skamienialosci jest po prostu za malo i w wiekszosci przypadkow nie potwierdzaj
          one niczego." - A to jest poziom gimnazjum - czyzbys zakonczyl na podstawowce?
          • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 08.11.05, 04:47
            Dokladnie wiem co pisze. Definicja teorii naukowej jest zawarta w pracach
            Poppera ktore sa obowiazujaca wykladnia filozofii nauki. Teoria ewolucji nie
            podaje zadnego kryterium wlasnej falsyfikowalnosci. Moze inaczej ucza w liceum
            ale coz ja poradze na ten upadek wiedzy. Nie odnosze sie do poziomow gimnazjow,
            za moich czasow ich nie bylo. Niestety, ale musze podtrzymac moja teze ze
            skamienialosci jest jak kot naplakal a z teorii Darwina wynika ze powinno ich
            byc zatrzesienie. Wszak ewolucja pracuje ciagle na przestrzeni milionow lat wiec
            powinnismy wykopywac tony skamienialosci roznych form przejsciowych. Niestety,
            nic takiego sie nie przydarzylo. Nawiasem mowiac jesli jest jeszcze jakis idiota
            ktory twierdzi ze skamienialosci dokladnie potwierdzaja teorie Darwina to
            powinien on siegnac do prac Goulda, ktory jest (byl) ostatecznym autorytetem w
            ewolucji. Poniewaz ewidentny brak skamielin stal w sprzecznosci z ciagla teoria
            ewolucji tenze Gould opracowal teorie skokowej ewolucji zeby tylko uratowac te
            teorie. Wiec o w zasadzie nie powinnismy dyskutowac o teorii Darwina gdyz
            wspolczesne autorytety rowniez nie uwazaja jej za prawdziwa, tylko o teorii
            Goulda. Nie chce mi sie wiecej pisac, musze cos zjesc.
            • Gość: Krzysiek Re: Sąd nad Darwinem IP: *.net-serwis.pl 08.11.05, 09:50
              Bardzo ciekawe jest to co piszesz. Czy moglbys podac jakies wyliczenia
              szacunkowe z ktorych wynika ile to mianowicie tych skamienialosci powinno byc?
              • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 08.11.05, 20:03
                Zastanow sie przez chwile. Skoro ewolucja dziala ciagle (bo tak byc musi) to
                form przejsciowych i wszystkich innych powinno byc w ducke i troche bo one
                powinny byc ciagle produkowane! Tymczasem nic takiego nie ma miejsca. Poza tym
                ewolucja dziala tez teraz wiec nie powinno byc zadnego problemu z obserwowaniem
                powstawania nowych gatunkow ktore ewoluuja z juz istniejacych gatunkow. Moze to
                ze jestem krotkowidzem nie pozwala mi dostrzec produkcji tych form przejsciowych
                w czasie rzeczywistym. Krotkie pytanie: czy mozesz sobie wyobrazic jak
                ewoluowaly gady zeby przeksztalcic sie w ptaki? Jakie jest prawdopodobienstwo
                tylu jednoczesnych mutacji w genomie gada zeby taki gad wytworzyl skrzydla? To
                tak na poczatek.
                • madcio Re: Sąd nad Darwinem 08.11.05, 23:00
                  > Zastanow sie przez chwile. Skoro ewolucja dziala ciagle (bo tak byc musi) to
                  > form przejsciowych i wszystkich innych powinno byc w ducke i troche bo one
                  > powinny byc ciagle produkowane!
                  I są produkowane. Z punktu widzenia kogoś za sto tysięcy lat, sami jesteśmy
                  "formą przejściową".

                  > Poza tym ewolucja dziala tez teraz wiec nie powinno byc zadnego problemu z
                  > obserwowaniem powstawania nowych gatunkow ktore ewoluuja z juz istniejacych
                  > gatunkow.
                  Obserwacje ewolucji najprostszych organizmów są rutynowe - wręcz konieczne
                  (nabywanie przez bakterii odpornosci na antybiotyki). Jednakże, jeśli czas od
                  urodzenia do wydania potomstwa liczy się w latach, a nie godzinach, to chyba
                  rozumeisz, ze przedstawia to niejakie trudnosci praktyczne. Chyba, ze wymyślsiz
                  maszynę czasu, by przenieść się np. milion lat do przodu i zaobserwować naocznie
                  dalszą ewolucję, dajmy na to, rosomaka.

                  > Jakie jest prawdopodobienstwo tylu jednoczesnych mutacji w genomie gada zeby
                  > taki gad wytworzyl skrzydla?
                  Sekundeczkę. Dlaczego JEDNOCZESNYCH, co? Skąd to założenie?

                  O ewolucji pióra:
                  www.talkorigins.org/faqs/feathers.html
                  www.talkorigins.org/origins/postmonth/oct04.html#run
                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 08.11.05, 23:24
                    Nic mnie tak nie bawi jak takie dyskusje!
                    1. Nie sa produkowane. Pokaz choc jedna forma przejsciowa np. miedzy gadem a
                    ptakiem (tak na poczatek).
                    2. Nabywanie odpornosci bakterii na antybiotyki to zmiana recesywna a nie
                    progresywna. Innymi slowy redukuje ilosc informacji w genach bakterii a nie
                    zwieksza. Podaj przyklad zmian progresywnych. Czy znasz jakis przyklad np. ze
                    bakterie czy inne organizmy jednokomorkowe nagle zaczely tworzyc organizmy
                    wielokomorkowe?
                    3. Dlatego jednoczesnych gdyz skrzydlo w stanie przejsciowym nie daje zadnej
                    przewagi dla osobnika majacego cos, co nie umozliwia mu latania. Jak wiesz
                    zapewne zbudowanie jakiejkolwiek struktury wymaga energii, wiec taki osobnik
                    bylby od razu na przegranej pozycji bo musialby jesc wiecej a nie mialby zadnego
                    pozytku ze skrzydla wiec raczej bylby skazany na wymarcie niz na przezycie w
                    kompetycji z innymi osobnikami wlasnego gatunku wymagajacych mniejszych nakladow
                    energetycznych.
                    Jak zapewne wiesz, jednym z glownych zarzutow krytykow teorii Darwina (w
                    zasadzie Goulda gdyz wspolczesnie nikt nie traktuje serio teorii Darwina) jest
                    to ze pewne systemy biologiczne nie moglyby sie wyksztalcic w drodze powolnej
                    ewolucji poniewaz ich poziom komplikacji jest nieredukowalny (tzw. irreducible
                    complexity). O ile reszta teorii ID nie jest konieczna, o tyle te pytania sa
                    calkowicie uzasadnione i ewolucjonisci powinni na nie odpowiedziec. Inaczej
                    teoria ewolucji staje sie wiara a nie nauka.
                    • Gość: MV Re: Sąd nad Darwinem IP: *.dn69.umontana.edu 09.11.05, 00:00
                      Pantera, w poprzednich podobnych dyskusjach, spedzilem duzo czasu podajac
                      linki, cytujac artykuly i ksiazki, ale teraz uwazam, ze to strata czasu.
                      Zwlaszcza, ze ewidentnie nie wiesz, o czym piszesz - a tylko Ci sie wydaje:

                      -"pokaz choc jedna forme przejsciowa miedzy gadem a ptakiem" - smieszne, bo te
                      formy sa znakomicie udokumentowane - skamienialosci znajdowano w Europie
                      (Niemcy), ale przede wszystkim w Chinach, zwlaszcza podczas ostatniej dekady

                      -"nabywanie odpornosci bakterii na antybiotyki to zmiana recesywna a nie
                      progresywna" - belkot

                      -"Innymi slowy redukuje ilosc informacji w genach bakterii a nie zwieksza" -
                      bzdura. Widac, ze nie masz pojecia o genetycznym podlozu odpornosci (glownie
                      plazmidy).

                      -"skrzydlo w stanie przejsciowym nie daje zadnej przewagi dla osobnika majacego
                      cos, co nie umozliwia mu latania" - poszukaj prac profesora Kena Diala.

                      -"wspolczesnie nikt nie traktuje serio teorii Darwina" - jest wprost
                      przeciwnie. Wsrod naukowcow nie ma sporow dotyczacych glownego przeslania
                      teorii (ewolucja pod wplywem doboru naturalnego), spory dotycza raczej
                      istotnych detali: tempo, zmiany tempa, udzial zjawisk takich jak dryft...

                      -"te pytania sa calkowicie uzasadnione i ewolucjonisci powinni na nie
                      odpowiedziec" - podobno nie ma glupich pytan. No dobra - ale te ujawniaja twoja
                      niewiedze.

                      Milego dnia,

                      Rafal
                      • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 09.11.05, 00:57
                        1.Slucham, jakie to formy przejsciowe sa udokumentowane w formie skamienialosci?
                        2i3.Szkoda komentowac poziom kolegi.
                        4.Oczywiscie ze nie ma sporow bo inaczej kariera kazdego takiego odwaznego
                        zakonczylaby sie od razu. Establishment boi sie o swoje stoleczki wiec walczy
                        zaciekle o swoje dogmaty.
                        Poza tym polecam poszerzenie horyzontow intelektualnych. Zamkniecie sie na nowe
                        idee to bardzo zla rzecz!
                    • madcio Re: Sąd nad Darwinem 09.11.05, 01:04
                      > Nic mnie tak nie bawi jak takie dyskusje!
                      Baw się, póki możesz.

                      > 1. Nie sa produkowane. Pokaz choc jedna forma przejsciowa np. miedzy gadem a
                      > ptakiem (tak na poczatek).
                      www.talkorigins.org/faqs/faq-transitional/part1b.html#bird
                      > 2. Nabywanie odpornosci bakterii na antybiotyki to zmiana recesywna a nie
                      > progresywna. Innymi slowy redukuje ilosc informacji w genach bakterii a nie
                      > zwieksza.
                      Oj, chyba wiem, kogo czytałeś. Gołosłowych twierdzeń nie przyjmuję, niestety.
                      Dlaczego mutacja zwiększająca odporność na pewien antybiotyk ma być
                      zmniejszaniem liczby informacji? Na mój chłopski rozum przeciwnie - bakteria
                      bardziej odporna na antybiotyk niesie większą liczbę informacji, niż taka, która
                      tej odporności nie ma, pozostając pod wszystkimi innymi względami identyczna.

                      > Podaj przyklad zmian progresywnych.
                      Zdefiniuj zmianę "progresywną".

                      > Czy znasz jakis przyklad np. ze
                      > bakterie czy inne organizmy jednokomorkowe nagle zaczely tworzyc organizmy
                      > wielokomorkowe?
                      Taki przykład nie jest znany. Wedle słów współczesnej nauki problem jest w tym,
                      że przez większą część historii planety mnożyły się na niej wyłącznie
                      jednokomórkowce, z czego można wnioskować, że przejście do wielokomórkowości
                      jest procesem trudnym, ale nie niemożliwym. Tak, czy owak, masz trochę linków na
                      ten temat.


                      > 3. Dlatego jednoczesnych gdyz skrzydlo w stanie przejsciowym nie daje zadnej
                      > przewagi dla osobnika
                      Bzzt. Źle. Np. pióra bez skrzydeł to świetna izolacja dla ciała, szczątkowe
                      skrzydła (pióra na kończynach) nadają się dobrze do szybowania na trasie
                      drzewo-ziemia, i tak dalej.

                      >a nie mialby zadnego pozytku ze skrzydla
                      Właśnie o to chodzi, że cały czas ma pożytek.

                      > Jak zapewne wiesz, jednym z glownych zarzutow krytykow teorii Darwina (w
                      > zasadzie Goulda gdyz wspolczesnie nikt nie traktuje serio teorii Darwina)
                      Współczesny darwinizm mocno zmodyfikował jego idee, ale stwierdzenie, iż "nikt
                      nie traktuje serio teorii Darwina" jest sporym nadużyciem prawdy, żeby
                      delikatnie powiedzieć. Jakbyś nie wiedział, rychłą śmierć teorii ewolucji
                      kreacjoniści przedpowiadają od 150 lat. :)))))))

                      > jest
                      > to ze pewne systemy biologiczne nie moglyby sie wyksztalcic w drodze powolnej
                      > ewolucji poniewaz ich poziom komplikacji jest nieredukowalny (tzw. irreducible
                      > complexity).
                      Taaa. Behe, co? O jego... "pomysłach" możesz przeczytać tu:

                      www.talkdesign.org/faqs/icdmyst/ICDmyst.html
                      www.talkorigins.org/faqs/behe.html
                      Coś jeszcze? Uprzejmie uprzedzam, że każdy argument kreacjonistów był i jest
                      rozjechany i zmasakrowany co najmniej dziesięć razy.

                      Osobiście proponuję zaś przyjąc wszechświat takim, jaki jest, a nie takim, jakim
                      być taaak baaaardzo chciał, żeby był.
                      • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 09.11.05, 20:52
                        Ok!
                        1. Czy tylko tyle tych skamienialosci sie uchowalo? Troche maciupko! Poza tym
                        wiekszosc z nich to tylko czesciowe szkielety w przypadku ktorych uczeni musieli
                        sie wykazac duza doza pomyslowosci w rekonstrukcji.
                        2. W populacji bakterii odpornosc na dany antybiotyk musi byc obecna zanim ten
                        antybiotyk zostanie uzyty (co do tego chyba nie ma watpliwosci?). Uzycie
                        antybiotyku tylko selekcjonuje grupe bakterii z ta odpornoscia.
                        3. Zmiana progresywna to np. wytworzenie nowego organu albo funkcji danego
                        organizmu.
                        4. Bede wdzieczny za podanie linkow gdzie sa jakies dowody a nie opowiadania
                        bajczarzy jak to oni sobie wyobrazaja. Nagle okazuje sie ze cos co powinno byc w
                        zasadzie masowym procesem (tworzenie organizmow wielokomorkowych z
                        jednokomorkowcow) nagle bylo jednorazowym wydarzeniem w historii zycia. To chyba
                        definicja cudu?
                        5.Nie masz racji. O ile zgadzam sie ze posiadanie pior moze byc korzystne w
                        pewnych warunkach (a niekorzystne w innych) to nie da sie wyksztalcic skrzydla w
                        powolnym procesie. Podobnie rzecz ma sie z piorami-krokodylowi nagle urosnie
                        jedno pioro i od tego sie zaczyna caly proces?
                        6.Pomysly Behego znam i jego pytania sa do rzeczy. Na razie nikt nie udowodnil
                        ze facet nie ma racji.
                        Jak juz zaznaczylem wielokrotnie, nie jestem zwolennikiem wprowadzania teorii ID
                        do nauki gdyz nauka na razie nie potrzebuje wprowadzania idei superistoty czy
                        jakiegos innego super bytu zeby wytlumaczyc to co sie dzieje. Problem jest w
                        tym, ze nagle klika ateistow zaczyna uzywac metod bardzo brzydkich zeby ocalic
                        swoje podworko zamiast wziac sie porzadnie do roboty i zaczac prowadzic uczciwe
                        badania. Jesli ktos stawia rozsadne pytania to uczony powinien rozsadnie
                        odpowiadac albo przyznac ze jeszcze nie ma na to odpowiedzi.
                        Poza tym bawi mnie wstrzasanie ustalonymi pogladami kliki uczonych.
                        • europitek Re: Sąd nad Darwinem 10.11.05, 06:02

                          A propos "... nie da sie wyksztalcic skrzydla w powolnym procesie". Czyzby
                          mozna bylo wykazac, ze jest to niemozliwe, bo np. nie istniala odpowiednia
                          zmiennosc genetyczna lub probie zmiany "udka" w "skrzydelko" towarzyszyc musi
                          jakas inna letalna zmiana. To bylby twardy argument. Bez tego Twoje
                          stwierdzenie znaczy tyle co "nie wiem jakie korzysci moglaby odnosic gadzina w
                          drodze do stania sie ptakiem".
                          A moze w ogole przez duza czesc procesu "dodawania sobie skrzydel" gadzina nie
                          miala na mysli niczego, co wiazaloby sie z lotnictwem ? Gdyby troche pogdybac,
                          to znalazlo by sie pare takich powodow. A te powody moga byc bardzo
                          nieoczywiste. Wezmy na ten przyklad krokodyla, ktoremu wyroslo jedno pioro.
                          Jesli by spodobalo sie ono plci przeciwnej i jego wlasciciel dzieki niemu
                          stalby sie "przystojniejszy", to zapewne bylby to mocny argument na rzecz jego
                          starannego pielegnowania przez ewolucje.

                          I jeszcze jedno, choc zastrzegam, ze nie jestem tu koneserem - jednorazowosc
                          nie jest atrybutem cudow, niektore ich rodzaje zdaja sie byc dosc pospolite.
                          • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 10.11.05, 09:34
                            No to po kolei.
                            Wiekszosc mutacji genetycznych to zmiany letalne. Proces dodawania skrzydel (czy
                            czegokolwiek innego)pochlania energie, duze ilosci energii, wobec czego stwor
                            ktory produkuje cos co mu nie pomaga w przezyciu jest od razu na przegranej
                            pozycji. Moze sie zdarzyc ze jednemu krokodylowi wyrosnie pioro. Moze nawet
                            spodobac sie plci przeciwnej. Jesli jednak teh gen piorowy nie jest dominujacy (
                            i to bardzo) wtedy zdolnosc piorowa po prostu rozplynie sie w genach. Takie
                            urosniecie piora musi wystapic jednoczesnie u duzej ilosci krokodyli czyli musi
                            pojawic sie mutacja genetyczna u duzej ilosci osobnikow. Takie cos jest bardzo
                            niemozliwe ze statystycznego punktu widzenia. Ewolucja nie pielegnuje, tylko wyb
                            iera a ci ktorzy nie sa wybrani, gina!
                            O cuda nie bede sie ciskal!
                            • europitek Re: Sąd nad Darwinem 10.11.05, 18:54
                              Zmiana pochlania energie, co wiecej, stagnacja rowniez, bo srodowisko ma
                              zwyczaj bycia "w ruchu". Organizm stagnacyjny w zmieniajacym sie srodowisku
                              jest zmuszony uzywac przestarzalego "wyposazenia" do radzenia sobie w nowych
                              warunkach, co jest ryzykowne i kosztowne.
                              Trzymajac sie jednak konkretu, czyli "dodawania skrzydel", ponawiam opinie, ze
                              Twoje przekonanie w materii mozliwosci zajscia tego procesu wynika z ulomnosci
                              naszego poznania - nie potrafimy wskazac korzysci z posiadania "form
                              posrednich" miedzy noga a skrzydlem - a nie z jakiejs immanentnej cechy samego
                              procesu. Tu pozwole sobie na odrobine gdybania: a moze nasza gadzina
                              skorzystala na rozpoczeciu procesu "uskrzydlenia", bo mogla dzieki temu latwiej
                              zmienic sposob zdobywania pokarmu z wykopywania jakis robakow, na lapanie nisko
                              latajacych, ktore byly bardziej "schabowe", w czym przeszkadzala jej
                              czworonozna postura (ciezka przednia czesc ciala).
                              W kwestii krokodyla z piorkiem, to chce spytac, czy dominacja takiego genu jest
                              z jakichs konkretnych powodow niemozliwa lub chocby malo prawdopodobna. Jesli
                              taka okolicznosc realnie wystepuje, to powinna blokowac rowniez dominacje
                              innych nowych genow, co mogloby prowadzic do uniemozliwienia jakichkolwiek
                              zmian w ogole. Tymczasem juz samo pierwsze objawienie sie nam piora u krokodyla
                              cos na ten temat mowi.
                              • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 10.11.05, 21:50
                                Tu wlasnie jest pies pogrzebany. Pojedyncze pojawienie sie jakiegos genu nic nie
                                zmienia w populacji. Taki gen musialby sie pojawic w statystycznie istotnej
                                licznie osobnikow w danej populacji zeby mogl proliferowac. Co do stagnacji to
                                co powiesz o zywych skamielinach, ktore sobie zyja od milionow lat w
                                zmieniajacym sie srodowisku ale one same nic a nic sie nie zmieniaja?
                                Reszta to juz jest tylko gdybanie, jak slusznie zauwazyles.
                                • Gość: scept89 Re: Sąd nad Darwinem IP: *.ljcrf.edu 10.11.05, 22:02
                                  >Pojedyncze pojawienie sie jakiegos genu nic nie
                                  > zmienia w populacji.

                                  Powiedz to bakteriom co sobie penicylinaze "wykoncypowaly".

                                  Przy prostej i bezwzglednej selekcji (dodanie ampicyliny do odzywki) w przeciagu
                                  pol godziny _wszystkie_ osobniki w populacji bede mialy takowy nowy gen.

                                  >Co do stagnacji to
                                  > co powiesz o zywych skamielinach, ktore sobie zyja od milionow lat w
                                  > zmieniajacym sie srodowisku ale one same nic a nic sie nie zmieniaja?

                                  Nie zmieniaja sie "na oko". Za diabla nikt nie wie czy gabka co to wyglada na
                                  oko jak skamienielina sprzed 450mln lat nic sie nie zmienila. Do tego musisz
                                  miec DNA skamienieliny (niewykonalne) oraz DNA dzisiejszej gabki (banalne jesli
                                  uda Ci sie wywalic DNA symbiotycznych alg/bakterii).

                                  Pomyslmy o populacjach ludzkich. Nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie
                                  utrzymywal ze tak "na oko" zmienilismy sie od czasow sredniowiecza. Tyle ze
                                  populacje zdziesiatkowane czy to dzuma czy tyfusem zachowuja tego slady w
                                  postacji zdumiewajaco czestego wystepowania pewnych alleli -> patrz np.
                                  mukowiscydoza. Czyli jednak jesli odpornosc na pewne typy chorob chodzi to sie
                                  zmienilismy mimo ze laicy nie sa w stanie tego zauwazyc.



                                  • europitek Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 02:09
                                    Scepcie89-ty, z ust mi wyjales te slowa. Dodam jednak pare kwestii natury
                                    ogolniejszej, ktore zapewne sie panterze1-ej nie spodobaja.

                                    O zywych skamielinach mozna tez powiedziec, ze jest ich niezwykle malo. Ze
                                    statystycznego punktu widzenia, to wlasciwie ich nie ma. Maj tez pewna
                                    sklonnosc do zamieszkiwania nisz wykazujacych wiele cech archaicznych.

                                    Dlaczego uwazasz, ze wszystkie organizmy (geny) zyja w populacjach tak duzych,
                                    ze jednostka jest w nich wielkoscia statystycznie nieznaczaca ? A moze
                                    wiekszosc populacji jest tak mala, ze jest wrecz odwrotnie ? Jezeli chociaz
                                    czesc gatunkow zyje w malych populacjach, to moga one "gwizdac" na statystyke.
                                    Ale to nie wszystko. Jesli nasz "piorkowy" krokodyl rzeczywiscie
                                    bedzie "przystojniejszy" w oczach plci przeciwnej, to zostawi po sobie wiecej
                                    potomstwa niz "brzydale", jego dzieci i ich dzieci rowniez. Rzecz nie w tym
                                    czy, tylko jak szybko nowy gen rozprzestrzeni sie w populacji. Nawet bardzo
                                    liczna populacja zostanie "upiorkowiona" w relatywnie krotkim czasie, jesli
                                    oczywiscie roznica w urodzie bedzie taka, jak miedzy polskim a francuskim
                                    hydraulikiem.
                                • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 11.11.05, 02:09
                                  > Tu wlasnie jest pies pogrzebany. Pojedyncze pojawienie sie jakiegos genu nic nie
                                  > zmienia w populacji. Taki gen musialby sie pojawic w statystycznie istotnej
                                  > licznie osobnikow w danej populacji zeby mogl proliferowac.

                                  ROTFL! Dziekuje za rozbawienie na dobranoc! Od kiedy to geny proliferuja?

                                  > Co do stagnacji to
                                  > co powiesz o zywych skamielinach, ktore sobie zyja od milionow lat w
                                  > zmieniajacym sie srodowisku ale one same nic a nic sie nie zmieniaja?

                                  Podaj przyklad. Bo jakos nie zauwazylem. Skamieliny to skamieliny. Niezywe sa ;)

                                  Enzo
                                  • europitek Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 02:20
                                    Oj, Enzo ! To taka licencja poetycka z ta proliferacja - panterze nie chodzi
                                    oto, co masz na mysli. Czlowiek myslacy politycznie uzywa takiej samej
                                    terminologii.
                                  • Gość: Rafal Re: Sąd nad Darwinem IP: *.bb.online.no 11.11.05, 02:26
                                    Niezywe Ty chyba musisz odrobic lekcje

                                    Dzis wszystko staje sie zywe gdy w zrozumienie zycie wchodzi stale pi zmienne
                                    promieniowanie tego wszechswiata :
                                    A JAKOS WLASNIE I TAK W SZCZEGOLNOSCI WPLYWAJACE NA GENETYKE I POWSTAWANIE FORM
                                    ZYCIA ORAZ TAK KSZTALTUJACE KAZDY ZWIAZEK ATOMOWY

                                    Dzieki dla Pana Dr.Zygmunta Hologi za zrozumienie istoty i wskazanie tego
                                    powiazania Genezy a sedna rozwoju zycia wyksztalconego w srodowisku cecho-
                                    wodnym naszej Planety.
                                    • europitek Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 02:46
                                      Nie cierpie nie wiedziec, co na mnie wplywa.
                                      Czy mozesz cos szerzej na ten temat ?
                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 06:38
                                    Podaje przyklady: dziobak australijski,Latimeria, skrzypy, milorzab,
                                    hatteria.Calkiem zywe i w dodatku sie mnoza!
                                    • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 11.11.05, 06:43
                                      > Podaje przyklady: dziobak australijski,Latimeria, skrzypy, milorzab,
                                      > hatteria.Calkiem zywe i w dodatku sie mnoza!

                                      To teraz mi powiedz dlaczego uwazasz je za skamienialosci?
                                      • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 08:53
                                        Troche mi rece i nogi opadly. To jest termin uzywany w biologi (paleobiologii)
                                        na cos co uwazano ze wyginelo w trakcie ewolucji ale na szczescie przezylo, cos
                                        w rodzaju dinozaura.
                                        • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 11.11.05, 13:59
                                          Wymigujesz sie.

                                          > Troche mi rece i nogi opadly. To jest termin uzywany w biologi (paleobiologii)
                                          > na cos co uwazano ze wyginelo w trakcie ewolucji ale na szczescie przezylo, cos
                                          > w rodzaju dinozaura.

                                          Dinozaury przeciez dzis zyja. Zaloze sie ze jadles kiedys. Byl mniej wiecej taka
                                          sama skamienialoscia jak dziobak.
                                          • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 16:13
                                            No to przechodzimy do zartow. Rzeczywiscie jadlem mieso dinozaura. Tak na
                                            marginesie, to o zywych skamielinach chyba uczy sie liceum?
                                            • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 11.11.05, 18:26
                                              Unikasz dyskusji:
                                              > No to przechodzimy do zartow.

                                              Bynajmniej

                                              > Rzeczywiscie jadlem mieso dinozaura.

                                              I jak smakowało? Raczej mało skamieniałe?

                                              > Tak na
                                              > marginesie, to o zywych skamielinach chyba uczy sie liceum?

                                              No właśnie. Skoro uczy się, to czemu nie porafisz mi wyjaśnić, dlaczego np.
                                              dziobak jest żywą skamieliną.

                                              Widzę, że lubisz pływać po powierzchni tematu, więc spróbuję trochę inaczej:
                                              1. Uważam, że pojęcie żywej skamieliny jest bez sensu, bo:
                                              a) wszystkie organizmy są jednakowo stare.
                                              b) organizmy określane mianem żywych skamielin są bardzo "derived". Równie
                                              dobrze Latimeria mogłaby nas uważać za skamielinę.
                                              c) Pojęcie żywych skamielin odnosi się po prostu do mało licznych grup, z reguły
                                              o dość odległym w czasie momencie oddzielenia się linii rodowych.
                                              2. Uważam, że posługiwanie się pojęciem żywej skamieliny przez kreacjonistę jest
                                              nieuczciwe, ponieważ imputuje ono zachodzenie procesu ewolucji (chociaz inaczej
                                              niż ma to miejsce w rzeczywistości)
                                              • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 18:36
                                                OK, fair and square.
                                                Nie przypominam sobie tylko w ktorym miejscu napisalem ze jestem kreacjonista.
                                                • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 11.11.05, 18:46
                                                  Proponujesz ID, ID=kreacjonizm.
                                                  Dalej nie dyskutujesz.
                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 20:11
                                                    Pokaz choc jedno miejsce gdzie napisalem ze proponuje kreacjonizm!
                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 11.11.05, 20:21
                                                    Zmiana tematu? Non sequitur?

                                                    Napisałeś poprzednio np.
                                                    w odpowiedzi do Re: Sąd nad Darwinem - madcio 08.11.05, 23:00
                                                    w poscie: Re: Sąd nad Darwinem - pantera01 08.11.05, 23:24
                                                    "Nic mnie tak nie bawi jak takie dyskusje!
                                                    1. Nie sa produkowane. Pokaz choc jedna forma przejsciowa np. miedzy gadem a
                                                    ptakiem (tak na poczatek).
                                                    2. Nabywanie odpornosci bakterii na antybiotyki to zmiana recesywna a nie
                                                    progresywna. Innymi slowy redukuje ilosc informacji w genach bakterii a nie
                                                    zwieksza. Podaj przyklad zmian progresywnych. Czy znasz jakis przyklad np. ze
                                                    bakterie czy inne organizmy jednokomorkowe nagle zaczely tworzyc organizmy
                                                    wielokomorkowe?
                                                    3. Dlatego jednoczesnych gdyz skrzydlo w stanie przejsciowym nie daje zadnej
                                                    przewagi dla osobnika majacego cos, co nie umozliwia mu latania. Jak wiesz
                                                    zapewne zbudowanie jakiejkolwiek struktury wymaga energii, wiec taki osobnik
                                                    bylby od razu na przegranej pozycji bo musialby jesc wiecej a nie mialby zadnego
                                                    pozytku ze skrzydla wiec raczej bylby skazany na wymarcie niz na przezycie w
                                                    kompetycji z innymi osobnikami wlasnego gatunku wymagajacych mniejszych nakladow
                                                    energetycznych.
                                                    Jak zapewne wiesz, jednym z glownych zarzutow krytykow teorii Darwina (w
                                                    zasadzie Goulda gdyz wspolczesnie nikt nie traktuje serio teorii Darwina) jest
                                                    to ze pewne systemy biologiczne nie moglyby sie wyksztalcic w drodze powolnej
                                                    ewolucji poniewaz ich poziom komplikacji jest nieredukowalny (tzw. irreducible
                                                    complexity). O ile reszta teorii ID nie jest konieczna, o tyle te pytania sa
                                                    calkowicie uzasadnione i ewolucjonisci powinni na nie odpowiedziec. Inaczej
                                                    teoria ewolucji staje sie wiara a nie nauka."

                                                    To są typowe, fałszywe zresztą, argumenty kreacjonistyczne. Możesz nie wiedzieć
                                                    tego, ale jeśli posługujesz się takimi argumentami, jesteś kreacjonistą.

                                                    Przykro mi.

                                                    A teraz wróć do tematu
                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 12.11.05, 03:32
                                                    O, jak milo wiedziec ze te argumenty sa falszywe. Czy udowodniles ich
                                                    falszywosc? Jakos tego nie zauwazylem!
                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 12.11.05, 05:31
                                                    > O, jak milo wiedziec ze te argumenty sa falszywe.

                                                    Prosze, cala przyjemnosc po mojej stronie

                                                    > Czy udowodniles ich falszywosc? Jakos tego nie zauwazylem!

                                                    a dlaczego ja mam to udowadniac :)

                                                    1. To sa standardowe brednie kreacjonistyczne, pelno ich analizy na necie.
                                                    2. Po jakims czasie tlumaczenie tego samego przestaje bawic. Kreacjonisci po
                                                    prostu nie sa orygilani i powtarzaja te same bzdety.

                                                    No ale sprobuje, ostatni raz :)

                                                    > 1. [...] Pokaz choc jedna forma przejsciowa np. miedzy gadem a
                                                    > ptakiem (tak na poczatek).

                                                    Ten argument oczywiscie zalezy od definicji "gada". Gady to grupa
                                                    polifiletyczna. Istnienie formy przejsciowej pomiedzy wspolczesnymi gadami a
                                                    ptakami oczywiscie by przeczylo TE o raz CD.

                                                    O jakie formy moze chodzic? Analiza kladystyczna (odtwarzanie powiazan
                                                    ewolucyjnych na podstawie danych anatomicznych/molekularnych) od dawna
                                                    sugerowala ze ptaki sa dinozaurami. Tak wiec spodziewac by sie nalezalo form
                                                    przejsciowych pomiedzy dinozaurami a ptakami. W zgodzie z tym znajdujemy formy
                                                    zaiwerajace rozny stopien wspolnych cech wsrod skamienialosci z grupy
                                                    Maniraptora. Nielotne opierzone dinozaury. Opierzone prostymi piorami, albo i z
                                                    coraz wieksza komplikacja, do pior okrywowych wlacznie. Maniraptora ze rekami
                                                    jak skrzydla, ze skrzydlami z rak i nog, se skrzydlami jak ptasie zakonczonymi
                                                    palcami. Gdzie postawisz granice miedzy "ptakiem" a "gadem" jest kwestia umowna
                                                    i dyskutowanie o niej ma tyle sensu co dyskusja eleickiej kupki prosa. faktem
                                                    jest ze mozemy wskazac formy posrednie pomiedzy wspolczesnymi Aves a uprzednimi
                                                    Maniraptora. Q.E.D.

                                                    > 2. Nabywanie odpornosci bakterii na antybiotyki to zmiana recesywna a nie
                                                    > progresywna.

                                                    Na poczatek mala korekta: recesywny ma badzo konkretne znaczenie w biologii:
                                                    recesywnosc to wlasnosc genu: cecha warunkowana przez gen recesywny nie
                                                    wyrazasie w obecnosci innej,odmiennej kopii takiego genu.

                                                    Geny opornosci na antybiotyki sa z reguly dominujace

                                                    Zalozmy ze chciales powiedziec regresywna.

                                                    > Innymi slowy redukuje ilosc informacji w genach bakterii a nie
                                                    > zwieksza.

                                                    Ach kreacjonistyczna argumentacja o informacji :) Jak definiujesz informacje?
                                                    W tradycji teorii informacji Shannona to chyba ilosc bitow po maksymalnej
                                                    kompresji danych. (zauwaz ze calkowicie losowa sekwencja ma nawiecej informacji,
                                                    co powinno bylo wzbudzic Twoja watpliwosc co do uzywania tego argumentu na
                                                    pierwszym miejscu) Nie widze skad miala by sie brac redukcja informacji w
                                                    ewolucji opornosci.

                                                    Spojrzmy najpierw na fakty biologiczne.

                                                    a) Zaden z archiwalnych szczepow bakterii kolekcjonowanyc w latach 1914-1950 nie
                                                    wykazuje opornosci na jakikolwiek znany antybiotyk.

                                                    b) W krotkim okresie czasu od wprowadzenia nowego antybiotyku rejestruje sie
                                                    pojawienie opornosci (czesto krocej niz rok)

                                                    c) natura opornosci:

                                                    opornosc na kanamycyne i pokrewne strukturalnie antybiotyki warunkowana jest
                                                    obecnoscia genu kinazy neomycyny. Enzym ten modyfikuje te antybiotyki poprzez
                                                    przyłączenie grupy fosforanowej, tym samym je unieczynniajac

                                                    Inny przykład. oporność na antybiotyki z grupy penicylin jest warunkowana przez
                                                    enzym beta-laktamze (hyrdolizuje wiazanie laktamowe w penicylinach)

                                                    Juz sam fakt, ze istnieje enzym wyspecjalizowany w unieczynnianiu antybiotyku
                                                    zdaje sie zadawac klam regresywnosci ale spojrzmy na to bardziej bardziej formalnie.

                                                    Zalozmy ze gen powstaje w skutek duplikacji. Mamy dwa razy sekwencje A,
                                                    powiedzmy sobie, ze informacji nie przybylo, bo dalej mozemy ja skompresowac do
                                                    takiej samej ilosci bitow (to nie jest do konca prawda). Nastepnie w jednej z
                                                    tych sekwencji zachodzi mutacja. Teraz juz definitywnie nie uda sie skompresowac
                                                    do takiej samej ilosci bitow, ergo ilosc informacji wzrosla.

                                                    Przyjzyjmy sie temu z innej strony. Informacja algorytmiczna jest zdefiniowana
                                                    jako minimalna ilosc bitow programu generujacego dany ciag. Ewidentnie widac ze
                                                    2xA jest dluzsze niz A. Co gorsza dla Ciebie, A i A' beda potrzebowaly bardziej
                                                    skomplikowanego programu niz 2xA, ergo zawieraja wiecej informacji.

                                                    Inne spojrzenie ze strony informacji algorytmicznej,zalozmy ze opornosc polega
                                                    na wzroscie stezenia jakiegos transportera w odpwiedzi na obecnosc antybiotyku.
                                                    Nie wdajac sie w szczegoly molekularne, program ktory reaguje na jedno wiecej
                                                    zdarzenie (mam na mysli regulacje ekspresji transportera) musi miec wiecej
                                                    informacji.

                                                    Wreszcie: nie ma wymogu w TE by wraz z selekcja nastepowal wzrost informacji.

                                                    > Podaj przyklad zmian progresywnych.

                                                    Powyzej: 1914-1950 brak bakterii opornych. Obecnie mnostwo.

                                                    > Czy znasz jakis przyklad np. ze
                                                    > bakterie czy inne organizmy jednokomorkowe nagle zaczely tworzyc organizmy
                                                    > wielokomorkowe?

                                                    Natura non facit saltum. Generalnie nagle zmiany uwaza sie za malo rzadkie,
                                                    maloprawdopodobne. Ewolucja jest procesem kumulatywnym. Generalnie argument nie
                                                    na temat.

                                                    > 3. Dlatego jednoczesnych gdyz skrzydlo w stanie przejsciowym nie daje zadnej
                                                    > przewagi dla osobnika majacego cos, co nie umozliwia mu latania.

                                                    Pingwin nie lata ale sobie dobrze radzi. Forma przejsciowa mogla miec inna
                                                    funkcje, np. zamiatanie mrowek, podniecanie dziewczyn, lapanie much,
                                                    dezorientacja ofiar etc.

                                                    Generalnie jest to nastepny glupi przyklad z Twojej strony blednej argumentacji
                                                    z gatunku paradoksu o kupce prosa.


                                                    > Jak wiesz
                                                    > zapewne zbudowanie jakiejkolwiek struktury wymaga energii, wiec taki osobnik
                                                    > bylby od razu na przegranej pozycji bo musialby jesc wiecej a nie mialby zadneg
                                                    > o
                                                    > pozytku ze skrzydla wiec raczej bylby skazany na wymarcie niz na przezycie w
                                                    > kompetycji z innymi osobnikami wlasnego gatunku wymagajacych mniejszych naklado
                                                    > w
                                                    > energetycznych.

                                                    Skad to zalozenie ze wyprodukowanie skrzydla wymaga wiecej energii? Wiecej niz
                                                    np. reki? Zasadaniczy problem, z naukowego punktu widzenia polega, ze budujesz
                                                    argument na niesamowitej ilosci szczegolowych zalozen, nie podajac zadnych
                                                    konkretow. taki domek z kart

                                                    > Jak zapewne wiesz, jednym z glownych zarzutow krytykow teorii Darwina (w
                                                    > zasadzie Goulda gdyz wspolczesnie nikt nie traktuje serio teorii Darwina)

                                                    To swiadczy ze nie orientujesz sie we wspolczesnej TE. Gould moglby nigdy nie
                                                    istniec i nikt by tego nie zauwazyl.

                                                    > jest
                                                    > to ze pewne systemy biologiczne nie moglyby sie wyksztalcic w drodze powolnej
                                                    > ewolucji poniewaz ich poziom komplikacji jest nieredukowalny (tzw. irreducible
                                                    > complexity).

                                                    Niestety dla ciebie, IC nie wyklucza ewolucji. Przyklad z analogii - Katedra
                                                    Mariacka musiala byc stworzona przez alienow w calkowitej formie. Przeciez
                                                    wiadmo ze luk gotycki jest nieredukowalnie zlozony.

                                                    No wiec jak zbudowano Katedre Mariacka w Krakowie? Luk gotycki JEST IC. Zrob
                                                    sobie doswiadczenie i wyciagnij jedna cegle.

                                                    odpowiedz: zbudowano cegla po cegle. Tajemnica tkwi w rusztowaniu.

                                                    W ewolucji role rusztowania pelni miedzy innymi duplikacja genow i egzaptacja.
                                                    M. Behe w "Darwin's Black Box" (Coz za niefortunny tytul :D [kto zna slang wie o
                                                    co chodzi]) podaje przyklad pulapki na myszy jako IC. Niemal od razu po
                                                    opublikowaniu zaprezentowano scenariusze stopniowego powstania pulapki na myszy,
                                                    takie ze za kazdym razem etapy posrednie byly funkcjonalne. (zaczynajc np. od
                                                    dziury w ziemi, jako punktu wyjscia. Dziala, wiem z doswiadczenia )

                                                    > O ile reszta teorii ID nie jest konieczna, o tyle te pytania sa
                                                    > calkowicie uzasadnione i ewolucjonisci powinni na nie odpowiedziec. Inaczej
                                                    > teoria ewolucji staje sie wiara a nie nauka."

                                                    Jak widzisz, wylozyles sie na kilku frontach:
                                                    1. Wykazales sie ignorancja
                                                    2. Nie sprawdziles argumentacji ktorej uzywales
                                                    a) pod wzgledem faktow
                                                    b) pod wzgledem logiki
                                                    3. Dales sie kreacjonistom nabrac
                                                    4. Oskarzyles niewinnych ludzi o zla wole/glupote/ignorancje.
                                                    5. Sam sie prosiles o lanie

                                                    Q.E.D.
                                                  • Gość: scept89 jedno/wielo-komorkowce IP: *.ljcrf.edu 12.11.05, 05:47
                                                    Gość portalu: Enzo napisał(a):
                                                    >> Czy znasz jakis przyklad np. ze
                                                    >> bakterie czy inne organizmy jednokomorkowe nagle zaczely tworzyc organizmy
                                                    > >wielokomorkowe?

                                                    >Natura non facit saltum. Generalnie nagle zmiany uwaza sie za malo rzadkie,
                                                    >maloprawdopodobne. Ewolucja jest procesem kumulatywnym. Generalnie argument nie
                                                    > na temat.

                                                    Jest nawet jeszcze lepiej ;-). Jesli spojrzysz w dol ewolucyjnego drzewka to
                                                    zobaczysz organizmy ktore to moga zyc albo jako pojedyncze komorki albo tez
                                                    zebrac sie w jeden organizm i wytworzyc spory (np. Dictyostelium):
                                                    za dictybase.org/tutorial/about_dictyostelium.htm

                                                    "Dictyostelium amoebae grow as separate, independent cells but interact to form
                                                    multicellular structures when challenged by adverse conditions such as
                                                    starvation. Up to 100,000 cells signal each other by releasing the
                                                    chemoattractant cAMP and aggregate together by chemotaxis to form a mound that
                                                    is surrounded by an extracellular matrix. This mechanism for generating a
                                                    multicellular organism differs radically from the early steps of metazoan
                                                    embryogenesis. However, subsequent processes depend on cell-cell communication
                                                    in both Dictyostelium and metazoans."

                                                    Prosimy o kreacjonistyczna (moze byc ID-iotyczna) interpretacje:
                                                    czy Dictyostelium jest jedno czy wielo-komorkowcem?
                                                  • pantera01 Re: jedno/wielo-komorkowce 14.11.05, 04:38
                                                    No tos sie bracie wytezyl na Dictostelium? Na nic wiecej cie nie stac?
                                                  • Gość: scept89 Re: jedno/wielo-komorkowce IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 14.11.05, 18:02
                                                    A ciebe stac na sklasyfikowanie tegoz do jedno- czy tez wielokomorkowcow? Widac
                                                    Konstruktor Przewspanialy tez nie byl w stanie podjac takowej decyzji. Natura
                                                    widac jest bardziej skomplikowana niz glupawe argumenty kreacjonistow.

                                                    Aha, jakiejz to biologia Szacowny Interlokutorze sie zajmowac raczysz w ktorej to
                                                    o Dictostelium nic ale to nic nie wiadomo?
                                                  • pantera01 Re: jedno/wielo-komorkowce 14.11.05, 19:30
                                                    Wiadomo, czekalem tylko kiedy ktos sie rzuci na Dicty. Zrobiles to wiec ja mam
                                                    troche ubawu.
                                                  • Gość: scept89 Re: jedno/wielo-komorkowce IP: *.ljcrf.edu 14.11.05, 19:48
                                                    pantera01 napisał:

                                                    > Wiadomo, czekalem tylko kiedy ktos sie rzuci na Dicty. Zrobiles to wiec ja mam
                                                    > troche ubawu.

                                                    Ubaw to my mamy z Ciebie. Sredni niestety...
                                                  • pantera01 Re: jedno/wielo-komorkowce 14.11.05, 20:25
                                                    No zycze dalszego. Nie zastapi to jednak braku myslenia!
                                                  • europitek Re: Sąd nad Darwinem 12.11.05, 10:53
                                                    Enzo, odbierasz ludziom radosc zycia (z widowiska) przedwczesnie nokautujac
                                                    przeciwnika. Wlasciwie ktos powinien nam zwrocic "za bilety" -
                                                    moze "niedotrenowana" opozycja.
                                                    Mam jednak pewna watpliwosc dotyczaca wywodu o wzroscie ilosci informacji. Na
                                                    moj gust, to ilosc tej skompresowanej informacji zalezy od jej uporzadkowania,
                                                    a nie tego, co ona opisuje.
                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 12.11.05, 18:07
                                                    jakos tak nie wytrzymalem tym razem... :D
                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 14.11.05, 04:39
                                                    Polecam wytrzymywanie i myslenie w tzw. miedzyczasie! posty sa wtedy lepsze i
                                                    bardziej strwane!
                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 14.11.05, 04:37
                                                    Dlatego,ze to Ty twierdzisz ze sa falszywe, wiec musisz to udowodnic. Moze i nie
                                                    sa oryginalni, podobonie jak ewolucjonisci.
                                                    1.Bardzo ladny kawalek wiedzy. Zapomniales tylko dodac,ze Maniraptory, podobnie
                                                    jak utahraptor nalezy do linii dinozaurow ktore wymarly i to nie one sa
                                                    poprzednikami ptakow. Niektorzy uczeni nawet sugeruja ze pewna czesc Theropodow
                                                    wywodzi sie od lotnych dinozaurow np. Archaeopteryxa poprzez utrate zdolnosci
                                                    latania.
                                                    2.Regresywna, pardon my language!
                                                    Znowu uczciwy kawalek wiedzy! Tym niemniej czy nie zastanawia kolegi obecnosc
                                                    wyspecjalizowanych enzymow produkujacych odpornosc na antybiotyki? Czyzby
                                                    bakterie nie stykaly sie z antybiotyklami przed 1914? Chyba cale mnostwo grzybow
                                                    produkuje antybiotyki, nawet niektore szczepy bakterii produkuja
                                                    wyspecjalizowane antybiotyki zeby pokonac szczepy konkurencyjne. Czyzbym znow
                                                    sie mylil?
                                                    Natura no facit saltum. Bardzo to zgrabne. Cos sie przydarzylo raz i juz sie
                                                    nigdy wiecej nie przydarza. Troche to dziwne, nieprawdaz? Skoro ewolucja jest
                                                    procesem kumulatywnym, to powinnismy obserwowac podobne zdarzenia teraz i na
                                                    biezaco. Chyba juz troche czasu temu glowni ewolucjonisci jakos chylkiem
                                                    przestali mowic o kumulacyjnej ewolucji a zaczeli glosic teorie ewolucji
                                                    skokowej tzn. ze zdarzenia ewolucyjne wystepuja nagle i na ograniczonym obszarze
                                                    a pozniej bardzo dlugo nic sie nie zmienia. Czyzbym znowu nie mial racji?
                                                    3. O, znowu wyzszosc intelektualna w akcji! Pingwin nie lata ale mial skrzydla
                                                    kiedys, nieprawdaz? To co mu zostalo to sa zmiany regresywne (recesywne?). Zadna
                                                    to forma przejsciowa. No chyba ze za milion lat bedzie jakis nowy gatunek ptaka
                                                    wywodzacy sie od pingwina. O, poza tym chyba na poczatku wykazales ze maniraptor
                                                    jest forma przejsciowa miedzy gadem a ptakiem! Jakas niekonsekwencja!
                                                    4. Katedra Mariacka w Krakowie zgodnie z teoria ewolucji powinna zbudowac sie
                                                    sama, poprzez losowe zmiany w stanach atomow i molekul. Twoj argument jest
                                                    doskonaly! Skoro tajemnica jest w rusztowaniu, to zapewne tez i rusztowanie
                                                    powinno sie zbudowac samo. Dzieki za analogie, sam bym nie wymysli lepszej!
                                                    Tak na zakonczenie, trudno na forum zrzucac cala wiedze ktora sie nabylo na
                                                    studiach. Polecam formulowanie krotszych postow ale bardziej tresciwych!
                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 14.11.05, 06:51
                                                    > 1.Bardzo ladny kawalek wiedzy.

                                                    Nie Tobie to oceniac.

                                                    > Zapomniales tylko dodac,ze Maniraptory, podobnie
                                                    > jak utahraptor nalezy do linii dinozaurow ktore wymarly i to nie one sa
                                                    > poprzednikami ptakow. Niektorzy uczeni nawet sugeruja ze pewna czesc Theropodow
                                                    > wywodzi sie od lotnych dinozaurow np. Archaeopteryxa poprzez utrate zdolnosci
                                                    > latania.

                                                    Sugerowac se moga. A w zasadzie mogli jak nie bylo wiecej danych. Obecnie to już
                                                    jest "denial"

                                                    Oczywiscie nie podales zadnych kontrargumentow, bo skamienialosci takie jak
                                                    Archopteryks, Microraptor, Sinornithosaurus, Sinosauroptery etc. mozna jedynie
                                                    ignorowac lub zmieniac temat jesli sie kreacjonista.

                                                    > 2.Regresywna, pardon my language!
                                                    > Znowu uczciwy kawalek wiedzy! Tym niemniej czy nie zastanawia kolegi

                                                    Obrażasz mnie teraz.

                                                    > obecnosc
                                                    > wyspecjalizowanych enzymow produkujacych odpornosc na antybiotyki? Czyzby
                                                    > bakterie nie stykaly sie z antybiotyklami przed 1914? Chyba cale mnostwo grzybo
                                                    > w
                                                    > produkuje antybiotyki, nawet niektore szczepy bakterii produkuja
                                                    > wyspecjalizowane antybiotyki zeby pokonac szczepy konkurencyjne. Czyzbym znow
                                                    > sie mylil?

                                                    Od kiedy te bakterie atakuja czlowieka. Fakt jest ze niektore geny opornosci
                                                    wywodza sie z actinomycetes, ale to nie zmienia faktu ze mamy opornosc na
                                                    antybiotyki calkowicie syntetyczne (nie wystepujace w naturze)

                                                    > Natura no facit saltum. Bardzo to zgrabne. Cos sie przydarzylo raz i juz sie
                                                    > nigdy wiecej nie przydarza. Troche to dziwne, nieprawdaz?

                                                    Co jest dziwne? Ze rzeczy malo prawdopodobne sa malo prawdopodbne?

                                                    > Skoro ewolucja jest
                                                    > procesem kumulatywnym, to powinnismy obserwowac podobne zdarzenia teraz i na
                                                    > biezaco. Chyba juz troche czasu temu glowni ewolucjonisci jakos chylkiem
                                                    > przestali mowic o kumulacyjnej ewolucji a zaczeli glosic teorie ewolucji
                                                    > skokowej tzn. ze zdarzenia ewolucyjne wystepuja nagle i na ograniczonym obszarz
                                                    > e

                                                    Kiedy zaczeli mowic? Jesli chodzi o tzw. punk-eek, to byla to proba
                                                    interpretacji zapisu kopalnego. Nikt nie postulowal naglego pojawiania sie
                                                    czegokolwiek. Tempo ewolucji na pewno nie jest stale. Wystarczy se zrobic
                                                    zymulacje, np. sciagnij se Avide, to zobaczysz ze sa drobne skoki.

                                                    Ale oczywisce Ty zmieniasz tutaj temat. Twoj wymog by jednokomorkowce NAGLE
                                                    zaczely tworzyc organizmy wielokomorkowe jest absurdalny z punktu widzenia
                                                    ewolucji. To jest wymog kreacjonistyczny. To kreacjonizm wymaga zeby sie cos tam
                                                    nagle pojawialo.

                                                    Proponuje najpierw zrozumiec TE, a potem stawiac jakies oryginalne zarzuty, a
                                                    nie te same wyswiechtane eleizmy z kolka rozancowego lub spotkania w hali
                                                    krolewskiej.

                                                    > a pozniej bardzo dlugo nic sie nie zmienia. Czyzbym znowu nie mial racji?

                                                    Nie, nie masz racji.

                                                    > 3. O, znowu wyzszosc intelektualna w akcji! Pingwin nie lata ale mial skrzydla
                                                    > kiedys, nieprawdaz? To co mu zostalo to sa zmiany regresywne (recesywne?). Zadn
                                                    > a
                                                    > to forma przejsciowa.

                                                    Czyzby? Dla mnie to jest forma przejsciowa miedzy skrzydlem a pletwa.

                                                    > No chyba ze za milion lat bedzie jakis nowy gatunek ptak
                                                    > a
                                                    > wywodzacy sie od pingwina. O, poza tym chyba na poczatku wykazales ze manirapto
                                                    > r
                                                    > jest forma przejsciowa miedzy gadem a ptakiem! Jakas niekonsekwencja!

                                                    Znowu nie zrozumiales. Nie maniraptor a skamienialowsciw obrebie kladu
                                                    maniraptora <- [mianownik, nie dopełniacz]

                                                    > 4. Katedra Mariacka w Krakowie zgodnie z teoria ewolucji powinna zbudowac sie
                                                    > sama, poprzez losowe zmiany w stanach atomow i molekul.

                                                    Znow sie popisujesz ignorancja i pusta erystyka. TE dotyczy replikatorow. Cegly
                                                    sie nie replikuja, chyba ze masz jakies nowe odkrycia w tej dziedzinie.

                                                    IC nie dotyczy replikatorow, dotyczy procesow stopniowych. W tym zakresie
                                                    przzykład z katedrą jest poprawną analogią.

                                                    Zwroć uwagę, że łuk, struktura IC, powstaje samorzutnie w procesach
                                                    geologicznych, stopniowo...

                                                    > Twoj argument jest
                                                    > doskonaly! Skoro tajemnica jest w rusztowaniu, to zapewne tez i rusztowanie
                                                    > powinno sie zbudowac samo.

                                                    W TE tak.

                                                    > Dzieki za analogie, sam bym nie wymysli lepszej!

                                                    Z pewnoscia. Nie watpie ze przekracza Twoje mozliwosci.

                                                    > Tak na zakonczenie, trudno na forum zrzucac cala wiedze ktora sie nabylo na
                                                    > studiach.

                                                    ROTFL!

                                                    Nie zdajesz sobie sprawy jaki to jest skromny ulamek Wiedzy.

                                                    > Polecam formulowanie krotszych postow ale bardziej tresciwych!

                                                    Sorry ale nie skorzystam. Jesli chcesz dyskutowac cos, to nalezy to robic
                                                    dokladnie i precyzjnie a nie po lebkach.
                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 14.11.05, 19:27
                                                    1.Moge oceniuac, robie to na codzien. Nie krusze kopii o teorie zaniku zdolnosci
                                                    latania przez raptory czy inne temu podobne gady. nie ignoruje, pokazuje tylko
                                                    ze nie udowadniaja one niczego. Nie wiem na co mam podawac argumenty bo ja nie
                                                    udowadniam niczego. Rozumowanie przez analogie to nie to samo co scisle dowody.
                                                    2.Nie jest moja intencja obrazanie kogokolwiek, nie poczuwam sie bowiem do
                                                    posiadania wiedzy absolutnej, wrecz przeciwnie, uwazam ze mam bardzo ograniczony
                                                    zapas wiedzy i w zwiazku z tym zadaje glupie pytania. Jak wiadomo najtrudniej
                                                    odpowiada sie na glupie pytania.
                                                    Nie powiedzialem ze chce widziec zeby jednokomorkowce nagle zaczely tworzyc
                                                    wielokomorkowe. Skoro twierdzisz ze ewolucja jest procesem ciaglym, to powinien
                                                    ten proces zachodzic takze teraz wiec nie powinno byc problemow z obserwacja
                                                    tego efektu. Nauka raczej nie zajmuje sie zdarzeniami jednorazowymi.
                                                    Jak juz pisalem, zrozumienie TE pociaga za soba stawianie pytan. Teorie
                                                    udowodnione raczej nie maja problemow z odpowiedzia na trudne pytania. TE w
                                                    obecnej formia ma problemy i tylko to chcialem zasygnalizowac. W kazdym moim
                                                    poscie pisze ze nie mam inklinacji w zadna strone:TE czy ID to jest mi rybka,
                                                    nie jestem przywiazany do zadnej z nich i bede OK niezaleznie od tego ktora z
                                                    nich wygra. Najprawdopodobniej zadna.
                                                    3.Milo mi uslyszec ze "reka" (skrzydlo?) pingwina jest przejsciowa forma miedzy
                                                    skrzydlem a pletwa. O ile wiem pletwa juz jest wynaleziona przez ewolucje, a
                                                    ewolucja drugi raz nie wynajduje tej samej rzeczy.
                                                    4.W tym punkcie powiem za prawnikami "I rest my case!". Nic wiecej do
                                                    udowadniania. Skoro kolega pisze ze wedlug TE Kosciol Mariacki, a w wymiarze
                                                    skromniejszym, rusztowanie powinno sie zbudowac samo to coz ja biedny moge tu dodac!
                                                    Sama wiedza nabyta to troche malo, trzeba jeszcze ja przemyslec i przetrawic.
                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 15.11.05, 00:41
                                                    > 1.Moge oceniuac, robie to na codzien.


                                                    Biedni oceniani :(

                                                    > Nie krusze kopii o teorie zaniku zdolnosc
                                                    > i
                                                    > latania przez raptory czy inne temu podobne gady. nie ignoruje, pokazuje tylko
                                                    > ze nie udowadniaja one niczego.

                                                    Co nie udowadnia czego?

                                                    > Nie wiem na co mam podawac argumenty bo ja nie
                                                    > udowadniam niczego. Rozumowanie przez analogie to nie to samo co scisle dowody.

                                                    O nie moj drogi. Twierdzisz np. ze brakuje form posrednich miedzy "gadami" a
                                                    ptakami. Pomijajac falszywosc tego twierdzenia, jest to ewidentna proba
                                                    udowadniania czegos, nazwalbym to kreacjonizmem.

                                                    > 2.Nie jest moja intencja obrazanie kogokolwiek, nie poczuwam sie bowiem do
                                                    > posiadania wiedzy absolutnej, wrecz przeciwnie, uwazam ze mam bardzo ograniczony
                                                    > zapas wiedzy i w zwiazku z tym zadaje glupie pytania. Jak wiadomo najtrudniej
                                                    > odpowiada sie na glupie pytania.

                                                    Glupie pytania maja to do siebie ze sa glupie. Czy na nie odpowiemy czy nie
                                                    odpowiemy nie wnosi to nic znaczacego. Sztuka jest zadawac dobre pytania, dobre
                                                    to takie ktore sa rozwiazywalne i posuwaja wiedze lub zrozumienie czegos naprzod.

                                                    >> Nie powiedzialem ze chce widziec zeby jednokomorkowce nagle zaczely tworzyc
                                                    > wielokomorkowe.

                                                    A to twoje pytanie to co mialo znaczyc?:

                                                    <<Podaj przyklad zmian progresywnych. Czy znasz jakis przyklad np. ze
                                                    bakterie czy inne organizmy jednokomorkowe NAGLE zaczely tworzyc organizmy
                                                    wielokomorkowe?>>

                                                    > Skoro twierdzisz ze ewolucja jest procesem ciaglym, to powinien
                                                    > ten proces zachodzic takze teraz wiec nie powinno byc problemow z obserwacja
                                                    > tego efektu.

                                                    Jakiego efektu? Oczywiscie ze obserwujemy proces ewolucji. Nie obserwujemy
                                                    STWARZANIA, czyli m.in. NAGLEGO pojawiania sie organizmow wielkomorkowych.

                                                    >Nauka raczej nie zajmuje sie zdarzeniami jednorazowymi.

                                                    Big Bang? To nie nauka? Byloby wskazane bys ograniczyl swoje zdania twierdzace
                                                    do tych gdzie posiadasz jakas ekspertyze.

                                                    > Jak juz pisalem, zrozumienie TE pociaga za soba stawianie pytan.

                                                    Jakosc zadawanych przez Ciebie pytan swiadczy ze tej teorii nie zrozumiales.

                                                    > Teorie
                                                    > udowodnione raczej nie maja problemow z odpowiedzia na trudne pytania.

                                                    Co to jest "teoria udowodniona"? to jakies bardzo nowatorskie podejscie do
                                                    epistemologii?

                                                    > TE w obecnej formia ma problemy i tylko to chcialem zasygnalizowac

                                                    To co "sygnalizowales" bynajmniej nie nalezy do problemow TE. To sa elemntarne
                                                    problemy ze zrozumieniem TE oraz ignorancja co do faktow.

                                                    > W kazdym moim
                                                    > poscie pisze ze nie mam inklinacji w zadna strone:TE czy ID to jest mi rybka,
                                                    > nie jestem przywiazany do zadnej z nich i bede OK niezaleznie od tego ktora z
                                                    > nich wygra. Najprawdopodobniej zadna.

                                                    Sam fakt ze stawiasz ID na rowni z TE swiadczy o tym ,ze nie masz pojecia o czym
                                                    mowisz. Pozatym, tak prywatnie, kwestionuje Twoja "szczerosc". mam zbyt duzo
                                                    doswiadczenia z kreacjonistami by nie wiedziec czym sa klamstwa dla Boga.

                                                    > 3.Milo mi uslyszec ze "reka" (skrzydlo?) pingwina jest przejsciowa forma miedzy
                                                    > skrzydlem a pletwa. O ile wiem pletwa juz jest wynaleziona przez ewolucje, a
                                                    > ewolucja drugi raz nie wynajduje tej samej rzeczy.

                                                    Natepny przyklad elementarnego braku zrozumienia TE.

                                                    > 4.W tym punkcie powiem za prawnikami "I rest my case!". Nic wiecej do
                                                    > udowadniania. Skoro kolega pisze ze wedlug TE Kosciol Mariacki, a w wymiarze
                                                    > skromniejszym, rusztowanie powinno sie zbudowac samo to coz ja biedny moge tu d
                                                    > odac!

                                                    Jeszcze raz powtorze: analogia dotyczy stopniowego procesu a nie replikatorow.
                                                    Ale jak widac, jest poza Twoimi zdolnosciami percepcyjnymi.

                                                    > Sama wiedza nabyta to troche malo, trzeba jeszcze ja przemyslec i przetrawic.

                                                    Zalosny sie robisz. Zadna Twoja wypowiedz nie byla Twoim wlasnym przemysleniem,
                                                    bylo to przezucie sofizmatow kreacjonistycznych.

                                                    Enzo Salviati.
                                                  • europitek Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 17:49
                                                    Pantera01 ma ciekawe wymagania: chce wspolczesnego nam powstawania
                                                    wielokomorkowcow z jednokomorkowcow, ale jednoczesnie mowi, ze ewolucja niczego
                                                    nie "wynajduje" dwa razy (pletwy). Wiec nalezaloby zapytac go, jak to wlasciwie
                                                    wedlug niego jest.
                                                  • scept89 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 20:53
                                                    europitek napisał:

                                                    > Pantera01 ma ciekawe wymagania: chce wspolczesnego nam powstawania
                                                    > wielokomorkowcow z jednokomorkowcow, ale jednoczesnie mowi, ze ewolucja niczego
                                                    > nie "wynajduje" dwa razy (pletwy). Wiec nalezaloby zapytac go, jak to wlasciwie
                                                    > wedlug niego jest.

                                                    Nawet jesli na wlasne oczy moglby pod mikroskopem zobaczyc jak wspolczsnie
                                                    "jednokomorkowiec" Dicty robi sie "wielokomorkowcem" to i tak mimo ze o to
                                                    wlasnie pytac byl raczyl to i tak nie przyzna ze dostal odpowiedz na pytanie.
                                                    Orka na ugorze -> celem dyskusji z punktu widzenia kreacjonisty nie jest
                                                    pozyskiwanie informacji tylko zaprzeczanie faktom.

                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 20:57
                                                    To co robi Dicty pod mikroskopem to nie jest tworzenie organizmu
                                                    wielokomorkowego z jednokomorkowego.
                                                  • scept89 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 21:16
                                                    pantera01 napisał:

                                                    > To co robi Dicty pod mikroskopem to nie jest tworzenie organizmu
                                                    > wielokomorkowego z jednokomorkowego.

                                                    Jest to _przejsciowe_ tworzenie organizmu wielokomorkowego z jednokomorkowego.
                                                    Jesli czytales strone dicty i to co cytowalem to mechanizmy komunikacji pomiedzy
                                                    tymi komorkami sa podobne do mechanizmow u Metazoa.
                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 20:55
                                                    Ciagle nie rozumiesz: jesli organizmy zyjace w praoceanie wyszly na lad i
                                                    przeksztalcily pletwy w rece, to jesli jakis ladowy organizm powraca do
                                                    srodowiska wodnego to organizm ten nie zaczyna nagle tworzyc pletwy od poczatku
                                                    a pozbywac sie rak tylko przeksztalca reke w taki sposob zeby mogla pelnic role
                                                    podobna do roli pletwy ale to nie jest pletwa.
                                                    Wracajac do "tworzenia wielokomorkowcow". Jeszcze raz-skoro ewolucja jest
                                                    procesem ciaglym to jakies procesy ewolucyjne powinny byc obserwowane nawet
                                                    dzisiaj. Przejscie czy tworzenie wielokomorkowcow z organizmow jednokomorkowych
                                                    powinno w zasadzie byc jednym z takich efektow obserwowalnych w naturze czy tez
                                                    w warunkach eksperymentalnych. Biorac pod uwage liczbe organizmow
                                                    jednokomorkowych w populacjach takie zdarzenia powinny byc calkiem czeste. Nie
                                                    twierdze ze nie sa, po prostu nie znam takiego przypadku.
                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 18:26
                                                    1.Nie tobie to oceniac. Nie pokazales zadnej formy posredniej miedzy ptakiem a
                                                    gadem.
                                                    2.Oczywiscie ze obserwujemy proces ewolucji. Nie obserwujemy
                                                    > STWARZANIA, czyli m.in. NAGLEGO pojawiania sie organizmow wielkomorkowych.
                                                    Przeciez sam powiedziales ze to byl jednorazowy efekt powstania organizmow
                                                    wielokomorkowych ktory zaszedl tylko raz (albo pare razy) w zamierzchlej
                                                    przeszlosci i teraz juz nie zachodzi. Sam postulujesz "stwarzanie".
                                                    Big Bang jest calkowicie weryfikowalna teoria fizyczna poprzez calkowicie
                                                    mierzalne efekty pozostalosciowe. W biezacym ksztalcie ewolucja nie jest taka
                                                    teoria.
                                                    To czy rozumiem teorie czy nie to nie ma znaczenia, dopoki stawiane pytania sa
                                                    wazne.
                                                    Mozesz kwestionowac moja szczerosc, malo mnie to wzrusza, ja podobnie moge
                                                    kwestionowac twoj. Wiem, czym sa klamstwa dla ateizmu.
                                                    3. Niestety nie masz racji. Natura po raz drugi nie wynajduje czegos co juz raz
                                                    wynalazla.
                                                    4. Stopniowy proces to ewolucja, czyz nie? Wiec Katedra Mariacka tez mogla sie
                                                    zbudowac w stopniowym procesie.
                                                    Czesciowo masz racje, poniewaz zawsze biore pod uwage poglady kazdej ze stron,
                                                    nie stawiam na jedna tylko strone dopoki cos jest nierozstrzygniete i jesli
                                                    czegos nie wiem ( a jest tego sporo) to musze polegac na opinii innych stron.
                                                    Mozesz to nazywac "przezucie sofizmatow kreacjonistycznych".
                                                    Wydaje mi sie ze kreacjonisci stawiaja dobre pytania ale wyciagaja bledne
                                                    wnioski, wprowadzajac Kreatora jako wytlumaczenie wszystkiego. Zaloze sie o
                                                    wszystkie pieniadze ze jesliby tego nie zrobili nikt by nie rzucal sie na nich z
                                                    inkwizycja. Walki ideologiczne sa malo przydatne w nauce.
                                                    Pantera
                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 15.11.05, 21:21
                                                    > 1.Nie tobie to oceniac. Nie pokazales zadnej formy posredniej miedzy ptakiem a
                                                    > gadem.

                                                    Krotka pamiec. Wyjasnialismy sobie juz. To zalezy co rozumiesz przez gady.
                                                    IMHO wystarczy przypomniec Archeopteryksa.

                                                    Zacytuje siebie jeszcze raz: "
                                                    Obecnie znamy o wiele więcej. Włączając tak spektakularne przypadki jak
                                                    Microraptor gui (istnienie czteroskrzydłego ptaka było przewidziane przez
                                                    ewolucjonistów 80 lat temu)
                                                    www.amnh.org/exhibitions/dinosaurs/gallery/diorama.php?image=9&p=feathers&a=microraptor"


                                                    > Przeciez sam powiedziales ze to byl jednorazowy efekt powstania organizmow
                                                    > wielokomorkowych ktory zaszedl tylko raz (albo pare razy) w zamierzchlej
                                                    > przeszlosci i teraz juz nie zachodzi.

                                                    ???

                                                    Powiedzialem, cos innnego, widac zyjesz w odmiennej rzeczywistosci.
                                                    Ktos inny zauwazyl rowniez, ze z jednej strony upierasz sie przy tym ze ewolucja
                                                    nie moze dwa razy wytworzyc tego samego a z drugiej chcesz dowodow ze wytworzyla
                                                    :) Sprobuj najpierw ZROZUMIEC czym jest TE, to nie bedziesz wyskakiwal jak filip
                                                    z konopii.

                                                    Zacytuje siebie jeszcze raz "Ile razy powstała wielokomorkowosc ktora obecnie
                                                    obserwujemy? 2-4 razy? Jakie
                                                    szanse mamy zaobserwowac taki proces obecnie?

                                                    To rzekszły, znajdziesz u jednokomorkowcow mutacje powodujace prosta
                                                    wielokomorkowos (np geny typu Flo u drozdzy). Po prostu prymitywne
                                                    wielkomorkowce maja male szanse w konkurecji z obecnymi wielokomorkowcami. To
                                                    tak jakbys chcial konkurowac z mikrosoftem. W 1980 roku mialbys szanse , teraz
                                                    zadnych"


                                                    > Sam postulujesz "stwarzanie".

                                                    Et tu quoque?

                                                    Powiedziales
                                                    << Nauka raczej nie zajmuje sie zdarzeniami jednorazowymi.>>

                                                    Podalem przyklad Bing Bangu, a ty na to:
                                                    > Big Bang jest calkowicie weryfikowalna teoria fizyczna poprzez calkowicie
                                                    > mierzalne efekty pozostalosciowe.

                                                    Pomijajc juz pierdoly w stylu "efektu pozostalosciowego" oraz oczywiste
                                                    zaprzeczenie samemu sobie:

                                                    Ewolujca ma calkiem mierzalne efekty - np. kongruencja filiogenezy molekularnej
                                                    i anatomicznej

                                                    > 3. Niestety nie masz racji. Natura po raz drugi nie wynajduje czegos co juz raz
                                                    > wynalazla.

                                                    "prawo pantery"? pan tera wysiada? naturalizm wynalazczy?

                                                    Musze cie zmartwic, 1. prawo Dollo to tylko z nazwy prawo, 2. Zaproponowal je
                                                    Dollo jakies 110 lat temu :) faktem jest, ze malo prawdopodobne by ewolucja
                                                    potoczyla sie dwa razy dokladnie tak samo. Nie zmienia to faktu, ze moga sie
                                                    wytworzyc podobne narzady o podobnych funkcjach. (spojrz ile razy "natura
                                                    wynalazla" oko)

                                                    > 4. Stopniowy proces to ewolucja, czyz nie? Wiec Katedra Mariacka tez mogla sie
                                                    > zbudowac w stopniowym procesie.

                                                    Przykro mi, widocznie jestes za glupi, zeby Ci wytlumaczyc tak podstawowe rzeczy.

                                                    Proponuje zebys przeczytal pl.wikipedia.org/wiki/Ewolucja_biologiczna
                                                    zanim zaczniesz sie bawic w tania erystyke.

                                                    Enzo.



                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 23:35
                                                    Coraz lepiej.
                                                    Niestety, nie pokazales. Oprocz czteroskrzydlego ptaka powinien jeszcze byc ptak
                                                    z uszami jako skrzydlami, co daloby szescioskrzydlowego. Dorzucmy jeszcze ogon.
                                                    Czy ewolucja tez przewiduje cos takiego? A jesli nie to dlaczego? Jak znajda
                                                    takiego osobnika to tez sie okaze ze ewolucja,raczej ewolucjonisci, to przewidzieli.
                                                    Nie bawie sie w tania erystyke, po prostu wykazuje nielogicznosci w Twoich
                                                    postach i tyle.
                                                    Z Kosciolem Mariackim to ty wyskoczyles, nie ja. I jak sam napisales ze zgodnie
                                                    z TE powinien sie sam wybudowac. Skoro przytaczasz glupie argumenty to...
                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 16.11.05, 06:01
                                                    > Coraz lepiej.
                                                    > Niestety, nie pokazales. Oprocz czteroskrzydlego ptaka powinien jeszcze byc pta
                                                    > k
                                                    > z uszami jako skrzydlami, co daloby szescioskrzydlowego.

                                                    Nazywalby sie Dumbopteryx kreationica?

                                                    > Dorzucmy jeszcze ogon.

                                                    Robisz sie niepowazny: od kiedy ptaki/gady mialy uszy zewnetrzne?

                                                    > Nie bawie sie w tania erystyke,

                                                    W sumie nie... erystyka to tez sztuka...

                                                    > po prostu wykazuje nielogicznosci w Twoich
                                                    > postach i tyle.

                                                    LOL!

                                                    > Z Kosciolem Mariackim to ty wyskoczyles, nie ja. I jak sam napisales ze zgodnie
                                                    > z TE powinien sie sam wybudowac.

                                                    Gdzie tak napisalem? To byla Twoja propozycja.
                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 17.11.05, 15:34
                                                    Jeszcze doczytuje te artykuliki, bardzo ciekawe! Jak znajde chwilke czasu to
                                                    wracam do dyskusji!
                                                  • korelli Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 21:31
                                                    Gość portalu: Enzo napisał(a):

                                                    > Poza tym, tak prywatnie, kwestionuje Twoja "szczerosc". Mam zbyt duzo
                                                    > doswiadczenia z kreacjonistami by nie wiedziec czym sa klamstwa dla Boga.

                                                    Nie chciałem się włączać do tej dyskusji, gdyż takich twardogłowych
                                                    ewolucjonistów, takich kapłanów ewolucjonizmu jak Ty i Sceptyk 89, a wiec
                                                    facetów, którzy założyli sobie, że ewolucja musiała zajść, bo to przystaje do
                                                    ich światopoglądu, nic już nie sprowadzi na drogę prawdy obiektywnej,
                                                    absolutnej. Zamierzałem jedynie dodać otuchy Panterze, którego szanuję i
                                                    podziwiam za jego dążenie do prawdy naukowej w niewdzięcznym kruszeniu kopii z
                                                    Wami. Ponieważ jednak nastąpiłeś mi na odcisk zacytowanym wyżej stwierdzeniem,
                                                    nie mogę pozostawać na uboczu. Może mi powiesz wobec tego, czym są zacytowane
                                                    wyżej kłamstwa dla Boga, bo dalibóg nie wiem. Czy wtedy się kłamie dla Boga,
                                                    gdy się twierdzi, ze nie ma w zapisie paleontologicznym ani jednego dowodu na
                                                    to, że jeden gatunek przekształcił się w drugi? A może wtedy, gdy mówi się to
                                                    samo o jednym z Waszych wspaniale wyposażonych laboratoriów, gdzie nie
                                                    spowodowano z pomocą promieniowania czy odczynnikow ani jednej mutacji
                                                    pozytywnej (nie na poziomie molekularnym, bo to mogło sie zdarzyć jak ślepej
                                                    kurze ziarno, ale na poziomie makroskopowym?) Bo wynikiem działania
                                                    promieniowania czy odczynników na organizmy żywe jest wyłącznie rozbijanie
                                                    istniejącego porządku, wywoływanie chorób i wad rozwojowych. To tylko jest
                                                    wynikiem mechanizmu kreowanego przez Was na motor ewolucji. A skoro się nie ma
                                                    mechanizmu odpowiedzialnego za zmiany, po cóż konfabulować godzinami na temat
                                                    tego, co mógł dokonać dobór naturalny z takim czy innym osobnikiem. To zupełnie
                                                    do niczego nie prowadzi. To tak jak gdyby dwa robaczki w jakiejś kałuży zaczęły
                                                    konfabulować na temat losu ich potomstwa, które wylegnie się ze złożonych przez
                                                    nie jajeczek. Nie bez powodu Anglicy mówią: „Don’t count your chickens before
                                                    they hatch”.
                                                    Należałoby najpierw zabezpieczyć wylegniecie się młodych, a dopiero potem
                                                    wróżyć, co z nimi będzie. A tego nie widać w Waszych dywagacjach. Nie widać
                                                    żadnego dowodu, iż jeden najmniejszy organ przekształcił się w inny w wyniku
                                                    powolnych, dziedzicznych zmian. Wszystko jest tylko pobożnym życzeniem. Ja
                                                    życzyłbym Wam nawet sukcesów w Waszych poszukiwaniach, gdyż uważam, ze
                                                    materialista powinien mieć swa własną teorie pochodzenia gatunków. Ale nie
                                                    powinniście się kreować na wszystkowiedzących, skoro daleko wam do uzasadnienia
                                                    podstawowego mechanizmu ewolucji - powstawania mutacji pozytywnych.




                                                  • scept89 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 22:17
                                                    korelli napisał:

                                                    >takich kapłanów ewolucjonizmu jak Ty i Sceptyk 89,

                                                    zapewne strojem owych kaplanow podczas ewolucjonistycznych obrzedow jest
                                                    laboratoryjny fartuch. Jednym z dawniejszych praktyk "religijnych" bywalo
                                                    pipetowanie DNA. Obrzedy owe opisujemy w takich parafialnych gazetkach jak Nature.

                                                    >ani jednej mutacji pozytywnej
                                                    Drogi "Myslicielu" -> jesli na skutek przypadkowej mutacji dopadnie Cie
                                                    antybiotyko-oporna bakteria (albo bardziej zjadliwy szczep ptasiej grypy o
                                                    codziennym mutowaniu AIDS nie wspominajac) to moze zakaszlesz cos innego.

                                                    >Nie widać żadnego dowodu, iż jeden najmniejszy organ przekształcił się w inny
                                                    >w wyniku powolnych, dziedzicznych zmian.

                                                    Slepym o kolorach... Dowodow sa tony: www.talkorigins.org/faqs/comdesc/

                                                    Zauwaz prosze geniuszu iz dowody obowiazuja w obie strony. Jesli masz jakies
                                                    wideo z procesu kreacji ex nihilo bo ja wiem Adama i Ewy to daj znac. Nobel czeka.




                                                  • korelli Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 23:13
                                                    scept89 napisał:

                                                    korelli napisał:
                                                    > > nie dostarczyliscie przykladu ani jednej mutacji pozytywnej
                                                    > Drogi "Myslicielu" -> jesli na skutek przypadkowej mutacji dopadnie Cie
                                                    > antybiotyko-oporna bakteria (albo bardziej zjadliwy szczep ptasiej grypy o
                                                    > codziennym mutowaniu AIDS nie wspominajac) to moze zakaszlesz cos innego.
                                                    A to Ci sie udało! Gdybys chciał czekac, aż tego rodzaju mutacja doprowadzi do
                                                    strukturalnej zmiany w osobniku, zajełoby Ci to 10 razy wiecej czasu, niz jak
                                                    sadzisz istnieje wszechswiat.W tej mutacji odpornosciowej chodzi zapewne o
                                                    jakis jeden zmodyfikowany enzym i nic wiecej. Pomysl jek to sie ma do takiego
                                                    choćby organu, jak wić bakterii, która, aby mogła wyewoluowac, mysiałaby
                                                    najpierw wygenerowac około 50 skomplikowanych białek (kłania sie Behe). A
                                                    dopóki te wszystkie białka nie byłyby wytworzone, wić nie byłaby funkcjonalna.
                                                    a wiec nie mialaby do osobnika zastosowania selekcja faworyzujaca wytworzenie
                                                    wici. Przykładów takich organów jest setki i tysiące. Nie rozumiem, jak można
                                                    wierzyc w taki absurd, jak mozliwośc powolnego powstania kodu trzech
                                                    nukleotydów. Niby z jakiego powodu coś miałoby prowadzić do powstania takiego
                                                    kodu, zanim powstałby ów kod w całości? Rozumiesz dlaczego Crick odszedł od
                                                    tych absurdów i przylgnął do bardziej juz obiecujacej, ale też nie stanowiacej
                                                    żadnego rozwiązania teorii panspermii?
                                                    > >Nie widać żadnego dowodu, iż jeden najmniejszy organ przekształcił się w
                                                    > inny
                                                    > >w wyniku powolnych, dziedzicznych zmian.
                                                    >
                                                    > Slepym o kolorach... Dowodow sa tony: www.talkorigins.org/faqs/comdesc/
                                                    Musze sie z tym zapoznac, a to wymagami trochę czasu. Podejrzewam jednak, że
                                                    sprawa ta nie wygląda dla Was tak rózowo, jak to przedstawiasz.

                                                  • Gość: scept89 Re:mutacje AIDS etc IP: *.ljcrf.edu 15.11.05, 23:56
                                                    > > > nie dostarczyliscie przykladu ani jednej mutacji pozytywnej
                                                    > > Drogi "Myslicielu" -> jesli na skutek przypadkowej mutacji dopadnie
                                                    > Cie
                                                    > > antybiotyko-oporna bakteria (albo bardziej zjadliwy szczep ptasiej grypy
                                                    > o
                                                    > > codziennym mutowaniu AIDS nie wspominajac) to moze zakaszlesz cos innego.
                                                    >
                                                    > A to Ci sie udało! Gdybys chciał czekac, aż tego rodzaju mutacja doprowadzi do
                                                    > strukturalnej zmiany w osobniku, zajełoby Ci to 10 razy wiecej czasu, niz jak
                                                    > sadzisz istnieje wszechswiat.

                                                    Od kiedy znamy antybiotyki? Enzo pisal byl wyczerpujaco o nabywaniu odpornosci
                                                    na antybiotyki nie tak dawno. Co jest, nie slyszales o zakazeniach
                                                    wewnatrzszpitalnych na ktore wiekszosc antybiotykow nie dziala? Z Ksizyca spadles?

                                                    Podobnie z AIDS -> wirus mutuje z taka szybkoscia ze niekiedy nie dzialaja juz
                                                    koktajle lekow.

                                                    Wreszcie grypa -> jak sadzisz, dlaczego kazdego roku szczep grypy jest nieco
                                                    inny? Boski paluch nukleotydy przestawia?

                                                    "Nieredukowalna" witka i inne uklady:
                                                    www.talkorigins.org/faqs/behe.html
                                                    A tu sa slowa Behe na procesie:
                                                    Q: Please describe the mechanism that intelligent design proposes for how
                                                    complex biological structures arose.
                                                    A: Well, the word "mechanism" can be used in many ways. … When I was
                                                    referring to intelligent design, I meant that we can perceive that in the
                                                    process by which a complex biological structure arose, we can infer that
                                                    intelligence was involved. …
                                                    Q: What is the mechanism that intelligent design proposes?
                                                    A: And I wonder, could—am I permitted to know what I replied to your
                                                    question the first time?
                                                    Q: I don't think I got a reply, so I'm asking you. You've made this claim
                                                    here (reading): "Intelligent design theory focuses exclusively on the proposed
                                                    mechanism of how complex biological structures arose." And I want to know, what
                                                    is the mechanism that intelligent design proposes for how complex biological
                                                    structures arose?
                                                    A: Again, it does not propose a mechanism in the sense of a step-by-step
                                                    description of how those structures arose. But it can infer that in the
                                                    mechanism, in the process by which these structures arose, an intelligent cause
                                                    was involved.

                                                    The interrogation goes on like this for pages and pages. Like the theorist in
                                                    the Monty Python sketch, Behe throws up a blizzard of babble: process,
                                                    intelligent activity, important facts. What process? What activity? What facts?
                                                    He never explains. He says the designer "took steps" to create complex
                                                    biological systems, but ID can't specify the steps. Does ID tell us who designed
                                                    life? No, he answers. Does it tell us how? No. Does it tell us when? No. How
                                                    would the designer create a bacterial flagellum? It would "somehow cause the
                                                    plan to, you know, go into effect," he proposes.

                                                    Behe to jest zadufany w sobie gluptak ktorego nikt powaznie nie traktuje.

                                                    >Nie rozumiem, jak można
                                                    > wierzyc w taki absurd, jak mozliwośc powolnego powstania kodu trzech
                                                    > nukleotydów. Niby z jakiego powodu coś miałoby prowadzić do powstania takiego
                                                    > kodu, zanim powstałby ów kod w całości?

                                                    Nie wiemy jak powstal kod genetyczny i poniewaz wszelkie stopnie posrednie
                                                    wymiotlo byc moze nigdy tak do konca nie bedziemy wiedziec. Tyle ze jak pisalem
                                                    poprzednio ewolucja jako taka nie zalezy od tego jak powstal kod czy pierwsza
                                                    komorka. Chcesz sobie wierzyc w Wielkiego Manitou co to w chemikaliach miesza to
                                                    sobie wierz, choc jest to god of the gaps. Ja sie w pelni zgadzam ze przy
                                                    obecnym stanie wiedzy abiogeneza ma luki przez ktore moze przeplynac flotylla
                                                    lotniskowcow. Pozyjemy,zobaczymy co da sie odkryc. Za to od momentu powstania
                                                    kodu/komorek zaczyna sie ewolucja biologiczna o ktorej tutaj mowimy.

                                                    BTW, Crick byl ewolucjonista 100%.

                                                  • korelli Re:mutacje AIDS etc 16.11.05, 00:26
                                                    Gość portalu: scept89 napisał(a):


                                                    > Od kiedy znamy antybiotyki? Enzo pisal byl wyczerpujaco o nabywaniu odpornosci
                                                    > na antybiotyki nie tak dawno. Co jest, nie slyszales o zakazeniach
                                                    > wewnatrzszpitalnych na ktore wiekszosc antybiotykow nie dziala?
                                                    > Podobnie z AIDS -> wirus mutuje z taka szybkoscia ze niekiedy nie dzialaja
                                                    > juz koktajle lekow. Wreszcie grypa -> jak sadzisz, dlaczego kazdego roku
                                                    > szczep grypy jest nieco inny? Boski paluch nukleotydy przestawia?

                                                    Powtarzasz sie. Mutacje odpornosciowe to izolowana grupa mutacji i nie maja one
                                                    wg mnie ewolucujnego znaczenia. Bez wzgledu na to, ze jakaś bakteria lep[iej
                                                    prrzezuje ze wzgledu na swa odporność i "wyda potomstwo", nidgy z tego tytułu
                                                    nie przrośnie jej najmniejsza organella, nie dostanie aparatu Golgiego i wielu
                                                    wielu innych struktur eukariontów. Pozostanie prokariontem i dopiero jakies
                                                    inne mechanizmy odpowiedzialne za zmiany strukturalne mogłyby ją popchnąc na
                                                    droge zmian progresywnych.
                                                    > A tu sa slowa Behe na procesie:
                                                    Z tych słowwybrałem tylko najbardziej interesujące, mianowicie te:
                                                    >> Q: What is the mechanism that intelligent design proposes?
                                                    > A: And I wonder, could—am I permitted to know what I replied to your
                                                    > question the first time?
                                                    > Q: I don't think I got a reply, so I'm asking you. You've made this claim
                                                    > here (reading): "Intelligent design theory focuses exclusively on the proposed
                                                    > mechanism of how complex biological structures arose." And I want to know,
                                                    what
                                                    > is the mechanism that intelligent design proposes for how complex biological
                                                    > structures arose?
                                                    > A: Again, it does not propose a mechanism in the sense of a step-by-step
                                                    > description of how those structures arose. But it can infer that in the
                                                    > mechanism, in the process by which these structures arose, an intelligent
                                                    cause was involved.
                                                    Sądzisz pewnie, że Behe jest moim idolem i że z jego prac czerpie mądrośc. A
                                                    tymczsem wczle tak nie jest. Zacytowałem go, gdyż wykonał za mnie wspaniała
                                                    robotę, exponujac rózne absurdy Waszego rozumowania. Tylko tyle i nic wiecej.
                                                    Oszczedził mi wiele czasu, który straciłbym na wertowanie prac (choc to mi
                                                    tweraz grozi). Otóz Behe zaczął sie w pewnym miejscu platac, gdyż nie sposób
                                                    pogodzic jednego, jedynenego aspektu ewolucjonizmu z kreacjonizmem. Muszę Ci
                                                    powiedziec, że oodrzucam wszelkie założenia Emza, które z taka pieczołowitością
                                                    wyszczególnł w swych punktach i proponuje całkiem nową, zbudowaną od podstaw
                                                    teorie pochodzenia gatunków w oparciu o LD. Tylko to moze byc rozwiazaniem w
                                                    dyskusjach z Wami. Mogę account for kazde znalezisko naukowe nie si.egając do
                                                    ewolucyjnych pomysłów. I to jest najważniejsze. A że to sie opiera na założeniu
                                                    istnienia Super-Designera, to tylko Wasz problem. Dla mnie jest to pewnik.
                                                    Poniewaz jest już późno, a ja zarwałem juz jedna noc (kojarzycie coś?) nie
                                                    bede odpoiwadał Enzo na jego życzenia. Powinien napisać : moglibyście sobie
                                                    podac rece. Bo dla mnie też nie ma wiekszej obrzydliwosci, jak sprawy homo..
                                                    > Ja sie w pelni zgadzam ze przy
                                                    > obecnym stanie wiedzy abiogeneza ma luki przez ktore moze przeplynac flotylla
                                                    > lotniskowcow. Pozyjemy,zobaczymy co da sie odkryc. Za to od momentu powstania
                                                    > kodu/komorek zaczyna sie ewolucja biologiczna o ktorej tutaj mowimy.
                                                    >
                                                    > BTW, Crick byl ewolucjonista 100%.
                                                    To już mi sie bardziej podoba. Czuje ze sie jeszcze dogadamy -:)
                                                  • Gość: scept89 Re:mutacje AIDS etc IP: *.ljcrf.edu 16.11.05, 03:45
                                                    Po pierwsze stwierdzenie: "Mutacje odpornosciowe to izolowana grupa mutacji i
                                                    nie maja one wg mnie ewolucujnego znaczenia."

                                                    jest skrajnie idiotyczne -> pomysly o ewolucyjnym znaczeniu grypy hiszpanki.
                                                    Miliony ludzi na nia padly, a w przypadku innych wirusow i gatunkow mniej
                                                    liczebnych tego typu "bez-znaczeniowe mutacje" moga wymiesc cale gatunki.
                                                    Wpadnij do Afryki, pogadaj z tubylcami i sprobuj ich przekonac ze mutujacy wirus
                                                    AIDS tez jest bez ewolucyjnego znaczenia.


                                                    No ale mniejsza oto. Chcesz organelli komorkowych, prosze bardzo:
                                                    www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?cmd=Retrieve&db=pubmed&dopt=Abstract&list_uids=16224014&query_hl=4
                                                    Jesli masz klopoty z tym iz owe plastydy nie sa nabywane w drodze mutacji to
                                                    zauwaz iz zgodnie z hipoteza Margiolis w taki wlasnie sposob do komorek dostaly
                                                    sie chloroplasty, mitochondria a byc moze takze pare innych organeli.

                                                    A jak kreacjonisci tlumacza zmodyfikowany kod genetyczny w w/w organellach?

                                                    >Bo dla mnie też nie ma wiekszej obrzydliwosci, jak sprawy homo..
                                                    Taaak. Zaskoczyles mnie przepoteznie. Taki otwarty umysl a tu prosze.

                                                  • korelli Re:mutacje AIDS etc 16.11.05, 22:18
                                                    Gość portalu: scept89 napisał(a):
                                                    > Po pierwsze stwierdzenie: "Mutacje odpornosciowe to izolowana grupa
                                                    > mutacji i nie maja one wg mnie ewolucujnego znaczenia." jest skrajnie
                                                    idiotyczne -> pomysly o ewolucyjnym znaczeniu grypy hiszpanki.
                                                    > Miliony ludzi na nia padly, a w przypadku innych wirusow i gatunkow mniej
                                                    > liczebnych tego typu "bez-znaczeniowe mutacje" moga wymiesc cale gatunki.
                                                    > Wpadnij do Afryki, pogadaj z tubylcami i sprobuj ich przekonac ze mutujacy
                                                    > wirus AIDS tez jest bez ewolucyjnego znaczenia.
                                                    Mój drogi Sceptyku. Twoje świete oburzenie jest dla mnie co najmniej
                                                    podejrzane. Albo nie odczytałes dokładnie mego postu, albo jesteś w kłopotach z
                                                    odpowiedzią. Ja dostrzegam jak najbardziej znaczenie róznych mutacji w śiecie
                                                    mikro dla rozwoju róznych gatunków biologicznych, w tym człowieka, ale nie
                                                    rozumiem jak takie mutacje mogłyby wpłynac na ewolucje progresywną samych owych
                                                    mutantów. Piszę oględnie, gdyż dobrze wiem, że wirusy nie żyją, a Ty koniecznie
                                                    chcesz z nich uczynic kamien węgielny ewoucji mikroorganizmów. Musiałbyś
                                                    najpierw wykazać, że bakterie, czy ogólnie proklarionty wywodzą sie z tych
                                                    dziwacznych grudek DNA, nie mających żadnych cech życia,zwanych wirusami, które
                                                    tylko wtedy "ożywaja", gdy znajdą sobie żywego hosta.
                                                    > No ale mniejsza oto. Chcesz organelli komorkowych, prosze bardzo:
                                                    > www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?cmd=Retrieve&db=pubmed&dopt=Abstract&list_uids=16224014&query_hl=4
                                                    > Jesli masz klopoty z tym iz owe plastydy nie sa nabywane w drodze mutacji to
                                                    > zauwaz iz zgodnie z hipoteza Margiolis w taki wlasnie sposob do
                                                    > komorek dostaly sie chloroplasty, mitochondria a byc moze takze pare
                                                    > innych organeli.
                                                    Jak to dobrze, ze tym Twoim sugestiom przysłuchuje się zapewne również Wasza
                                                    Nemezis, pojawiająca się na tym forum pod postacią Pantery. Sadze, ze mnie
                                                    wyręczy w ripoście na te Twoje zarzuty.
                                                    > A jak kreacjoniści tłumacza zmodyfikowany kod genetyczny w w/w organellach?
                                                    Nie odczytałeś mojej myśli na temat Behego, a tam stało wyraźnie, ze my, to
                                                    znaczy kreacjoniści na jakim takim poziomie, nie łatamy naszej
                                                    kreacjonistycznej szaty kawałkami materiału ewolucyjnego, gdyż parafrazując
                                                    pewien znany, starożytny tekst: „łata tylko ściąga szatę i rozdarcie staje się
                                                    większe”. My, to znaczy na razie niżej podpisany, bo za innych nie zamierzam
                                                    się wypowiadać, przedstawiamy pełen, kreacjonistyczny obraz wydarzeń począwszy
                                                    od zaistnienia życia do dziś. Można go wypunktować, jak uczynił to Enzo z
                                                    Waszym obrazem, ale na próżno szukalibyście w naszej wersji słowa mutacja czy
                                                    ewolucja. W naszym obrazie jest to wszystko zbyteczne. Operujemy innymi niż Wy
                                                    pojęciami, takimi jak natychmiastowa materializacja dowolnego obiektu
                                                    materialnego przez Stwórcę w dowolnym miejscu wszechświata czy zaangażowanie
                                                    Jego niezmierzonych pól energii we wszystkie materialne akcje (orogeneza etc).
                                                    Przy takim założeniu odtworzenie tego, co się stało u zarania ludzkości lub
                                                    przedtem jest stosunkowo łatwe. Wymaga jedynie dozy wyobraźni oraz zdolności do
                                                    kojarzenia faktów i wyciągania wniosków. Ale za tę łatwość (założenie istnienia
                                                    Wszechmogącego Stwórcy rozwiązuje przecież szybko wszelkie problemy) płacimy
                                                    całą serią Waszych pytań, skierowanych pod adresem owego Stwórcy na temat: jak,
                                                    skąd, a dlaczego, czy sprawiedliwie? Chcąc na nie wszystkie odpowiedzieć,
                                                    należałoby przeprowadzić teodyceę absolutną, a to się nie udało ani Apologetom,
                                                    ani naszemu XIX-wiecznemu matematykowi Józefowi Hoene-Wrońskiemu - choć tak
                                                    właśnie zwykł on określać swoje apologetyczne pomysły. Można jednak wciąż dużo
                                                    zrobić w tym kierunku.
                                                    > >Bo dla mnie też nie ma większej obrzydliwości, jak sprawy homo..
                                                    > Taaak. Zaskoczyłeś mnie przepotężnie. Taki otwarty umysł, a tu proszę.
                                                    Nie sądź że otwartość umysłu jest równoznaczna ze skrajnym liberalizmem.
                                                    Pozdrawiam.

                                                  • Gość: scept89 Re:mutacje "progresywne" IP: *.ljcrf.edu 16.11.05, 23:07
                                                    korelli napisał:
                                                    >Ja dostrzegam jak najbardziej znaczenie róznych mutacji w śiecie
                                                    > mikro dla rozwoju róznych gatunków biologicznych, w tym człowieka

                                                    Swietnie ;-)

                                                    >jak takie mutacje mogłyby wpłynac na ewolucje progresywną samych owych
                                                    > mutantów

                                                    Innymi slowy o ile wirus/bakteria/nicien nie wyhoduje watroby w mojej probowce
                                                    ewolucja jest niepotwierdzona i wyciagnieta z nie-powiem-czego bajka jest
                                                    prawdziwa? Bardzo wygodne.
                                                    Jesli w skutek "nie-progresywnej mutacji" wirus ktory rozmnazal sie w jednej
                                                    kaczke zarazi 50 milionow ludzi to _dla wirusa_ nie ma to ewolucyjnego
                                                    znaczenia? Zartujesz chyba. Jesli nie podobaja Ci sie wirusy to zastap je
                                                    bakteriami dzumy.

                                                    >Piszę oględnie, gdyż dobrze wiem, że wirusy nie żyją,
                                                    ;-) Rzecz gustu. Bywaja wewnatrzkomorkowe bakterie oraz wirusy o genomach
                                                    porownywalnych z bakteryjnymi. Taki jakis "tworczy" nielad tam na dole panuje
                                                    tak ze wiekszosc kategorycznych stwierdzenia "X zyje a Y nie" sa na wyrost.

                                                    Jedna z cech zycia jest rozmnazanie i przekazywanie swojego materialu
                                                    genetycznego nastepnym pokoleniom -> wirusy swietnie daja sobie z tym rade.
                                                    Ba, koduja swoje bialka kapsydowe, inne enzymy, szmugluja material genetyczny
                                                    pomiedzy godspodarzami...
                                                    Dodatkowo sa wspaniale do sledzenia ewolucji jako ze ich cykl zyciowy liczy sie
                                                    w minutach. Na obsewrwowanie efektow ewolucji u gatunkow z cyklem pokoleniowym
                                                    liczonym w latach trzeba czekac eony.

                                                    Dla Twojej informacji: wirusy grypy i HIV jako materialu genetycznego uzywaja RNA.

                                                    >W naszym obrazie jest to wszystko zbyteczne. Operujemy innymi niż Wy
                                                    > pojęciami, takimi jak natychmiastowa materializacja dowolnego obiektu

                                                    ROMFL. Macie prawo do najbardziej nawet bzdurnych/nieprawdopodobnych stwierdzen.
                                                    Jesli jednak roscicie sobie prawo do chocby pozorow naukowosci to owa
                                                    "natychmiastowa materializacje dowolnego obiektu" czy tez "popychanie Ksiezyca
                                                    po orbicie przez rozowe jednorozce" musicie ukodumentowac. Zdanie z Ksiegi jest
                                                    takim samym "dowodem" jak jakiekolwiek inny mit ktory to inne kultury
                                                    wyprodukowaly.
                                                    Tak jak w innym watku: prosimy o film pt "Bog W Akcji, odcinek VI", pokazujacy
                                                    akty kreacji. Najlepiej z weryfikacja (np. w podtytule moze byc szereg liczb
                                                    pierwszych poza zdolnosciami obliczeniowymi wspolczesnych komputerow. Jakies dowody?




                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 23:38
                                                    Dobry link. Zaraz biore sie do czytania!
                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 15.11.05, 22:25
                                                    > Nie chciałem się włączać do tej dyskusji, gdyż takich twardogłowych
                                                    > ewolucjonistów, takich kapłanów ewolucjonizmu jak Ty i Sceptyk 89, a wiec
                                                    > facetów, którzy założyli sobie, że ewolucja musiała zajść, bo to przystaje do
                                                    > ich światopoglądu, nic już nie sprowadzi na drogę prawdy obiektywnej,
                                                    > absolutnej.

                                                    :) Zabawny jestes. To sie chyba nazywa projekcja w psychologii.

                                                    Co do mnie: ja nie zakladam ze zaszla ewolucja.
                                                    Zakladam ze:
                                                    1. To co obserwujemy istnieje rzeczywiscie.
                                                    2. Istnieje dziedziczność – organizmy dziedziczą cechy swoich przodków, zgodnie
                                                    z zasadami genetyki.
                                                    3. Zmienność – proces dziedziczności nie jest absolutnie dokładny i wprowadza
                                                    przypadkowe zmiany zwane mutacjami.
                                                    4. Ograniczone zasoby – organizmy muszą konkurować o te same zasoby
                                                    5. Dostosowanie – pewne cechy ułatwiają konkurencję o zasoby, są korzystniejsze
                                                    w d a n y c h warunkach środowiska niż inne cechy.
                                                    6. Różnicowa przeżywalność – osobniki bardziej dostosowane mają większe szanse
                                                    przeżycia i wydania na świat potomstwa niż osobniki mniej dostosowane.

                                                    Ewolucja jest konsekwencja logiczna tych zalozen. Zalozenia 2-6 oparte sa na
                                                    bezposrednim doswiadczeniu. Zal. 1. jest moze swiatopogladowe, ale zastanawiam
                                                    sie czy jest ktos kto go nie czyni :)

                                                    > Czy wtedy się kłamie dla Boga,
                                                    > gdy się twierdzi, ze nie ma w zapisie paleontologicznym ani jednego dowodu na
                                                    > to, że jeden gatunek przekształcił się w drugi?

                                                    Tak, jest to klamstwo bo takie dowody istnieja. Dokladnie takie, klamco:
                                                    mamb.ru/lib/lib_ru/scienc4.pdf
                                                    www.nature.com/nature/journal/v293/n5832/abs/293437a0.html
                                                    www.nature.com/nature/journal/v336/n6198/abs/336466a0.html
                                                    wiecej chcesz?
                                                    www.talkorigins.org/faqs/faq-transitional/part2a.html
                                                    i poszukaj tam "smooth transition"



                                                    > A może wtedy, gdy mówi się to
                                                    > samo o jednym z Waszych wspaniale wyposażonych laboratoriów, gdzie nie
                                                    > spowodowano z pomocą promieniowania czy odczynnikow ani jednej mutacji
                                                    > pozytywnej (nie na poziomie molekularnym, bo to mogło sie zdarzyć jak ślepej
                                                    > kurze ziarno, ale na poziomie makroskopowym?)

                                                    Tak, jest to klamstwo.
                                                    Zobacz sobie, klamco:
                                                    www.pubmedcentral.nih.gov/articlerender.fcgi?artid=24998
                                                    albo tu, klamco:
                                                    www.ucsf.edu/neurosc/faculty/neuro_kenyon.html
                                                    tylko nie probuj zaczac redefiniowac znaczenia slowa pozytywny.

                                                    > Bo wynikiem działania
                                                    > promieniowania czy odczynników na organizmy żywe jest wyłącznie rozbijanie
                                                    > istniejącego porządku, wywoływanie chorób i wad rozwojowych. To tylko jest
                                                    > wynikiem mechanizmu kreowanego przez Was na motor ewolucji.

                                                    Nie masz pojecia o naturze dziedzicznosci.

                                                    Dajcie sobie lepiej buzi, Ty i Pantera.

                                                    Enzo
                                                  • korelli Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 23:37
                                                    Gość portalu: Enzo napisał(a):

                                                    > > Nie chciałem się włączać do tej dyskusji, gdyż takich twardogłowych
                                                    > > ewolucjonistów, takich kapłanów ewolucjonizmu jak Ty i Sceptyk 89, a wiec
                                                    > > facetów, którzy założyli sobie, że ewolucja musiała zajść, bo to przystaj
                                                    > e do
                                                    > > ich światopoglądu, nic już nie sprowadzi na drogę prawdy obiektywnej,
                                                    > > absolutnej.
                                                    >
                                                    > :) Zabawny jestes. To sie chyba nazywa projekcja w psychologii.
                                                    >
                                                    > Co do mnie: ja nie zakladam ze zaszla ewolucja.
                                                    > Zakladam ze:
                                                    > 1. To co obserwujemy istnieje rzeczywiscie.
                                                    > 2. Istnieje dziedziczność – organizmy dziedziczą cechy swoich przodków, z
                                                    > godnie
                                                    > z zasadami genetyki.
                                                    > 3. Zmienność – proces dziedziczności nie jest absolutnie dokładny i
                                                    > wprowadza przypadkowe zmiany zwane mutacjami.

                                                    O własnie. Mnie interesuje tylko ten punkt 3- mutacje, a zwłaszcza pozytywne i
                                                    oczywiscie strukturalne, czy raczej ich brak w waszej epistemologii. Zapraszam
                                                    do przeczytania pracy Behego, abym sie nie musiał zbyt długo wetrowac Waszej
                                                    literatury. Mozesz przyjać, że co do możliwości wyewoluowania wici bakterii,
                                                    trzyliterowego kodu genetycnznego i setek innych rzeczy moja opinia w pełni
                                                    pokrywa sie z jego. Dalej to tylko konfabulacja, a której wspomniałem w
                                                    pierwszym poscie.

                                                    > 4. Ograniczone zasoby – organizmy muszą konkurować o te same zasoby
                                                    > 5. Dostosowanie – pewne cechy ułatwiają konkurencję o zasoby, są korzystn
                                                    > iejsze
                                                    > w d a n y c h warunkach środowiska niż inne cechy.
                                                    > 6. Różnicowa przeżywalność – osobniki bardziej dostosowane mają większe s
                                                    > zanse
                                                    > przeżycia i wydania na świat potomstwa niż osobniki mniej dostosowane.
                                                    >
                                                    > Ewolucja jest konsekwencja logiczna tych zalozen. Zalozenia 2-6 oparte sa na
                                                    > bezposrednim doswiadczeniu. Zal. 1. jest moze swiatopogladowe, ale zastanawiam
                                                    > sie czy jest ktos kto go nie czyni :)
                                                    >
                                                    > > Czy wtedy się kłamie dla Boga,
                                                    > > gdy się twierdzi, ze nie ma w zapisie paleontologicznym ani jednego dowod
                                                    > u na
                                                    > > to, że jeden gatunek przekształcił się w drugi?
                                                    >
                                                    > Tak, jest to klamstwo bo takie dowody istnieja. Dokladnie takie, klamco:
                                                    > mamb.ru/lib/lib_ru/scienc4.pdf
                                                    > www.nature.com/nature/journal/v293/n5832/abs/293437a0.html
                                                    > www.nature.com/nature/journal/v336/n6198/abs/336466a0.html
                                                    > wiecej chcesz?
                                                    > www.talkorigins.org/faqs/faq-transitional/part2a.html
                                                    > i poszukaj tam "smooth transition"

                                                    Obiecuję, że sie z tym zapoznam i przygotuje ripostę. Prawdy nigdy nie odrzucę,
                                                    jesli gdzies jest.

                                                    > > A może wtedy, gdy mówi się to
                                                    > > samo o jednym z Waszych wspaniale wyposażonych laboratoriów, gdzie nie
                                                    > > spowodowano z pomocą promieniowania czy odczynnikow ani jednej mutacji
                                                    > > pozytywnej (nie na poziomie molekularnym, bo to mogło sie zdarzyć jak śle
                                                    > pej
                                                    > > kurze ziarno, ale na poziomie makroskopowym?)
                                                    >
                                                    > Tak, jest to klamstwo.
                                                    > Zobacz sobie, klamco:
                                                    > www.pubmedcentral.nih.gov/articlerender.fcgi?artid=24998
                                                    > albo tu, klamco:
                                                    > www.ucsf.edu/neurosc/faculty/neuro_kenyon.html
                                                    > tylko nie probuj zaczac redefiniowac znaczenia slowa pozytywny.

                                                    To tez poczytamy.

                                                    > > Bo wynikiem działania
                                                    > > promieniowania czy odczynników na organizmy żywe jest wyłącznie rozbijani
                                                    > e
                                                    > > istniejącego porządku, wywoływanie chorób i wad rozwojowych. To tylko jes
                                                    > t
                                                    > > wynikiem mechanizmu kreowanego przez Was na motor ewolucji.
                                                    >
                                                    > Nie masz pojecia o naturze dziedzicznosci.

                                                    Wystarczy, że wiem, że geny istnieją po to, aby zachować niezmienność
                                                    genetyczną osobnika przez całe pokolenia. A wiesz na czym oparł Darwin swą teze
                                                    o zmienności gatunków? Na obserwacji stadka gołebi, z których jeden rodził sie
                                                    troche wiekszy, inny troche mniejszy, jeden biały, drugi brunatny. Nie wiedzac
                                                    nic na temat genetyki przypuszczał, że z takich zmian moze powstać coś nowego,
                                                    że osobnik w trakcie wielu pokoleń moze wyjść poz granice swego gatunku. No
                                                    way. Facet wyprowadził Was na niezłe manowce. Gdyby choc poczekał do
                                                    opublikowania pracy Mendla (zdaje się ze nie mógłby przy najlepszych checiach).
                                                    > Dajcie sobie lepiej buzi, Ty i Pantera.
                                                    Pantera to prawdziwy naukowiec. Gotów przyjąć każdą prawde naukową, podobnie
                                                    jak ja choć jestem tylko popularyzatorem i to z drugiej strony barykady. I
                                                    wyobraź sobie, że pomimo tej niedoskonałosci doradzałbym Ci, abys "stick to
                                                    me", bo ja jeszcze bede góra wbrew temu, co moze Ci sie wydawac. Wiesz, że
                                                    nawet nie jestem na Ciebie zły, podobnie jak na Sceptyka. Troche sie
                                                    mitygujecie w tej dyskusji.
                                                    Korelli
                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 16.11.05, 06:12
                                                    Z ciekawosci, jaki jest Twoj stosunek do:
                                                    > > 1. To co obserwujemy istnieje rzeczywiscie.

                                                    > > wprowadza przypadkowe zmiany zwane mutacjami.
                                                    >
                                                    > O własnie. Mnie interesuje tylko ten punkt 3- mutacje, a zwłaszcza pozytywne i
                                                    >
                                                    > oczywiscie strukturalne, czy raczej ich brak w waszej epistemologii.

                                                    ???

                                                    Co to sa mutacje strukturalne?
                                                    Jak to sie ma do epistemologii?

                                                    > Zapraszam
                                                    > do przeczytania pracy Behego, abym sie nie musiał zbyt długo wetrowac Waszej
                                                    > literatury.

                                                    Rozmawiasz ze soba?

                                                    > Mozesz przyjać, że co do możliwości wyewoluowania wici bakterii,
                                                    > trzyliterowego kodu genetycnznego i setek innych rzeczy moja opinia w pełni
                                                    > pokrywa sie z jego. Dalej to tylko konfabulacja, a której wspomniałem w
                                                    > pierwszym poscie.

                                                    To niedobrze, bo Behe nic madrego nie ma do powiedzenia.

                                                    > To tez poczytamy.

                                                    Ilu was tam jest? [Hello me! It's me again... Nice talking to myself]

                                                    > > Nie masz pojecia o naturze dziedzicznosci.
                                                    >
                                                    > Wystarczy, że wiem, że geny istnieją po to, aby zachować niezmienność

                                                    O tym wlasnie mowilem... nie maz pojecia o naturze dziedzicznosci


                                                    > genetyczną osobnika przez całe pokolenia. A wiesz na czym oparł Darwin swą teze
                                                    >
                                                    > o zmienności gatunków? Na obserwacji stadka gołebi, z których jeden rodził sie
                                                    > troche wiekszy, inny troche mniejszy, jeden biały, drugi brunatny. Nie wiedzac
                                                    > nic na temat genetyki przypuszczał, że z takich zmian moze powstać coś nowego,
                                                    > że osobnik w trakcie wielu pokoleń moze wyjść poz granice swego gatunku. No
                                                    > way. Facet wyprowadził Was na niezłe manowce.

                                                    Skad Ci sie te urojenia wziely? Pan furman co wegiel przywiozl opowiedzial.
                                                    Poplakalem sie ze smiechu, to najbardziej nieprawdopodbna glupota o Darwinie jak
                                                    czytalem. Musze przyznac ze oryginalna.


                                                    > Gdyby choc poczekał do
                                                    > opublikowania pracy Mendla (zdaje się ze nie mógłby przy najlepszych checiach).


                                                    Moglby, podobno nawet mial list od niego. Praca Mendla zostala przewidziana w
                                                    pewnym sensie przez Darwina (byl o wlos od odkrycia zasad dziedzicznosci).
                                                    Wspolczesne Darwinowi teorei dziedziczenia byly niezgdne z jego teoria. To byl
                                                    najaslabszy punkt On the Origins of Species.

                                                    > > Dajcie sobie lepiej buzi, Ty i Pantera.
                                                    > Pantera to prawdziwy naukowiec. Gotów przyjąć każdą prawde naukową, podobnie
                                                    > jak ja choć jestem tylko popularyzatorem i to z drugiej strony barykady.

                                                    To newageowcy tak maja, nie naukowcy. Klasyczny przyklad relatywizmu.

                                                    Naukowiec przyjmie teorie ktora najlepiej tlumaczy fakty.

                                                    Kolesie kreacjonisci beda zaprzeczac faktom by trzymac sie uparcie swoich idei
                                                    (bo teorii to nie maja)

                                                    > I
                                                    > wyobraź sobie, że pomimo tej niedoskonałosci doradzałbym Ci, abys "stick to
                                                    > me", bo ja jeszcze bede góra wbrew temu, co moze Ci sie wydawac. Wiesz, że
                                                    > nawet nie jestem na Ciebie zły, podobnie jak na Sceptyka. Troche sie
                                                    > mitygujecie w tej dyskusji.

                                                    Ale emocje i humory nie maja znaczenia dla prawdy.

                                                    Salviati
                                                  • korelli Re: Sąd nad Darwinem 17.11.05, 01:26
                                                    Gość portalu: Enzo napisał(a):
                                                    korelli napisał:
                                                    > > O własnie. Mnie interesuje tylko ten punkt 3- mutacje, a zwłaszcza
                                                    > > pozytywne i oczywiscie strukturalne, czy raczej ich brak w waszej
                                                    > > epistemologii.
                                                    > ???
                                                    > Co to sa mutacje strukturalne?
                                                    > Jak to sie ma do epistemologii?
                                                    Co do epistemologii, to zapomniałem wpisać jej w cudzysłów. Chciałem znaleźć
                                                    jakieś określenie dla tego co robicie, dla waszej, ewolucyjnej teorii
                                                    poznawania rzeczywistości biologicznej. Należało poszukać innego zwrotu, a
                                                    jeśli już użyć tego, który użyłem, trzeba było napisać go w cudzysłowie. Co do
                                                    słowa „strukturalne”, chodzi mi o mutacje, które wpływają na zmiany budowy
                                                    narządów osobnika. Chciabłyś tu pewnie powiedzieć, że to są tylko zmiany
                                                    różnych protein, a ja sie obawiam, że to byłoby daleko za mało. Nowy organ ma
                                                    jakąś budowę przestrzenną. Jeśli ma być różny od istniejącego, musza istnieć
                                                    mechanizmy, które to zapewnią, tak jak do budowy muru potrzebna jest nie tylko
                                                    cegła, ale i murarz używający poziomicy, pionu i innych akcesoriów. Czy
                                                    sądzisz, że w żywym osobniku nie potrzebne jest cos takiego? Abstrahuję tu od
                                                    siły wyższej. Chodzi mi o układ regulacji i kontroli, który poznaliście b.
                                                    słabo. Nie wiecie, jak działa w przestrzeni. I wcale się nie dziwię, bo to cos
                                                    piekielnie trudnego. Jak można zakodować w DNA takie sprawy? Pewnie przez
                                                    łączne działanie wielu genów. Ale wtedy jakiż to komputer czuwa nad tym
                                                    wszystkim. Poza DNA musiałoby istnieć cos więcej, aby spowodować taki nadzór.
                                                    Myślę znowu o cząsteczkach czy ich układach, bo Designer w ogóle nie bawiłby
                                                    się w takie bzdury, lecz przeprowadził to tak, jak przeprowadził, tzn. drogą
                                                    materializacji dowolnego obiektu ze swych pól energii. Na takim założeniu
                                                    powinna się opierać całościowa teoria kreacjonistyczna, bo takie założenie
                                                    wynika bezpośrednio z przekazu biblijnego, który jest naszym jedynym.
                                                    miarodajnym źródłem wiedzy o początkach.
                                                    > > Zapraszam
                                                    > > do przeczytania pracy Behego, abym sie nie musiał zbyt długo wetrowac Waszej
                                                    > > literatury.
                                                    > Rozmawiasz ze soba?
                                                    Tu już przegiąłeś pałę. Czy sadzisz ,że przyłapując mnie na takich lapsusach,
                                                    wynikłych z pośpiechu (nie skreślone „się”) zdołasz mnie pognębić. Już był
                                                    jeden taki co próbował i podobno zakrztusił się na śmierć, śmiejąc się z
                                                    własnych dowcipów.
                                                    > > > Nie masz pojecia o naturze dziedzicznosci.
                                                    > >
                                                    > > Wystarczy, że wiem, że geny istnieją po to, aby zachować niezmienność
                                                    gatunku.
                                                    >
                                                    > O tym wlasnie mowilem... nie masz pojecia o naturze dziedzicznosci
                                                    No to jak jest ze zwykłym psem lub kotem. Co sprawia, że przez niezliczone
                                                    pokolenia jest nadal psem czy kotem. I co gorsze dla was, nie można go
                                                    skrzyżować z czymś innym, aby otrzymać jeszcze coś innego. I tak jest przez
                                                    kilka już tysięcy lat mimo promieniowania kosmicznego, które bez przerwy
                                                    bombarduje ich genom. Czy chodzi Ci o to, ze komórka rozrodcza zawiera w każdej
                                                    parze po jednym chromosomie od matki i ojca? I co ma z tego wynikać? Dlaczego
                                                    nic nie wiem o naturze dziedziczności? Możesz chyba wyjaśnić, zamiast chodzić z
                                                    głową w obłokach i raczyć mnie zagadkami. Sceptyk 89 ma znacznie więcej kultury
                                                    w dyskutowaniu i to bez ujmy dla swej wiedzy..
                                                    > Ale emocje i humory nie maja znaczenia dla prawdy.
                                                    Ja też tak sądzę, ale przyjemniej się dyskutuje w kulturalny sposób.
                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 17.11.05, 06:13
                                                    > Co do
                                                    > słowa „strukturalne”, chodzi mi o mutacje, które wpływają na zmiany
                                                    > budowy
                                                    > narządów osobnika. Chciabłyś tu pewnie powiedzieć, że to są tylko zmiany
                                                    > różnych protein, a ja sie obawiam, że to byłoby daleko za mało. Nowy organ ma
                                                    > jakąś budowę przestrzenną. Jeśli ma być różny od istniejącego, musza istnieć
                                                    > mechanizmy, które to zapewnią, tak jak do budowy muru potrzebna jest nie tylko
                                                    > cegła, ale i murarz używający poziomicy, pionu i innych akcesoriów. Czy
                                                    > sądzisz, że w żywym osobniku nie potrzebne jest cos takiego? Abstrahuję tu od
                                                    > siły wyższej. Chodzi mi o układ regulacji i kontroli, który poznaliście b.
                                                    > słabo. Nie wiecie, jak działa w przestrzeni. I wcale się nie dziwię, bo to cos
                                                    > piekielnie trudnego. Jak można zakodować w DNA takie sprawy? Pewnie przez
                                                    > łączne działanie wielu genów. Ale wtedy jakiż to komputer czuwa nad tym
                                                    > wszystkim. Poza DNA musiałoby istnieć cos więcej, aby spowodować taki nadzór.

                                                    Za duzo "myslisz". Rzeczywistosc jest duzo prostsza. Proces rozwoju ma
                                                    wlasciwosci samoregulacje.

                                                    Co do mutacji "strukturalnych" (co za kretynskie okreslenie) polecam np.
                                                    Albertson RC et al. Integration and evolution of the cichlid mandible: The molecular
                                                    basis of alternate feeding strategies. Proc Natl Acad Sci U S A. 2005 Nov
                                                    8;102(45):16287
                                                    (www.pnas.org/cgi/content/full/102/45/16287?maxtoshow=&HITS=10&hits=10&RESULTFORMAT=&fulltext=cichlid+mandible&searchid=1132176830352_9202&stored_search=&FIRSTINDEX=0&journalcode=pnas)

                                                    Drugi przyklad tutaj pharyngula.org/images/clinorhynchy_bull_terrier.jpg
                                                    sa to czaszki bulterrierow: pierwsza - rok 1931, druga - 1950, trzecia - 1976


                                                    Przyda mi sie w dalszej dyskusji.




                                                    > Myślę znowu o cząsteczkach czy ich układach, bo Designer w ogóle nie bawiłby
                                                    > się w takie bzdury, lecz przeprowadził to tak, jak przeprowadził, tzn. drogą
                                                    > materializacji dowolnego obiektu ze swych pól energii. Na takim założeniu
                                                    > powinna się opierać całościowa teoria kreacjonistyczna, bo takie założenie
                                                    > wynika bezpośrednio z przekazu biblijnego, który jest naszym jedynym.
                                                    > miarodajnym źródłem wiedzy o początkach.

                                                    No ale zes walnal z grubej rury. Oczywiscie masz na to wszystko dowody.
                                                    Nie wiem co znaczy miarodajny, ale dlaczego uwazasz przekaz biblijny za
                                                    "miarodajny". Czy miarodajny to znaczy wizje po LSD?

                                                    Pisales w innym watku:
                                                    >W naszym obrazie jest to wszystko zbyteczne. Operujemy innymi niż Wy
                                                    > pojęciami, takimi jak natychmiastowa materializacja dowolnego obiektu
                                                    > materialnego przez Stwórcę w dowolnym miejscu wszechświata czy zaangażowanie
                                                    > Jego niezmierzonych pól energii we wszystkie materialne akcje (orogeneza etc).


                                                    1. Zademonstruj zatem ta materializacje
                                                    2. Pokaz te niezmierzone pola energii
                                                    3. Nie rozumiem dlaczego czepiasz sie ewolucji, na ewolucje mamy konkretne
                                                    fakty. Natomiast juz predzen mozna uwierzyc w Matrixa niz te twoje poronione
                                                    fantazje
                                                    4. Podaj mechanizmy na powyzsze majaczenia.

                                                    > Przy takim założeniu odtworzenie tego, co się stało u zarania ludzkości lub
                                                    > przedtem jest stosunkowo łatwe.

                                                    Niewatpliwie: puff! i wszystko jasne.
                                                    Masz moze jakies konkretne praktyczne zastosowania tych pol energii. Mozesz mi
                                                    wyczarowac Ferrari Modena? Pliz! Oh lord, won't you PUFF me a Merceds Benz?

                                                    Nie dziwne ze sie w poprzednim poscie zaniepokoilem:

                                                    > > Rozmawiasz ze soba?

                                                    Na co zareagowales zupelnie nie na miejscu:

                                                    > Tu już przegiąłeś pałę.

                                                    Homo sum, humani nihil a me alienum puto. Ludzie sa rozni. Jak widze masz niska
                                                    tolerancje dla innych (ten ciagly podzial wasze-nasze etc.) Zdarzalo mi sie juz
                                                    rozmawiac z fundamentalistami ktorzy na przemian przedstawiali sie jako
                                                    mezczyzna lub kobieta etc. Tak wiec nie byloby dla mnie nic dziwnego w tym, ze
                                                    rozmawiasz ze soba.

                                                    > Czy sadzisz ,że przyłapując mnie na takich lapsusach,
                                                    > wynikłych z pośpiechu (nie skreślone „się”) zdołasz mnie pognębić.
                                                    > Już był
                                                    > jeden taki co próbował i podobno zakrztusił się na śmierć, śmiejąc się z
                                                    > własnych dowcipów.

                                                    Ojej, boje sie !

                                                    > > > > Nie masz pojecia o naturze dziedzicznosci.
                                                    > > >
                                                    > > > Wystarczy, że wiem, że geny istnieją po to, aby zachować niezmienno
                                                    > ść
                                                    > gatunku.
                                                    > >
                                                    > > O tym wlasnie mowilem... nie masz pojecia o naturze dziedzicznosci
                                                    > No to jak jest ze zwykłym psem lub kotem. Co sprawia, że przez niezliczone
                                                    > pokolenia jest nadal psem czy kotem.

                                                    "Powody" sa dwa:
                                                    1. Semantyka
                                                    2. Ewolucja

                                                    ad.1. przyjrzyj sie czaszkom bulterierow z powyzszego linku. Naleza do tego
                                                    samego gatunku? Bulterier dalej jest bulterierem? To czy cos jest psem zalezy od
                                                    definicji. Bedziesz zawsze redefiniowal tak zeby wyszlo na Twoje.
                                                    ad.2. Z punktu widzenia ewolucji pies jest psem, tak samo jak Ty jestes malpa,
                                                    ssakiem, czworonogiem, strunowce, eukariontem etc. Ewolucja tworzy z tego co
                                                    jest, nie robi PUFF! To kreacjonisci domagaja sie nieistniejacych zjawisk, zeby
                                                    psy rodzily koty i tak dalej. Z waszych zalozen, podanych przez ciebie powyzej
                                                    wynika ze psy i koty z nieba powinny spadac.
                                                    Rozwijajc watek psow. Pomijajc juz ogromna radiacje adaptacyjna wywolana doborem
                                                    sztucznym, (roznice anatomiczne pomiedzy "rasami" psow sa wieksze niz pomiedzy
                                                    rodzajami), sa dobre dane by uwazac, przynajmniej niektore rasy za osobne
                                                    gatunki, w swietle biologicznej definicji gatunku. [izolacja pregamiczna,
                                                    wyobraz sobie seks pomiedzy np. chihuaha a bernardynem, izolacja postgamiczna -
                                                    krzyzowki miedzy niektorymi rasami, zdaje sie pomiedzy dogiem a bernardynem np.
                                                    sa niezywotne]

                                                    > I co gorsze dla was, nie można go
                                                    > skrzyżować z czymś innym, aby otrzymać jeszcze coś innego.

                                                    ??? Kurde o co Ci chodzi? To chyba z definicji gatunku wynika, ze nie mozna
                                                    skrzuzowac.

                                                    Krzyzowanie sie dowolne jest za to przewidywane przez twoja Biblie. (Lev.
                                                    19:19)(Deut. 22:10)


                                                    > I tak jest przez
                                                    > kilka już tysięcy lat mimo promieniowania kosmicznego, które bez przerwy
                                                    > bombarduje ich genom.

                                                    Zadam Ci pytanie. Zdajesz sie twierdzic:
                                                    a) ze promieniowanie uszkadza geny
                                                    b) geny sa niezmienne
                                                    W jaki sposob Twoim zdaniem zachodzi b) jesli a)?

                                                    Zadam Ci tez drugie pytanie:
                                                    Zalozmy ze zachodzi 1. mutacja "negatywna". A nastepnie 2. mutacja odwrotna do
                                                    niej. Czy mutacja 2. jest "pozytywna" czy "negatywna"

                                                    I pytanie trzecie:
                                                    wyslalem Ci wczoraj przyklady "pozytywnych" mutacji:
                                                    a) co sadzisz o mutacji w GDF-8 podwajajcej mase miesniowa bydla (ludzi tez tak
                                                    nawiasem)
                                                    b) co sadzisz o mutacjach, np. w IGF2 albo SIR2 ktore wydluzaja zycie. Rowniez u
                                                    myszy, nie tylko u C.elegans.
                                                    Sa to mutacje negatywne czy pozytywne. Jesli negatywne, czym uzasadniasz swoja
                                                    pozycje. jesli pozytywne, dlaczego mam nie uwazac cie za klamce?

                                                    W zasadzie skup sie na powyzszych pytaniach, zamiast znow zmieniac temat, OK?

                                                    > Czy chodzi Ci o to, ze komórka rozrodcza zawiera w każdej
                                                    >
                                                    > parze po jednym chromosomie od matki i ojca? I co ma z tego wynikać? Dlaczego
                                                    > nic nie wiem o naturze dziedziczności? Możesz chyba wyjaśnić, zamiast chodzić z
                                                    >
                                                    > głową w obłokach i raczyć mnie zagadkami.

                                                    Nie rozumiesz. Wez kurs z genetyki. I z ewolucji tez. Bo na razie to masz
                                                    wyobrazenia o ewolucji, ktore sa w rzeczywistosci wyobrazeniami o KREACJONIZMIE.
                                                    Zrozum najpierw na czym polega ewolucja a potem zawracaj ludziom gitare. Nie
                                                    wiem czy moge jasniej tlumaczyc.

                                                    Wiekszosc Twoich przykladow majacych byc problematyczna dla ewolucji, jest w
                                                    gruncie rzeczy sprzec
                                                  • korelli Re: Sąd nad Darwinem 19.11.05, 23:51
                                                    Gość portalu: Enzo napisał(a):
                                                    > Za dużo "myślisz". Rzeczywistość jest dużo prostsza. Proces rozwoju ma
                                                    > właściwości samoregulacje.
                                                    Jeśli sądzisz, że to jest odpowiedź na moje pytanie, to się grubo mylisz. Można
                                                    powiedziec, że coś działa automatyczne, jeśli się zna mechanizm tego działania.
                                                    W przeciwnym razie trzeba się pogodzić z faktem, że cos się dzieje nie wiedzieć
                                                    dlaczego. A to już nie jest nauka. A może jakis deus ex machina?
                                                    > > Myślę znowu o cząsteczkach czy ich układach, bo Designer w ogóle nie
                                                    > > bawiłby się w takie bzdury, lecz przeprowadził to tak, jak przeprowadził,
                                                    > > tzn. drogą materializacji dowolnego obiektu ze swych pól energii. Na
                                                    > > takim założeniu powinna się opierać całościowa teoria kreacjonistyczna,
                                                    > > bo takie założenie wynika bezpośrednio z przekazu biblijnego, który
                                                    > > jest naszym jedynym miarodajnym źródłem wiedzy o początkach.

                                                    > No ale żeś walnął z grubej rury. Oczywiście masz na to wszystko dowody.
                                                    > Nie wiem co znaczy miarodajny, ale dlaczego uważasz przekaz biblijny za
                                                    > "miarodajny". Czy miarodajny to znaczy wizje po LSD?
                                                    Kiedyś zadałem sobie trud sprawdzenia wszystkich przekazów religijnych (tych
                                                    znaczących) na sprzeczność i stwierdziłem, że jedynie ten, zawarty w Biblii
                                                    jest niesprzeczny, tzn. można zeń wydedukować odpowiedź na każde rozumne
                                                    pytanie. Nie wiem, czy kto inny też otrzymałby odpowiedzi na wszystkie swoje
                                                    pytania, ale jeśli chodzi o mnie, to owszem, a więc jestem zadowolony z
                                                    przeprowadzonej pracy. Stąd wnoszę, że przekaz biblijny odzwierciedla
                                                    obiektywną prawdę, czyli jest miarodajny.
                                                    > Pisałeś w innym wątku:
                                                    > >W naszym obrazie jest to wszystko zbyteczne. Operujemy innymi niż Wy
                                                    > > pojęciami, takimi jak natychmiastowa materializacja dowolnego obiektu
                                                    > > materialnego przez Stwórcę w dowolnym miejscu wszechświata czy zaangażowanie
                                                    > > Jego niezmierzonych pól energii we wszystkie materialne akcje (orogeneza)
                                                    itd
                                                    > 1. Zademonstruj zatem ta materializacje.
                                                    > 2. Pokaz te niezmierzone pola energii.
                                                    Skoro potrafiłeś zacytować Deuteronomiuim i Leviticus, aby wykazać , że gatunki
                                                    się nie krzyżują (zaraz wezmę tę sprawę na warsztat), nie mogę być gorszy i
                                                    zacytuje Ci , co powiedział inny autorytet biblijny, gdy go kuszono o jakiś
                                                    znak. Nie jest to wprawdzie ten sam czas, ani ci sami bohaterowie, ale jakie
                                                    pytanie, taka odpowiedź Łuk. 11:29.

                                                    > 3. Nie rozumiem dlaczego czepiasz sie ewolucji, na ewolucje mamy konkretne
                                                    > fakty. Natomiast już prędzej można uwierzyć w Matrixa niż te twoje poronione
                                                    > fantazje
                                                    Ja nie nazywam twoich dywagacji poronionymi, ani kretyńskimi, bo chcę się
                                                    trzymać reguł kulturalnej dyskusji, jednakowoż czyjaś wiara w to, że jeden
                                                    gatunek mógł się kiedyś przekształcić w inny jest tak absurdalna, ze tylko
                                                    kompletny fantasta może w to uwierzyć. Zastanów się dokładnie, ile operacji
                                                    musiałoby się dokonać, a wszystkie kompletnie nieprawdopodobne, aby taki absurd
                                                    mógł stać się faktem. Oczywiście bez żadnych skoków, bo to jeszcze gorsze niż
                                                    darwinizm!! Pomyśl też o abiogenezie pod tym samym kątem, a mina Ci jeszcze
                                                    bardziej zrzednie. To, że obserwujemy w kolejnych warstwach ziemi pojawianie
                                                    się coraz to innych gatunków, czasem nowych gromad - od razu z całym
                                                    przebogatym orszakiem rzędów, rodzajów i gatunków - wcale nie świadczy, że
                                                    jedne dały początek drugim. Stwarzanie czyli materializacja gatunków miała
                                                    postać kolejnych aktów twórczych i odbyła się dokładnie tak, jak to masz
                                                    zarejestrowane w skałach. W ciągu kilku minut na jakimś obszarze ziemi były
                                                    materializowane nowe rodzaje, lub nowe gatunki należące do tych samych
                                                    rodzajów - najpierw roślin, a potem zwierząt. Do tego miejsca cytuję właściwie
                                                    Cuviera,, ale on był naukowcem i mimo angażowania sił wyższych obawiał się
                                                    pójść o jeden krok dalej, co uczyniłoby jego teorię jeszcze bardziej
                                                    przekonującą i zgodna z faktami. Natomiast ja się tego nie obawiam, gdyż
                                                    potrafię zupełnie bez pomocy naukowców wytłumaczyć wszystko, co zaszło - w
                                                    oparciu tylko o Genesis. A wiec stworzone gatunki żyły sobie przez jakiś czas,
                                                    powiedzmy tyle, ile trzeba do wydania przez wszystkie potomstwa, po czym były
                                                    zasypywane przez materializujące się w powietrzu przeróżne minerały i
                                                    materiały, np. piasek. Po kilku minutach scena była już pusta i pojawiali się
                                                    nowi aktorzy spektaklu. Trwało to dokładnie tyle razy, ile jest warstw
                                                    skalnych. Bez erozji trwającej długie miliony lat. Najwidoczniej Designer
                                                    chciał w ten zbliżony do naturalnego sposób dostarczyć przyszłym ludziom,
                                                    materiały budowlane, surowce kopalne i paliwa. Np. ropa naftowa powstała
                                                    niewątpliwie z wielkich gadów czy ssaków kopalnych, zmaterializowanych w
                                                    ogromnych ilościach na różnych obszarach ziemi. Zasypanie „ziemią” zapobiegło
                                                    rozłożeniu się tkanki i spowodowało jej beztlenowa przemianę w ropę, która
                                                    dryfowała tak długo ku powierzchni (lżejsza od wody), az natrafiła na antyklinę
                                                    z warstwą gliny miedzy innymi warstwami. Powstawały tam podziemne zbiorniki
                                                    ropy i gazu, czekające na przewiercenie od góry. Badacze twierdzą, ze ropa
                                                    powstała z detrytusu. Owszem najgorsza, czarna mogła z tego powstać, ale
                                                    lekka, „amber” zapewne powstała z kopalnych zwierząt. Jasne i zrozumiałe?
                                                    Jeśli ciekawi Cię, dlaczego Designer stwarzał ponadto inne gatunki, w każdym
                                                    akcie różne od poprzednich, to zapewne, jeśli wyłączymy skorupiaki i inne
                                                    formy potrzebne do powstania materiałów budowlanych, chodziło o Jego pragnienie
                                                    pokazania przyszłym paleontologom swej niezmierzonej inwencji twórczej.
                                                    Najbardziej chyba spektakularny jej pokaz nastąpił w kambrze, kiedy to ni stad
                                                    ni zowąd, bez żadnego wstępu morza zapełniły się wszystkimi rzędami
                                                    bezkręgowców. Potem z rybami było zresztą podobnie. Podziwiajcie Designera
                                                    Panowie ewolucjoniści!
                                                    Ponieważ pora późna, na tym dziś kończę. I wish you a successful digestion of
                                                    my conjectures.

                                                  • Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.05, 15:10
                                                    korelli napisał:
                                                    ...
                                                    > jedne dały początek drugim. Stwarzanie czyli materializacja gatunków miała
                                                    > postać kolejnych aktów twórczych i odbyła się dokładnie tak, jak to masz
                                                    > zarejestrowane w skałach. W ciągu kilku minut na jakimś obszarze ziemi były
                                                    > materializowane nowe rodzaje, lub nowe gatunki należące do tych samych
                                                    > rodzajów - najpierw roślin, a potem zwierząt.

                                                    Dlaczego w ciagu minut ,a nie np. nanosekund ?
                                                    Albo setek tysiecy czy milionow lat ?

                                                    Czy dlatego ze wtedy gdy pisano biblie nie wiedziano co to nanosekundy ?
                                                    A miliony lat byly rowniez niewyobrazalne nawet dla
                                                    czlonkow owczesnej elity intelektualnej.

                                                    ...
                                                    > Jeśli ciekawi Cię, dlaczego Designer stwarzał ponadto inne gatunki, w każdym
                                                    > akcie różne od poprzednich, to zapewne, jeśli wyłączymy skorupiaki i inne
                                                    > formy potrzebne do powstania materiałów budowlanych, chodziło o Jego
                                                    > pragnienie
                                                    > pokazania przyszłym paleontologom swej niezmierzonej inwencji twórczej.
                                                    > Najbardziej chyba spektakularny jej pokaz nastąpił w kambrze, kiedy to ni
                                                    > stad
                                                    > ni zowąd, bez żadnego wstępu morza zapełniły się wszystkimi rzędami
                                                    > bezkręgowców. Potem z rybami było zresztą podobnie. Podziwiajcie Designera
                                                    > Panowie ewolucjoniści!

                                                    A ile to minut przed nasza era byl ten caly kambr ?

                                                    Najbardziej godne podziwu w dziele Designera jest to
                                                    ze wszystko tak zaprojektowal ze w swietle osiagniec nauki
                                                    to co twierdzicie zupelnie kupy sie nie trzyma ;-)

                                                    Ale was wystawil skubaniec do wiatru ;-)

                                                    p
                                                  • korelli Re: Sąd nad Darwinem 20.11.05, 19:19
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):
                                                    > Dlaczego to stwarzał w ciągu minut,a nie np. nanosekund ?
                                                    > Albo setek tysięcy czy milionów lat ?
                                                    > Czy dlatego ze wtedy gdy pisano biblie nie wiedziano co to nanosekundy ?
                                                    > A miliony lat były również niewyobrażalne nawet dla
                                                    > członków ówczesnej elity intelektualnej.
                                                    Witam znowu, Kolego. Dawno Cię nie widziałem. Powód był znacznie bardziej
                                                    prozaiczny i nie bardzo rozumiem, jak taki bystry facet, jak Ty, nie domyślił
                                                    się od razu, że chodziło o zmieszczenie spektaklu Stworzenia w sześciu zwykłych
                                                    (moze nie wszystkich zwykłych) dniach. Bo tyle było Designerowi potrzeba, aby
                                                    uzasadnić potrzebę dania odpoczynku ludziom ciężko pracującym w siódmym dniu
                                                    tygodnia. Nie wiem, czy wiesz, ludzie zwykli wtedy brać na wojnie jeńców i
                                                    jeńcy ci potem im służyli. Podobnie rdzenny Izraelita, jeśli był obibokiem i
                                                    pijakiem, mógł zostać sprzedanym za swe długi i musiał służyć komuś, wg zakonu
                                                    tylko przez sześć lat, w sam tyle, ile było potrzeba do refleksji nad swym
                                                    zachowaniem. Po tym okresie jego pan miał obowiązek mu wolność i jeszcze go
                                                    sowicie obdarować. Gdyby Bóg nie dał przykazania odpoczynku w siódmym dniu, źli
                                                    panowie mogliby zakatować swe sługi, nie dając im odpocząć przez całe lata.

                                                    > A ile to minut przed naszą erą był ten cały kambr ?
                                                    Powiedziałem to w języku zrozumiałym dla Enza, który jest naukowcem. Choć
                                                    faktycznie warto tu wyjaśnić, że zgodnie z 6-dniową wersją Stworzenia kambr
                                                    trwał bardzo niedługo. Tu jest mały haczyk, ze względu na jaja dinozaurów i
                                                    poród ichtiozaurów, uwiecznione w warstwach skalnych, ale jeśli się uwzględni
                                                    pewną okoliczność, można z tego wybrnąć.
                                                    > Najbardziej godne podziwu w dziele Designera jest to
                                                    > ze wszystko tak zaprojektował ze w świetle osiągnięć nauki
                                                    > to co twierdzicie, zupełnie kupy sie nie trzyma ;-)
                                                    Naprawdę nie rozumiem, co Ci tu nie pasuje. Pozdrawiam.
                                                  • Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.05, 20:14
                                                    korelli napisał:

                                                    > Gość portalu: p. napisał(a):
                                                    ...
                                                    > > A ile to minut przed naszą erą był ten cały kambr ?
                                                    > Powiedziałem to w języku zrozumiałym dla Enza, który jest naukowcem.

                                                    Obawiam sie ze tylko Ci sie tak zdaje ze
                                                    powiedziales to w jezyku zrozumialym dla Enza.

                                                    Z tego co on pisze jasno wynika ze to co wedlug Ciebie
                                                    jest jakoby zrozumiale on odbiera jako belkot pozbawiony
                                                    najmniejszego sensu.

                                                    > Choć
                                                    > faktycznie warto tu wyjaśnić, że zgodnie z 6-dniową wersją Stworzenia kambr
                                                    > trwał bardzo niedługo.

                                                    Kambr jest pojeciem naukowym a nie biblijnym.
                                                    Wiec o tym ile on trwal stanowi nauka nie biblia.
                                                    Pisanie ze wedlug jakies wersji trwal on niedlugo to wlasnie jest
                                                    czysty belkot.

                                                    W biblijnej chronologii cos takiego nie istnieje w sensie
                                                    naukowym. Poniewaz biblijna chronologia z nauka i faktami
                                                    nie posiada nic wspolnego.

                                                    > Tu jest mały haczyk, ze względu na jaja dinozaurów i
                                                    > poród ichtiozaurów, uwiecznione w warstwach skalnych, ale jeśli się uwzględni
                                                    > pewną okoliczność, można z tego wybrnąć.

                                                    Jaja dinozaurow przy tych biblijnych bredniach
                                                    sa niczym male perelki ;-)

                                                    > > Najbardziej godne podziwu w dziele Designera jest to
                                                    > > ze wszystko tak zaprojektował ze w świetle osiągnięć nauki
                                                    > > to co twierdzicie, zupełnie kupy sie nie trzyma ;-)
                                                    > Naprawdę nie rozumiem, co Ci tu nie pasuje. Pozdrawiam.

                                                    Czyzbym pisal nie dosyc zrozumiale ?
                                                    Czy tez to jest takie kreacjonistyczne "Naprawdę" ?

                                                    Ja rowniez pozdrawiam i zycze Wam byscie czym predzej
                                                    mogli prezentowac swoje brednie w szkolach.
                                                    To moze byc bardzo stymulujace do samodzielnego
                                                    myslenia dla mlodych ludzi.
                                                    Osobiste doswiadczenie ze sa dorosli ludzie ktorzy
                                                    gotowi sa tak nachalnie manipulowac i przeczyc faktom
                                                    to bardzo istotne doswiadczenie w rozwoju mlodego
                                                    czlowieka oraz niezwykle przydatne.
                                                  • korelli Re: Sąd nad Darwinem 20.11.05, 20:26
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > Ja rowniez pozdrawiam i zycze Wam byscie czym predzej
                                                    > mogli prezentowac swoje brednie w szkolach.
                                                    Możesz być pewny, że nie bedę o to walczył.
                                                  • Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.05, 20:37
                                                    korelli napisał:

                                                    > Gość portalu: p. napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Ja rowniez pozdrawiam i zycze Wam byscie czym predzej
                                                    > > mogli prezentowac swoje brednie w szkolach.
                                                    > Możesz być pewny, że nie bedę o to walczył.

                                                    Jestem rozczarowany i czuje sie zawiedziony ;-)



                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 21.11.05, 03:37
                                                    Drogi Korelli,
                                                    unikasz dyskusji na rzeczowe tematy.
                                                    Miales czas wysmazyc kupę tekstów panu P., a "zapomniałeś" się ustosunkować do
                                                    spraw honorowych. I mających istotne znaczenie w prowadzonej przez nas dyskusji.
                                                    Pozwól, że Ci przypomnę:

                                                    >
                                                    > Zadam Ci pytanie. Zdajesz sie twierdzic:
                                                    > a) ze promieniowanie uszkadza geny
                                                    > b) geny sa niezmienne
                                                    > W jaki sposob Twoim zdaniem zachodzi b) jesli a)?
                                                    >
                                                    > Zadam Ci tez drugie pytanie:
                                                    > Zalozmy ze zachodzi 1. mutacja "negatywna". A nastepnie 2. mutacja odwrotna do
                                                    > niej. Czy mutacja 2. jest "pozytywna" czy "negatywna"
                                                    >
                                                    > I pytanie trzecie:
                                                    > wyslalem Ci wczoraj przyklady "pozytywnych" mutacji:
                                                    > a) co sadzisz o mutacji w GDF-8 podwajajcej mase miesniowa bydla (ludzi tez tak
                                                    > nawiasem)
                                                    > b) co sadzisz o mutacjach, np. w IGF2 albo SIR2 ktore wydluzaja zycie. Rowniez
                                                    > u
                                                    > myszy, nie tylko u C.elegans.
                                                    > Sa to mutacje negatywne czy pozytywne. Jesli negatywne, czym uzasadniasz swoja
                                                    > pozycje. jesli pozytywne, dlaczego mam nie uwazac cie za klamce?

                                                    Jest to istotne, gdyż bezpośrednią przyczyną włączenia się przez Ciebie do
                                                    dyskusji była kwestia "kłamstw dla Boga". Skup się na tych pytaniach, zamiest
                                                    uciekać w odmęty gdybań.
                                                    -------
                                                    > > Za dużo "myślisz". Rzeczywistość jest dużo prostsza. Proces rozwoju ma
                                                    > > właściwości samoregulacje.
                                                    > Jeśli sądzisz, że to jest odpowiedź na moje pytanie, to się grubo mylisz. Można
                                                    >
                                                    > powiedziec, że coś działa automatyczne, jeśli się zna mechanizm tego działania.
                                                    >
                                                    > W przeciwnym razie trzeba się pogodzić z faktem, że cos się dzieje nie wiedzieć
                                                    >
                                                    > dlaczego. A to już nie jest nauka. A może jakis deus ex machina?

                                                    Mechanizm jest znany, może nie za dokładnie, ale znany. Pozatym na samoregulację
                                                    mamy dowody doświadczalne, nawet bez mechanizmu byłby to fakt, z którym
                                                    musiałbyś się pogodzić. Proces jest całkowicie mechanistyczny, znany był już
                                                    Arystotelesowi.

                                                    ------------
                                                    > > No ale żeś walnął z grubej rury. Oczywiście masz na to wszystko dowody.
                                                    > > Nie wiem co znaczy miarodajny, ale dlaczego uważasz przekaz biblijny za
                                                    > > "miarodajny". Czy miarodajny to znaczy wizje po LSD?
                                                    > Kiedyś zadałem sobie trud sprawdzenia wszystkich przekazów religijnych (tych
                                                    > znaczących) na sprzeczność i stwierdziłem, że jedynie ten, zawarty w Biblii
                                                    > jest niesprzeczny, tzn. można zeń wydedukować odpowiedź na każde rozumne
                                                    > pytanie.

                                                    niesprzeczny zawsze znaczyło dla mnie wewnętrznie spójny (e.g. koherentyzm) ale
                                                    widzę wprowadzasz swoje własne rozumienie pojęcia.

                                                    Ok, załóżmy że masz rację, proszę wydedukuj równania Naviera-Stokesa z Biblii.
                                                    Pytanie jest jak najbardziej rozumne: jak poruszają się płyny.
                                                    Albo wydedukuj wartość liczby Pi

                                                    > Nie wiem, czy kto inny też otrzymałby odpowiedzi na wszystkie swoje
                                                    > pytania, ale jeśli chodzi o mnie, to owszem, a więc jestem zadowolony z
                                                    > przeprowadzonej pracy. Stąd wnoszę, że przekaz biblijny odzwierciedla
                                                    > obiektywną prawdę, czyli jest miarodajny.

                                                    Mylisz koherentyzm (w istocie dedukcyjna teorie prawdy) z szerszym pojęciem
                                                    prawdy. Aby system pojęć był prawdziwy konieczne jest by był koherentny. Ale z
                                                    tego, że jest koherentny nie wynika, że 1. jest prawdziwy; 2. że fakty są prawdziwe.

                                                    Pozatym, biblia nie jest koherentna. Czyim synem był Józef, opiekun Jezusa?

                                                    ----------
                                                    > [...] Nie jest to wprawdzie ten sam czas, ani ci sami bohaterowie, ale jakie
                                                    > pytanie, taka odpowiedź Łuk. 11:29.

                                                    Dobra erystyka. Oskarżaj zadającego pytanie :) Się to nazywa chyba kwalifikuje
                                                    jako "poisoned well". Z tej samej kategorii: a ja mam w domu złoty samolot ale
                                                    Ci go nie pokażę bo jesteś be!

                                                    ------------------
                                                    > To, że obserwujemy w kolejnych warstwach ziemi pojawianie
                                                    > się coraz to innych gatunków, czasem nowych gromad - od razu z całym
                                                    > przebogatym orszakiem rzędów, rodzajów i gatunków - wcale nie świadczy, że
                                                    > jedne dały początek drugim.

                                                    tak, ale:
                                                    1. Nie jest sprzeczne z takim scenariuszem
                                                    2. Połączone z innymi faktami (kladystyka, dane molekularne) dowodzi, że dały

                                                    >Stwarzanie czyli materializacja gatunków miała
                                                    > postać kolejnych aktów twórczych i odbyła się dokładnie tak, jak to masz
                                                    > zarejestrowane w skałach. W ciągu kilku minut na jakimś obszarze ziemi były
                                                    > materializowane nowe rodzaje, lub nowe gatunki należące do tych samych
                                                    > rodzajów - najpierw roślin, a potem zwierząt.

                                                    Super. Masz na to jakies dowody?

                                                    > Do tego miejsca cytuję właściwie
                                                    > Cuviera,, ale on był naukowcem i mimo angażowania sił wyższych obawiał się
                                                    > pójść o jeden krok dalej, co uczyniłoby jego teorię jeszcze bardziej
                                                    > przekonującą i zgodna z faktami.

                                                    Cuvier, wbrem temu co mu się przypisuje, nie postulował kreacjonizmu. Cuvier w
                                                    szczególności odrzucił bajkę biblijną jako niezgodną z faktami. Zauważył, że 1.
                                                    Nie zawsze na Ziemi istniało życie; 2. Że Ziemię nawiedzały katastrofy
                                                    drastycznie zmieniające faunę; 3. Że człowiek nie istniał przez większość czasu
                                                    geologicznego.

                                                    > Najbardziej chyba spektakularny jej pokaz nastąpił w kambrze, kiedy to ni stad
                                                    > ni zowąd, bez żadnego wstępu morza zapełniły się wszystkimi rzędami
                                                    > bezkręgowców.

                                                    Serio? pokaż mi karalucha w kambrze.

                                                    Polecam żebyś się skupił na trzech pierwszych pytaniach.

                                                    Enzo Salviati


                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 21.11.05, 04:47
                                                    Hej Enzo
                                                    Nie masz jakis lepszych publikacji od tych, ktore rzuciles na forum? Na razie te
                                                    papiery tylko pokazuja raczej ciezka zapasc ewolucji w obecnej formie.
                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 21.11.05, 05:36

                                                    > Hej Enzo
                                                    > Nie masz jakis lepszych publikacji od tych, ktore rzuciles na forum? Na razie t
                                                    > e
                                                    > papiery tylko pokazuja raczej ciezka zapasc ewolucji w obecnej formie.

                                                    :) Ciekawe :) tylko tyle jestes w stanie napisac.
                                                    Nawet ulatwilem Ci zadanie a Ty żadnej krytyki "tych papierow" LOL!
                                                    Fajna manipulacja.

                                                    Moze zapodaj jakies "papiery" testujące ID

                                                    Enzo
                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 21.11.05, 20:51
                                                    Na razie tylko tyle. W kazdym razie nie wiem czy zauwazyles ze ja nie bronie ID
                                                    tylko wskazuje na slabosci w TE a to duza roznica. Twoje ataki mijaja sie z
                                                    celem, wiec nie marnuj amunicji.
                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 21.11.05, 21:18
                                                    > Na razie tylko tyle.

                                                    Nie zrozumiałeś artykułów, czy też brak Ci argumentów?

                                                    > W kazdym razie nie wiem czy zauwazyles ze ja nie bronie ID
                                                    > tylko wskazuje na slabosci w TE a to duza roznica.

                                                    Nie. To się nazywa kreacjonizm, kreacjonizm = ID. I nie słabości ale "słabości"

                                                    > Twoje ataki mijaja sie z
                                                    > celem, wiec nie marnuj amunicji.

                                                    Spoko spoko. Widzę, że wymiękasz.

                                                    Enzo
                                                  • Gość: p.. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.05, 04:25
                                                    Gość portalu: Enzo napisał(a):

                                                    > > Na razie tylko tyle.
                                                    >
                                                    > Nie zrozumiałeś artykułów, czy też brak Ci argumentów?


                                                    Jestes Enzo inteligentnym czlowiekiem wiec zdradz mi
                                                    tajemnice po co pytasz sie korelliego o argumenty ?

                                                    Przeciez dla niego tryliony kilogramow wody moga sie zmaterializowac
                                                    i zdematerializowac byleby tylko biblii nic nie mozna bylo zarzucic.

                                                    Doczekales sie chyba najmocniejszego argumentu ze strony korelliego.
                                                    Skoro jestescie krajanami to po co sie spierac bambino ;-)

                                                    p.
                                                    >
                                                    > > W kazdym razie nie wiem czy zauwazyles ze ja nie bronie ID
                                                    > > tylko wskazuje na slabosci w TE a to duza roznica.
                                                    >
                                                    > Nie. To się nazywa kreacjonizm, kreacjonizm = ID. I nie słabości
                                                    ale "słabości"
                                                    >
                                                    > > Twoje ataki mijaja sie z
                                                    > > celem, wiec nie marnuj amunicji.
                                                    >
                                                    > Spoko spoko. Widzę, że wymiękasz
                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 22.11.05, 21:13
                                                    Artykuly zrozumialem, sa bardzo proste.
                                                    Nic nie poradze ze teraz polujesz na czarownice i prowadzisz wlasna inkwizycje.
                                                    Kazda krytyka TE w obecnej formie to kreacjonizm (wedlug ciebie). Trudno
                                                    dyskutowac z takimi ideologicznymi fanatykami.
                                                    Nie, nie wymiekam.
                                                  • korelli Re: Sąd nad Darwinem 22.11.05, 03:26
                                                    Gość portalu: Enzo napisał(a):

                                                    > Drogi Korelli,
                                                    > unikasz dyskusji na rzeczowe tematy.
                                                    > Miales czas wysmazyc kupę tekstów panu P., a "zapomniałeś" się ustosunkować do
                                                    > spraw honorowych. I mających istotne znaczenie w prowadzonej przez nas
                                                    dyskusji.
                                                    Przepraszam Cię za opóźnienie w odpowiedzi, ale jakos nie doczytałem drugiej
                                                    połowy Twojego przedostatniego postu i dlatego jeszcze sie do nioego nie
                                                    ustosunkowałem. Coś mi musiało przerwać lekturę, a potem zdawało mi sie, że
                                                    odpowiedziałem i czekałem na Twoją odpowiedź. Aż sie doczekałem..przypomnienia,
                                                    wobec czego przechodzę do rzeczy.
                                                    > Zdajesz sie twierdzic:
                                                    > a) ze promieniowanie uszkadza geny
                                                    > b) geny sa niezmienne
                                                    > W jaki sposob Twoim zdaniem zachodzi b) jeśli a)?
                                                    Promieniowanie oczywiście uszkadza geny, czyli może powodować mutacje, z
                                                    których jedynie niewielki ułamek można uznać za pozytywne, ale też nie do
                                                    końca. Weźmy choćby sprawę z genem kodującym miostatyne, należącą do GFs. Udało
                                                    się wyhodować dwie rasy bydła, gdzie mutacja w tym genie spowodowała inhibicję
                                                    działania miostatyny, a ponieważ ta ostatnia ma za zadanie powstrzymywać wzrost
                                                    mięśni szkieletowych, wobec czego jej „knocking out’ spowodowało podwójny
                                                    wzrost tych mięsni u owych dwu ras bydła. Pozornie mogłoby się wydawać, że jest
                                                    to mutacja w 100% pozytywna i że powinno się natychmiast wyrzucić gen kodujący
                                                    miostatynę również u ludzi chorych na AIDS czy dystrofię muskularną, gdyż to
                                                    pomogłoby im szybko odbudować tkankę mięśniowa. Czyli same pozytywy
                                                    ewolucyjne. Ale to co dobre dla bydła, może nie być dobre dla człowieka. Chodzi
                                                    o to, ze nie ma mutacji, która działałaby tyko na jedna cechę. Pamiętasz
                                                    zapewne inną podobną mutację, jak ta u bydła, mianowicie mutację u owiec
                                                    wyrażającą się krótkimi nogami. Już faceci się cieszyli, że owce nie będą im
                                                    skakać przez płoty (czynnik pozytywny dla ewolucji) i jęli się za ich
                                                    rozmnażanie, a tu się okazało, ze owa mutacja miała negatywny wpływ na inne
                                                    procesy fizjologiczne i tak wiele obiecujący mutant szybko wymarł.
                                                    Schwarzeneggerowe bydło jeszcze wprawdzie nie wymarło, ale nie wiadomo, jakl by
                                                    sobie radziło bez hodowcy. Poza tym to jest tylko bydło. Nie może nam
                                                    powiedzieć, co mu dolega. Z człowiekiem może być inaczej i zamiast pomóc
                                                    ludziom z zanikiem mięśni, można ich w przyspieszonym tempie posłać do grobu.
                                                    Sami badacze wyraźnie mówią: Although the role of myostatin in skeletal muscle
                                                    growth and development is well established, the regulation of its activity is
                                                    still unclear and requires further research. Poczekajmy wiec na pozytywny wynik
                                                    tych badań, a wtedy będziemy mogli mówić o znalezieniu pozytywnej mutacji. By
                                                    the way, czy nie uderzyło Cię, że wszystkie te wasze mutacje to zepsucie
                                                    jakiegoś ustalonego porządku, zepsucie o wątpliwym pozytywnym znaczeniu. Bądź
                                                    tak dobry i pokaż mutację, gdzie coś nowego powstało, jakiś nowy enzym czy inna
                                                    proteina, nie zaś coś funkcjonującego zostało usunięte, wywołując
                                                    niespodziewanie cos pozytywnego (z wieloma zastrzeżeniami).
                                                    Co do b) to wiesz przeciecz, że DNA ma mechanizm naprawczy zdolny zreperować
                                                    jakąś dyslokacje spowodowaną promieniowaniem, lub mechanizm zagłady komórki.
                                                    Zmutowany osobnik tak czy inaczej długo nie pociągnie. Najczęściej kończy się
                                                    to rakiem. Mutacja genu misostatyny to baaaaaaardzo rzadki wyjatek. A skoro
                                                    ogromna większość zmutowanych osobników schodzi ze sceny, stąd wniosek, że
                                                    mutacje nie maja większego wpływu na genom jakiegoś gatunku, czyli gatunek
                                                    pozostaje niezmienny. Masz trudności z akceptacją tego stwierdzenia, to spójrz
                                                    na swojego psa czy kotka. Gwarantuję ci ze jego gatunek nic się nie zmienił od
                                                    dnia stworzenia.
                                                    > Zadam Ci tez drugie pytanie:
                                                    > Załóżmy ze zachodzi 1. mutacja "negatywna". A następnie 2. mutacja
                                                    > odwrotna do niej. Czy mutacja 2. jest "pozytywna" czy "negatywna"
                                                    Najpierw musielibyśmy się zgodzić co do istnienia w 100% pozytywnych mutacji.
                                                    > I pytanie trzecie:
                                                    > wysłałem Ci wczoraj przykłady "pozytywnych" mutacji:
                                                    > a) co sadzisz o mutacji w GDF-8 podwajającej masę miesniową bydła?
                                                    Właśnie się do tego ustosunkowałem. Dodam jeszcze co nieco na temat prac
                                                    Morgana z Drosophila, choc to dla Ciebie pewnie pre-historia. Czasem pod
                                                    wpływem katowania muszek promieniami X powstawała jakąś dodatkowa para nóg, czy
                                                    oczy zmieniały kolor. Już ktoś by wykrzyknął: Eureka. A tymczasem skatowany
                                                    osobnik w którymś kolejnym pokoleniu mówił ewolucjonistom; Sorry, I can’t do
                                                    it, po czym bezpotomnie odwalał kitę.
                                                    > b) co sadzisz o mutacjach, np. w IGF2 albo SIR2 ktore wydluzaja zycie.
                                                    Rowniez
                                                    > u myszy, nie tylko u Celegans. Sa to mutacje negatywne czy pozytywne?
                                                    Jeśli
                                                    > negatywne, czym uzasadniasz swoja pozycję. Jeśli pozytywne, dlaczego mam
                                                    nie uważać cie za kłamcę?
                                                    Ściągnąłem artykuł o IGF2 i znów stara śpiewka: „Single gene knockout in dual
                                                    maternal oocyte results in viable mice, but some doubt study”. Znów wiec
                                                    usunięcie genu motorem ewolucji.!! Może wreszcie kazalibyście waszej ewolucji,
                                                    aby cos stworzyła, a nie żerowała na tym co funkcjonuje. Poza tym „Audiatur et
                                                    altera pars” . Oto co pisze dalej recenzent na ten temat: „A study published in
                                                    the advance online publication of “Nature” today (April 21) reports the first
                                                    mouse created by parthenogenesis. But a leading researcher called the results
                                                    very confusing, saying they raise more questions than answers.” A kilka wierszy
                                                    dalej: ” Jaenisch said, it was a stochastic event that sometimes makes mice
                                                    survive, and it might help but Igf2 is not a key gene” Poczekajmy wiec, aż się
                                                    z tego zamieszania wyłoni jakiś ład interpretacyjny, a wtedy będzie można cos
                                                    więcej powiedzieć. Choć wątpię, że to nastąpi.
                                                    Jeśli chodzi o mutację inhibitora genów SIR-2, to jego mutacja nie jest zbyt
                                                    udana. Przeczytaj sam : "We noticed that flies with Sir2 mutations weren't too
                                                    happy," she (Miriam Rosenberg at Parkhurst Labs) said. "There were far too few
                                                    males in the fly stocks." Przynajmniej wiec w tym aspekcie, jest to mutacja
                                                    negatywna. A teraz, co mówi Prof. Leonard Guarantes z MIT na temat cudownego
                                                    wpływu mutacji SIR-2 na długość życia osobnika. A wiec jeśli chodzi o drożdże i
                                                    robaki, dodanie drugiego genu SIR-2 wydłuża czas życia osobnika, a odjecie SIR-
                                                    2 powoduje skrócenie jego życia. Niestety tego nie można odnieść do człowieka,
                                                    lecz do niskich form jak drożdże, gdzie ten gen przewiduje niedożywienie
                                                    osobnika w przyszłości i powstrzymuje starzenie się poprzez stymulacje
                                                    tworzenia przetrwalników (sporów), które mogą długo przetrwać bez jedzenia.
                                                    Przedłużane jest wiec nie tyle życie danego osobnika, ile jego gatunku.
                                                    Można by to uznać z zastrzeżeniem za mutacje pozytywną, choć nie
                                                    przestudiowałem jeszcze tego tematu dogłębnie i obawiam się, że wyjdzie znów
                                                    coś negatywnego. Dowodem na to może być choćby działanie tego samego SIR2 na
                                                    wyższe organizmy takie jak ssaki. Otóż ich organizm posiada mechanizm zagłady
                                                    napromieniowanych, a wiec uszkodzonych komórek, tak aby nie przekształciły się
                                                    one w rakowe. Mutacja SIR2 natomiast ma tendencje do wydłużania życia tych
                                                    komórek, czyli sprzyja powstawaniu raka. Mam już dosc tych studiów . Sadze, że
                                                    przekonałem wszystkich (prócz kilku twardogłowych) forumowiczów, ze mutacje są
                                                    niemal zawsze negatywne, a jako takie nie mogą mieć znaczenia ewolucyjnego.
                                                    Nieliczne wyjątki nie mogą uzasadnic tezy o globalnej ewolucji.
                                                    Pantera miał racje, kiedy zbył napisał, ze te Twoje dowody są „cienkie” i
                                                    nawet nie chciał o nich dyskutowac. Tylko ja musiałem się meczyć, żeby sobie
                                                    przyswoić te dywagacje, z których dość jednoznacznie wynika, że mam racje.
                                                    Ciao, bambino. Siamo due paesani, perche dobbiamo litigare? Tuo korelli. P.S.
                                                    Guarda che ore sono.
                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 22.11.05, 18:32
                                                    [...]
                                                    >
                                                    > wobec czego przechodzę do rzeczy.
                                                    > > Zdajesz sie twierdzic:
                                                    > > a) ze promieniowanie uszkadza geny
                                                    > > b) geny sa niezmienne
                                                    > > W jaki sposob Twoim zdaniem zachodzi b) jeśli a)?
                                                    > Promieniowanie oczywiście uszkadza geny, czyli może powodować mutacje, z
                                                    > których jedynie niewielki ułamek można uznać za pozytywne,

                                                    Interesujące – przyznajesz, że mutacje mogą być pozytywne?
                                                    ale nie odpowiedziałeś na pytanie: jak to jest, że jeśli promieniowanie uszkadza
                                                    geny to geny są niezmienne. To była Twoja argumentacja, myślę więc, że sam
                                                    potrafisz wniosek wyciągnąć. Żeby skrócić Ci Twoje męczarnie podpowiem:

                                                    proces za to odpowiedzialny nazywa się 'doborem naturalnym'.

                                                    > ale też nie do końca.

                                                    No pewnie, że musisz zamącić :)

                                                    > Weźmy choćby sprawę z genem kodującym miostatyne,[...] 'knocking out'
                                                    > spowodowało podwójny
                                                    > wzrost tych mięsni u owych dwu ras bydła.


                                                    >Pozornie mogłoby się wydawać, że jest to mutacja w 100% pozytywna
                                                    > i że powinno się natychmiast wyrzucić gen kodujący
                                                    > miostatynę również u ludzi chorych na AIDS czy dystrofię muskularną,

                                                    fantazjujesz tutaj. ANi jednym ani drugim by nie pomogło, ale np. kulturystom
                                                    jak najbardziej :)

                                                    > gdyż to
                                                    > pomogłoby im szybko odbudować tkankę mięśniowa. Czyli same pozytywy
                                                    > ewolucyjne. Ale to co dobre dla bydła,

                                                    Przynajesz, że jest to mutacja "pozytywna" [kładę "pozytywna" w cudzysłów, bo
                                                    mutacje nie są pozytywne albo negatywne same z siebie, zależy to od kontekstu
                                                    środowiska, co zresztą argumentujesz (albo raczej mącisz) poniżej]

                                                    > może nie być dobre dla człowieka. Chodzi
                                                    >
                                                    > o to, ze nie ma mutacji, która działałaby tyko na jedna cechę. Pamiętasz
                                                    > zapewne inną podobną mutację, jak ta u bydła, mianowicie mutację u owiec
                                                    > wyrażającą się krótkimi nogami. Już faceci się cieszyli, że owce nie będą im
                                                    > skakać przez płoty (czynnik pozytywny dla ewolucji) i jęli się za ich
                                                    > rozmnażanie, a tu się okazało, ze owa mutacja miała negatywny wpływ na inne
                                                    > procesy fizjologiczne i tak wiele obiecujący mutant szybko wymarł.

                                                    Załóżmy, że masz rację -> jak się nazywa taki proces?

                                                    > Schwarzeneggerowe bydło jeszcze wprawdzie nie wymarło, ale nie wiadomo, jakl by
                                                    >
                                                    > sobie radziło bez hodowcy. Poza tym to jest tylko bydło. Nie może nam
                                                    > powiedzieć, co mu dolega. Z człowiekiem może być inaczej i zamiast pomóc
                                                    > ludziom z zanikiem mięśni, można ich w przyspieszonym tempie posłać do grobu.
                                                    > Sami badacze wyraźnie mówią: Although the role of myostatin in skeletal muscle
                                                    > growth and development is well established, the regulation of its activity is
                                                    > still unclear and requires further research.

                                                    Ale to nie ma związku z naszymi rozważaniami, prawda?

                                                    > Poczekajmy wiec na pozytywny wynik
                                                    >
                                                    > tych badań, a wtedy będziemy mogli mówić o znalezieniu pozytywnej mutacji. By
                                                    > the way, czy nie uderzyło Cię, że wszystkie te wasze mutacje to zepsucie
                                                    > jakiegoś ustalonego porządku, zepsucie o wątpliwym pozytywnym znaczeniu. Bądź
                                                    > tak dobry i pokaż mutację, gdzie coś nowego powstało, jakiś nowy enzym czy inna
                                                    >
                                                    > proteina, nie zaś coś funkcjonującego zostało usunięte, wywołując
                                                    > niespodziewanie cos pozytywnego (z wieloma zastrzeżeniami).

                                                    Ależ proszę Cię bardzo:
                                                    www.pubmedcentral.nih.gov/pagerender.fcgi?artid=345072&pageindex=1

                                                    > Co do b) to wiesz przeciecz, że DNA ma mechanizm naprawczy zdolny zreperować
                                                    > jakąś dyslokacje spowodowaną promieniowaniem, lub mechanizm zagłady komórki.
                                                    > Zmutowany osobnik tak czy inaczej długo nie pociągnie.

                                                    To jest spekulacja. Weźmy na przykład dwóch ludzi, różnią się między sobą
                                                    genetycznie, a mimo wszystko żyją:
                                                    www.nature.com/ng/journal/v36/n9/full/ng1416.html

                                                    > Najczęściej kończy się
                                                    > to rakiem.

                                                    Prawda jest taka, że większość mutacji jest neutralna.

                                                    > Mutacja genu misostatyny to baaaaaaardzo rzadki wyjatek.

                                                    Czyli są mutacje pozytywne. Q.E.D. A więc rozpowszechniałeś kłamstwa.

                                                    > A skoro
                                                    > ogromna większość zmutowanych osobników schodzi ze sceny, stąd wniosek, że
                                                    > mutacje nie maja większego wpływu na genom jakiegoś gatunku, czyli gatunek
                                                    > pozostaje niezmienny.

                                                    TO się nazywa doborem naturalnym (w wersji stabilizującej). W rzadkim przypadku
                                                    gdy mutacja będzie pozytywna, ten sam mechanizm doprowadzi do rozpowszechnienia
                                                    jej w populacji. (bo dotychczasowy allel będzie negatywny względem nowego allelu)

                                                    > Masz trudności z akceptacją tego stwierdzenia, to spójrz
                                                    > na swojego psa czy kotka. Gwarantuję ci ze jego gatunek nic się nie zmienił od
                                                    > dnia stworzenia.

                                                    Nie gwarantuj, dowiedziony (patrz wyżej) kłamco dla boga. już podesłałem Ci
                                                    zdjęcia ale powtórzę:
                                                    pharyngula.org/images/clinorhynchy_bull_terrier.jpg
                                                    Przykład ewolucji klinorynhi u bullteriera. ~40 lat selekcji w bardzo małej
                                                    populacji. Jakbyś znalazł materiał kopalny zaraz byś trąbił o nagłym pojawieniu
                                                    się bulteriera i jak to klinorynhia była zaprojektowana od linijki.

                                                    Podawałem też przykłady z izolacją reprodukcyjną. Wiele ras psów są obecnie
                                                    odrębnymi gatunkami.


                                                    > > Zadam Ci tez drugie pytanie:
                                                    > > Załóżmy ze zachodzi 1. mutacja "negatywna". A następnie 2. mutacja
                                                    > > odwrotna do niej. Czy mutacja 2. jest "pozytywna" czy "negatywna"
                                                    > Najpierw musielibyśmy się zgodzić co do istnienia w 100% pozytywnych mutacji.

                                                    Próbuję Ci tu zwrócić uwagę na fakt, że mutacja odwrotna do negatywnej MUSI być
                                                    pozytywna.

                                                    pozatym mutacja nawet w 1% pozytywna jest pozytywna.

                                                    > > I pytanie trzecie:
                                                    > > wysłałem Ci wczoraj przykłady "pozytywnych" mutacji:
                                                    > > a) co sadzisz o mutacji w GDF-8 podwajającej masę miesniową bydła?
                                                    > Właśnie się do tego ustosunkowałem. Dodam jeszcze co nieco na temat prac
                                                    > Morgana z Drosophila, choc to dla Ciebie pewnie pre-historia. Czasem pod
                                                    > wpływem katowania muszek promieniami X powstawała jakąś dodatkowa para nóg, czy
                                                    >
                                                    > oczy zmieniały kolor. Już ktoś by wykrzyknął: Eureka. A tymczasem skatowany
                                                    > osobnik w którymś kolejnym pokoleniu mówił ewolucjonistom; Sorry, I can’t
                                                    > do
                                                    > it, po czym bezpotomnie odwalał kitę.

                                                    Ciekawe, bo miałem okazję widzieć takie muszki na żywo. Widocznie zapomniały
                                                    mnie poinformować o odwaleniu kity


                                                    > > b) co sadzisz o mutacjach, np. w IGF2 albo SIR2 ktore wydluzaja zycie.
                                                    > Rowniez
                                                    > > u myszy, nie tylko u Celegans. Sa to mutacje negatywne czy pozytywne?
                                                    > Jeśli
                                                    > > negatywne, czym uzasadniasz swoja pozycję. Jeśli pozytywne, dlaczego ma
                                                    > m
                                                    > nie uważać cie za kłamcę?
                                                    > Ściągnąłem artykuł o IGF2 i znów stara śpiewka: „Single gene knockout in
                                                    > dual
                                                    > maternal oocyte results in viable mice, but some doubt study”. Znów wiec
                                                    > usunięcie genu motorem ewolucji.!! Może wreszcie kazalibyście waszej ewolucji,
                                                    > aby cos stworzyła, a nie żerowała na tym co funkcjonuje.

                                                    Kazać to ty se możesz swojemu projektantowi. Ewolucja to proces, równie dobrze
                                                    mógłbym kazać kamieniom przestać spadać. Słusznie zauważyłeś, że ewolucja żeruje
                                                    na tym co jest (F.Jacob nazwał to bricolage).

                                                    [...]Igf2 is not a key gene” Poczekajmy wiec, a
                                                    > ż się
                                                    > z tego zamieszania wyłoni jakiś ład interpretacyjny, a wtedy będzie można cos
                                                    > więcej powiedzieć. Choć wątpię, że to nastąpi.

                                                    Zły aspekt "pathwayu" wybrałeś :)


                                                    > Jeśli chodzi o mutację inhibitora genów SIR-2,

                                                    SIR-2 nie jes
                                                  • europitek Re: Sąd nad Darwinem 22.11.05, 21:25
                                                    Enzo, zainteresowalo mnie stwierdzenie o rasach psow jako nowych gatunkach.
                                                    Mozesz ze dwa slowa na ten temat ?
                                                  • korelli Re: Sąd nad Darwinem 23.11.05, 01:12
                                                    europitek napisał:
                                                    > Enzo, zainteresowalo mnie stwierdzenie o rasach psow jako nowych gatunkach.
                                                    > Mozesz ze dwa slowa na ten temat ?
                                                    Mnie też to bardzo zainteresowało. Musisz koniecznie podać te przykłady, Enzo i
                                                    jeszcze dorzucić do nich jamnika. To przecież prawie krokodyl! Jak można
                                                    osobnika z takim „zawieszeniem” nóg zaliczac do caninae? Ale na poważnie,
                                                    wolałbym, żebyś mówiąc o ewolucji wychodził od form dzikich, nie od mieszańców.
                                                    Pamiętam, co było kiedyś ze sławetną Oenotera lamarckii równie sławetnego
                                                    Lamarcka. Otóż jak wiesz, jeden z bardziej współczesnych ewolucjonistów, chyba
                                                    Hugo de Vries, dorwał gdzieś tego wiesiołka i zauważył, że roślina
                                                    nadzwyczajnie mutuje. Wyrastały jej nagle jakieś obce liście itp. Już się
                                                    biedny Hugo cieszył, że znalazł dowód na ewolucje, kiedy się okazało, że była
                                                    to jakaś krzyżówka dzikich gatunków amerykańskich. Geny tatusia i mamusi tego
                                                    hybryda walczyły o o pierwszeństwo ekspresji i można było obserwować czystą
                                                    ewolucję.
                                                    No, ale ja jestem już trochę zmęczony koniecznością robienia następnego
                                                    fakultetu na tym forum i mam dla Ciebie propozycję. Za odrobinę odpoczynku od
                                                    Twoich linków zgodzę się, że zdarzają się mutacje pozytywne i może z nich
                                                    wyniknąć jakaś lokalna ewolucja. Mówię to też miedzy innymi dlatego, że nie
                                                    chciałbym, aby moje stale anty-ewolucyjne stanowisko zaczęło jakoś rzutować na
                                                    koniunkturę w waszej branży, co mogłoby się negatywnie odbić na finansach
                                                    różnych zaangażowanych w nią ludzi, którym życzę najlepiej. Już to zresztą
                                                    mówiłem, choć prawdę mówiąc nie bardzo wierze, że mój negatywny głos na tym
                                                    forum będzie na tyle ważki, że doprowadzi do zaniechania prac nad ewolucja.
                                                    Byłby zadowolony, gdybyście w zamian za moje ustępstwo wobec mutacji podpisali
                                                    się pod następującym stwierdzeniem, oczywiście pisanym atramentem, nie czymś
                                                    innym.:-) Oświadczam uroczyście, że dopuszczam możliwość kreacyjnego przebiegu
                                                    zjawisk na ziemi w przeszłości, jeśli naprawdę istnieje Designer. Nie żądam
                                                    zbyt wiele, a będziemy mogli zakończyć tę dyskusje na przyjacielskiej stopie i
                                                    bez kompleksów. Odpadnie nam konieczność stałego wertowania literatury
                                                    naukowej. Będziemy mogli pofilozofować w sposób spokojny, a w końcu możemy
                                                    zejść z nauki na politykę i spróbować odgadnąć, co niesie nam niedaleka
                                                    przyszłość. Pewne minimum znajomości biblii da tu uczestnikowi dyskusji dużą
                                                    przewagę, w tym temacie, wiec zachęcam do jej studiowania pod tym kątem. Co
                                                    powiedziawszy pozdrawiam wszystkich i życzę dobrej nocy.
                                                    korelli

                                                  • Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.05, 05:19
                                                    korelli napisał:
                                                    ...
                                                    > Byłby zadowolony, gdybyście w zamian za moje ustępstwo wobec mutacji
                                                    > podpisali
                                                    > się pod następującym stwierdzeniem, oczywiście pisanym atramentem, nie czymś
                                                    > innym.:-) Oświadczam uroczyście, że dopuszczam możliwość kreacyjnego
                                                    > przebiegu
                                                    > zjawisk na ziemi w przeszłości, jeśli naprawdę istnieje Designer. Nie żądam
                                                    > zbyt wiele, a będziemy mogli zakończyć tę dyskusje na przyjacielskiej stopie
                                                    > i bez kompleksów.

                                                    Alez drogi korelli to czy mozna sie podpisac pod takim cyrografem
                                                    zalezy od tego czym jest istnienie Designera.

                                                    Jesli istnieje on w Twojej i twoich wspolwyznawcow wyobrazni
                                                    to jeszcze za malo by z naukowego punktu widzenia dopuszczac to
                                                    o co prosisz.

                                                    Natomiast gdyby z naukowego punktu widzenia istnial on
                                                    i czynil akty kreacji obecnie to nauka nie jest tak dogmatyczna
                                                    by nie dopuszczac iz mogl on tez takie akty czynic wczesniej.

                                                    Wiec w tym sensie ten swoj cyrograf masz podpisany przez
                                                    nauke in blanco.
                                                    Teraz kolej na Ciebie bys nam przedstawil dowody istnienia
                                                    Designera np. by w laboratorium wykreowal cos z niczego
                                                    lub cos obrocil w nicosc oraz czynil to na zawolanie
                                                    w zainteresowanych Designerem laboratoriach.
                                                    Moglby tez zmieniac prawa fizyki lub wyniki procesow
                                                    fizycznych opisywanych stalymi prawami
                                                    np. czas polowicznego rozpadu wegla C14,
                                                    predkosc rozchodzenia sie swiatla w prozni.

                                                    Dopoki tego nie uczynisz Twoj cyrograf w brzmieniu
                                                    jaki zaproponowales nic nie jest wart z naukowego
                                                    punktu widzenia.
                                                    Choc do mydlenia oczu niezbyt rozumnym istotom
                                                    moglby Ci sie przydac ;-)

                                                    p
                                                  • korelli Re: Sąd nad Darwinem 23.11.05, 22:54
                                                    Gość portalu: p. napisał(a):

                                                    > Alez drogi korelli to czy mozna sie podpisac pod takim cyrografem
                                                    > zalezy od tego czym jest istnienie Designera.
                                                    > Jesli istnieje on w Twojej i twoich wspolwyznawcow wyobrazni
                                                    > to jeszcze za malo by z naukowego punktu widzenia dopuszczac to
                                                    > o co prosisz.
                                                    > Natomiast gdyby z naukowego punktu widzenia istnial on
                                                    > i czynil akty kreacji obecnie to nauka nie jest tak dogmatyczna
                                                    > by nie dopuszczac iz mogl on tez takie akty czynic wczesniej.
                                                    > Wiec w tym sensie ten swoj cyrograf masz podpisany przez
                                                    > nauke in blanco.
                                                    > Teraz kolej na Ciebie bys nam przedstawil dowody istnienia
                                                    > Designera np. by w laboratorium wykreowal cos z niczego
                                                    > lub cos obrocil w nicosc oraz czynil to na zawolanie
                                                    > w zainteresowanych Designerem laboratoriach.
                                                    > Moglby tez zmieniac prawa fizyki lub wyniki procesow
                                                    > fizycznych opisywanych stalymi prawami
                                                    > np. czas polowicznego rozpadu wegla C14,
                                                    > predkosc rozchodzenia sie swiatla w prozni.
                                                    > Dopoki tego nie uczynisz Twoj cyrograf w brzmieniu
                                                    > jaki zaproponowales nic nie jest wart z naukowego
                                                    > punktu widzenia.
                                                    > Choc do mydlenia oczu niezbyt rozumnym istotom
                                                    > moglby Ci sie przydac ;-)
                                                    Naprawdę podoba mi sie Twoja odzywka. Naukowa, dowcipna. Szkoda, że tak nie
                                                    rozmawialiśmy od poczatku. Cóz by Ci tu odpowiedziec na Twe zarzuty? Designer
                                                    nie da naukowcom takich dowodów, choć mógłby w kazdej chwili. W przeszłosci to
                                                    robił, lecz nie dla naukowców, a róznych poboznych Izraelitów. Raz dla króla
                                                    Ezechiasza, który domagał się znaku z nieba na dowód, ze sprawdzi sie
                                                    przepowiednia na temat jego wyzdrowienia z ciężkiej choroby. Bóg dał mu wtedy
                                                    do wyboru: Chcesz żeby cień posunał sie o dwa stopnie do przodu na schodach
                                                    króla Achaza (Achaz był wcześniej panujacym królem Judy) czy do tyłu? Na co
                                                    Ezechiasz chytrze odpowiedział: - Do przodu to bedzie cieniowi łatwo sie
                                                    przesunąć. Niechże wiec cofnie się do tyłu.- "I cofnął się cień z powrotem o
                                                    dziesieć stopni na schodach, po których już zszedł w dół." (2 Ksiega Królewska
                                                    20:8-11.)
                                                    Inny podobny przkład, który stawia pod znakiem zapytania wiedzę naukowców na
                                                    temat ruchu ziemi(i Słońca) to wydarzenie, które miało miejsce pod wieczór
                                                    podczas pogoni wodza Jozuego za resztkami pierzchających Kananejczyków
                                                    (zdobywanie Ziemi Obiecanej). Słońce już zachodziło, a Jozue chciał dopaść
                                                    pozostałych Kananejczyków, wiec Bóg sprawił, że na słowo Jozuego słońce sie
                                                    zatrzymało w Gibeon, a ksieżyc w dolinie potoku Ajalon. "I zatrzymało sie
                                                    słońce na niebie i nie spieszyło sie zachodzić nieomal przez cały dzień"
                                                    (Joz.10:13). Dziś jak wiadomo takie rzeczy sie nie zdarzają, gdyż Bóg wymaga od
                                                    ludzi wielkiej wiary, a my raczej nie mozemy jej tyle z siebie wykrzesać, będąc
                                                    skutecznie czarowani przez różne cuda techniki.W związku z tymi dwoma opisami
                                                    biblijnymi zastanawiam sie, jak Ty, czy Enzo zareagowalibyście na takie znaki,
                                                    gdyby Wam je pokazano. Obawiam sie, że nie uwierzylibyscie mimo wszystko, gdyz
                                                    macie gdzieś zakodowane, że jest to niemożliwe. Wytłumaczylibyście to zapewne
                                                    jako halucynację, czy coś w tym rodzaju.A poniewaz taki byłby najpewniej skutek
                                                    cudu dzis dokonanego, Bóg go nie dokonuje, bo to mijałoby sie z celem. Wierzacy
                                                    i tak wierzą, że to możliwe, a niewierzących by nie przekonał. Po cóz wiec
                                                    cuda? Pozdrawiam.
                                                  • europitek Re: Sąd nad Darwinem 24.11.05, 03:06
                                                    Cuda, jak i dowody naukowe, im starsze tym bardziej watpliwe sie zdaja. I ma to
                                                    swoje racjonalne podstawy.
                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 24.11.05, 06:27
                                                    > Enzo, zainteresowalo mnie stwierdzenie o rasach psow jako nowych gatunkach.
                                                    > Mozesz ze dwa slowa na ten temat ?

                                                    - pojęcie gatunku jest kwestią umowną. I dosyć kontrowersyjną. Funkcjonuje kilka
                                                    definicji, w tym: "gatunek to grupa organizmów, którą ekspert uważa za gatunek"
                                                    - nie żartuję. Najwięcej sensu ma biologiczna definicja gatunku, wywodząca się
                                                    od E.Mayra: gatunek to grupa organizmów w obrębie której, potencjalnie, może
                                                    isnieć przepływ genów. Tak więc kura i łosoś to na pewno odrębne gatunki bo się
                                                    nie da skrzyżować, koń i osioł też, bo wprawdzie istnieją mieszańce, ale o
                                                    zaniedbywalnej płodności. Żubr i bizon też, bo żeby się skrzyżować musiałyby
                                                    przepłynąć ocean.

                                                    - psy rasowe jako takie prawie są gatunkami odrębnymi, niejako z definicji -
                                                    hodowcy celowo działają tak by uniemozliwić przepływ genów. Takie podejście
                                                    jednak zadowoliło by tylko ludzi szanujących definicje :)

                                                    spójrzmy jednak dalej:

                                                    - u psów rasowych istnieje izolacja pregamiczna: choć psy generalnie odbierają
                                                    zaloty u innych ras poprawnie, próba skonsumowania seksu pomiędzy np. jamnikiem
                                                    a wilczurem najczęściej kończy się niepowodzeniem

                                                    - ponieważ rasy są utrzymywne w "czystości" istnieje niewiele danych odnośnie
                                                    izolacji postgamicznej. Nie mniej jednak wiadomo, że np. mieszańce pomiędzy
                                                    dogiem a bernardynem są nieżywotne, szczeniaki umierają: ujawniają się
                                                    epistatycznie defekty w budowie kośćca - agnatyzm i gigantyzm. Sytuacja jest o
                                                    wiele bardziej dramatyczna niż np w przypadku muła, gdzie mieszaniec jest
                                                    całkiem żywotny. Gdyby to były "uznane" dwa gatunki długo by się rozwodzono, że
                                                    to podręcznikowy przykład mechnaizmu izolacyjnego

                                                    - argument morfologiczny: różnice morfologiczne pomiędzy rasami są porównywalne
                                                    z różnicami międzygatunkowymi.
                                                    Porównaj
                                                    Chihuahua: www.skullsunlimited.com/graphics/chihuahua-skull-lg.jpg
                                                    Dog: www.skullsunlimited.com/graphics/great-dane-skull-lg.jpg
                                                    Mops: www.skullsunlimited.com/graphics/pug-skull-lg.jpg

                                                    z

                                                    wilk: www.skullsunlimited.com/graphics/Gray_Wolf-lg.jpg
                                                    kojot: www.skullsunlimited.com/graphics/Coyote_Skull-lg.jpg
                                                    likaon:www.skullsunlimited.com/graphics/African_Hunting_Dog-lg.jpg

                                                    i dalej spokrewnione:
                                                    Kuon: www.skullsunlimited.com/graphics/dole_skull-lg.jpg
                                                    lis: www.skullsunlimited.com/graphics/red_fox-lg.jpg
                                                    jenot: www.skullsunlimited.com/graphics/raccoon_dog-lg.jpg

                                                    Wnioski wyciągnij sam



                                                  • europitek Re: Sąd nad Darwinem 25.11.05, 03:38

                                                    Dzieki za wyjasnienia, poniewaz nie jestem z tym na biezaco, to myslalem (a
                                                    wlasciwie mialem nadzeje), ze ostatnimi czasy pojawilo sie "cos wiecej". Na
                                                    razie to chyba jednak za malo, by oglosic powstanie nowego (nowych) gatunku
                                                    psow - do tego potrzebne by byly takie same "klopoty", jak dog-bernardyn, na
                                                    linii dog (lub bernardyn)-inne rasy. To wyglada raczej na przejaw poczatku
                                                    dlugiej drogi do prawdziwej izolacji i pokazuje, jak ten proces jest rozwlekly
                                                    w czasie (tu kilkanascie tysiecy lat). A czy moze tez byc tak, ze w przypadku
                                                    obu tych ras mamy do czynienia ze zjawiskiem okreslanym potocznie jako konflikt
                                                    genetyczny ?
                                                    W kwestii "konsumpcji", to Twoj przyklad (jamnik i wilczur) przypomnial mi, jak
                                                    rok temu znajoma opowiadala mi o takim wlasnie przypadku. Skrecalem sie ze
                                                    smiechu, gdy sluchalem opowiesci o losach "milosci" pana-jamnika i pani-
                                                    wilczurki (a moze wilczurzycy), a najbardziej w momencie, gdy uslyszalem w jaki
                                                    sposob pieski ja skonsumowaly. Po dlugim kombinowaniu i wielu bezowocnych
                                                    podejsciach posluzyly sie schodami do domu by zniwelowac roznice wzrostu. Tak
                                                    skrecalem sie ze smiechu, ze w efekcie zapomnialem zapytac o przychowek.

                                                    PS. Przywolanie E. Mayra przypomnialo mi, ze byl on autorem pierwszej ksiazki z
                                                    genetyki, jaka w ogole przeczytalem ("Genetyka", a moze "Wstep do ..."
                                                    lub "Podstawy ..." - juz nie pamietam dokladnie). Gruba, pomaranczowa "cegla"
                                                    (tw. oprawa), ktora czytalem ponad dobe bez przerwy. Potem 12 godzin snu ... i
                                                    od poczatku ... Fajnie bylo.
                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 23:48
                                                    Moglbys podac cos bardziej wspolczesnego? Na razie zrzuciles dwa artykuly z lat
                                                    80, jeden z 97.
                                                    Mam duze opory przeciw dawaniu buzi osobom tej samej plci!
                                                  • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 16.11.05, 05:45

                                                    > Moglbys podac cos bardziej wspolczesnego? Na razie zrzuciles dwa artykuly z lat
                                                    > 80, jeden z 97.

                                                    A co za roznica, z kiedy, to sie nie starzeje

                                                    > Mam duze opory przeciw dawaniu buzi osobom tej samej plci!
                                                    Zastanow sie, jak masz problemy z rozroznieniem ID od TE to moze Ci sie cos
                                                    takiego przytrafic ;)

                                                    www.youtube.com/v/0NKpokNQTVU
                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 16.11.05, 07:09
                                                    Ten fragmencik juz widzialem. Trzeba bylo ogladnac calosc!! Znacznie bardziej
                                                    ciekawe-druga baba to swirnieta wyznawczyni medytacji wschodnich i innych temu
                                                    podobnych pie.. Co do artykulow to je czytam. Dobry jest ten artykulik z 2001
                                                    r. Napisze cos na ten temat jak skoncze je "medytowac".
                                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 23:52
                                                    OK, mam tez ten artykul z 2001.
                                                  • korelli Re: Sąd nad Darwinem 12.11.05, 23:09
                                                    Przepraszam za dwa b. podobne posty. Komputer mi sie zawiesił i myślałem, że
                                                    pierwszy post sie skasował, wiec napisałem drugi, złorzeczac na komputer, ze
                                                    przez niego straciłem tyle czasu.Tymczasem okazuje sie, że oba posty przeszły.
                                      • Gość: rybka Enzo IP: *.interpc.pl 11.11.05, 13:30
                                        Enzo daj mi namiar na siebie
                                        • Gość: Enzo Re: Enzo IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 11.11.05, 13:55
                                          enzo0@op.pl
                                    • Gość: scept89 dziobak IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 11.11.05, 09:25
                                      Tu masz o dziobaku:
                                      www.talkorigins.org/faqs/platypus.html
                                      Zadania domowe
                                      -> dlaczego istnieja bakterie kiedy mamy eukarioty?
                                      -> czemu jednokomorkowce jesli sa wielokomorkowce?
                                      -> czy samotna paprotka na polu pelnym wyzszych roslin naczyniowych to
                                      ewolucyjny niedobitek?

                                      Prosimy o info jak z punktu widzenia ID stwierdzenia powyzsze:
                                      a) przysparzaja klopot teorii ewolucji
                                      b) sa neutralne
                                      c) dadza sie swietnie wytlumaczyc przy pomocy ewolucji



                                      • pantera01 Re: dziobak 11.11.05, 16:22
                                        Przeczytalem. Czy ty tez przeczytales?
                                        Zadania domowe:
                                        O ile wiesz, nauka nie odpowiada na pytania "czemu czy dlaczego" tylko "jak".
                                        Pytania "dlaczego" to dziedzina filozofii. Zadne z powyzszych pytan nie dotyka
                                        sedna dyskusji miedzy ID-istami i ewolucjonistami.
                                        • Gość: scept89 Re: dziobak IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 11.11.05, 18:24
                                          Czy Ty czytasz swoje posty? Moze bys tak raczyl sie zastanowic czy jesli
                                          argumentujesz ze X jest niezgodne z teoria ewolucji to zupelnie naturalnym
                                          pytaniem z drugiej strony jest "czy P, Q, R tez jest niezgodne". Stad pytania o
                                          bakterie, jednokomorkowce, samotne paprotki. Ty jednak nigdy nie odpowiadasz na
                                          pytania. Jede co da sie z Ciebie wydusic to tanie chwyty. Gdyby interesowala
                                          mnie erystyka stosowana to zostalbym adwokatem, a na gluptactwa polegajace na
                                          osobistych zaczepkach nie mam a ochoty.

                                          Nawrocenia na racjonalizm zyczac,

                                          scept
                                          • pantera01 Re: dziobak 11.11.05, 18:43
                                            Problem jest w tym ze czytam, tylko trudno mi pojac jaki jest Twoj punkt
                                            widzenia bo co raz zaczynasz z innej beczki.
                                            "jesli argumentujesz ze X jest niezgodne z teoria ewolucji to zupelnie naturalnym
                                            pytaniem z drugiej strony jest "czy P, Q, R tez jest niezgodne"
                                            To ze P,Q,R jest zgodne z teoria ewolucji przemawia na korzysc tej teorii dopoki
                                            znajdzie sie S ktore mowi ze ten fakt jest niewyjasnialny przez dana teorie
                                            (ewolucji, fizyki czy innej nauki scislej). Wtedy trzeba zaczac formulowanie
                                            nowej teorii. Czyli innymi slowy, jeden niewyjasnialny fakt moze obalic teorie
                                            na korzysc ktorej przemawia tysiac pozytywnych prob. Nie jest moim celem
                                            obalanie teorii ewolucji bo dla mnie to rybka, na razie nie potrzebuje jej do
                                            mojej pracy. Tym niemniej nie jestem religijnym wyznawca tej teorii i chcialbym
                                            zawsze rozwazac za i przeciw. Skoro sa wazne pytania, powinny znalezc sie tez
                                            wazne odpowiedzi.
                        • madcio Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 13:11
                          > 1. Czy tylko tyle tych skamienialosci sie uchowalo?
                          Dostałeś swoje formy pośrednie i jeszcze coś ci się nie podoba?? Ile by cię
                          zadowoliło, milion?

                          > 2. W populacji bakterii odpornosc na dany antybiotyk musi byc obecna zanim ten
                          > antybiotyk zostanie uzyty (co do tego chyba nie ma watpliwosci?).
                          Ta odporność mogła powstać w wyniku mutacji. Takiej przypadkowej. W normalnycyh
                          warunkach mutacja nie miałaby znaczenia lub byłaby szkodliwa (bo np. więcej
                          energii by zabierała), toteż gen wcześniej czy później znikłby z populacji
                          bakterii. Jednak obecność antybiotyku diametralnie zmienia sytuację.

                          Poza tym, możliwe jest istnienie odporności na antybiotyk wskutek działania
                          genu, który posiada jeszcze inne korzystne oddziaływanie nie związane z
                          odpornoscią. Czyli odporność na antybiotyk byłby takim dodatkowym bonusem.

                          > Uzycie antybiotyku tylko selekcjonuje grupe bakterii z ta odpornoscia.
                          "Tylko"???? SELEKCJA TO ESENCJA TEORII EWOLUCJI!

                          > 4. Bede wdzieczny za podanie linkow gdzie sa jakies dowody a nie opowiadania
                          > bajczarzy jak to oni sobie wyobrazaja.
                          Dociera do ciebie, że nauka nie ejst i nigdy nie bedzie wszechwiedząca? Mamy
                          aktualnie wiele prawdopodobnych scenariuszy na ten temat i gwarantuję, że za 10,
                          20, 50 czy 100 lat będziemy wiedzieli o wiele wiecej na ten temat, niż dziś
                          (zwłaszcza interesujace wskazówki by dało nam odkrycie pozaziemskiego życia, np.
                          na Marsie czy Europie). Robienie z tego argumentu przeciw teorii ewolucji jest
                          mało rozsądne - zwłaszcza, że abiogeneza i ewolucja to zupełnie różne sprawy.

                          > Nagle okazuje sie ze cos co powinno byc w zasadzie masowym procesem
                          Link do wypowiedzi jakiegoś naukowca-biologa (w miarę współczesnego), który tak
                          twierdził??

                          > nagle bylo jednorazowym wydarzeniem w historii zycia. To chyba
                          > definicja cudu?
                          Ja też jestem jednorazowym wydarzeniem w historii wszechświata. Powstałem w
                          wyniku cudu?

                          > nie da sie wyksztalcic skrzydla w powolnym procesie.
                          Da się. Podawałem ci linki, a jak ci się nie chce czytać, to już wyłącznie TWÓJ
                          problem, nie mój.

                          > 6.Pomysly Behego znam i jego pytania sa do rzeczy. Na razie nikt nie udowodnil
                          > ze facet nie ma racji.
                          Tak myślałęm, że nie czytasz tych linków, co ci dawałem. Tam Behego rozjechano
                          dziesięć razy.

                          > Problem jest w tym, ze nagle klika ateistow
                          E? Od kiedy to ewolucja jest przymiotem ateistów?

                          > zaczyna uzywac metod bardzo brzydkich
                          Tzn?

                          > zeby ocalic swoje podworko zamiast wziac sie porzadnie do roboty i zaczac
                          > prowadzic uczciwe badania.
                          Właśnie dlatego teoria ewolucji jest powszechnie uznana dziś, gdyż naukowcy
                          sprzed 150 lat byli uczciwi, i przyznali, że dowody na ewolucję są ważniejsze od
                          przekonań, jakie wtedy większość naukowców żywiła. Opory przed przyjęciem teorii
                          ewolucji były olbrzymie, a jednak ta wygrała. Czemu?
                          1. Teoria ewolucji jest prawdziwa.
                          2. Spisek naukowców z całego świata.
                          Mam wrażenie, że wybierzesz punkt 2, uzasadniając przy tym często i gęsto, że to
                          wcale nie wygląda tak jak wygląda.

                          > Poza tym bawi mnie wstrzasanie ustalonymi pogladami kliki uczonych.
                          Taaa. Bo to, że 99% naukowców zgadza się w jednej sprawie, którą ty uważasz za
                          błędną, to oczywiście skutek wrednego spisku naukowców-ateistów. Wiesz, jak coś
                          takiego się w psychiatrii nazywa?
                          • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 16:12
                            1. OK, to sa zadne formy posrednie.
                            2. Co do tego to oczywiscie zgoda. Nie twierdze ze odpornosc zostala "wlozona" w
                            bakterie czy inne zarazy na zyczenie ale ze jest to proces zupelnie zgodny z
                            tym, co napisales.
                            Pomijam cala reszte bo szkoda mi czasu, z wiekszoscia przeciez nawet nie
                            polemizowalem.
                            Co do tego ze podobno ja sie nie zgadzam z teoria ewolucji to akurat nie masz
                            racji. Ja sie nie zgadzam ze stawianiem ewolucji na poziomie wiary. Skoro ktos
                            (nie ja bo to nie moja dzialka) stawia logiczne pytania to zawodowi
                            ewolucjonisci powinni sie zajac praca nad odpowiedziami. Rowniez nie popieram ID
                            bo uwazam ze angazowanie "sil wyzszych sprawczych" w przypadku kiedy nauce
                            brakuje dokladnych odpowiedzi na jakies pytanie to ciezkie naduzycie ktore i tak
                            nie prowadzi do nikad!!
                            • korelli Re: Sąd nad Darwinem 11.11.05, 23:52
                              pantera01 napisał:
                              > Co do tego ze podobno ja sie nie zgadzam z teorią ewolucji, to akurat nie masz
                              > racji. Ja sie nie zgadzam ze stawianiem ewolucji na poziomie wiary. Skoro ktoś
                              > (nie ja bo to nie moja działka) stawia logiczne pytania, to zawodowi
                              > ewolucjoniści powinni się zająć pracą nad odpowiedziami. Również nie
                              > popieram ID bo uważam, że angażowanie "sil wyższych sprawczych" w
                              > przypadku kiedy nauce brakuje dokładnych odpowiedzi na jakieś pytanie
                              > to ciężkie nadużycie, które i tak prowadzi do nikąd!!
                              Przeczytałem dziś sporo twoich postów, zwłaszcza polemikę z kolegą po tej samej
                              stronie barykady (sceptyk)i mimo, iż nie kryjesz swego zaangażowania w
                              ewolucjonizm, a ja jestem popularno-naukowym kreacjonistą, czytało mi sie
                              Twoje posty bardzo przyjemnie, w odróżnieniu od postów Sceptyka. Można ten fakt
                              skwitować stwierdzeniem, ze solidna wiedza w połączeniu z wysoką kulturą
                              polemizowania daje w wyniku cenny materiał popularno-naukowy. Zamierzałem Ci to
                              właśnie dzisiaj powiedzieć, gdy po wlogowaniu sie, znalazłem Twój cytowany
                              wyżej post. Nie wykroczyłeś oczywiście i tym razem poza granice dobrego smaku w
                              dyskusji, lecz Twoja opinia, że:
                              > angażowanie "sił wyższych sprawczych" w
                              > przypadku kiedy nauce brakuje dokładnych odpowiedzi na jakieś pytanie
                              > to ciężkie nadużycie, które i tak prowadzi do nikąd!!
                              skłania mnie do wypowiedzenia kilku uwag. Otóż próby reperowania jakiegoś
                              wycinka teorii Darwina z pomocą elementów nadprzyrodzonych to istotnie próżny i
                              jałowy trud, natomiast próba stworzenia całościowej alternatywy ewolucjonizmu w
                              oparciu o przekaz Księgi Genesis, to niewątpliwie trud, który wydaje owoce w
                              postaci odpowiedzi na dręczące Was pytania. Niektóre kreacjonistyczne sugestie
                              mają tak ogólny charakter, ze uwalniają od żmudnego odpowiadania na pytania
                              szczegółowe, a więc dostarczają niejako „hurtowych” odpowiedzi, co może
                              dyskutantom oszczędzić wiele czasu. No cóż, zawsze jest cos za coś. My musimy
                              się odwoływać do istnienia sił, które nie ujawniają się w doświadczeniu
                              fizycznym, ale to nie przeszkadza, by traktować nas poważnie, skoro nasze
                              wywody - oparte o założenia, które Wy określilibyście jako „irracjonalne’, dają
                              zaskakująco dobre, a ponadto nie sprzeczne między sobą odpowiedzi. Cóż więc z
                              tego, że Wy potraficie nam zademonstrować kawał dobrej roboty naukowej
                              (zgromadzenie i analiza próbek itp. warsztatowe sprawy), skoro nie jesteście w
                              stanie udowodnić w przekonujący sposób żadnej z Waszych tez na temat ewolucji
                              gatunków. Jeśli się mylę, proszę o przykład takiego dowodu.
                              Ja interpretuję tę sytuacje w sposób następujący: teoria Darwina od początku
                              była wadliwa, a w wypadku tak ciężkiej wady, jaką jest błędne założenie główne
                              (gatunki dzisiejsze są wynikiem ewolucji od form prostszych) nawet
                              najdoskonalszy warsztat naukowy, ani najwyższa klasa zaangażowanych w te sprawy
                              ludzi nie pomogą teorii naprawić . Należy ją spisać na straty i zastąpić inną,
                              która daje się lepiej udowodnić. A jeśli i to nie jest możliwe, należy przyjąć
                              owe „irracjonalne" założenie, a wtedy dojdzie się szybko do celu. Ze względów
                              praktycznych możliwe jest jeszcze trzecie wyjście, to znaczy głęboka wiara, że
                              ewolucja jednak miała miejsce i prędzej czy później znajdziemy na nią jakieś
                              dowody, a wiec kontynuujmy badania. Z szacunku dla trudu badaczy jestem za tym
                              ostatnim rozwiązaniem, ale szczerze doradzam, abyście Panowie zawsze wspomnieli
                              na ową opcje „irracjonalną”, kiedy zaczniecie się gubić w sprzecznościach, tak
                              jak to ma np. dziś miejsce dziś w kwestii ewolucji naczelnych, płazów, gadów
                              itp, itp..
                              Próbowałem to wszystko wykazać w mych wrześniowych i październikowych postach
                              na tym forum, co łatwo sprawdzić, i choć nie jestem specjalistą w tej
                              dziedzinie, nie uważam się za pokonanego w odbytej dyskusji.
                              Aby Ci jednak oszczędzić trudu wertowania materiałów , chętnie odpowiem na
                              każde pytanie odnośnie mechanizmów powstania dzisiejszych, a także
                              skamieniałych form organicznych, opierając się na pewnej nowej wersji
                              kreacjonizmu, która, jaka sądzę, jest lepsza od tych „made in the USA.”
                              Pozdrawiam.
                              P.S. Cieszy mnie, że lubisz przeciwstawiać się klice badaczy usiłujących zrobić
                              z ewolujoniozmu nowa wiarę. Te jest naprawdę naukowe podejście do sprawy.
                              • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 12.11.05, 03:49
                                Bo to jest duzo fanu zadawac tzw. "glupie pytania". Sa one bardzo stymulujace.
                                Niebezpieczenstwo z kreacjonizmem jest podobne jak z ewolucja-ze w zasadzie
                                wszystko mozna wyjasnic i powiedziec "bo tak ewolucja zrobila" albo "bo tak sila
                                wyzsza zrobila". Jest tez pewien aspekt ze tak powiem samozachowawczy-ze ktos
                                moze powiedziec ze nie ma sensu robic zadnych badan bo i tak sila wyzsza zrobi
                                co chce i wobec tego wydawanie pieniedzy na badania naukowe to strata tych
                                pieniedzy. I wtedy klops, bede musial pojsc na bezrobocie a ze jestem juz za
                                stary zeby byc akwizytorem to moje perspektywy wygladalyby raczej marnie.
                                Reperowanie teorii ewolucji w dzisiejszym ksztalcie moze pochlonac cala gore
                                wysilku. Wlasnie zawiazalo sie konsorcjum badawcze z zlozone z labow z
                                najlepszych uniwerkow w Stanach (jak Harvard itp.) ktore wlasnie ma za zadanie
                                wykazac ze zycie mozna stworzyc bezposrednio z materii organicznej. NSF wlozylo
                                w to ciezkie pieniadze. Sam bym sie chetnie zalapal na ta kase ale raczej nie
                                mam szans. Swiadczy to o tym, ze te tzw. pewniki ewolucyjne jeszcze nie sa takie
                                pewne skoro wrzuca sie cala gorke wielkich mozgow zeby rozwiazac ten problem.
                                Czekam z niecierpliwoscia na wyniki tych prac. Odnosnie ewolucji moje stanowisko
                                jest neutralne-nie bede plakal jak teoria ta okaze sie falszywa i podobnie nie
                                bede plakal gdy bedzie prawdziwa. Natomiast nie przyjme nic na slowo.
                                Bede wdzieczny jesli moglbys podeslac mi pare linkow albo odnosnikow do jakichs
                                wspolczesnych teorii ID-zawsze dobrze wiedziec co w trawie piszczy. Mozesz po
                                prostu przeslac na moje konto pocztowe w Wybiorczej.
                                Jak juz pisalem, problem miedzy nauka a wiara zaczyna sie wtedy, gdy nauka
                                zaczyna stawiac niewlasciwe pytania. Zamiast pytac sie "jak" ktos zaczyna pytac
                                sie "dlaczego". Odpowiedz na ostatnie pytanie to domena filozofii i religii a
                                nie nauki.
                                Pozdrawiam z szacunkiem!
                                • Gość: scept89 abiogeneza nie jest podstawa ewolucji.. IP: *.ljcrf.edu 12.11.05, 05:27
                                  > Reperowanie teorii ewolucji w dzisiejszym ksztalcie moze pochlonac cala gore
                                  > wysilku. Wlasnie zawiazalo sie konsorcjum badawcze z zlozone z labow z
                                  > najlepszych uniwerkow w Stanach (jak Harvard itp.) ktore wlasnie ma za zadanie
                                  > wykazac ze zycie mozna stworzyc bezposrednio z materii organicznej.

                                  Widac nie rozumiesz ze dla teorii ewolucji nie ma znaczenia czy pierwsza komorka
                                  powstala samoistnie czy tez kosmici ja na Ziemie spuscili. Jesli dla Crick'a
                                  (Noblista za odkrycie struktury DNA i 100% zwolennik ewolucji) zycie moglo
                                  przyjsc z kosmosu to czemuz twierdzisz ze bez Twojego "naprawiania" teoria
                                  nadaje sie do lamusa?

                                  Powtarzaj za mna powoli: brak znajomosci jak wygladalo pierwsze 10s Wielkiego
                                  Wybuchu nie obala teorii grawitacji. Brak wiadomosci jak powstala pierwsza
                                  komorka nie obala teorii ewolucji. QUED.



                                  • pantera01 Re: abiogeneza nie jest podstawa ewolucji.. 14.11.05, 04:43
                                    A tu sie mylisz, bratku! Jesli wszystko powstaje w procesach przypadkowym, to
                                    powstanie zycia w procesie przypadkowym jest podstawa teorii ewolucji. Jesli to
                                    kosmici zrzucili pierwsza komorke na Ziemie to tylko przesuwa pytanie o to jak
                                    powstalo zycie z Ziemi na inna planete czy tez cialo niebieskie Kosmitow.
                                    Powtarzaj powoli: zanim napisze cos glupiego to sie zastanowie!
                                    • Gość: scept89 Re: abiogeneza nie jest podstawa ewolucji.. IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 14.11.05, 17:58
                                      en.wikipedia.org/wiki/Evolution
                                      Gadaj sobie co chcesz, tworzysz straw man argument dopinajac do teorii ewoucji
                                      cos czego nie bylo ani u Darwina ani jak napisalem poprzednio Cricka. Nie
                                      interesuje mnie czy Ty masz tak zerowe pojecie o podstawach ewolucji czy tez po
                                      prostu jestes nieuczciwy w swojej argumentacji.

                                      Bywaj

                                      • pantera01 Re: abiogeneza nie jest podstawa ewolucji.. 14.11.05, 20:26
                                        Bywaj! Poczytaj i dowiedz sie wiecej!
                                • Gość: scept89 Behe jako niedoszly Monty Python (info z procesu) IP: *.ljcrf.edu 12.11.05, 05:50
                                  Poczytaj, rozerwij sie troche ;-)

                                  The Brontosaurus Monty Python's flying creationism.
                                  By William Saletan

                                  www.slate.com/id/2128755/
                                  • Gość: Enzo Re: Behe jako niedoszly Monty Python (info z proc IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 12.11.05, 06:01
                                    Czytalem :)
                                    Protokol z przesluchania w sadzie moze dostarczac rozrywki na dlugie zimowe
                                    wieczory. Zeby bylo zabawniej, Behe idzie w zaparte i sie ostatnio chwali jak mu
                                    dobrze w sadzie poszlo. LOL
                                    • Gość: Enzo Re: Behe jako niedoszly Monty Python (info z proc IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 12.11.05, 06:09
                                      To jest tez rozkoszne, mentalnosc moherowych beretow:
                                      ydr.com/story/doverbiology/92062/
                                      ydr.com/story/doverbiology/92856/
                                      ydr.com/story/doverbiology/92434/
                                      ydr.com/story/doverbiology/92406/
                                      ydr.com/story/doverbiology/90673/
                                • korelli Re: Sąd nad Darwinem 12.11.05, 22:15
                                  pantera01 napisał:
                                  > I wtedy klops, bede musial pojsc na bezrobocie a ze jestem juz za
                                  > stary zeby byc akwizytorem to moje perspektywy wygladalyby raczej marnie.
                                  > Reperowanie teorii ewolucji w dzisiejszym ksztalcie moze pochlonac cala gore
                                  > wysilku. Wlasnie zawiazalo sie konsorcjum badawcze z zlozone z labow z
                                  > najlepszych uniwerkow w Stanach (jak Harvard itp.) ktore wlasnie ma za zadanie
                                  > wykazac ze zycie mozna stworzyc bezposrednio z materii organicznej. NSF
                                  > wlozylo w to ciezkie pieniadze. Sam bym sie chetnie zalapal na ta kase...
                                  > Swiadczy to o tym, ze te tzw. pewniki ewolucyjne jeszcze nie sa takie
                                  > pewne skoro wrzuca sie cala gorke wielkich mozgow zeby rozwiazac ten problem.
                                  > Czekam z niecierpliwoscia na wyniki tych prac.
                                  Z mysla o ludziach, którzy są zaangazowani w ewolunicjonizm napisałem własnie,
                                  ze należy kontynuować te badania, nawet gdyby trzeba to było długo robić. Nie
                                  jestem zwolennikiem zadnych rewolucyjnych i nagłych zmian. Zabieram głos na tym
                                  forum nie dlatego, aby niszczyc ewolucjonizm, gdyz uważam, że materialiści i
                                  agnostycy powinni mieć jakąś mniej lub wiecej wiarogodna teorię powstania życia
                                  i gatunków, aby bez popadania w kompleksy mogli sie realizować w wielu
                                  dziedzinach zycia. Chodzi mi jedynie o spowodowanie, aby druga strona uznała,
                                  że założenie ID jest prawdopodobne, czyli ujmuję to podobnbie jak Behe, a to
                                  jest nie do przyjecia dla wielu zagorzałych ewolucjonistów, którzy
                                  żądają "naukowosci" każdego dowodu. Jestem zwolennikiem pogladu, że trzeba
                                  przyjać każdy dowód, nawet ten oparty na irracjonalnych założeniach, jeśli
                                  tylko jest on wewnetrznie spójny, czyli niesprzeczny. Zadanie takie wbrew
                                  pozorom nie jest wcale łatwe, gdyż należy wybrac z wielu możliwych ID ten
                                  jedyny, prawdziwy. Materialistom nie podoba sie, że niemal wszyscy
                                  kreacjoniosci opieraja sie na Biblii. Sugeruja, że jeśli już, to byc może jakis
                                  inny Designer, niz ten cytowany przez Biblie, był autorem owego Projektu. Mozna
                                  zaczać i tak, ale po zweryfikowaniu wszystkich innych wariantów okaże sie, że
                                  tylko Biblia i opis zawarty w jej pierwszej ksiedze moze stanowic podstawę dla
                                  owocnych dociekan na temat naszych poczatków.Można z jego pomoca wyjaśnić chyba
                                  każdy aspekt obserwowanej dzis rzeczywistości materialnej, a także odtworzyć
                                  przebieg wydarzeń w przeszłości. Próbowałem to wykazać dyskutujac na tym forum
                                  i jesli klikniesz w Wyszukiwarce (obok okienka logowania) na mój nick, wjdzie
                                  Ci cała lista postów. Ponadto podaje Ci link na Dra Waltera Browna i
                                  internetową wersje jego obszernej książki: z www.creationscience.com/.
                                  Nastepny link dotyczy całego spisu literatury
                                  kreacjonostycznej:www.sentex.net/~tcc/Links.html. Nie korzystałem jednak
                                  z niego z powodu braku czasu. Próbowałem sam wszystko uzasadnic zgodnie z
                                  zasadami logiki oraz z przekazem biblijnym lub ekstrapolować tam, gdzie nie ma
                                  w Biblii bezposrednich odniesień. Chodzi o takie sprawy jak fakt istnienia
                                  warstw geologicznych i ich zawartości, pochodzenie ropy naftowej, wyginięcie
                                  różnych gatunków, brak ogniw pośrednich w ewolucji itd. Próbowałem też wykazać,
                                  że za wszystkie zmiany w rzeźbie terenu i za obraz życia biologicznego w
                                  holocenie odpowiada nie zlodowacenie, lecz globalny potop, tak plastycznie
                                  opisany w rozdz. 6 Genesis.(Jest nota bene poglad, który za Cuviera był
                                  obowiazujący w nauce). Pytanie o ilosć wody do tego potrzebną jest jak zwykle w
                                  przypadku założenia wszechmocy stworcy całkiem bezpodstawne. Zważywszy, że
                                  metodą jego działania jest materializacja obserwowanej materii z nieskończonych
                                  pól energii, przenikających cały wszechświat, uzyskanie takiej ilosci wody nie
                                  było żadnycm problemem. Mogło tez dojść do okresowego zagłębienia sie
                                  kontynentów na czas kilku miesiecy, kiedy to wody utrzymywaly sie nad ziemią.
                                  Pisałem o tym w wątku "Mamuty" oraz "Dinozaury zgineły w wylkanicznym pyle". Co
                                  do teorii dra. Browna, to postuluje on inny, bardziej naukowy mechanizm dla
                                  wyjaśnienia tej sprawy.
                                  Dośc istotnym załozeniem w całym moim wywodzie jest stwierdenie, że jedynym
                                  prawem, jakie obowiązuje we wszechświecie jest wola Boga. Prawa fizyczne
                                  zostały przezań ustanowione jedynie dla człowieka, aby nie przekroczył granicy,
                                  za którą jest tylko jego samozniszczenie.
                                  > Odnosnie ewolucji moje stanowisko jest neutralne-nie bede plakal jak
                                  > teoria ta okaze sie falszywa i podobnie nie bede plakal, gdy bedzie
                                  > prawdziwa. Natomiast nie przyjme nic na slowo.
                                  Moge tylko powtórzyć, że tak powinni do tego podchodzić prawdziwi badacze.
                                  Natomiast ich pełne opowiadanie sie juz dzis za pogladem, który nie został
                                  jeszcze w pełni udowodniony to wyraźna próba zakrzyczenia słusznej krykyki.
                                  > Bede wdzieczny jesli moglbys podeslac mi pare linkow albo odnosnikow do
                                  > jakichs wspolczesnych teorii ID-zawsze dobrze wiedziec co w trawie piszczy. .
                                  > Jak juz pisalem, problem miedzy nauka a wiara zaczyna sie wtedy, gdy nauka
                                  > zaczyna stawiac niewlasciwe pytania. Zamiast pytac sie "jak" ktos zaczyna
                                  pytac
                                  > sie "dlaczego". Odpowiedz na ostatnie pytanie to domena filozofii i religii a
                                  > nie nauki.
                                  Linki podałem wyzej. Życzę Ci miłej lektury i serdecznie pozdrawiam, chyba
                                  gdzies w Stanach. Nie nalegam jednak, abys to zdradzał.
                                • korelli Re: Sąd nad Darwinem 12.11.05, 23:05
                                  pantera01 napisał:

                                  > Jest tez pewien aspekt ze tak powiem samozachowawczy-ze ktoś
                                  > moze powiedzieć ze nie ma sensu robić żadnych badań bo i tak siła wyższa zrobi
                                  > co chce i wobec tego wydawanie pieniędzy na badania naukowe to strata tych
                                  > pieniędzy. I wtedy klops...
                                  Właśnie z tego powodu napisałem, że badań ewolucyjnych nie należy przerwać,
                                  lecz prowadzić je do skutku. Jestem przeciwnikiem wszelkich nagłych zmian,
                                  które zakłócałyby panującą w nauce wszędzie indziej zresztą też, równowagę.
                                  Celem moim nie jest chęć pokazania, że ewolucja jest zupełnie nieprawdopodobna,
                                  lecz przekonanie drugiej strony, że kreacja jest prawdopodobna. Gdybyśmy byli w
                                  stanie przyjąć takie stanowisko i bez emocji je przedyskutować, na pewno
                                  posunęlibyśmy sie dalej do przodu w dyskusji, niż próbując sie wzajemnie
                                  niszczyć. Nie odnoszę tego oczywiście do naszej dyskusji, która jest taka, jak
                                  bym pragnął. Uważam, że materialista czy agnostyk, jeśli na jakimś etapie nie
                                  jest gotów do przyjęcia ID, powinien mieć jakąś materialistyczna teorie na
                                  temat pochodzenia życia. Bez tego trudno byłoby mu samorealizować sie w życiu.
                                  > Odnośnie ewolucji moje stanowisko jest neutralne-nie będę płakał jak teoria
                                  ta
                                  > okaże sie fałszywa i podobnie nie bede płakał gdy bedzie prawdziwa. Natomiast
                                  > nie przyjme nic na slowo.
                                  Oby wszyscy ludzie zaangażowani w tę sprawy mogli tak myśleć. Niestety duza ich
                                  częśc traktuje ewolucje jak dogmat, nie czekając aż teoria ta zostanie
                                  udowodniona. Stad powstaje spór przedstawicieli dwu wiar, który prowadzi
                                  donikąd. Co do linków, to moje posty na ten temat znajdziesz, gdy wpiszesz do
                                  wyszukiwarki tego forum mój nick oraz takie tytuły artykułow jak „Mamuty” czy „
                                  Dinozaury wygineły w wulkanicznym pyle”. Pokaże się cała strona postów i potem
                                  będziesz mógł je po kolei prześledzić. Dyskutowałem ze specjalista, wiec w
                                  niektórych szczegółach byłem mniej precyzyjny niż on, czasem cos zapomniałem,
                                  ale co do zasady miałem racje. Z innych linków ciekawa jest strona dra Waltera
                                  Browna: www.creationscience.com/ oraz link będący długim spisem
                                  artykułów na temat kreacjonizmu. www.sentex.net/~tcc/Links.html
                                  Sam nie miałem czasu zapoznać się dokładniej z tym ostatnim, gdyz próbowałem
                                  sam znaleźć rozwiązania w oparciu o wiedzę popularno-naukowa, jaka posiadam
                                  oraz przekaz biblijny. Sądze iż moje poglądy na te sprawy są spójne, bez
                                  sprzeczności, a to, że opieraja się na „nienaukowym założeniu ‘” ID, to trudno.
                                  Skoro Behe nie wahał się go zasugerować w oparciu choćby o niemożność
                                  wyewoluowania vici bakterii, mogę to uczynic i ja. Nie ulega wątpliwości, ze
                                  potrzebna jest teoria, która lepiej tłumaczyłaby obserwowane fakty niż dziś
                                  istniejąca.
                                  Życzę Ci zatem miłej lektury i pozdrawiam.
                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 14.11.05, 04:51
                                    Dzieki za linki, jutro zaczne je czytac w wolnych chwilach! Nie mam zbyt duzej
                                    wiedzy w obszarze teorii ID, wiec przyda sie poczytac wiecej zeby wyrobic sobie
                                    zdanie!
                                • madcio Re: Sąd nad Darwinem 13.11.05, 16:04
                                  Abiogoeneza nie ma wiele wspólnego z ewolucją, i stworzenie życia w labolatorium
                                  nie udowodni, że to samo zaszło w naturze, lecz umożliwi realne sprawdzenie,
                                  jakie najprostsze... "rzeczy" można uznać za:
                                  1. JESZCZE "żywe".
                                  2. Będące prawdopodobnymi odpowiednikami tego, co mogło powstać w rzeczywistości
                                  przed miliardami lat.
                                  To nie żaden przełom, to raczej kolejna cegiełka wiedzy.
                                  • Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.05, 17:46
                                    madcio napisał:

                                    > Abiogoeneza nie ma wiele wspólnego z ewolucją, i stworzenie życia w
                                    > labolatorium
                                    > nie udowodni, że to samo zaszło w naturze, lecz umożliwi realne sprawdzenie,
                                    > jakie najprostsze... "rzeczy" można uznać za:
                                    > 1. JESZCZE "żywe".

                                    Bzdura.

                                    W ten sposob tego nie da sie sprawdzic poniewaz to co
                                    mozna uznac a czego nie mozna bardzo silnie zalezy od
                                    swiatopogladu danej osoby i aktualnych trendow
                                    swiatopogladowych w spoleczenstwie.

                                    To jest problem bardzo podobny do tego czy zplodniona
                                    komorka jajowa jest juz forma np. istoty ludzkiej
                                    czy tez nie.
                                    I problemu tego nie zmieni w przyszlosci to czy
                                    ludzkosc bedzie mogla calkowicie sztucznie syntezowac
                                    komorki jajowe i plemniki.
                                    To pozostanie problemem natury filozoficznej do czasu
                                    gdy ludzkosc nauczy sie radzic sobie z tego typu problemami.

                                    Podobnie jak z nasza niegdysiejsza dyskusja o bitach.

                                    p

                                    • madcio Re: Sąd nad Darwinem 29.11.05, 23:07
                                      > > jakie najprostsze... "rzeczy" można uznać za:
                                      > > 1. JESZCZE "żywe".
                                      > Bzdura.
                                      > W ten sposob tego nie da sie sprawdzic poniewaz to co
                                      > mozna uznac a czego nie mozna bardzo silnie zalezy od
                                      > swiatopogladu danej osoby i aktualnych trendow
                                      > swiatopogladowych w spoleczenstwie.
                                      Definicja życia jest w pewnym stopniu kwestią umpowną, ale tylko do pewnego
                                      stopnia. Tego typu dokonania naukowe jak sztuczna abiogeneza z cała pewnością
                                      zostaną użyte jako argumenty w sporach na temat tego, kiedy coś jest już żywe -
                                      temu nie zaprzeczysz.
                                      • Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.05, 02:45
                                        madcio napisał:
                                        ...
                                        > Definicja życia jest w pewnym stopniu kwestią umpowną, ale tylko do pewnego

                                        Gdyby byla zupelnie kwestia umowna wtedy nie byloby mowy o zadnej
                                        definicji nawet w sensie potocznym wiec nic nowego tutaj nie odkryles.

                                        Jezeli cos w definicji pozostaje umownego to taka "definicja"
                                        z formalnego punktu widzenia nie istnieje.
                                        Nazywanie nieokreslonego zbioru wyobrazen definicja jest
                                        delikatnie mowiac naduzyciem.
                                        Czym innym sa bowiem wyobrazenia np. korelliego a czym innym
                                        scepta czy Enza.

                                        > stopnia. Tego typu dokonania naukowe jak sztuczna abiogeneza z cała pewnością

                                        W wyrazeniu sztuczna abiogeneza jedynie co jest sztuczne to
                                        przymiotnik sztuczna.
                                        Rownie dobrze moglbys ten przymiotnik dodawac do okreslania
                                        nazw wiazan chemicznych w molekulach ktore powstaly w procesach
                                        zaplanowanych i nadzorowanych przez czlowieka.

                                        > zostaną użyte jako argumenty w sporach na temat tego, kiedy coś jest już
                                        > żywe - temu nie zaprzeczysz.

                                        W sporach z kim ?
                                        Z korellim ? ;-)
                                        Jesli takie "spory" masz na mysli to nie mam zamiaru zaprzeczac ;-)
                                        • Gość: scept89 definicje zycia IP: *.ljcrf.edu 30.11.05, 21:20
                                          Niepodwazalne definicje to mamy w matematyce gdzie trojkat musi miec trzy boki,
                                          inaczej nie jest trojkatem. Nawet w tym przypadku twierdzenie iz suma katow
                                          trojkata == 180st (cecha trojkata w geometrii euklidesowej) nie jest prawdziwe w
                                          np. geometrii Lobaczewskiego.

                                          W realnym swiecie nawet poza biologia nowe odkrycia zaprzeczaja definicjom
                                          opartym na "common sense". Mamy ciekle krysztaly, szkliste metale, plynace
                                          szkla o bardziej egzotycznych stanach ktore zapewne fizycy czy tez chemicy
                                          materialowi wyciagna.

                                          Ergo: definicje wielu pojec zmieniaja sie w czasie.

                                          Co do definicji zycia to takze odeszlismy od "kon jaki jest kazdy widzi". Czy
                                          nasiono lubinu mogace przetrwac dziesiatki lat bez kielkowania zyje? Czy zyja
                                          niesporczaki (zwierzaki) ktore mozna calkiem wysuszyc (do 1% wody), zostawic na
                                          100 lat, zamrozic w cieklym helu etc. ? Patrz:
                                          www.museums.org.za/bio/tardigrades/
                                          Jesli niesporczaki dalej "zyja" w stanie anabiozy (widac zyja, chyba ze zalozymy
                                          iz facet w kitlu pakujacy je do cieklego azotu "zabija" je i "wskrzesza" w/g
                                          wlasnego widzimisie) to co rozni (o funkcjach zyciowych tutaj mowimy)
                                          zamrozonego niesporczaka od skrystalizowanego i zamrozonego takze w cieklym N2
                                          wirusa?

                                          Ergo 2: zamiast rozdzielac wlos na czworo i wciskac w/w organizmy w pudelka
                                          zgodne z teoryjkami korrelizmu-pantheryzmu-IDiotyzmu moze lepiej pozostawic
                                          balagan albo bardziej poprawnie rozmyte definicje zamiast kruszyc kopie o to czy
                                          o istocie bycia wezem (z kropka) stanowi ze jest on dlugi czy tez ze jest on waski.
                                          • Gość: p. Re: definicje zycia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.05, 22:47
                                            Gość portalu: scept89 napisał(a):

                                            > Niepodwazalne definicje to mamy w matematyce gdzie trojkat musi miec trzy
                                            boki,
                                            > inaczej nie jest trojkatem. Nawet w tym przypadku twierdzenie iz suma katow
                                            > trojkata == 180st (cecha trojkata w geometrii euklidesowej) nie jest
                                            prawdziwe
                                            > w
                                            > np. geometrii Lobaczewskiego.
                                            >
                                            > W realnym swiecie nawet poza biologia nowe odkrycia zaprzeczaja definicjom
                                            > opartym na "common sense". Mamy ciekle krysztaly, szkliste metale, plynace
                                            > szkla o bardziej egzotycznych stanach ktore zapewne fizycy czy tez chemicy
                                            > materialowi wyciagna.
                                            >
                                            > Ergo: definicje wielu pojec zmieniaja sie w czasie.

                                            Nie definicje a jedynie ich "common sense" w srodowisku
                                            naukowym a to duza roznica.

                                            Po prostu wychodzi z Ciebie naukowe chciejstwo:
                                            chcialbys dysponowac definicja w okolicznosciach ktore
                                            na to nie pozwalaja i probujesz to przykryc slowami
                                            ze tak byc musi i jest to normalne.

                                            Ja jestem ortodoksyjny w tym wzgledzie i za definicje
                                            z definicji uznaje tylko to co jest dobrze zdefiniowane
                                            czy jak wolisz niezmienne/niepodwazalne ;-)

                                            >
                                            > Co do definicji zycia to takze odeszlismy od "kon jaki jest kazdy widzi". Czy
                                            > nasiono lubinu mogace przetrwac dziesiatki lat bez kielkowania zyje? Czy zyja
                                            > niesporczaki (zwierzaki) ktore mozna calkiem wysuszyc (do 1% wody), zostawic
                                            na
                                            > 100 lat, zamrozic w cieklym helu etc. ? Patrz:
                                            > www.museums.org.za/bio/tardigrades/
                                            > Jesli niesporczaki dalej "zyja" w stanie anabiozy (widac zyja, chyba ze
                                            > zalozymy
                                            > iz facet w kitlu pakujacy je do cieklego azotu "zabija" je i "wskrzesza" w/g
                                            > wlasnego widzimisie) to co rozni (o funkcjach zyciowych tutaj mowimy)
                                            > zamrozonego niesporczaka od skrystalizowanego i zamrozonego takze w cieklym N2
                                            > wirusa?

                                            Pare lat temu prowadzilem b. dluga dyskusje z biologiem z UMCS-u bodajze i
                                            upewnil mnie on jedynie ze biologom definiowanie zycia jest
                                            potrzebne jak powietrze podczas gdy w istocie jest to pozbawione sensu
                                            poniewaz za zywe musielibysmy uznac wiele obiektow ktore
                                            z "definicji" nie sa zywe.

                                            Tego typu rozwazania uswiadomily mi ze biologowie uprawiaja
                                            cos na ksztalt religii w ktorej zamiast boga istnieje mityczne zycie.

                                            Bez zycia wielu z nich czulo by sie moze nawet bardziej
                                            samotnymi niz korelli bez boga.
                                            • Gość: scept89 Re: definicje IP: *.ljcrf.edu 01.12.05, 00:06
                                              > Nie definicje a jedynie ich "common sense" w srodowisku
                                              > naukowym a to duza roznica.

                                              Prosimy o dalsze wyjasnienia bo o abstraktach przez ktore kazdy co innego
                                              rozumie mozna dlugo. Prosilbym czym rozni sie np. "common sense definition" w
                                              przypadku metali od scisle naukowej definicji tychrze. Jesli nijakiej definicji
                                              sprokurowac nie mozna bo jak piszesz "okolicznosci na to nie pozwalaja" prosimy
                                              o sprecyzowanie tychrze okolicznosci. Jesli bawisz sie w jakis absolutyzm
                                              definicyjny prosimy o wyjasnienie w/g jakich to _jakosciowych_ kryteriow (nie
                                              takich umownych wyciagnietych z tylnej kieszeni gaci prezesa stowarzyszenia
                                              astronomicznego) odrozniamy np. ksiezyc od planetoidy krazacej wokol bo ja wiem,
                                              Saturna. Jesli wreszcie wszystkie "niezmienne definicje" mozna zmiescic na
                                              stronie A4/prostym zeszycie to co z obiektami ktorych owe absolutne
                                              super-definicje nie obejmuja? Przed wszystko bedziesz wstawial pseudo-ziemniak,
                                              pseudo-metal, pseudo-zycie?
                                              Na Ziemie, prosze pana P, na Ziemie zapraszam. ;-)

                                              "Chciejstwo naukowe" majace polegac na "zadaniu definicji w okolicznosciach
                                              gdzie nie maja one zastosowania"? Chyba musze sie napic wiecej kawy aby
                                              zrozumiec o co Ci w tym zdaniu chodzi. Dodatkowo jak napisalem w przypadku
                                              wkroczenia w obszary ktore najezone sa problematycznymi stworami ja zawieszam
                                              klasyfikacje na kolku i zajmuje sie tym aspektem ktory da sie
                                              badac/mierzyc/opisywac (genom wirusa) zamiast bawic sie w bezproduktywne
                                              gdybactwo. Byty istnieja niezaleznie od ich odbic na scianie czy tez naszych ich
                                              (nad?)-interpretacji. Tak wiec jesli nawet pewnego zalosnego dnia korrelizm
                                              opanuje Ziemie to genomy wirusow pozostana genomami wirusow chocby w oficjalnym
                                              newspeak definiowano je "paskami kodowymi wielkiego Manitou, odbiciem Wielkiegu
                                              Puffu".

                                              >biologom definiowanie zycia jest potrzebne jak powietrze
                                              Widac miales za mala probke biologow aby dojsc do sensownych rezultatow. Bywaja
                                              tacy (jak sie domyslasz piszacy te slowa do nich sie wlasnie zalicza) dla
                                              ktorych zabawy w definicyjne przesypywanie z kupki na kupke (zycie/nie-zycie)
                                              tylko rozsmieszaja. Za bardzo jest to wszystko rozmemlane aby mialo to sens.
                                              • europitek Re: definicje 01.12.05, 01:38
                                                Czy zgodzicie sie, ze najwieksze klopoty z definicjani sa wtedy, gdy nauka
                                                probuje oswoic cos, co juz od dawna funkcjonuje w swiadomosci potocznej ?
                                                • Gość: Enzo Re: definicje IP: *.c3-0.nyr-ubr1.nyr.ny.cable.rcn.com 01.12.05, 03:33
                                                  > Czy zgodzicie sie, ze najwieksze klopoty z definicjani sa wtedy, gdy nauka
                                                  > probuje oswoic cos, co juz od dawna funkcjonuje w swiadomosci potocznej ?

                                                  Nie.
                                                  Kłopot jest z akceptacją ścisłej definicji, przez ludzi używających potocznych
                                                  lub niepoprawnych znaczeń/wyobrażeń. Tak jak np. korelli.

                                                  Kłopotem może być próba definicji pojęć podstawowych.

                                                  Co do życia: funkcjonuje kilka sensownych definicji:

                                                  pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBycie
                                                  Enzo
                                                  • korelli Re: definicje 04.12.05, 19:51
                                                    Gość portalu: Enzo napisał(a):
                                                    Gość napisał:
                                                    > > Czy zgodzicie sie, ze najwieksze klopoty z definicjani sa wtedy, gdy nauk
                                                    > a
                                                    > > probuje oswoic cos, co juz od dawna funkcjonuje w swiadomosci potocznej ?
                                                    >
                                                    > Nie.
                                                    > Kłopot jest z akceptacją ścisłej definicji, przez ludzi używających potocznych
                                                    > lub niepoprawnych znaczeń/wyobrażeń. Tak jak np. korelli.
                                                    > Enzo

                                                    Przechodziłem się akurat po forum i oto widzę, że Enzo pod moją nieobecność, w
                                                    rozmowie z osobami trzecimi nieprzystojnie się o mnie wyraża, zapominając o
                                                    (trochę sparafrazowanym)łacińskim przysłowiu "de absentibus aut bene aut nihil"
                                                    i oskarżając mnie o czyny nie popełnione. A to nieładnie, tym bardziej że nigdy
                                                    nie miałem problemu z definicjami i jeśli coś definiuję, to jednoznacznie.
                                                    Weźmy choćby definicję: "Enzo to badacz cierpiący z powodu nieodwzajemnionej
                                                    miłości do Ewolucji, która go zupełnie ignoruje"-:))
                                                    Widzę Panowie, że brakuje wam ostatnio konceptu w tym wątku, więc dorzucę
                                                    parę drew do anty-darwinowskiego ognia, aby zupełnie nie wygasł. Liczę na to,
                                                    że skorzysta z tej okazji jeden z moich nieprzejednanych krytyków z września i
                                                    zaszczyci nas swą obecnością, gdyż naprawdę się za nim stęskniłem. Tym razem
                                                    będzie o naczelnych, ściślej mówiąc o małpach, które strasznie namieszały w
                                                    zapisie kopalnym plejstocenu, stwarzając moim ewolucjonistycznym przyjaciołom z
                                                    tego forum nadzieję na zajście tak upragnionej przez nich ewolucji. Asumptem do
                                                    mej odzywki są informacje prasowe z 7 listopada b.r. o datowaniu przez
                                                    kanadyjskiego paleontologa Jacka Rinka szczątków wymarłej małpy (tym razem nikt
                                                    nie kwestionuje ze była to małpa) z Dalekiego Wschodu nazwanej Gigantopitheckus
                                                    blackii. Zęby tych małp były znane badaczom już w latach 1930-ych, gdyż
                                                    Chińczycy bardzo cenili sporządzany z nich proszek z uwagi na jego rzekomo
                                                    lecznicze właściwości. Choć naukowcy dysponują dziś jedynie uzębieniem i
                                                    kilkoma żuchwami Gigantopithecusa, można sądzić po rozmiarach samych zębów
                                                    trzonowych (2,5 cm w koronie), że wzrost tej małpy sięgał 3 metrów. UWAGA!
                                                    Osobniki te były czysto roślinożerne i żywiły sie prawdopodobnie pędami
                                                    bambusa, o czym świadczy stopień zużycia zachowanych zębów trzonowych. Dlatego
                                                    w ich uzębieniu brak było ostrych kłów, tak charakterystycznych dla wszystkich
                                                    żyjących dziś małp człekokształtnych (choć goryl to też małpa rosliniożerna w
                                                    odróżnieniu od szympansa). Innymi słowy uzębienie Gigantopitheca przypominało z
                                                    daleka ludzkie. Oczywiście tylko z daleka, gdyż pogromca ewolucjonistów i nota
                                                    bene sam też ewolucjonista (sic!) Pierre Marceliin Boule, który miał okazję
                                                    zapoznać się z nimi z bliska, znalazł w nich jedynie cechy małpie, m. inn
                                                    podniebienie w kształcie litery V. Również dzisiejsi badacze nie maja co do
                                                    tego wątpliwości i nie przypisują Gigantopithekowi żadnej roli w ewolucji
                                                    człowieka. Dlaczego więc o tym piszę? Otóż dlatego właśnie, że małpa, o której
                                                    mowa miała takie zęby, jakie powinny mieć małpy czysto roślinożerne, czy też
                                                    wszystkożerne, jeśli do roślinnej diety dodamy również np. mrówki (goryl). W
                                                    każdym razie nie były to zęby osobnika drapieżnego. Nie posiadając
                                                    Gigantopithec kłów nie mógłby rozerwać upolowanego łupu i spożyć go.
                                                    A teraz zrobimy jeden (ale długi) krok do przodu w naszych rozważaniach: skoro
                                                    na dalekim Wschodzie mogła istnieć taka nie drapieżna, roślinożerna czy
                                                    wszystkożerna małpa, to dlaczego nie mógłby istnieć w tym samym mniej więcej
                                                    okresie w Europie osobnik o niemal identycznym uzębieniu? Przypomnijmy, że
                                                    chodzi o brak ostrych kłów i podniebienie wraz z zębami w kształcie zbliżonym
                                                    do litery V, nie zaś U, jak to jest u człowieka. Otóż osobnik taki faktycznie
                                                    istniał, gdyż znamy go z wielu stanowisk i dysponujemy kompletnymi szkieletami.
                                                    Jego kończyny i klatka piersiowa zostały drobiazgowo przebadane przez
                                                    wspomnianego już Pierre’a M. Boule’a, który znalazł w nich, i całkiem
                                                    słusznie, same małpie cechy. Powiedzcie mi więc, dalszego kapłani
                                                    ewolucjonizm nadali temu osobnikowi nazwę HOMO ( z dodatkiem neandertalensis)
                                                    Człowiek neandertalski?.
                                                    Tu ktoś zaraz na mnie wjedzie i będzie usiłował udowodnić, że badacz o
                                                    nazwisku Erik Trinkhaus z USA uważa, że Boule nie miał racji znajdując typowe
                                                    cechy małpie w tzw. człowieku neandertalskim. Ale zanim ktoś to kupi niech
                                                    wie, że Erik Trinkhaus to znany fanatyk ewolucjonizmu, bardzo agresywny i
                                                    arogancki w komentowaniu wszystkiego, co mogłoby zadać kłam jego przekonaniom,
                                                    nawet gdyby było robione w dobrych ewolucjonistycznych zamiarach. Najlepszym
                                                    przykładem niech będzie jego stosunek do przeprowadzonego nie tak dawno przez
                                                    znanego angielskiego paleoarcheologa Paula Mellarsa datowania stanowisk
                                                    paleolitycznych we Francji. Kiedy Mellars wykazał na podstawie drobiazgowych
                                                    badań, że szczątki i skomplikowane narzędzia wspólczesnego człowieka (kultura
                                                    Aurignacka, datowana na ok. 40 000 lat pne) przeplatają się z warstwami kości
                                                    neandertalczyka w tych samych jaskiniach i ośmielił się zasugerować, że być
                                                    może ogromna przewaga techniczna oraz wykształcony język człowieka miały w
                                                    wpływ na wymarcie neandertalczyka,( Patrz
                                                    news.nationalgeographic.com/news/2004/11/1124_041124_neanderthals_languag
                                                    e_2.html ) Trinkaus nazwał te wywody „hogwash”, czyli śmiesznymi bzdurami nie
                                                    do przyjęcia (patrz bullshit). Bo Trinkhausowi pasowałoby bardziej, gdyby ktoś
                                                    napisał, że „człowiek neandertalski, który sam wytwarzał wspaniałe mustierskie
                                                    narzędzia (co jest kompletnym wyssanym z palca hogwash), zmieszał się
                                                    genetycznie z pierwszymi ludźmi, dając współczesnego człowieka” (drugi hogwash.
                                                    jeśli się zważy na diametralne różnice w budowie DNA obu tych gatunków). Nie ma
                                                    więc podstaw, aby wierzyć w czymkolwiek nawiedzonemu ewolucjoniście oraz aby
                                                    kwestionować przeprowadzoną wcześniej w XX w. przez Boule’a analizę szkieletu
                                                    neandertalczyka i uznanie cech tego osobnika za typowo małpie.

                                                  • Gość: p bajkopisarstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.05, 20:44
                                                    korelli napisał:
                                                    ...
                                                    > Widzę Panowie, że brakuje wam ostatnio konceptu w tym wątku, więc dorzucę
                                                    > parę drew do anty-darwinowskiego ognia, aby zupełnie nie wygasł.

                                                    Ostatnio tak do niego nalales - piszac ze nie doczekamy sie zadnego
                                                    dowodu od kreatora - ze po ogniu juz slad wszelki zniknal.
                                                    Osobiscie mnie troche rozczarowales, bo liczylem iz jestes
                                                    czlowiekiem wiekszej wiary ;-(

                                                    > Liczę na to,
                                                    > że skorzysta z tej okazji jeden z moich nieprzejednanych krytyków z września
                                                    > i zaszczyci nas swą obecnością, gdyż naprawdę się za nim stęskniłem.

                                                    Ja bym na to specjalnie nie liczyl na Twoim miejscu.
                                                    Pan Karol nie krytykowal Ciebie tylko brednie jakimi zarzucales to
                                                    forum z uporem godnym lepszej sprawy.
                                                    Wiec bylbym bardzo zdziwiony gdyby stesknil sie za Twoja tworczoscia ;-)

                                                    p.
                                                  • korelli Re: Sąd nad Darwinem 07.12.05, 22:47
                                                    A więc wygląda na to, Panowie, ze zostałem sam na placu boju. Chciałoby się
                                                    rzec: "Veni, vidi, vici" ale powiem skromniej: ewolucja juz w piętkę goni.
                                                    korelli
                                                  • Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.05, 01:12
                                                    korelli napisał:

                                                    > A więc wygląda na to, Panowie, ze zostałem sam na placu boju. Chciałoby się
                                                    > rzec: "Veni, vidi, vici" ale powiem skromniej: ewolucja juz w piętkę goni.
                                                    > korelli

                                                    ha ha ha ha he he he he he he heh heh he ....

                                                  • Gość: scept89 duzy problem IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 08.12.05, 02:17
                                                    korelli napisał:

                                                    > A więc wygląda na to, Panowie, ze zostałem sam na placu boju. Chciałoby się
                                                    > rzec: "Veni, vidi, vici" ale powiem skromniej: ewolucja juz w piętkę goni.
                                                    > korelli

                                                    Radzilbym jednak nie odstawias lekow przeciwurojeniowych i w wolnych chwilach
                                                    kiedy juz leki zaczna dzialac studiowac "Zywot Sw Franciszka" aby zrozumiec
                                                    znaczenie trudnego slowa:

                                                    "skromnosc"

                                                  • korelli Re: duzy problem 08.12.05, 21:31
                                                    Gość portalu: scept89 napisał(a):

                                                    > korelli napisał:
                                                    >
                                                    > > A więc wygląda na to, Panowie, ze zostałem sam na placu boju. Chciałoby s
                                                    > ię
                                                    > > rzec: "Veni, vidi, vici" ale powiem skromniej: ewolucja juz w piętkę goni
                                                    > .
                                                    > > korelli
                                                    >
                                                    > Radzilbym jednak nie odstawias lekow przeciwurojeniowych i w wolnych chwilach
                                                    > kiedy juz leki zaczna dzialac studiowac "Zywot Sw Franciszka" aby zrozumiec
                                                    > znaczenie trudnego slowa:
                                                    >
                                                    > "skromnosc"
                                                    Nie zauważyliście Panowie, że mój post był niczym innym jak przekornym
                                                    wywołaniem Was z jakichs głuszy na planszę. Ja jestem z natury skromny i jesli
                                                    coś powiem nieskromnie to tylko po to, aby kogos obudzic z dyskusyjnego
                                                    letargu. No i nie omyliłem się. Skoro się odezwaliscie, to pozdrawiam i o
                                                    zdrowie pytam. Liczę tez na to, że któryś z Was wstawi się jednak
                                                    za "człowiekiem neandertalskim" i znajdzie jakieś dowody na to, że nie był on
                                                    zwykłą człekokształtną małpą, blisko spokrewniona z Gigantopithecusem.
                                              • Gość: p. Re: definicje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.05, 02:02
                                                Gość portalu: scept89 napisał(a):

                                                > > Nie definicje a jedynie ich "common sense" w srodowisku
                                                > > naukowym a to duza roznica.
                                                >
                                                > Prosimy o dalsze wyjasnienia bo o abstraktach przez ktore kazdy co innego
                                                > rozumie mozna dlugo. Prosilbym czym rozni sie np. "common sense definition" w
                                                > przypadku metali od scisle naukowej definicji tychrze.

                                                Jesli dla tychze metali istnieje scisla definicja to naukowcy
                                                powinni jej sie trzymac i dziwnym by bylo gdyby common sense tego pojecia
                                                roznil sie od tejze definicji.

                                                Mowienie o common sense ma sens gdy mamy pojecie lecz nie dysponujemy
                                                definicja.
                                                Czy aby nie utozsamiasz pojec z definicjami?

                                                Pojecie istnieje wlasnie dzieki common sense ,bez niego nie mozliwa
                                                bylaby wzajemna komunikacja. Operowalibysmy slowami ktore
                                                dla drugiej strony nie znaczyly by nic lub cos zupelnie innego.

                                                Definicja to taka bardziej wysublimowana forma common sense.
                                                Dzieki niej mozemy sie uwolnic od zawilosci interpretacyjnych
                                                jesli jest poprawnie zbudowana.

                                                > Jesli nijakiej definicji
                                                > sprokurowac nie mozna bo jak piszesz "okolicznosci na to nie pozwalaja"
                                                > prosimy o sprecyzowanie tychrze okolicznosci.

                                                Przyklad ponizej ( przewodnictwo ).

                                                > Jesli bawisz sie w jakis absolutyzm
                                                > definicyjny prosimy o wyjasnienie w/g jakich to _jakosciowych_ kryteriow (nie
                                                > takich umownych wyciagnietych z tylnej kieszeni gaci prezesa stowarzyszenia
                                                > astronomicznego) odrozniamy np. ksiezyc od planetoidy krazacej wokol bo ja
                                                > wiem, Saturna.

                                                Tu sprawa jest dosyc prosta.
                                                Saturn jest planeta, wiec to co lata wokol niego to sa jego
                                                satelity.

                                                Planetoida pozostaje planetoida dopoki krazy wokol gwiazdy,
                                                jesli przechwyci ja planeta staje sie z definicji jej ksiezycem.

                                                > Jesli wreszcie wszystkie "niezmienne definicje" mozna zmiescic na
                                                > stronie A4/prostym zeszycie to co z obiektami ktorych owe absolutne
                                                > super-definicje nie obejmuja? Przed wszystko bedziesz wstawial pseudo-
                                                > ziemniak, pseudo-metal, pseudo-zycie?

                                                jesli pojecia takie jak ziemniak, metal czy zycie nie sa zdefiniowane
                                                czyli dobrze zdefiniowane wg. Twojej nomenklatury to bez sensu jest
                                                dodawanie do nich przedrostka pseudo poniewaz w tym stanie
                                                niezdefiniowania one zawieraja juz same w sobie ten przedrostek
                                                niejako z definicji, a raczej jej braku lub jakbys Ty wolal - jej slabosci.

                                                > Na Ziemie, prosze pana P, na Ziemie zapraszam. ;-)

                                                jestem tu caly czas ;-)

                                                >
                                                > "Chciejstwo naukowe" majace polegac na "zadaniu definicji w okolicznosciach
                                                > gdzie nie maja one zastosowania"? Chyba musze sie napic wiecej kawy aby
                                                > zrozumiec o co Ci w tym zdaniu chodzi.

                                                Jesli Ci kawa pomaga to czemu nie ;-)
                                                Ze swojej strony postaram sie pomoc.
                                                Jezeli umowimy sie co do tego ze atomy posegregujemy sobie na
                                                pierwiastki gdzie kryterium jest liczba porzadkowa, a nastepnie
                                                zdefiniujemy sobie jakas wlasciwosc np. przewodnictwo elektryczne.

                                                To chciejstwem jest oczekiwac ze tak zdefiniowane pierwiastki dadza
                                                sie bezproblemowo podzielic na te ktore sa przewodnikami i te ktore
                                                nimi nie sa.
                                                Po prostu ta wlasciwosc dla wielu z nich bedzie zalezala od takich
                                                okolicznosci jak temperatura czy cisnienie lub jeszcze inne np.
                                                zewnetrzne pole elektryczne.
                                                ...
                                                > Tak wiec jesli nawet pewnego zalosnego dnia korrelizm
                                                > opanuje Ziemie to genomy wirusow pozostana genomami wirusow chocby w
                                                > oficjalnym
                                                > newspeak definiowano je "paskami kodowymi wielkiego Manitou, odbiciem
                                                > Wielkiegu Puffu".

                                                I na tym polega sila (porzadnej) definicji, w tym przypadku genomu.

                                                Tylko co by bylo gdyby odkryto wirusy o budowie pozbawionej genow ?
                                                Czy na sile by probowano szukac w nich odpowiednika genomu ?
                                                >
                                                > >biologom definiowanie zycia jest potrzebne jak powietrze
                                                > Widac miales za mala probke biologow aby dojsc do sensownych rezultatow.

                                                Mialem na mysli wiekszosc nie zas wszystkich biologow ;-)

                                                > Bywaja
                                                > tacy (jak sie domyslasz piszacy te slowa do nich sie wlasnie zalicza) dla
                                                > ktorych zabawy w definicyjne przesypywanie z kupki na kupke (zycie/nie-zycie)
                                                > tylko rozsmieszaja. Za bardzo jest to wszystko rozmemlane aby mialo to sens.

                                                No to w tej kwestii bysmy sobie nie podyskutowali ;-)

                            • madcio Re: Sąd nad Darwinem 13.11.05, 15:58
                              > Co do tego ze podobno ja sie nie zgadzam z teoria ewolucji to akurat nie masz
                              > racji. Ja sie nie zgadzam ze stawianiem ewolucji na poziomie wiary.

                              Nikt nie wierzyw ewolucję na poziomie wiary religijnej. Jeśli ktoś wierzy, to
                              na poziomie największego prawdopdoobieństwa.

                              Wyjaśnienie: jutro przejdę przez ulicę, wierząc, że nie rpzejedzie mnie żaden
                              samochód. Jest to wielce prawdopdoobne, ale przecież nie 100% pewne. A jednak
                              zachowuję się tak, jakby było to pewne. To jest właśnie taka wiara nie majaca
                              nic wspólnego z religią, a bardoz wiele wspólnego z działaniem w warunkach
                              niedostatecznej liczby informacji.

                              >Skoro ktos (nie ja bo to nie moja dzialka) stawia logiczne pytania
                              Facet, JESTEŚ kreacjonistą w oczach większości na tym forum i od tego się nie
                              wykręcisz. Masz przechlapane.
                              • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 14.11.05, 04:49
                                Malo mnie to wzrusza, to problem tych ktorzy tak mysla. Jesli nie leze jak ciele
                                za wierchuszka ewolucyjna to nie znaczy ze jestem kreacjonista! Skoro kazdy
                                argument przeciw niedociagnieciom ewolucji jest odbierany jako kreacjonizm to
                                tylko trzeba rece zalamac i uznac ze mamy now inkwizycje, tym razem ewolucyjna.
                                • Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.05, 16:04
                                  pantera01 napisał:

                                  > Malo mnie to wzrusza, to problem tych ktorzy tak mysla. Jesli nie leze jak
                                  > ciele
                                  > za wierchuszka ewolucyjna to nie znaczy ze jestem kreacjonista!

                                  Po pierwsze nie istnieje cos takiego jak wierchuszka ewolucyjna
                                  w przeciwienstwie do wierchuszki kreacjonistycznej.
                                  Teoria ewolucji broni sie sama sila swej racjonalnosci.
                                  Kto tego nie dostrzega ten jest jak ciele.
                                  A ten kto to dostrzega lecz celowo przeinacza w duchu
                                  kreacjonizmu ten jest jak ciele kreacjonistyczne.

                                  > Skoro kazdy
                                  > argument przeciw niedociagnieciom ewolucji jest odbierany jako kreacjonizm to
                                  > tylko trzeba rece zalamac i uznac ze mamy now inkwizycje, tym razem
                                  > ewolucyjna.

                                  Nie kazdy, tylko kazdy formulowany przez kreacjonistycznego cielaka
                                  w duchu kreacjonizmu.
                                  Co do inkwizycji to owszem w nauce panuje inkwizycja zdrowego
                                  rozsadku i racjonalizmu.
                                  Jesli sie to nie podoba kreacjonistycznemu cieleciu, to zamiast
                                  udawania krytyki i dyskusji lepiej chleptac madrosci z kreacjonistycznego
                                  koryta i nie wchodzic na forum NAUKA.

                                  Amen

                                  • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 14.11.05, 19:29
                                    Niestety ale istnieje. Reszte postu pomine milczeniem.
                                    • Gość: p. Re: Sąd nad Darwinem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.05, 04:55
                                      pantera01 napisał:

                                      > Niestety ale istnieje. Reszte postu pomine milczeniem.


                                      Niestety podobnie jak NAUKA rowniez istnieje.
                                      Bo Ci ludzie sa na szczycie za swoj wklad do NAUKI.
                                      I to was tak bardzo boli jak widac.
                                      Nawet gdy sie bardzo staracie nie potraficie ukryc swego
                                      bolu z tego powodu.
                                      Bo NAUKA uderza swym autorytetem w wasz system
                                      prania mozgow i tym samym w jego ekonomiczne zaplecze.

                                      p

                                      • pantera01 Re: Sąd nad Darwinem 15.11.05, 21:01
                                        Nie zawsze. Nie wiem co cie boli, mnie na razie nic nie boli, a zwlaszczz nauka.
                                        Twoj wywod to jakby zywcem wziety z lektur marksizmu-leninizmu gdzie "przodujaca
                                        sila uderza mlotem" w cos tam i rozwala "system prania mozgow".
                                        O, chyba wiem co cie boli-chcesz koniecznie promowac ateizm!
                                        O jakim ekonomicznym zapleczu mowisz? Czy mozesz podac jakies zrodla
                                        finansowania z tego prania mozgow? Chetnie dorwe sie do nich!
                                • madcio Re: Sąd nad Darwinem 29.11.05, 23:10
                                  Jeśli posługujesz się argumentami żywcem zerżniętymi z stron kreacjonistycznych,
                                  to potem nie rycz, ze zostałeś wzięty za kreacjonistę.

                                  Proste?
                        • Gość: Enzo Re: Sąd nad Darwinem IP: *.rockefeller.edu 11.11.05, 18:45
                          1. Czy tylko tyle tych skamienialosci sie uchowalo? Troche maciupko! Poza tym
                          > wiekszosc z nich to tylko czesciowe szkielety w przypadku ktorych uczeni musiel
                          > i
                          > sie wykazac duza doza pomyslowosci w rekonstrukcji.

                          Obecnie znamy o wiele więcej. Włączając tak spektakularne przypadki jak
                          Microraptor gui (istnienie czteroskrzydłego ptaka było przewidziane przez
                          ewolucjonistów 80 lat temu)
                          www.amnh.org/exhibitions/dinosaurs/gallery/diorama.php?image=9&p=feathers&a=microraptor
                          > 2. W populacji bakterii odpornosc na dany antybiotyk musi byc obecna zanim ten
                          > antybiotyk zostanie uzyty (co do tego chyba nie ma watpliwosci?). Uzycie
                          > antybiotyku tylko selekcjonuje grupe bakterii z ta odpornoscia.

                          Na tym polega ewolucja. Nie ma ewolucji bez zmiennosci. W czym problem?

                          > 3. Zmiana progresywna to np. wytworzenie nowego organu albo funkcji danego
                          > organizmu.

                          Ile przecietny organizm ma organow? podziel 3 mld lat przez liczbe organow i
                          dostaniesz czas oczekiwania na obserwacje powstania nowego organu. Nie wyciaga
                          sie wnioskow z braku obserwacji (blad logiczny ad ignorantium)

                          co do funkcji. Przykładow jest mnostwo. Zwłaszcza w mikrobiologii. Operon
                          nylonazy jes tladnym przykładem.

                          > 4. Bede wdzieczny za podanie linkow gdzie sa jakies dowody a nie opowiadania
                          > bajczarzy jak to oni sobie wyobrazaja. Nagle okazuje sie ze cos co powinno byc
                          > w
                          > zasadzie masowym procesem (tworzenie organizmow wielokomorkowych z
                          > jednokomorkowcow) nagle bylo jednorazowym wydarzeniem w historii zycia. To chyb
                          > a
                          > definicja cudu?

                          Ile razy powstała wielokomorkowosc ktora obecnie obserwujemy? 2-4 razy? Jakie
                          szanse mamy zaobserwowac taki proces obecnie?

                          To rzekszły, znajdziesz u jednokomorkowcow mutacje powodujace prosta
                          wielokomorkowos (np geny typu Flo u drozdzy). Po prostu prymitywne
                          wielkomorkowce maja male szanse w konkurecji z obecnymi wielokomorkowcami. To
                          tak jakbys chcial konkurowac z mikrosoftem. W 1980 roku mialbys szanse , teraz
                          zadnych

                          > 5.Nie masz racji. O ile zgadzam sie ze posiadanie pior moze byc korzystne w
                          > pewnych warunkach (a niekorzystne w innych) to nie da sie wyksztalcic skrzydla
                          > w
                          > powolnym procesie. Podobnie rzecz ma sie z piorami-krokodylowi nagle urosnie
                          > jedno pioro i od tego sie zaczyna caly proces?

                          TO przyjrzyj sie reknostrukcjom pierzastych i skrzydlatych dinozaurow. link powyzej.

                          > 6.Pomysly Behego znam i jego pytania sa do rzeczy. Na razie nikt nie udowodnil
                          > ze facet nie ma racji.

                          1. Nie prawda. Behego zniszczyl nawet prawnik w rozprawie ktorej dotyczyl ten
                          artykul.
                          2. Skoro tak uwazasz to podyskutuj przyklady krytyki Behego (a w zasadzie
                          Behe'aja) (I am Behe from Lehigh and I am so high).


            • Gość: scept89 falsyfikowalnosc teorii ewolucji IP: *.ljcrf.edu 10.11.05, 03:33
              pantera01 napisał:
              >Teoria ewolucji nie podaje zadnego kryterium wlasnej falsyfikowalnosci.

              Za arykulem w "The Observer"
              www.guardian.co.uk/life/feature/story/0,13026,1559743,00.html
              As the great biologist J B S Haldane growled, when asked what might disprove
              evolution: "Fossil rabbits in the pre-Cambrian."

              Zycze powodzenia w poszukiwaniu skamienialych kroliczkow w pre-Kambrze ;-)

              Z wlasnej dzialki tez moge dorzucic:
              znajdz sekwencje np. ludzkiego genu odpowiedzialnego za jakis podstawowy proces
              biologiczny w komorce (moze byc np. produkcja ATP) ktory nie bedzie mial
              odpowiednika (na poziomie zarowno funkcji jak i sekwencji) u jakiegos innego
              ssaka. Ba, takie np homeobox genes odpowiedzialne za budowe organow ciala
              podczas embriogenezy mozna sobie w duzym stopniu przerzucac pomiedzy czlowiekiem
              a muszka owocowa -> gen czlowieka zastepuje analogiczny gen muszki. Dziwne to
              jakies, nieprawdaz?

              Zgodzisz sie ze gdyby np. szympans nawijal swoje DNA na bialko histonowe
              zupelnie inne od czlowieczego to zdecydowanie podwazylo by to podstawy teorii
              ewolucji? A bialek takowych to my i szympans mamy wiele... -> roznice sa
              minimalne i nigdy nie w podstawowych mechanizmach. Dalej bedziesz twierdzil i
              utrzymywal ze ewolucyjnego pokrewienstwa pomiedzy czlowiekiem a
              szympansem/sloniem a drozdzami/kokosem a osmiornica nie da sie sfalsyfikowac?
              • pantera01 Re: falsyfikowalnosc teorii ewolucji 10.11.05, 04:44
                Co ma piernik do wiatraka? Samochody i rowery tez maja kolka(!). Czy to
                implikuje ze samochod wywodzi sie od reworu (rowera?)?
                Zaloze sie ze nawet jakby znaleziono fossil rabbits in the pre-Cambrian era to
                tez daloby sie to wytlumaczyc ewolucyjnie.
                Pewnie ze homeoboxy da sie przerzucac miedzy czlowiekiem a muszka, tylko ze do
                tego musisz uzyc mikropipety. Tak na marginesie, skoro tak mozna to masz jakies
                dane na temat muszki z reka?
                Alez nikt nie przeczy ze histony sa podobne, tylko ze z twojego wywodu nic nie
                wynika. Rownie dobrze mozna powiedziec ze ID zaprojektowala organizmy tak zeby
                uzywaly tych samych mechanizmow i czesci zamiennych.
                Na zakonczenie polecam przeczytanie postu i nie implikowanie mi twierdzen
                ktorych nie wypowiedzialem.
                Pozostaje z szacunkiem!
                • Gość: scept89 Re: falsyfikowalnosc teorii ewolucji IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 10.11.05, 18:45
                  pantera01 napisał:

                  > Co ma piernik do wiatraka? Samochody i rowery tez maja kolka(!). Czy to
                  > implikuje ze samochod wywodzi sie od reworu (rowera?)?

                  Slynny "argument" kolkowy... Jedna czesc -> zgoda. Kilkanascie tysiecy czesci
                  (genow) i dalej zadnego wspolnego pochodzenia?
                  Dodatkowo dziedziczymy nie tylko czesci ale i nie-czesci. Takie rodziny
                  repetytywnych sekwencji Alu np. -> znajdziesz je u pawianow i czlowieka. Mamy
                  tez takie same pseudogeny jak szympans.

                  Jak kreacjonism/ID-isci tlumacza pseudogeny? (poza zaprzeczaniem ze pseudogeny
                  istnieja...)

                  > Zaloze sie ze nawet jakby znaleziono fossil rabbits in the pre-Cambrian era to
                  > tez daloby sie to wytlumaczyc ewolucyjnie.

                  Znajdz te kroliki to pogadamy. POdobnie jak skoczysz z 10 pietra i zamiast
                  zamienic sie w mokra plame u podstawy budynku jako ten Superman poszybujesz
                  bezskrzydlowo to zrewidujemy teorie grawitacji. Do tej pory radze uzywanie
                  schodow i wyjasnien ewolucjnych.

                  > Pewnie ze homeoboxy da sie przerzucac miedzy czlowiekiem a muszka, tylko ze do
                  > tego musisz uzyc mikropipety.
                  Zartujesz sobie, prawda? Tu nie chodzi o to czy gen X wprowadzono do muszki od
                  zaplecza. Fakt ze wprowadzono i gen ow dziala swiadczy ze podobne mechanizmy
                  regulacyjne funkcjonuja u Drosophila i u czlowieka.

                  > Tak na marginesie, skoro tak mozna to masz jakies
                  > dane na temat muszki z reka?

                  Witamy Nobliste!. Chetnie sie dowiem jakiz to jeden jedyny gen reke koduje, ze
                  wszystkimi miesniami, koscmi etc. Jakiez to kosci znajdujesz u muszki owocoej?
                  Podziel sie prosze ta informacja to moze to opublikujemy papier obalajacy widac
                  bledne stwierdzenie iz owady kosci nie maja (pancerzyk chitynowy to nie kosc).

                  > Alez nikt nie przeczy ze histony sa podobne, tylko ze z twojego wywodu nic nie
                  > wynika.
                  Gdzie tam. Jesli wykreslisz drzewo filogenetyczne / w prostym jezyku wykres
                  podobienstwa histonow roznych gatunkow to histony czlowieka beda bardziej
                  podobne do histonow szympansa a nie krokodyla nilowego. No chyba ze super-duper
                  istota, spec od trikow ID jakos tak czlowieka na matrycy szympansa uczynila.

                  >Rownie dobrze mozna powiedziec ze ID zaprojektowala organizmy tak zeby
                  > uzywaly tych samych mechanizmow i czesci zamiennych.

                  Rozumiem ze jesli trafisz na opis mitu o Gilgameszu opisujacy potop i
                  przypominajacy opis biblijny to powiesz slowami ID ze autorzy tychze jedynie
                  podobnych/identycznych slow uzywali. Nijakiego pokrewienstwa pomiedzy nimi poza
                  slowami nie ma? A jesli jest to widac musi byc skutkiem boskiego natchnienia
                  (inteligentnego pakowania slow/zdan/koncepci do mozgow ich autorow? Powiedz to w
                  sadzie kiedy zlamiesz copyright albo nauczycielowi kiedy Twoja praca domowa
                  rozni sie od pracy kolegi przecinkami (literowki macie te same).
                  • pantera01 Re: falsyfikowalnosc teorii ewolucji 11.11.05, 06:30
                    O, nie wiedzialem ze powtarzam sie z tym argumentem kolkowym. Po prostu
                    spieszylem sie i musialem cos wymyslic na chybcika wiec wpadlem na te kolka. W
                    dalszej czesci uzywasz logiki "kolkowej" tzn. tlumaczysz jedno przez drugie. Nie
                    tlumacze pseudogenow, nie poczuwam sie do tej roli.Kroliki to Ty wyciagnales,
                    argument podobny do argumentu ID-istow-skoro nie znaleziono to nie znaczy ze nie ma.
                    Co do muszki owocowej to powinienes zrozumiec sarkazm- ze skoro tak latwo sie
                    przenosi geny ludzkie do muszki to przeciez zaden problem zeby muszce
                    wyprodukowac reke. Skoro nie tak latwo, to chyba raczej ten argument przemawia
                    na moja korzysc. Sugestie na temat Nobla przyjmuje z wrodzona mi skromnoscia,
                    podobnie jak oferte wspolpracy!!
                    Z Gilgameszem to juz dales popalic! Nie kwestionuje mitu o potopie, wrecz
                    przeciwnie, o ile mnie pamiec nie myli to wlasnie ateisci roznych masci to
                    robia. Jesli jest wiecej materialow zrodlowych (Biblia i sumeryjskie legendy) to
                    chyba nawet lepiej?
                    • Gość: scept89 Re: falsyfikowalnosc teorii ewolucji IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 11.11.05, 09:07
                      Masz cos do powiedzenia czy w czysta erystyke sie bawisz?

                      ID-ioci tez nic nie tlumacza. Jesli fakt nie zgadza sie z ID-iotologia to sie go
                      ignoruje/przemilcza.

                      Odwracasz kota/czy tez raczej krolika ogonem -> chciales miec falsyfikowalne
                      twierdzenia ewolucyjne to je masz. Teraz pojekujesz ze nie o to Ci chodzilo?

                      > argument podobny do argumentu ID-istow-skoro nie znaleziono to nie znaczy ze
                      >nie ma.
                      Gdzie tam. Prosimy o poczytanie o brzytwie Occam'a. Dla ID-iotow potrzebyny jest
                      dodatkowy niewytlumaczalny Super-Duper Konstruktor widac nie potrzebujacy
                      wytlumaczenia. Ewolucja takowej protezy myslowej nie potrzebuje i dlatego jest
                      znacznie lepszym wytlumaczeniem tego co zaszlo. Uzywasz schodow czy jednak
                      testujesz hipoteze bycia supermanem o wlasnosciach antygrawitacyjnych?

                      >koro tak latwo sie
                      > przenosi geny ludzkie do muszki to przeciez zaden problem zeby muszce
                      > wyprodukowac reke.

                      mozna muszce przy pomocy ludzkiego genu wyprodukowac glowe, tyle ze to bedzie
                      musza glowa. Rozumiem ze do Ciebie wielogenowe uwarunkowania budowy calych
                      organow nie docieraja.

                      Mit Gilgamesza bynajmniej nie swiadczy iz w roznych kulturach byl sobie gosc co
                      podczas potopu ptaszyska wypuszczal (albo ze to byl dokladnie ten sam facet)
                      tylko ze piszacy zapozyczali jak niezbyt pilni uczniacy szkolne wypracowania
                      wczesniejsze historie. Czeste w literaturze i mitach.
                      • pantera01 Re: falsyfikowalnosc teorii ewolucji 11.11.05, 10:05
                        nie wiem co Id-ioci tlumacza labo czego nie. Zadaja konkretne pytania i tyle.
                        Krolika ogonem to nie ja podwracam tylko Ty. Krolik nie ma nic do
                        falsyfikowalnosci teorii ewolucji. Brzytwy Ockhama rowniez nie musisz mi
                        tlumaczyc, moze najpiewr sam ja przemysl. Wyglada na to ze to Ty nie masz
                        zielonego pojecia o "wielogenowych uwarunkowaniach budowy calych
                        > organow". Poza tym mowisz nie na temat.
                        Co ma Gilgamesz do ewolucji to jakos wymknelo sie mojej uwadze. Chyba ze po
                        prostu atakujesz na calego bez zwiazku z tematem.
    • Gość: abhaod no i stworzyl takie inteligentne zwierze, ktore IP: *.pools.arcor-ip.net 07.11.05, 22:32
      ciagle, wszem, i wobec probuje udowodnic swoja wladze nad innymi zwierzatkami
    • Gość: gucio Re: Sąd nad Darwinem IP: *.hsd1.wa.comcast.net 07.11.05, 23:13
      rozumiem, ze twoje dzieciaki nie zyja w sredniowieczu majac takiego
      intelektualiste w domu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka