Taka sobie historia.

25.01.06, 20:41
Witam, nie bardzo wiem jak zacząć, więc zacznę od początku. Początku studiów
doktoranckich, oczywiście. Rozpoczynałam je z wielkim entuzjazmem. Temat
ciekawy, ekologiczny. Pani promotor super wyrozumiała. Czas dzielilam pomiedzy
laboratorium, zajecia ze studentami i meża. Na drugim roku urodziłam
pierwszego syna. Doba mi sie skurczyła, ale jeszcze dawałam radę. Przełomem
był wyjazd do innego miasta wojewódzkiego. Dojezdzałam 2 razy w tygodniu,
dalej jakoś dawałam radę. Na 4 roku urodziłam drugiego syna i już nie daję
rady. Nie mam pojęcia jak to dalej pociągnąć. Strasznie chcę dokończyć studia.
Tylko sił mi już brakuje. Bardzo prosze o wyrozumiałość i dobre słowo. Liczę
na informacje i rady przede wszystkim od młodych mam-doktorantek, jak to
wszystko połączyć i nie zwariowac.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
    • niebo.nad.berlinem Re: Taka sobie historia. 25.01.06, 21:03
      hej:)
      przejrzyj sobie różne stare wątki, ten temat niejednokrotnie się tu pojawiał,
      np. tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16566&w=34657244
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16566&w=25209611&a=25209611
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16566&w=23236761&a=23236761
      mam nadzieję, że znajdziesz tu coś pocieszającego. Ja nie mam dzieci,nie mogę
      zatem niestety niczego Ci poradzić, ale mam nadzieję, że mamy - doktorantki się
      uaktywnią. pozdrawiam i trzymam kciuki:)
      • aga9001 Re: Taka sobie historia. 26.01.06, 07:29
        czesc, Nie wiem czy to pocieszajace; wszytskim ammom doktorantokom jest cieżko,
        ale coż zaciskamy pasa, łykamy łzy prze śmiech i pchamy ten wozek dalej.
        Jedyne co przychodzi mi do głowy to to co wszyskie juz gdzieś tam pisałyśmy;
        pomyśl,że doktorat to Twoja praca. Wynajmnij nianie, proś o pomoc męża i od
        czasu do czasu zrób coś dla siebie.
        He he wiem , że łatwo jest mi tak mówić, ale w chwili obecnej na pustyni mojej
        głowy nic lepszego nie przychodzi mi do głowy.
        Życzę Ci szczególnie wytrwałości i radości .
        Na pewno Ci się uda, bo kobietki silne są nadzwyczaj :)
        • mama.tadka Re: Taka sobie historia. 26.01.06, 09:34
          Doktorat TO JEST twoja praca. Bierz opiekunkę, a dasz radę :) Powodzenia i nie
          poddawaj się :)
    • dorotkas4 Re: Taka sobie historia. 26.01.06, 11:39
      Dzięki dziewczyny. Nie ma wyjścia. Biorę opiekunkę, zamykam sie w pokoju i
      piszę, liczę, kombinuję.
      Już się tak strasznie nie boje, kochane jesteście.
      pozdrawiam
      • wiola87 Re: Taka sobie historia. 26.01.06, 15:46
        Pewnie dziewczyno głowa do góry. Ja urodziłam córke w momencie gdy miłam dwa
        projekty w toku a mała na początku dławiła się i nie mogłam zatrudnić przez to
        niani. Na początku myślałam ze się zabije bo na nic nie miałam czasu. Po pół
        roku odpuściłam troszke pomogła mio mama a ja zajełam się wszystkim po troche
        dzieckiem doktoratem i domem. I wiesz nawet starczyło mi czasu na raz w tyg
        areobik. Potem przyszła niania i rewelacja. Mówie Ci nie dasz rade sama bierz
        kogoś do dzieci i bedzie ok NA PEWNO. Tylko nie zniechęcaj sie do dzieci!!
        Pozdrawiam
Pełna wersja