Dodaj do ulubionych

"dobra uczelnia" a ilość magistrantów/opiekuna...

23.10.06, 19:27
Witam,


[trochę OT bo to forum doktorantów a nie magistrantów...]


jak to jest z ilością magistrantów przypadających na 1 opiekuna pracy...czy
uczelnia określana jako "Dobra uczelnia" (czołówka rankingów) pozwala na to,
żeby 1 opiekun ("promotor") miał tylu magistrantów, od tego nadmiaru
praktycznie nie ma czasu na żadnego z nich? Słyszałem o takiej sytuacji
(gdzie były podejrzenia że promotor/recenzent nie zapoznał się z całą
pracą...)-ale to jest uczelnia z szarego końca wszelakich rankingów...
a może to nie jest zależne od uczelni tylko od promotora/katedry/kierownika
jednostki?
U mnie (AR Wrocław) promotor miał 3 magistrantów (2 z dziennych i 1 z
zaocznych) i raczej nie narzekałem na brak czasu który mi poświęcał.
Obserwuj wątek
    • babazgaga Re: "dobra uczelnia" a ilość magistrantów/opiekun 23.10.06, 20:13
      Jak ja pisałam magisterkę, byłam jedyną dyplomantką mojego profa (PWr). Teraz
      jest zdecydowanie więcej studentów, ale obowiązują nas limity - nie więcej niż 5
      studentów z danego toku studiów, Do niedawna toki były dwa (stacjonarni i
      niestacjonarni), teraz są jeszcze licencjaty, uzupełniające magisterskie itp. Ja
      osobiście przyjmuję taką strategię, że nie "wypełniam" limitów, bo starcza mi
      potem doby na czytanie i sprawdzanie prac.
    • flamengista (śmiech) 23.10.06, 20:45
      "Słyszałem o takiej sytuacji (gdzie były podejrzenia że promotor/recenzent nie
      zapoznał się z całą pracą...)"

      Autentyczne sytuacje:

      1. Promotor po wielu tygodniach nagabywań dostaje dwa rodziały pracy swojego
      magistranta. Na seminarium, przy obecności 8-9 osób przekartkowuje je w ciągu 10
      sekund i mówi "ok";)

      2. W recenzji PRACY DOKTORSKIEJ czytamy "widać wyraźne zaniedbania promotora,
      praca jest napisana łamaną polszczyzną, z dużą ilością błędów ortograficznych"

      3. Na obronie recenzent mówi: "praca zawiera mnóstwo mankamentów w zakresie
      literatury naukowej, ale i ortografii, co obciąża promotora"

      4. Recenzent wywołany z rady wydziału przez dziekanat, który ZAPOMNIAŁ doręczyć
      pracę magisterską, a właśnie zaczyna się obrona. Recenzja "last minute"...

      To tylko parę perełek. Dla równowagi podam, że moją pracę magisterską promotor
      przeczytał "od deski do deski", miałem na każdej stronie adnotacje. Recenzje
      dostałem na dwie strony, łącznie z kwiatkiem "w przypisie nr, str autor twierdzi
      ... co wydaje się dysusyjne, ponieważ...".

      Niestety, to był chlubny wyjątek a nie reguła. Z drugą magisterką było nieco
      inaczej.
      • flamengista PS 23.10.06, 20:46
        U nas standardem jest 8-10 seminarzystów. Tylko na dziennych, do tego
        licencjackie i SUM-y (wieczorowe, zaoczne).

        Profesorowie z "nazwiskami" mają po kilkadziesiąt dyplomantów, nie licząc
        doktoratów.

        Bez komentarza.
        • niewyspany77 Re: PS 23.10.06, 20:50
          Jak to sie przeklada na zlotowki to sie nie dziw.

          Z innej beczki: ile jest ciekawych prac ktore sie chce czytac? Jesli profesor ma
          robic za pana od polskiego (a tak to u nas w humanistyce czesto jest) bo praca
          merytorycznie jest "odwalona" to nie ma sie co dziwic ;)
          • flamengista i dlatego 23.10.06, 20:53
            należy zrezygnować z wymogu pisania prac magisterskich. A licencjackich to już
            na pewno.
            • tocqueville Re: i dlatego 23.10.06, 20:54
              popieram jeśli chodzi o licencjackie,
              podobno rozważają u nas taką opcję
          • flamengista sprawdź skrzynkę 23.10.06, 22:37
            :)
        • dr_in_spe Re: PS 23.10.06, 21:42
          Sami wiemy, że w takich przypadkach to asystenci szczegółowo zapoznają się z
          pracami delikwentów... Smutne ale prawdziwe
          • flamengista a to ciekawe 23.10.06, 22:36
            i bardzo optymistyczne.

            Niestety, ja znam przypadki gdy prac tych nikt nie czyta. Gdyby jeszcze je
            czytał asystent, nie było by tak źle.
            • niewyspany77 pikus 23.10.06, 23:18
              Na UWM wpadnieto na pomysl ze promotor nie musi cytowac prac swoich studentow.

              "Jednocześnie w przypadku korzystania przez promotora z mojej pracy dyplomowej
              zastrzegam sobie anonimowość w zakresie cytowania mnie w zapisie bibliograficznym"

              Czyli rzniemy zywcem. Szczesciem nie przeszlo. Oficjalnie. NIeoficjalnie to z
              tym rozne bywa.

              www.forumakad.pl/archiwum/2006/09/49_krol_jest_nagi.html

      • katriel Re: (śmiech) 24.10.06, 00:17
        flamengista napisał:
        > 2. W recenzji PRACY DOKTORSKIEJ czytamy "widać wyraźne zaniedbania promotora,
        > praca jest napisana łamaną polszczyzną, z dużą ilością błędów ortograficznych"
        > 3. Na obronie recenzent mówi: "praca zawiera mnóstwo mankamentów w zakresie
        > literatury naukowej, ale i ortografii, co obciąża promotora"

        A ja nijak nie rozumiem, dlaczego błędy ortograficzne w pracy doktorskiej to
        miałaby być wina promotora. Promotor ma się znać na swojej (i doktoranta)
        dziedzinie badań, a nie na ortografii. (A jeśli dziedziną badań jest ortografia
        właśnie, to chyba można się spodziewać, że doktorant-polonista nawet
        niepilnowany byków nie sadzi.)

        Dodam: swojej pracy _magisterskiej_ promotorowi w ogóle nie pokazałam przed
        oddaniem do recenzji. Merytoryczną zawartość (tzn. jakie jest twierdzenie) znał,
        bo opowiadałam na seminarium. A w kwestiach językowych uważałam się (i dalej się
        uważam) za bardziej kompetentną od niego, więc nie widziałam powodu, żeby miał
        po mnie cokolwiek poprawiać.
        • flamengista sprecyzuję 24.10.06, 14:58
          "Promotor winien znać się na swojej dziedzinie badań, nie ortografii"

          Owszem, ale są pewne granice przyzwoitości. W przypadku poisanym przeze mnie je
          przekroczono. Z bardzo prostej przyczyny. Doktorantka była cudzoziemką i psim
          obowiązkiem promotora było dopilnowanie również mankamentó językowych tejże
          (skoro uparł się przy doktoracie pisanym po polsku).
          • profes0r Re: sprecyzuję 24.10.06, 21:45
            Noż litości. Praca magisterska ma w swym założeniu dowodzić rudymentarnej
            dojrzałości naukowej magistranta. Magistrant, który nie umie poprawnie korzystać
            z języka pracy, powinien najpierw się takowego naumieć, choćby wskutek tego
            przyszło mu nieco przedłużyć studia. I między innymi dlatego zniesienie
            obowiązku przygotowania pracy magisterskiej DLA WSZYSTKICH to jeden z bardziej
            chorych pomysłów pseudoreformatorów szkolnictwa wyższego. Owszem, jeśli ktoś nie
            ma zamiaru mieć nic wspólnego z nauką po studiach i potrzebny mu jest
            przysłowiowy "papierek", mógłby _ewentualnie_ to sobie odpuścić. Ale nie
            wyobrażam sobie doktoranta, który na pierwszym roku seminarium dopiero zapoznaje
            się z zawiłościami pisania pracy naukowej.
            • niewyspany77 Re: sprecyzuję 24.10.06, 22:01
              profes0r napisał:

              > Ale nie
              > wyobrażam sobie doktoranta, który na pierwszym roku seminarium dopiero zapoznaj
              > e
              > się z zawiłościami pisania pracy naukowej.

              Pytanie: czy studia ucza czegos co - bez wnikania - mozna nazwac "technologia
              pisania pracy naukowej"? Serio pytam bo mnie tego nikt nie uczyl a to co i jak
              pisze jest bardziej efektem podpatrywania tego co pisza ludzie w mojej dzialce
              niz jakiejkolwiek edukacji w tym zakresie.
              • santorsola Re: sprecyzuję 24.10.06, 22:41
                moim zdaniem niektóre studia uczą. Są kierunki, gdzie można np. znaleźć zajęcia
                pt. "organizacja i stylistyka tekstu naukowego". I skoro student pisze przez dwa
                lata pracę to MUSI zachowywać pewne normy i wymogi. I dlatego - kiedy właśnie
                recenzuję kilka prac magisterskich - skrzętnie wytykam niedociągnięcia
                warsztatowe i edytorskie. Promotor mojej magisterki akurat czuwał nad wszystkim:
                rozmiarem czcionki, formułowaniem przypisów (oczywiście poza zawartością
                merytoryczną).
                • niewyspany77 Re: sprecyzuję 24.10.06, 22:49
                  santorsola napisała:

                  > moim zdaniem niektóre studia uczą. Są kierunki, gdzie można np. znaleźć zajęcia
                  > pt. "organizacja i stylistyka tekstu naukowego". I skoro student pisze przez dw
                  > a
                  > lata pracę to MUSI zachowywać pewne normy i wymogi.

                  Oczywiscie. Niektore studia, tak samo jak dla wiekszosci praca magisterska to
                  ostani wiekszy tekst w ich zyciu :)

                  > Promotor mojej magisterki akurat czuwał nad wszystkim
                  > :
                  > rozmiarem czcionki, formułowaniem przypisów (oczywiście poza zawartością
                  > merytoryczną).

                  Ooooo!! ;-)
              • profes0r Re: sprecyzuję 25.10.06, 22:43
                A to już zależy. Może być osobny kurs, może być po prostu dobry promotor na
                seminarium, może też być totalna wolna amerykanka - jak we wszystkich
                dziedzinach życia. A relacji 1 promotor = 1 magistrant to nawet wyobrazić sobie
                nie potrafię.
    • kasiamat00 Re: "dobra uczelnia" a ilość magistrantów/opiekun 25.10.06, 12:22
      bylam jedyna magistrantka mojego promotora; jestem jego jedyna doktorantka;
      wiekszosc moich znajomych byla/jest w podobnej sytuacji (na matematyce, na
      informatyce jest z tym troche gorzej)
      • flamengista o kurcze... 25.10.06, 12:26
        trochę ci zazdroszczę...
        • santorsola Re: o kurcze... 26.10.06, 21:53
          a widzisz... cuda się zdarzają. Nad moją magisterką czuwał promotor, byłam
          pierwszą doktorantką mojej promotor, teraz szczęśliwie (?) zaczynam pierwsze
          seminaria z drugiej strony katedry. Ciekawe co będę mówić za dwa lata przed ich
          obronami...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka