tlenek_wegla
31.10.06, 19:11
Jeden z serwisow internetowych dot patologii srodowiska akademickiego tak oto
wypowiada sie na temat doktorantow polskich uczelni:
"Natomiast ja napisze na podstawie swoich wlasnych obserwacji cos brzydkiego
o doktorantach:
Wiekszosc traktuje doktorat jako sposob zalapania sie na posade uczelniana. W
takie podejscie jest wpisane lizusostwo, uleglosc, nie kwestionowanie 'prawd'
podanych. "
"...doktoranci jako ludzie inteligentni (na polskich uczelniach to
znaczy 'przebiegli') na podstawie obserwacji kto robi karierę dostosowują się
do panujących warunków. Kiedyś nie było takiej demoralizacji jak teraz, więc
współcześni doktoranci to najbardziej dotknięta negatywną selekcją grupa
naukowców"
Dalej czytamy, ze:
"Większość doktorantów, których znam to zahukani, zestresowani i
zakompleksieni i wciąż młodzi ludzie (bez rodzin). Obrona i napisanie przez
nich pracy, nawet po 4 latach, jest wciąż bardzo odległe i nierealne. Dopiero
podczas pisania pracy dociera do nich, że praca musi być na odpowiednim
poziomie. 90% bardzo się stara i dużo z siebie daje. Nikt ich nie uspokaja
czy pociesza, a już na pewno nie utwierdza w przekonaniach. Często takie
prace są napisane na wyrost, są za obszerne.
Na co wiec mlodzi ludzie licza wtym kraju podejmujac studia doktoranckie? Na
tematy samograje i kompetentnych promotorow w osrodkach, w ktorych nagminnie
pozoruje sie nauke i marnotrawi pieniadze podatnikow?
Jak wierzycie w gruszki na wierzbie to macie twarde ladowanie na koniec."
zapomnial WOL, gdy cieleciem byl!!
Czyzby juz zapomnieli?? promotorzy prac jawnie potwierdzaja marnosc swoich
dzialan i obarczaja wina swoje ofiary...