Dodaj do ulubionych

stypenium rządu francuskiego

26.02.07, 20:59
witam! Chciałabym odbyć staż naukowy we Francji. Czy ktoś z Was ubiegał się o
stypendium rządu francuskiego "Bourse de recherche"? Macie moze informacje na
temat szans uzyskania tego stypendium, ,na co kładziony jest nacisk przy
rekrutacji itp.? Instytut, w którym pracuję prowadzi współpracę z INRA, gdzie
chcę robić badania, prowadzimy wspólny projekt badawczy i dostałam
zaproszenie od francuskiego laboratorium, a teraz szukam możliwości
sfinansowania mojego pobytu. będę wdzięczna za wszelkie informacje.
pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • kohomologia Re: stypenium rządu francuskiego 27.02.07, 15:09
      > Czy ktoś z Was ubiegał się o
      > stypendium rządu francuskiego "Bourse de recherche"?

      Ja sie wlasnie ubiegam :-) Mysle, ze to dobry pomysla na sfinansowanie pobytu.
      U mnie ludzi o to wystepowali i zwykle dostawali (przynajmiej na krotkie
      wyjazdy - nie wiem na ile aplikujesz).
      Nie mam pojecia, co sie przy tym najbardziej liczy, ale zgaduje ze istotnym
      elementem jest juz nawiazana wspolpraca i chec strony francuskiej do przyjecia.
      Powodzenia!
      • rrudi Re: stypenium rządu francuskiego 28.02.07, 13:57
        Dziękuję za odpowiedź.Ja aplikowałam na maksymalny okres - na 4 m-ce. zalezy mi
        aby dostać to stypendium, badania chcę wykorzystać w doktoracie. wiesz może
        ile czasu zajmuje ocena tych wniosków?
        pozdrawiam i tez życze powodzenia:-)
        • marcelina_prust Re: stypenium rządu francuskiego 11.03.07, 20:36
          Wiem, że więcej punktów dostają osoby z niskim "stażem", tzn. im młodszy rok
          studiów tym lepiej i takie, które z żadnych stypendiów jeszcze nie korzystały. W
          zeszłym roku wyniki były w połowie maja jakoś.
        • mama.tadka Re: stypenium rządu francuskiego 12.03.07, 12:53
          Bylam dwa razy na takim stypendium. Jak napisala Marcelina pierwszeństwo mają
          ci, co jeszcz nigdy takiego stypendium nie dostali. Mnie przyznano drugi raz,
          bo nie bylo ogromnej ilości chetnych :)
          • rrudi Re: stypenium rządu francuskiego 14.03.07, 19:07
            A na jaki okres przyzanli Ci to stypendium? Ja aplikowałam na maksymany czas
            tzn. na 4 miesiące.
            To pocieszające, ze nie ma nawału chętnych. Ja dwa razy byłam na zagranicznym
            stypendium ale to nie bylo stypendim rządu francuskiego. Jestem dobrej myśli,
            szkoda tylko,że wyniki rekrutacji dopiero w maju...
            • kohomologia Re: do rrudi 12.07.07, 17:13
              I jak? Dostalas?
              • rrudi Re: do rrudi 15.07.07, 19:50
                Dzięki za pamięć:-) Dostałam, co prawda tylko na 2 miesiące (aplikowałam na 4),
                ale INRA, gdzie jadę, sfinansuje mi dodatkowy miesiąc. Jadę za 2 miesiące i
                zastanawiam się czy zdążę nauczyć się podstaw francuskiego;-) Pozdrawiam:-)
                • kohomologia Re: do rrudi 16.07.07, 14:24
                  To gratuluje!

                  >Dzięki za pamięć:-)

                  Przypomialam sobie o Tobie probujac odzyskac pieniadze od rzadu francuskiego.
                  Bo rozstrzygniecie konkursu bylo w tym roku pozno, a ja jesli mialam tu
                  przyjechac to tylko w lipcu (jestem w Francji juz od dwoch tygodni). Wiec
                  wszystko bylo na wariata, ale w koncu udalo sie i juz mam za co tu zyc i
                  mieszkac ;-)

                  > Jadę za 2 miesiące i
                  > zastanawiam się czy zdążę nauczyć się podstaw francuskiego;-)

                  A nie znasz ani troche? Przyda Ci sie! Pani, przeznaczona do obslugi studentow
                  zagranicznych oczywiscie nie mowila po angielsku. Ze o zakwaterowaniu w
                  akademiku nie wspomne.

                  Pozdrawiam cieplo z upalnego Grenoble!
                  • rrudi Re: do rrudi 23.07.07, 10:26
                    Rozumiem, że też otrzymałaś finansowanie pobytu?
                    Przyznaję, że język to dla mnie spory kłopot, bo nie znam go wcale. Na
                    podstawie moich poprzednich doświadczeń wyjazdowych (Niemcy, Belgia) doszłam do
                    wniosku, że w instytucjach naukowych każdy zna angielski:-) Liczę jednak, że
                    jakoś mi się uda, zreszta jadę tylko na trzy miesiące. Pozdrawiam justyna
                    • kohomologia Re: do rrudi 23.07.07, 13:27
                      > Przyznaję, że język to dla mnie spory kłopot, bo nie znam go wcale. Na
                      > podstawie moich poprzednich doświadczeń wyjazdowych (Niemcy, Belgia) doszłam
                      do
                      > wniosku, że w instytucjach naukowych każdy zna angielski:-) Liczę jednak, że
                      > jakoś mi się uda, zreszta jadę tylko na trzy miesiące.

                      To ja Ci radze nauczyc sie przed wyjazdem choc kilku podstawowych zwrotow (moja
                      kolezanka pojechala na rok do Paryza ze zdaniem, "przykro mi, nie mowie po
                      francusku" ;-)
                      Jak ktos mowi kiepsko, ale probuje, nawet mowiac im ze nie rozumie, zaczyna od
                      dzien dobry po francusku itp, to jest OK. Jak zaczniesz po angielsku, to sie od
                      razu uprzedza. Taka nacja. A gdzie jedziesz? Bo w takim Paryzu moze jest troche
                      lepiej.
                      I o ile w instytucji to ja nawet nie probuje uzywac francuskiego, bo
                      towarzystwo jest miedzynarodowe, to sprawy typu akademik (a gdzies musisz
                      mieszkac. Pieniedzy szalonych, to oni na tym stypendium nie daja. Chyba ze
                      instytut jest Ci w stanie zapewnic jakies tanie lokum) A akademik sie
                      stypendyscie nalezy, tylko jak napisala moja kolezanka poproszona o pomoc - pod
                      ten adres musisz napisac list po francusku, a potem dodala juz Ci go pisze ;-)
                      Wiekszosc stron CROUSu i EGIDE (jedna z tych instytucji da CI pieniadze na
                      miejscu) jest po francusku, a klikniecie w angileska wersje wyslalo mnie... do
                      innej strony po francusku. I tylko machajac rekami moze byc trudno. Moze jakies
                      rozmowki? Jak juz pisalam nawet dziewczyna dajaca mi pieniadze po przyjezdzie,
                      czyli przeznaczona do obslugi studentow zagranicznych po angielsku nie mowila.
                      Kiedys bylam na konferencji we Francji, ktorej oficjalnym jezykiem byl
                      angielski, tylko ze sekretarka nie mowila w tym jezyku. Dosc ciekawie
                      zalatwialo sie w zwiazku z tym rozne rzeczy ;-) Coz, taka uroda tego narodu.



                      • marcelina_prust Re: do rrudi 25.07.07, 21:12
                        RRudi, słuchaj Kohomologii ! Francuzi ciągle cierpią na kompleks upadłego
                        imperium , angielskomówiących z latarką tam szukać.

                        Ostatnio miałam dość głupawą sytuację - w Empiku widzę przy kasie podstarzałego
                        Francuza, któremu pani tłumaczy "second floor, second floor", pokazując przy tym
                        ręką liczbę dwa i palcem do góry. A on nie rozumie, albo udaje, że nie rozumie.
                        Żal mi się dziewczyny zrobiło, podeszłam, żeby pomóc, potłumaczyłam, bęcwał
                        zrozumiał. Chłopak, który też obsługiwał kasę, powiedział do mnie, że on może
                        porozmawiać ... po angielsku, niemiecku, rosyjsku. Po francusku akurat nie umie
                        (pech, nie?). A monsieur na odchodnym, z triumfującym uśmieszkiem do chłopaka:
                        Widzi pan, że to się czasem przydaje! (mając na myśli oczywiście znajomość
                        francuskiego). Myślałam, że dziada kopnę w cztery litery.

                        W sumie taka sobie anegdotka, ale dość dobrze oddaje stosunek tej nacji do nauki
                        języków obcych.
                        • rrudi Re: do rrudi 27.07.07, 08:32
                          Kohomologia i Marcelina_Prust - dzięki za te wszystkie rady! Jednak troszkę
                          mnie przestraszyłyście. Kupiłam więc podręcznik dla początkujących i jakieś
                          rozmówki i zaczęłam się uczyć:-) Tak naprawdę to jestem dobrej myśli, zawsze
                          mogę poprosić jakiegoś pracownika z instytutu, gdzie będę pracować, aby mi
                          pomógł w załatwieniu najważniejszych spraw. Mieszkanie już mam, w samym centrum
                          Nantes - co prawda nie jest tanie ale za to w pięknym miejscu. Sama jakoś sobie
                          zorganizuję wieczory, jakiś klub sportowy na pewno się znajdzie. Pozdrawiam :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka