Dodaj do ulubionych

publikacje internetowe

13.09.07, 16:32
Witam,
Bardzo chciałabym się dowiedzieć, jaki jest status internetowych
publikacji naukowych. Czy publikacje internetowe liczą się do
dorobku? A jeśli tak, to jakie muszą spełniać wymagania? Czy
wystarczy, aby były recenzowane przez profesora?
pozdrawiam,
A.
Obserwuj wątek
    • niewyspany77 Re: publikacje internetowe 13.09.07, 16:42
      assunta2 napisała:

      > Witam,
      > Bardzo chciałabym się dowiedzieć, jaki jest status internetowych
      > publikacji naukowych. Czy publikacje internetowe liczą się do
      > dorobku? A jeśli tak, to jakie muszą spełniać wymagania? Czy
      > wystarczy, aby były recenzowane przez profesora?

      Chcesz pozniej widziec swoj tekst splagiatowany w co nastej magisterce w
      temacie? Net jest dobry do publikacji abstraktow i nic wiecej. Moim zdaniem
      oczywiscie. Chyba ze ktos swiadomie tego chce.
      • assunta2 Re: publikacje internetowe 13.09.07, 16:50
        Masz rację, że w co nastej byłby splagiatowany, ale może w co nastej
        byłby też uczciwie zacytowany z podaniem autora, tytułu itp. A takie
        cytowanie mogłoby upowszechnić badania autora tekstu.
        • niewyspany77 Re: publikacje internetowe 13.09.07, 17:04
          assunta2 napisała:

          > Masz rację, że w co nastej byłby splagiatowany, ale może w co nastej
          > byłby też uczciwie zacytowany z podaniem autora, tytułu itp. A takie
          > cytowanie mogłoby upowszechnić badania autora tekstu.

          Dokladnie tak. Tylze ze do takich manewrow mozesz dac wlasnie abstrakt :)
          Dlatego tez pisalem o swiadomym umieszczaniu tekstow w sieci - ja np. po obronie
          zrobie sobie mala stronke-wizytowke gdzie bede umieszczac wszystkie a) teksty
          opublikowane drukiem - w calosci, b) teksty w druku - abstrakty, po publikacji
          ida do pkt a i c) working papers czyli to nad czym aktualnie siedze. Mysle, ze
          to nie jest zla idea.
      • flamengista Re: publikacje internetowe 14.09.07, 09:04
        Jak zazwyczaj się zgadzam z Szanownym Kolegą i szanuję jego zdanie, tak teraz
        absolutnie muszę zaprotestować.

        Splagiatowanie tekstu - nie tylko w magisterce czy pracy zaliczeniowej, ale i
        doktoracie i (o zgrozo) habilitacji - grozi każdemu autorowi. Nawet temu, który
        opublikował swoje DZIEŁO w zeszytach naukowych szkoły w Pipidowie Dolnym w
        ilości 100 egzemplarzy, które obecnie pleśnieją w magazynach lokalnej biblioteki.

        Jednak publikacja internetowa paradoksalnie ZABEZPIECZA INTERESY autora tekstu.
        Plagiat o wiele łatwiej wychwycić i udowodnić. Co więcej, są też poważne atuty
        jeśli chodzi o dostępność tekstu i liczbę potencjalnych czytelników.

        Ja np. umieściłem wstępną wersję badań do mojego doktoratu (wraz z modelem) w
        working paper po angielsku w sieci. Kilkadziesiąt osób go ściągnęło na swój
        komputer, mam kilka uwag. No i pomysłu nikt mi nie ukradnie, co wcale nie jest
        wykluczone przy wysłaniu tekstu do recenzji nawet w renomowanym journalu.
        • niewyspany77 Re: publikacje internetowe 14.09.07, 22:12
          flamengista napisał:

          > Jednak publikacja internetowa paradoksalnie ZABEZPIECZA INTERESY autora tekstu.

          Pozwole sie niespecjalnie zgodzic i niespecjalnie niezgodzic. To zalezy.
          Generalnie, musialbys udowodnic, ze tekst jest Twojego autorstwa. Z ciekawosci
          spytam, jak udowodnisz, ze to Ty jestes autorem dziela a nie Jasiu Kowalski,
          ktory zrobil copy-paste na swojej stronie. Zalozmy, ze Jasiu Kowalski jest
          podobnym naukowcem, ma podobne zainteresowania.

          > Plagiat o wiele łatwiej wychwycić i udowodnić. Co więcej, są też poważne atuty
          > jeśli chodzi o dostępność tekstu i liczbę potencjalnych czytelników.

          Otoz nie. Date pliku internetowego mozesz sobie ustawic na taka, jaka chesz.
          Jesli juz, musialbys miec logi z serwera, ze taki plik wyszedl od Ciebie. Tyle
          ze takie rzeczy rzadko kiedy trzyma sie w nieskonczonosc.

          > Ja np. umieściłem wstępną wersję badań do mojego doktoratu (wraz z modelem) w
          > working paper po angielsku w sieci. Kilkadziesiąt osób go ściągnęło na swój
          > komputer, mam kilka uwag. No i pomysłu nikt mi nie ukradnie, co wcale nie jest
          > wykluczone przy wysłaniu tekstu do recenzji nawet w renomowanym journalu.

          Tu sie absolutnie nie zgodze. Jesli chodzi o wyslanie w siec, to masz 100% szans
          na kradziez pomyslu jak i w wersji papierowej. Poza tym wyraznie piszesz, ze
          "wstepna". Wstepne niezobowiazujace pierdoly to sobie mozna umieszczac.

          Argument jakoby cytaty w magisterkach byly "wazne" jest troche niezyciowy, bo
          rownie dobrze moga byc w pismie ktorych nikt nie czyta w bibliotece wiejskiej
          Pipidowa Dolnego. Tak naprawde liczy sie jesli Cie ktos zacytuje w dobrym,
          renomowanym periodyku, ewentualnie zacytuje Cie ktos naprawde wazny. Wtedy masz
          full cytatow, bo przeca skoro Gruba Ryba chwali to musi byc ok ;)
          • niewyspany77 PS 14.09.07, 22:18
            Zapomnialem o jednym. Jako ze publikacje internetowe nie maja punktacji
            ministerialnej, robienie ich jest delikatnie nazywajac, ekstrawagancja.
            Szczegolnie dla naukowca na dorobku.
            • tocqueville Re: PS 15.09.07, 00:07
              Artykuły w recenzowanych pismach internetowych są punktowane.
              Od 1 do 3 punktów.
              • niewyspany77 Re: PS 15.09.07, 01:09
                tocqueville napisał:

                > Artykuły w recenzowanych pismach internetowych są punktowane.
                > Od 1 do 3 punktów.

                Ok, cofam, tyle ze nie bylo mowy o "recenzowanym pismie internetowym" a
                swobodnej publikacji, w moim rozumieniu.

                Apropo. Czemu tylko 1-3? Przeciez chyba za recenzowane o zasiegu miedzynarodowym
                nalezy sie 4-6? Czy mi sie myli?
            • flamengista Re: PS 17.09.07, 22:05
              Co innego publikacja internetowa, do tego w nierecenzowanym czasopiśmie
              internetowym (faktycznie, mało opłacalne), a co innego - umieszczenie working
              papera w sieci.

              W mojej sytuacji chodziło o zebranie jakiś komentarzy i sprawdzenie, jaka będzie
              reakcja na mój pomysł.
          • flamengista Re: publikacje internetowe 17.09.07, 22:01
            "Generalnie, musialbys udowodnic, ze tekst jest Twojego autorstwa. Z ciekawosci
            spytam, jak udowodnisz, ze to Ty jestes autorem dziela a nie Jasiu Kowalski,
            ktory zrobil copy-paste na swojej stronie"
            Jak? Bardzo prosto.

            Umieszczam tekst w pewnej sieci badawczej, gdzie istnieje cała procedura
            zamieszczania tekstów w internecie.

            W rezultacie obok pliku, który umieszczasz masz info:
            - kiedy tekst wpłynął do tej instytucji;
            - kiedy go zamieszczono;
            - kiedy wprowadzano w nim zmiany przez autora.

            Tak więc czarno na białym masz dowód, że ty jesteś autorem tego dzieła.
            Plagiator może sobie robić copy-paste, ale musiałby dla zakamuflowania swojego
            oszustwa włamać się do ich sieci i pozmieniać dane w serwerze.

            To jest oczywiście możliwe, ale mało prawdopodobne...
            • niewyspany77 Re: publikacje internetowe 17.09.07, 22:27
              A, to zmienia postac rzeczy. Myslalem, ze po porstu luzem wystawiasz w sieci.
      • carnivore69 Re: publikacje internetowe 17.09.07, 23:50
        Rowniez w tym przypadku jest szkola falenicka i szkola otwocka. W pierwszym
        przypadku wypuszczasz w swiat na wpol wypieczony artykul zeby zasygnalizowac, ze
        nad czyms tam pracujesz. Zaleta takiego rozwiazania jest feedback na stosunkowo
        wczesnym etapie pracy i odstraszenie potencjalnej konkurencji (czyli 'preemptive
        strike').

        Wg szkoly otwockiej natomiast decydujesz sie na wypuszczenie w swiat w 100%
        dopracowanego artykulu (co nie oznacza, ze po uwagach recenzentow nie bedziesz
        go jeszcze wielokrotnie zmieniac). Zaleta jest to, ze nikt nie napisze artykulu
        "ulepszajacego" Twoj na wpol wypieczony pomysl. I ze nie bedziesz musial
        tlumaczyc swiatu, ze jestes w pelni swiadomy wszelkich niedociagniec obecnej
        wersji artykulu i planujesz ich usuniecie.

        Sam uwazam druga strategie za duzo bardziej komfortowa. (Imitatorzy bywaja
        bardzo szybcy.)

        Pzdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka