Dodaj do ulubionych

zajęcia ze studentami

27.02.08, 12:29
Zajęcia dydaktyczne - obowiązek każdego doktoranta.
Co o nim sądzicie ? Jak oceniacie prowadzenie zajęć (ćwiczeń,
konwersatoriów, wykładów) z Waszymi "poszukującymi wiedzy",
pilnymi ;) podopiecznymi ?

Ja osobiście, prowadzę zajęcia z dwóch rożnych przedmiotów. Jeden
jest mi bardzo bliski i mogę go wykładać godzinami, a drugi ....
lepiej nie pisać. :)

Jak to jest u Was ?
Macie jakieś sposoby zainteresowania studenta niezbyt ciekawym
tematem ?

pzdr,
doktorant.ka

Obserwuj wątek
    • tocqueville Re: zajęcia ze studentami 27.02.08, 12:46
      wszystko zależy od tego z kim będziesz miała zajęcia
      - jeśli trafisz na studentów dziennych na kierunku gdzie było kilkunastu
      kandydatów na miejsce zajęcia będą płynąć niemal same - świetna sprawa
      - a jeśli trafisz na grupę tzw. papierkowców (którzy przyszli na studia dla
      papierka, a nie po to, aby się męczyć) to można załamać ręce - możesz próbować
      prowadzić zajęcia jeżdżąc na rowerze - może w ten sposób jakoś ich zainteresujesz
      • doktorant.ka Re: zajęcia ze studentami 27.02.08, 13:18
        Nie mogę zgodzić się z Twoją teorią odnośnie "papierkowców" i osób
        zainteresowanych zajęciami.
        Nie jest możliwe, by na jednym roku byli sami pilni studenci, a na
        innym tylko tzw. "olewusy".

        Dodam jeszcze, że wykładając jeden przedmiot mam wrażenie, że
        potrafię mówić zrozumiale, posługując sie wieloma przykładami z
        życia. Z drugim przedmiotem jest zupełnie inaczej. Sztywno trzymam
        się teorii, wyników badań itp. Przyznaje, że nie czuje sie zbyt
        pewnie w tym zagadnieniu, gdyż kończyłam zupełnie inny kierunek
        studiów.
        :/
        • tocqueville Re: zajęcia ze studentami 27.02.08, 13:29
          To nie teoria to PRAKTYKA.
          prowadziłem już różne zajęcia na 5 kierunkach, na wszystkich trybach (lic, mgr,
          uzup/ dzienne, zaoczne, wieczorowe) i uwierz, że zdarzają się grupy świetne i
          grupy bardzo słabe. W tych ostatnich, niezależnie od twojego wysiłku, starań czy
          inwencji, bywa ciężko.
          • doktorant.ka Re: zajęcia ze studentami 27.02.08, 13:39
            Dobrze,
            ale czy kiedykolwiek prowadziłeś zajęcia z, powiedzmy inżynierii po
            kierunku humanistycznym ?
    • wichajster4 Re: zajęcia ze studentami 27.02.08, 20:58
      > Ja osobiście, prowadzę zajęcia z dwóch rożnych przedmiotów. Jeden
      > jest mi bardzo bliski i mogę go wykładać godzinami, a drugi ....
      > lepiej nie pisać. :)
      Witaj w klubie. Akurat w semestrze letnim mam zajęcia z przedmiotu
      którego nie darzę sympatią.
    • anoutskha Re: zajęcia ze studentami 27.02.08, 21:42
      witam w klubie - ja w tym semestrze mam dwa przedmioty, których nie czuję w ogóle:-) Niby miałam je na studiach,ale powiedzmy, że nie byłam w nich najmocniejsza. Nie mam wyrzutów sumienia, bo uczę studentów szkoły niepaństwowej, co więcej nie są to ich przedmioty kierunkowe. Niemniej jednak wychodzę z założenia - pomna własnych doświadczeń - że niczego nie można robić nudno i sztampowo!!! Sucha teoria, pożółkłe kartki z przykładami i smętnie przysypiający za katedrą prowadzący powinni być eliminowani (mogłyby rządzić tym prawa rynku:-)) Pamiętacie pewnie ze studiów takie zajęcia (a może ja miałam pecha, że takie mi się trafiały). Teraz wiem, że najlepsza jest złota reguła moich znajomych, a teraz też moja:
      "Tell them and they will forget, show them and they will understand, involve them and they will remember". I gwarantuję, że jest to możliwe - nawet jeśli nie docenią tego wszyscy w danej grupie, to znajdzie się część, która naprawdę będzie Wam za to dziękować. A dla tekiej grupy - warto się starać. I niech nikt nie mówi, że z niektórymi przedmiotami się nie da. Miałam dziś ćwiczenia ze statystyki - prawie wszyscy byli aktywni i każdy miał coś do powiedzenia, a wydaje się, że to przedmiot, z którym już nic ciekawego nie da się zrobić.
      Skoro już trzeba mieć zajęcia (ja akurat szalenie to lubię), skoro inni nie przychodzą do nas, jak do sklepu, ale to, co im przekażemy ma zostać gdzieś w ich głowach, to róbmy to najlepiej jak się da, bo w przeciwnym razie nie warto. Ani siebie męczyć, ani innych.
      A co do przedmiotów, których się za bardzo nie zna, to po pierwszym semestrze "stresów i męczarni" musi być lepiej.
      Głowa do góry:-)
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka