21.05.08, 20:31
Mam problem i pytanie :Czy ktoś się orientuje jakie są
zasady "afiliowania "publikacji?Wydałam książkę w wydawnictwie
prywatnej uczelni.Sprzedałam im prawa autorskie do tej
publikacji.Ale właściwym i jedynym miejscem mojego zatrudnienia
(etatowego) jest uniwersytet.Oświecony dziekan naszego wydziału (na
uniwersytecie)twierdzi, że coś takiego (copyright by +nazwa
prywatnej uczelni w stopce)jest równoznaczne z moim afiliowaniem się
przy owej uczelni,a nie przy uniwersytecie.Moim zdaniem to
bzdura .Nigdzie nie napisałam, że jestem pracownikiem tamtej uczelni
(bo nie jestem).Orientuje się ktoś czy rzeczywiście zawartość stopki
i komunikat o prawach autorskich oznacza afiliację ?Jak dla mnie
nielogiczne.Czekam na sugestie.A
Obserwuj wątek
    • niewyspany77 Re: afiliacja 21.05.08, 21:19
      Jak dla mnie sprawa jest tak: afiliowalas ksiazke, tzn przez to Uniwerek nie
      moze jej brac pod uwage w spisach publikacji ani w obliczaniu Twojego dorobku,
      ktore byloby jej potrzebne do czegos tam. To znaczy, ksiazka poszla na konto tej
      prywatnej i uniwerek nie moze jej podciagnac pod Twoj dorobek, czyli jak przy
      nastepnej ocenie nie mozesz sobie wliczyc tej publikacji w dorobek uczelniany.
      Stad anse dziekana sa - biorac pod uwage dobro uczelni - calkiem z sensem.
      • babazgaga Re: afiliacja 21.05.08, 22:03
        Niestety, trzeba chyba przyznać rację niewyspanemu, szczególnie dlatego, że
        prawo autorskie podobno stanowi, że autorskie prawa majątkowe wytworu
        stworzonego w ramach umowy o pracę domyślnie przysługują pracodawcy. Czyli,
        jeśli piszesz książkę w ramach pracy na uczelni X, to ona ma prawo do tego
        tekstu, do wydania jej w swojej oficynie/wydawnictwie itp., i dopiero kiedy nie
        wyrazi chęci (wyraźnie, pewno też pisemnie), wlno ją wydać gdzie indziej.
        • malgunia Re: afiliacja 21.05.08, 22:33
          A co z art, np wydanym rpzez Elseviera czy Springera ? Tam tez jest
          wzmkianka: copywrights Elsevier lub Springer itd. i nie ma nic o
          uczelni...
          Tez moga mi zabronic tam publikowac, bo sa zeszyty naukowe mojego
          grajdolka??
          Wiem, ze to ciut inna sytuacja, bo podaje sie adres do
          korespondencji, ale tak czy inaczej prawa do tekstu ma wydawnictwo,
          a nie szkola.
      • aistionnelle Re: afiliacja 21.05.08, 22:43
        No i w tym sęk ja tą książkę wydałam w wydawnictwie prywatnej szkoły
        czysto komercyjnie , jak tłumaczyła mi redaktor w wydawnictwie :nie
        jestem pracownikiem tej szkoły=nie zaliczają mnie do minimum
        kadrowego=nie mogą liczyć tego do swojego dorobku. I nadal nie
        rozumiem o co chodzi z afiliacją ? W jaki sposób rzekomo afiliowałam
        się przy tej szkole ? Wydając ją w jej wydawnictwie ?/sprzedając im
        prawa autorskie?A
        • niewyspany77 Re: afiliacja 21.05.08, 23:03
          "Sprzedałam im prawa autorskie do tej publikacji" NIe ma czegos takiego jak
          sprzedac prawa autorskie, co najwyzej majatkowe (ale ja sie nie bardzo znam).
          Natomiast odpowiedz na Twoje pytanie udzielila baba - "autorskie prawa majątkowe
          wytworu stworzonego w ramach umowy o pracę domyślnie przysługują pracodawcy".
          Czyli moze nie afiliowalas sie, ale Twoja uczelnia teraz ma z tego guzik, a Ty
          nie mozesz tego wliczyc do swojego punktowanego dorobku.
          Przynajmniej ja to tak rozumiem i nadal podtrzymuje ze dziekan slusznie wylewa zale.
          • pr0fes0r Re: afiliacja 21.05.08, 23:13
            A ja stanę po stronie aistionnelle. Wydaje mi się, że jej dziekan nie ma cienia
            racji, o ile w książce jest jasno powiedziane, że jest ona pracownikiem Dobrej
            Uczelni Państwowej A, nie zaś Złej Uczelni Prywatnej B. Bo na tym przede
            wszystkim polega zaliczenie publikacji do dorobku w A lub B. W czasopismach jest
            prościej, bo afiliację podaje się zaraz pod nazwiskiem autora, ale z książkami
            jest dokładnie tak samo, inaczej wydawanie książek poza wydawnictwem własnej
            uczelni byłoby rzadkością. A przecież jeśli mi się pofarci i wydam książkę w
            Cambridge University Press, to nie pójdzie ona na konto Cambridge, tylko mojej
            macierzystej uczelni.
    • niewyspany77 Re: afiliacja 21.05.08, 23:22
      OK. Mysle ze zadna polska uczelnia nie bedzie robic problemu z wydaniem
      publikacji w oxford/cambridge/columbia i temu podobnymi. Mowimy wszak o
      wydawnictwie Wyzszej Szkoly i przekazaniu jej praw majatkowych, co niekoniecznie
      upowaznia do chlupy i dumy (Nie)Dobrej Uczelni Panstwowej.
      • niewyspany77 Re: afiliacja 21.05.08, 23:22
        (te wyzej mialo is jako odp dla pr0fes0ra - pomerdalo mi sie).
        • pr0fes0r Re: afiliacja 21.05.08, 23:42
          Jasne, ale mimo to wydawnictwo to jest wydawnictwo, a nie uczelnia jako taka.
          Książkę wydaje się tam, gdzie ją chcą wydać, i z afiliacją nie ma to nic
          wspólnego. Może co najwyżej wyglądać niepolitycznie, ale jeśli deklarujesz
          afiliację we wstępie czy notce o autorze, nie można się do tego przyczepić.
          • aistionnelle Re: afiliacja 22.05.08, 00:18
            Dzięki serdeczne wszystkim za odpowiedzi.Pewnie będę musiała
            odwiedzić radcę prawnego i zasięgnąć jego opinii.Głupota moja
            polegała na tym, że się nie zaafiliowałam ani jako pracownik
            Uniwersytetu ani prywatnej szkoły( w artykule prościej -pisze się w
            nagłówku), a tu obwieszczenie we wstępie ani na okładce nie przyszło
            mi do głowy.Natomiast żale dziekana wydają mi się bezzasadne -chce
            czerpać korzyści z mojego dorobku niech da pieniądze na jego
            wydanie -proste.Wydałam tam gdzie wydałam bo mialam taką możliwość,
            w wydawnictwie uniwersyteckim czekałabym parę lat, a tu sprawy
            zamknęły się w ciągu kilku miesięcy.Pozdrawiam A
          • babazgaga Re: afiliacja 25.05.08, 16:34
            pr0fes0r napisał:
            > Książkę wydaje się tam, gdzie ją chcą wydać, i z afiliacją nie ma to nic
            > wspólnego. Może co najwyżej wyglądać niepolitycznie, ale jeśli deklarujesz
            > afiliację we wstępie czy notce o autorze, nie można się do tego przyczepić.

            Buuuu chciałabym, żeby u mnie tak było. Panowie Rektorostwo trzydzieści razy
            ogladają każdą wydawano złotówkę, nawet taką z grantu. Pracuję na technicznej
            uczelni, ale w branży społecznej, i co z tego, że oficyna uczelniana jest
            renomowana jeśli chodzi o wydawnictwa techniczne, to jednak książka wydana w tej
            oficynie przz nasz zakład pójdzie na przemiał, do nikogo nie dotrze, a w innym
            wydawnicwie mogłaby okazać się sukcesem. I jak to się skończy? Na 99% zabronią
            nam wydać książki "na zewnątrz":(:(
            A moim zdaniem problemem, za który dostaje aistionnelle jest po prostu to, że
            nikogo nie zapytała o zgodę. Bo to jej uczelnia ma "pierwoprawo" do wytworów.
            I jak najbardziej, mogą zabronić publikować na zewnatrz, jak są zeszyty, prawo
            na to pozwala. Ale oczywiscie nikt sie nie wyglupi i tak nie zrobi.
            Weź udział wbadaniu z zakresu psychologii ekonomicznej:)
            • pr0fes0r Re: afiliacja 25.05.08, 17:01
              A to mnie zaciekawiłaś - jakie prawo daje uczelni pierwszeństwo wydania prac
              naukowych jej pracowników? Mogę prosić o namiary?
              • niewyspany77 Re: afiliacja 25.05.08, 17:13
                No jesli cos sie stworzy w ramach umowy o prace to prawa majatkowe czy cos tam
                (nieistotne) naleza do pracodawcy. To znaczy, jesli aistonelle ma etat
                naukowo-dydaktyczy, to pracodawca ma powody marudzic, ze ma prawo do tego co
                zrobi w ramach naukowych. Tak dziala w koncu afiliacja co nie? No chyba ze sie
                myle, ale niech ktos zatem mi dokladnie wylozy.
              • babazgaga Re: afiliacja 25.05.08, 18:39
                Ustawa prawo autorskie

                art. 12 prawa autorskiego, ustęp 1 stanowi, że:

                "Jeżeli ustawa lub umowa o pracę nie stanowią inaczej, pracodawca którego
                pracownik stworzył utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy,
                nabywa z chwilą przyjęcia utworu autorskie prawa majątkowe w granicach
                wynikających z celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron".

                Powyższy przepis ma zastosowanie, gdy strony (pracodawca ­pracownik) nie
                uregulowały w umowie o pracę komu przysługiwać będą majątkowe prawa autorskie do
                dzieła stworzonego przez pracownika. A zatem rozpatrywanie ewentualnych kwestii
                majątkowych praw autorskich do utworu pracowniczego, rozpocząć należy od analizy
                postanowień umowy o pracę. Należy jednak jasno podkreślić, że pracodawca może
                nabyć na podstawie omawianego przepisu jedynie majątkowe prawa autorskie do
                utworu. Zgodnie bowiem z art. 16 prawa autorskiego osobiste prawa autorskie
                pozostają wyłącznie na rzecz twórcy i nie podlegają zrzeczeniu się lub zbyciu. W
                jednym z swoich orzeczeń Sąd Najwyższy (wyrok SN z 26.06.1998 I PKN 196/98 OSNAP
                1999/14/454) stwierdził, że "Jeżeli wykonanie obowiązków ze stosunku pracy ma
                polegać na działalności twórczej pracownika od woli stron zależy do kogo należeć
                będą autorskie prawa majątkowe. Nieokreślenie w umowie o pracę własności tych
                praw powoduje, że w granicach wynikających z umowy o pracę i zgodnego zamiaru
                stron, autorskie prawa majątkowe do tych utworów nabywa pracodawca z chwilą ich
                przyjęcia".

                Więcej tutaj www.biznes.meble.pl/pl/433,434/434/strona1/art107.html
                • sanna-ho Re: afiliacja 25.05.08, 19:19
                  A jak się to ma w przypadku pracy studenckiej?
                  Kiedy np. chcę wydać swoją pracę magisterską - czy uczelnia ma do niej
                  jakiekolwiek prawa? Niby pisane pod kierunkiem promotora (pracownika), ale
                  jednak jest to utwór osoby niezatrudnionej.
                  • babazgaga Re: afiliacja 25.05.08, 19:46
                    Z ego co pamiętam (kiedyś miałam takie zajęcia w ramach studiów doktoranckich)
                    to jest dokładnie tak samo, osobiste są niezbywalne, majątkowe ma uczelnia.
                    Szczególnie to ma znaczenie np. przy jakichś wynalazkach technicznych robionych
                    w ramach magisterek.
                    • alba.alba Re: afiliacja 26.05.08, 01:07
                      To wobec tego jakie znaczenie ma pisemne oświadczenie studenta załączone do pracy magisterskiej, w której ma określić, czy wyraża zgodę na udostępnianie tej pracy czy nie? Jeżeli nie wyraża zgody, to uczelnia nie ma żadnych praw majątkowych do tej pracy? Nie możemy chyba przyjąć, że z automatu uczelnia ma prawa do tej pracy, bo to chyba od woli studenta zależy.

                      Prawo autorskie jest mi obce, dlatego pytam.
                • prywat_docent Re: afiliacja 26.05.08, 01:48
                  Drodzy Państwo, proponuję zwrócić uwagę na wyróżnione fragmenty zacytowanych paragrafów:

                  "(...) pracodawca, którego pracownik stworzył utwór W WYNIKU WYKONYWANIA OBOWIĄZKÓW ZE STOSUNKU PRACY, nabywa Z CHWILĄ PRZYJĘCIA UTWORU autorskie prawa majątkowe (...)"

                  "(...) w granicach wynikających z umowy o pracę i ZGODNEGO ZAMIARU STRON, autorskie prawa majątkowe do tych utworów nabywa pracodawca Z CHWILĄ ICH PRZYJĘCIA."

                  Na zdrowy rozum wynika z tego, że:

                  1) majątkowe prawa autorskie do książki przechodzą na pracodawcę, jeśli została ona napisana w godzinach pracy, na uczelnianym komputerze i - przede wszystkim - w uzgodnieniu z przełożonymi ("zgodny zamiar stron"). Jeśli aistionnelle pisała książkę poza miejscem i godzinami pracy, na własnym sprzęcie i bez polecenia przełożonych, to pracodawcy nic do tego.

                  2) Prawa majątkowe przechodzą na pracodawcę dopiero po przyjęciu przez niego utworu stworzonego przez pracownika. Jeśli aistionnelle nie przedłożyła pracodawcy gotowego utworu, to nie mógł on dokonać jego przyjęcia, zatem nie przeszły na niego prawa majątkowe do książki.

                  Co na to forumowi prawnicy?
                  • niewyspany77 Re: afiliacja 26.05.08, 07:37
                    prywat_docent napisał:

                    > Na zdrowy rozum wynika z tego, że:
                    >
                    > 1) majątkowe prawa autorskie do książki przechodzą na pracodawcę, jeśli została
                    > ona napisana w godzinach pracy, na uczelnianym komputerze i - przede wszystkim
                    > - w uzgodnieniu z przełożonymi ("zgodny zamiar stron"). Jeśli aistionnelle pis
                    > ała książkę poza miejscem i godzinami pracy, na własnym sprzęcie i bez poleceni
                    > a przełożonych, to pracodawcy nic do tego.

                    No ok, ale widzisz pikus jest taki ze w umowie o prace "pracownik
                    naukowo-dydaktyczny" masz zwymiarowane obowiazki dydaktyczne i de facto
                    administracyjne, etat naukowy jest w niebycie, ale jest. Siedzenie w robocie w
                    tej branzy nie jest nigdzie w przepisach, ot taka specyfika tego interesu ze jak
                    ktos ma nieszczescie potrzebowac labu to siedzi w labie, jak ktos ma ksiazki w
                    domu i mu wystarczaja - pisze w domu. A co z biblioteka? Miejsce pracy? Nie
                    sadze by to sie dalo obronic w kategoriach "zapewnienia warunkow do pracy" - to
                    juz raczej wybor pracownika.

                    > 2) Prawa majątkowe przechodzą na pracodawcę dopiero po przyjęciu przez niego ut
                    > woru stworzonego przez pracownika. Jeśli aistionnelle nie przedłożyła pracodawc
                    > y gotowego utworu, to nie mógł on dokonać jego przyjęcia, zatem nie przeszły na
                    > niego prawa majątkowe do książki.

                    IMHO bzdura. Jesli produkuje badylowe szczotki gdzie norma to 100 galazek w peku
                    szczotki, a ja do calej partii powsadzam po 99, znaczy sie ze moge je sobie
                    zabrac? (wiem ze do d* przyklad, ale chodzi mi o to ze uwazam, ze "przedlozenie"
                    jako warunek nabycia praw majatkowych jest do kitu, a szczegolnie juz moje
                    obiekcje wzbudza "przedlozenie gotowego utworu").

                    PS. Zeby nie bylo - przyklad nr 1 uswiadamia mi, dlaczego nie chce sluzbowego
                    laptopa w pracy :D A mysle ze to by bylo najlepsze wyjscie w tej sytuacji - do
                    pracodawcy nalezy to, co jest stworzone na jego kompie w godzinach pracy, ale to
                    by po porstu nie przeszlo...
                    • prywat_docent Re: afiliacja 26.05.08, 15:37
                      Wiesz, jakoś nie chce mi się wierzyć, że prawa do wszystkich
                      książek, które po godzinach napisze pracownik wyższej uczelni, z
                      automatu przechodzą na pracodawcę. Owszem, tworzenie podręczników,
                      skryptów czy monografii ma jakiś tam związek z obowiązkami naukowo-
                      dydaktycznymi, ale jeśli uczelnia w ramach umowy o pracę (polecenie
                      przełożonych) lub osobnej umowy o dzieło nie zleci swojemu
                      wykładowcy napisania konkretnej książki na konkretny temat, to moim
                      zdaniem żadne prawa do jego utworów jej nie przysługują. Inaczej to
                      byłoby niewolnictwo i rozbój w biały dzień. Oczywiście specjalnie
                      bym się nie zdziwił, gdyby jednak tak było, bo w naszym kraju można
                      uzyskać dowolną wykładnię przepisów, jeśli tylko zastosuje się
                      odpowiednio pokrętną argumentację... ;-)
                      • dworzec Re: afiliacja 27.05.08, 11:56
                        rozroznijmy 2 kwestie: afiliacje i majatkowe prawa autorskie... bowiem jesli publikujemy artykul w czasopismie naukowym X, ktore jako warunek publikacji stawia przeniesienie na nie majatkowych praw autorskich (nie jest to regula, ale niektore żurnale tego wymagaja), wowczas tekst taki ma caly czas afiliacje naszego pracodawcy (uczelni), mimo ze uczelnia owa nie ma praw majatkowych. czyz nie?

                        z tego co wiem to praca jaka jest doktorat moze byc komercyjnie opublikowana przez nas (tworcow) dopiero po pol roku lub roku od powstania (upublicznienia? obrony?), o ile uczelnia, na ktorej dzielo powstalo nie zglosi checia wydania tego samemu... jesli zglosi (ma cos w stylu prawa pierwokupu), wowczas powinna to wydac w przeciagu bodaj roku... jesli tego nie uczyni (mimo zlozenia deklaracji), wowczas mozemy sobie z tym robic co nam sie zywnie podoba... zaznaczam, ze powtarzam co zaslyszalem od prawnikow, sam nim nie jestem

                        wracajac do pytania: udowodnienie, ze praca powstawala lub nie w godzinach pracy bedzie trudne... postawa uczelni, ktora stroi fochy bo wydano ksiazke gdzie indziej jest co najmniej dziwna... przeciez na ksiazakach naukowych z reguly sie nie zarabia, jesli ktos (wydawnictwo zewnetrzne) robi za uczelnie czarna robote, a autor jeszcze chce wskazac jako afiliacje swoja uczelnie, to uczelnia powinna sie raczej cieszyc, ze splywa na nia prestiz, punkty itp., wziawszy pod uwage, ze nie wlozyla w to pieniedzy...

                        PS. forumowi prawnicy to chyba jakis mityczny twor, nie pamietam by byli zbyt aktywni
                        • niewyspany77 Re: afiliacja 27.05.08, 12:01
                          Co do pol roku - masz racje i tak to jest (watek wyzej).

                          > postawa uczelni, ktora stroi fochy bo wydano ksiazke gdzie i
                          > ndziej jest co najmniej dziwna... [...] jesli ktos (wydawnictwo
                          > zewnetrzne) robi za uczelnie czarna robot
                          > e, a autor jeszcze chce wskazac jako afiliacje swoja uczelnie, to uczelnia powi
                          > nna sie raczej cieszyc, ze splywa na nia prestiz, punkty itp., wziawszy pod uwa
                          > ge, ze nie wlozyla w to pieniedzy...

                          No ale kolezanka nie wskazala tej uczelni jako swojej, ba ona zadnej nie
                          wskazala. No i punkty polecialy w niebyt :)
                          • pr0fes0r Re: afiliacja 27.05.08, 13:57
                            > No ale kolezanka nie wskazala tej uczelni jako swojej, ba ona zadnej nie
                            > wskazala. No i punkty polecialy w niebyt :)

                            Też można by polemizować w sumie - jeśli (i tylko jeśli) koleżanka ma tylko
                            jedno miejsce pracy, afiliacja wydaje się dosyć selbstverstaendlich i
                            automatisch :D.
                            • aistionnelle Re: afiliacja 27.05.08, 22:50
                              Ależ ja rozpętałam dyskusję:-) w życiu nie sądziłabym, że temat
                              wywoła taki odzew.Rozmawiałam z uniwersyteckim radcą prawnym, który
                              orzekł oglądając dzieło, że dla porządku powinna być notka o autorze
                              w środku, skoro jednak nie ma jest jak napisał pr0fes0r:afiliacja
                              jest po stronie tego kto zatrudnia autora etatowo, ten też ma
                              punkty. Afiliacja nie ma nic wspólnego z prawami, a także
                              zawartością stopki jest bowiem oświadczeniem Autora dotyczącym tego
                              jaką instytucję reprezentuje, a nie gdzie wydał i komu sprzedał
                              prawa.W jego braku przybiera charakter domyślny jw.Ale jako że
                              uniwersytet jest państwem w państwie mój rozmówca nie pozostawił
                              cienia wątpliwości, że Dziekan zrobi co zechce, uzna książkę jako
                              część mego (i wydziału )dorobku lub nie, da mi za nią nagrodę albo
                              nie da:-(ale najbardziej prawdopodobne,że dalej będzie promował
                              minimalizm i niewychylanctwo mimo iż dobrze wie, że rodzime
                              wydawnictwo zrobiłoby książce zerową promocję i resztę dni swoich
                              zaliczyłaby w jego magazynie.Grunt to logika!
                              Pozdrawiam wszystkich .A

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka