yoana1985
05.06.07, 23:02
Jestem chora na epilepcję,miałam atak półtorej miesiąca temu (jeden),ale
stwierdzono mi padaczkę. Dziś miałam dziwne zdarzenie. Wróciłam do domu i
postanowiłam położyć się na godzinę, odpocząć. No i zasnęłam. Po jakimś
czasie sie przebudziłam, słyszałam za plecami telewizor, który miałam
włączony. Wszystko dokładnie słyszałam, ale... Nie mogłam sie ruszyć! mogłam
ledwo otworzyć powieki,tak, że widziałam swoje rzęsy i tapete na ścianie.
Potrafiłam ruszać tylko koniuszkami palców. Ruszałam niby intensywnie,bo
miałam nadzieję,że dzięki tamu to minie. Po chwili mogłam ruszać lewą ręką,
ale czułam jakby była strasznie zdrętwiała. Złapałam nią prawą rękę, miałam
wrażenie,że to nie moje ciało. Potem starałam odepchnąć sie ręką od ściany,
zeby spaść z łóżka. Nie mogłam mówić. Wszystko dokładnie pamiętam. Z całych
sił starałam sie czymkolwiek poruszyć,ale nie mogłam. To było potworne. I
wtedy,gdzieś po 3 minutach nagle wszystko minęło i raptownie wstałam. Nie
wiem co to miało oznaczać :-( Atak epi to raczej nie był, bo tamten to był
typowy grand-mal, upałdłam nagle na ziemię itp. A tutaj wszystko dokładnie
pamiętałam i słyszałam co leci w tv (leciała plebania),więc to nie mógł być
też sen... :-(