Dodaj do ulubionych

nie wariujecie?

13.02.10, 20:45
czworka dzieci, szkolnych, srednio co dwa lata-staram się, jak mogę,
ale zaczynam pękać-od dziesięciu lat wiem, że żaden dzien nie jest
mój, budzę się, by sprzątać, zasypiam wiedząc, że jutro będzie tak
samo, dni świateczne też pracowite...., jak jest u Was???
Obserwuj wątek
    • ukryta Re: nie wariujecie? 13.02.10, 23:24
      mimo, że inaczej, to właściwie tak samo wink
      takie życie.
      czasem powtarzalność i przewidywalność wszystkiego mnie dobija.
      Maużonek Szanowny nie rozumie, że dwie godziny w KidZone /basen z piłeczkami, małpi gaj czy jak to zwą/, nie jest dla mnie rozrywką i urozmaiceniem big_grin

      ale jakoś daję radę.
      wiosna już niedługo
      trzymaj się smile
    • matysia20050521 Re: nie wariujecie? 13.02.10, 23:57
      Każdy dzień jak pole bitwy, zadania do wykonania a wieczorem padasz a i tak nie
      wszystko udaje sie zrobic. I tak w kółko.Teraz mam odpoczynek , jeszcze przez
      pare tyg.
      • mroofka94 Re: nie wariujecie? 14.02.10, 13:01
        Mnie chyba ta przwidywalnosc załamuje wink i od prawie 4 lat ani jedna
        noc nie przespana ... ale, ale ,ale...
        Dzieci rosnasmile tym sie pocieszam wink
        • 3bitt mroofka94 mamy chyba dzieci w tym samym wieku 14.02.10, 13:59
          Córę mam wiosna 2007 a syna jesień 2008 smile

          A jeśli chodzi o temat to ja powiem tak. Nie ważne ile się ma dzieci to życie i
          tak wygląda jak dzień świstaka. Wstaje się rano i robi się to samo. Albo
          śniadanko, obiadek, kolacja a w przerwie szorowanie wc, pranie i sprzątanie,
          czytanie bajek, usypianie...
          Albo praca a potem gotowanie, pranie, sprzątanie itd.
          Mało kogo życie zaskakuje i mało kto myśli po przebudzeniu "co dziś przyniesie
          mi dzień". Ja myślę, ze mimo iż jest czasem nużąca to większość jednak lubi i
          docenia taką monotonie dnia codziennego.
          A to że można się poczuć jako dodatkowy element mopa do podłogi to już inna
          kwestia tongue_out
          Pozdrawiam.

    • nata76 Re: nie wariujecie? 14.02.10, 15:25
      tez czwórka, od 1 do 9 lat. czasem wariuje, a w nastepstwie tego
      zazwyczaj sie rozwodzewink a czasem sie megaciesze i mam niespozyte
      pokłady cierpliwosci. takie zycie, sinusoidalnie sie układa i toczy
      sie do przodu, dzieci rosna i za chwile ich w domu nie bedzie....

      powiem ci z perspektywy, byle do wiosnysmile
      • mroofka94 Daj Boze wiosne :) 14.02.10, 16:19
        3Bitt smile Tak mamy dzieci w tym samym wieku smile

        Czasami mam wrazenie ze siade wielkim swoim grubym dupskiem na
        srodku tego bajzlu i bede sie smiac az do lez i nic nie zrobie, bo
        co to zmieni smile uncertain

        Ale jak do tej pory sie zbieram.
        Tez jak Nata rozwodze sie z mezem - czesto metalnie, naprawde raczej
        nigdy wink
        Moja kleska bez tego tyrana bylaby natychmiastowa wink

        Czasem zastanawia mnie taka sprawa? Czy tylko moje dzieci sa takie
        meczace??? wink czy tylko moje ciagle cos ode mnie chca, ze sie
        wysikac o wys*** nie wspomne??? I czy tylko moj syn robi mi na zlosc
        na kazdym prawie kroku i czy mu to minie???
        • 3bitt Re: Daj Boze wiosne :) 14.02.10, 16:27
          mroofka94 napisała:


          >
          > Czasami mam wrazenie ze siade wielkim swoim grubym dupskiem na
          > srodku tego bajzlu i bede sie smiac az do lez i nic nie zrobie, bo
          > co to zmieni smile uncertain
          >
          "...zapuściłem się to zdrowo coraz wyżej piętrzą się graty

          kiedyś wszystko poukładam teraz się położę na tym

          to mi się wreszcie należy więc się położę na tym ..."

          Moja ulubiona big_grin
          • mroofka94 Re: Daj Boze wiosne :) 14.02.10, 17:05

            Az sie poplakalam ze smiechu smile
            Rycze jak krowa !!!!!!!!

            Aaaaaaaaaaa wink
            • maman3 Re: Daj Boze wiosne :) 14.02.10, 18:21
              Lepiej mismile, znaczy się- nie jestem zupełnie do niczegosmile. Sinusoida-
              dokładnie; "rozwodzę" się też co jakiś czas- a obecnie-czuję się
              dokładnie jak dodatek do mopa, żeby nie powiedzieć, że jak sznurkowa
              końcówkawink
              • nurit Re: Daj Boze wiosne :) 15.02.10, 10:04
                ja wpadam w takie stany, zorientowalam sie, jak za duzo jestem w domu. ostatnio
                byly ferie, wiekszosc przyjaciol i znajomych wyjechala i to wplynelo na
                ukoncowkowienie mnie przy mopie. poszlam na silownie (! ja!) i lowo honoru -
                dodalo mi to skrzydel. Sam fakt, ze mam cos swojego, gdzie wazne sa zupelnie
                inne kryteria, niz w domu, gdzie wszystko sie kreci wokol mnie (ha!) i ze moge
                cos zupelnie innego opowiedziec wieczorem malzonkowi, mnie bardzo duzo daje.
                i druga rzecz: poskarzylam sie mezowi a on w weekend nauczyl sie obslugwiwac
                pralke. wstawil moim zdaniem osiem pran. i to tez pomaga.
    • mada352 Re: nie wariujecie? 15.02.10, 11:55
      O mojej desperacji niech świadczy fakt, że mąż zaproponował mi wyjazd do
      Norwegii w wakacje a ja na to,że chcę tylko wolny weekend choćby w domu ale chcę
      być sama. Raz jest lepiej raz gorzej, wiadomo. Teraz przechodzę ciężki okres.
      Mam 4 godziny "wolnego" w pracy a później trochę gorzej - niemowlak do końca
      dnia chce być tylko na moich rękach. W innym przypadku wrzask niemiłosierny.
      Jeszcze czegoś takiego nie przeżywałam, istne niewolnictwo. Ja tęsknię do
      sprzątania !
      • bess wariujemy 16.02.10, 21:39
        czekam na niewiadomo co , zamiast cieszyc sie kazdym dniem
        teraz postawiłam sobie cel- tzn. odnowić pokoiki dzieciece, ze by nie było
        nieporozumien musze sie zając tym sama, bo meza poza kompem niewiele interesuje
        • ella1976 Re: wariujemy 19.02.10, 20:51
          Oj skąd ja to znam jak już dziewczyny powiedziały byle do wiosny smile
          ja przez tą zimę zaniedbałam moje znajome z którymi wcześniej
          wychodziłam na winko czy do kina ale od przyszłego tygodnia wszystko
          wraca do normy mam w planach fryzjera kino z mężem i wieczorna kawka
          ze znajomymi o! I oczywiście zamierzam wprowadzić większą
          częstotliwość takich wyjść
    • fantastic-aligatorka Re: nie wariujecie? 19.02.10, 23:22
      Wariuję... a raczej wariowałam smile Piętnaście lat siedzenia w domu,
      siódemka potomstwa nad którym w większości ja sprawowałam opiekę
      jako niepracująca... no i każdy dzień taki sam, bez odpoczynku, bez
      możliwości wzięcia urlopu uncertain Miałam na tyle dość, że albo
      rozwód "chciałam" brać albo uciec gdzieś daleko i nie wrócić big_grin
      Baaa, nawet uciekałam... wracałam po przespacerowaniu się
      półgodzinnym i moje genialne plany typu wsiądę w pierwszy lepszy
      pociąg gdziekolwiek jadący brały w łeb sad Zapisałam się na prawko i
      po pierwszej lekcji wracałam jak na skrzydłach, że robię coś wiecej
      niż zmienianie pieluch czy przyrządzanie kaszki. Wypadam sobie na
      basen czy do kina (wprawdzie zazwyczaj z potomstwem nastoletnim, ale
      i tak lepsze to niż obsluga zmywarki). Skorzystalam z zaproszenia
      mamy i wybyłam na tydzień do Holandii... i o dziwo dokonałam
      niesamowitego odkrycia, przez cały okrągły tydzień potrafiłam się
      ani przez sekundę nie wkurzyć big_grin Ostatnio rozrywką stały się zakupy,
      wracam zrelaksowana i z zadowoleniem czytam ulotki kremów na
      cellulit, zmarszczki itp... które później działają na półce, bo
      jakoś czasu brak na wsmarowanie każdego specyfiku na inną część
      ciała big_grin
      • mama_ja_ona Re: nie wariujecie? 20.02.10, 17:42
        dzięki bogu znalzłam to forum!!widze ,że niejestem samasmile)

        JA mam tylko dwójeczke ale juz tez czasami mam dość,ciągłe sterty
        prania,bałagan, dobijają mnie,jeszcze zepsół sie odkurzacz i musze
        dzien w dzien latac z miotłą i dywany zamiatac!!!
        Dzieci non stop sie kłócą,biją ech...

        Ale tak na dobrą sprawę co ja bym bez nich zrobiłasmiletoć to skarby
        mojesmile
      • maman3 Re: nie wariujecie? 22.02.10, 09:13
        Fantastic! Chylę czoła i biję nim w pokłonach! Nie zgnuśniałaś-
        prawda, że to niełatwe? Szczęśliwa siódemkasmile, takie moje ciche
        marzenie, gdybym miała gosposię i jakąś, choćby czasem dochodzącą,
        nianięsmile. To jakiś swoisty paradoks, że choć jesteśmy mocno zmęczone
        i "udomowione", to chciałybyśmy jeszcze kolejne. Ja własnie robie
        podejscie do prawa jazdy- i tez liczę, że poprawi mi to samopoczucie
        (będę mobilnasmile0.
    • hanti Re: nie wariujecie? 20.02.10, 19:32
      czasami mam takie załamki i mam dość, najczęściej pokrywa się to z
      nieprzespanymi kilkoma nocami z rzędu.
      • rene41 Re: nie wariujecie? 21.02.10, 20:45
        O tak nieprzespane noce sa okropne sad

        ps. a myslałam ze to tylko ja taka wyrodna mama i czasem mam dosyc swoich dzieciakow .
        • eni7.08 Re: nie wariujecie? 21.02.10, 21:45
          ja tez mam czworkę od 5 miesięcy do 14 latsmile ostatnio coraz częściej
          zastanawiam sie jaki sens ma to wszystko, ta monotonnia i powtarzalność...
          nieprzespane noce od 5 miesięcy też mnie dobijają a tu wchodze na forum i widzę
          że nie jestem sama smile i od razu mi lepiej smile dziękuje ze jesteście takie
          pogodne smile
    • ukryta Re: nie wariujecie? 21.02.10, 22:14
      mnie właśnie dopadło jak-nie-wiem-co.
      żeby nie zdemolować kuchni zagoniłam nastolatka do sprzątania.
      wylałam resztkę wódki do herbatki po góralsku.
      to nie PMS, ale mam ochotę kogoś zagryźć.
      idę na ciemnościowy spacer. wprawdzie ciągle te same scieżĸi, ale po ciemku nie widać dokłądnie...
      • hanti ukryta 22.02.10, 07:04
        lepiej dziś ?? wink
        • maman3 Re: ukryta 22.02.10, 09:22
          Dziś mój mąż nazwał mnie wstrętnym leniem, bo nie wstałam zrobić o 7
          herbatki naszemu dwulatkowismile. A ja jestem od pół roku bardzo
          konsekwentna i uczę sie asertywności(nieźle mi to idziesmile)-przez
          prawie dwa lata spałam z małym i budziłam się co godzinę, dwie- trzy
          pobudki w nocy to była noc przespana.Potem wstawałam i wyprawiałam
          dzieci do szkoly. Skończyło się to wszystko krótkim pobytem na izbie
          przyjęć, kroplówka -pewno przemęczenie-wówczas moj mąż przejął
          wstawanie w nocy do małego.Teraz syn już rzadko się budzi, i to na
          króciutko, minęło dopiero pół roku-ale to, jak widac, i tak za długo
          dla twardego mężczyznysmile.
        • ukryta Re: ukryta 22.02.10, 14:15
          pewnie, że lepiej smile
          już wczoraj było smile

          przypomniało mi się, że kiedyś SOBIE kupiłam kozackie rolki
          o, takie: www.skorpion.com/shop/skorpion-multi-terrain-skates-large-silver-black.html
          wczoraj jeżdziłam po kuchni big_grin tłukłam się do północy big_grin
          kompletuję protektory i wieczorami wieje z chałupy.
          taki plan!
    • claudynaa Re: nie wariujecie? 22.02.10, 12:58
      A wiecie, co mi pomaga? Jak jestem już tak totalnie zmeczona, a
      przede mną jeszcze wiele pracy w nocy (pracuję głównie w domu, więc
      siłą rzeczy jak dzieciaki pójdą spać), to idę do ich pokoju i patrzę
      na te spokojnie spiące główki. I jakoś tak wracają mi siłysmile I wydaje
      mi się wtedy, że to wszystko, ta zwykła, szara codzienność, ma jednak
      głęboki sens, tylko trzeba umieć się nią cieszyć, umieć ją przyjąć
      jak dar. To taka moja chwili w ciągu dnia - przysiąść na moment przy
      łóżeczkach dzieci, pomodlić się za nich przez krótką chwilkę,
      westchnąć, że czas tak szybko leci, pogłaskać ich po jasnych
      główkach. To daje więcej siły niz weekend w SPAsmile
      • sabina211 Re: nie wariujecie? 24.02.10, 14:03
        Być może dlatego, że mam tylko trójkę dzieci(czwartej ciąży nie możemy się od
        roku doczekać pomimo systematycznego czytania tego forum i na czwartym chcemy
        poprzestać)nie wariuję za często, ale odrabianie lekcji przez starszaków(1 i 2
        kl SP) nieraz wyprowadza mnie z równowagi. Najstarszy syn jest bardzo zdolnym
        dzieckiem, ale nie radzi sobie z organizacją przestrzeni i czasu(stwierdzona
        dyspraksja, w trakcie terapii integracji sensorycznej), a ma panią zadającą dużo
        i to codziennie. Starsza córka to typ prymuski, zorganizowana i uporządkowana
        najbardziej z rodziny, a (jak na złość) często bez zadań domowych, albo takowe w
        śladowych ilościach. Najmłodsza (3,5 roku) po całym dniu przedszkola spragniona
        uwagi mamy. Docieram z moją trójcą do domu między 17 a 18 i się zaczyna.
        Średnia-jeśli miała coś zadane-zrobiła w świetlicy i teraz chce mieć mamę na
        wyłączność,bo tyle jest do opowiedzenia z całego dnia, najstarszy gramoli się do
        lekcji, przy których potrzebuje ciszy(nieosiągalne) i co najmniej
        organizacyjnych instrukcji, najmłodsza ciągnie za spódnicę i KONIECZNIE musi w
        tej chwili siusiu, jeść, pić, zaśpiewać piosenkę z przedszkola itd. Nie ukrywam,
        że często kończy się to wrzaskiem(moim) i łzami(dzieci), z czym nie czuję się
        dobrze. Na szczęście nie każdy dzień powszedni tak wygląda, ale i tak czuję się
        z tym nieszczególnie(łagodnie powiedziane). Dodam, że mąż wraca między 19 a 20 i
        jeśli trzeba od razu przejmuje ciężar lekcji syna, żebym mogła zająć się
        dziewczynkami, ale do tej godziny muszę sobie sama radzić. I muszę przyznać, że
        z obecnej perspektywy czas niemowlęctwa najmłodszej i przedszkola starszych jawi
        mi się jak sielanka. Teraz też byłoby dobrze, gdyby nie to, że to najstarszy
        OBIEKTYWNIE najbardziej potrzebuje mojej uwagi przy lekcjach, a dziewczynki
        robią co mogą, żeby do tego nie dopuścić.Starsza niby rozumie, dlaczego musi
        poczekać, ale tłumaczenia działają na 5 minut, bo ona tylko chce coś powiedzieć,
        a przez to syn traci wątek i lekcje się przedłużają o kolejne
        kwadranse..........Czy któraś z Was tak miała? Czy muszą wyrosnąć i tyle? Proszę
        o pomoc. Dodam, że w weekendy panuje niemal sielanka, ale syn nie może cały
        tydzień nie odrabiać lekcji, zwłaszcza, że jest naprawdę bystry. Z góry dziękuję
        za uwagi.
        • marina2 Re: nie wariujecie? 24.02.10, 14:47
          bywałam i bywam zagoniona,ale ...
          od jakiegos czasu miewam fantastyczne dni kiedy trójka starszych bywa na
          wakacjach a najmłodsze u babci albo urywam się z kolezankami na cały wieczór
          POZA dom lub tez wyjeżdżamy z mężem na góra tydzień celem włóczenia się "bez
          celu".już się nikt nie dziwi kiedy słyszy jak wsiadam w samochód i jade
          "odebrać" męża ze statku na drugi koniec Europy i sobie wracaaaaamy leniwie
          zwiedzając właśnie ów tydzień.daje mi to niesamowity oddech i powerwink a na
          codzien staram się wyjść co najmniej raz w tygodniu do kina ,do teatru i niam do
          opery.wyłączony tel ,cisza spokój skupienie.kiedy pierwszy raz dzieciaki w
          komplecie zniknęły z domu i zapanowała piękna cisza...ech bosko było
          • maman3 Re: nie wariujecie? 24.02.10, 18:19
            Marina, marzę o tym i odliczam lata,już niedługo pójdę w Twoje
            śladysmile))!.
        • maman3 Re: nie wariujecie? 24.02.10, 18:21
          Sabina, przerabiam to, co , Ty-i muszę stwierdzić, że z tymi
          bystrymi tak właśnie jestsmile. Starszy sie poprawił- ale to wynik
          mojego zacięcia ikonsekwencji w egzekwowaniu kar; z młodszym jestem
          w samym "centrum" problemu(II klasa).
          • jaga68 Re: nie wariujecie? 25.02.10, 22:26
            Dziewczyny, dzięki za te wszystkie Wasze wypowiedzi. Pocieszające, że nie tylko
            ja "łapię doły" smile. Głównie niestety, jak zaczyna mi zdrowie szwankować, to
            wtedy zaczynam warczeć ... smile. Byle do wiosny smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka