Dodaj do ulubionych

techniczne pytanie ;)

01.11.04, 00:08
Takie proste acz intymne nieco pytanie mam do mam smile Czy przy kolejnym
porodzie nacinają w tym samym miejscu? Przepraszam za tak banalne pytanie,
ale ostatnio się nad tym zastanowiłam i pojęcia nie mam. A dla mnie ma to
znaczenie.

pozdrawiam
lidka
Obserwuj wątek
    • grrrrw Re: techniczne pytanie ;) 01.11.04, 11:24
      Nie, obok. Najczesciej z drugiej strony. Miejsce jest zalezne od miejscowej
      tradycji nacinania. U nas nacinali "na godzinę 17 i 19". Ale czasem
      nacinają "na 14 i 11".
      • verdana Re: techniczne pytanie ;) 01.11.04, 13:46
        A mnie trzykrotnie nacieli w idealnie tym samym miejscu. Mam tylko jedną
        bliznę.
    • vase Re: techniczne pytanie ;) 01.11.04, 15:40
      A po co nacinaja????????
    • ma.pi Re: techniczne pytanie ;) 01.11.04, 20:49
      Mnie nacieli dokladnie w tym samym miejscu.

      pozdr.
    • michatka Re: techniczne pytanie ;) 01.11.04, 21:31
      a mnie za drugim razem nie nacięli w ogóle, za co byłam ogromnie wdzięczna wink
    • barbamama Re: techniczne pytanie ;) 02.11.04, 07:44
      Przy drugim porodzie nacieli dokładnie w tym samym miejscu . Maćka urodziłam
      bez nacinania smile))))))))))) Rany jaka super sprawa, biegałam, chodziłam,
      właziłam na łózko i z łózka w pieknym tempie znaczy normalnie wink
      aaaaa a gdzie moja sygnaturka???
      • barbamama Re: techniczne pytanie ;) 02.11.04, 07:44
        Już jest smile
    • wieczna-gosia Re: techniczne pytanie ;) 02.11.04, 07:49
      coraz czesciej przy kolejnym porodzie po prostu NIE nacinaja wink)
      Ale jak nacinaja to na ogol po starej bliznie.
      Mnie nie nacieli ani razu wink
      • justinka_27 Re: techniczne pytanie ;) 02.11.04, 11:51
        Mnie cieli dwa razy w tym samym miejscu,trzeci raz nie cieli,ale szyli,a dwa
        ostatnie ani nie cieli,ani nie szyli.Z najmłodszym przymaszerowałam sama z
        porodówki na salę,a inne mamy myślały że jestem już grubo po porodzie i
        przenieśli mnie z innej sali.
        • jol5.po Re: techniczne pytanie ;) 02.11.04, 13:08
          mnie nacinali też dwa razy, potem 2 razy już nie, a ostatnio troche pekła skóra, bo małyn jakoś t5ak śmiesznie ułozył główkę, więc nie nacinali, ale zsywali. Na ciąży było trochę wątków o nacinaniu. Tam możesz poszukać.
          Niestety nie mam pojęcia, czy nacinana byłam w tym samym miejscy, czy w innym, nie mówiąc już o pękaniu, które w ogóle odbyło się bez odgórnego planu
          pozdrawiam Jola
    • agax3 Re: techniczne pytanie ;) 02.11.04, 16:33
      Właśnie jestem swieżo po porodzie (2 tyg.) w którym obyło sie bez nacinania i
      zszywania - cudownie nie mieć bolącego krocza, mogłam od razu po porodzie
      przemaszerować z porodówki na swoje łóźko. To był mój czwarty poród i po raz
      pierwszy się tak udało. Przy pierwszym i trzecim mnie nacieli - w tym samym
      mniej więcej miejscu (na 19-tej), przy drugim trochę pękłam, więc był mały szew.
      Polecam wszystkim jak się da bez nacinania bo można szybciej cieszyć się
      dzieckiem jak się człowiek lepiej czuje.
    • lideczka_27 Dziękuję za tak liczne wypowiedzi :) 02.11.04, 22:53
      Wiecie, nie mam nic przeciwko nacinaniu, byłam psychicznie przygotowana - nie
      bolało, poczułam coś na kształt ukłucia a i zszycie jakoś łagodnie przeszłam
      (mam dużą tolerancję bólu, rodziłam bez znieczulenia i nie mogę powiedzieć, że
      ciężko to przeżyłam; śmiem powiedzieć, że przy bólu zęba to był dla mnie
      pryszcz wink))
      Ale całkiem poważnie: moja mama przy trzecim dziecku pękła i potem przeżywała
      koszmar. Więc tak nastawiona do tematu nacięcia podeszłam na luzie. A teraz
      pytam, czy nacinają w tym samym miejscu, bo jednak ta blizna daje mi pewien
      dyskomfort przy współżyciu. Mój syn ma dopiero 17 miesięcy, więc blizna choć
      ładnie zagojona, jest jednak wyczuwana jako martwy punkt, który daje niemiłe
      wrażenie przy dotykaniu. Myślę, że z czasem problem całkiem zniknie i chciałam
      się dowiedzieć, czy mam szanse lub czy ewentualnie będę mogła prosić położną,
      by mnie ciachnęła w tym samym miejscu - nie chcę więcej takich "niemiłych"
      blizn. Teraz, gdy poczytałam, że udało się bez nacięcia i byłyście zadowolone,
      to sobie myślę, że też bym tak chciała.
      PS. Mimo iż byłam nacinana - po szpitalu latałam jak fryga. Nie żebym się do
      tego paliła - po prostu nie miałyśmy żadnej opieki i dzieci praktycznie były
      całkowicie od nas zależne – po tych dwóch godzinach, gdy można było poleżeć po
      porodzie, już trzeba było samej nosić, przewijać, chodzić do toalety
      (chodziłyśmy dwójkami, bo nie wszystkie czuły się na siłach). Ponieważ nie
      radziłam sobie z karmieniem piersią na leżąco (małe brodawki, mały prężył się,
      nie chciał chwytać) więc karmiłam go...na siedząco, całym tyłkiem. Dopiero po 7
      godzinach przyszła inna zmiana i kochane położne, które doradziły, nie darły
      się, nie robiły foch. No ale to było za późno - nabawiłam się krwiaka. Moja
      matula napatrzeć się nie mogła, że jestem tak ruchliwa po wyjściu ze szpitala,
      bo ona po ścianach chodziła. Cóż, gdy miało się taki trening sad Dobrze, że to
      drugi raz i jestem już kumata smile

      pozdrawiam wszystkie mamusie i jeszcze raz dzięki
      lidka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka