obrotowka
13.01.05, 23:44
Witam forumowe mamusie i formowych tatusiow.
Jestem "cichą" obywatelka tego forum, moze dlatego, ze nie mam dzieci. Jednak
razem z Wami przezywam kazda rozpacz i tesknote a przede wszystkim modle sie
za Was! Dzis na forum jest bardzo smutno i mam wielkie obawy, czy moj post
nikogo nie urazi, nie sprawi przykrosci...Jesli tak sie stanie, to z gory
bardzo przepraszam.
Wrocilam wlasnie z babskiego spotkania, ktore calkowicie odmienilo moj
stosunek do chorych ludzi. Wsrod zaproszonych osob byla dziewczyna, a
wlasciwie mloda kobieta z ZD. Troszke opowiadala o sobie, czyli o zyciu
normalnego człowieka. Pracuje (jest ksiegowa!!), chodzi na studia, ma mnostwo
znajomych…I tak sluchajac i obserwujac ja pomyślalam, jak dobrze ze ma
madrych rodzicow, ktorych na pewno wiele wysilku kosztowala walka z choroba,
niewiedza i niekompetencja lekarzy oraz z nietolerancja ludzka. Ale dzieki
temu nadludzkiemu wysilkowi maja dzis calkowice sprawna i samodzielna corkę!
Przypuszczam, ze choroba chorobie nie rowna, ale dla mnie jest to namacalny
dowod na to, ze nie mozna się poddawac w walce z choroba, w
probach "unormalniania" zycia. Przez to doswiadczenie docenilam Wasza ciezka
prace, formowi rodzice. Poza tym juz wiem, ze naprawde warto walczyc!
Chcialam równiez przeprosic za glupie uczucie, ktore pojawilo sie na poczatku
rozmowy z owa wspaniala dziewczyna, mam na mysli wspolczucie. Okropnie
wstydze sie tego i w dodatku kompletnie nie rozumiem, dlaczego mialabym
wspolczuc czlowiekowi takiemu samemu jak ja?! to przeciez, jest bez sensu.
Trzymam za Was mocno kciuki i modle sie o cuda male i duze (przeciez sie
zdarzaja).
Podziwiam Was…