marzenia16
05.09.06, 21:51
To był szalony dzień! Na 8.00 do przedszkola po raz pierwszy odprowadziłam
Zosię(3 lata). Łza w oku mi się kręciła, ale córcia pomachała mi łapką i
stwierdziła:idź już mamo. Więc cyknęłam dwa zdjęcia i biegiem do domu, bo na
9.00 Jakub rozpoczynał swój start w gimnazjum. Niestety na tą samą godzinę
rozpoczęcie roku u Kaliny(4 klasa), więc mówię: synku pójdę z nią, bo
młodsza, a syn na to: może lepiej, bo to obciach z mamą. Do szkoły biorę od
razu Jaśka(3 klasa), bo ma na 10.00. Nie zdąże obrócić drugi raz. Po
dwukrotnym wysłuchaniu listu pana ministra biegiem do domu, by przygotować
obiad i o 13.00 do przedszkola po Zośkę (pierwszy tydzień dzieci są tylko do
obiadu. O 14.00 Jakub wyjeżdżał na wyjazd integracyjny na cztery dni, więc go
odprowadziłam. Chwila wytchnienia do 18.00-Msza Św. i poświęcenie plecaków.
To wszystko z 5 miesięcznym Darkiem na ręku.
Może trochę się rozpisałam, ale cieszę się, że to wszystko się już zaczęło
kręcić. Brakowało mi tego życia na wysokich obrotach.
A jak to u was wygląda?