Dodaj do ulubionych

początek roku szkolnego

05.09.06, 21:51
To był szalony dzień! Na 8.00 do przedszkola po raz pierwszy odprowadziłam
Zosię(3 lata). Łza w oku mi się kręciła, ale córcia pomachała mi łapką i
stwierdziła:idź już mamo. Więc cyknęłam dwa zdjęcia i biegiem do domu, bo na
9.00 Jakub rozpoczynał swój start w gimnazjum. Niestety na tą samą godzinę
rozpoczęcie roku u Kaliny(4 klasa), więc mówię: synku pójdę z nią, bo
młodsza, a syn na to: może lepiej, bo to obciach z mamą. Do szkoły biorę od
razu Jaśka(3 klasa), bo ma na 10.00. Nie zdąże obrócić drugi raz. Po
dwukrotnym wysłuchaniu listu pana ministra biegiem do domu, by przygotować
obiad i o 13.00 do przedszkola po Zośkę (pierwszy tydzień dzieci są tylko do
obiadu. O 14.00 Jakub wyjeżdżał na wyjazd integracyjny na cztery dni, więc go
odprowadziłam. Chwila wytchnienia do 18.00-Msza Św. i poświęcenie plecaków.
To wszystko z 5 miesięcznym Darkiem na ręku.
Może trochę się rozpisałam, ale cieszę się, że to wszystko się już zaczęło
kręcić. Brakowało mi tego życia na wysokich obrotach.
A jak to u was wygląda?
Obserwuj wątek
    • nastka_7 Re: początek roku szkolnego 05.09.06, 22:00
      Niezła jesteś smile Ja prawie ległam u wrót szkoły wczoraj juz po wszystkim. Kinga
      zaczyna I klasę a Mateusz szkolną "0". I to wszystko z jeczącym i znudzonym 2,5
      latkiem Nikodemem i 2 miesieczną Jagodą. Dodam tylko, ze Nikodem zasnąłna
      prezmówieniu pani dyrektor i trzymalam go na rekach godzinę a lulałam małą w
      wózku, ech...musze się wprawić ;P
      Dzisiaj było juz lepiej smile ale wrzask w szkole nieziemski. Biedne te
      pierwszaki...
      Pozdrawiam.
      • mac62 Re: początek roku szkolnego 06.09.06, 08:42
        Z perspektywy dwóch dni życia szkolnego moich 2 dziewczyn i pierwszaczka ,
        stwierdzam- nie nawidzę szkoły (i nie sądziłam, że do takiego wniosku dojdę w
        wieku 34 lat).
        Starsze dziewcznki mają tyle zmian w swoich klasach i roszady nauczycielskie,
        że tak jak szły z wielkim zapałem 04.09 , tak wróciły "ze spuszczonym
        powietrzem"(a przecież lubią się uczyć?!?!) .
        Przeszłam małe załamanie nerwowe.

        Kiedy pomyślę,że dwóch chłopców zacznę od poniedziałku odstawiać do przedszkola
        na 4 godz. -to ciarki mam na plecach ( dobrze ,że ten stres chociaż trochę się
        rozłożył, bo chyba bym zwariowała zupełnie).

        I w zw. z powyzszym nasunęła mi się pewna refleksja- czy ja własciwie wychowuję
        swoje dzieci? czy nie za bardzo wnikam w ich problemy, emocje? czy nie za
        bardzo utożsamiam się z tym co w danym czasie negatywnego przychodzi im znosić?
        czy w matkowaniu chodzi o to, żeby dzieciom usuwać wszystkie przeszkody spod
        nóżek i nie pozwalać na żadne cierpienie?
        Chyba cały czas jeszcze(mimo takiej licznej gromadki) - jestem "matka- kwoka".
        Jak się z tego wyleczyć?
        • agnieszka35 Re: początek roku szkolnego 06.09.06, 09:33
          Ja osobiście przeżyłam początek roku tylko u drugoklasistki więc listu pana
          ministra wysłuchałam tylko raz.Ale w tym samym czasie miał rozpoczęcie mój
          pierwszak w liceum.Ponieważ wspomienia z gimnazjum miał nnie najlepsze strasznie
          się denerwował.Dobrze że pojechał z siostrą(trzecia klasa w tym samym liceum) bo
          bym się chyba zamartwiła.A tak martwiła się siostra(aż jej się niedobrze
          zrobiło).Tylko Młodszy syn miał ulgowo-trzecia klasa gimnazjum.Po pierwszym dniu
          wrażenia pozytywne.Wszyscy w miarę zadowoleni,nawet świeżo upieczony
          licealista.Mam nadzieję że im za szybko nie przejdzie.A taraz ja się muszę
          wyżalić.Jak były wakacje to sobie spałam do 7.30 a nawet 8 a teraz kurcze znowu
          pobudka o 5.15.Ratunku.I ja też nie lubię szkoły.Pozdrawiam-Agnieszka.
        • starogardzka_mama Re: początek roku szkolnego 19.09.06, 08:35
          mac62 napisała:

          > I w zw. z powyzszym nasunęła mi się pewna refleksja- czy ja własciwie wychowuję
          >
          > swoje dzieci? czy nie za bardzo wnikam w ich problemy, emocje? czy nie za
          > bardzo utożsamiam się z tym co w danym czasie negatywnego przychodzi im znosić?
          > czy w matkowaniu chodzi o to, żeby dzieciom usuwać wszystkie przeszkody spod
          > nóżek i nie pozwalać na żadne cierpienie?

          Ja podobnie się reflektuję, co jakiś czas.
          Mimo wszystko dobrze mi z tym...
        • mama_kasia Re: początek roku szkolnego 19.09.06, 09:38
          Mac62, no to zaczęłaś temat, który mnie nurtuje.

          > I w zw. z powyzszym nasunęła mi się pewna refleksja- czy ja własciwie wychowuję
          >
          > swoje dzieci? czy nie za bardzo wnikam w ich problemy, emocje? czy nie za
          > bardzo utożsamiam się z tym co w danym czasie negatywnego przychodzi im znosić?
          > czy w matkowaniu chodzi o to, żeby dzieciom usuwać wszystkie przeszkody spod
          > nóżek i nie pozwalać na żadne cierpienie?

          Też wnikam, też utożsamiam się. Niby pozwalam na cierpienie, niby nie
          usuwam przeszkód, ale to nie jest tak do końca. Jednak naciskam, gdy
          mają źle odrobione lekcje, aby poprawili (aby to, co robią zrobili
          porządnie, ale też aby uniknęli złej oceny).
          I przypominam setny raz, aby się syn przygotował do lekcji (robi to,
          ale ja i tak przypominam). Wydaje mi się, że czasami powinien
          ponieść konsekwecje np. lenistwa, a ja cały swój matczyny autorytet
          wkładam w to, aby jednak konsekwencji uniknął.
          Mój mąż mi wypomina, że nadmiernie bronię syna, że go osłaniam.
          Cieszę się, że syn rozmawia ze mną, że mamy świetny kontakt.
          Czy jednak to jest właściwe? ...Jakieś takie nikłe wrażenie mam,
          że ...coś przeoczyłam... że starając się go maksymalnie zrozumieć,
          zgadzam się na to, aby postępował tak, jak uważa. To nie jest tak zawsze,
          ale coś w tym jest, że bronię nadmiernie...
          Czy ktoś mnie zrozumiał wink)) ?
          • mac62 Re: "kwokowanie"-do mama-kasia 19.09.06, 10:31
            rozumiem Cię moja droga, nawet nie wiesz jak dobrze,
            może tak mają wszystkie mamy-kasie, bo jestem Twoją imienniczką;
            napisałaś głównie o relacjach z synem i ja niestety największy problem z
            pozwalaniem na samodzielność(głęgoko rozumianą) i ponoszenie konsekwencji - mam
            głównie z synkami;
            dziewczynki jakoś naturalnie wyrosły w swojej autonomii i są sfery ich młodego
            jeszcze życia , w które naturalnie nie mam potrzeby ingerencji , a one do mnie
            nie przychodzą z rozterkami tak często ,jak młodzi faceci w naszej rodzinie;
            • mama_kasia Re: "kwokowanie"-do mama-kasia 19.09.06, 13:05
              U nas najstarszy jest syn i myślałam, że może dlatego to jego
              szczególnie to dotyczy, ale chyba nie. Masz rację, dziewczynki
              jakoś bardziej są autonomiczne.
              A może to nie oni (córki i synowi) tacy są, tylko my jako matki tak
              ich wychowujemy?
              • mac62 Re: "kwokowanie"-do mama-kasia 19.09.06, 17:14
                odpowiem jak moje dzieci:
                nnooooooooo
    • marzenia16 Re: początek roku szkolnego 06.09.06, 12:15
      W czerwcu też myślałam, że nie cierpie szkoły. Byłam zmęczona rozwożeniem ich,
      pilnowaniem lekcji, itp. A dziś tak cieszę się z ciszy, która choć przez
      kawałek dnia panuje w domu. I cała gromada od dwóch dni pada ze zmęczenia o 21,
      a ja mam jeszcze wtedy ochotę i siłę porozmawiać z mężem.
      Myślę, żę z bycia "mamą-kwoką" się nie wyrasta. I chyba to dobrze. To
      naturalne, że chcemy aby nasze dzieci gładko przeszły przez życie, ale nie
      usuniemy wszystkich problemów. I to chyba też dobrze. Głowa do góry. Może
      zmiany będą na lepsze?
      pozdrawiam - Marzena
      • zuzanna56 Re: początek roku szkolnego 06.09.06, 17:52
        Ja tez czasem marze zeby posiedziec sama w domu w ciszy. Ale jak dzieci sa w
        szkole i przedszkolu to ja jestem w pracy (tez w szkole!)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka