Drogie foremki,
Mam koleżankę, bliską mi osobę, mamę czworga dzieci. Zawsze ją podziwiam za
siłę, za to jak prowadzi dom, za pewnego rodzaju "poświęcenie" dla rodziny.
Kilka dni temu spotkałyśmy się i niestety zastałam ją w złej formie.
- Nie daje sobie rady z dzieciakami (one wyczuwają, że mama jest zmęczona,
zniecierpliwiona, same się wtedy nakręcają)
- czuje się przemęczona
- mają problemy finansowe
- mąż musi bardzo dużo pracować żeby zarobić na życie i spłacić długi - przez
co prawie nie ma go w domu
- ma poczucie "zamknięcia" w domu - brak czasu na zrobienie czegoś dla samej
siebie, brak kasy, brak opiekunki (tu też w grę wchodzi kasa)
- żyją w ciasnocie i ze względów finansowych oraz stale rosnących cen
mieszkań prędko nie zmienią lokum... Taki brak intymności, możliwości
wyciszenia się wpływa na domowników (wszyscy na kupie)
Dodatkowo jest to małżeństwo "otwarte na życie" i podejrzewam, że za jakiś
czas koleżanka znów zajdzie w ciążę. Ja w żadnym wypadku nie ośmielę się tego
skrytykować, w końcu to ich decyzja...
Jak mogę jej pomóc, co zrobić żeby odzyskała uśmiech? Jak Wy sobie radzicie w
trudnych sytuacjach? Było mi bardzo przykro widząc, jakiego złapała doła...
Przepraszam, że mój post jest taki chaotyczny, mam nadzieję, że zrozumiecie
moje intencje.
Pozdrawiam i czekam na Wasze rady