przyjechalismy w poniedzialek

po 12 godzinach na polskich
trasach - od tesciow w niemczech do pulaw pod lublinem, ruch
wahadlowy zapadnie mi w pamieci na cale zycie, jak sadze.
sadze rowniez, ze lepiej byloby miec jednak kierowce zmiennika, bo
pod koniec trasy mialam skurcze w posladkach!!!
spedzilam kilka dni u tesciow w niemczech, a teraz 'siedzimy' u
moich rodzicow i potem na roztoczu. jest stanowczo za goraco!
w moim malym miescie wzbudzamy sensacje, babuszki zatrzymuja mnie i
po utwierdzeniu sie ze wszystkie dzieci moje zegnaja - niech tylko
bog da zdrowie, albo - niech rosna zdrowo - dla ludzi i dla boga.
uwielbiam wschod polski!!!