Dodaj do ulubionych

ile jeszcze czlowiek zniesc moze?? :(

14.02.10, 17:21
znacie doskonale moa emigracyna historie, wlacznie z tym, ze po
ostatnim powrocie z PL zastalam zalany dom. zalanie ciag dalszy
brzmi plesn wylazi mi w kazdym pomieszczeniu. u dzieci w sypialniach
byla prawie opanowana ale... teraz wylazi w innych miejscach, a
wczoraj o 0100 odkrylam radosnie cala zaplesniala sciane za sofa w
salonie. masakra od 0130 do 0400 rano bawilam sie w "dekoratora
wnetrz" czyli odsuwalam od scian meble i staralam sie w miare usunac
to swinstwo ze scian. rece opadaja mi uz ponizej stop.
bilans strat na dzien dzisiejszy: dywan u mlodej, polowa pluszakow
mlodej i skrzynia na zabawki, drewniane puzzle, lozeczko dla lalek,
moja skrzynia wiklinowa, prawdopodobnie dywan z salonu, koc, i
jeszcze czekam co na sofie wyjdzie, aaaaaaaa drukarke ktora stala
kolo sciany plesniowej znalazlam wczoraj wilgotna wiec nie wiem czy
bedzie teraz dzialac, nie wspomne o tym ze jak w koncu wyjdzie
slonce to musze przeprowadzic gruntowne suszenio-wietrzenie i ...
wymalowanie scian farba przeciwplesniowa, a potem oczywiscie
kolorem. ja juz chyba nie mam sily, wczoraj sprzatalam to wszystko
ryczac i klnac pod nocem siarczyscie.
po roku mialo byc lepiej, a znowu zczyna sie kolejna fala przypadkow
malo fajnych. chyba wysiadam z tego pociagu, moze pomylilam wagon,
moze stacje, moze bilet wykupilam nie w te strone, nie wiem ale
czuje ze juz mnie to przeroslo ze w calym tulowiu mam nawieksze
plecy, zeby to jeszcze jakos dzwignac.
a tlumaczenia typu nie ma rynien bo tu nigdy tak nie padalo, no
wilgoc jest bo tu sie tak buduje, a takiej zimy to juz daaaawno nie
bylo, bo wszyscy maja problem z plesnia wywracaja moje flaki na
lewo. nie mam juz sily. chyba tyle czlowiek zniesc moze, bo juz
wiecej nie da rady sad
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: ile jeszcze czlowiek zniesc moze?? :( 14.02.10, 19:12
      Rudzikowa daj sie przytulic, no daj, dzis walentynki - daj se powiedziec ze
      jestes super kobieta.

      O ubezpieczeniu nawet nie wspomne, bo sie zwyczajnie boje....hmm, ubiezpiecza
      sie w ES na takie przypadlosci jak zima stulecia? Pewnie 90 % ludnosci nie
      pomyslalo, wiec nie miej skrupulow co do glupoty.

      Ta zima to jakis rekord humoru spod czarnej gwiazdy....fuuuj.
      rachunek za elektryke przyszedl mi taki, ze sie przewrocilam z nogami do gory
      jak zdychajacy czworonog...szczurek po trutce.


      Rudzikowa przytulam cie cieplutko, serdecznie, opiecznie.


      Trzymaj sie dzielnie. Klnij jak szewc jak dzieci nie slysza. To jak wentylek..
      dla zdrowia.
      • rudzikowa Re: ile jeszcze czlowiek zniesc moze?? :( 14.02.10, 21:32
        mnie rachunek za prad dopiero czeka nawet boje sie pomyslec uncertain

        a przytulic sie daje i dziekuje smile
        • asica74 Re: ile jeszcze czlowiek zniesc moze?? :( 14.02.10, 23:42
          Asia cie scisnie z jednej strony, a ja z drugiej cie do pierci
          przycisne. Choc tu Rudzikowa, no choc.
          A moze wy tam takie maszyny macie, to po ang. dehumidifier nazywa?
          Sciaga to to wilgoc z powietrza. Uchronilo mnie to od wariacji, jak
          sie zastanwialam, czemu mi okna zaparowuja z rana ( wieczko od mego
          boilera calkiem sie skiepcilo, wpadlo dio srodka, a woda
          podgrzewajac sie w nocy, wyparowywala w najlepsze, wprost na szyby)


          -www.ebacdirect.com/products.php?
          gclid=CNisoMTy8p8CFZAA4wod_k98YA

          I Rudzikowa, wiesz co takie etapy, kiedy ci sie wydaje, ze wszytsko
          ch....j sa calkiem normalne. Trzeba je przejsc i pamietac, ze masz
          inne rzeczy, ktorymi sie trzeba cieszyc ( dzieci zdrowe, maz co
          przesolona zupe lubi i takie tam.)

          No to jeszcze jednego sciska na odchodne ci dam! Dasz rade!

          -
          Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu, tylko żują pszczoły
    • thorgalla Re: ile jeszcze czlowiek zniesc moze?? :( 15.02.10, 09:59
      Kobieto,masz ogromnego pecha.Może jakieś egzorcyzmy trzeba odprawić
      albo indiańskiego szamana przywołać bo w końcu się załamiesz.
      Nie wiem co poradzić więcej.

      Co do rachunku za prąd to też na zawał zejdę jak przyjdzie.Palimy
      drzewem ale w łazience grzejnik na prąd,który non stop chodzi.
      A zima okrutna w tym roku.
      Wczoraj zmywarka odmówiła zmywania,kran (po wymianie) nadal
      przecieka,muszę w tę zimnicę do Polski lecieć,mam nadzieję,że na
      lotnisku z małą nie utkniemy.
      Na szczęscie mała zdrowa,my też więc na tym się skupiam.
    • balamuk Re: ile jeszcze czlowiek zniesc moze?? :( 15.02.10, 18:58
      Rudzikowa, trzymaj sie, dziewczyno, przytulam bardzo mocno. I naprawde cie podziwiam - ja tu mam porzadnego chlopa pod reka, nigdzie nie odplywa, a i tak czasami rycze i klne jak lwowski dorozkarz, i czuje, ze nie daje sobie rady. Twardziel jestes. Pocieszac nie bardzo umiem, ale przez tych iles krajow mocno kciuki trzymamsmile
    • tamsin Re: ile jeszcze czlowiek zniesc moze?? :( 15.02.10, 20:17
      Plesn to cholerstwo ale na pocieszenie tylko przypomne, ze do wiosny
      jest juz naprawde niedaleko i jakos moze sie te sciany podsusza. W
      miedzyczasie moze popros wlasciciela o dolozenie sie do
      dehumidifier, bo wdychanie plesni nikomu na zdrowie dobrze nie
      wyjdzie. A strata materialna to tylko taki tymczasowy bol, szybko
      przejdzie.
      • rudzikowa Re: ile jeszcze czlowiek zniesc moze?? :( 15.02.10, 21:55
        heheh tamsin zadengo dokladania sie nie bedzie bo... dla nich to
        normalne pada sciany sa mokre i o jest sobie plesn. oni z tym zyja w
        symbiozie i czekaja do wiosny i juz. to tak jak powiedzialam, ze
        chce zeby mi kupili suszarke bo mam male brudzace sie dzieci, z
        czego mlodsze wlasnie zaczyna romans z kibelkiem, ale jak to na
        poczatku potrafi sobie siknac raz lub razy kilka. no to spojrzal na
        mnie jak na debila i mowi, ze oni tu nie uzywaja suszarek, bo te zra
        prad i trzeba czekac na slonce. nosz kurde mol (coby nie klac na
        forum), na co ja mam czekac jak takowego nie ma od grudnia nie
        przymierzajac, a ja mam zasikane np. gacie rajty i dresy razy 2-3
        kompletow dzienne, ze nie wspomne ze mloda lubi na sie cos wylac lub
        jeszcze lepiej wytrzec brudne lapki w siebie bo przeciez chusteczka
        lezy obok, a reszta rodziny rowniez uzywa rzeczy. przeciez nie bede
        na litosc chodzila w jednych gaciach tydzien bo pada deszcz!!!!!!!!!!

        dzieki laseczki za podtrzymywanie mnie na duchu, ale kurna mac ja
        juz siebie nie podziwiam tylko glupote wlasna, bo tylko glupi by w
        tym tkwil. szczerze jedna noga jestem juz z powortem w PL,
        wykonczylo mnie to poltora roku tutaj uncertain
        • monika9990 Re: ile jeszcze czlowiek zniesc moze?? :( 21.02.10, 23:09
          Mieszkając w Hiszpanii miałam 3 odwiżacze, które chodziły prawie non stop,
          inaczej stęchlizna i zacieki na ścianach, i suszarkę bardzo szybko kupiłam jak
          mi dziecko sikało co noc. Za prad przychodziło jakieś 120 euro co dwa miesiące -
          bez ogrzewania.
          Nowa suszarka to 300 euro. Mozna z komisu poszukać.
          Czesto po prostu dosuszałam pranie, ręczniki.
          Hiszpania to dziwny kraj. Cienkie ściany, często bez ogrzewania i bez
          wentylacji. Oni chyba zbierają energię na słońcu a potem wykorzystują ją w
          zimie. Inaczej jak wyjaśnic ich długowieczność.
          • rudzikowa never ending story 22.02.10, 20:10
            z wtorku na srode jak kazda normalna przyzwoita kobitka po 30 z
            9letnim synem o godzinie 2200 co robilam rozkrecalam i skrecalam
            lozko mlodego w celu przeniesienia go do pokoju mlodej. jego pokuj
            wyoutowany na dzien dzieisejszy i zapewne kolejnych pare tygodni. na
            kazdej scianie plesn a na okiennej prywatna niemalze niagara uncertain.
            przenoszenie mlodego zakonczylismy okolo 2400, mlody padl a ja do
            0400 rano walczylam znowu z plesnia.
            przedwczoraj w nocy, jak zwykle szukajac czego innego, znalazlam heh
            w polowie zaplesnialy materac moj wlasny. wymyslilam sobie, ze
            ksiazka ktorej szukam moze lezec pod moim lozkiem, ale ze mam tam
            kiepski dostep, musialam podniesc materac. caly srodek mataraca
            pokrywala czarna plesn, ktora z oslonki przeszla juz na gabke, do
            tego zaplesnialy mi z jednej strony deski podtrzymujace materac. ja
            juz po prostu grzebia diablom w kotlach, tak nisko rece mi opadly.
            wczoraj zrobilam akcje sciagniecia wlascicieli domu do domu i
            pokazalam im co sie tu dzieje. poprzednim razem kiedy dzwonilam full
            ignorancja i rada czekaj na slonce. a najlepiej nie sprzataj tego bo
            nie ma sensu bo za dwa dni i tak wyjdzie. czuje sie jakbym
            zamieszkala w jakims zapomnianym plemieniu staroafrykanskiem, gdzie
            jak chcemy deszcz to tanczymy i mamy, a jak slonce to skladamy bogu
            slonca w ofierze mloda dziewice i problemy sie koncza. tylko cholera
            jasna chyba mlodych dziewic deficyt ciezki w kraju, bo leje
            nieprzecietnie praktycznie non stop. jak slysze deszcz to sie kule,
            jak slysze czekaj na slonce to mam ochote lac na odlew. wczoraj
            byli, zobaczyli jest im przykro, ale to nie ich wina, nosz kurna
            moja tez nie ale ja malo ze im place za wynajem, to jeszcze jestem
            na dzien dzisiejszy prawie 2 tys euro w plecy na rzeczach
            utraconych. rada wlasciciela to moze to wypierz, co mam wyprac sofe
            czy dywan a jelsli nawet to gdzie suszyc, a poza tym co to za
            niedorzecznosc przeciez plesn wlazi w material i to co spiore
            ewentualnie to z zewnatrz. ych szlag mie trafil
            a suszarke mam. sfinansowali ja nam, no i co z tego jak moj pies z
            ADHD zezarl mi od niej rure odprowadzajaca pare, nawet to bydle
            przeciwko mnie.
            postanowienie na nowy rok znaczy ten co sie zaczal - napisze ksiazke
            i powiem wydawcy ze chce z kategorii sf chyba, bo nikt nie uwierzy
            • tamsin Re: never ending story 22.02.10, 20:28
              jak jest suszarka to juz jakis postep jest. No troche niedobrze, ze
              rura zjedzona, ale ona chyba nie jest droga i latwo dostepna bo
              nalezy je czesto wymieniac, zeby paprochy w niej sie nie zapalily ze
              starosci.
              swoja droga, u na te rury robia strasznie grube i z metalu, zadne
              pies nie da rady tego nawet nadryzc. Trzymaj sie Rudzikowa, upaly
              juz niedlugo!
            • asia.sthm Re: never ending story 22.02.10, 21:44
              Rudzikowa, ty swieta zostaniesz, ale to jest taka pociecha, ze masz prawo dac mi
              w pysk....i daj. Tak bym chciala ci ulzyc.

              A z drugiej strony to jak nam sie zaczna tu te sniegowe gory topic, to zaleje
              nas potopem biblijnym, murowane jak dwa razy dwa.
              Dzieciakom gory do zjezdzania na sankach wyrastaja jak grzyby po deszczu...za
              przeproszeniem Rudzikowa, to tylko metafora. Wypluwam ten deszcz, odpukuje.
              Trzymaj sie
            • monika9990 Re: never ending story 23.02.10, 09:32
              Te rury niestety są takie, że łatwo je zniszczyć. Moje jeszcze się trzyma. Z tą
              wilgocia niestety już tak jest. Jak wyłączyłam odwilżacz to od razu smród. Żadne
              wietrzenie nie pomagało. Wystarczyło, że się położyłam z mokra głową i za trzy
              dni pleśn na poduszce. Co jakis czas trzeba było zieleninę wymiatać z kontów. Za
              szafkami, w rogach, pod sufitem to był już standard i zaczeliśmy żyć prawie w
              symbiozie.
              Tak do wiosny kiedy wszystkie okna na oścież pootwierane i drzwi na wylot.
              Pranie na słońcu owszem schnie, ale jak tylko słońce zaszło to zaraz pokrywało
              się wilgocią. W tym wypadku suszarka w ruch i tak w kółko. Pytałam jak sobie
              dają radę w blokach. Koleżanka mi wytłumaczyła, że wstawia suszarkę linkową do
              pokoju, otwiera okna na oścież i wychodzi.
              Ja mieszkałam 3 lata w Galicji w najbardziej deszczowej krainie. Jednej wiosny 2
              miesiące lało w dzień w dzień. Ja się dziwiłam, ze tam wszędzie zamiast
              śmietników pojemniki na parasol.
              W sklepie, w banku, w szkołach, u dentysty nigdzie nie ma śmietników tylko kosze
              na parasolki.
              U mnie pralka chodzi prawie codzienne. Takich dwóch maluchów to bije rekordy
              brudzenia. Do tego syn przechodził adaptację i sikał co noc do łóżka. Ja ja to
              przeżyłam to dla mnie nadal zagadka.

              Powodzenia rudzikowa. Teraz to już tylko lepiej.
              Na pocieszenie napiszę, że teraz siedzę w Polsce i strasznie tęsknie za tym
              deszczem i wilgocią. Wystarczym że wyglądnę za okno i popatrzę na ten brudny
              śnieg. Pożegnałam cytrynki i pomarańcze i cudowne zimowe kwiaty. Brakuje mi tej
              zielonej aury i zapachów.
              • rudzikowa Re: never ending story 23.02.10, 15:47
                monika jakbym czytala o sobie dzien w dzien czyszczenie scian i
                podlog z plesni. mloda zaczyna romans z kibelkiem i tez zdarza jej
                sie czesto sikac w majtochy. dzisiaj w miare cieplo wiec
                zrezygnowalam dla niej z rajtuz w razie co zasika tylko majciachy i
                dresy. pralka non stop w uzyciu, suszarka tez. tylko ja mam na
                domiar zlego zywa wode na sicanach szczeglonie w pokoju mlodego
                ktory na dizen dzisiejszy nie nadaje sie do uzytku.
                dzis od rana wszystkie okna i drzwi pootwierane bo wow slonce (chyba
                znalezli mloda dziewice) a do tego cala posciel wywalona na dwor,
                jutro jak tak bedzie to powyrzucam materace do przesuszenia i
                odsmrodzenia od wilgoci.
                mocno zastanawiam sie nad tym co Ty czyli pozegnaniem pomaranczy
                cytrynek i zimowych kwiatow. cholera nie wiem co zrobic mam dosc
                tego wszystkiego na dzis i slonce i zielen wcale nie rekompensuja.
                moze gdyby wczesniej nie bylo tych wszystkich zdarzen zlych, moze
                gdyby chociaz udalo nam sie stanac na nogi finansowo by odbic tamto,
                a tu ciagle kolejne straty i kolejne naklady finnsowe i tak w kolko
                macieju. teraz jestem na etapie szukania firmy do przeprowadzki ale
                ceny bola. a do tego owner twierdzi ze przyjad i naprawia oczywiscie
                as soon as possible czyli manana czyli ruski rok i zwijmy to jak
                chcemy. przed remontem mial zalozyc panele osuszajace uhym na
                swietego nigdy chyba. dzis mnie nastraszyl ze beda zrywac dach
                aaaaaaaaaa przeciez ja nie moge w takich warunkach z dziecmi,
                najpierw wilgoc i plescn teraz pyl i cholera wie co jeszcze. jestem
                w kropie, bo juz nawet nie w kropce uncertain
                • monika9990 Re: never ending story 25.02.10, 12:32

                  Nie myślałaś aby poszukać innego mieszkania do wynajęcia? W tych remontach nie
                  da rady żyć. Lepiej mniejsze, ale suche. Na Hiszpanów to był nie liczyła. Lepiej
                  wydac w barze niż na remonty. Wystarczy popatrzec na okoloczne domy niemalowane
                  od 10 lat.

                  Ja jak się przeprowadzałam to tez mnie kosztowało to strasznie dużo pracy i
                  kosztów. Samochód na szczęście udało się pożyczyć od rodziny. Jednak jest to
                  kawał drogi i szystko trzeba było zaczynać i układać od nowa. Mąż w Polsce
                  szukał pracy pół roku a wylądował w Norwegii. Każdy kij ma dwa końce. Teraz się
                  głowię jak przyjechać do Hiszpanii na wakacje, bo syn już nie chce mówić po
                  hiszpańsku a był najlepszym uczniem w klasie.

                  Trzymam kciuki za wiosnę i słońce.
                  • rudzikowa Re: never ending story 25.02.10, 16:52
                    monika myslelismy ale olejne przeprowadzki (w pl 10 tu juz 2 a do
                    tego 1 miedzy narodowa ;p)mnie juz powoli zabijaja, juz chyba
                    chcialabym osiasc na czas jakis. zreszta widze, ze mlody tez juz mam
                    dosc. na dodatek moj jest w pracy i... wraca w polowie marca, wiec
                    jesli chodzi o jego prace to tak czy siak gdziekolwiek nie mieszkamy
                    on jest wyjazdowy i czesc. wiec jestem uziemiona a raczej ugrzybiona
                    tutaj do polowy marca.
                    bilans z wczoraj: 5 par butow wylecialo, cztery torebki moje, 10 par
                    butow w kwarantannie i nie wiem czy przezuja uncertain to samo z czterema
                    torebkami. plesn mialam w szafie tiaaaaaaaaaa. do tego dwie mega
                    awantury z wlascicielami domu.
                    skutek dzis: reanimuje buty i torebki, laze i zagladam wszedzie
                    gdzie sie da i gdzie sie nie da, zamontowali mi w domu jakies dziwne
                    grzejniki co to sa ekonomiczne bo pobieraja malo pradu a maja mi
                    wysuszyc dom - tyle ze dziwne to ich suszenie bo przy zamknietych
                    oknach wiec nie wiem ktoredy wilgoc ma wychodzic chyba przez moje
                    pluca uncertain, zabezpieczyli mi prowizorycznie dach bo podobno tam cos
                    jest nie halo, tylko skad wilgoc od podlogi hymmmmmmmmmmm. no i
                    zagadka w czym przeszkadzala im pogoda przy zamontowaniu tych plyto-
                    grzejnikow w srodku domu. Masz racje monika lepiej wydac w barze nic
                    cos zreperowac a to moj problem w sumie nie ich wiec luuuuuzik. tyle
                    tylko ze wczoraj w klotni powiedzialam ze zastanawiam sie nad
                    prawnikiem i chyba troche ich ruszylo, no i nie zaplacilam rentu za
                    ten m-c zobaczymy co bedzie dalej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka