wiem i to nie od dzis, ze jestem okropna balaganiara.
Najlepszy jest najswiezszy przyklad maz szuka w calym domu rachunku na zakup
kamery. Kupilam ja rok temu dla meza pod choinke. Prezent wreczylam a rachunek
zapewnie beztrosko wyrzucilam. A przeciez wiem, ze powinno sie toto trzymac
trzy lata, ze rzeczy zakupione tez sie psuja.Wiem to wszystko i dalej panuje u
mnie rozgardiasz.Nawet nie chce myslec gdzie jest paragon za zmywarke, pewnie
jeszcze lezy w schowku w aucie (modle sie zeby tak bylo).Nastepnym ciezkim
grzechem jest odkladanie wszystkiego na pozniej, wypelnianie formularzy
podatkiwych, zaswoadczen do kas chorych, mnie te papierki odretwiaja.
heh wyglada to na mala spowiedz