karoolka 15.12.04, 20:28 pomozcie mi... rozstalismy sie dzis... nie potrafie opisac bolu jaki czuje... boje sie nadchodzacej nocy.. boje sie jutra... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bietka1 Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:36 Sprobuj nie byc sama. Moze odwiedz jakas przyjaciolke, idz do kina, albo po prostu zostan tutaj I nie martw sie, jestes mloda , piekna, inteligentna, wszystko przed toba. Nikt nie jest niezastapiony, a tobie ktos inny jest pisany Glowa do gory Odpowiedz Link
karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:40 bietka pisze przez lzy te slowa.. wiem ze masz racje... to byly prawie 3 lata.. ostatni rok walczylam o ten zwiazek jak lwica.. ale dzis juz nie dalam rady kolejnym wymowkom, pretensjom, upokorzeniom.. zle mi strasznie... Odpowiedz Link
bietka1 Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:53 Mysle, ze jestem w stanie wczuc sie w to, o czym piszesz. Ale uwierz mi, nie pozwol sobie na rozpacz i rozpamietywanie, bo to tylko strata czasu, a moze ktos juz czeka na ciebie za rogiem. Musisz miec tylko oczy szeroko otwarte Odpowiedz Link
karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:58 bietka nie chce nikogo.. nie chce sie z nimkim wiazac.. nie chce przezywac tego co w ostatnich 2 zwiazkach..wole byc sama.. Odpowiedz Link
bietka1 Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:46 Nie uwazam, ze trzeba byc z kims, zeby byc szczesliwym. A tak najczesciej bywa, ze i tak ktos sie pojawia i wcale nie musi byc zle..., ale ok nie czas o tym pisac, bo nie przestaje byc przykro od mowienia, niech ci nie bedzie przykro. Badz dobra dla siebie, a bedzie dobrze, bo nie warto bylo byc z kims, z kim nie czulas sie dobrze... powtarzam juz chyba za Mulinka Odpowiedz Link
karoolka bietka 15.12.04, 21:52 dobrze mowisz... ja musze sobie uzmyslowic ze bylo strasznie zle i beznadziejnie. i ze on byl fiutem.. jak siegne juz dna tego zwiazku - uswiadomie sobie ze to byla porazka to zaczne z tego wychodzic... dziekuje ci i wam... Odpowiedz Link
asia.sthm Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:42 Nadstawiam poduche ! Nie badz sama , lec gdzies albo zadzwon po kogos. Krok po kroczku wyjdziesz z tego. Najgorsze przeczekac w czyim towarzystwie. Sciskam cie Odpowiedz Link
karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:47 asia wiem ze nie moge byc teraz sama.. ale nawet nie mam do kogo zadzwonic.. moje przyjaciolki mieszkaja za granica.. a mamie nie moge powiedziec wszystkiego.. moi rodzice domyslaja sie co sie stalo ale nie wiedza wszystkiego.. moj ojciec gdyby sie dowiedzial to by go chyba rozszarpal...placze chyba teraz nad soba ze pozwolilam sie tak ponizac i upokarzac.. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:52 Karolka widac nie ma co rozstania zalowac. Zmadrzalas juz jesli zdobylas sie na zerwanie. Teraz zajmij sie soba, lec moze do kina, najgorsze godziny jakos przetrwaj. Ojcu bym powiedziala, niechby go troche nadszarpnal, nie ma sie czego zalowac. Facet , ktory poniza swoja kobiete nie jest wart zadnych wzgledow. Nawet jesli ci uczucia jakies zostaly to nie zaluj go teraz. Dbaj o siebie, zrob cos dla siebie milego, chocby i na sile. Odpowiedz Link
karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:55 asia probuje sie zajac praca... probuje nie patrzec na smutne oczy mojej mamy... wiem ze ona to tez bardzo przezywa.. na dodatek za kilka dni musze jechac po wyniki do centrum onkologii... boje sie... Odpowiedz Link
semantics Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:01 karoolka, badz dzielna! Ja trzymam za Ciebie bardzo mocno kciuki i sama tez nie jestes bo myslimy o Tobie teraz cieplutko! Tata i mama to swoja droga ale to nie z rodzicami sobie budujesz zycie i nie dla nich. Niech go tata nadszarpnie jak to pomoze, a mama bedzie w 7 niebie jak TY bedziesz szczesliwa. Mysl o sobie laska! Popracuj i nie mysl o tym co sie stalo, rozpamietywanie nic nie wnosi. Nauczylas sie tego czego milas sie nauczyc a Ten SZEF na gorza na 100% przygotowal dla Ciebie cos baaaardzo fajnego! I trzymam mocno kciuki za te wyniki!! Odpowiedz Link
karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:04 semi dziekuje ci.. dziekuje wam wszystkim.. dobrze ze moge z wami popisac bo tak bym siedziala i plakala psu na glowe a tak placze na klawiature... wiem ze mi przejdzie to w koncu ale te najblizsze dni beda straszne... w dodatkum artwie sie o swojej zdrowie... Odpowiedz Link
asia.sthm Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:05 Na zapas sie nie zamartwiaj. Wyniki beda dobre ! Tak mysl. Strach jest zrozumialy. Ale przeciez nie pomoze ci teraz jeszcze poddanie sie panice. Od mamy nie uciekaj. Spojrz jej w oczy, moze ona ci wcale nie powie: A nie mowilam , tylko przytuli i pocieszy. Ty sie do niej przytul pierwsza. Potrzebujecie sie nawzajem teraz. Praca tez pomaga, ale najpierw przytul sie do mamy. Sciskam cie mocno Odpowiedz Link
karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:09 asiu boje sie jednak.. gdyby wyniki mialy byc dobre nie powtarzalisby ich... jestem wsciekla na siebie ze pozwolilam sie tak sponiewierac.. chyba dlatego tak placze.. moja mama mi powiedizala: on cie nie szanowal. nie chcialam ci tego mowic bo zawsze go bronilas ale on cie nie szanowal..dobrze ze moge z wami popisac... moge wam napisac prawde.. a mamie nawet teraz go wybielam i usprawiedliwiam.. to tak jakbym usprawiedliwiala siebie ze pozwolilam na takie traktowanie mnie.. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:21 nie jestes wyjatkiem, kobiety maja tendencje do wybielania swoich dreczycieli do ostatniej chwili. One ratuja tym swoje sponiewierane serce i utracone nadzieje na lepsza przyszlosc i zrujnowane marzenia. Karoolka, ja pracuje z takimi kobietami, ktore juz sie wyzwalaja od swoich okrutnikow. To tak jakby wszystkie kochaly tego samego faceta. Historie w schemacie sa bardzo podobne. Kazda z nich czula pismo nosem juz w okresie "slodkiego" chodzenia ze soba, ale miala nadzieje na lepsza przyszlosc. Sprawy sie zawsze pogarszaja z czasem. Kiedy juz sa dzieci to taki facet jest jej panem i oprawca, w zaleznosci czy to jest przemoc fizyczna czy psychiczna. Jest jedyny ratunek dla takich gosci: musza zdac sobie sprawe ze swoich problemow, ktore do tej pory kierowali roznymi metodami na swoje partnerki. Potrzebna jest do tego dluga terapia, ktorej zadna nawet najbardziej kochajaca kobieta nie jest w stanie dac. Tylko wyspecjalizowany w problemie terapeuta. Trzym sie Odpowiedz Link
karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:25 asiu to nieprawdopodobne ale tak jest. kazda baba tak robi??? my jakies glupie jestesmy. ja na szczescie nie bylam jego zona i nie mamy dzieci... ale boli nadal.. i qrwa mac wiedzialam juz na poczatku (ja napisalas) ze pewne rzeczy sa niepokojace ale wmawialam sobie ze to JA go zmienie. g.. prawda, nikt oprocz nas samych nie jest w stanie nas zmienic.... boze i dziewczyny dajcie mi sile przetrwac dzisiejsza noc... Odpowiedz Link
kendo Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:22 och zycie,wiecznie plata nam niespodzianki, jestes bogatrza teraz jeszcze o "jedno zycie wiecej" uszeta do gory...minie zal,zaczniesz by radosniejsza i zobaczysz slonce zaswieci znowu) usciski...>galask po glowce<~~~~~~~~~~~~~~ tzrymam kciuki za dobre wyniki z kliniki. Odpowiedz Link
karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:27 kendo glask sie bardzo przydal.. mama tez glaszcze... przejdzie,.. musi przejsc... ale zal mi siebie.. naprawde.. tak jak sie nigdy nie uzalam nad soba tak tym razem widze ze bylam psychiczna tkwiac w tym zwiazku.. dziekuje Odpowiedz Link
mulinka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:35 a ja sie ciesze! ciesze sie, naprawde! rozstaliscie sie i to jest wspaniale bo bycie z kims, kto nas poniza, to nie jest zycie i trzymam kciuki i mam nadzieje, ze uda Ci sie wytrwac w postanowieniu, ze juz nigdy do niego nie wrocisz i juz nie bedziesz marnowac z nim Twoje zycia, ktore bez takich typow jest o wiele piekniejsze takie rozstanie to troche jak wychodzenie z nalogu musisz miec tego swiadomosc dlatego sprobuj, prosze sprobuj zlapac odrobine dystansu do siebie napij sie goracego mleka, wez kapiel, wez jakis persen i staraj sie spac nie pozwol, by niszczyl Cie brak snu i nie miej juz do siebie pretensji ja jestem dumna z Ciebie, ze sie wyrwalas przytulam Cie cieplutko i usmiecham sie i ciesze, ze przed Toba wspaniale zycie Odpowiedz Link
karoolka mulinko 15.12.04, 21:44 zabraklo mi slow... po prostu dotknelas mnie na odleglosc jakas rozdzka niesamowita... dziekuje.. dziekuje za to ze zdjelas ze mnie odpowiedzialnosc za zlo ktore tkwilo miedzy nami... dziekuje ci.. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:43 Oj Karoolka, zebys wiedziala jakie sa te "psychiczne " kobiety i jak dlugo potrafia wytrzymac ludzac sie nadzieja, nawet jesli ta nadzieja juz wcale nawet sie tli. U nas znane kobiety teraz przyznaja sie publicznie do swojej przeszlosci z przemoca . Maria Carlshammre zostala nawet poslem do parlamentu Europy i bedzie walczyla w sprawie kobiet. Kilka znanych aktorek , dziennikarek i politykow tez nadaje "twarz" sprawie. One opowiadaja o 10 i 20 -letniej mece.Pomimo swoich karier zawodowych , ogolnego szacunku i uznania w domu byly ponizane i bite. Tlumacza to tym , ze te gehenne rownowazyly sobie sukcesami na zewnatrz, przywdziewaly maske i jakos bylo dopoki nie peklo . A znowu ci panowie damscy bokserzy potrafia sie tez plaszczyc , obiecywac poprawe i nawet zmusic do dobrego traktowania partnerki przez jakis czas, tak dla zmylki i potem w dwojnasob mscic sie za swoje "ponizenie" do grzecznosci. Sorry za ten wyklad, tobie trzeba dzis pocieszenia ) Trzymaj sie i nie zaluj, jutro bedzie lepiej, a za tydzien jeszcze lepiej. Odpowiedz Link
karoolka asiu 15.12.04, 21:49 i twoja rozdzka cudownie zadzialala.. dziekuje ci.. on mnie nigdy nie uderzyl fizycznie.. ale czulam sie bita... czulam ze mnie bije kazdym slowem, kazda decyzja ktora podejmowal myslac tylko o sobie... teraz musi byc dobrze prawda??? Odpowiedz Link
asia.sthm Karoolka 15.12.04, 22:06 wiesz, to ze cie fizycznie nie uderzyl to nie znaczy ze mniej bolalo. Ja ciagle wracam do tych wszystkich kobiet ktorych przez ostanie lata wysluchalam. Te ktore byly psychicznie niszczone mowia, paradoks, ze lepiej by bylo gdyby uderzyl, porzadnie pobil. Wtedy moznaby cos pokazac, udowodnic, zrobic obdukcje lekarska, miec co pokazac na policji, w sadzie. One nie moga nic, umierajac po trochu nie maja zadnego dowodu oprocz chorob wywolanych silna nerwica np.epilepsja, zawaly i cala masa innych dolegliwosci czysto fizycznych. Tym kobietom sie nie wierzy z zasady, bo one nie maja co pokazac. One twierdza ze wlasnie ta niewiara otoczenia i czar ich panow na zewnatrz sprawia ze czuja sie jeszcze gorzej i zwlekaja z podjeciem decyzji ucieczki. I dlatego to sie ciagnie dlugie lata i dlatego im jest jeszcze ciezej sie wyzwolic. Ja tak jak Mulinka, jestem dumna z ciebie! I nie poddawaj sie. Odpowiedz Link
karoolka asiu 15.12.04, 22:11 dlaczego kobiety tkwia w takich zwiazkach? nie pisze o moim stosunkowo krotkim, choc i tak za dlugim. pisze o kobietach ktore 10,20 lat spedzaja z kims takim..z takim sadysta ktory poniza, upokarza, osmiesza... ? dlaczego? dlaczego madre zaradne kobiety godza sie na to? moi znajomi mowili: karo jak ty mozesz z nim byc? jak mozesz sobie pozwalac na takie traktowanie? gdyby mi ktos opowiedzial moja historie to bym kazala lasce zerwac OD RAZU. nie rozumiem tego.. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: asiu 15.12.04, 22:31 Karolka to jest dlugi proces urabiania "ofiary". Zrobiono wykres przemocy. To nie trwa tak ,ze facet leja lub zneca sie psychicznie co dziennie od switu do nocy. Okresy przemocy zamieniaja sie w "miodowe" miesiace, napiecie powoli narasta i zaczyna sie okres ciezki, po kulminacji znow przepraszanie, obiecanki, wszystko wraca pozornie do normy. Taka hustawka uczuc i emocji wywoluje objaw uzaleznienia sie od swojego "oprawcy" , wiadomo ze nastapi okres "dobry" . Porownuje sie do do relacji torturujacy- torturowany w wiezieniach np. To specjalny uklad miedzy dwoma osobami. Znasz film "Przesluchanie" z Krystyna Janda. Cos na zasadzie "milosci" sie tam zrodzilo z tym przesluchujacym. Za troszke, odrobine czegos dobrego ofiara gotowa jest poniesc kazda cene. W ukladach damsko-meskich jest podobnie. Te madre zaradne kobiety nie godza sie na przemoc, one przetrwaja przemoc aby dostac te drugie w chwilach dobrych. Kiedy te "zaplaty" przychodza za rzadko i nie starcza sil na przetrwanie decyduja sie odejsc. Czesto sprawy ekonomiczne pomimo wszystko trzymaja je nadal, bo np z pieknego domu trzebaby bylo przeniesc sie gdzies, dzieci musialyby zmienic szkole, stracic standard i t d wiele czynnikow nadal trzyma. Panowie wykazuja wielka inicjatywe w nekaniu ich nawet po ucieczce, wybieraja wiec siedziec na miejscu aby miec kontrole nad sytuacja . I gasna w oczach , powoli umieraja, zyja w glebokiej depresjii, robia sie pasywne. Ciekawe, ze panowie, kiedy juz zrobia z partnerki mokra plamke bez wlasnej woli i nie stawiajacej juz zadnego oporu, wtedy je zostawiaja, postanawiajac rozpoczac nowe zycie z inna kobieta, ktora trzeba wychowac Czy ja nie przynudzam? Odpowiedz Link
mulinka Re: asiu 15.12.04, 22:35 nie,(nie przynudzasz) piszesz swieta, acz bolesna prawde ( Odpowiedz Link
karoolka Re: asiu 15.12.04, 22:40 czytajac co napisalas uswiadomilam sobie ze on mnie nigdy nie przeprosil za swoje zachowanie.. stopoowal sie po moich lzach ale nigdy nie przeprosil nie obiecal ze bedzie lepiej... i najsmieszniejsze jest to ze ja wiedzialam ze tak samo bylo w jego poprzednim zwiazku.. paranoja? Odpowiedz Link
karoolka Re: asiu 15.12.04, 22:49 asiu napisalas -"Kiedy te "zaplaty" przychodza za rzadko i nie starcza sil na przetrwanie decyduja sie odejsc" -czy to znaczy ze te ktore sa ponizane ale w ich mniemaniu dosc czesto "nagradzane" tkwia z wlasnej woli do konca w takich ukladach? Odpowiedz Link
mulinka Re: asiu 15.12.04, 22:52 tkwia, bo boja sie odejsc tkwia, bo wstydza sie przyznac przed swiatem do porazki tkwia, bo boja sie samodzielnego zycia (bo ktos im zniszczyl poczucie wartosci) tkwia, bo...znikad pomocy tkwia, bo...przed nimi przepasc, czarna dziura tkwia, bo.. mozna ksiazke napisac smutna ksiazke Odpowiedz Link
karoolka Re: asiu 15.12.04, 22:54 ale pomoc jest... to co wy dzis dla mnie zroilyscie nie da sie opisac.. a przeciez sie nie znamy.. mulinko to jest strach przed samotnoscia? przekonanie ze z nim zle ale bez niego bedzie mi gorzej? Odpowiedz Link
mulinka Re: asiu 15.12.04, 22:56 to jest po prostu STRACH koszmarny strach - czarna dziura! strach przed zyciem kiedys pisalam, ze strach, to najwiekszy grzech, bo to brak wiary i podtrzymuje, to co pisalam ) Odpowiedz Link
mulinka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:51 Kochanie, bo...to nie Ty jestes odpowiedzialna... Ty jestes skrzywdzona i smutne, ze cie to spotkalo ale wspaniale, ze juz sie skonczylo wiesz, ja wiele lat wyrzucalam sobie, ze...bylam w takim chorym ukladzie a to nie tak bo dzis jestem dumna, ze udalo mi sie wyrwac i...jestem szczesliwa kobieta naprawde i mam wspaniala rodzine i doswiadczenie, przez ktore przeszlas, pomoze Ci inaczej zobaczyc zycie troche je przewartosciowac a najwazniejsze, zebys pamietala, ze JESTES WSPANIALA DZIEWCZYNA wspaniala, dzielna, zdolna, madra!!!! bo jestes! sciskam Cie Karolko! wierze, ze zycie da Ci wiele szczescia juz je masz! wyzwolilas sie! )) buziak! Odpowiedz Link
karoolka :))))))))))) mulinko 15.12.04, 22:02 mulinko czy ty pomagasz ludziom zawodowo? jesli nie to powinnas.. jesli tak - pomagasz nieprawdopodobnie... naprawde.. jest mi lepiej. ja wiem ze to dziwne ze po paru godzinach mi lepiej ale tak jest.. czuje ze dobrze zrobilam.. skoro wszyscy mowia ze cos jest biale a ja uwazam ze czarne, to sie chyba powinnam sie zastanowic nad tym.. wszystkie macie racje.. BYLO ZLE I TRZEBA BYLO SKONCZYC!!! poboli mnie ale przestanie. kochane jestescie Odpowiedz Link
karoolka glupota 15.12.04, 22:06 dalam sobie wmowic ze jestem glupia, ze nie dam sobie rady bez niego.. sama sie dziwie ze taka glupia jestem... Odpowiedz Link
asia.sthm Re: glupota 15.12.04, 22:11 Nie daj sobie nic wmowic, glupia nie jestes ! Z milosci wszyscy glupieja w roznym stopniu. Ja kiedys tez zglupialam jak para kaloszy i co i przeszlo. Chwilowa glupota przechodzi, slowo honoru. Odpowiedz Link
mulinka Re: glupota 15.12.04, 22:16 JESTES MADRA! JESTES ZDOLNA! MASZ WRAZLIWA DUSZE! JESTES WSPANIALA! )) (to ich metoda, zniszczyc poczucie wartoci, to bedzie powolna) Odpowiedz Link
mulinka Re: :))))))))))) mulinko 15.12.04, 22:13 Karolko, musialam wyjsc zapalic poryczalam sie... nad soba i nad Toba i nad wszystkimi dziewczynami, ktore... byly i sa ponizane i boja sie boja zostac boja odejsc boja zyc no...gleboki oddech! Kochanie, naprawde mozna zyc NORMALNIE! i dopiero wtedy zycie nabiera smaku a smakuje wspaniale bo nie wszyscy mezczyzni to dranie bo sa na swiecie wspaniali mezczyzni kochajacy, czuli, ciepli, dobrzy trzeba dac im tylko szanse tj.byc samej i szukac tego odpowiedniego a..."szukajcie a znajdziecie" (kto to powiedzial? ) zycze Ci pustki! spokojnej pustki, ktora zapelnisz...ale na Twoj gust i duzo usmiechu ))))))) Odpowiedz Link
karoolka Re: :))))))))))) mulinko 15.12.04, 22:15 jestes kochana ))))) czy mozesz mi przeslac swoj prawdziwy adres na maila (pszczolka@onet.pl) Odpowiedz Link
mulinka Re: :))))))))))) mulinko 15.12.04, 22:17 moge i mozesz do mnie napisac na gazete u mnie automatycznie przechodzi do mojej skrzynki ) Odpowiedz Link
bietka1 Karoolka 15.12.04, 22:14 ..., zawsze uwazalam, ze kobiety sa po prostu bardzo madre To co dzisiaj tu przeczytalam tylko to potwierdzilo, choc to nie ja tym razem prosilam o pomoc Ciesze sie, ze jestescie Odpowiedz Link
mulinka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:54 asia napisala " mscic sie za swoje "ponizenie" do grzecznosci " zgadzam sie w 100% w tych chorych glowach tchorzy zyciowych (tj.damskich bokserow) - to wlasnie takim torem chore mysli biegna Odpowiedz Link
izabelski Re: pomozcie mi... 15.12.04, 22:14 nie wiem czy pomoze,ale sa tez fora w gw jak: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028 i jeszcze jedno, ktorego teraz szukam i podrzuce za chwile tam pisza dziewczyny, ktore zyly badz zyja w toksycznych zwiazkach - zglos sie - moze latwiej ci bedzie zrozumiec swoja sytuacje ------- Boże spraw żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce Odpowiedz Link
karoolka iza 15.12.04, 22:17 dzieki..ale dziewczynki stad dzialaja jak czekolada.. przechodzi mi.. przechodzi mi smutek.. bo to ze byl to zly zwiazk mialam swiadomosc juz od dluzszego czasu...)) jestescie super.. jak prawdziwe przyjaciolki.. brakuje mi takich dziewczyn tu na miejscu... cudnie ze wy jestescie... Odpowiedz Link
mulinka Re: iza 15.12.04, 22:20 bo nam tu wszystkim dobrze razem i Asia poduche zawsze ma ) Odpowiedz Link
karoolka :))) 15.12.04, 22:24 dobrze ze jestescie.. jak bietka napisala jestesmy madre.. niektore pozniej niz trzeba ale zawsze. ciesze sie ze sa takie dobre i bezinteresowane dziewczyny... sluchajcie... polepsza mi sie... dzieki wam... dziekuje.. Odpowiedz Link
mulinka Re: :))) 15.12.04, 22:31 widzisz JUZ Ci sie polepsza i tak bedzie polepsza Ci sie z kazdym dniem z kazdym rokiem jestes szczesliwsza ))))))) Odpowiedz Link
greentea2 Re: :))) 15.12.04, 22:33 Tak jak Mulinka ciesze sie, ze sie z nim rozstalas. Nawet nie wiesz jakie to wielkie szczescie dla ciebie. Ja bylam w okropnym zwiazku i tez jak glupia staralam sie to trzymac. Teraz ciarki mnie przechodza jak pomysle, ze moglam tkwic w tym dluzej i wstydze sie, ze zadalam sie z kims takim jak on. We wrzesniu wyszlam za maz i moj M jest prawie doskonaly Trzymaj sie i zajmij sie soba! Odpowiedz Link
mulinka Re: :))) 15.12.04, 22:37 jak to "prawie"????? )) moj JEST doskonaly i kocham go, pewnie i za to, ze mnie nie wychowuje, ze akceptuje...itd (bo...w pewnym momencie kocha sie tez za cos, nie pomimo wszystko) Odpowiedz Link
mulinka Re: :))) 15.12.04, 22:46 to teraz pokochaj za cieplo, za szacunek, za akceptacje, za jego madrosc, za czulosc, za poczucie bezpieczenstwa jakie Ci bedzie dawal, za dowcip, za inteligencje, za jego ludzka dobroc, i za to, ze On kocha Ciebie )) spadam robic jedzonko mojemu Kochanemu, ktory mnie kocha i za to, ze mu dobrze daje.....jesc, jesc (prosze bez podtekstow) )))) Odpowiedz Link
karoolka green tea 15.12.04, 22:45 ja tez sie wstydze.. sama przed soba.. i przed znajomumi ktorzy wiedzieli jak pozwalam sie traktowac.. wstydze sie tego.. bo pozwolilam sie traktowac jak cos gorszego.. jak kretynka.. jak idiotka.. Odpowiedz Link
mulinka wstyd 15.12.04, 22:48 Blad! mamy ludzkie prawo do bledow Ty nie masz sie wstydzic, tylko masz byc DUMNA, ze z tego calo wyszlas )) bo skoro i ja i Asia dumne z Ciebie jestesmy, to TY TEZ! ok.? buziak! Odpowiedz Link
karoolka DUMA 15.12.04, 22:51 dumna jestem mulinko ze sama z wkasnej woli i odwagi wyzlam z tego, ale wstydze sie przed soba ze pozwililam sie traktowac jak niewolnica, jak uposledzone dziecko, jak niewarta jego milosci kobieta.. tego mi wstyd.. ze pomimo swojej inteligencji, zaradnosci i ogolnego caloksztaltu pozwililam sie tak poniewierac.. samej przede mna mi wstyd... Odpowiedz Link
mulinka Re: DUMA 15.12.04, 22:54 Kochanie, to zostan z DUMA a ten wstyd....no....spusc z woda w kibelku )) i sprobuj byc troszke wyrozumiala dla siebie samej czula, ciepla, dobra - jak slusznie radzila Bietka i wybacz sobie, bo zbrodni nie popelnilas pomysl, czy bylabys w stanie wybaczyc taki zyciowy blad swojej corce jesli tak to...wybacz sobie ) Odpowiedz Link
karoolka Re: DUMA 15.12.04, 22:56 ))) wybaczylabym corce, przyjaciolce i sasiadce.. i jeszcze bym poszla i mu w pysk dala za to ze mi dziecko przez niego plakalo.. Odpowiedz Link
mulinka Re: DUMA 15.12.04, 22:58 to nie badz dla samej siebie gorsza niz bylabys dla swojego dziecka "miluj blizniego swego jak siebie samego" - NIE BARDZIEJ! tak samo! Odpowiedz Link
mulinka Re: DUMA 15.12.04, 23:01 nie dawaj! jak bedziesz bic gowno, to sama sie ubrudzisz i bedziesz smierdziec nie warto gowno najlepiej omijac z daleka ) Odpowiedz Link
karoolka mulinka 15.12.04, 23:03 mulinko wlasnie.. gowna lepiej sie nie tykac.. poprosze kogos zeby mu w morde dal za mnie Odpowiedz Link
semantics Re: DUMA 15.12.04, 23:00 Karoolka! po pierwsze dzieki za to SEMI- slodkie takie po drugie, idzie Ci swietnie- ze rozmow na forum wnioskuje ze bedzi e dobrze, ba BEDZIE BARDZO DOBRZE! Sciskam Cie mocno i ide do locha, pomysle o Tobie cieplutko przed snem! trzymaj sie mocno! Jestes GOOOD!! Odpowiedz Link
karoolka semi 15.12.04, 23:02 a ja zaraz bede lezac w lozku telepatycznie odbierac od ciebie dobre mysli.. i do was wszystkich wysylam usmiechu z oczu troche zapuchnietych ale juz znacznie szczesliwszych.. Odpowiedz Link
greentea2 Re: DUMA 15.12.04, 22:57 Moj bylo to bylo zero i wstydze sie, ze zanizylam sie do jego poziomu. Jak spotakalam M to zrozumialam co to jest prawdziwy mezczyzna. Jestem bardzo dumna z niego. Odpowiedz Link
karoolka cudne jestescie!!! 15.12.04, 23:00 i obiecuje ze jak zaraz pojde spac to nie uronie nawet jednej lzy w poduszke.. obiecuje wam i sobie.. dziekuje.. jestescie cudne.. jakbyscie mieszkaly w polsce to bym ws wszyskie zaprosila na sobote do siebiee... dziekuje wam... Odpowiedz Link
semantics Re: cudne jestescie!!! 15.12.04, 23:04 karoolka, spij dobrze i niech Ci sie Aniolki przysnia i cale mnostwo puchatych owieczek! A co do soboty- robimy wirtualna bibe?? Odpowiedz Link
ulkaa Re: DUMA 15.12.04, 23:19 Wrocilam do Was na chwilke i kiedy to wszystko przeczytalam to tak sie czulam, jakbym czytala o bliskiej mi osobie. Mulinka tak pieknie i madrze napisalas i asia i greantea . Kazda z nas , ktora ma jakies zle wspomnienia moze Ci karolko pomoc , wesprzec, bo nie powinnas teraz byc sama . Nie tylko dzisiaj ,zagladaj tu czesciej , bo jeszcze troche bedziesz potrzebowala pomocy, zwyklego ludzkiego zrozumienia. Nie bede sie powtarzac, popieram wszystkie rady , ktore ci dano. I nie przejmuj sie chwilami rozpaczy , ktore jeszcze wroca, pomimo wszystkiego. To naturalne. Zeby wyjsc z tego dolka musisz przejsc dla zdrowia wszystkie fazy tej sytuacji. Najpierw bedzie rozpacz - a wiec placz, placz , nie zaluj lez. Potem rozgoryczenie - wiec sprobuj moze spisac sobie bilans : co zyskalas poprzez rozstanie a co stracilas. Zobaczysz , ze zyskow bedzie wiecej ! Potem prawdopodobnie przyjdzie wscieklosc , nie tylko na niego ale i na siebie . Powiesz sobie ; juz mi nie jestes potrzebny ! I wtedy bedziesz gotowa do nastepnego zwiazku . Madrzejsza , bogatsza o doswiadczenie . Na wszystko wtedy spojrzysz inaczej . Znowu uwierzysz w milosc , ale inną . Tylko badz przez ten caly czas blisko z rodzina i z nami , bez wzgledu na to , jak sie bedziesz czula . Zobaczysz, ze szybko wrocisz do siebie . Buziaczki i bede o Tobie myslala, szczegolnie w czasie Wigilii . Odpowiedz Link
frankie36 Re: pomozcie mi... 15.12.04, 23:03 Przeczytalam caly ten watek,dziewczyny juz wiele dobrego i pozytecznego napisaly.Dodam tylko od siebie ,z chorej milosci mozna sie wyleczyc,na poczatku wydaje sie to b.ciezkie,nie wiesz jak przezyjesz pierwsza noc po rozstaniu,po kilku zaczynasz sypiac lepiej,a po jakims czasie naprawde robi sie lzej.Po paru latach nie bedziesz chciala by sie nawet pojawial w twoich myslach.Zamknelas za soba drzwi po to by otworzyc nastepne,a te otworza sie na osciez i zobaczysz slonce i powtorze cytat z "Taty" Williama Whartonapasuje do ciebie jak ulal) Obys byla jak te pszczoly i rosliny: Liczyla tylko sloneczne godziny. Odpowiedz Link
karoolka frankie 15.12.04, 23:06 cudny ten cytat.. zapisalam sobie )) mi juz jest lepiej.. bo wiem ze nie musze sie sama z myslami bic.. nie wmawiam sobie ze to moja wina.. wiem ze nie.. dzieki wam... Odpowiedz Link
greentea2 Karoolka 15.12.04, 23:21 To dobrze, ze juz to wiesz. Spij dobrze, a jutro jak wstaniesz zacznij nowy dzien. A z nowym dniem nowe lepsze zycie. Frankie, piekny cytat. Odpowiedz Link
sylwek07 Re: frankie 15.12.04, 23:25 bardzo mili cytat..ja tez go sobie zapisalem ) Karoolka jak sama moglas juz sie dowiedziec ze to wszytsko bylo zbyt chore,a ze boli .czlowiek to jak gora emocji i uczuc ..pozdrawiam i daj znac jak Ci idzie ) Odpowiedz Link
abere8 Re: pomozcie mi... 15.12.04, 23:32 Jako ze nie mam zadznego doswiadczenia w zrywaniu, nie potrafie Ci nic doradzic. Powtorze tylko za dziewczynami - jestem z Ciebie dumna, bo przeciez moglas znow zacisnac zeby, przetrzymac, wytrwac kolejny rok, i jeszcze jeden i pol zycia sobie zmarnowac. A tak - jestes juz wolna kobieta! I tak na to patrz. Poza tym potraktuj to jako lekcje od zycia - kosztowna, ale chyba nie do zapomnienia. Juz chyba nigdy sie w taki zwiazek nie wplaczesz, co? Trzymam kciuki za Twoje samopoczucie! Odpowiedz Link
asica74 Re: pomozcie mi... 16.12.04, 00:27 karoolka, ominal mnie caly watek! i to piekny watek! Karoolka, ja jestem z ciebie dumna! Wyrwanie sie z owego zakletego kregu nienawisci, przez niektorych zwanych miloscia, jest nie lada wyczynem. Za takie rzeczy powinno sie dostawac medal, i to nie taki forumowy, ale jakis powazniejszy. Mowie calkiem serio. Nie znam dokladnie twojej sytuacji, ale znajac kilka podobnych przypadkow, a i mam swoj z autopsji, wiem, ze zycie w ciaglym ponizaniu, psychicznym, czy fizycznym, prowadzi do pewnej "degradacji" instynktu samozachowaczego - przestajesz wiedziec, czuc, jak sie bronic, buduje sie ogromne poczucie winy, szuka sie bledu w sobie, etc. etd. I pozostaje wielki strach: co ja zrobie jak on mnie zostawi, jak sobie poradze? Karoolka, dumna jestem z tego, ze doajrzalas do tego, by ratowac wlasna godnosc, ze dzis powiedzialas "nie!". Wiele dziewczyn jeszcze tego nie wie Kochanie, chce ci powiedziec, jedna rzecz: mysle, ze to co czujesz, to strach - przed tym co sie teraz stanie, przed jutrem ktore niesie nieznane. Ja ci dzis mowie, ze cokolwiek sie stanie, nie zagrozi tobie, bo TY JESTES W STANIE TO WYTRZYMAC. STAN PROSTO WOBEC SWOICH OBAW I POWIEDZ IM, ZE TY TO WYTRZYMASZ! Kilka lat temu, byl taki dzien w moim zyciu, kiedy powiedzialam sobie i calemu swiatu, ze NIE pozwole, by ktos na mnie krzyczal/ponizal mnie/ mowil mi, ze jestem idiotka. I zobacz: zyje, mam sie dobrze. Karoolka, i ty tez sobie poradzisz. Masz obok rodzine, to wazne. Masz mame. I masz nas. Mam nadzieje, ze juz spisz i jest to dobry spokojny sen, bez obawy, ze on znow jutro zmiesza cie z blotem... PAMIETA: URODZIALAS SIE PO TO BY CHODZIC W SLONCU! Odpowiedz Link
bibi1 Re: pomozcie mi... 16.12.04, 09:05 ja dolacze sie dopiero teraz,ale chce zebys wiedziala, ze rowniez popieram twoja decyzje. uwierz mi Karolka,ze to co zrobilas jest wielkie,odwazne,swiadczy pozytywnie o twoim poczuciu partnerstwa,milosci,wlasnej godnosci. nie liczy sie teraz jak dlugo trwalas w tym chorym zwiazku, tylko ze w koncu uwolnilas sie od niego. moja mama jest juz 37 lat z miom ojcem tyranem i strasznym sadysta i nawet kiedy ja i siostra bylysmy male i tak samo jak ona bite i ponizane, wyrzucane z domu,nie potrafila powiedziec NIE. ja lata spedzone przy ojcu wspominan jak horror,mam do mamy ogromny zal, ze pozwalala mu na to wszystko.gdyby go zostawila,wszystkim nam byloby lepiej. Ty nie poddalas sie i za to mam do ciebie wiela szacunku.Byc moze za kilka lat doszedlby do takiego samego okrucienstwa wobec ciebie ,a ty nie mialabys juz tyle sil zeby z tego wyjsc.dobrze ,ze sie w koncu zdecydowalas odejsc. teraz mysl tylko o sobie,a tego doopka wykasuj z pamieci. zycze ci szczescia Odpowiedz Link
c.holender Re: pomozcie mi... 16.12.04, 12:20 Hej, Wielka Kobieto! Jak tam pierwszy dzien na wolnosci :o) ?!!! Mam nadzieje, ze dobrze spalas, a pierwsza rzecz po przebudzeniu to byl jeden wielki usmiech na Twojej twarzy. Teraz pomysl sobie jak Ci dobrze, jaka jestes wspaniala kobieta i ile mozesz rzeczy zrobic, o ktorych juz moze nawet zapomnialas! Zrob cos co Ci sprawia przyjemnosc - oczywiscie nie musisz, bo teraz nic nie musisz, ale przeciez to bedzie przyjemnosc, ktora sama sobie wymyslisz I przesylam Ci tak duzo jak tylko sie da pelnych szklanek optymizmu ...na wszelki wypadek, gdybys zapomniala, ze teraz jestes szczesliwa i bogatsza o nowe doswiadczenie Zajrzalam tu na krociutko po dlugiej przerwie i to pierwszy watek, ktory czytam. Wcale nie zaluje, ze wczoraj nie zdazylam wejsc tutaj, bo nic madrzejszego bym nie dopisala... a z drugiej strony to budujace, ze w kazdej chwili mozna tu liczyc na kogos, kto "poglaszcze" dobrym slowem. Odpowiedz Link
karoolka JEST LEPIEJ 16.12.04, 12:44 c.holender.. NOWY DZIEN NOWE SPOJRZENIE! NIGDY WIECEJ TAKICH AKCJI! DZIS JESTEM DUMNA Z SIEBIE. TO DZIEKI WAM! Odpowiedz Link
neeki Re: pomozcie mi... 16.12.04, 21:57 karoolka, ja sie rozstalam prawie 1.5 miesiaca temu z facetem. bylismy 1.5 roku ze soba i byl chyba moja pierwsza prawdziwa miloscia. i bylo mi tak ciezko. i tez walczylam pare miesiecy o ten zwiazek. a dostawalam w zamian tylko wymowki, czasami jak sie upil to wyzwiska i nienawisc. i potem mimo wszystko bylo mi zle i chcialam jakos ulozyc nasze stosunki do czasu gdy zadzwonilam zeby mu powiedziec kiedy ma odebrac swoje rzeczy a on kazal odebrac swojej dziewczynie i ona mi powiedziala ze on nie chce ze mna rozmawaic i ze jestem przeszloscia i zebym mu dala spokoj. nigdy wiecej. i teraz mysle ze lepiej byc samej niz w zlym zwiazku. bo juz dosyc czasu zmarnowalysmy na facetow ktorzy tego nie byli warci. a teraz chyba jestesmy na dobrej drodze i cos byc musi za rogiem pewnie bedzie Ci ciezko. mi bylo i jest. nie mam tu prawie nikogo i smutno bedzie samej w swieta. i szlag mnie trafia ze on alkoholik i cpa teraz jak glupi (wczesniej tego nie robil ) a jednak kogos ma. glupie ale prawdziwe. a moje zwyciestwo ? juz nie boje sie byc sama, nei rzucam sie w bezsensowne w sam raz na jeden raz zeby sobie poprawic humor (?) a moze w poszukiwaniu uczucia. trzymaj sie, dasz sobie rade, banalne ale czas leczy rany. tylko zatrzasnij te drzwi porzadnie i nie wracaj do tego co bylo. ja sie szarpalam ze soba z nim po rozstaniu a nie bylo warto. lepiej zapomniec i isc dalej. Odpowiedz Link
karoolka neeki 16.12.04, 22:07 neeki wiem o czym piszesz.. mi troche latwiej jest bo nie jestem sama.. ale ty masz nas - lalki z forum.. mi bardzo pomoglo ze sie wczoraj moglam wygadac.. i tak jak piszesz lepiej byc samej niz kims takim i COS DO K.. NEDZY MUSI BYC ZA ZAKRETEM! i ty jak ja nie masz kogo zalowac.. pijusa i narkomana? a ja zakomleksionego palanta! nie czuje jakiego strasznego bolu.. przykro mi ze zmarnowalam tyle czasu.. ale czego sie nauczylam to moje.. wiem co jestem warta! i dumna jestem z siebie ze zdobylam sie na to czego i tobie i nam wszystkim zycze ) boozi Odpowiedz Link
neeki Re: neeki 16.12.04, 22:11 ktorys z kolegow powiedzial mi ze on po rozstaniu robi sobie jakies postanowienie ktore ma ulepszyc jego zycie. zeby pozniej moc powiedziec nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. bardzo mi sie to spodobalo. ja na razie probuje poukladac sobie w glowie, planuje powrot na studia. cos jeszcze wymysle Odpowiedz Link
cobaea Re: pomozcie mi... 16.12.04, 22:58 Karoolka! W koncu!!! Szkoda tylko, ze tak pozno! I jestes wielka, wiesz? I dzielna, i w ogole wspaniala)))) A co do tego palanta, to brak mi slow, wyslabym go na Marsa, albo gdzies jeszcze dalej! A tak swoja droga, to sie zastanawiam, jak to jest, ze tyle fajnych dziewczyn trwa w takich toksycznych zwiazkach. Tyle moich kolezanek, znajomych... Sama przez to tez przeszlam. i nie wiem, jak moglam byc taka glupia. I wiem jedno, ze wole byc sama do konca zycia niz z jakims idiota cholernym. u kogos kiedys przeczytalam w sygnaturce, nie pamietam dokladnie, ale cos w tym stylu "jezeli zranisz mnie raz, to to jest twoja wina, jezeli zranisz mnie dwa razy, to to jest moja wina". i wiem, ze czasami sie nei wybacza, nie daje drugiej szansy, nie i juz. chlopak mojej kolezanki ja szarpie, wrzeszczy na nia, a ona go tlumaczy, ze sie biedaczek musi odstresowac, bo ma taki stresujacy tryb zycie, ze przeciez jej JESZCZE nie bije, i ze to wszystko jej wina, bo ona jest taka niedobra. Nawet sie ze mna nie chce spotykac, bo on twierdzi, ze mam na nia zly wplyw A mnie ogarnia rozpacz, ze nie moge nic zrobic Karoolka, Neeki, przeciez wiecie, ze bedzie dobrze. Ja tez to wiem Odpowiedz Link
karoolka cobaea i mijaczek 17.12.04, 09:59 no wlasnie.. my jakies glupie jestesmy chyba.. ja nie znam baby ktora by sie wpakowala choc raz w zyciu w taki syf... dobrze jest miec swiadomosc ze zrobilo sie dobrze zrywajac - pisze to na podstawie waszych slow i doswiadczen. wiem ze teraz juz nikt nigdy mnie tak nie upodli jak tamten. i tak trzymac! Odpowiedz Link
mijaczek Re: cobaea i mijaczek 17.12.04, 22:16 karoolka napisała: > no wlasnie.. my jakies glupie jestesmy chyba.. ja nie znam baby ktora by sie > wpakowala choc raz w zyciu w taki syf... dobrze jest miec swiadomosc ze zrobilo > > sie dobrze zrywajac - pisze to na podstawie waszych slow i doswiadczen. wiem ze > > teraz juz nikt nigdy mnie tak nie upodli jak tamten. i tak trzymac! AMEN! Odpowiedz Link
mijaczek To niesamowite... 17.12.04, 05:43 ... jak wiele mamy ze soba wspolnego. Nie tylko ty Karolciu, ale my wszystkie. Z tego co widze i co przeczytalam, bylo nas tu kilka takich, co przeszly to i owo z pewnymi ciezkimi przypadkami. Ja tez mam za soba taki durny zwiazek. Tez 3 -letni. Dlugie to byly trzy lata. Tym dluzsze, ze wiedzialam w zasadzie od poczatku, ze bedzie zle. Caly czas mi sie wydawalo, ze ja potrafie go zmienic. Nie wiem czy wierzylam w siebie czy w niego... chyba bardziej w siebie. Wydawalo mi sie, ze milosc potrafi czynic cuda [nadal tak uwazam, ale do tego trzeba checi dwojga]. Facet, z ktorym bylam byl pomylka totalna. Od poczatku do konca. Traktowal mnie tak zle, ze stracilam szacunek do siebie szybciej niz on do mnie. nie wiem jak to sie stalo, ale gdzies we mnie byla ostatnia iskierka zdrowego rozsadku. Wiedzialam, ze nie odejde od niego w standartowy sposob. I wtedy postanowilam uciec od niego. Nie szybko. Daleko. Wiedzial co sie dzieje. Mial prawie pol roku na pogodzenie sie z tym... Wiedzialam czemu wyjezdzam, ale wciaz nie potrafilam powiedziec mu prosto w twarz, ze to po to, zeby uciec od niego. Wyjechalam. Przez kolejnych 7 m-cy meczylam sie z nim codziennie rozmawiajac godzinami przez telefon. Nie istnial w moim zyciu fizycznie. Metoda bylo nie dzwonic do niego [tylko ja dzwonilam, on nie], ale ja nie potrafilam przestac. I wtedy poznalam Erika. Oczy otworzyly mi sie momentalnie. Zerwalam z nim w ciagu sekundy. Rodzina i znajomi sie ucieszyli. Wybielalam go jak moglam, ale oni wiedzieli. Widzieli mnie, a raczej moj cien szwedajacy sie po swiecie bez celu. Przy Eriku odzylam. Czy jestem szczesliwa? szczesliwsza niz bylam kiedykolwiek. Czy moje cierpienie zwiazane z tym poprzednim sie skonczylo? Nie. Nie wiem czemu, ale praktycznie codziennie sni mi sie moj potwor. Przesladuje mnie w koszmarach, ktore sa nie do zniesienia [najczestszym motywem jest sen, w ktorym Erik okazuje sie byc NIM, ja o tym wiem, a ON mi obiecuje, ze wszystko bedzie dobrze, ze on sie zmienil, ze przeciez GO kocham, bo kocham Erika. Na chwile sie uspokajam, bo widze Erika, po czym wpadam w panike, bo uswiadamiam sobie, ze przeciez to nie Erik, tylko ON]. Nie potrafie pozbyc sie tych koszmarow, bo podswiadomie chce zemsty. Nie wiem czemu. Ten czlowiek powinien mi byc obojetny. A ja nim gardze i chce, zeby poczul sie zle. Tak zle, jak ja czulam sie KAZDEGO JEDNEGO wieczoru przez 3 lata. Dwa dni temu przysnilo mi sie jak w koncu mu wykrzykuje w twarz, ze go nienawidze za trzy lata cierpienia ponad ludzkie sily. Obudzilam sie zadowolona i zawiedziona jednoczesnie. Zawiedziona, ze nie krzyczalam naprawde w jego prawdziwa twarz. Takie rozstania duzo kosztuja. Jednak to, co sie zyskuje [co mozna zyskac] jest warte tysiaca takich rozstan. Karolciu - gratuluje odwagi. Wiem co czujesz, bo tam bylam. Nie bedzie latwo, ale satysfakcja i szacunek do siebie jakie zyskasz dzieki temu wynagrodza ci kazda lze. Pamietaj o jednym - to nie ty bylas defektem tego zwiazku. Pozdrafiam cie bardzo serdecznie Mijaczek z milionem tajemnic... Odpowiedz Link
neeki Re: To niesamowite... 17.12.04, 22:10 nie wiem jak bylo w Waszych zwiazkach ale u mnie na poczatku bylo bardzo dobrze. kochalismy sie co on nawet dzisiaj przyznaje. ale potem zaczelo sie psuc. i ja sie trzymalam tego zwiazku bo myslalam ze moze on sie zmieni, przestanie tyle pic i pewnego dnia bedzie jak dawniej. tak jak Ty dzwonilam do niego a on mial to gdzies. moze dwa razy zadzwonil do mnie. jak cos chcial. dla mnie koncowym momentem bylo jak kazal odebrac telefon swojej dziewczynie. to juz jest okrutne tym bardziej ze dwie godziny wczesniej mowil ze to jakas zdzira. wiecej nie zadzwonie. myslalam ze mozemy byc kumplami. glupia glupia. bo po co ? nie ma juz nic do powiedzenia... Odpowiedz Link