Dodaj do ulubionych

pomozcie mi...

15.12.04, 20:28
pomozcie mi... rozstalismy sie dzis... nie potrafie opisac bolu jaki czuje...
boje sie nadchodzacej nocy.. boje sie jutra...
Obserwuj wątek
    • bietka1 Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:36
      Sprobuj nie byc sama. Moze odwiedz jakas przyjaciolke, idz do kina, albo po prostu zostan tutaj
      smile
      I nie martw sie, jestes mloda , piekna, inteligentna, wszystko przed toba. Nikt nie jest
      niezastapiony, a tobie ktos inny jest pisany smile
      Glowa do gory smile
      • karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:40
        bietka
        pisze przez lzy te slowa.. wiem ze masz racje... to byly prawie 3 lata..
        ostatni rok walczylam o ten zwiazek jak lwica.. ale dzis juz nie dalam rady
        kolejnym wymowkom, pretensjom, upokorzeniom.. zle mi strasznie...
        • bietka1 Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:53
          Mysle, ze jestem w stanie wczuc sie w to, o czym piszesz. Ale uwierz mi, nie pozwol sobie na
          rozpacz i rozpamietywanie, bo to tylko strata czasu, a moze ktos juz czeka na ciebie za rogiem.
          Musisz miec tylko oczy szeroko otwarte smile
          • karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:58
            bietka
            nie chce nikogo.. nie chce sie z nimkim wiazac.. nie chce przezywac tego co w
            ostatnich 2 zwiazkach..wole byc sama..
            • bietka1 Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:46
              Nie uwazam, ze trzeba byc z kims, zeby byc szczesliwym. A tak najczesciej bywa, ze i tak ktos
              sie pojawia i wcale nie musi byc zle..., ale ok nie czas o tym pisac, bo nie przestaje byc przykro
              od mowienia, niech ci nie bedzie przykro.
              Badz dobra dla siebie, a bedzie dobrze, bo nie warto bylo byc z kims, z kim nie czulas sie
              dobrze... powtarzam juz chyba za Mulinka smile

              • karoolka bietka 15.12.04, 21:52
                dobrze mowisz... ja musze sobie uzmyslowic ze bylo strasznie zle i
                beznadziejnie. i ze on byl fiutem.. jak siegne juz dna tego zwiazku -
                uswiadomie sobie ze to byla porazka to zaczne z tego wychodzic... dziekuje ci i
                wam...
    • asia.sthm Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:42
      Nadstawiam poduche !
      Nie badz sama , lec gdzies albo zadzwon po kogos.
      Krok po kroczku wyjdziesz z tego. Najgorsze przeczekac w czyim towarzystwie.
      Sciskam cie
      • karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:47
        asia
        wiem ze nie moge byc teraz sama.. ale nawet nie mam do kogo zadzwonic.. moje
        przyjaciolki mieszkaja za granica.. a mamie nie moge powiedziec wszystkiego..
        moi rodzice domyslaja sie co sie stalo ale nie wiedza wszystkiego.. moj ojciec
        gdyby sie dowiedzial to by go chyba rozszarpal...placze chyba teraz nad soba ze
        pozwolilam sie tak ponizac i upokarzac..
        • asia.sthm Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:52
          Karolka widac nie ma co rozstania zalowac. Zmadrzalas juz jesli zdobylas sie na
          zerwanie. Teraz zajmij sie soba, lec moze do kina, najgorsze godziny jakos
          przetrwaj.
          Ojcu bym powiedziala, niechby go troche nadszarpnal, nie ma sie czego zalowac.
          Facet , ktory poniza swoja kobiete nie jest wart zadnych wzgledow.
          Nawet jesli ci uczucia jakies zostaly to nie zaluj go teraz.
          Dbaj o siebie, zrob cos dla siebie milego, chocby i na sile.
          • karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 20:55
            asia
            probuje sie zajac praca... probuje nie patrzec na smutne oczy mojej mamy...
            wiem ze ona to tez bardzo przezywa.. na dodatek za kilka dni musze jechac po
            wyniki do centrum onkologii... boje sie...
            • semantics Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:01
              karoolka,

              badz dzielna! Ja trzymam za Ciebie bardzo mocno kciuki i sama tez nie jestes bo myslimy o Tobie teraz
              cieplutko! Tata i mama to swoja droga ale to nie z rodzicami sobie budujesz zycie i nie dla nich. Niech
              go tata nadszarpnie jak to pomoze, a mama bedzie w 7 niebie jak TY bedziesz szczesliwa. Mysl o sobie
              laska! Popracuj i nie mysl o tym co sie stalo, rozpamietywanie nic nie wnosi. Nauczylas sie tego czego
              milas sie nauczyc a Ten SZEF na gorza na 100% przygotowal dla Ciebie cos baaaardzo fajnego!
              I trzymam mocno kciuki za te wyniki!!
              • karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:04
                semi
                dziekuje ci.. dziekuje wam wszystkim.. dobrze ze moge z wami popisac bo tak bym
                siedziala i plakala psu na glowe a tak placze na klawiature... wiem ze mi
                przejdzie to w koncu ale te najblizsze dni beda straszne... w dodatkum artwie
                sie o swojej zdrowie...
            • asia.sthm Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:05
              Na zapas sie nie zamartwiaj. Wyniki beda dobre ! Tak mysl. Strach jest
              zrozumialy. Ale przeciez nie pomoze ci teraz jeszcze poddanie sie panice.
              Od mamy nie uciekaj. Spojrz jej w oczy, moze ona ci wcale nie powie: A nie
              mowilam , tylko przytuli i pocieszy. Ty sie do niej przytul pierwsza.
              Potrzebujecie sie nawzajem teraz.
              Praca tez pomaga, ale najpierw przytul sie do mamy.
              Sciskam cie mocno
              • karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:09
                asiu
                boje sie jednak.. gdyby wyniki mialy byc dobre nie powtarzalisby ich... jestem
                wsciekla na siebie ze pozwolilam sie tak sponiewierac.. chyba dlatego tak
                placze.. moja mama mi powiedizala: on cie nie szanowal. nie chcialam ci tego
                mowic bo zawsze go bronilas ale on cie nie szanowal..dobrze ze moge z wami
                popisac... moge wam napisac prawde.. a mamie nawet teraz go wybielam i
                usprawiedliwiam.. to tak jakbym usprawiedliwiala siebie ze pozwolilam na takie
                traktowanie mnie..
                • asia.sthm Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:21
                  nie jestes wyjatkiem, kobiety maja tendencje do wybielania swoich dreczycieli
                  do ostatniej chwili. One ratuja tym swoje sponiewierane serce i utracone
                  nadzieje na lepsza przyszlosc i zrujnowane marzenia.
                  Karoolka, ja pracuje z takimi kobietami, ktore juz sie wyzwalaja od swoich
                  okrutnikow. To tak jakby wszystkie kochaly tego samego faceta. Historie w
                  schemacie sa bardzo podobne. Kazda z nich czula pismo nosem juz w
                  okresie "slodkiego" chodzenia ze soba, ale miala nadzieje na lepsza przyszlosc.
                  Sprawy sie zawsze pogarszaja z czasem. Kiedy juz sa dzieci to taki facet jest
                  jej panem i oprawca, w zaleznosci czy to jest przemoc fizyczna czy psychiczna.
                  Jest jedyny ratunek dla takich gosci: musza zdac sobie sprawe ze swoich
                  problemow, ktore do tej pory kierowali roznymi metodami na swoje partnerki.
                  Potrzebna jest do tego dluga terapia, ktorej zadna nawet najbardziej kochajaca
                  kobieta nie jest w stanie dac. Tylko wyspecjalizowany w problemie terapeuta.
                  Trzym sie
                  • karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:25
                    asiu
                    to nieprawdopodobne ale tak jest. kazda baba tak robi??? my jakies glupie
                    jestesmy. ja na szczescie nie bylam jego zona i nie mamy dzieci... ale boli
                    nadal.. i qrwa mac wiedzialam juz na poczatku (ja napisalas) ze pewne rzeczy sa
                    niepokojace ale wmawialam sobie ze to JA go zmienie. g.. prawda, nikt oprocz
                    nas samych nie jest w stanie nas zmienic....
                    boze i dziewczyny dajcie mi sile przetrwac dzisiejsza noc...
                • kendo Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:22
                  och zycie,wiecznie plata nam niespodzianki,
                  jestes bogatrza teraz jeszcze o "jedno zycie wiecej"
                  uszeta do gory...minie zal,zaczniesz by radosniejsza
                  i zobaczysz slonce zaswieci znowusmile)

                  usciski...>galask po glowce<~~~~~~~~~~~~~~

                  tzrymam kciuki za dobre wyniki z kliniki.
                  • karoolka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:27
                    kendo
                    glask sie bardzo przydal.. smile mama tez glaszcze... przejdzie,.. musi przejsc...
                    ale zal mi siebie.. naprawde.. tak jak sie nigdy nie uzalam nad soba tak tym
                    razem widze ze bylam psychiczna tkwiac w tym zwiazku..
                    dziekuje smile
                    • mulinka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:35
                      a ja sie ciesze!
                      ciesze sie, naprawde!
                      rozstaliscie sie i to jest wspaniale
                      bo bycie z kims, kto nas poniza, to nie jest zycie
                      i trzymam kciuki i mam nadzieje, ze uda Ci sie wytrwac w postanowieniu, ze juz
                      nigdy do niego nie wrocisz i juz nie bedziesz marnowac z nim Twoje zycia, ktore
                      bez takich typow jest o wiele piekniejsze
                      takie rozstanie to troche jak wychodzenie z nalogu
                      musisz miec tego swiadomosc
                      dlatego sprobuj, prosze sprobuj zlapac odrobine dystansu do siebie
                      napij sie goracego mleka, wez kapiel, wez jakis persen i staraj sie spac
                      nie pozwol, by niszczyl Cie brak snu

                      i nie miej juz do siebie pretensji

                      ja jestem dumna z Ciebie, ze sie wyrwalas
                      przytulam Cie cieplutko
                      i usmiecham sie i ciesze, ze przed Toba wspaniale zycie
                      • karoolka mulinko 15.12.04, 21:44
                        zabraklo mi slow... po prostu dotknelas mnie na odleglosc jakas rozdzka
                        niesamowita... dziekuje.. dziekuje za to ze zdjelas ze mnie odpowiedzialnosc za
                        zlo ktore tkwilo miedzy nami... dziekuje ci..
                    • asia.sthm Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:43
                      Oj Karoolka, zebys wiedziala jakie sa te "psychiczne " kobiety i jak dlugo
                      potrafia wytrzymac ludzac sie nadzieja, nawet jesli ta nadzieja juz wcale nawet
                      sie tli.
                      U nas znane kobiety teraz przyznaja sie publicznie do swojej przeszlosci z
                      przemoca . Maria Carlshammre zostala nawet poslem do parlamentu Europy i bedzie
                      walczyla w sprawie kobiet. Kilka znanych aktorek , dziennikarek i politykow tez
                      nadaje "twarz" sprawie. One opowiadaja o 10 i 20 -letniej mece.Pomimo swoich
                      karier zawodowych , ogolnego szacunku i uznania w domu byly ponizane i bite.
                      Tlumacza to tym , ze te gehenne rownowazyly sobie sukcesami na zewnatrz,
                      przywdziewaly maske i jakos bylo dopoki nie peklo .
                      A znowu ci panowie damscy bokserzy potrafia sie tez plaszczyc , obiecywac
                      poprawe i nawet zmusic do dobrego traktowania partnerki przez jakis czas, tak
                      dla zmylki i potem w dwojnasob mscic sie za swoje "ponizenie" do grzecznosci.
                      Sorry za ten wyklad, tobie trzeba dzis pocieszenia smile)
                      Trzymaj sie i nie zaluj, jutro bedzie lepiej, a za tydzien jeszcze lepiej.
                      • karoolka asiu 15.12.04, 21:49
                        i twoja rozdzka cudownie zadzialala.. dziekuje ci.. on mnie nigdy nie uderzyl
                        fizycznie.. ale czulam sie bita... czulam ze mnie bije kazdym slowem, kazda
                        decyzja ktora podejmowal myslac tylko o sobie... teraz musi byc dobrze prawda???
                        • mulinka Re: asiu 15.12.04, 21:56
                          slowem mozna bardziej uderzyc niz palka
                          sad
                        • asia.sthm Karoolka 15.12.04, 22:06
                          wiesz, to ze cie fizycznie nie uderzyl to nie znaczy ze mniej bolalo.
                          Ja ciagle wracam do tych wszystkich kobiet ktorych przez ostanie lata
                          wysluchalam. Te ktore byly psychicznie niszczone mowia, paradoks, ze lepiej by
                          bylo gdyby uderzyl, porzadnie pobil. Wtedy moznaby cos pokazac, udowodnic,
                          zrobic obdukcje lekarska, miec co pokazac na policji, w sadzie.
                          One nie moga nic, umierajac po trochu nie maja zadnego dowodu oprocz chorob
                          wywolanych silna nerwica np.epilepsja, zawaly i cala masa innych dolegliwosci
                          czysto fizycznych. Tym kobietom sie nie wierzy z zasady, bo one nie maja co
                          pokazac. One twierdza ze wlasnie ta niewiara otoczenia i czar ich panow na
                          zewnatrz sprawia ze czuja sie jeszcze gorzej i zwlekaja z podjeciem decyzji
                          ucieczki. I dlatego to sie ciagnie dlugie lata i dlatego im jest jeszcze ciezej
                          sie wyzwolic.
                          Ja tak jak Mulinka, jestem dumna z ciebie!
                          I nie poddawaj sie.
                          • karoolka asiu 15.12.04, 22:11
                            dlaczego kobiety tkwia w takich zwiazkach? nie pisze o moim stosunkowo krotkim,
                            choc i tak za dlugim. pisze o kobietach ktore 10,20 lat spedzaja z kims
                            takim..z takim sadysta ktory poniza, upokarza, osmiesza... ? dlaczego?
                            dlaczego madre zaradne kobiety godza sie na to? moi znajomi mowili: karo jak ty
                            mozesz z nim byc? jak mozesz sobie pozwalac na takie traktowanie?
                            gdyby mi ktos opowiedzial moja historie to bym kazala lasce zerwac OD RAZU.
                            nie rozumiem tego..
                            • asia.sthm Re: asiu 15.12.04, 22:31
                              Karolka to jest dlugi proces urabiania "ofiary".
                              Zrobiono wykres przemocy. To nie trwa tak ,ze facet leja lub zneca sie
                              psychicznie co dziennie od switu do nocy. Okresy przemocy zamieniaja sie
                              w "miodowe" miesiace, napiecie powoli narasta i zaczyna sie okres ciezki, po
                              kulminacji znow przepraszanie, obiecanki, wszystko wraca pozornie do normy.
                              Taka hustawka uczuc i emocji wywoluje objaw uzaleznienia sie od
                              swojego "oprawcy" , wiadomo ze nastapi okres "dobry" . Porownuje sie do do
                              relacji torturujacy- torturowany w wiezieniach np. To specjalny uklad miedzy
                              dwoma osobami. Znasz film "Przesluchanie" z Krystyna Janda. Cos na
                              zasadzie "milosci" sie tam zrodzilo z tym przesluchujacym.
                              Za troszke, odrobine czegos dobrego ofiara gotowa jest poniesc kazda cene.
                              W ukladach damsko-meskich jest podobnie. Te madre zaradne kobiety nie godza sie
                              na przemoc, one przetrwaja przemoc aby dostac te drugie w chwilach dobrych.
                              Kiedy te "zaplaty" przychodza za rzadko i nie starcza sil na przetrwanie
                              decyduja sie odejsc. Czesto sprawy ekonomiczne pomimo wszystko trzymaja je
                              nadal, bo np z pieknego domu trzebaby bylo przeniesc sie gdzies, dzieci
                              musialyby zmienic szkole, stracic standard i t d wiele czynnikow nadal trzyma.
                              Panowie wykazuja wielka inicjatywe w nekaniu ich nawet po ucieczce, wybieraja
                              wiec siedziec na miejscu aby miec kontrole nad sytuacja . I gasna w oczach ,
                              powoli umieraja, zyja w glebokiej depresjii, robia sie pasywne.
                              Ciekawe, ze panowie, kiedy juz zrobia z partnerki mokra plamke bez wlasnej woli
                              i nie stawiajacej juz zadnego oporu, wtedy je zostawiaja, postanawiajac
                              rozpoczac nowe zycie z inna kobieta, ktora trzeba wychowac wink

                              Czy ja nie przynudzam?
                              • mulinka Re: asiu 15.12.04, 22:35
                                nie,(nie przynudzasz)
                                piszesz swieta, acz bolesna prawde
                                sad(
                              • karoolka Re: asiu 15.12.04, 22:40
                                czytajac co napisalas uswiadomilam sobie ze on mnie nigdy nie przeprosil za
                                swoje zachowanie.. stopoowal sie po moich lzach ale nigdy nie przeprosil nie
                                obiecal ze bedzie lepiej... i najsmieszniejsze jest to ze ja wiedzialam ze tak
                                samo bylo w jego poprzednim zwiazku..
                                paranoja?
                              • karoolka Re: asiu 15.12.04, 22:49
                                asiu napisalas
                                -"Kiedy te "zaplaty" przychodza za rzadko i nie starcza sil na przetrwanie
                                decyduja sie odejsc" -czy to znaczy ze te ktore sa ponizane ale w ich mniemaniu
                                dosc czesto "nagradzane" tkwia z wlasnej woli do konca w takich ukladach?
                                • mulinka Re: asiu 15.12.04, 22:52
                                  tkwia, bo boja sie odejsc
                                  tkwia, bo wstydza sie przyznac przed swiatem do porazki
                                  tkwia, bo boja sie samodzielnego zycia (bo ktos im zniszczyl poczucie wartosci)
                                  tkwia, bo...znikad pomocy
                                  tkwia, bo...przed nimi przepasc, czarna dziura
                                  tkwia, bo..
                                  mozna ksiazke napisac
                                  sad
                                  smutna ksiazke
                                  • karoolka Re: asiu 15.12.04, 22:54
                                    ale pomoc jest... to co wy dzis dla mnie zroilyscie nie da sie opisac.. a
                                    przeciez sie nie znamy.. mulinko to jest strach przed samotnoscia? przekonanie
                                    ze z nim zle ale bez niego bedzie mi gorzej?
                                    • mulinka Re: asiu 15.12.04, 22:56
                                      to jest po prostu STRACH
                                      koszmarny strach - czarna dziura!
                                      strach przed zyciem


                                      kiedys pisalam, ze strach, to najwiekszy grzech, bo to brak wiary
                                      i podtrzymuje, to co pisalam
                                      smile)
                      • mulinka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:51
                        Kochanie,
                        bo...to nie Ty jestes odpowiedzialna...
                        Ty jestes skrzywdzona
                        i smutne, ze cie to spotkalo
                        ale wspaniale, ze juz sie skonczylo
                        wiesz, ja wiele lat wyrzucalam sobie, ze...bylam w takim chorym ukladzie
                        a to nie tak
                        bo dzis jestem dumna, ze udalo mi sie wyrwac
                        i...jestem szczesliwa kobieta
                        naprawde
                        i mam wspaniala rodzine

                        i doswiadczenie, przez ktore przeszlas, pomoze Ci inaczej zobaczyc zycie
                        troche je przewartosciowac

                        a najwazniejsze, zebys pamietala, ze JESTES WSPANIALA DZIEWCZYNA
                        wspaniala, dzielna, zdolna, madra!!!!
                        bo jestes!

                        sciskam Cie Karolko!
                        wierze, ze zycie da Ci wiele szczescia
                        juz je masz! wyzwolilas sie!
                        smile))
                        buziak!
                        • karoolka :))))))))))) mulinko 15.12.04, 22:02
                          mulinko czy ty pomagasz ludziom zawodowo? jesli nie to powinnas.. jesli tak -
                          pomagasz nieprawdopodobnie... naprawde.. jest mi lepiej. ja wiem ze to dziwne
                          ze po paru godzinach mi lepiej ale tak jest.. czuje ze dobrze zrobilam.. skoro
                          wszyscy mowia ze cos jest biale a ja uwazam ze czarne, to sie chyba powinnam
                          sie zastanowic nad tym.. wszystkie macie racje.. BYLO ZLE I TRZEBA BYLO
                          SKONCZYC!!! poboli mnie ale przestanie. kochane jestescie smile
                          • karoolka glupota 15.12.04, 22:06
                            dalam sobie wmowic ze jestem glupia, ze nie dam sobie rady bez niego.. sama sie
                            dziwie ze taka glupia jestem...
                            • asia.sthm Re: glupota 15.12.04, 22:11
                              Nie daj sobie nic wmowic, glupia nie jestes !
                              Z milosci wszyscy glupieja w roznym stopniu. Ja kiedys tez zglupialam jak para
                              kaloszy i co i przeszlo. Chwilowa glupota przechodzi, slowo honoru.
                            • mulinka Re: glupota 15.12.04, 22:16
                              JESTES MADRA!
                              JESTES ZDOLNA!
                              MASZ WRAZLIWA DUSZE!
                              JESTES WSPANIALA!
                              smile))

                              (to ich metoda, zniszczyc poczucie wartoci, to bedzie powolna)
                          • mulinka Re: :))))))))))) mulinko 15.12.04, 22:13
                            Karolko,
                            musialam wyjsc zapalic
                            poryczalam sie...
                            nad soba
                            i nad Toba
                            i nad wszystkimi dziewczynami, ktore...
                            byly i sa ponizane
                            i boja sie
                            boja zostac
                            boja odejsc
                            boja zyc

                            no...gleboki oddech!
                            Kochanie, naprawde mozna zyc NORMALNIE!
                            i dopiero wtedy zycie nabiera smaku
                            a smakuje wspaniale

                            bo nie wszyscy mezczyzni to dranie
                            bo sa na swiecie wspaniali mezczyzni
                            kochajacy, czuli, ciepli, dobrzy

                            trzeba dac im tylko szanse
                            tj.byc samej i szukac tego odpowiedniego
                            a..."szukajcie a znajdziecie"
                            (kto to powiedzial? smile)

                            zycze Ci pustki!
                            spokojnej pustki,
                            ktora zapelnisz...ale na Twoj gust

                            i duzo usmiechu
                            smile)))))))
                            • karoolka Re: :))))))))))) mulinko 15.12.04, 22:15
                              jestes kochana smile))))) czy mozesz mi przeslac swoj prawdziwy adres na maila
                              (pszczolka@onet.pl)
                              • mulinka Re: :))))))))))) mulinko 15.12.04, 22:17
                                moge
                                i mozesz do mnie napisac na gazete
                                u mnie automatycznie przechodzi do mojej skrzynki
                                smile)
                          • bietka1 Karoolka 15.12.04, 22:14
                            ..., zawsze uwazalam, ze kobiety sa po prostu bardzo madre smile
                            To co dzisiaj tu przeczytalam tylko to potwierdzilo, choc to nie ja tym razem prosilam o pomoc
                            smile
                            Ciesze sie, ze jestescie smile
                      • mulinka Re: pomozcie mi... 15.12.04, 21:54
                        asia napisala
                        " mscic sie za swoje "ponizenie" do grzecznosci "

                        zgadzam sie w 100%
                        w tych chorych glowach tchorzy zyciowych (tj.damskich bokserow) - to wlasnie
                        takim torem chore mysli biegna
    • izabelski Re: pomozcie mi... 15.12.04, 22:14
      nie wiem czy pomoze,ale sa tez fora w gw jak:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
      i jeszcze jedno, ktorego teraz szukam i podrzuce za chwile

      tam pisza dziewczyny, ktore zyly badz zyja w toksycznych zwiazkach - zglos sie -
      moze latwiej ci bedzie zrozumiec swoja sytuacje

      -------
      Boże spraw żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce
      • karoolka iza 15.12.04, 22:17
        dzieki..ale dziewczynki stad dzialaja jak czekolada.. przechodzi mi..
        przechodzi mi smutek.. bo to ze byl to zly zwiazk mialam swiadomosc juz od
        dluzszego czasu...smile)) jestescie super.. jak prawdziwe przyjaciolki.. brakuje
        mi takich dziewczyn tu na miejscu... cudnie ze wy jestescie...
        • mulinka Re: iza 15.12.04, 22:20
          bo nam tu wszystkim dobrze razem
          i Asia poduche zawsze ma
          smile)
          • karoolka :))) 15.12.04, 22:24
            dobrze ze jestescie.. jak bietka napisala jestesmy madre.. niektore pozniej niz
            trzeba ale zawsze. ciesze sie ze sa takie dobre i bezinteresowane dziewczyny...
            sluchajcie... polepsza mi sie... dzieki wam... dziekuje..
            • mulinka Re: :))) 15.12.04, 22:31
              widzisz
              JUZ Ci sie polepsza
              i tak bedzie
              polepsza Ci sie z kazdym dniem
              z kazdym rokiem jestes szczesliwsza
              smile)))))))
            • greentea2 Re: :))) 15.12.04, 22:33
              Tak jak Mulinka ciesze sie, ze sie z nim rozstalas. Nawet nie wiesz jakie to
              wielkie szczescie dla ciebie. Ja bylam w okropnym zwiazku i tez jak glupia
              staralam sie to trzymac. Teraz ciarki mnie przechodza jak pomysle, ze moglam
              tkwic w tym dluzej i wstydze sie, ze zadalam sie z kims takim jak on.
              We wrzesniu wyszlam za maz i moj M jest prawie doskonalybig_grin

              Trzymaj sie i zajmij sie soba!
              • mulinka Re: :))) 15.12.04, 22:37
                jak to "prawie"?????
                smile))
                moj JEST doskonaly
                i kocham go, pewnie i za to, ze mnie nie wychowuje, ze akceptuje...itd
                (bo...w pewnym momencie kocha sie tez za cos, nie pomimo wszystko)
                • greentea2 Re: :))) 15.12.04, 22:38
                  Boje sie zapeszyc.
                • karoolka Re: :))) 15.12.04, 22:42
                  hmmm.. ja caly czas kochalam pomimo czegos..
                  • mulinka Re: :))) 15.12.04, 22:46
                    to teraz pokochaj za cieplo, za szacunek, za akceptacje, za jego madrosc, za
                    czulosc, za poczucie bezpieczenstwa jakie Ci bedzie dawal, za dowcip, za
                    inteligencje, za jego ludzka dobroc, i za to, ze On kocha Ciebie
                    wink))

                    spadam robic jedzonko mojemu Kochanemu, ktory mnie kocha i za to, ze mu dobrze
                    daje.....jesc, jesc (prosze bez podtekstow)
                    smile))))
              • karoolka green tea 15.12.04, 22:45
                ja tez sie wstydze.. sama przed soba.. i przed znajomumi ktorzy wiedzieli jak
                pozwalam sie traktowac.. wstydze sie tego.. bo pozwolilam sie traktowac jak cos
                gorszego.. jak kretynka.. jak idiotka..
                • mulinka wstyd 15.12.04, 22:48
                  Blad!
                  mamy ludzkie prawo do bledow
                  Ty nie masz sie wstydzic, tylko masz byc DUMNA, ze z tego calo wyszlas
                  smile))
                  bo skoro i ja i Asia dumne z Ciebie jestesmy, to TY TEZ!
                  ok.?
                  buziak!
                  • karoolka DUMA 15.12.04, 22:51
                    dumna jestem mulinko ze sama z wkasnej woli i odwagi wyzlam z tego, ale wstydze
                    sie przed soba ze pozwililam sie traktowac jak niewolnica, jak uposledzone
                    dziecko, jak niewarta jego milosci kobieta.. tego mi wstyd.. ze pomimo swojej
                    inteligencji, zaradnosci i ogolnego caloksztaltu pozwililam sie tak
                    poniewierac.. samej przede mna mi wstyd...
                    • mulinka Re: DUMA 15.12.04, 22:54
                      Kochanie,
                      to zostan z DUMA
                      a ten wstyd....no....spusc z woda w kibelku
                      smile))
                      i sprobuj byc troszke wyrozumiala dla siebie samej
                      czula, ciepla, dobra - jak slusznie radzila Bietka
                      i wybacz sobie, bo zbrodni nie popelnilas
                      pomysl, czy bylabys w stanie wybaczyc taki zyciowy blad swojej corce
                      jesli tak
                      to...wybacz sobie
                      smile)
                      • karoolka Re: DUMA 15.12.04, 22:56
                        smile))) wybaczylabym corce, przyjaciolce i sasiadce.. i jeszcze bym poszla i mu w
                        pysk dala za to ze mi dziecko przez niego plakalo..
                        • mulinka Re: DUMA 15.12.04, 22:58
                          to nie badz dla samej siebie gorsza niz bylabys dla swojego dziecka
                          smile
                          "miluj blizniego swego jak siebie samego" - NIE BARDZIEJ! tak samo!
                        • greentea2 Re: DUMA 15.12.04, 22:59
                          Daj, zobaczysz jak ci to pomoze.
                          • mulinka Re: DUMA 15.12.04, 23:01
                            nie dawaj!
                            jak bedziesz bic gowno, to sama sie ubrudzisz i bedziesz smierdziec
                            nie warto
                            gowno najlepiej omijac z daleka
                            smile)
                            • karoolka mulinka 15.12.04, 23:03
                              mulinko wlasnie.. gowna lepiej sie nie tykac.. poprosze kogos zeby mu w morde
                              dal za mnie wink
                      • semantics Re: DUMA 15.12.04, 23:00
                        Karoolka!
                        po pierwsze dzieki za to SEMI- slodkie takie smile

                        po drugie, idzie Ci swietnie- ze rozmow na forum wnioskuje ze bedzi e dobrze, ba BEDZIE BARDZO
                        DOBRZE!
                        Sciskam Cie mocno i ide do locha, pomysle o Tobie cieplutko przed snem!
                        trzymaj sie mocno! Jestes GOOOD!!
                        • karoolka semi 15.12.04, 23:02
                          a ja zaraz bede lezac w lozku telepatycznie odbierac od ciebie dobre mysli.. i
                          do was wszystkich wysylam usmiechu z oczu troche zapuchnietych ale juz znacznie
                          szczesliwszych.. smile
                    • greentea2 Re: DUMA 15.12.04, 22:57
                      Moj bylo to bylo zero i wstydze sie, ze zanizylam sie do jego poziomu.

                      Jak spotakalam M to zrozumialam co to jest prawdziwy mezczyzna. Jestem bardzo
                      dumna z niego.
                      • mulinka Re: DUMA 15.12.04, 22:59
                        badz i z siebie
                        smile)
                        pozdrawiam
                        i buziak!
                      • karoolka cudne jestescie!!! 15.12.04, 23:00
                        i obiecuje ze jak zaraz pojde spac to nie uronie nawet jednej lzy w poduszke..
                        obiecuje wam i sobie.. dziekuje.. jestescie cudne.. jakbyscie mieszkaly w
                        polsce to bym ws wszyskie zaprosila na sobote do siebiee... dziekuje wam...
                        • mulinka Re: cudne jestescie!!! 15.12.04, 23:02
                          no to slodkich snow!
                          smile))))
                          buziaczek!
                          • semantics Re: cudne jestescie!!! 15.12.04, 23:04
                            karoolka, spij dobrze i niech Ci sie Aniolki przysnia i cale mnostwo puchatych owieczek!

                            A co do soboty- robimy wirtualna bibe??
                    • ulkaa Re: DUMA 15.12.04, 23:19
                      Wrocilam do Was na chwilke i kiedy to wszystko przeczytalam to tak sie czulam,
                      jakbym czytala o bliskiej mi osobie. Mulinka tak pieknie i madrze napisalas
                      i asia i greantea . Kazda z nas , ktora ma jakies zle wspomnienia moze Ci
                      karolko pomoc , wesprzec, bo nie powinnas teraz byc sama .
                      Nie tylko dzisiaj ,zagladaj tu czesciej , bo jeszcze troche bedziesz
                      potrzebowala pomocy, zwyklego ludzkiego zrozumienia.
                      Nie bede sie powtarzac, popieram wszystkie rady , ktore ci dano.
                      I nie przejmuj sie chwilami rozpaczy , ktore jeszcze wroca, pomimo wszystkiego.
                      To naturalne. Zeby wyjsc z tego dolka musisz przejsc dla zdrowia wszystkie
                      fazy tej sytuacji.
                      Najpierw bedzie rozpacz - a wiec placz, placz , nie zaluj lez.
                      Potem rozgoryczenie - wiec sprobuj moze spisac sobie bilans : co zyskalas
                      poprzez rozstanie a co stracilas. Zobaczysz , ze zyskow bedzie wiecej !
                      Potem prawdopodobnie przyjdzie wscieklosc , nie tylko na niego ale i na siebie .
                      Powiesz sobie ; juz mi nie jestes potrzebny ! I wtedy bedziesz gotowa do
                      nastepnego zwiazku . Madrzejsza , bogatsza o doswiadczenie . Na wszystko wtedy
                      spojrzysz inaczej . Znowu uwierzysz w milosc , ale inną .
                      Tylko badz przez ten caly czas blisko z rodzina i z nami , bez wzgledu na to ,
                      jak sie bedziesz czula . Zobaczysz, ze szybko wrocisz do siebie .
                      Buziaczki i bede o Tobie myslala, szczegolnie w czasie Wigilii .
    • frankie36 Re: pomozcie mi... 15.12.04, 23:03
      Przeczytalam caly ten watek,dziewczyny juz wiele dobrego i pozytecznego
      napisaly.Dodam tylko od siebie ,z chorej milosci mozna sie wyleczyc,na poczatku
      wydaje sie to b.ciezkie,nie wiesz jak przezyjesz pierwsza noc po rozstaniu,po
      kilku zaczynasz sypiac lepiej,a po jakims czasie naprawde robi sie lzej.Po paru
      latach nie bedziesz chciala by sie nawet pojawial w twoich myslach.Zamknelas za
      soba drzwi po to by otworzyc nastepne,a te otworza sie na osciez i zobaczysz
      slonce i powtorze cytat z "Taty" Williama Whartonasadpasuje do ciebie jak ulal)

      Obys byla jak te pszczoly i rosliny:
      Liczyla tylko sloneczne godziny.
      • karoolka frankie 15.12.04, 23:06
        cudny ten cytat.. zapisalam sobie smile)) mi juz jest lepiej.. bo wiem ze nie
        musze sie sama z myslami bic.. nie wmawiam sobie ze to moja wina.. wiem ze
        nie.. dzieki wam...
        • greentea2 Karoolka 15.12.04, 23:21
          To dobrze, ze juz to wiesz. Spij dobrze, a jutro jak wstaniesz zacznij nowy
          dzien. A z nowym dniem nowe lepsze zycie.

          Frankie, piekny cytat.
        • sylwek07 Re: frankie 15.12.04, 23:25
          bardzo mili cytat..ja tez go sobie zapisalem smile)
          Karoolka jak sama moglas juz sie dowiedziec ze to wszytsko bylo zbyt chore,a ze
          boli .czlowiek to jak gora emocji i uczuc ..pozdrawiam i daj znac jak Ci
          idzie smile)
    • abere8 Re: pomozcie mi... 15.12.04, 23:32
      Jako ze nie mam zadznego doswiadczenia w zrywaniu, nie potrafie Ci nic
      doradzic. Powtorze tylko za dziewczynami - jestem z Ciebie dumna, bo przeciez
      moglas znow zacisnac zeby, przetrzymac, wytrwac kolejny rok, i jeszcze jeden i
      pol zycia sobie zmarnowac. A tak - jestes juz wolna kobieta! I tak na to patrz.

      Poza tym potraktuj to jako lekcje od zycia - kosztowna, ale chyba nie do
      zapomnienia. Juz chyba nigdy sie w taki zwiazek nie wplaczesz, co?

      Trzymam kciuki za Twoje samopoczucie!
    • asica74 Re: pomozcie mi... 16.12.04, 00:27
      karoolka, ominal mnie caly watek! i to piekny watek!

      Karoolka, ja jestem z ciebie dumna! Wyrwanie sie z owego zakletego kregu
      nienawisci, przez niektorych zwanych miloscia, jest nie lada wyczynem. Za takie
      rzeczy powinno sie dostawac medal, i to nie taki forumowy, ale jakis
      powazniejszy. Mowie calkiem serio.

      Nie znam dokladnie twojej sytuacji, ale znajac kilka podobnych przypadkow, a i
      mam swoj z autopsji, wiem, ze zycie w ciaglym ponizaniu, psychicznym, czy
      fizycznym, prowadzi do pewnej "degradacji" instynktu samozachowaczego -
      przestajesz wiedziec, czuc, jak sie bronic, buduje sie ogromne poczucie winy,
      szuka sie bledu w sobie, etc. etd. I pozostaje wielki strach: co ja zrobie jak
      on mnie zostawi, jak sobie poradze?

      Karoolka, dumna jestem z tego, ze doajrzalas do tego, by ratowac wlasna
      godnosc, ze dzis powiedzialas "nie!". Wiele dziewczyn jeszcze tego nie wie sad

      Kochanie, chce ci powiedziec, jedna rzecz: mysle, ze to co czujesz, to strach -
      przed tym co sie teraz stanie, przed jutrem ktore niesie nieznane.

      Ja ci dzis mowie, ze cokolwiek sie stanie, nie zagrozi tobie, bo TY JESTES W
      STANIE TO WYTRZYMAC. STAN PROSTO WOBEC SWOICH OBAW I POWIEDZ IM, ZE TY TO
      WYTRZYMASZ!

      Kilka lat temu, byl taki dzien w moim zyciu, kiedy powiedzialam sobie i calemu
      swiatu, ze NIE pozwole, by ktos na mnie krzyczal/ponizal mnie/ mowil mi, ze
      jestem idiotka.

      I zobacz: zyje, mam sie dobrze.

      Karoolka, i ty tez sobie poradzisz. Masz obok rodzine, to wazne. Masz mame.

      I masz nas.

      Mam nadzieje, ze juz spisz i jest to dobry spokojny sen, bez obawy, ze on znow
      jutro zmiesza cie z blotem...

      PAMIETA: URODZIALAS SIE PO TO BY CHODZIC W SLONCU!
      • bibi1 Re: pomozcie mi... 16.12.04, 09:05
        ja dolacze sie dopiero teraz,ale chce zebys wiedziala,
        ze rowniez popieram twoja decyzje.
        uwierz mi Karolka,ze to co zrobilas jest wielkie,odwazne,swiadczy
        pozytywnie o twoim poczuciu partnerstwa,milosci,wlasnej godnosci.

        nie liczy sie teraz jak dlugo trwalas w tym chorym zwiazku,
        tylko ze w koncu uwolnilas sie od niego.

        moja mama jest juz 37 lat z miom ojcem tyranem i strasznym sadysta
        i nawet kiedy ja i siostra bylysmy male i tak samo jak ona bite i ponizane,
        wyrzucane z domu,nie potrafila powiedziec NIE.
        ja lata spedzone przy ojcu wspominan jak horror,mam do mamy ogromny zal,
        ze pozwalala mu na to wszystko.gdyby go zostawila,wszystkim nam byloby lepiej.

        Ty nie poddalas sie i za to mam do ciebie wiela szacunku.Byc moze za kilka lat
        doszedlby do takiego samego okrucienstwa wobec ciebie ,a ty nie mialabys juz
        tyle sil zeby z tego wyjsc.dobrze ,ze sie w koncu zdecydowalas odejsc.
        teraz mysl tylko o sobie,a tego doopka wykasuj z pamieci.

        zycze ci szczescia
    • c.holender Re: pomozcie mi... 16.12.04, 12:20
      Hej, Wielka Kobieto! Jak tam pierwszy dzien na wolnosci :o) ?!!!

      Mam nadzieje, ze dobrze spalas, a pierwsza rzecz po przebudzeniu to byl jeden
      wielki usmiech na Twojej twarzy.
      Teraz pomysl sobie jak Ci dobrze, jaka jestes wspaniala kobieta i ile mozesz
      rzeczy zrobic, o ktorych juz moze nawet zapomnialas! Zrob cos co Ci sprawia
      przyjemnosc - oczywiscie nie musisz, bo teraz nic nie musisz, ale przeciez to
      bedzie przyjemnosc, ktora sama sobie wymyslisz smile
      I przesylam Ci tak duzo jak tylko sie da pelnych szklanek optymizmu ...na
      wszelki wypadek, gdybys zapomniala, ze teraz jestes szczesliwa i bogatsza o
      nowe doswiadczenie smile

      Zajrzalam tu na krociutko po dlugiej przerwie i to pierwszy watek, ktory
      czytam. Wcale nie zaluje, ze wczoraj nie zdazylam wejsc tutaj, bo nic
      madrzejszego bym nie dopisala... a z drugiej strony to budujace, ze w kazdej
      chwili mozna tu liczyc na kogos, kto "poglaszcze" dobrym slowem.
      • karoolka JEST LEPIEJ 16.12.04, 12:44
        c.holender.. NOWY DZIEN NOWE SPOJRZENIE! NIGDY WIECEJ TAKICH AKCJI! DZIS JESTEM
        DUMNA Z SIEBIE. TO DZIEKI WAM!
    • sylwek07 Re: pomozcie mi... 16.12.04, 13:02
      no i tak trzymac Karoolka smile)
      • neeki Re: pomozcie mi... 16.12.04, 21:57
        karoolka, ja sie rozstalam prawie 1.5 miesiaca temu z facetem. bylismy 1.5 roku
        ze soba i byl chyba moja pierwsza prawdziwa miloscia. i bylo mi tak ciezko. i
        tez walczylam pare miesiecy o ten zwiazek. a dostawalam w zamian tylko wymowki,
        czasami jak sie upil to wyzwiska i nienawisc. i potem mimo wszystko bylo mi zle
        i chcialam jakos ulozyc nasze stosunki do czasu gdy zadzwonilam zeby mu
        powiedziec kiedy ma odebrac swoje rzeczy a on kazal odebrac swojej dziewczynie
        i ona mi powiedziala ze on nie chce ze mna rozmawaic i ze jestem przeszloscia i
        zebym mu dala spokoj. nigdy wiecej.
        i teraz mysle ze lepiej byc samej niz w zlym zwiazku. bo juz dosyc czasu
        zmarnowalysmy na facetow ktorzy tego nie byli warci. a teraz chyba jestesmy na
        dobrej drodze i cos byc musi za rogiem wink
        pewnie bedzie Ci ciezko. mi bylo i jest. nie mam tu prawie nikogo i smutno
        bedzie samej w swieta. i szlag mnie trafia ze on alkoholik i cpa teraz jak
        glupi (wczesniej tego nie robil ) a jednak kogos ma. glupie ale prawdziwe.
        a moje zwyciestwo ? juz nie boje sie byc sama, nei rzucam sie w bezsensowne w
        sam raz na jeden raz zeby sobie poprawic humor (?) a moze w poszukiwaniu
        uczucia.
        trzymaj sie, dasz sobie rade, banalne ale czas leczy rany. tylko zatrzasnij te
        drzwi porzadnie i nie wracaj do tego co bylo. ja sie szarpalam ze soba z nim po
        rozstaniu a nie bylo warto. lepiej zapomniec i isc dalej.
        • karoolka neeki 16.12.04, 22:07
          neeki wiem o czym piszesz.. mi troche latwiej jest bo nie jestem sama.. ale ty
          masz nas - lalki z forum.. mi bardzo pomoglo ze sie wczoraj moglam wygadac.. i
          tak jak piszesz lepiej byc samej niz kims takim i COS DO K.. NEDZY MUSI BYC ZA
          ZAKRETEM! i ty jak ja nie masz kogo zalowac.. pijusa i narkomana? a ja
          zakomleksionego palanta! nie czuje jakiego strasznego bolu.. przykro mi ze
          zmarnowalam tyle czasu.. ale czego sie nauczylam to moje.. wiem co jestem
          warta! i dumna jestem z siebie ze zdobylam sie na to smile
          czego i tobie i nam wszystkim zycze smile)
          boozi
          • neeki Re: neeki 16.12.04, 22:11
            ktorys z kolegow powiedzial mi ze on po rozstaniu robi sobie jakies
            postanowienie ktore ma ulepszyc jego zycie. zeby pozniej moc powiedziec nie ma
            tego zlego co by na dobre nie wyszlo. bardzo mi sie to spodobalo. ja na razie
            probuje poukladac sobie w glowie, planuje powrot na studia. cos jeszcze
            wymysle smile
    • cobaea Re: pomozcie mi... 16.12.04, 22:58
      Karoolka!
      W koncu!!!
      Szkoda tylko, ze tak pozno!
      I jestes wielka, wiesz? I dzielna, i w ogole wspanialasmile))))
      A co do tego palanta, to brak mi slow, wyslabym go na Marsa, albo gdzies
      jeszcze dalej!

      A tak swoja droga, to sie zastanawiam, jak to jest, ze tyle fajnych dziewczyn
      trwa w takich toksycznych zwiazkach. Tyle moich kolezanek, znajomych... Sama
      przez to tez przeszlam. i nie wiem, jak moglam byc taka glupia.
      I wiem jedno, ze wole byc sama do konca zycia niz z jakims idiota cholernym.
      u kogos kiedys przeczytalam w sygnaturce, nie pamietam dokladnie, ale cos w tym
      stylu "jezeli zranisz mnie raz, to to jest twoja wina, jezeli zranisz mnie dwa
      razy, to to jest moja wina". i wiem, ze czasami sie nei wybacza, nie daje
      drugiej szansy, nie i juz. chlopak mojej kolezanki ja szarpie, wrzeszczy na
      nia, a ona go tlumaczy, ze sie biedaczek musi odstresowac, bo ma taki
      stresujacy tryb zycie, ze przeciez jej JESZCZE nie bije, i ze to wszystko jej
      wina, bo ona jest taka niedobra. Nawet sie ze mna nie chce spotykac, bo on
      twierdzi, ze mam na nia zly wplywsad A mnie ogarnia rozpacz, ze nie moge nic
      zrobicsad

      Karoolka, Neeki, przeciez wiecie, ze bedzie dobrze. Ja tez to wiemsmile
      • karoolka cobaea i mijaczek 17.12.04, 09:59
        no wlasnie.. my jakies glupie jestesmy chyba.. ja nie znam baby ktora by sie
        wpakowala choc raz w zyciu w taki syf... dobrze jest miec swiadomosc ze zrobilo
        sie dobrze zrywajac - pisze to na podstawie waszych slow i doswiadczen. wiem ze
        teraz juz nikt nigdy mnie tak nie upodli jak tamten. i tak trzymac! smile
        • mijaczek Re: cobaea i mijaczek 17.12.04, 22:16
          karoolka napisała:

          > no wlasnie.. my jakies glupie jestesmy chyba.. ja nie znam baby ktora by sie
          > wpakowala choc raz w zyciu w taki syf... dobrze jest miec swiadomosc ze zrobilo
          >
          > sie dobrze zrywajac - pisze to na podstawie waszych slow i doswiadczen. wiem ze
          >
          > teraz juz nikt nigdy mnie tak nie upodli jak tamten. i tak trzymac! smile


          AMEN!
    • mijaczek To niesamowite... 17.12.04, 05:43
      ... jak wiele mamy ze soba wspolnego. Nie tylko ty Karolciu, ale my wszystkie. Z
      tego co widze i co przeczytalam, bylo nas tu kilka takich, co przeszly to i owo
      z pewnymi ciezkimi przypadkami.

      Ja tez mam za soba taki durny zwiazek. Tez 3 -letni. Dlugie to byly trzy lata.
      Tym dluzsze, ze wiedzialam w zasadzie od poczatku, ze bedzie zle. Caly czas mi
      sie wydawalo, ze ja potrafie go zmienic. Nie wiem czy wierzylam w siebie czy w
      niego... chyba bardziej w siebie. Wydawalo mi sie, ze milosc potrafi czynic cuda
      [nadal tak uwazam, ale do tego trzeba checi dwojga]. Facet, z ktorym bylam byl
      pomylka totalna. Od poczatku do konca. Traktowal mnie tak zle, ze stracilam
      szacunek do siebie szybciej niz on do mnie.

      nie wiem jak to sie stalo, ale gdzies we mnie byla ostatnia iskierka zdrowego
      rozsadku. Wiedzialam, ze nie odejde od niego w standartowy sposob. I wtedy
      postanowilam uciec od niego. Nie szybko. Daleko. Wiedzial co sie dzieje. Mial
      prawie pol roku na pogodzenie sie z tym... Wiedzialam czemu wyjezdzam, ale wciaz
      nie potrafilam powiedziec mu prosto w twarz, ze to po to, zeby uciec od niego.
      Wyjechalam. Przez kolejnych 7 m-cy meczylam sie z nim codziennie rozmawiajac
      godzinami przez telefon. Nie istnial w moim zyciu fizycznie. Metoda bylo nie
      dzwonic do niego [tylko ja dzwonilam, on nie], ale ja nie potrafilam przestac.
      I wtedy poznalam Erika. Oczy otworzyly mi sie momentalnie. Zerwalam z nim w
      ciagu sekundy.

      Rodzina i znajomi sie ucieszyli. Wybielalam go jak moglam, ale oni wiedzieli.
      Widzieli mnie, a raczej moj cien szwedajacy sie po swiecie bez celu. Przy Eriku
      odzylam.

      Czy jestem szczesliwa? szczesliwsza niz bylam kiedykolwiek. Czy moje cierpienie
      zwiazane z tym poprzednim sie skonczylo? Nie. Nie wiem czemu, ale praktycznie
      codziennie sni mi sie moj potwor. Przesladuje mnie w koszmarach, ktore sa nie do
      zniesienia [najczestszym motywem jest sen, w ktorym Erik okazuje sie byc NIM, ja
      o tym wiem, a ON mi obiecuje, ze wszystko bedzie dobrze, ze on sie zmienil, ze
      przeciez GO kocham, bo kocham Erika. Na chwile sie uspokajam, bo widze Erika, po
      czym wpadam w panike, bo uswiadamiam sobie, ze przeciez to nie Erik, tylko ON].
      Nie potrafie pozbyc sie tych koszmarow, bo podswiadomie chce zemsty. Nie wiem
      czemu. Ten czlowiek powinien mi byc obojetny. A ja nim gardze i chce, zeby
      poczul sie zle. Tak zle, jak ja czulam sie KAZDEGO JEDNEGO wieczoru przez 3
      lata. Dwa dni temu przysnilo mi sie jak w koncu mu wykrzykuje w twarz, ze go
      nienawidze za trzy lata cierpienia ponad ludzkie sily. Obudzilam sie zadowolona
      i zawiedziona jednoczesnie. Zawiedziona, ze nie krzyczalam naprawde w jego
      prawdziwa twarz.

      Takie rozstania duzo kosztuja. Jednak to, co sie zyskuje [co mozna zyskac] jest
      warte tysiaca takich rozstan.

      Karolciu - gratuluje odwagi. Wiem co czujesz, bo tam bylam. Nie bedzie latwo,
      ale satysfakcja i szacunek do siebie jakie zyskasz dzieki temu wynagrodza ci
      kazda lze. Pamietaj o jednym - to nie ty bylas defektem tego zwiazku.

      Pozdrafiam cie bardzo serdecznie

      Mijaczek z milionem tajemnic...
      • neeki Re: To niesamowite... 17.12.04, 22:10
        nie wiem jak bylo w Waszych zwiazkach ale u mnie na poczatku bylo bardzo
        dobrze. kochalismy sie co on nawet dzisiaj przyznaje. ale potem zaczelo sie
        psuc. i ja sie trzymalam tego zwiazku bo myslalam ze moze on sie zmieni,
        przestanie tyle pic i pewnego dnia bedzie jak dawniej.
        tak jak Ty dzwonilam do niego a on mial to gdzies. moze dwa razy zadzwonil do
        mnie. jak cos chcial. dla mnie koncowym momentem bylo jak kazal odebrac telefon
        swojej dziewczynie. to juz jest okrutne tym bardziej ze dwie godziny wczesniej
        mowil ze to jakas zdzira. wiecej nie zadzwonie. myslalam ze mozemy byc
        kumplami. glupia glupia. bo po co ? nie ma juz nic do powiedzenia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka