abere8
12.02.05, 05:57
Dzis byl polski festiwal kolo Wellington i spedzilam tam ladnych pare
godzin

Nagotowalam gar kapuchy i sprzedawalam (wrocily do mnie czasy
dziecinstwa, kiedy to uwielbialam bawic sie w sklep)

Sprzedawalam jeszcze
czyjs bigos i drugi gar kapustki i wszystko poszlo blyskawicznie. Byly tez
pierogi, placki ziemniaczane, kielbasa, nalesniki z roznym nadzieniem. No i
najrozniejsze ciasta. Mmm, pycha, chociaz niestety wiatr mi zwial mojego
nalesnika
Byly wystepy polskich zespolow piesni i tanca, a calosc byla zorganizowana,
zeby zebrac fundusze na polska szkole i te zespoly taneczne.
A teraz mam w domu nadziewane pierniki, ogorki kiszone i zurek, barszcz bialy
i ogorkowa w torebkach

)) W domu zup torebkowych nigdy nie jadalam (no,
moze goracy kubek na studiach), a tutaj pewnie bede zajadac az mi sie uszy
beda trzesly

I tylko nie wiem, jaka okazja bedzie wystarczajaco wazna,
zeby otworzyc ten sloik ogorkow. Bede je trzymac i oszczedzac w
nieskonczonosc

))