Dodaj do ulubionych

nie ma zlego......

14.08.05, 10:03
zegar nastawilam na ösma (w niedziele! rozumiecie!), chcialam pobiegac
wsröd slonecznych pöl, wzdluz Renu, a tu co? Deszczyk kapu-kap, telefon do
znajomej "idziemy spowrotem do lözka?" ale zamiast tego siadlam do kompa,
wlaczylam Allegro a potem polski e-bay i zaszalalam! Kupilam kilka polskich
filmöw, w czym jestescie oczywiscie Wy winne, bo to ktöras z Was zalozyla
watek o polskich filmach i mi ten pomysl podsunela. Tak wiec cos tam jeszcze
licytuje, a kilka nabylam natychmiast. No, czeka mnie ogladanie!
Z sentymentu kupilam tez 17 mgnien wiosny. Pamieta ktöras z Was ten serial?
Potem zobaczylam kapitana Klosa i nie wiem - czy 17 mgnien wiosny to ciag
dalszy kapitana Klosa? Odswiezcie moja pamiec!
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: nie ma zlego...... 14.08.05, 16:09
      Czy 17 mgnien wiosny nie byl przypadkiem o Sztyrlicu?? nie wiem jak sie go tam
      pisalo, ale Sztyrlic byl bardzo wazna osoba w naszym domu, moi rodzice nie
      wyszliby nigdzie gdyby lecial ten serial, sama pamietam ze utwilo mi w pamieci
      jak ta para sowieckich szpiegow maiala dziecko, ja torturowali za pomoca
      rozbierana dziecka przy otwartym oknie. Jeden niemiec jej pomogl zabral ze soba
      przy okazji swoje dziecko ze zlobka, i dawaj uciekac, niestety zabili go na
      ulicy, a ona ukryla sie w kanale, z ta dwojka dzieci przeczekala poszukiwanie i
      Sztyrlic ja odprowadzil na pociag do..Szwajcari (?) Na koncu wojna sie
      skonczyla, ale Sztyrlic musial zostac szpiegiem bo rozpoczela sie zimna wojna.
      Jezeli to nie bylo 17 mgnien wiosny, to do diabla co to film byl co opisala???
      • basia553 Re: nie ma zlego...... 14.08.05, 17:07
        tak,tak, na ebay przeczytalam, ze to o Sztyrlicu. A czy to ma cos wspölnego z
        Kapitanem Klosem? No, ciekawa jestem juz na te przezycia przy ogladaniusmile))))
        • tamsin Re: nie ma zlego...... 14.08.05, 18:14
          Sztyrlic i Kapitan Kloss to ten sam koncept, dostali sie w wysokie szeregi
          Wermahtu i szpiegowali ile sie dalo. DZieki nim wojna sie potoczyla, jak
          potoczyla, ciekawa jestem czy to sie obecnie nadaje w ogole do ogladania, daj
          znac smile
          • asia9111 Re: nie ma zlego...... 14.08.05, 18:33
            Dziewczyny:
            Przeciez to cale moje dziecinstwo! Sztyrlic jest z 17 mgnien i pamietam jak tam
            byl watek, ze jedna pani szpieg byla w ciazy (moze jego zona?) i cala komorka
            rosyjska w Niemczech sie bala ze wpadna, bo przy porodzie kobiety wzywaja matki
            we wlasnym jezyku! Chyba z 2 odcinki na ten temat byly, i chyba w koncu wpadli.
            Taaak, a Klos to byl odzielny serial, "Stawka wieksza/wyzsza (?) niz zycie" ale
            mniej wiecej to samo. Milego ogladania!
            • jan.kran Re: Stirlitz. 14.08.05, 18:39
              Uwielbiam dowcipy o Stirlitzu.
              TUtaj linka:


              www.film.gildia.pl/filmy/siedemnascie_mgnien/dowcipy
              Kran.
              • tamsin Re: Stirlitz. 14.08.05, 18:45
                uprzedzialas mnie Kran z tymi dowcipami, ale to mi przypomnial, ze Sztyrlic
                pracowal na najwyzszym szczeblu, natomiast Kapitan Kloss byl tylko zwyklym
                oficerem..No mieli lepszego szpiega ze ZSRR smile)
              • asia9111 Re: Stirlitz. 14.08.05, 19:01
                wlasnie musze czyscic ekran bo opluty, a wszystko przez te dowcipy smile
            • tamsin Re: nie ma zlego...... 14.08.05, 18:41
              ale mnie sie na wspomnienia zebralo, az znalazlam pare kawalow o Sztyrlicu,
              podobno dalej jest bohaterem w bylym Zwiazku Radziecki, ale troche inaczej smile

              Garść rosyjskich dowcipów o Stirlitzu:

              Stirlitz z trudem otworzył oczy i pomyślał:

              *****

              Wróciwszy do swego gabinetu Muller zauważył, jak Stirlitz w podejrzany sposób
              kręci się w pobliżu sejfu.
              - Co tu robicie Stirlitz? - srogo zapytał.
              - Czekam na tramwaj - odpowiedział Stirlitz.
              - W porządku! - rzucił Muller wychodząc.
              Na korytarzu pomyślał: Jakiż u diabła może być tramwaj w moim gabinecie...?
              Zawrócił. Ostrożnie zajrzał do gabinetu. Ale Stirlitza nie było.
              Widocznie już odjechał - pomyślał Muller.

              * * *

              Stirlitz zobaczył jak banda wyrostków pompuje kota benzyną. Kot wyrwał się,
              przebiegł kilka metrów i upadł. Widocznie benzyna się skończyła - pomyślał
              Stirlitz.

              * * *

              Stirlitz siedział w swoim gabinecie, gdy rozległo się pukanie.
              Bormann - pomyślał Stirlitz.
              Ja - pomyślał Bormann.

              * * *

              Stirlitz ukradkiem karmił niemieckie dzieci. Od ukradka dzieci puchły i
              umierały.

              * * *

              Naprzeciw Stirlitza szły trzy umalowane kobiety.
              Blad'i (kurwy - przyp. tłum.) - pomyślał Stirlitz.
              Pułkownik Isajew - pomyślały prostytutki.

              * * *

              W kawiarni "Elefant" Stirlitz miął się spotkać z łącznikiem. Nie ustalono
              niestety żadnego znaku rozpoznawczego. Na szczęście łącznikowi zwisały spod
              marynarki szelki spadochronu.

              * * *

              Gdy Stirlitz szedł korytarzem, oczom jego ukazało się ogłoszenie o czynie
              społecznym. Wpadłem - pomyślał. Skierował się w kierunku gabinetu Mullera.
              - Gratuluje poczucia humoru - powiedział - Tak jestem agentem sowieckim!
              - Dobra dobra Stirlitz... Odmaszerować!
              Po chwili Muller wykręcił numer Kaltenbrunerra.
              - Czego to nie wymyśli nasz poczciwy Stirlitz - rzekł ze śmiechem - żeby się
              wykręcić od roboty...

              * * *

              Dom Stirlitza okrążyli gestapowcy.
              - Otwieraj! - krzyknął Muller.
              - Stirlitza nie ma w domu! - powiedział Stirlitz.
              Odjechali.
              W ten oto sprytny sposób Stirlitz już piąty raz przechytrzył gestapo.

              * * *

              Stirlitz spacerował po dachu Kancelarii Rzeszy. Nagle poślizgnął się, upadł i
              tylko cudem zahaczył o wystający gzyms, unikając upadku z dużej wysokości.
              Następnego dnia cud posiniał i obrzękł.

              * * *

              Stirlitz przechodząc korytarzem, jakby od niechcenia pchnął drzwi gabinetu
              Bormanna. Drzwi ani drgnęły. Stirlitz zatrzymał się, rozejrzał i pchnął
              mocniej. Bez skutku.
              Pewnie zamknięte - pomyślał Stirlitz.


              * * *

              Stirlitz wchodzi do gabinetu Müllera: - Nie chciałby pan pracować dla
              radzieckiego wywiadu? - pyta. - Nieźle płacą. - Zszokowany Müller patrzy
              podejrzliwie. Stirlitz zmieszany kieruje się w kierunku drzwi. Przystaje: - Nie
              ma pan przypadkiem aspiryny? - pyta. Wie, że ludzie zapamiętują tylko koniec
              rozmowy.

              * * *

              Stirlitz wypoczywa w swoim tajnym mieszkaniu. Nagle wazon z kwiatami spada z
              parapetu i rozbija Stirlitzowi głowę. To tajny sygnał - znak, że jego żona
              właśnie powiła syna. Stirlitz ukradkiem ociera ojcowskie łzy. Tęskni. Od
              siedmiu lat nie był w domu.

              * * *

              Podczas uroczystej akademii w dniu urodzin Hitlera dostarczono Stirlitzowi na
              sale depeszę. "Stirlitz jesteście zwykła dupa!" - mogły odczytać zbyt ciekawe
              oczy. Ale tylko Stirlitz wiedział, ze właśnie tego dnia otrzymał tytuł Bohatera
              Związku Sowieckiego.

              * * *

              W stołówce berlińskiego bunkra ustawiła się długa kolejka po kiełbasę. Nagle
              sprężystym krokiem wszedł Stirlitz, ominął wszystkich i kupił od razu trzy
              kilogramy.
              - Ale z niego cham! - syknął Bormann do Mullera. Oni jednak nie wiedzieli, że
              Bohaterów Związku Sowieckiego kolejka nie obowiązuje.

              * * *

              Stirlitz wolnym krokiem zbliżył się do lokalu kontaktowego. Zapukał umówione
              127 razy. Nikt nie otworzył. Po namyśle wyszedł na ulicę i spojrzał w okno.
              Tak, nie mylił się. Na parapecie stały 63 żelazka - znak wpadki.

              * * *

              Stirlitz szedł ulica, kiedy z tylu rozległy się strzały i tupot podkutych
              butów. To koniec - pomyślał Stirlitz wkładając rękę do prawej kieszeni spodni.
              Tak, to był koniec. Pistolet nosił w lewej.
              • asia.sthm Re: nie ma zlego...... 14.08.05, 19:40
                Nieszkodzi, ta stronka mi sie tak powoli otwiera, ze dobrze miec te dowcipy
                wydrukowane pod nosem
                smile)))))))))))))))))))

                Stirlitz poszedl do lasu na grzyby, ale grzybow nie bylo.
                - Pewnie nie sezon - pomyslal Stirlitz i przysiadl sobie na zaspie.
    • basia553 Re: nie ma zlego...... 14.08.05, 19:32
      tak, to przez te dowcipy nabylam film. Przez lata cale slysze juz o tym, wiec
      wyobrazam sobie dobra zabawe przy ogladaniu. Opowiem, jak film nadejdziesmile)))
    • triskell Więcej dowcipów 16.08.05, 12:16
      Zainspirowana zacytowanymi przez Was dowcipami (serialu nie widziałam, ale
      dowcipy świetne), znalazłam więcej:

      Gestapo obstawiło wszystkie wyjścia, ale Stirlitz ich przechytrzył. Uciekł przez
      wejście.

      ===

      Stirlitz usłyszał pukanie do drzwi. Otworzył je. Za drzwiami stał kotek.
      - Chcesz mleczka, głuptasku? - spytał czule Stirlitz.
      - Sam jesteś głupi! Właśnie przyjechałem z Centrali - odrzekł kotek.

      ===

      Stirlitz wszedł do kawiarni Elefant. - To Stirlitz. Zaraz będzie zadyma -
      powiedział jeden z siedzących przy stole. Stirlitz wypił kawę i wyszedł.
      - Nie - odpowiedział drugi. - To nie on.
      - Jak to nie!? To Stirlitz!!! - krzyknął trzeci. Zaczęła się zadyma.

      ===

      Stirlitz szedł ulicami Berlina, coś jednak zdradzało w nim szpiega: może
      czapka-uszanka, może walonki, a może ciągnący się za nim spadochron?

      ===

      Stirlitz szedł nocą przez las. Nagle zobaczył na drzewie świecące oczy.
      - Sowa - pomyślał Stirlitz.
      - Sam jesteś sowa - pomyślał Bormann.

      ===

      Hitler i Bormann stoją przed mapą i planują ważną akcję. Wchodzi Stirlitz z
      pomarańczami, wyciąga aparat fotograficzny, robi zdjęcia mapy i wychodzi. Hitler
      zdziwiony pyta Bormanna:
      - Kto to był?
      - Stirlitz, radziecki szpieg.
      - Czemu go nie aresztujesz?
      - Nie ma sensu. Znów się wykręci. Powie, że przyniósł pomarańcze.

      ===

      Stirlitz, spacerując nad brzegiem jeziora, ujrzał ludzi z wędkami.
      - Wędkarze - pomyślał Stirlitz.
      - Pułkownik Isajew - pomyśleli wędkarze.
      • triskell Re: Więcej dowcipów 16.08.05, 14:38
        A tu jest w sumie 11 stron:
        dowcipy.prosiak.pl/?typeID=NULL&pageID=NULL&cateID=1
        • jan.kran Re: Triskell :-)))) 16.08.05, 15:05
          Dziekuję.
          Tyle dałam radę wykrztusić w przerwie między wycieraniem ócz ze śmiechu.
          Twój Kran.
          • triskell Re: Triskell :-)))) 16.08.05, 15:10
            A Joshua zupełnie ich nie rozumie sad.

            I ładny dziś dzień - dodała Triskell. Wie, że ludzie zapamiętują tylko koniec
            rozmowy wink.

            Dobranoc.
            • ulkaa Re: Triskell :-)))) 16.08.05, 22:44
              Triskell, lubie Cie , kurcze smile))
              Nawet bardzo!
              • triskell Re: Triskell :-)))) 16.08.05, 22:55
                Ulkaa, ależ wyznanie z samego rana. No proszę, co to człowiek Stirlitzowi
                zawdzięcza smile.
    • basia553 Re: nie ma zlego...... 17.08.05, 09:02
      piekny poranek, dziekuje za cudowne dowcipy. W miedzyczasie stwierdzilam, ze
      nabylam piec filmöw, ale tego jeszcze nie, bo aukcja leci. Ale wlasciwie
      najwazniejsze juz znam: dowcipy o Stirlitzusmile))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka