250378m
22.09.05, 19:03
wlasnie musialam wziazc tabletki na uspokojenie bo to co mi sie przydarza nie
wiem jak delkatnie nazwac. ZALAZLAM SUPER PRACE W POLSCE na razie na pol
etatu ale tak mi pasuje poniewaz mam corcie a potem jak bym sie wykazala to
sa szanse na pelny etat. super firma z perspektywami w koncu moglabym
zdobywac dosw a nie jak dotychczas sprzatac u ludzi lub podawac do stolu. w
ogole nie wierzyla w to poniewaz jestem 4 lata po studiach potem wyjechalam
zagranice gdzie w czhwili obecnej mieszkam z meze Wlochem., nie pracowalam
nigdy tak na powaznie, te prace tupu kelnrka traktowalam sezonowo bardziej
dorywczo wiec sami rozumiecie jaka jestem spragniona sukcesu by cos udowodnic
i wierzyc ze oprocz sprzatania moge cos robic dobrze. ale mam bilet powrotny
na 16 X maz przyleci 10 i co... wracac? na dodatke we W nie ma pracy nikt
mnie nie zatrudni ba, nawet nie przydzieli mi zlobka jestem na liscie
oczekujacych wiec do konca roku tylko dom i 4 baiale sciany. ponadto nie mam
tam nikogo oprocz meza rodzina jego w ogole mi nie pomaga wrecz przeciwnie
tylko mi uprzykrzaja zycie, na moja rodzine nie mam co liczyc wszyscy pracuja
maja sie dobrze, opiekunka? za drogo nie stac nas wiec jak mam sobie to
wszystko zorganizowac chcialabym skonczyc jakies kursy mniec dobra prace
ktore sie nie powstydze przed kolezkami pracujacymi w POlsce(one mysla ze
kjestem dobrze ustawiona)+ teraz doszliszmy do jakiegos porozumienai z moim
mezem ale nie chce tak wegetowac chce sie realizowac (oczywiscie nie kosztem
dziecka )ale chce sie czuc spelniona kochana i zaradna-tego mi brakuje. i co
robic kochane?...............................nie ma sil