jan.kran 07.01.06, 12:24 Na kilku forumach gdzie piszę regularnie są stałe wątki spraw codziennych. Brakuje mi na KP takiego forumowego blogu. Np. op0wiesc Trini o spotkaniu z Polonią olimpijską dobrze tu pasuje Może ten wątek się przyjmie Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 07.01.06, 12:25 Mój dzisiejszy dzien zaczął sie wyprawieniem Młodej do Monachium. Chlip , chlip... Kran Odpowiedz Link
kociaszek Re: Odpryski codzienności :) 07.01.06, 12:26 wlasnie nocny szykuje lanczyk a ja wciaz w pizamie pod kolderka forumuje... odprysk? owszem, bo taki luksus mi sie nie codziennie zdarza!!! za oknem buro i zimnawo... Odpowiedz Link
kociaszek Re: Odpryski codzienności :) 07.01.06, 12:29 Kranik, badz dzielna Mateczka...ostatnio znalazlam fajny watek: Klub wyrodnych matek, bardzo mi sie spodobal - zdrowe macierzynstwo, nie sterroryzowane... i Ty kraniku jestes fajna mama - chesz pobuczec? masz tu rekaw!!! Odpowiedz Link
gherarddottir Re: Odpryski codzienności :) 07.01.06, 16:51 Kranie jakbym miala takie dziecie jak Ty to za nic na swiecie bym sie nie denerwowala! Ja wlasnie radosnie wstalam Uwielbiam weekendy! Jescnic nie bede, ale za to popijam kawke z mlekiem i syropem mniamMikego dnia dla wszystkich Odpowiedz Link
tamsin Re: Odpryski codzienności :) 07.01.06, 17:48 mnie obudzilo slonce prosto w twarz - znak ze juz jest przynajmniej 10 rano, ale byla prawie jedenasta. Zaraz idziemy na spacer z psami, ambitniejszych planow na dzisiaj raczej nie mam, no moze jedynie mala przepierka ) Odpowiedz Link
triskell Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 22:17 jan.kran napisała: > Np. op0wiesc Trini o spotkaniu z Polonią olimpijską dobrze tu pasuje Zgodnie z sugestią Kranika, usunęłam opowieść z tamtego wątku i przekleiłam ją tutaj, wraz z dotyczącą jej odpowiedzią Samo • No to opowiadam o spotkaniu triskell 07.01.06, 08:35 + odpowiedz Nie bardzo wiedziałam, gdzie się z tym podłączyć, ale skoro tu w tym wątku wczoraj wspominałam o tym, że mam się spotkać z dwoma tutejszymi Polkami, to i tutaj opowiem o spotkaniu. Tak najkrócej, to było bardzo, naprawdę bardzo fajnie. Kasia jest przesympatyczną, bardzo ciepłą osobą, no taką osobą, która na moje stwierdzenie, że na początku czułam się tu dość samotna, potrafiła gryzonia przytulić i powiedzieć "Teraz masz tu siostrę" . Bardzo dla mnie ważne jest to, że ktoś już przy pierwszym spotkaniu potrafi okazywać emocje (zresztą bardzo podobne odczucie miałam po pierwszym spotkaniu z Moniką, która też bardzo się wówczas otworzyła), że nie mam wrażenia, że nasza rozmowa to głównie small talk a już głębiej dotrzeć się nie da, że nie mam wrażenia powierzchowności. Kasia jest bardzo energiczna, rozmowna, jej polski czasem brzmi trochę śmiesznie, bo wyjechała z Polski jak miała 9 lat (a jej siostra 6), ale mówi dobrze a jej akcent brzmi uroczo. Co ciekawe, siedzimy sobie i gadamy, a tu nagle one pokazują mi jakiegoś kolesia i mówią "On też jest Polakiem". Zawołałyśmy go, trochę pogadaliśmy w trójkę i okazało się, że całkiem sporo tu jest Polaków, choć najczęściej starszawych. Koleś był trochę mniej kompatybilny, to znaczy był osobą, z którą się pewnie nie zaprzyjaźnię, ale był miły i wsławił się przeuroczą kalką z angielskiego, mówiąc, że parsnip zamiast korzenia pietruszki "może pracować" (can work) Za tydzień w piątek Kasia zabiera mnie i mojego męża do polskiego sklepu w Federal Way. Odpowiedz Link
triskell Natomiast dzisiaj... 07.01.06, 22:22 ... wybieramy się na urodziny jednego znajomego tutaj i właśnie piekę chleb razowy ze śliwkami suszonymi , który mam tam zamiar ze sobą zabrać. Wypadałoby się ubrać chyba, zamiast zaraz z rana zasiadać przy komputerze. Odpowiedz Link
blaubeeree Re: Natomiast dzisiaj... 07.01.06, 22:30 A ja mialam pracowita sobote.Ponad 3 godziny korepetycji..."moje"dziewczyny zaczynaja byc coraz bardziej wymagajace i pilne-co mnie cieszy.Polubily polski,co mnie jeszcze bardziej cieszy Potem praca nad projektem.. a teraz ucze mojego austriackiego wspollokatora slow do "Pszczolki Maji"Mamy gitare,on spiewa a ja delikatnie przyspiewuje)Musze Wam powiedziec,ze nawet calkiem,calkiem mu to wychodzi..to nasze "szczczszczszcz"-jak on to mowi) Odpowiedz Link
blaubeeree Re: Natomiast dzisiaj... 07.01.06, 22:33 triskell napisała: > ... wybieramy się na urodziny jednego znajomego tutaj i właśnie piekę chleb > razowy ze śliwkami suszonymi , który mam tam zamiar ze sobą zabrać. Mniaaaaaaaaaam ze tez ja takiego chleba nie umiem piec... Gratulacje,Triskelldla mnie upieczenie takiego chlebka to nie lada wyczyn)) Odpowiedz Link
bietka1 Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 22:51 Triskell, pierwszy raz doczytuje w twoich wypowiedziach, ze czulas sie troche samotna... Czy wiesz, ze nigdy na to nie wpadlam?... Zawsze wydawalo mi sie, ze to tylko ja... A potem czulam sie jak wyplute ciastko, bo feedback nigdy nie byl pozytywny, albo najczesciej. Ale chyba kazdy z nas... Aha, oczywiscie nie jest juz jak bylo... Odpowiedz Link
blaubeeree Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 22:53 bietka1 napisała: > Triskell, > pierwszy raz doczytuje w twoich wypowiedziach, ze czulas sie troche samotna... > Czy wiesz, ze nigdy na to nie wpadlam?... > Zawsze wydawalo mi sie, ze to tylko ja... > A potem czulam sie jak wyplute ciastko, bo feedback nigdy nie byl pozytywny, al > bo najczesciej. > Ale chyba kazdy z nas... > Chyba kazdy z nas poza Polska jest troszke samotny,a juz szczegolnie na poczatku..ja bylam i nadal jestem,co prawda nie tak bardzo,ale jednak. Odpowiedz Link
gherarddottir Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 23:00 juz kiedys to pisalam, ale napisze jeszcze raz - czlowiek jako istota w pewnym sensie zawsze jest samotny - vide kobieta rodzaca dziecko - rodzi je sama, czlowiek, ktory umiera umiera sam. Oczywiscie mamy ludzi wokol siebie, ale kluczem do czucia sie dobrze z jakimis okresami definiowalnej samotnosci jest chyba zrozumienie, ze to cos zuplenie naturalnego i jest stanem przejsciowym. Ja przynajmniej tak sobie mysle. Nie znam osoby, ktorej nigdy nie dokuczala samotnosc wsrod ludzi, to byc moze Weltschmerz jakis bardziej..(?) Emigracja daje duzo momentow do zastanowienia sie czy sie lubi ze soba byc tak naprawde. Ja potrzebuje ludzi, ale godze sie na jakies chwilowe samotnosci i przyzwalam na nie, moze nawet sama stwazram czasami. Bywalo jednak ciezko - szczegolnie na poczatku, gdy nie znalam w ogole jezyka i nie mialam jeszcze zadnych tu znajomych. Telefony nie potrafia "zalatwic" dobrego humoru na dluzej niz rozmowa telefoniczna...Dobrze, ze nie zyjemy w 17 wieku kiedy zostawalo przeslanie listow prze poslanca, ktore nie raz trwalo miesiacami Odpowiedz Link
blaubeeree Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 23:10 Zgadzam sie z Toba Gherarddottir calkowicie Na tzw.Obczyznie mozna tez dowiedziec sie kto jest tym prawdziwym przyjacielem..a kto tylko byl tym pseudo..czasami to smutne "odkrycie",ale moim zdaniem warto wiedziec. Odpowiedz Link
triskell Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 23:31 bietka1 napisała: > Triskell, > pierwszy raz doczytuje w twoich wypowiedziach, ze czulas sie troche samotna... Bietuś, mam tu dużo znajomych, ale kiedyś już pisałam, że z większościa z nich mam takie wrażenie, że docieram do pewnego momentu, a potem jest ściana, której nie moge przekroczyć. Dużo rozmawiamy, rozmawiamy o ważnych tematach, typu kreatywność, ale są to rozmowy ogólne i mam wrażenie, że mało jest tam miejsca na _nas_ jako konkretne jednostki, na uczucia, emocje i mówienie o nich. Ja bardzo lubię słuchać o tym, co ktoś myśli (na poziomie czysto intelektualnym). Ale jeśli ta osoba nigdy do tego nie dodaje nic na temat tego, co _czuje_ (na poziomie emocjonalnym), to czegoś mi zaczyna brakować. No i brakowało mi kontaktu z taką ilością ciepła czy głębii, którą miałam z przyjaciółmi we Wrocławiu. No i teraz się zastanawiam, w jakim stopniu to może być kwestia języka, bo w kontaktach z Moniką czy nawet po tym jednym spotkaniu z Kasią nie czuję tej ściany. No ale z drugiej strony z mężem porozumiewamy się po angielsku i też jej nie ma. A tak trochę zjeżdżając z tematu (ale jak najbardziej w temacie wątku, a także w temacie emocji), wczoraj oglądaliśmy Hotel Room Lyncha. Mój mąż tak jak ja uwielbia tego reżysera ale akurat tego filmu nie znał. Ja kiedyś widziałam go w polskiej TV i bardzo byłam ciekawa, jak go mój mąż odbierze. Dla tych, co nie znają, film składa się z trzech osobnych historyjek, dziejących się w różnych latach w tym samym pokoju hotelowym. Dwie pierwsze są może gorzkie, ale w sumie w miarę śmieszne, a trzecia jest zupełnie inna. I bardzo, bardzo _ważną_ dla mnie sprawą było, że w momencie, gdy film się skończył, nie byłam jedyną osobą, która miała łzy w oczach. I wiedziałam, czułam, że także w przypadku mojego męża to nie tylko dlatego, że smutne (choć może troszeczkę), ale przede wszystkim dlatego, że _piękne_. Jakoś to płasko wychodzi, jak o tym próbuję opowiedzieć, ale chodzi mi po prostu o to, że to był dla mnie bardzo _ważny_ momeent, jeden z takich, które się latami pamięta. Tak się chciałam podzielić, ot co . Odpowiedz Link
aneta05 Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 23:49 A u nie juz od 8 godzin ekipa konczy montaz mebli kuchennych a ja stoje i podziwiam...no zrobilam przerwe na sprzatanie sypialni i lazienki, ale jednak wiekszosc czesc dnia spedzilam na asyscie w kuchni. Panowie jeszcze caly czas pracuja i ciekawa jestem jak dlugo im zejdzie... Odpowiedz Link
gherarddottir Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 23:52 Triskell - jedno pytanie - przeczytalam co napialas o tym poznawaniu ludzi itd, ze w pewnym momencie spotykasz "sciane". Moze to_nie_sa_ci_ludzie? Paradoksalnie czasem- ci nas poczatku troche "trudniejsi" zwykle kryja wielka glebie Nie chce bron Boze niczego tu dewaluowac - czesto to co bylo w przeszlosci w okreslonym czasie i miejscu z okreslonym tlem zapisuje sie bardziej kolorowo - inny czas inne problemy. Sama sie nad tym zastanawiam. Zreszta najlepiej sie rozumialam zawsze z mezczyznami P spotkanie kogos "najbardziej nam odpowiadajacego" czasami blokuja nasze stereotypy, plotki lub zbyt duze oczekiwania. Pisze to ogolnie nie do Ciebie nie do siebie nie do innych - takie filozofowanie. Meczy mnie niemilosiernie takie "ciumkanie" "tiutulenie" podczas gdy czasami najwazniejsze slowa w przyjazni bywaja czasami bardzo, ze tak powiem "zolnietskie" bo krotkie, moze nieczeste ale z jaka waga! Czasami przyjaciel to ten, ktory powie dwa slowa, wykona dwa gesty a nie ten co bedzie codzienie piekl dla nas ciasto. Pozdrawiam Odpowiedz Link
triskell Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 08.01.06, 00:49 gherarddottir napisała: > Moze to_nie_sa_ci_ludzie? Bardzo możliwe. Ciągle szukam. > czesto to co bylo w przeszlosci w > okreslonym czasie i miejscu z okreslonym tlem zapisuje sie bardziej kolorowo - To akurat nie ma miejsca w moim przypadku, bo mieszkając w Polsce, w czasie teraźniejszym, zawsze mówiłam i czułam, ze mam wspaniałych przyjaciół. I to nie była jedna osoba czy dwie, co najmniej z 10 osób takich mogę wymienić, osób z którymi łączy mnie _naprawdę_głęboka_ przyjaźń. To nie jest tak, że tubylcy, których tutaj poznaję, nie "upiekliby mi ciasta". Takiego ciepła wyrazającego się w mówieniu do mnie honey to ja mam tu sporo, i cenię je. Ale te osoby nie otwierają się. Znamy się już od dwóch lat a ja nie słyszę o _uczuciach_ tej osoby, choć wiem (tu piszę o jednym konkretnym przypadku), że przechodzi ciężki okres i bardzo chciałabym móc pomóc... ale czuję, ze nie jestem do tego dopuszczana. Więcej wiem o tym, co czujecie Wy (oczywiście nie wszystkie), a znam Was "tylko" przez internet. Może źle to opisuję, może nie potrafię tak do końca wskazać i precyzyjnie określić, jak nazywa się to, czego mi brakuje, ale chyba najbliższym słowem jest "bliskość", taka emocjonalna bliskość. Wiem, że mam szczęście, że mam akurat takich przyjaciół, jakich mam w Polsce. Tak akurat się złożyło, że los postawił na mojej drodze naprawdę sporo takich osób typu "serce na dłoni", a ze mną akurat ten typ osoby jest jako przyjaciel najbardziej kompatybilny. Każdy pewnie ma tu inne preferencje, ja akurat z takim typem osób dogaduję się najlepiej. Odpowiedz Link
gherarddottir Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 08.01.06, 01:28 Chyba wiele zalezy do kultury w ktorej sie zyje, wychowania, wlasnych doswiadczen zyciowych. Czasami forma szacunku dla kogos kogo sie ceni jest nie "sprawanie jej klopotow" swoimi problemami - a my to odczytujemy jako "zamykanie sie" Zjawisko to ciekawi mnie od lat. Duzo sie nad tym zastanawiam. Chyba zawsze bedzie tak, ze oceniac bedziemy zdarzenia przez pryzmat wlasnych wyborow czy preferencji. Osobiscie takie "slodzenia" ponad miare(typu serduszko ty moje, miodeczku itd nie lubie - tu moj stereotyp - zwykle jest to bardzo powierzchwone. Moja kumpleka od wielu lat mieszkajaca w Holandii mowi, ze z Holendrami sie nie da zbudowac glebokich przyjazni, to samo mowi mi przyjaciolka ze Stanow...a ja hmm coz zastanawiam sie caly czas nad tym o czym one obydwie mowia - i do tej pory trwam w zamysleniu Pozdrawiam Odpowiedz Link
gherarddottir Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 08.01.06, 01:29 no wlasnie chdozilo mi o to, ze to nie jest koniecznie osoba zyczliwa, ta ktoras bedzie Ci piekla ciasto codziennie nawet.. Odpowiedz Link
triskell Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 08.01.06, 01:39 gherarddottir napisała: > no wlasnie chdozilo mi o to, ze to nie jest koniecznie osoba zyczliwa, ta > ktoras bedzie Ci piekla ciasto codziennie nawet.. Wiem, tak to zrozumiałam . Wytłumaczyłam tylko, że "ciepło", którego ja szukam, to nie to o czym piszesz. I bardzo możliwe, że wynika to faktycznie z tego, że dla tubylców zaletą jest nie kłopotać innych swoimi problemami. Nie mówię, że to jest złe. Po prostu _mnie_ się z takimi osobami gorzej dogadać. Każdy ma inne potrzeby i dwie cudowne, wartościowe osoby moga zupełnie się nie dogadywać bo po prostu nie są kompatybilne i nie jest to "wina" żadnej z nich. Po prostu nie ma tej chemii. Dlatego nie mówię, że żaden Polak tu nie znajdzie bliskich przyjaciół. Mówię tylko, że _ja_, z takimi cechami jakie mam i z takim a nie innym typem osoby, z którą może mnie łączyć przyjaźń, na razie ciągle szukam pierwszego Amerykanina (poza moim mężem), który będzie moim naprawdę bliskim przyjacielem. Kurczę, ja już musze lecieć, a siedzę przy komputerze i nadaję Odpowiedz Link
gherarddottir Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 08.01.06, 01:40 Triskell nie chce Cie martwic, ale podobno Amerykanie jako narod sa bardzo powierzchowni w przyjazniach -PPP to jakis stereotyp, ale sama to odczulam Odpowiedz Link
triskell Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 08.01.06, 01:42 No to wypada mi liczyć na wyjątki Odpowiedz Link
bietka1 Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 08.01.06, 00:47 triskell napisała: > bietka1 napisała: > > Triskell, > > pierwszy raz doczytuje w twoich wypowiedziach, ze czulas sie troche samot > na... > > Bietuś, mam tu dużo znajomych, ale kiedyś już pisałam, że z większościa z nich > mam takie wrażenie, że docieram do pewnego momentu, a potem jest ściana, której > nie moge przekroczyć. Dużo rozmawiamy, rozmawiamy o ważnych tematach, typu > kreatywność, ale są to rozmowy ogólne i mam wrażenie, że mało jest tam miejsca > na _nas_ jako konkretne jednostki, na uczucia, emocje i mówienie o nich. Ja > bardzo lubię słuchać o tym, co ktoś myśli (na poziomie czysto intelektualnym). > Ale jeśli ta osoba nigdy do tego nie dodaje nic na temat tego, co _czuje_ (na > poziomie emocjonalnym), to czegoś mi zaczyna brakować. No i brakowało mi > kontaktu z taką ilością ciepła czy głębii, którą miałam z przyjaciółmi we > Wrocławiu. No i teraz się zastanawiam, w jakim stopniu to może być kwestia > języka, bo w kontaktach z Moniką czy nawet po tym jednym spotkaniu z Kasią nie > czuję tej ściany. No ale z drugiej strony z mężem porozumiewamy się po angielsk > u > i też jej nie ma. Triskell, jesli znajdziesz odpowiedz to podziel sie nia ze mna, bo dokladnie nad tym samym sie zastanawiam. Zupelnie nie moge zrozumiec tego krzyku tesknoty w pewnym momencie. Nagle poczulam pustke, chociaz nie bylam sama. Im wiecej poznawalam Niemcow, od ktorych dostawalam pozytywny feedback tym wieksza byla moja rozpacz, ze nie udaje mi sie nic zbudowac z Polakami... Mysle, ze samotnosci nie da sie wytlumaczyc, ani rozwiac radami. Ja trzeba polubic, wtedy jest znosniejsza. Dokladnie, jak ta przy zasypianiu Zreszta ona nie znika od spotkan z sasiadami, albo organizowania imprez. To bardzo dlugi proces... Odpowiedz Link
abere8 Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 07:00 A to moja codziennosc: 1) Rozmowa z moja najlepsza przyjaciolka przez Skype wczoraj wieczorem - po raz pierwszy w zyciu, bo wczesniej tylko GG bylo w uzyciu. Super bylo i juz sie umawiamy na nastepne sesje, z tym ze przyjdzie mi czekac do weekendu ze wzgledu na roznice czasu i to, ze obie pracujemy. Jeszcze tylko niech moi rodzice sobie zainstaluja stale lacze i bedzie zupelnie super 2) Dzis w porze lunchu zamiast sobie spokojnie zjesc kanapke, pomknelam do domu, zeby uratowac nasz rosol Wczoraj moj maz go ugotowal, a ze byl jeszcze goracy, to nie wstawil go do lodowki od razu. No i dzis rano tez nie, a ze w taki upal rosol by od razo skisl, to musialam sie poswiecic i pedem leciec do domu, bo on musial poza miasto wyjechac. Po przyjsciu z pracy wstawilam go znowu na gaz i potem zamroze - zawsze staramy sie miec w zamrazalniku domowej roboty bulion, zeby sobie pozniej na nim zupy gotowac i dodawac do roznych sosow. 3) A dzis jestem sama w domu az do 21-22, bo moj maz musi zostac dluzej gdzies tam, gdzie pojechal. Dzieki temu mam czas na forum bez wyrzutow sumienia i sluchanie mojej muzyki. Ech, czasami mi sie teskni do czasow, kiedy mieszkalam sama... Odpowiedz Link
jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 07:22 Ja mam ponownie skype od wczoraj , tralala. Byłam pozbawiona od września i bardzo mi brakowało. GG mnie nie satysfakcjonuje do konca ... Obudziłam się o 5.30. Oczywiście jak mam wolne to mnie wyrzuca z łózka jak z katapulty)) Wyrzucę zaraz Juniora w celach edukacyjnych i pódę spać, mam dwa dniw wolne))) Kran Odpowiedz Link
marjanna1 Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 12:21 A ja zaraz smigam na rozmowe kwalifikacyjna do szkoly jezykowej. CZas najwyzszy nauczyc sie tubylczego jezyka)))))) A potem moja pierwsza samodzielna jazda samochodem po Holandii. ))) I potem w nocy odbior mojego A. z pracy.)) To moja codziennosc)) Bardzo ja lubie)) Odpowiedz Link
tamsin Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 16:21 dowleklam sie do pracy..poniedzialek jest zawsze najtrudniejszym dniem tygodnia dla mnie...moze jakos przezyje.. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 21:38 Biedna Tamsin ! < głask > Zró b tak jak ja , prcuj w łykendy a wtedy poniedziałek będzie najmilszym dniem. Kran))) Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 21:39 Moje male skromne zdanie na temat emigracyjnej - lub nieemigracyjnej - samotnosci. To znaczy braku "glebokich" przyjazni. Pomijajac juz fakt, ze takie prawdziwe glebokie przyjaznie powstaja w wyniku DLUZSZEGO czasu, w ktorym poznajemy sie, czestotliwosci i intensywnosci kontaktow - ze im dluzej spedzamy czas z kims tym wiecej go znamy, poznajemy - oraz faktem ze malo kto jest w stanie sie "otworzyc" podczas pierwszego spotkania - to nie mozna byc tak wymagajacym w stosunku do innych. Co to znaczy "otworzyc" sie natychmiast????? CZy to jest wogole normalne ???- zeby pierwszemu czlowiekowi z brzegu powierzac swoje najglebsze przemyslenia, rozterki, problemy czy radosci???? Ja mysle, ze problem istnieje gdzie indziej. Spojrzmy na samych siebie - co z soba reprezentujemy. Jak sie zachowujemy - czy byc moze tajemnica braku przyjaciolek nie lezy w tej osobie ktora narzeka na samotnosc? Byc moze - ze okazuje sie, ze ten ktos okazuje sie w indywidualnym kontakcie zupelnie kims innym? Ze pozory myla??? Ze nie wystarczy "brac i oczekiwac" a trzeba rowniez i przede wszystkim "dawac"? Problemem tez moze byc za bardzo rozbudowany egocentryzm. Ja ja ja - patrzcie sie na mnie i podziwiajcie mnie bo wszystko co robie wymaga zachwytu. Zreszta - wydaje mi sie, ze nie wolno podchodzic do swiata jako takiego - ze wszyscy maja, ba wrecz MUSZA byc moimi przyjaciolmi. Na przyjaciol trzeba ZAPRACOWAC. Na przyjaciol trzeba CZASU. Mozemy byc szczesliwi, ze mamy kolezanki i kolegow - i sa oni przyjazni, bardzo pomocni - kolezenscy. I to tez trzeba docenic. Ludzie maja swoje zycia i swoich partnerow - i ja sobie po prostu nie wyobrazam oczekiwac od kogos obcego, wlasnie co poznanego - aby mi sie OTWORZYL. Bo jak mi sie nie otworzy - to jest do niczego. Bariera jezykowa? Owszem pewnie, ze trudniej znalezc przyjaciela w innym kraju niz w pl ale wydaje mi sie, ze nie tu lezy pies pogrzebany. W PL wyroslysmy - pamietacie zabawy na trzepakach i piaskownicach? Tam wyrastaly prawdziwe przyjaznie..potem szkola, studia - to w tych latach te zwiazki przyjacielskie powstaja i sa najbardziej trwale. (oczywiscie, pozniej jest to tez mozliwe - ale glownie to nasze mlodziencze lata sa podstawa) Pozniej to sa juz znajomosci/koleznstwa - glebsze, plytsze - ale tez na pewno nie mozna ich intesywnosci porownywac np. z podejsciem do meza/zony w malzenstwie. A moze sie w tym wszystkim myle? Moze nie mam racji? Ja w kazdym razie - po pierwsze : nigdy nie oczekiwalam i nie oczekuje od swiezo poznanych osob aby mi sie otwieraly - ba- wrecz uwazam to za w jakims stopniu za zenujace.. Tak jak nigdy nie potrafilam plotkowac z nieznajoma fryzjerka o najimtymniejszych sprawach - chociaz wiem, ze ludzie to robia. I po drugie: - nie mam takiej potrzeby aby dyskutowac o wewnterznych problemach i rozterkach - z ludzmi ktorych nie znam dostatecznie dlugo i ktorych uznam ze mi odpowiadaja pod wzgledem osobowosciowym. Zreszta jak tak sobie pomysle - to ja NIE mam takich potrzeb. Byc moze jestem bardziej pragmatyczna i z akademickich dyskusji wyroslam? Samotna w kazdym razie nie jestem, mam kochanego czlowieka obok siebie, mam satysfacjonujaca prace, mam kolezanki i znajomych, jestem zajeta, mam co robic - nie mam czasu na samotnosc Odpowiedz Link
kociaszek Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 21:54 pisalam w temaciesamotnosc/emigracja/wiezy we wspolnocie plemiennej... teraz odpryski...leze, pachne i forumkuje, juz po kapieli (wbrem lekarskim zaleceniom pozwolilam sobie na krotka wanienke, relaksujaca...mniammmm), jakas dzisaj jestem zmordowana...takie milutkie wieczorne lenistwo... Odpowiedz Link
triskell Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 22:27 Aniu, po prostu mamy inne potrzeby jeśli chodzi o przyjaźnie z poznawanymi tubylcami. I żadna z tych postaw nie jest moim zdaniem lepsza czy gorsza, po prostu są inne. Ale może z dawaniem dotknęłaś tu ważnego problemu. To jest właśnie to, czego mi chyba tu najbardziej brakuje, nie czuję się spełniona jeśli chodzi o to, ile mogłabym swoim tutejszym znajomym _dać_. Tak jestem już skonstruowana, że taki (pewnie zdrowy) egocentryzm typu "every man for himself" po prostu nie jest "mój". Wielokrotnie mi mówiono, że żyję bardziej dla innych, niż dla siebie i pewnie to nie jest zdrowe, ale taka już jestem. Jedną z moich potrzeb życiowych jest uszczęśliwiać ludzi. W spotkaniu ważne jest dla mnie, żebym mogła jak najwięcej tej osobie dać (przede wszystkim emocjonalnie, nie materialnie) i tutaj mam czasem wrażenie, że jest ta bariera i nie mam takiej możliwości. Tak jak wspomniałam wcześniej, nie chodzi o to, by na pierwszym spotkaniu ktoś pozwolił mi pomóc sobie w swoich życiowych problemach. Chodzi o osobę, którą znam już od dwóch lat. Gdy pomyślę, ile bliskich przyjaźni, utrzymywanych nadal, nawiązałam w ciągu ostatnich dwóch lat pobytu w Polsce, to ze 3-4 spokojnie potrafię wymienić. Oczywiście, że nie z każdym musimy się zaprzyjaźniać. Oczywiście, że tak jak moją potrzebą jest słuchać, pomagać i móc wnieść coś głęboko pozytywnego do życia drugiej osoby, tak samo potrzebą drugiej osoby może być nie otwierać się, nie dać się wysłuchać, poradzić, przytulić ... i jest to potrzeba równie ważna. Stąd pisałam o kompatybilności. O tym, że chciałabym, zeby wśród dziesiątek osób, które codziennie poznaję, znalazło się tych powiedzmy kilka rocznie, których potrzeby _dokładnie_taki_ typ przyjaciela może spełnić. I jak na razie tutaj mi się to nie udaje, choć w Polsce nigdy nie miałam z tym problemu. Na razie po prostu zastanawia mnie to, nie niepokoi. Jak już wcześniej wspomniałam, ciągle szukam, nie tracę optymizmu i staram się nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków. W końcu to może być przypadek i może już dziś poznam Amerykankę lub Amerykanina, z którymi od razu załapię taki kontakt, jakiego szukałam i okaże się, że ta osoba dokładnie tego również szukała. A na razie są znajomości, które jak już pisałam powyżej tez są fajne . Odpowiedz Link
triskell Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 22:54 A mnie własnie przyszedł do głowy świetny przykład, ilustrujący lepiej niż moje nieprecyzyjne słowa, czego mi tutaj brakuje. Samo, mam nadzieję, że wybaczysz, że Cię do tego "zamieszam"... Parę tygodni temu Samo miała doła i napisała wtedy, że gdyby mieszkała w Seattle, to spakowałaby psa i butelkę wina do samo-chodu i pomknęłaby do Olympii. I to jest właśnie _dokładnie_taki_ rodzaj kontaktu, jakiego mi tu brakuje. Odpowiedz Link
gherarddottir Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 23:34 I tu Cie zaskocze Triskell, ale ja jestem takim typem Nie wiem w ktorym to bylo watku, ale mnie duzo lepiej wychodzi kontaktowanie sie w realu niz w necie Wiem o czym mowisz z tym "dawaniem siebie" Takich osob jest malo. Czesto takie osoby z pozoru wydaja sie zamkniete i zimne. Rozmawialam kiedys z moja nauczycielka norweskiego, osoba kolo 60 tki,a moze po. Powiedziala mi, ze duzo osob widzi w niej typowego troche wynioslego belfra, a dla mnie to najcieplejsza osoba pod sloncem. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia? Pozdrawiam PS. Znam niewiele osob, ktore sa zdolne do zrobienia wiele w imie przyjazni - ale zapewniam Cie ich jest wiecej i zycze Ci zebys je spotkala takze wsrod Twoich tubylcow Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 23:38 "Jedną z moich potrzeb życiowych jest uszczęśliwiać ludzi". Masz, Triskell, bardzo ciekawe przekonanie i zdanie o sobie samej, o tym co robisz i o swoim poslannictwie. A pomyslalas o tym, ze byc moze, skoro jak piszesz, ze.."natykasz sie ciagle na bariery"...jest efektem tego ze ludzie odbieraja twoje zachowanie w inny sposob, ze postrzegaja cie inaczej nizbys sobie tego chciala/zyczyla??? Odpowiedz Link
triskell Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 23:52 Aniu, jak napisałam w update, bardzo możliwe, że właśnie trafiłam tu na taką kompatybilną w 100% osobę. I nawet nie potrafię wyrazić, jak bardzo mnie to cieszy . Wiem, że na podstawie jednego spotkania i paru maili to może za wcześnie, ale czasami jest coś takiego, co po prostu się _czuje_, to jakieś drgnięcie tych a nie innych strun, które dana osoba porusza. Ufam swojej intuicji, a ta mówi mi, że o ile na razie oczywiście jest za wcześnie, żeby mówić o przyjaźni, to spotkałam _potencjalnego_ przyjaciela. W sumie fajnie, że akurat teraz pojawił się w innym wątku temat tego testu osobowościowego. Takie małe przypomnienie (dla mnie przynajmniej), jak bardzo różni od siebie jesteśmy, jak bardzo nie ma sensu innych osądzać czy oceniać, bo każdy z "typów" ma sporo wad ale ma też swoje zalety, że z pewnymi typami jest nam bardziej po drodze, a z innymi po prostu nie ma sensu walić głową w mur i bądźmy sobie z nimi znajomymi i że którykolwiek typ najbliżej określa nas, to są ludzie, którzy lubią i chcą w swoim życiu/otoczeniu właśnie ten nasz typ, z jego wszystkimi wadami i niedoskonałościami. Znowu ta kompatybilność, o której tyle pisałam. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 23:59 Aniu, jak napisałam w update, bardzo możliwe, że właśnie trafiłam tu na taką > kompatybilną w 100% osobę. I nawet nie potrafię wyrazić, jak bardzo mnie to > cieszy . No to tez sie ciesze Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 00:15 Jeszcze tak na koniec - sorry za przeciaganie - ale ... Triskell, skoro czujesz sie tak nieszczesliwa i smutna, bo nie mozesz zrealizowac swojej wewnetrznej potrzeby niesienia szczescia innym - to co ty robisz siedzac ciagle w domu? Nie pomyslalas o tym, zeby jako wolonatariusz pomagac np. w hospicjum? w domu starcow? w roznych innych formach pomocy spolecznej? Jest tyle nieszczescia ludzkiego - ludzi, ktorzy czekaja tylko na to, zeby ktos ich dotknal, ktos z nimi porozmawial. Jezeli rzeczywiscie tak jest jak mowisz, ze zyjesz po to aby niesc pomoc innym, uszczesliwiac - zajmij sie jakas praca spoleczna. Nic tak nie podnosi samozadowolenia jak wlasnie to - robienie dobrego bezinteresownie. Odpowiedz Link
triskell Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 00:33 ania_2000 napisała: > Triskell, skoro czujesz sie tak nieszczesliwa i smutna, bo nie mozesz > zrealizowac swojej wewnetrznej potrzeby niesienia szczescia innym - to co ty > robisz siedzac ciagle w domu? Aniu, przecież ja nie siedzę ciągle w domu . To fakt, że w Polsce robiłam więcej chociażby dla ochrony przyrody (czego tutaj nie robię bo przez rok byłam członkiem Audubon i miałam wrażenie, że do każdej a ogłaszanych przez nich akcji potrzebny jest samochód, gdyż miały one miejsce w bardziej dzikich przyrodniczo rejonach). Może nie trąbię o tym na forum (bo po co), ale CUUPs, nasza pogańska organizacja, sporo robi dla osób bezdomnych, zimą prowadzimy schronisko i staram się w tym pomagać. A o wolontariacie faktycznie myślałam, ale odkładam to na czas, gdy już będę miała regularną pracę (bo tej niestety potrzebuję) i będę wiedziała, jak mam rozkład zajęć, kiedy mogę coś wcisnąć. Nie przypuszczałam, że szukanie pracy tyle potrwa, ciągle wydaje się, że to już, niedługo, więc nie warto się z czymś nowym w życiu ustawiać. Ale faktycznie chodzi mi to po głowie, bo chciałabym robić w tej dziedzinie więcej. Choć w tym wątku chodziło mi o pomoc bardziej na poziomie emocjonalnym, jako przyjaciel. Niemniej dziękuję za sugestię, bo to, o czym napisałaś, jest bardzo ważne Aha, i zaskoczyło mnie użyte przez Ciebie słowo "posłannictwo". Ja wcale tego tak nie widzę i nie używałabym tu tak wielkich słów Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 00:57 Oczywiscie masz racje - slowo poslannictwo uzylam zdecydowanie blednie. Wolontariat nie musi byc regularny - nie musisz czekac. Niesienie prawdziwej pomocy ludziom nie jest na "termin" - moze sie odbywac zawsze... Odpowiedz Link
triskell Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 22:32 A tak z odprysków (jakoś kojarzy mi się to z lakierem odpryskującym z paznokci) codzienności, to właśnie dowiedziałam się, że osobie, z którą w poniedziałki jeżdżę na tańce do Tacomy, zepsuł sie samochód i nie jedziemy dziś . Szkoda, bo cieszyłam się na dzisiejsze tańce. Pozostaje jeszcze dziś taniec brzucha, tu na szczęście dochodzę pieszo, więc na pewno dziś dotrę . Odpowiedz Link
iwo19 Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 22:45 Ja przelezalam do poludnia.Lubie takie ponialki. Samotnosc tutaj.Byla minela i mam nadzieje ze nigdy mnie,nas juz nie spotka.Przyjechalismy z dwojka dzieci z Polski pelnej starych ,wyprobowanych przyjaciol .Tutaj nie znalismy nikogo,najgorsze byly dni wolne,sobota ,niedziela ,swieta.Nie mielismy znajomych ,dzieci nie mialy sie z kim bawic ,nie bylo pieniedzy zeby za pewnic dzieciom najprostrza rozrywke.Dowiedzialam ze tutaj nie ma nic za darmo ,moze oprocz pieknych placow zabaw ,nieprzydatnych w zimie.Nawet na darmowa plaze trzeba bylo jechac 2 godziny. A teraz najlepsze. To byl piekny i bardzo potrzebny okres w naszym zyciu.Bylismy na siebie skazani ,dzieki temu poznalismy nasze dzieci ,byl czas na rozmowe,gry itp.Wspolna samotnosc zblizyla moja rodzine do siebie.Teraz zbieramy tego owoce.Moja 16 tka jest naprawde moja kumpela ,duzo wie o nas,naszej przeszlosci i tak powinno byc,ostatnio porownala mnie do "Gilmore girs" mamy.Dla niewtajemniczonych ,super mama dla nastolatek w serialu TV Sorki za przydlugi post. Odpowiedz Link
triskell Frakcja olimpijska - update :-) 09.01.06, 23:26 Właśnie dostałam super maila od Kasi, jest tak niesamowicie ciepłą i kochaną osobą... no strasznie się cieszę, że kogoś takiego tu znalazłam . A tak na marginesie, to uwielbiam sposób, w jaki ona pisze po polsku, czasem z angielską składnią ("wspaniały miałam czas spotkać się z tobą"), ale w 100% zrozumiale. Jest to urocze. Odpowiedz Link
gherarddottir Odpryski codzienności :) 09.01.06, 23:36 co do odpryskow: jestem niustajaco chora, siedze w domu, za oknem snieg i mroz. dzis mam dzien "telefoniczny" najpierw z kolezanka tutaj 4 godziny "porad sercowych", potem Kranik tez dlugo potem Gosia ) Teraz zjadlam ravioli z sosem pomidorowym i obejrze sobie kolejne odcinki "Dekalogu", ktory to wlasnie maz mi "zalatwil" Odpowiedz Link
triskell Jeszcze jeden szczęśliwy odprysk 10.01.06, 00:41 Dziś mam chyba dzień dobrych wiadomości. Dostałam wiadomość od bardzo bliskiej przyjaciółki w Polsce, że jest w trzecim miesiący ciąży. Pamiętam, jak bardzo martwiłam się, gdy półtora roku temu inna przyjaciółka oznajmiła mi podobną wiadomość. Bo tamta dziewczyna była w naprawdę wyniszczającym związku i już miała się z facetem rozstawać. Zostali razem ze względu na dziecko. Teraz się rozwodzą, a ona bardzo w ciągu ostatnich miesięcy cierpiała. Tym razem jednak jest zupełnie inaczej . Przyszli rodzice są wspaniałą parą (uwielbiam ich oboje) i chociaż dziecka nie planowali, to wiem, jak dużo miłości potrafią mu dać. Wiem, że moja przyjaciółka będzie najlepszą matką, jaką można sobie wyobrazić. I cieszę się jak głupia . Odpowiedz Link
iwo19 Re: Jeszcze jeden szczęśliwy odprysk 10.01.06, 01:26 Gratulacje dla przyjaciolki. A ja ciagle czekam na pomyslna wiadomosc od mojej P od serca.Ona leczy sie i na razie nic nie wychodzi. Niestety jej zwiazek to tez porazka ,wiec moze to jej psychika?Podobno to najczestrzy powod.Ale ,niezaleznie od zwiazku ,dla mnie liczy sie to czego ona najbardziej pragnie. Odpowiedz Link
triskell Re: Jeszcze jeden szczęśliwy odprysk 10.01.06, 01:33 Iwo, masz rację. Mocno trzymam kciuki za Twoją przyjaciółkę . Odpowiedz Link
jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 02:40 Na koniec dnia moje nowo odkryte a już ulubione radio netowe zgotowało mi piekną kołysankę.... Take Five... Dobranoc K Odpowiedz Link
jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 10:59 Oddalam się z niechęcią... Znalazłam super stację jazzowa oraz źródło zdjęc wrocławskich i tak mnie wessało... Pozdrawiam nową forumowiczke Bazylie serdecznie Kran Odpowiedz Link
triskell Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 11:06 Ja też już się będę oddalać, bo mąż niebawem z szałera wychodzi, słyszę, że już wodę zakręcił (więc tylko 20 minut wycierania się i już tu będzie - co ci faceci tak długo pod prysznicem robią??? ... ja mojego 2 razy przyłapałam na tym, jak... tańczył) Dobranoc, dobry dzień, czy co też tam macie. PS. Dzisiaj 2 różne osoby powiedziały mi, że ich przyjaciółki też są w ciąży. Chyba wielu parom było w ostatnich miesiącach zimno Odpowiedz Link
samo Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 11:13 Kranik, dawaj sznurka do tego radia! Odpowiedz Link
kociaszek Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 11:23 wokol mnie mnostwo zaciazonych rowniez!!! Tris, nie tylko zimno, ale i ciemno szybko sie robi, nie chce sie wychodzic z domu...))) Odpowiedz Link
jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 16:38 www.radioswissjazz.ch/docs/200_fr/frameset_200.html Bardzo świetnie jest zrobiona stronka tego radia . Jak klikniesz info przy konkretnym utworze to otwiera Ci się podstronka z informacjami na temat muzyków i kompozytorów. Z kolei na tej podstronce są strony www do poszczególnych muzyków. Miłego słuchania. Ja na razie słyszę głownie ćwiczenia Juniora na trąbce... Kran Głuchy Odpowiedz Link
kociaszek Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 20:47 leze i umieram z przejedzenia, nocny zrobil taki smaczny gulasz...z ziemniaczkami...a moze jestem skundlona, bo wypilismy butelke wina... Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 11.01.06, 00:51 To po winie nazywa sie skundlenie?))) ja tylko wiem ze po winie rozum ginie - ale po wodce wraca wkrotce Odpowiedz Link
triskell Re: Odpryski codzienności :) 11.01.06, 01:14 ania_2000 napisała: > ja tylko wiem ze po winie rozum ginie - ale po wodce wraca wkrotce Ja z kolei słyszałam, że "Od wódki rozum krótki". Reasumując - wraca, ale jakiś taki skrócony ;-P Odpowiedz Link
kociaszek Re: Odpryski codzienności :) 11.01.06, 10:45 winem mozna sie tez skotlowac!!!! Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Odpryski codzienności :) 11.01.06, 10:50 oj tak ! Dlatego nie nalezy nigdy kupowac takiego w pudelku z kranikiem po pierwsze nie widac ile ubylo po drugie nie trzeba sie najpierw nauzerac z korkiem )) Odpowiedz Link
triskell Kraniku 11.01.06, 01:20 ... tak na Twoje cześć we wrocławkim wątku szybciutko odpowiadam, że mnie dziś przy komputerze za dużo nie będzie, bo zaraz pędze na jogę, potem 15 minut w domu na wrzucenie czegoś w siebie i zaraz na tańce ludowe (właśnie w ekspresowym tempie przygotowałam program, bo tak mnie coś wczoraj tknęło że to chyba moja kolej dzisiaj), a potem dzwonię do tej przyjaciółki we Wrocławiu, która się niebawem rozmnoży. No i może potem dopiero jakiś czas na forum... albo na ten przykład na Skype ;-D Odpowiedz Link
samo conocnosc 11.01.06, 11:21 Moja codziennosc ostatnio to walka z bezsennoscia. Przegrywana wciaz zreszta :o( I jeszcze wysylanie kilkunastu mejli z resume dziennie, wypelnianie aplikacji i zastanawianie sie nad osobowosciami pan z dzialow human resources. Czekam z utesknieniem na wiosne, nie moge juz wytrzymac zimuchy paskudnej. Wczoraj poszlam pierwszy raz do nowej pracy (3 godziny dziennie zabawy/terapii z autystycznym, niemowiacym chlopcem) i podjelam ostateczna decyzje o studiowaniu jeszcze jednego kierunku,czyli psychologii. dobranoc Odpowiedz Link
jan.kran Re: conocnosc 12.01.06, 01:04 Niestety mogę Ci tylko współczuć Samo... Bezsenność to najgorsza zmora. Miałm problemy kilka miesięcy , ale odkąd pracuję to zasypiam wszędzie dziś w pracy na chwilę Jak byłam w Twoim wieku pracowałam miesiąc , ale za to 24 godziny na dobę z dziećmi upośledzonymi. Chciałam zostawić moje studia i zmienić na pedagogikę specjalną. Ale stwierdziłam że nie dam rady psychicznie całe życie , bo rozmawiałam wiele z ludźmi którzy pracowali tak przez lata. Popracuj dłużej i zastanów się czy chcesz tego naprawdę. Myślę ze powinnaś spróbować pracowac z innymi dziećmi równiez , bo autyzm ma tyle twarzy ilu chorych ludzi. Jeżeli jesteś zdecydowana to życzę powodzenia Kran Odpowiedz Link
samo Re: conocnosc 12.01.06, 01:44 Kranie, juz w Polsce bylam wolontariuszka w osrodku dziennej opieki dla dzieci z zespolem Down'a, autyzmem i porazeniem mozgowym, wiec nie jest to pierwszy chlopiec. Pedagogika mnie nie interesuje tak jak psychologia. Poza tym nie lubie waskiej specjalizacji :o) Odpowiedz Link
jan.kran Re: conocnosc 12.01.06, 01:51 Ja się nie znam , ja tu tylko sprzątam)) Ale do pracy z osobami upośledzonymi moim zdaniem trzeba mieć postawy zarówno pedagogiki i psychologii. Nie wiem jak wyglądają studia w Stanach. Natomiast jestem pozytywnie porażona giętkością studiów niemieckich. Żebym ja tak mogła studiować jak Młoda... Ech ! Kran Odpowiedz Link
samo Re: conocnosc 12.01.06, 02:08 Tak samo gietkie studia sa w Stanach.Nie masz narzuconego programu, tylko liczbe punktow, ktora musisz zdobyc-najpierw z tzw general studies, czyli wiedzy ogolnej, a potem major- czyli wybrany kierunek. Dostajesz liste przedmiotow i wybierasz,ktore odpowiadaja twoim planom zawodowym.Ja tez po studiowaniu w Polsce i praktycznie zadnej elastycznosci oferowanej na moim uniwerku (poza laskawym przyzwoleniem na dodatkowe przedmioty fakultatywne) jestem pozytywnie porazona :o) Oczywiscie ze trzeba tez miec wiedze z zakresu pedagogiki, natomiast wole studiowac psychologie i wziac kilka kursow z pedagogiki, niz odwrotnie. Pierwszym moim kierunkiem bedzie communications, czyli polaczenie wielu kierunkow- dziennikarstwa, socjologii, teorii kultury. W ramach tego wybiera sie specjalizacje. Ja waham sie miedzy media a public relations.Najbardziej mi sie marzy praca w sektorze NGO lub NPO (pozarzadowy/non-profit). Taka ze mnie pozytywistka nieco, do Polski wracac i u podstaw dobra robote robic. Popapraniec. A moja Rosjanka mozg mi pierze non-stop i kaze business studiowac. Staram sie zmusic siebie do tego, bo wiem,ze najlepsze pieniadze, ale nie moge.Szkoda i nieszkoda. Odpowiedz Link
jan.kran Re: conocnosc 12.01.06, 02:16 Samo studiuj co Ci serce i ( trochę ) rozum mówi ! Młoda mogła studiować coś_praktycznego na najlepszym uni w DE. Teraz robi niepraktyczne studia na drugim uniwersytecie w rankingu . Okazało się szybko że te studia dają taką wszechstronność i możliwości pracy o jakich po żadnym biznesie albo informatyce nie można marzyć)) Kran Odpowiedz Link
tamsin Re: conocnosc 12.01.06, 02:27 niestety ale zgodze sie z ta Rosjanka, fajnie jest studiowac swoje hobby ale zbyt duzo ludzi po psychologii, socjologii, itp, laduje w temp agencjach aby cokolwiek zalapac zeby rent byl zaplacony. Z BA z psychologii niestety czeka praca najczesciej w przychodni terapeutycznej, ale jako recepcjonista... jezeli na psychologie, to od razu z zamiarem na nie skonczeniu na BA, bo to jest zdecydowanie za malo. Odpowiedz Link
jan.kran Re: conocnosc 12.01.06, 02:37 Co to jest BA , trzyletni licencjat ? W DE z master masz spore szanse , zwłaszcza po dobrym uni. Jak do tego dochodzi osobowość , języki , prace naukowa w czasie studiów to nie jest źle. Sam kierunek studiów nie jest aż tak ważny. A jak jest w Stanach ? Kran Odpowiedz Link
tamsin Re: conocnosc 12.01.06, 03:36 nie ma tutaj 3 letniego licencjatu, tak naprawde to nawet nie wiem co to konkretnie jest. Ale moze i sie wyrobisz jakos w trzy lata jak skupisz sie nad nauka, biorac po 15 kredytow na semester, wypelniajac nauka letnie wakacje, itp itd. Ale trzeba wziasc pod uwage, ze nie wszystkie kursy sa oferowane w kazdym semestrze, plus nie mozesz wziasc sobie ich w dowolnej kolejnosci (szczegolnie te na twoj major), wiec realistycznie jednak cztery lata bez zupelnego oglupienia. Nie ma co porownywac Europy do USA, bo to jak porownanie jablka i pomaranczy, jezyki w Stanach...hmmm, chyba ze hiszpanski....W USA 75% kandydatow na MBA nie szuka w ogole pracy, bo...ma juz zaoferowana przed ukonczeniem szkoly, nie ma praktycznie bezrobocia, chyba ze z wyboru. Odpowiedz Link
samo Re: conocnosc 12.01.06, 06:34 Tamsin, ale ja nie zamierzam bynajmniej konczyc na BA (nawet zreszta nie bede robic BA, tylko BS)! :o) Zamierzam zrobic przymajmniej Master's, a celuje w cos wiecej. Odpowiedz Link
samo Re: conocnosc 12.01.06, 06:55 Nie musze sie az tak wyrabiac, bo zalicza mi pewnie jakies 60 kredytow. Poza tym mysle o MBA, ale raczej po to,zeby pracowac w jakims dziale PR albo innym polaczeniu business i communications. Nie trzeba miec BA z business administration,zeby robic MBA. Nie wydaje mi sie rowniez,zeby ludzie po communications mieli problemy ze znalezieniem pracy w Stanach. Tak jak napisalam-psychologia jako drugi major. Nie bede studiowac business, bo mnie to kompletnie nie interesuje,szczegolnie na poziomie undergraduate- ani ksiegowosc, ani finanse, nic. Jestem bezuzyteczna humanistka-darmozjadem,zamierzam robic doktorat ktory nigdy na nic sie nikomu nie przyda i marnowac cenne granty ktore moglyby pozwolic na klonowanie psow i komorek :o) Napisalam,ze najbardziej interesuje mnie NGO i NPO. I to o wiele bardziej, niz bycie CEO. Odpowiedz Link
samo jeszcze cos 12.01.06, 06:57 BA/BS (bachelor of arts/bachelor of science) jest tlumaczone na polski jako bakalarz (l z kreseczka). Odpowiedz Link
tamsin Re: conocnosc 12.01.06, 15:54 Samo, cel juz masz, teraz tylko trzeba to wykonac. Zabieraja sie do nauki, bo do BS, tylko polowa drogi ci zostala jezeli ci zalicza wszystkie GER. Licz sie ze ci wcisna calculus 1 i 2, i cholera wie co jeszcze. Odpowiedz Link
gherarddottir Re: conocnosc 12.01.06, 19:48 Samo zycze powodzenia. Jesli moge sie wtracic -pedagogika absolutnie nie ejst waska specjalizacja ..Wiem cos o tym bo zrobilam z niej dyplom podobnie jak z pscyhologii. Pozdrawiam Odpowiedz Link
gherarddottir Re: conocnosc 12.01.06, 22:26 a teraz nastepny musze chyba z ortografii, interpunkcji i jezyka polskiego )))) heheheh tyle bledow w jednym zdaniu, ratunku! Odpowiedz Link
jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 12.01.06, 08:16 Wlaśnie wyrzuciłam Juniora w norweską noc żeby pobierał edukację , w większej cześci całkowicie Mu w życiu nieprzydatną ale naszym celem jest matura , która pozwoli Mu na studiowanie czegoś całkowicie niepotrzebnego, prawdopodobnie muzykologii)) Nieźle dzieci wychowałam , jedno b edzie filozofem - lingwistą a drugie teoretykiem muzyki. Mam nadzieję że znajdą bogatych partnerów)) Karn Odpowiedz Link
samo Re: Odpryski codzienności :) 12.01.06, 08:37 Obawiam sie Kranie, ze swoja lekkomyslnoscia i kompletnym oderwaniem od realiow sprawilas, ze dzieci wyladuja na lasce skandynawskiej opieki spolecznej zaraz po uzyskaniu tytulow ;o) O tych bogatych partnerow tez sie martwie, bo pewnie je tez pokrzywilas wychowaniem w wierze, ze niewazne sa pieniadze, a uczucia li i jedynie... Jestes tak samo zla matka jak moja 8-) Odpowiedz Link
jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 12.01.06, 08:51 Nie kochana, ja mam resztki choć niewielkie rozsądku. One wylądują na niemieckim garnuszku socjalnym , bo w Skandynawii to nie ma na co liczyć:ppp Kran Odpowiedz Link
samo Re: Odpryski codzienności :) 12.01.06, 09:07 No to faktycznie, uklony i cmokanie z podziwem. A taka niezyciowa mi sie przez chwile wydalas. Odpowiedz Link
kociaszek Re: Odpryski codzienności :) 12.01.06, 12:32 hej dziewczyny!!! po pierwsze samo podeslij mi ten grant na klonowanie, juz ja sobie jakis sliczny experyment wykrece (jakby kto nie wiedzial robie w komorkach embrionalnych etc ALE jestem przeciwniczka klonowania ludzi, zwierzat etc...chyba, ze ma to byc klonowanie terapeutyczne, ostatnio malo popularne, ze wzgledu na koszmarne szwindle pana Hwanga)...i do tego wszystkiego jestem niepoprawna, poniewaz: nie poszlam w byznes, zeby zarabiac duuzee pieniadze wciskajac produkty biotechnologiczne czym budze politowanie tzw znajpmych...nie jezdze wiec superautem, ale autobusem, nie mam "slicznych" ubranek i bucikow na obcasie, ale zwykle sportowe ciuszki oraz nie mam konta z wielka iloscia gotowki. jakby powiedziala moja babcia: pies im morde lizal!!! wstaje za to rano i lubie isc do mojej kopalni, zmagac sie z nauka podstawowa, miec nawet czasem poczucie, ze to co robie jest bez sensu...wynagradzane jest z nawiazka tymi chwilami, kiedy czuje, ze robie cos waznego i ocieram sie o tajemnice... najgorsze, co mogloby mnie spotkac, to cierpiec w pracy - szkoda zycia... wieckran, ja bym swoje dzieci pchala tam, gdzie chca byc pchane, a Ty Samciu - rob to co chcesz...i nie daj sie naciskom!!!! cmok Odpowiedz Link
gherarddottir Re: Odpryski codzienności :) 12.01.06, 22:27 odprysk codziennosci - roztopy lekkie, wyprzedaze,chec wyjazdu do cieplych krajow - tyle u mnie Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 13.01.06, 00:31 pozdrawiam mokro wszystkich zziebnietych i z checiami wyjazdu do cieplych krajow. u mnie leje. pada. a potem znowu pada. tak od 25 dni (z jednym dniem przerwy) wiec rekordu w "nieprzerwanej ciaglosci" lania nie bedzie. dla pocieszenia - nie jest zimno, ok 12C. rzeki wezbraly, stan "polpowodziowy" w wielu "powiatach". Kaczki i gesi zadowolone. Wszystko co plywa - jak w siodmym niebie. Normalnych ludzi natomiast od tej wilgoci mech zaczyna pokrywac - na razie prognozy na nastepne 10 dni - DESZCZ. o czym uprzejmie donosze cala mokra. ps. wyprzedaze na calego. w "moim - dzielnicowym" meier and frank - wszystko zaczyna sie od 50% off www.meierandfrank.com/gifts/OnlineShopping/MF?Dsp=1&c=1 Odpowiedz Link
gherarddottir Re: Odpryski codzienności :) 13.01.06, 00:33 Ania ja pisze - cos ostatnio ciagle mi cos przeszkadzalo Odpowiedz Link
bazylia7 Re: Odpryski codzienności :) 13.01.06, 09:38 a gdziez to tak mokro, aniu ( probowalam wyszukiwarki, ale nie wyczailam gdzie mieszkasz) pytam, bo u mnie tez ( Odpowiedz Link
samo Re: Odpryski codzienności :) 13.01.06, 09:43 Jak klikniesz na nicka Ani, to zobaczysz Anie i gdzie mieszka :o) Klikaj na nicki, przy ktorych sa buzki (moj tez :o))) Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 13.01.06, 16:30 Samo - ale masz fioletowy kolczyk i umalowane przepieknie oko! Odpowiedz Link
samo Re: Odpryski codzienności :) 14.01.06, 02:28 Dzieki, Ania! :o) Jak klikniesz na zdjecie to sie powiekszy i zobaczysz ze kolczyk jest z rozowym Happy Bunny, takim jak tu,tylko od frontu: kyle.lbsites.com/My%20Pictures/HAPPY%20BUNNY/happy%20bunny%209.jpg Odpowiedz Link
jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 13.01.06, 09:14 Wróciłam z fabryki, znalazłam obiady na trzy dni, idę spać. Jak wstanę to zakupy i obiad. Mam dwa dni wolne , planuję przeczytaś stos zaległych szpigli i się wyspać K Odpowiedz Link
jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 13.01.06, 09:23 Przenoszę tu moją rozmowę z Samo z Love stories: Nic tylko spac ostatnio chodzisz, a na Bisie bezsennosc Ci wytykaja. Jakims podwojnym zyciem zaczyna smierdziec. I jeszcze ten obiad podwojony... Hmmm... Ja po prostu sypaim inaczej A obiad nawet potrójny , na trzy dni. Zdam relacje)) K. Odpowiedz Link
samo Podwojne zycie Werokraniki 13.01.06, 09:29 Zakladajac,ze Junior nie wyje tego, co ma byc na nastepne dni, tak? Ja dzisiaj musialam dorobic kolejny wok chinszczyzny- przewidywalam na 2 dni, niestety dokladki zniweczyly moj misterny plan :o))) Wynegocjowalam na szczescie mycie garow i zmiane trocin prosiakowi morskiemu w zamian. Dobranoc. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Podwojne zycie Werokraniki 13.01.06, 09:32 Dobranoc Samo ))) Wpadnę za parę godzin i doniosę jak wypadł kurczak z mozarellą. Na deser będzie caprese) Jutro polędwiczki panierowane a la Samo a pojutrze łosoś a la Nocny Lot. Werokranik Odpowiedz Link
kociaszek Re: Podwojne zycie Werokraniki 13.01.06, 11:23 ten losos to niby w papilotach? zrobil wczoraj jako wszukana kolacje, pyszniutkie...prosze i juz sie chwali!!! Odpowiedz Link
samo Re: Podwojne zycie Werokraniki 13.01.06, 11:28 Chwalil sie na Polonii Bis i mi tez smaka narobil Odpowiedz Link
gherarddottir Re: Podwojne zycie Werokraniki 13.01.06, 12:59 dzis od rana pozytywne spotkanie ze znajoma Chinka - ludzie wschodu maja w sobie wielki spokoji jak sie usmiechaja do mnie to ja czuje i wiem, ze to jest szczere. jak sie pyta jak sie mam ? - to ona naprawde to mysli. W domu nie mam mleka co mnie doprowadza do szalu (hehehhe) bo kawa bez mleka jest jak rower bez kol i rano nie smakuje dobrze Ambitne plany na dzisiaj - wypic 10 szklanek wody i zjesc cos dietetycznego. Polecam przy okazji ksiazke "Francuzki nie tyja" Odpowiedz Link
kociaszek Re: Podwojne zycie Werokraniki 13.01.06, 13:53 etaaam, niektore tyja. i to co widze to albo szczuple babki albo juz zupelnie otyle.. Odpowiedz Link
gherarddottir Re: Podwojne zycie Werokraniki 13.01.06, 15:14 pewnie tak ale moje wrazenie z pobytow we Francji - potwierdza to co przeczytalam w tej ksiazce Odpowiedz Link
triskell Re: Podwojne zycie Werokraniki 14.01.06, 01:06 gherarddottir napisała: > Polecam przy okazji ksiazke "Francuzki nie tyja" Dużo dobrego słyszałam o tej książce Odpowiedz Link
gherarddottir Triskell 14.01.06, 12:04 triskell napisała: > gherarddottir napisała: > > Polecam przy okazji ksiazke "Francuzki nie tyja" > > Dużo dobrego słyszałam o tej książce Triskell naprawde plecam! Ksiazka jest napisana lekkim jezykiem, a rady w niej zawarte bardzo przemawiaja do wyobrazni. Nie ma kuriozalnych porad typu jedz tylko 20 gramow czekolady dziennie itd. Z tego co wiem ksiazka ta zostala wyrozniona w Polsce w jakims rankingu. Ja mam tez duzy sentyment do Francji wiec mnie bardzo przypasowala, ze tak powiem Odpowiedz Link
bietka1 Re: Odpryski codzienności :) 14.01.06, 00:18 Dzisiaj doszlo wreszcie do zainaugurowania naszej polskiej grupy dla dzieci z mamami. Mam nadzieje, ze bedzie fajnie Po jednym razie trudno o refleksje...... Odpowiedz Link
triskell Re: Odpryski codzienności :) 14.01.06, 01:08 Bietka, super, ze wreszcie ruszyło. Ile osób przyszło? Co robiłyście? Opowiedz coś o tym. Życzę wielu kolejnych spotkań i żeby każde było jeszcze lepsze od poprzedniego. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 14.01.06, 03:29 bietka1 napisała: > Dzisiaj doszlo wreszcie do zainaugurowania naszej polskiej grupy dla dzieci z m > amami. > Mam nadzieje, ze bedzie fajnie > Po jednym razie trudno o refleksje...... Bardzo dobra wiadomośc! Koniecznie zdaj relację)) Kran Odpowiedz Link