Dodaj do ulubionych

Odpryski codzienności :)

07.01.06, 12:24
Na kilku forumach gdzie piszę regularnie są stałe wątki spraw codziennych.
Brakuje mi na KP takiego forumowego blogu.
Np. op0wiesc Trini o spotkaniu z Polonią olimpijską dobrze tu pasujesmile
Może ten wątek się przyjmiesmile
Obserwuj wątek
    • jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 07.01.06, 12:25
      Mój dzisiejszy dzien zaczął sie wyprawieniem Młodej do Monachium.
      Chlip , chlip...
      Kran
    • kociaszek Re: Odpryski codzienności :) 07.01.06, 12:26
      wlasnie nocny szykuje lanczyk a ja wciaz w pizamie pod kolderka forumuje...
      odprysk? owszem, bo taki luksus mi sie nie codziennie zdarza!!!
      za oknem buro i zimnawo...
      • kociaszek Re: Odpryski codzienności :) 07.01.06, 12:29
        Kranik, badz dzielna Mateczka...ostatnio znalazlam fajny watek: Klub wyrodnych matek, bardzo
        mi sie spodobal - zdrowe macierzynstwo, nie sterroryzowane...
        i Ty kraniku jestes fajna mama - chesz pobuczec? masz tu rekaw!!!
        • gherarddottir Re: Odpryski codzienności :) 07.01.06, 16:51
          Kranie jakbym miala takie dziecie jak Ty to za nic na swiecie bym sie nie
          denerwowala!smile
          Ja wlasnie radosnie wstalam smileUwielbiam weekendy!
          Jescnic nie bede, ale za to popijam kawke z mlekiem i syropem mniamsmileMikego
          dnia dla wszystkich
    • tamsin Re: Odpryski codzienności :) 07.01.06, 17:48
      mnie obudzilo slonce prosto w twarz - znak ze juz jest przynajmniej 10 rano,
      ale byla prawie jedenasta. Zaraz idziemy na spacer z psami, ambitniejszych
      planow na dzisiaj raczej nie mam, no moze jedynie mala przepierka wink)
    • triskell Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 22:17
      jan.kran napisała:
      > Np. op0wiesc Trini o spotkaniu z Polonią olimpijską dobrze tu pasujesmile

      Zgodnie z sugestią Kranika, usunęłam opowieść z tamtego wątku i przekleiłam ją
      tutaj, wraz z dotyczącą jej odpowiedzią Samo smile

      • No to opowiadam o spotkaniu
      triskell 07.01.06, 08:35 + odpowiedz

      Nie bardzo wiedziałam, gdzie się z tym podłączyć, ale skoro tu w tym wątku
      wczoraj wspominałam o tym, że mam się spotkać z dwoma tutejszymi Polkami, to i
      tutaj opowiem o spotkaniu. Tak najkrócej, to było bardzo, naprawdę bardzo
      fajnie. Kasia jest przesympatyczną, bardzo ciepłą osobą, no taką osobą, która na
      moje stwierdzenie, że na początku czułam się tu dość samotna, potrafiła gryzonia
      przytulić i powiedzieć "Teraz masz tu siostrę" smile. Bardzo dla mnie ważne jest
      to, że ktoś już przy pierwszym spotkaniu potrafi okazywać emocje (zresztą bardzo
      podobne odczucie miałam po pierwszym spotkaniu z Moniką, która też bardzo się
      wówczas otworzyła), że nie mam wrażenia, że nasza rozmowa to głównie small talk
      a już głębiej dotrzeć się nie da, że nie mam wrażenia powierzchowności.

      Kasia jest bardzo energiczna, rozmowna, jej polski czasem brzmi trochę
      śmiesznie, bo wyjechała z Polski jak miała 9 lat (a jej siostra 6), ale mówi
      dobrze a jej akcent brzmi uroczo.

      Co ciekawe, siedzimy sobie i gadamy, a tu nagle one pokazują mi jakiegoś kolesia
      i mówią "On też jest Polakiem". Zawołałyśmy go, trochę pogadaliśmy w trójkę i
      okazało się, że całkiem sporo tu jest Polaków, choć najczęściej starszawych.
      Koleś był trochę mniej kompatybilny, to znaczy był osobą, z którą się pewnie nie
      zaprzyjaźnię, ale był miły i wsławił się przeuroczą kalką z angielskiego,
      mówiąc, że parsnip zamiast korzenia pietruszki "może pracować" (can work) big_grin

      Za tydzień w piątek Kasia zabiera mnie i mojego męża do polskiego sklepu w
      Federal Way. smile
      • triskell Natomiast dzisiaj... 07.01.06, 22:22
        ... wybieramy się na urodziny jednego znajomego tutaj i właśnie piekę chleb
        razowy ze śliwkami suszonymi smile, który mam tam zamiar ze sobą zabrać.
        Wypadałoby się ubrać chyba, zamiast zaraz z rana zasiadać przy komputerze.
        • blaubeeree Re: Natomiast dzisiaj... 07.01.06, 22:30
          A ja mialam pracowita sobote.Ponad 3 godziny korepetycji..."moje"dziewczyny
          zaczynaja byc coraz bardziej wymagajace i pilne-co mnie cieszy.Polubily
          polski,co mnie jeszcze bardziej cieszysmile
          Potem praca nad projektem.. a teraz ucze mojego austriackiego wspollokatora
          slow do "Pszczolki Maji"smileMamy gitare,on spiewa a ja delikatnie
          przyspiewujewink)Musze Wam powiedziec,ze nawet calkiem,calkiem mu to wychodzi..to
          nasze "szczczszczszcz"-jak on to mowiwink)
        • blaubeeree Re: Natomiast dzisiaj... 07.01.06, 22:33
          triskell napisała:

          > ... wybieramy się na urodziny jednego znajomego tutaj i właśnie piekę chleb
          > razowy ze śliwkami suszonymi smile, który mam tam zamiar ze sobą zabrać.

          Mniaaaaaaaaaamsmile ze tez ja takiego chleba nie umiem piec...
          Gratulacje,Triskellsmiledla mnie upieczenie takiego chlebka to nie lada wyczynsmile))
      • bietka1 Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 22:51
        Triskell,
        pierwszy raz doczytuje w twoich wypowiedziach, ze czulas sie troche samotna...
        Czy wiesz, ze nigdy na to nie wpadlam?...
        Zawsze wydawalo mi sie, ze to tylko ja...
        A potem czulam sie jak wyplute ciastko, bo feedback nigdy nie byl pozytywny, albo najczesciej.
        Ale chyba kazdy z nas...

        Aha, oczywiscie nie jest juz jak bylo...
        • blaubeeree Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 22:53
          bietka1 napisała:

          > Triskell,
          > pierwszy raz doczytuje w twoich wypowiedziach, ze czulas sie troche samotna...
          > Czy wiesz, ze nigdy na to nie wpadlam?...
          > Zawsze wydawalo mi sie, ze to tylko ja...
          > A potem czulam sie jak wyplute ciastko, bo feedback nigdy nie byl pozytywny, al
          > bo najczesciej.
          > Ale chyba kazdy z nas...
          >

          Chyba kazdy z nas poza Polska jest troszke samotny,a juz szczegolnie na
          poczatku..ja bylam i nadal jestem,co prawda nie tak bardzo,ale jednak.
          • gherarddottir Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 23:00
            juz kiedys to pisalam, ale napisze jeszcze raz - czlowiek jako istota w pewnym
            sensie zawsze jest samotny - vide kobieta rodzaca dziecko - rodzi je sama,
            czlowiek, ktory umiera umiera sam. Oczywiscie mamy ludzi wokol siebie, ale
            kluczem do czucia sie dobrze z jakimis okresami definiowalnej samotnosci jest
            chyba zrozumienie, ze to cos zuplenie naturalnego i jest stanem przejsciowym.
            Ja przynajmniej tak sobie mysle. Nie znam osoby, ktorej nigdy nie dokuczala
            samotnosc wsrod ludzi, to byc moze Weltschmerz jakis bardziej..(?)
            Emigracja daje duzo momentow do zastanowienia sie czy sie lubi ze soba byc tak
            naprawde. Ja potrzebuje ludzi, ale godze sie na jakies chwilowe samotnosci i
            przyzwalam na nie, moze nawet sama stwazram czasami. Bywalo jednak ciezko -
            szczegolnie na poczatku, gdy nie znalam w ogole jezyka i nie mialam jeszcze
            zadnych tu znajomych. Telefony nie potrafia "zalatwic" dobrego humoru na dluzej
            niz rozmowa telefoniczna...Dobrze, ze nie zyjemy w 17 wieku kiedy zostawalo
            przeslanie listow prze poslanca, ktore nie raz trwalo miesiacamismile
            • blaubeeree Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 23:10
              Zgadzam sie z Toba Gherarddottir calkowiciesmile
              Na tzw.Obczyznie mozna tez dowiedziec sie kto jest tym prawdziwym przyjacielem..a
              kto tylko byl tym pseudo..czasami to smutne "odkrycie",ale moim zdaniem warto
              wiedziec.
        • triskell Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 23:31
          bietka1 napisała:
          > Triskell,
          > pierwszy raz doczytuje w twoich wypowiedziach, ze czulas sie troche samotna...

          Bietuś, mam tu dużo znajomych, ale kiedyś już pisałam, że z większościa z nich
          mam takie wrażenie, że docieram do pewnego momentu, a potem jest ściana, której
          nie moge przekroczyć. Dużo rozmawiamy, rozmawiamy o ważnych tematach, typu
          kreatywność, ale są to rozmowy ogólne i mam wrażenie, że mało jest tam miejsca
          na _nas_ jako konkretne jednostki, na uczucia, emocje i mówienie o nich. Ja
          bardzo lubię słuchać o tym, co ktoś myśli (na poziomie czysto intelektualnym).
          Ale jeśli ta osoba nigdy do tego nie dodaje nic na temat tego, co _czuje_ (na
          poziomie emocjonalnym), to czegoś mi zaczyna brakować. No i brakowało mi
          kontaktu z taką ilością ciepła czy głębii, którą miałam z przyjaciółmi we
          Wrocławiu. No i teraz się zastanawiam, w jakim stopniu to może być kwestia
          języka, bo w kontaktach z Moniką czy nawet po tym jednym spotkaniu z Kasią nie
          czuję tej ściany. No ale z drugiej strony z mężem porozumiewamy się po angielsku
          i też jej nie ma.

          A tak trochę zjeżdżając z tematu (ale jak najbardziej w temacie wątku, a także w
          temacie emocji), wczoraj oglądaliśmy Hotel Room Lyncha. Mój mąż tak jak ja
          uwielbia tego reżysera ale akurat tego filmu nie znał. Ja kiedyś widziałam go w
          polskiej TV i bardzo byłam ciekawa, jak go mój mąż odbierze. Dla tych, co nie
          znają, film składa się z trzech osobnych historyjek, dziejących się w różnych
          latach w tym samym pokoju hotelowym. Dwie pierwsze są może gorzkie, ale w sumie
          w miarę śmieszne, a trzecia jest zupełnie inna. I bardzo, bardzo _ważną_ dla
          mnie sprawą było, że w momencie, gdy film się skończył, nie byłam jedyną osobą,
          która miała łzy w oczach. I wiedziałam, czułam, że także w przypadku mojego męża
          to nie tylko dlatego, że smutne (choć może troszeczkę), ale przede wszystkim
          dlatego, że _piękne_. Jakoś to płasko wychodzi, jak o tym próbuję opowiedzieć,
          ale chodzi mi po prostu o to, że to był dla mnie bardzo _ważny_ momeent, jeden z
          takich, które się latami pamięta. Tak się chciałam podzielić, ot co smile.
          • aneta05 Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 23:49
            A u nie juz od 8 godzin ekipa konczy montaz mebli kuchennych a ja stoje i
            podziwiam...no zrobilam przerwe na sprzatanie sypialni i lazienki, ale jednak
            wiekszosc czesc dnia spedzilam na asyscie w kuchni.
            Panowie jeszcze caly czas pracuja i ciekawa jestem jak dlugo im zejdzie...

          • gherarddottir Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 07.01.06, 23:52
            Triskell - jedno pytanie - przeczytalam co napialas o tym poznawaniu ludzi itd,
            ze w pewnym momencie spotykasz "sciane".
            Moze to_nie_sa_ci_ludzie?
            Paradoksalnie czasem- ci nas poczatku troche "trudniejsi" zwykle kryja wielka
            glebiesmile
            Nie chce bron Boze niczego tu dewaluowac - czesto to co bylo w przeszlosci w
            okreslonym czasie i miejscu z okreslonym tlem zapisuje sie bardziej kolorowo -
            inny czas inne problemy. Sama sie nad tym zastanawiam. Zreszta najlepiej sie
            rozumialam zawsze z mezczyznami P spotkanie kogos "najbardziej nam
            odpowiadajacego" czasami blokuja nasze stereotypy, plotki lub zbyt duze
            oczekiwania. Pisze to ogolnie nie do Ciebie nie do siebie nie do innych - takie
            filozofowanie. Meczy mnie niemilosiernie takie "ciumkanie" "tiutulenie" podczas
            gdy czasami najwazniejsze slowa w przyjazni bywaja czasami bardzo, ze tak
            powiem "zolnietskie" bo krotkie, moze nieczeste ale z jaka waga!
            Czasami przyjaciel to ten, ktory powie dwa slowa, wykona dwa gesty a nie ten co
            bedzie codzienie piekl dla nas ciasto.

            Pozdrawiam

            • triskell Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 08.01.06, 00:49
              gherarddottir napisała:
              > Moze to_nie_sa_ci_ludzie?

              Bardzo możliwe. Ciągle szukam.

              > czesto to co bylo w przeszlosci w
              > okreslonym czasie i miejscu z okreslonym tlem zapisuje sie bardziej kolorowo -

              To akurat nie ma miejsca w moim przypadku, bo mieszkając w Polsce, w czasie
              teraźniejszym, zawsze mówiłam i czułam, ze mam wspaniałych przyjaciół. I to nie
              była jedna osoba czy dwie, co najmniej z 10 osób takich mogę wymienić, osób z
              którymi łączy mnie _naprawdę_głęboka_ przyjaźń.

              To nie jest tak, że tubylcy, których tutaj poznaję, nie "upiekliby mi ciasta".
              Takiego ciepła wyrazającego się w mówieniu do mnie honey to ja mam tu sporo, i
              cenię je. Ale te osoby nie otwierają się. Znamy się już od dwóch lat a ja nie
              słyszę o _uczuciach_ tej osoby, choć wiem (tu piszę o jednym konkretnym
              przypadku), że przechodzi ciężki okres i bardzo chciałabym móc pomóc... ale
              czuję, ze nie jestem do tego dopuszczana. Więcej wiem o tym, co czujecie Wy
              (oczywiście nie wszystkie), a znam Was "tylko" przez internet. Może źle to
              opisuję, może nie potrafię tak do końca wskazać i precyzyjnie określić, jak
              nazywa się to, czego mi brakuje, ale chyba najbliższym słowem jest "bliskość",
              taka emocjonalna bliskość.

              Wiem, że mam szczęście, że mam akurat takich przyjaciół, jakich mam w Polsce.
              Tak akurat się złożyło, że los postawił na mojej drodze naprawdę sporo takich
              osób typu "serce na dłoni", a ze mną akurat ten typ osoby jest jako przyjaciel
              najbardziej kompatybilny. Każdy pewnie ma tu inne preferencje, ja akurat z takim
              typem osób dogaduję się najlepiej.
              • gherarddottir Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 08.01.06, 01:28
                Chyba wiele zalezy do kultury w ktorej sie zyje, wychowania, wlasnych
                doswiadczen zyciowych.
                Czasami forma szacunku dla kogos kogo sie ceni jest nie "sprawanie jej
                klopotow" swoimi problemami - a my to odczytujemy jako "zamykanie sie" Zjawisko
                to ciekawi mnie od lat. Duzo sie nad tym zastanawiam. Chyba zawsze bedzie tak,
                ze oceniac bedziemy zdarzenia przez pryzmat wlasnych wyborow czy preferencji.
                Osobiscie takie "slodzenia" ponad miare(typu serduszko ty moje, miodeczku itd
                nie lubie - tu moj stereotyp - zwykle jest to bardzo powierzchwone. Moja
                kumpleka od wielu lat mieszkajaca w Holandii mowi, ze z Holendrami sie nie da
                zbudowac glebokich przyjazni, to samo mowi mi przyjaciolka ze Stanow...a ja hmm
                coz zastanawiam sie caly czas nad tym o czym one obydwie mowia - i do tej pory
                trwam w zamysleniusmile
                Pozdrawiam
              • gherarddottir Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 08.01.06, 01:29

                no wlasnie chdozilo mi o to, ze to nie jest koniecznie osoba zyczliwa, ta
                ktoras bedzie Ci piekla ciasto codziennie nawet..
                • triskell Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 08.01.06, 01:39
                  gherarddottir napisała:
                  > no wlasnie chdozilo mi o to, ze to nie jest koniecznie osoba zyczliwa, ta
                  > ktoras bedzie Ci piekla ciasto codziennie nawet..

                  Wiem, tak to zrozumiałam smile. Wytłumaczyłam tylko, że "ciepło", którego ja
                  szukam, to nie to o czym piszesz.

                  I bardzo możliwe, że wynika to faktycznie z tego, że dla tubylców zaletą jest
                  nie kłopotać innych swoimi problemami. Nie mówię, że to jest złe. Po prostu
                  _mnie_ się z takimi osobami gorzej dogadać. Każdy ma inne potrzeby i dwie
                  cudowne, wartościowe osoby moga zupełnie się nie dogadywać bo po prostu nie są
                  kompatybilne i nie jest to "wina" żadnej z nich. Po prostu nie ma tej chemii.
                  Dlatego nie mówię, że żaden Polak tu nie znajdzie bliskich przyjaciół. Mówię
                  tylko, że _ja_, z takimi cechami jakie mam i z takim a nie innym typem osoby, z
                  którą może mnie łączyć przyjaźń, na razie ciągle szukam pierwszego Amerykanina
                  (poza moim mężem), który będzie moim naprawdę bliskim przyjacielem.

                  Kurczę, ja już musze lecieć, a siedzę przy komputerze i nadaję uncertain
                  • gherarddottir Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 08.01.06, 01:40
                    Triskell nie chce Cie martwic, ale podobno Amerykanie jako narod sa bardzo
                    powierzchowni w przyjazniach -PPP to jakis stereotyp, ale sama to odczulamsad
                    • triskell Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 08.01.06, 01:42
                      No to wypada mi liczyć na wyjątki wink
          • bietka1 Re: Przeklejone: o spotkaniu z frakcją olimpijską 08.01.06, 00:47
            triskell napisała:

            > bietka1 napisała:
            > > Triskell,
            > > pierwszy raz doczytuje w twoich wypowiedziach, ze czulas sie troche samot
            > na...
            >
            > Bietuś, mam tu dużo znajomych, ale kiedyś już pisałam, że z większościa z nich
            > mam takie wrażenie, że docieram do pewnego momentu, a potem jest ściana, której
            > nie moge przekroczyć. Dużo rozmawiamy, rozmawiamy o ważnych tematach, typu
            > kreatywność, ale są to rozmowy ogólne i mam wrażenie, że mało jest tam miejsca
            > na _nas_ jako konkretne jednostki, na uczucia, emocje i mówienie o nich. Ja
            > bardzo lubię słuchać o tym, co ktoś myśli (na poziomie czysto intelektualnym).
            > Ale jeśli ta osoba nigdy do tego nie dodaje nic na temat tego, co _czuje_ (na
            > poziomie emocjonalnym), to czegoś mi zaczyna brakować. No i brakowało mi
            > kontaktu z taką ilością ciepła czy głębii, którą miałam z przyjaciółmi we
            > Wrocławiu. No i teraz się zastanawiam, w jakim stopniu to może być kwestia
            > języka, bo w kontaktach z Moniką czy nawet po tym jednym spotkaniu z Kasią nie
            > czuję tej ściany. No ale z drugiej strony z mężem porozumiewamy się po angielsk
            > u
            > i też jej nie ma.

            Triskell, jesli znajdziesz odpowiedz to podziel sie nia ze mna, bo dokladnie nad tym samym sie
            zastanawiam.
            Zupelnie nie moge zrozumiec tego krzyku tesknoty w pewnym momencie. Nagle poczulam
            pustke, chociaz nie bylam sama. Im wiecej poznawalam Niemcow, od ktorych dostawalam
            pozytywny feedback tym wieksza byla moja rozpacz, ze nie udaje mi sie nic zbudowac z
            Polakami...

            Mysle, ze samotnosci nie da sie wytlumaczyc, ani rozwiac radami. Ja trzeba polubic, wtedy jest
            znosniejsza. Dokladnie, jak ta przy zasypianiu smile
            Zreszta ona nie znika od spotkan z sasiadami, albo organizowania imprez. To bardzo dlugi
            proces...
    • abere8 Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 07:00
      A to moja codziennosc:
      1) Rozmowa z moja najlepsza przyjaciolka przez Skype wczoraj wieczorem - po raz
      pierwszy w zyciu, bo wczesniej tylko GG bylo w uzyciu. Super bylo i juz sie
      umawiamy na nastepne sesje, z tym ze przyjdzie mi czekac do weekendu ze wzgledu
      na roznice czasu i to, ze obie pracujemy. Jeszcze tylko niech moi rodzice sobie
      zainstaluja stale lacze i bedzie zupelnie super smile
      2) Dzis w porze lunchu zamiast sobie spokojnie zjesc kanapke, pomknelam do
      domu, zeby uratowac nasz rosol wink Wczoraj moj maz go ugotowal, a ze byl
      jeszcze goracy, to nie wstawil go do lodowki od razu. No i dzis rano tez nie, a
      ze w taki upal rosol by od razo skisl, to musialam sie poswiecic i pedem leciec
      do domu, bo on musial poza miasto wyjechac. Po przyjsciu z pracy wstawilam go
      znowu na gaz i potem zamroze - zawsze staramy sie miec w zamrazalniku domowej
      roboty bulion, zeby sobie pozniej na nim zupy gotowac i dodawac do roznych
      sosow.
      3) A dzis jestem sama w domu az do 21-22, bo moj maz musi zostac dluzej gdzies
      tam, gdzie pojechal. Dzieki temu mam czas na forum bez wyrzutow sumienia i
      sluchanie mojej muzyki. Ech, czasami mi sie teskni do czasow, kiedy mieszkalam
      sama...
      • jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 07:22
        Ja mam ponownie skype od wczoraj , tralala.
        Byłam pozbawiona od września i bardzo mi brakowało. GG mnie nie satysfakcjonuje
        do konca ...
        Obudziłam się o 5.30. Oczywiście jak mam wolne to mnie wyrzuca z łózka jak z
        katapultysmile))
        Wyrzucę zaraz Juniora w celach edukacyjnych i pódę spać, mam dwa dniw wolnesmile)))
        Kran
        • marjanna1 Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 12:21
          A ja zaraz smigam na rozmowe kwalifikacyjna do szkoly jezykowej. CZas najwyzszy
          nauczyc sie tubylczego jezykasmile))))))
          A potem moja pierwsza samodzielna jazda samochodem po Holandii. smile)))
          I potem w nocy odbior mojego A. z pracy.smile))

          To moja codziennoscsmile)) Bardzo ja lubiesmile))
          • tamsin Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 16:21
            dowleklam sie do pracy..poniedzialek jest zawsze najtrudniejszym dniem tygodnia
            dla mnie...moze jakos przezyje..
            • jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 21:38
              Biedna Tamsin !
              < głask >

              Zró b tak jak ja , prcuj w łykendy a wtedy poniedziałek będzie najmilszym dniem.
              Kransmile)))
            • ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 21:39
              Moje male skromne zdanie na temat emigracyjnej - lub nieemigracyjnej -
              samotnosci. To znaczy braku "glebokich" przyjazni.

              Pomijajac juz fakt, ze takie prawdziwe glebokie przyjaznie powstaja w wyniku
              DLUZSZEGO czasu, w ktorym poznajemy sie, czestotliwosci i intensywnosci
              kontaktow - ze im dluzej spedzamy czas z kims tym wiecej go znamy, poznajemy -
              oraz faktem ze malo kto jest w stanie sie "otworzyc" podczas pierwszego
              spotkania - to nie mozna byc tak wymagajacym w stosunku do innych.
              Co to znaczy "otworzyc" sie natychmiast?????
              CZy to jest wogole normalne ???- zeby pierwszemu czlowiekowi z brzegu powierzac
              swoje najglebsze przemyslenia, rozterki, problemy czy radosci????

              Ja mysle, ze problem istnieje gdzie indziej. Spojrzmy na samych siebie - co z
              soba reprezentujemy. Jak sie zachowujemy - czy byc moze tajemnica braku
              przyjaciolek nie lezy w tej osobie ktora narzeka na samotnosc?
              Byc moze - ze okazuje sie, ze ten ktos okazuje sie w indywidualnym kontakcie
              zupelnie kims innym? Ze pozory myla??? Ze nie wystarczy "brac i oczekiwac" a
              trzeba rowniez i przede wszystkim "dawac"?

              Problemem tez moze byc za bardzo rozbudowany egocentryzm. Ja ja ja - patrzcie
              sie na mnie i podziwiajcie mnie bo wszystko co robie wymaga zachwytu.

              Zreszta - wydaje mi sie, ze nie wolno podchodzic do swiata jako takiego - ze
              wszyscy maja, ba wrecz MUSZA byc moimi przyjaciolmi.
              Na przyjaciol trzeba ZAPRACOWAC. Na przyjaciol trzeba CZASU. Mozemy byc
              szczesliwi, ze mamy kolezanki i kolegow - i sa oni przyjazni, bardzo pomocni -
              kolezenscy. I to tez trzeba docenic.
              Ludzie maja swoje zycia i swoich partnerow - i ja sobie po prostu nie wyobrazam
              oczekiwac od kogos obcego, wlasnie co poznanego - aby mi sie OTWORZYL. Bo jak
              mi sie nie otworzy - to jest do niczego.

              Bariera jezykowa? Owszem pewnie, ze trudniej znalezc przyjaciela w innym kraju
              niz w pl ale wydaje mi sie, ze nie tu lezy pies pogrzebany. W PL wyroslysmy -
              pamietacie zabawy na trzepakach i piaskownicach? Tam wyrastaly prawdziwe
              przyjaznie..potem szkola, studia - to w tych latach te zwiazki przyjacielskie
              powstaja i sa najbardziej trwale. (oczywiscie, pozniej jest to tez mozliwe -
              ale glownie to nasze mlodziencze lata sa podstawa)
              Pozniej to sa juz znajomosci/koleznstwa - glebsze, plytsze - ale tez na pewno
              nie mozna ich intesywnosci porownywac np. z podejsciem do meza/zony w
              malzenstwie.
              A moze sie w tym wszystkim myle? Moze nie mam racji?

              Ja w kazdym razie - po pierwsze : nigdy nie oczekiwalam i nie oczekuje od
              swiezo poznanych osob aby mi sie otwieraly - ba- wrecz uwazam to za w jakims
              stopniu za zenujace.. Tak jak nigdy nie potrafilam plotkowac z nieznajoma
              fryzjerka o najimtymniejszych sprawach - chociaz wiem, ze ludzie to robia.
              I po drugie: - nie mam takiej potrzeby aby dyskutowac o wewnterznych problemach
              i rozterkach - z ludzmi ktorych nie znam dostatecznie dlugo i ktorych uznam ze
              mi odpowiadaja pod wzgledem osobowosciowym. Zreszta jak tak sobie pomysle - to
              ja NIE mam takich potrzeb. Byc moze jestem bardziej pragmatyczna i z
              akademickich dyskusji wyroslam?

              Samotna w kazdym razie nie jestem, mam kochanego czlowieka obok siebie, mam
              satysfacjonujaca prace, mam kolezanki i znajomych, jestem zajeta, mam co robic -
              nie mam czasu na samotnoscsmile

              • kociaszek Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 21:54
                pisalam w temaciesamotnosc/emigracja/wiezy we wspolnocie plemiennej...

                teraz odpryski...leze, pachne i forumkuje, juz po kapieli (wbrem lekarskim zaleceniom
                pozwolilam sobie na krotka wanienke, relaksujaca...mniammmm), jakas dzisaj jestem
                zmordowana...takie milutkie wieczorne lenistwo...
              • triskell Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 22:27
                Aniu, po prostu mamy inne potrzeby jeśli chodzi o przyjaźnie z poznawanymi
                tubylcami. I żadna z tych postaw nie jest moim zdaniem lepsza czy gorsza, po
                prostu są inne.

                Ale może z dawaniem dotknęłaś tu ważnego problemu. To jest właśnie to, czego mi
                chyba tu najbardziej brakuje, nie czuję się spełniona jeśli chodzi o to, ile
                mogłabym swoim tutejszym znajomym _dać_. Tak jestem już skonstruowana, że taki
                (pewnie zdrowy) egocentryzm typu "every man for himself" po prostu nie jest
                "mój". Wielokrotnie mi mówiono, że żyję bardziej dla innych, niż dla siebie i
                pewnie to nie jest zdrowe, ale taka już jestem. Jedną z moich potrzeb życiowych
                jest uszczęśliwiać ludzi. W spotkaniu ważne jest dla mnie, żebym mogła jak
                najwięcej tej osobie dać (przede wszystkim emocjonalnie, nie materialnie) i
                tutaj mam czasem wrażenie, że jest ta bariera i nie mam takiej możliwości. Tak
                jak wspomniałam wcześniej, nie chodzi o to, by na pierwszym spotkaniu ktoś
                pozwolił mi pomóc sobie w swoich życiowych problemach. Chodzi o osobę, którą
                znam już od dwóch lat. Gdy pomyślę, ile bliskich przyjaźni, utrzymywanych nadal,
                nawiązałam w ciągu ostatnich dwóch lat pobytu w Polsce, to ze 3-4 spokojnie
                potrafię wymienić. Oczywiście, że nie z każdym musimy się zaprzyjaźniać.
                Oczywiście, że tak jak moją potrzebą jest słuchać, pomagać i móc wnieść coś
                głęboko pozytywnego do życia drugiej osoby, tak samo potrzebą drugiej osoby może
                być nie otwierać się, nie dać się wysłuchać, poradzić, przytulić ... i jest to
                potrzeba równie ważna. Stąd pisałam o kompatybilności. O tym, że chciałabym,
                zeby wśród dziesiątek osób, które codziennie poznaję, znalazło się tych
                powiedzmy kilka rocznie, których potrzeby _dokładnie_taki_ typ przyjaciela może
                spełnić. I jak na razie tutaj mi się to nie udaje, choć w Polsce nigdy nie
                miałam z tym problemu. Na razie po prostu zastanawia mnie to, nie niepokoi. Jak
                już wcześniej wspomniałam, ciągle szukam, nie tracę optymizmu i staram się nie
                wyciągać zbyt daleko idących wniosków. W końcu to może być przypadek i może już
                dziś poznam Amerykankę lub Amerykanina, z którymi od razu załapię taki kontakt,
                jakiego szukałam i okaże się, że ta osoba dokładnie tego również szukała. A na
                razie są znajomości, które jak już pisałam powyżej tez są fajne smile.
                • triskell Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 22:54
                  A mnie własnie przyszedł do głowy świetny przykład, ilustrujący lepiej niż moje
                  nieprecyzyjne słowa, czego mi tutaj brakuje. Samo, mam nadzieję, że wybaczysz,
                  że Cię do tego "zamieszam"... Parę tygodni temu Samo miała doła i napisała
                  wtedy, że gdyby mieszkała w Seattle, to spakowałaby psa i butelkę wina do
                  samo-chodu i pomknęłaby do Olympii. I to jest właśnie _dokładnie_taki_ rodzaj
                  kontaktu, jakiego mi tu brakuje.
                  • gherarddottir Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 23:34
                    I tu Cie zaskocze Triskell, ale ja jestem takim typemsmile
                    Nie wiem w ktorym to bylo watku, ale mnie duzo lepiej wychodzi kontaktowanie
                    sie w realu niz w necie tongue_out
                    Wiem o czym mowisz z tym "dawaniem siebie" Takich osob jest malo. Czesto takie
                    osoby z pozoru wydaja sie zamkniete i zimne.
                    Rozmawialam kiedys z moja nauczycielka norweskiego, osoba kolo 60 tki,a moze
                    po. Powiedziala mi, ze duzo osob widzi w niej typowego troche wynioslego
                    belfra, a dla mnie to najcieplejsza osoba pod sloncem. Punkt widzenia zalezy od
                    punktu siedzenia?smile Pozdrawiam

                    PS. Znam niewiele osob, ktore sa zdolne do zrobienia wiele w imie przyjazni -
                    ale zapewniam Cie ich jest wiecej i zycze Ci zebys je spotkala takze wsrod
                    Twoich tubylcowsmile

                  • ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 23:38
                    "Jedną z moich potrzeb życiowych jest uszczęśliwiać ludzi".

                    Masz, Triskell, bardzo ciekawe przekonanie i zdanie o sobie samej, o tym co
                    robisz i o swoim poslannictwie.

                    A pomyslalas o tym, ze byc moze, skoro jak piszesz, ze.."natykasz sie ciagle na
                    bariery"...jest efektem tego ze ludzie odbieraja twoje zachowanie w inny
                    sposob, ze postrzegaja cie inaczej nizbys sobie tego chciala/zyczyla???

                    • triskell Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 23:52
                      Aniu, jak napisałam w update, bardzo możliwe, że właśnie trafiłam tu na taką
                      kompatybilną w 100% osobę. I nawet nie potrafię wyrazić, jak bardzo mnie to
                      cieszy smile. Wiem, że na podstawie jednego spotkania i paru maili to może za
                      wcześnie, ale czasami jest coś takiego, co po prostu się _czuje_, to jakieś
                      drgnięcie tych a nie innych strun, które dana osoba porusza. Ufam swojej
                      intuicji, a ta mówi mi, że o ile na razie oczywiście jest za wcześnie, żeby
                      mówić o przyjaźni, to spotkałam _potencjalnego_ przyjaciela.

                      W sumie fajnie, że akurat teraz pojawił się w innym wątku temat tego testu
                      osobowościowego. Takie małe przypomnienie (dla mnie przynajmniej), jak bardzo
                      różni od siebie jesteśmy, jak bardzo nie ma sensu innych osądzać czy oceniać, bo
                      każdy z "typów" ma sporo wad ale ma też swoje zalety, że z pewnymi typami jest
                      nam bardziej po drodze, a z innymi po prostu nie ma sensu walić głową w mur i
                      bądźmy sobie z nimi znajomymi i że którykolwiek typ najbliżej określa nas, to są
                      ludzie, którzy lubią i chcą w swoim życiu/otoczeniu właśnie ten nasz typ, z jego
                      wszystkimi wadami i niedoskonałościami. Znowu ta kompatybilność, o której tyle
                      pisałam.
                      • ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 23:59
                        Aniu, jak napisałam w update, bardzo możliwe, że właśnie trafiłam tu na taką
                        > kompatybilną w 100% osobę. I nawet nie potrafię wyrazić, jak bardzo mnie to
                        > cieszy smile.

                        No to tez sie cieszesmile
                        • ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 00:15
                          Jeszcze tak na koniec - sorry za przeciaganie - ale ...

                          Triskell, skoro czujesz sie tak nieszczesliwa i smutna, bo nie mozesz
                          zrealizowac swojej wewnetrznej potrzeby niesienia szczescia innym - to co ty
                          robisz siedzac ciagle w domu?

                          Nie pomyslalas o tym, zeby jako wolonatariusz pomagac np. w hospicjum? w domu
                          starcow? w roznych innych formach pomocy spolecznej? Jest tyle nieszczescia
                          ludzkiego - ludzi, ktorzy czekaja tylko na to, zeby ktos ich dotknal, ktos z
                          nimi porozmawial. Jezeli rzeczywiscie tak jest jak mowisz, ze zyjesz po to aby
                          niesc pomoc innym, uszczesliwiac - zajmij sie jakas praca spoleczna.
                          Nic tak nie podnosi samozadowolenia jak wlasnie to - robienie dobrego
                          bezinteresownie.
                          • triskell Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 00:33
                            ania_2000 napisała:
                            > Triskell, skoro czujesz sie tak nieszczesliwa i smutna, bo nie mozesz
                            > zrealizowac swojej wewnetrznej potrzeby niesienia szczescia innym - to co ty
                            > robisz siedzac ciagle w domu?

                            Aniu, przecież ja nie siedzę ciągle w domu smile. To fakt, że w Polsce robiłam
                            więcej chociażby dla ochrony przyrody (czego tutaj nie robię bo przez rok byłam
                            członkiem Audubon i miałam wrażenie, że do każdej a ogłaszanych przez nich akcji
                            potrzebny jest samochód, gdyż miały one miejsce w bardziej dzikich przyrodniczo
                            rejonach). Może nie trąbię o tym na forum (bo po co), ale CUUPs, nasza pogańska
                            organizacja, sporo robi dla osób bezdomnych, zimą prowadzimy schronisko i staram
                            się w tym pomagać. A o wolontariacie faktycznie myślałam, ale odkładam to na
                            czas, gdy już będę miała regularną pracę (bo tej niestety potrzebuję) i będę
                            wiedziała, jak mam rozkład zajęć, kiedy mogę coś wcisnąć. Nie przypuszczałam, że
                            szukanie pracy tyle potrwa, ciągle wydaje się, że to już, niedługo, więc nie
                            warto się z czymś nowym w życiu ustawiać. Ale faktycznie chodzi mi to po głowie,
                            bo chciałabym robić w tej dziedzinie więcej.
                            Choć w tym wątku chodziło mi o pomoc bardziej na poziomie emocjonalnym, jako
                            przyjaciel. Niemniej dziękuję za sugestię, bo to, o czym napisałaś, jest bardzo
                            ważne smile

                            Aha, i zaskoczyło mnie użyte przez Ciebie słowo "posłannictwo". Ja wcale tego
                            tak nie widzę i nie używałabym tu tak wielkich słów smile
                            • ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 00:57
                              Oczywiscie masz racje - slowo poslannictwo uzylam zdecydowanie blednie.

                              Wolontariat nie musi byc regularny - nie musisz czekac. Niesienie prawdziwej
                              pomocy ludziom nie jest na "termin" - moze sie odbywac zawsze...
    • triskell Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 22:32
      A tak z odprysków (jakoś kojarzy mi się to z lakierem odpryskującym z paznokci)
      codzienności, to właśnie dowiedziałam się, że osobie, z którą w poniedziałki
      jeżdżę na tańce do Tacomy, zepsuł sie samochód i nie jedziemy dziś sad. Szkoda,
      bo cieszyłam się na dzisiejsze tańce. Pozostaje jeszcze dziś taniec brzucha, tu
      na szczęście dochodzę pieszo, więc na pewno dziś dotrę smile.
      • iwo19 Re: Odpryski codzienności :) 09.01.06, 22:45
        Ja przelezalam do poludnia.Lubie takie ponialki.

        Samotnosc tutaj.Byla minela i mam nadzieje ze nigdy mnie,nas juz nie
        spotka.Przyjechalismy z dwojka dzieci z Polski pelnej starych ,wyprobowanych
        przyjaciol .Tutaj nie znalismy nikogo,najgorsze byly dni
        wolne,sobota ,niedziela ,swieta.Nie mielismy znajomych ,dzieci nie mialy sie z
        kim bawic ,nie bylo pieniedzy zeby za pewnic dzieciom najprostrza
        rozrywke.Dowiedzialam ze tutaj nie ma nic za darmo ,moze oprocz pieknych placow
        zabaw ,nieprzydatnych w zimie.Nawet na darmowa plaze trzeba bylo jechac 2
        godziny.
        A teraz najlepsze.
        To byl piekny i bardzo potrzebny okres w naszym zyciu.Bylismy na siebie
        skazani ,dzieki temu poznalismy nasze dzieci ,byl czas na rozmowe,gry
        itp.Wspolna samotnosc zblizyla moja rodzine do siebie.Teraz zbieramy tego
        owoce.Moja 16 tka jest naprawde moja kumpela ,duzo wie o nas,naszej przeszlosci
        i tak powinno byc,ostatnio porownala mnie do "Gilmore girs" mamy.Dla
        niewtajemniczonych ,super mama dla nastolatek w serialu TV
        Sorki za przydlugi post.
    • triskell Frakcja olimpijska - update :-) 09.01.06, 23:26
      Właśnie dostałam super maila od Kasi, jest tak niesamowicie ciepłą i kochaną
      osobą... no strasznie się cieszę, że kogoś takiego tu znalazłam smile.

      A tak na marginesie, to uwielbiam sposób, w jaki ona pisze po polsku, czasem z
      angielską składnią ("wspaniały miałam czas spotkać się z tobą"), ale w 100%
      zrozumiale. Jest to urocze.
    • gherarddottir Odpryski codzienności :) 09.01.06, 23:36
      co do odpryskow: jestem niustajaco chora, siedze w domu, za oknem snieg i mroz.
      dzis mam dzien "telefoniczny" najpierw z kolezanka tutaj 4 godziny "porad
      sercowych", potem Kranik tez dlugosmile potem Gosia smile)
      Teraz zjadlam ravioli z sosem pomidorowym i obejrze sobie kolejne
      odcinki "Dekalogu", ktory to wlasnie maz mi "zalatwil"smile
    • triskell Jeszcze jeden szczęśliwy odprysk 10.01.06, 00:41
      Dziś mam chyba dzień dobrych wiadomości. Dostałam wiadomość od bardzo bliskiej
      przyjaciółki w Polsce, że jest w trzecim miesiący ciąży.

      Pamiętam, jak bardzo martwiłam się, gdy półtora roku temu inna przyjaciółka
      oznajmiła mi podobną wiadomość. Bo tamta dziewczyna była w naprawdę
      wyniszczającym związku i już miała się z facetem rozstawać. Zostali razem ze
      względu na dziecko. Teraz się rozwodzą, a ona bardzo w ciągu ostatnich miesięcy
      cierpiała.

      Tym razem jednak jest zupełnie inaczej smile. Przyszli rodzice są wspaniałą parą
      (uwielbiam ich oboje) i chociaż dziecka nie planowali, to wiem, jak dużo miłości
      potrafią mu dać. Wiem, że moja przyjaciółka będzie najlepszą matką, jaką można
      sobie wyobrazić. I cieszę się jak głupia big_grin.
      • iwo19 Re: Jeszcze jeden szczęśliwy odprysk 10.01.06, 01:26
        Gratulacje dla przyjaciolki.
        A ja ciagle czekam na pomyslna wiadomosc od mojej P od serca.Ona leczy sie i na
        razie nic nie wychodzi.
        Niestety jej zwiazek to tez porazka ,wiec moze to jej psychika?Podobno to
        najczestrzy powod.Ale ,niezaleznie od zwiazku ,dla mnie liczy sie to czego ona
        najbardziej pragnie.
        • triskell Re: Jeszcze jeden szczęśliwy odprysk 10.01.06, 01:33
          Iwo, masz rację. Mocno trzymam kciuki za Twoją przyjaciółkę smile.
    • jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 02:40
      Na koniec dnia moje nowo odkryte a już ulubione radio netowe zgotowało mi
      piekną kołysankę.... Take Five...
      Dobranocsmile
      Ksmile
    • jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 10:59
      Oddalam się z niechęcią...
      Znalazłam super stację jazzowa oraz źródło zdjęc wrocławskich i tak mnie
      wessało...
      Pozdrawiam nową forumowiczke Bazylie serdeczniesmile
      Kran
      • triskell Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 11:06
        Ja też już się będę oddalać, bo mąż niebawem z szałera wychodzi, słyszę, że już
        wodę zakręcił (więc tylko 20 minut wycierania się i już tu będzie - co ci faceci
        tak długo pod prysznicem robią??? ... ja mojego 2 razy przyłapałam na tym,
        jak... tańczył)

        Dobranoc, dobry dzień, czy co też tam macie.

        PS. Dzisiaj 2 różne osoby powiedziały mi, że ich przyjaciółki też są w ciąży.
        Chyba wielu parom było w ostatnich miesiącach zimno wink
      • samo Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 11:13
        Kranik, dawaj sznurka do tego radia!
        • kociaszek Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 11:23
          wokol mnie mnostwo zaciazonych rowniez!!! Tris, nie tylko zimno, ale i ciemno szybko sie robi, nie chce
          sie wychodzic z domu...smile)))
          • jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 16:38
            www.radioswissjazz.ch/docs/200_fr/frameset_200.html
            Bardzo świetnie jest zrobiona stronka tego radia . Jak klikniesz info przy
            konkretnym utworze to otwiera Ci się podstronka z informacjami na temat muzyków
            i kompozytorów.
            Z kolei na tej podstronce są strony www do poszczególnych muzyków.
            Miłego słuchania.
            Ja na razie słyszę głownie ćwiczenia Juniora na trąbce...
            Kran Głuchy
            • kociaszek Re: Odpryski codzienności :) 10.01.06, 20:47
              leze i umieram z przejedzenia, nocny zrobil taki smaczny gulasz...z ziemniaczkami...a moze
              jestem skundlona, bo wypilismy butelke wina...
              • ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 11.01.06, 00:51
                To po winie nazywa sie skundlenie?smile)))

                ja tylko wiem ze po winie rozum ginie - ale po wodce wraca wkrotcesmile
                • triskell Re: Odpryski codzienności :) 11.01.06, 01:14
                  ania_2000 napisała:
                  > ja tylko wiem ze po winie rozum ginie - ale po wodce wraca wkrotcesmile

                  Ja z kolei słyszałam, że "Od wódki rozum krótki". Reasumując - wraca, ale jakiś
                  taki skrócony ;-P
                • kociaszek Re: Odpryski codzienności :) 11.01.06, 10:45
                  winem mozna sie tez skotlowac!!!!
                  • asia.sthm Re: Odpryski codzienności :) 11.01.06, 10:50
                    oj tak !
                    Dlatego nie nalezy nigdy kupowac takiego w pudelku z kranikiem wink
                    po pierwsze nie widac ile ubylo po drugie nie trzeba sie najpierw nauzerac z
                    korkiem smile))
    • triskell Kraniku 11.01.06, 01:20
      ... tak na Twoje cześć we wrocławkim wątku szybciutko odpowiadam, że mnie dziś
      przy komputerze za dużo nie będzie, bo zaraz pędze na jogę, potem 15 minut w
      domu na wrzucenie czegoś w siebie i zaraz na tańce ludowe (właśnie w ekspresowym
      tempie przygotowałam program, bo tak mnie coś wczoraj tknęło że to chyba moja
      kolej dzisiaj), a potem dzwonię do tej przyjaciółki we Wrocławiu, która się
      niebawem rozmnoży. No i może potem dopiero jakiś czas na forum... albo na ten
      przykład na Skype ;-D
    • samo conocnosc 11.01.06, 11:21
      Moja codziennosc ostatnio to walka z bezsennoscia. Przegrywana wciaz zreszta :o(

      I jeszcze wysylanie kilkunastu mejli z resume dziennie, wypelnianie aplikacji i
      zastanawianie sie nad osobowosciami pan z dzialow human resources.

      Czekam z utesknieniem na wiosne, nie moge juz wytrzymac zimuchy paskudnej.

      Wczoraj poszlam pierwszy raz do nowej pracy (3 godziny dziennie zabawy/terapii
      z autystycznym, niemowiacym chlopcem) i podjelam ostateczna decyzje o
      studiowaniu jeszcze jednego kierunku,czyli psychologii.

      dobranoc
      • jan.kran Re: conocnosc 12.01.06, 01:04
        Niestety mogę Ci tylko współczuć Samo... Bezsenność to najgorsza zmora. Miałm
        problemy kilka miesięcy , ale odkąd pracuję to zasypiam wszędzie dziś w pracy na
        chwilęsmile
        Jak byłam w Twoim wieku pracowałam miesiąc , ale za to 24 godziny na dobę z
        dziećmi upośledzonymi. Chciałam zostawić moje studia i zmienić na pedagogikę
        specjalną. Ale stwierdziłam że nie dam rady psychicznie całe życie , bo
        rozmawiałam wiele z ludźmi którzy pracowali tak przez lata.
        Popracuj dłużej i zastanów się czy chcesz tego naprawdę. Myślę ze powinnaś
        spróbować pracowac z innymi dziećmi równiez , bo autyzm ma tyle twarzy ilu
        chorych ludzi.
        Jeżeli jesteś zdecydowana to życzę powodzeniasmile
        Kran
        • samo Re: conocnosc 12.01.06, 01:44
          Kranie, juz w Polsce bylam wolontariuszka w osrodku dziennej opieki dla dzieci
          z zespolem Down'a, autyzmem i porazeniem mozgowym, wiec nie jest to pierwszy
          chlopiec.
          Pedagogika mnie nie interesuje tak jak psychologia. Poza tym nie lubie waskiej
          specjalizacji :o)
          • jan.kran Re: conocnosc 12.01.06, 01:51
            Ja się nie znam , ja tu tylko sprzątamsmile))
            Ale do pracy z osobami upośledzonymi moim zdaniem trzeba mieć postawy zarówno
            pedagogiki i psychologii.
            Nie wiem jak wyglądają studia w Stanach. Natomiast jestem pozytywnie porażona
            giętkością studiów niemieckich.
            Żebym ja tak mogła studiować jak Młoda...
            Ech !
            Kran
            • samo Re: conocnosc 12.01.06, 02:08
              Tak samo gietkie studia sa w Stanach.Nie masz narzuconego programu, tylko
              liczbe punktow, ktora musisz zdobyc-najpierw z tzw general studies, czyli
              wiedzy ogolnej, a potem major- czyli wybrany kierunek. Dostajesz liste
              przedmiotow i wybierasz,ktore odpowiadaja twoim planom zawodowym.Ja tez po
              studiowaniu w Polsce i praktycznie zadnej elastycznosci oferowanej na moim
              uniwerku (poza laskawym przyzwoleniem na dodatkowe przedmioty fakultatywne)
              jestem pozytywnie porazona :o)
              Oczywiscie ze trzeba tez miec wiedze z zakresu pedagogiki, natomiast wole
              studiowac psychologie i wziac kilka kursow z pedagogiki, niz odwrotnie.
              Pierwszym moim kierunkiem bedzie communications, czyli polaczenie wielu
              kierunkow- dziennikarstwa, socjologii, teorii kultury. W ramach tego wybiera
              sie specjalizacje. Ja waham sie miedzy media a public relations.Najbardziej mi
              sie marzy praca w sektorze NGO lub NPO (pozarzadowy/non-profit). Taka ze mnie
              pozytywistka nieco, do Polski wracac i u podstaw dobra robote robic.
              Popapraniec. A moja Rosjanka mozg mi pierze non-stop i kaze business studiowac.
              Staram sie zmusic siebie do tego, bo wiem,ze najlepsze pieniadze, ale nie
              moge.Szkoda i nieszkoda.
              • jan.kran Re: conocnosc 12.01.06, 02:16
                Samo studiuj co Ci serce i ( trochę ) rozum mówi !
                Młoda mogła studiować coś_praktycznego na najlepszym uni w DE.
                Teraz robi niepraktyczne studia na drugim uniwersytecie w rankingu .
                Okazało się szybko że te studia dają taką wszechstronność i możliwości pracy o
                jakich po żadnym biznesie albo informatyce nie można marzyćsmile))
                Kran
                • tamsin Re: conocnosc 12.01.06, 02:27
                  niestety ale zgodze sie z ta Rosjanka, fajnie jest studiowac swoje hobby ale
                  zbyt duzo ludzi po psychologii, socjologii, itp, laduje w temp agencjach aby
                  cokolwiek zalapac zeby rent byl zaplacony. Z BA z psychologii niestety czeka
                  praca najczesciej w przychodni terapeutycznej, ale jako recepcjonista... jezeli
                  na psychologie, to od razu z zamiarem na nie skonczeniu na BA, bo to jest
                  zdecydowanie za malo.
                  • jan.kran Re: conocnosc 12.01.06, 02:37
                    Co to jest BA , trzyletni licencjat ?
                    W DE z master masz spore szanse , zwłaszcza po dobrym uni.
                    Jak do tego dochodzi osobowość , języki , prace naukowa w czasie studiów to nie
                    jest źle. Sam kierunek studiów nie jest aż tak ważny.
                    A jak jest w Stanach ?
                    Kran
                    • tamsin Re: conocnosc 12.01.06, 03:36
                      nie ma tutaj 3 letniego licencjatu, tak naprawde to nawet nie wiem co to
                      konkretnie jest. Ale moze i sie wyrobisz jakos w trzy lata jak skupisz sie nad
                      nauka, biorac po 15 kredytow na semester, wypelniajac nauka letnie wakacje, itp
                      itd. Ale trzeba wziasc pod uwage, ze nie wszystkie kursy sa oferowane w kazdym
                      semestrze, plus nie mozesz wziasc sobie ich w dowolnej kolejnosci (szczegolnie
                      te na twoj major), wiec realistycznie jednak cztery lata bez zupelnego
                      oglupienia. Nie ma co porownywac Europy do USA, bo to jak porownanie jablka i
                      pomaranczy, jezyki w Stanach...hmmm, chyba ze hiszpanski....W USA 75%
                      kandydatow na MBA nie szuka w ogole pracy, bo...ma juz zaoferowana przed
                      ukonczeniem szkoly, nie ma praktycznie bezrobocia, chyba ze z wyboru.
                      • samo Re: conocnosc 12.01.06, 06:34
                        Tamsin, ale ja nie zamierzam bynajmniej konczyc na BA (nawet zreszta nie bede
                        robic BA, tylko BS)! :o) Zamierzam zrobic przymajmniej Master's, a celuje w cos
                        wiecej.
                        • samo Re: conocnosc 12.01.06, 06:55
                          Nie musze sie az tak wyrabiac, bo zalicza mi pewnie jakies 60 kredytow. Poza
                          tym mysle o MBA, ale raczej po to,zeby pracowac w jakims dziale PR albo innym
                          polaczeniu business i communications. Nie trzeba miec BA z business
                          administration,zeby robic MBA. Nie wydaje mi sie rowniez,zeby ludzie po
                          communications mieli problemy ze znalezieniem pracy w Stanach. Tak jak
                          napisalam-psychologia jako drugi major.
                          Nie bede studiowac business, bo mnie to kompletnie nie interesuje,szczegolnie
                          na poziomie undergraduate- ani ksiegowosc, ani finanse, nic. Jestem
                          bezuzyteczna humanistka-darmozjadem,zamierzam robic doktorat ktory nigdy na nic
                          sie nikomu nie przyda i marnowac cenne granty ktore moglyby pozwolic na
                          klonowanie psow i komorek :o) Napisalam,ze najbardziej interesuje mnie NGO i
                          NPO. I to o wiele bardziej, niz bycie CEO.
                          • samo jeszcze cos 12.01.06, 06:57
                            BA/BS (bachelor of arts/bachelor of science) jest tlumaczone na polski jako
                            bakalarz (l z kreseczka).
                          • tamsin Re: conocnosc 12.01.06, 15:54
                            Samo, cel juz masz, teraz tylko trzeba to wykonac. Zabieraja sie do nauki, bo
                            do BS, tylko polowa drogi ci zostala jezeli ci zalicza wszystkie GER. Licz sie
                            ze ci wcisna calculus 1 i 2, i cholera wie co jeszcze.
          • gherarddottir Re: conocnosc 12.01.06, 19:48
            Samo zycze powodzenia. Jesli moge sie wtracic -pedagogika absolutnie nie ejst
            waska specjalizacja ..Wiem cos o tym bo zrobilam z niej dyplom podobnie jak z
            pscyhologii. Pozdrawiam
            • gherarddottir Re: conocnosc 12.01.06, 22:26
              a teraz nastepny musze chyba z ortografii, interpunkcji i jezyka
              polskiego smile)))) heheheh tyle bledow w jednym zdaniu, ratunku!
    • jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 12.01.06, 08:16
      Wlaśnie wyrzuciłam Juniora w norweską noc żeby pobierał edukację , w większej
      cześci całkowicie Mu w życiu nieprzydatną ale naszym celem jest matura , która
      pozwoli Mu na studiowanie czegoś całkowicie niepotrzebnego, prawdopodobnie
      muzykologiismile))
      Nieźle dzieci wychowałam , jedno b edzie filozofem - lingwistą a drugie
      teoretykiem muzyki.
      Mam nadzieję że znajdą bogatych partnerówsmile))
      Karn
      • samo Re: Odpryski codzienności :) 12.01.06, 08:37
        Obawiam sie Kranie, ze swoja lekkomyslnoscia i kompletnym oderwaniem od realiow
        sprawilas, ze dzieci wyladuja na lasce skandynawskiej opieki spolecznej zaraz
        po uzyskaniu tytulow ;o) O tych bogatych partnerow tez sie martwie, bo pewnie
        je tez pokrzywilas wychowaniem w wierze, ze niewazne sa pieniadze, a uczucia li
        i jedynie...
        Jestes tak samo zla matka jak moja 8-)
        • jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 12.01.06, 08:51
          Nie kochana, ja mam resztki choć niewielkie rozsądku. One wylądują na niemieckim
          garnuszku socjalnym , bo w Skandynawii to nie ma na co liczyć:ppp
          Kran
          • samo Re: Odpryski codzienności :) 12.01.06, 09:07
            No to faktycznie, uklony i cmokanie z podziwem. A taka niezyciowa mi sie przez
            chwile wydalas.
            • kociaszek Re: Odpryski codzienności :) 12.01.06, 12:32
              hej dziewczyny!!!
              po pierwsze samo podeslij mi ten grant na klonowanie, juz ja sobie jakis sliczny experyment wykrece
              (jakby kto nie wiedzial robie w komorkach embrionalnych etc ALE jestem przeciwniczka klonowania
              ludzi, zwierzat etc...chyba, ze ma to byc klonowanie terapeutyczne, ostatnio malo popularne, ze
              wzgledu na koszmarne szwindle pana Hwanga)...i do tego wszystkiego jestem niepoprawna, poniewaz:
              nie poszlam w byznes, zeby zarabiac duuzee pieniadze wciskajac produkty biotechnologiczne czym
              budze politowanie tzw znajpmych...nie jezdze wiec superautem, ale autobusem, nie mam "slicznych"
              ubranek i bucikow na obcasie, ale zwykle sportowe ciuszki oraz nie mam konta z wielka iloscia
              gotowki. jakby powiedziala moja babcia: pies im morde lizal!!!
              wstaje za to rano i lubie isc do mojej kopalni, zmagac sie z nauka podstawowa, miec nawet czasem
              poczucie, ze to co robie jest bez sensu...wynagradzane jest z nawiazka tymi chwilami, kiedy czuje, ze
              robie cos waznego i ocieram sie o tajemnice...
              najgorsze, co mogloby mnie spotkac, to cierpiec w pracy - szkoda zycia...
              wieckran, ja bym swoje dzieci pchala tam, gdzie chca byc pchane, a Ty Samciu - rob to co chcesz...i nie
              daj sie naciskom!!!!
              cmok
    • gherarddottir Re: Odpryski codzienności :) 12.01.06, 22:27
      odprysk codziennosci - roztopy lekkie, wyprzedazesmile,chec wyjazdu do cieplych
      krajow - tyle u mniesmile
      • ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 13.01.06, 00:31
        pozdrawiam mokro wszystkich zziebnietych i z checiami wyjazdu do cieplych
        krajow.

        u mnie leje. pada. a potem znowu pada. tak od 25 dni (z jednym dniem przerwy)
        wiec
        rekordu w "nieprzerwanej ciaglosci" lania nie bedzie. dla pocieszenia - nie
        jest zimno, ok 12C.
        rzeki wezbraly, stan "polpowodziowy" w wielu "powiatach". Kaczki i gesi
        zadowolone. Wszystko co plywa - jak w siodmym niebie. Normalnych ludzi
        natomiast od tej wilgoci mech zaczyna pokrywac - na razie prognozy na nastepne
        10 dni - DESZCZ.
        o czym uprzejmie donosze cala mokra.

        ps. wyprzedaze na calego. w "moim - dzielnicowym" meier and frank - wszystko
        zaczyna sie od 50% off
        www.meierandfrank.com/gifts/OnlineShopping/MF?Dsp=1&c=1
        • gherarddottir Re: Odpryski codzienności :) 13.01.06, 00:33
          Ania ja pisze - cos ostatnio ciagle mi cos przeszkadzalosad
        • bazylia7 Re: Odpryski codzienności :) 13.01.06, 09:38
          a gdziez to tak mokro, aniu
          ( probowalam wyszukiwarki, ale nie wyczailam gdzie mieszkasz)

          pytam, bo u mnie tez smile(
          • samo Re: Odpryski codzienności :) 13.01.06, 09:43
            Jak klikniesz na nicka Ani, to zobaczysz Anie i gdzie mieszka :o) Klikaj na
            nicki, przy ktorych sa buzki (moj tez :o)))
            • ania_2000 Re: Odpryski codzienności :) 13.01.06, 16:30
              Samo - ale masz fioletowy kolczyk i umalowane przepieknie oko!
              • samo Re: Odpryski codzienności :) 14.01.06, 02:28
                Dzieki, Ania! :o) Jak klikniesz na zdjecie to sie powiekszy i zobaczysz ze
                kolczyk jest z rozowym Happy Bunny, takim jak tu,tylko od frontu:

                kyle.lbsites.com/My%20Pictures/HAPPY%20BUNNY/happy%20bunny%209.jpg
    • jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 13.01.06, 09:14
      Wróciłam z fabryki, znalazłam obiady na trzy dni, idę spać. Jak wstanę to
      zakupy i obiad.
      Mam dwa dni wolne , planuję przeczytaś stos zaległych szpigli i się wyspać
      Ksmile
    • jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 13.01.06, 09:23
      Przenoszę tu moją rozmowę z Samo z Love stories:

      Nic tylko spac ostatnio chodzisz, a na Bisie bezsennosc Ci wytykaja. Jakims
      podwojnym zyciem zaczyna smierdziec. I jeszcze ten obiad podwojony...
      Hmmm...

      Ja po prostu sypaim inaczejsmile
      A obiad nawet potrójny , na trzy dni.
      Zdam relacjesmile))
      K.
      • samo Podwojne zycie Werokraniki 13.01.06, 09:29
        Zakladajac,ze Junior nie wyje tego, co ma byc na nastepne dni, tak? Ja dzisiaj
        musialam dorobic kolejny wok chinszczyzny- przewidywalam na 2 dni, niestety
        dokladki zniweczyly moj misterny plan :o))) Wynegocjowalam na szczescie mycie
        garow i zmiane trocin prosiakowi morskiemu w zamian.
        Dobranoc.
        • jan.kran Re: Podwojne zycie Werokraniki 13.01.06, 09:32
          Dobranoc Samo smile)))
          Wpadnę za parę godzin i doniosę jak wypadł kurczak z mozarellą.
          Na deser będzie capresesmile)
          Jutro polędwiczki panierowane a la Samo a pojutrze łosoś a la Nocny Lot.
          Werokraniksmile
          • kociaszek Re: Podwojne zycie Werokraniki 13.01.06, 11:23
            ten losos to niby w papilotach? zrobil wczoraj jako wszukana kolacje, pyszniutkie...prosze i juz sie
            chwali!!!
            • samo Re: Podwojne zycie Werokraniki 13.01.06, 11:28
              Chwalil sie na Polonii Bis i mi tez smaka narobil big_grin
              • gherarddottir Re: Podwojne zycie Werokraniki 13.01.06, 12:59
                dzis od rana pozytywne spotkanie ze znajoma Chinka - ludzie wschodu maja w
                sobie wielki spokojsmilei jak sie usmiechaja do mnie to ja czuje i wiem, ze to
                jest szczere. jak sie pyta jak sie mam ? - to ona naprawde to mysli. W domu nie
                mam mleka co mnie doprowadza do szalu (hehehhe) bo kawa bez mleka jest jak
                rower bez kol i rano nie smakuje dobrze crying
                Ambitne plany na dzisiaj - wypic 10 szklanek wody i zjesc cos dietetycznego.
                Polecam przy okazji ksiazke "Francuzki nie tyja" smile
                • kociaszek Re: Podwojne zycie Werokraniki 13.01.06, 13:53
                  etaaam, niektore tyja. i to co widze to albo szczuple babki albo juz zupelnie otyle..
                  • gherarddottir Re: Podwojne zycie Werokraniki 13.01.06, 15:14
                    pewnie taksmile ale moje wrazenie z pobytow we Francji - potwierdza to co
                    przeczytalam w tej ksiazcesmile
                • triskell Re: Podwojne zycie Werokraniki 14.01.06, 01:06
                  gherarddottir napisała:
                  > Polecam przy okazji ksiazke "Francuzki nie tyja" smile

                  Dużo dobrego słyszałam o tej książce smile
                  • gherarddottir Triskell 14.01.06, 12:04
                    triskell napisała:

                    > gherarddottir napisała:
                    > > Polecam przy okazji ksiazke "Francuzki nie tyja" smile
                    >
                    > Dużo dobrego słyszałam o tej książce smile


                    Triskell naprawde plecam!smile Ksiazka jest napisana lekkim jezykiem, a rady w
                    niej zawarte bardzo przemawiaja do wyobrazni. Nie ma kuriozalnych porad typu
                    jedz tylko 20 gramow czekolady dziennie itd. Z tego co wiem ksiazka ta zostala
                    wyrozniona w Polsce w jakims rankingu. Ja mam tez duzy sentyment do Francji
                    wiec mnie bardzo przypasowala, ze tak powiemsmile
    • bietka1 Re: Odpryski codzienności :) 14.01.06, 00:18
      Dzisiaj doszlo wreszcie do zainaugurowania naszej polskiej grupy dla dzieci z mamami.
      Mam nadzieje, ze bedzie fajnie smile
      Po jednym razie trudno o refleksje......
      • triskell Re: Odpryski codzienności :) 14.01.06, 01:08
        Bietka, super, ze wreszcie ruszyło. Ile osób przyszło? Co robiłyście? Opowiedz
        coś o tym.

        Życzę wielu kolejnych spotkań i żeby każde było jeszcze lepsze od poprzedniego.
      • jan.kran Re: Odpryski codzienności :) 14.01.06, 03:29
        bietka1 napisała:

        > Dzisiaj doszlo wreszcie do zainaugurowania naszej polskiej grupy dla dzieci z m
        > amami.
        > Mam nadzieje, ze bedzie fajnie smile
        > Po jednym razie trudno o refleksje......

        Bardzo dobra wiadomośc! Koniecznie zdaj relacjęsmile))
        Kran

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka