Dodaj do ulubionych

Marsz nielegalnych.

03.05.06, 08:21
Mimo że Stanów nie znam i nie mam zamiaru odwiedzić w najbliższym czasie
interesując się polityką siła rzeczy czytam o sprawach amerykanskich.
Nie rozumiem polityki emigracyjnej USA.
Jasne że w Europie są ludzie żyjący nielegalnie ale to margines i raczej nie
mają domów i samochodów i nie mogą pracowac a stosunkowo łatwo ich namierzyć.
W Stanach jet 11 milionów , wielu znich żyje od wielu lat nielegalnie.
Czy jest jakaś możliwośc rozwiązania tego problemu ? Czy jeżeli zalegalizuje
się obecnych nielegalnych to nie pojawią się kolejni na ich miejsce ?
Czy polityka emigracyjna Ameryki jest rozsądna ?

serwisy.gazeta.pl/fotografie/5,35077,3319445.html
Kran
Obserwuj wątek
    • sylwek07 a to marsz w Kanadzie. 03.05.06, 11:57
      Przeciwko deportacjom nielegalnych
      www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_12810.shtml
      Demonstracje na Queen's Park
      www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_12702.shtml
    • tamsin Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 15:36
      Stany Zjednoczone nie maja az tak perfidnej biurokracji jak Europa i tu jest
      zasadnicza roznica. Ludzie zyja sobie i zawieraja malzenstwa, rodza dzieci,
      itp, itd bez udawadniania na kazdym kroku, kim sa, jak sie nazywaja i skad
      przybyli - to tak w odpowiedzi na to jak to mozliwe, ze ludzie zyja sobie
      normalnie.
      Polityka emigracyjna Ameryki jest na tyle skomplikowana, ze tysiace ludzi moga
      obecnie przejsc sobie spokojnie przez "zielona" granice z Meksykiem, i mozna
      ich deportowac kilka/kilkanascie razy, a oni wroca tego samego dnia. 11
      milionow emigrantow, to oszacowania, nikt nie bedzie w stanie deportowac 11
      milionow ludzi i to jest "out of the question", ale coraz wiecej ludzie chce
      aby granice z Meksykiem byly bardziej strzezone i/lub wybudowany bardzo wysoki
      mur. Z drugiej strony, nikt nie wie czy farmy sie utrzymaja i truskawki beda po
      tej samej cenie, jak uporaja sie z nawalem nielegalnych Meksykanskich
      robotnikow, legalizujac ich i zapewniajac i normalne place. Co do polityki
      emigracyjnej Ameryki, to prosze ja zostawic w spokoju do roztrzygniecia dla
      Ameryki i ich mieszkancow i zajac sie swoim podworkiem, bo mysle ze tam tez nie
      wszystko jest cacy wink))
      • elagrubabela Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 16:41
        tamsin napisała:

        Co do polityki
        > emigracyjnej Ameryki, to prosze ja zostawic w spokoju do roztrzygniecia dla
        > Ameryki i ich mieszkancow i zajac sie swoim podworkiem, bo mysle ze tam tez
        nie
        >
        > wszystko jest cacy wink))

        Prosze drogiego cenzora nie zawiazywac mi ozora wink))
        Podglada sie sasiadow i punkt widzenia sie ma wink))
        Powaznie - zyjemy w morzu totalnej hipokryzji. To dotyczy tak samo wladz i praw
        federalnych lub stanowych jak i indywidualnych wyborow poszczegolnych ludzi.
        Fajnie jest malo placic za wiele uslug i produktow. Jednoczesnie wielu nie chce
        sie dzielic prawami obywatelskimi z tymi, ktorzy te takie produkty i uslugi
        dostarczaja. Nie chce sie dzielic, bo czesto ma swiadomosc, ze przyznanie praw
        obywatelskich lub przynajmniej prawa stalego pobytu bedzie sie laczyc ze
        wzrostem wymagan tych, ktorzy te prawa dostana. Wzrost wymag bedzie sie rownal
        wiekszym kosztom. Tak wiec w najlepiej pojetym interesie wielu konsumentow
        pozostaje zachowanie status quo. To samo mamy w Kanadzie tyle, ze na
        nieporownywalnie mniejsza skale. Hipokryzja wladz polega zas na tym, ze z
        jednej strony chce sie kontrolowac naplyw sily roboczej, z drugiej wszystkie
        mozliwe rozwiazania wizowe to kolejne koszty a wiec trzebaby podniesc
        obywatelom podatki, zatrudnic wiecej urzednikow a to sa juz pomysly
        niepopularne. Jest wiec pomysl muru, ktory w gole jest dziki, bo jak to sie ma
        do jednoczesnych usciskow dloni z Vincente Fox, NAFTA itd? No i jest jeszcze
        paranoja po 9/11, ktora powoduje, ze wciaz dla wielu kazdy obcy to potencjalny
        terrorysta. Z drugiej zas strony, kazdy czlowiek decydujacy sie na nielegalny
        pobyt i prace w jakims kraju teoretycznie wie na co sie decyduje i teoretycznie
        nie powinien sie niczego spodziewac, bo z zalozenia lamie prawo. Jesli o mnie
        chodzi to ja mysle, ze podzialy na panstwa, po-zebne strzezenie granic,
        budowanie murow, deportacje ludzi, ktorych jedynym przestepstwem jest praca sa
        jakims przestarzalym widzeniem swiata. Podobnie jak wojny itp. Zupelnie
        praktycznie na rzecz patrzac, pracujacy nielegalni imigranci winni miec
        mozliwosc zalegalizowania swoich pobytow i byloby po sprawie. No ale Ela nie
        rzadzi swiatem i w tym jest najwiekszy problem - ha ha ha. Elka
        • tamsin Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 17:38
          osobiscie jestem zmeczona non stop toczonymi debatami na ten temat,
          ale...zgadzam sie w 100%, ze zyjemy w hipokryzji politykow, ktory aby wysunac
          swoja partie na czolowe miejsce, mieszaja z blotem nawet iskierke nadziei na
          rozwiazanie sytuacji milionow ludzi, ktory wisza pomiedzy prawem i kompletnym
          bezprawiem. Problem skoncentrowal sie na Meksyku, bo oczywiscie najwiecej
          nielegalnych przechodzi przez "zielona granice" z Meksyku, a po wysunieciu
          postulatu przez Busha aby zalegalizowac tych co tutaj sa, farmerzy na granicy
          skarza sie na zwiekszony ruch (ponad 300 osob przechodzi przez ich ziemie
          DZIENNIE). Opinia publiczna jest bardzo podzielona, pobnie jak Republikanie i
          Demokracii, jak te dwie partie dojda do porozumienia, moze cos konstruktywnego
          wniosa w polityke immigracyjna.
          • ania_2000 Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 19:09
            problem narastal przez lata i teraz sie obudzono z reka w nocniku.
            12 mln nielegalnych (kto naprawde wie ile) nie wyjedzie jutro - prawdopodobnie
            zostanie. nadanie im "legalnosci" nie jest proste, spoleczenstwo jest na "nie".
            I tu sie zgadzam, bo dlaczego oni lamiac prawo maja byc za to nagradzani? Z
            drugie strony, jestem z nimi, bo wiekszosc z nich to porzadni pracowici ludzie,
            notabene wykorzystywani przez pracodawcow ktorzy im placa glodowe stawki.
            usa powinna przede wszystkim powinni uszczelnic granice ( z meksykiem) karac
            pracodawcow zatrudniajacych takie osoby, ale tym co juz sa - nadac
            jakis "legalny" status i prawo pracy.

            u mnie w pracy - (sami amerykanie) wszyscy sa za wywaleniem nielegalnych...nikt
            nie ma dla nich odrobiny zrozumienia..i to jest oregon - jeden z najbardziej
            liberalnych stanow. ciekawe jakie nastroje np. w texasie?
            • tamsin Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 19:14
              w texasie pewnie jest tak: im bardziej szyja jest czerwona tym bardziej sa
              nastawieni nawet i na ustrzelenie przelazacych przez granice wink

              duzo nielegalnych czeka na miejscu az maz/zona dostana obywatelstwo i beda
              mogli zalegalizowac swojego malzonka, bo niestety zielona karta do tego nie
              uprawnia. na pierwszym miejscu powinni zlikwidowac te idiotyczny system
              limitacji wizowej dla najblizej rodziny, a z drugiej strony przyjmowanie nowych
              imigrantow w/g loterii!
              • ania_2000 Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 19:24
                texas - taaa, oni tam moga nosic assault rifle,
                en.wikipedia.org/wiki/Assault_rifle
                i nalezec do "Minuteman" wink)
                www.minutemanhq.com/hq/


                jestem ciekawa jaki efekt okazal sie po tym 1-majowym protescie? sa jakies
                dane?
                nielegalni protestowali w tym dniu nie pracujac i nie kupujac - wg. nich mialo
                to uderzyc w ekonomie.
              • monika_a_b Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:19
                Tja... USA, kraj nota bene imigrancyjny (czy nie jest to zapisane w ichnej
                konstytucji?), ma strasznie pogmatwaną i moim zdaniem ciężko chorą biurokrację
                związaną z imigracją! I to jest najbardziej perfidneTo co tu jest to czysty
                absurd! Zrodroworozsądkowo byłoby ułatwić mozliwość leglalnej pracy, legalnego
                pobytu, normalnego życia tym, którzy chcą normalnie żyć i pracować, płacić
                podatki, przecież kraj również by na tym skorzystał...

                Chowanie głowy w piasek i udawanie, że problemu nie ma, może jedynie
                doprowadzić do zaostrzenia problemu...

                Ja jestem za _anulowaniem_ nielegalności dla tych osób, które chcą tutaj
                mieszkać i pracować legalnie. Wiem, że wiele osób dostało legalny pobyt
                _kupując_ SSN (Social Security Number) bądź zielona kartę np. po
                nieboszczykach... Wszystko po to, aby mieć jakąś szansę na przyszłość własną
                bądź dzieci. Jeśli ktoś ucieka z kraju, w którym się urodził, napewno nie robi
                tego "bo takie ma chimery", tylko z bardzo poważnych powodów, jak np. brak
                pracy, brak mozliwości rozwoju, przyszłości. W Meksyku nie jest kolorowo pod
                tym względem. Mój teść wyjechał z całą rodziną do Kanady, pomimo że był bardzo
                uznanym weterynarzem z własną kliniką w Chihuahua. I co z tego? Nie miał tam
                przyszłości, nastąpiła zmiana rządu, kompletny chaos, ewaluacja monetarna... on
                bardzo dużo na tym stracił... 6 lat kosztowało go dojście do tej samej pozycji
                w Kanadzie, musiał zaczynać od zera, gdyż nie chciano uznać jego dyplomu ani
                doświadczenia zawodowego...

                Moim jedynym prawem w tym kraju pełnym absurdów jest pobyt, w całkowitej
                zależności od pobytu mojego męża. Nie mam prawa pracy, nie mam prawa _sama_
                wystąpić o zmianę statusu (co jest sprawą bardzo drogą, ale gdybym miała
                możliwość sama coś z tym zrobić, to bym zrobiła), w większości banków nie mam
                prawa założyć konta na własne nazwisko, mieć kartę debitową (jedynie w Bank of
                America nam na to pozwolono), mogę wprawdzie studiować - ale sama nie mogę
                zapłacić za te studia ani wziąć kredytu, mój mąż będzie za nie płacił... Na
                każdym kroku pytają się mnie o SSN, której oczywiście nie mam, i jeśli nie mam,
                to dlaczego? Dlaczego karta ubezpieczenia zdr. nie jest na moje nazwisko? I te
                lekko podejrzane spojrzenie w moją stronę, czy ja aby nie kręcę, ze to nazwisko
                jest mojego męża, bo może komuś zabrałam kartę ubezpieczenia i się pod niego
                podszywam?... Okropnie się z tym czuję... Imigranci na pewno dużo gorzej... I
                to dlaczego? Dlatego, że chcieli mieć prawo do lepszego życia niż w kraju
                swojego pochodzenia, to jest ich jedynym występkiem... Ja, gdybym słuchał się
                idiotycznych pracowników ISN, byłabym już tutaj nielegalnie. Bardzo łatwo jest
                się stanąć osobą nielegalną w Stanach, gdzie papierek jest ważniejszy od
                człowieka... O, przepraszam, pieniądz też jest ważniejszy od człowieka. Pół
                godziny porady u prawnika od spraw imigrancyjnych, po to tylko aby ci
                powiedziano, czy mogą się zająć twoim przypadkiem, czy też nie, kosztuje -
                uwaga - 200 dolców. Bez zapłaty nie powiedzą ci nawet dzień dobry. Ja
                podziękowałam...

                Ten imigrancyjny chaos to jest wynik perfidnej biukokracji Stanów... sad Też nie
                chce mi się już na ten temat rozmawiać, ale trzeba, strusia polityka nie
                pomoże, trzeba rozmawiać aż do bólu, z ludźmi, którzy są przeciw imigrantom,
                tak aby im się otworzyły w końcu oczy na ludzi, nie tylko na cyferki...
                Imigranci to nie przestępcy...

                PS: Zgadzam się z tym, co napisała Ela, bo bardzo dobrze to ujęła...
            • elagrubabela Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 19:57
              ania_2000 napisała:

              > u mnie w pracy - (sami amerykanie) wszyscy sa za wywaleniem
              nielegalnych...nikt
              >
              > nie ma dla nich odrobiny zrozumienia..i to jest oregon - jeden z najbardziej
              > liberalnych stanow. ciekawe jakie nastroje np. w texasie?

              Inne ciekawe pytanie to to ilu z tych chetnych do wywalania zatrudnia placac
              pod stolem i nie pytajac o status w USA nianke do dzieci, pania do sprzatania,
              ilu chodzi do knajp, w ktorych gotuja i zmywaja kolejni, ktorych nikt nie pyta
              itd. itd. itd. Ilu tych, co chca wywalac nielegalnych kupuje w Wal-Mart, ktory
              zatrudnia jakas niepoliczalna ilosc nielegalnych, ilu wreszcie je owoce i
              warzywa z Kaliforni - wyhodowane, zebrane, przesortowane i wyslane przez
              nastepnych nielegalnych? Bo to jest fajnie byc za "wywaleniem nielegalnych" ale
              warto najpierw samemu popatrzec w lustro. Ania - Twoi koledzy z pracy chyba nie
              sa do konca swiadomi potencjalnych skutkow tego, czego pragna. Jak w starym
              powiedzonku chyba chinskim - "uwazaj o co prosisz, bo mozesz to otrzymac" - ha
              ha ha. Elka
              • ania_2000 Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:11
                Ela, musze ci powiedziec, ze sama sie zdziwialam ta ostra reakcja
                wspolpracownikow.. hmm..wszyscy tacy poprawni politycznie, a tu takie
                stwierdzenia.
                Wiele osob powtarza np. argument o tym, ze prace fizyczne, kiedys byly lepiej
                oplacane. Teraz - tylko "meksyk" jest w stanie je wykonywac, bo kto bedzie
                pracowal za 7$/h??? Nielegalni "zabrali" w ten sposob wiele prac.

                Nie polemizuje czy to dobrze czy zle - ja patrze na ten problem pod wzgledem
                prawa. Lamanie prawa nie powinno byc sankcjonowane.
                • samo Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:24
                  A propos lamania prawa tez powtorze swoja opinie.Szczerze mowiac mierzi mnie
                  ten argument. Ktos madry powiedzial, ze
                  prawo danego kraju jest odbiciem wartosci, jakim holduje dane spoleczenstwo.
                  Moim zdaniem czasami jest jedynie pozostalosci pewnej polityki prowadzonej
                  przez panstwo, niekoniecznie bedac w interesie wszystkich warstw i grup
                  spolecznych.

                  Ja wlasciwie pozostaje od pewnego czasu w temacie, chociaz od innej strony.
                  Jestem ciekawa waszych opinii rowniez na ten temat. Pisze prace nt Affirmative
                  Action. Ten program rzadowy od wielu lat wywoluje ogromne kontrowersje i jest
                  krytykowany zarowno przez bialych mezczyzn, jak i- ku mojemu zaskoczeniu- przez
                  przedstawicieli rozmaitych mniejszosci, w tym glownie czarnych jako do niedawna
                  najwiekszych beneficjentow AA. W swojej pracy wysunelam teorie, ze (w skrocie)
                  USA obawia sie nowej kolonizacji, na dodatek przez ludzi, ktorzy wlasciwie beda
                  podpadac pod affirmative action. Nastroje spoleczne nie zawsze maja wiele
                  wspolnego z racjonalnym argumentem. Affirmative Action powstala jako remedium
                  na wieloletnia dyskryminacje kobiet i kolorowych. Teraz czarny lekarz lub
                  prawnik jest uznawany za gorzej wyksztalconego i mniej profesjonalnego, bo z
                  pewnoscia jest nim dzieki AA.

                  Nie chcialabym sie rozpisywac, bo nie o tym watek, ale jestem ciekawa waszego
                  zdania nt preferential treatment, AA i "so-called-reverse discrimination" :o)
                  • ania_2000 Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:27
                    > A propos lamania prawa tez powtorze swoja opinie.Szczerze mowiac mierzi mnie
                    > ten argument.

                    ?????
                    mozesz rozwinac????
                    • samo Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:36
                      Rozwinelam. Nie zrozum mnie zle- nie uwazam, ze mozna sobie robic co sie komus
                      zywnie podoba. Ale w projekcie reformy mowa jest o karze- bedzie nia grzywna
                      $1000-$2000. Nikt wiec nie "sankcjonuje lamania prawa". Poza tym Aniu, czy
                      naprawde uwazasz, ze Amerykanie probowali przez te wszystkie lata zapobiec
                      lamaniu tych przepisow? Ile ludzi pracuje z falszywym SSN, robi prawo jazdy bez
                      SSN, ma tysiace dolarow w banku i zero zaplaconego podatku? Dlaczego ja musze
                      drzec jako legalna, ze jak sie rymsne w zeznaniu, to zabule kare panowi z
                      teczka? To wszystko jest nie do przeswietlenia, czy po prostu komus sie nie
                      chce lub nie lezy to w niczyim interesie?
                  • katlia Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 23:04
                    Dla mnie AA jest tak jak z obowiazujacymi szczepionkami. Wiemy, ze NIEKTORZY
                    ludzie moga uciercpiec troche ze wzgledu AA (bialy traci prace dla minority
                    ktory jest mniej kwalifikowany) ale ogolnie wiemy, ze to polepsza CALE
                    spoleczenstwo bo daje wieksze szanse dla wiekszego odstetu ludzi.

                    Ze szepionkami jest tak samo: Wiemy, nie NIEKTORE dzieci zachoruja i nawet umra
                    jako rezultat szepionki. Ale spoleczenstwo jest gotowe zyc z tym ryzkykiem,
                    wiedzac, ze to polepsza zdrowie CALEGO spoleczenstwa.
    • samo Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:10
      Nieeeeeeeee
      Wlasnie trwa dyskusja na Polkach w Stanach, wiec sie tylko bede rozdwajac i
      powtarzac...

      Ja jestem ZA reforma. Nie ma mowy o wyslaniu 11 milionow ludzi do domu. Ich dom
      jest zreszta tutaj. Ten kraj sam jest sobie winny- nie ma normalnych przepisow
      ulatwiajacych imigracje. Przy 11 milionach "tych przekletych nielegali"
      bezrobocie wciaz nie istnieje (5% to bezrobocie strukturalne). Bardzo dobrze,
      ze ludzie wychodza na ulice i pokazuja, jak duzo ich jest, a jak wcale ich na
      co dzien nie widac, bo prowadza normalne zycie. Pracuja, chodza do szkol,
      kupuja domy i samochody. Sa ogromna sila polityczna i ekonomiczna i dosc mam
      tego chrzanienia na roznych forach polonijnych, ze nielegalni maja wracac tam
      skad przyjechali, a nie zabierac miejsce tym superuczciwym, co stoja w
      kolejkach. Jakby wszyscy mieli mozliwosc dostania zielonych kart jak my, to na
      pewno by to zrobili. Niestety nie moga. W ogole nie rozumiem tej zlosci ludzi,
      ktorzy maja juz papiery- co nam zbywa? Ja mam GC i nie mam zamiaru sie pienic,
      ze zamiast czekac na amnestie
      wywalilam $1000 na adjustment of status. No to mam. Oni zaplaca jeszcze wiecej.
      I podatki tez zaplaca, pomijajac fakt ze ci, co maja placone przez payroll juz
      zaplacili, tak samo jak social security, z ktorego nie korzystaja.




      Z tego co mi wiadomo, to nielegalnym zalezy na tym, zeby moc pracowac legalnie
      i odwiedzic czasami swoja ojczyzne. Do tego obywatelstwa nie potrzeba.Mam
      wrazenie, ze to glownie media amerykanskie trabia o tym obywatelstwie jakby co
      najmniej mialo sie dokonac jakies swietokradztwo.

      W przypadku nielegalnej imigracji nie mozemy mowic o lamaniu przepisow w takim
      samym kontekscie, w jakim mowilibysmy o 11 milionach ludzi, ktorzy przez kilka
      lat kradliby jedzenie czy napadali Amerykanow na ulicach. Mowimy o ludziach,
      ktorzy przyjechali tu do pracy, prawda? Nikt z nich nie lezy i nie kwiczy na
      zasilku, ci ludzie tez nie przyjechali tutaj wykorzystywac slynnej
      prospolecznej amerykanskiej opieki zdrowotnej. Przyjechali do pracy. I robia
      prace, ktorej inni nie chca. Nie chca albo dlatego, ze im to uraga (vide
      sprzatanie domow/sklepow/biur albo mycie tylkow staremu pokoleniu), albo ich
      ustabilizowane zycie na to nie pozwala (vide migrant farm workers), albo
      uwazaja, ze za to nalezy im sie znacznie wieksza kasa, ale jednoczesnie chca
      miec tani sok pomaranczowy albo pomidory. Jakby emigranci mogli, to robiliby to
      legalnie.
      Luki w prawie a raczej kompletny brak egzekucji przepisow (wystarczyloby w
      kilka dni mogliby porownac bazy
      danych i wiedziec kto gdzie pracuje, przejrzec konta, bazy DMV itd.). Dlaczego
      te przepisy nie sa egzekowane? Bo wygodniej bylo trabic, ze nie da sie
      zatrzymac fali nielegali, ze trzeba uszczelnic granice, blah blah blah.
      Bezradni Amerykanie. W interesie ogromnej czesci biznesu lezalo, zeby trwal
      naplyw dobrowolnych niewolnikow z poludnia i wschodu.

      USA sa potega swiatowa i jako takie zobowiazane sa do redistribution of goods,
      do oddawania czesci swego dochodu reszcie ludnosci tego swiata. To w ramach
      spolecznej sprawiedliwosci. Moze sie teraz konserwa odezwac, I don't care. Ja
      juz napisalam co mysle o Polakach tak zajadle krytykujacych projekt
      reformy.
      • ania_2000 Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:16
        samo - nikt ZAJADLE nie KRYTYKUJE
        kazdy ma prawo do wlasnego zdania.
        wszyscy jestesmy w tym kraju EMIGRANTAMI - i mamy na to jakby inne spojrzenie
        niz ci, co sie w tym kraju urodzili.
        nie sadze ze polacy-emigranci potepiaja w czambul tak jak wielu rdzennych
        amerykanow sprawe nielegalnych, bo maja wiecej empatii - ale ja sie nie dziwie
        amerykanom, ze nie chca ze swojego kraju zrobic drugiego meksyku...
        • samo Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:27
          Aniu, ja nie mialam na mysli nikogo z KUPY :o) Oczywiscie,ze kazdy ma prawo do
          wlasnego zdania. Ja przedstawilam swoje. Ja spotkalam wielu zajadlych krytkow
          reformy, mimo ze sami sa imigrantami, ktorzy dopiero po nielegalnym pobycie
          legalizowali swoj status w USA.
        • samo Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:31
          ania_2000 napisała:
          ale ja sie nie dziwie
          > amerykanom, ze nie chca ze swojego kraju zrobic drugiego meksyku...

          No ale czy uwazasz, ze wielotysieczne deportacje sa mozliwe? Oni juz tu sa. Tak
          wiec mieszkamy w drugim Meksyku? :o)

          Co w ogole jest z tym "drugim Meksykiem"? Latynosi sa naprawde znienawidzeni
          przez wiele ludzi. Polacy ich tez baaardzo nie znosza, jak slysze
          okreslenia "meksyki,meksiory" to mi sie niedobrze robi. Sami siedza czesto na
          dole spolecznej drabiny, to maja "meksiorow" zeby ich w glowy kopac. Mamy wiele
          szczescia, ze jestesmy z polonii. Biala skora pozwala sie wtopic w tlum.
          • sylwek07 Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:37
            wczoraj slyszalem w tv ze ma byc spiewany hymn USA po hiszpansku(taki postulat
            byl wyglaszany na tych manifestacjach) i wielu Amerykanow to oburzylo .
            • samo Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:42
              Wiem, Sylwku i kompletnie mnie to nie dziwi. Tez raczej palalabym niechecia do
              ludzi, ktorzy w Polsce wyszliby na ulice z ukrainskimi (np) flagami i spiewali
              Mazurka po ukrainsku. Z drugiej strony, jakby na to spojrzec okiem niedoszlego
              kulturoznawcy (czytaj:samo), to i tak USA beda bilingual i tak. Nie ma rady-
              jestesmy drugim Meksykiem/Nikaragua/Puerto Rico/Kolumbia/Filipinami etc. A
              Irlandia robi sie druga Polska :o)))
              • samo Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:46
                Aha- palalabym niechecia tylko dopoty, dopoki bym sobie tego nie
                zracjonalizowala. Bo jak tylko wlaczymy umysl zamiast jakichs ksenofobicznych
                emocji, to od razu (przynajmniej w mojej glowie, moze wam sie ona wydawac
                dziwna glowa, ale nie jest tak zle) przyjdzie nam do glowy, ze ruchy migracyjne
                byly, sa i beda. Teraz mamy do czynienia z migracja ludow hiszpanskojezycznych
                na polnoc. I jest OK! Nikt nam nie mowi, ze od dzisiaj jakas tam kultura jest
                obowiazkowa. Trzeba sie nauczyc cenic roznorodnosc, a nie zamykac sie w klatce.
              • ania_2000 Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:52
                kiedys emigranci przyjezdzali do tego kraju z zamiarem jego budowania.
                z zamiarem INTEGRACJI - uczyli sie jezyka, tworzyli jedna spolecznosc.

                teraz emigrancji (nie wszyscy ale wielu) chce PRZENIESC swoj kraj do stanow.
                nie chca sie uczyc angielskigo, zamykaja sie w swoich kulturach, mieszkaja w
                swoich dzielnicach - ameryka ich nie interesuje.
                interesuje ich $$$$$$$$$

                ja sie nie dziwie, ze rdzennym amerykanom to sie nie podoba.

                • samo Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 21:01
                  Dzielnice i enklawy byly zawsze. Chinatowns czy little Italies nie powstaly
                  przeciez pod koniec XX wieku. I ludzie przyjezdzali po kase 100 lat temu tez.
                  Uczyli sie angielskiego, ale i miedzy soba porozumiewali sie w swoim jezyku.
                  Mam znajoma wloska rodzine w Chicago- mimo tego, ze maja po 30-40-50 lat,
                  urodzili sie tutaj, to miedzy soba i z ojcem, ktory przyjechal tu w latach
                  20stych gadaja po wlosku. Nie mozna powiedziec, ze Latynosi nie chca sie uczyc
                  jezyka. Na pewno niektorzy owszem, tak samo jak Polacy z Jackowa czy
                  Greenpoint. Ale ich dzieciaki i mlodsze pokolenie, ludzie ktorzy tu przyjechali
                  majac nascie czy 20-30 lat ucza sie angielskiego i mowia w tym jezyku. Studiuja
                  jesli moga. A ci starsi juz mniej- ale gdzie sie go maja uczyc i za co? I
                  kiedy? Na farmach? Przy dzieciach i myciu podlog?
                  • ania_2000 Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 21:08
                    good point - ale wez pod uwage ILE bylo tych spolecznosci. oczywiste, ze na
                    poczatku byli osobno, ale sie mieszali, tworzyli jednosc, budowali panstwo.
                    integrwali sie.
                    czy mozesz to powiedziec o latynosach?

                    sorry - mam zebranie
                    • monika_a_b Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 21:19
                      Aniu, zawsze trzeba wiedzieć skąd się pochodzi...

                      Co do "latynosów" to sprawa jest trochę bardziej skomplikowana, dużo w tym
                      polityki Stanów w ICH państwach, restrykcji, problemów w ich krajach, słowem
                      nie można wymagać od kogoś, kogo życie _zmusiło_ do emigracji do kraju
                      _nielubianego_ (delikatnie mówiąc), aby ot hop już się integrowali... To
                      dłuższa bajka...
            • monika_a_b Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 21:01
              Język hszpański jest tutaj drugim, choć to chyba nieoficjalnie, językiem w USA.
              wywodzi sie to przede wszystkim w historii Stanów i Meksyku, gdy to Stany,
              korzystając z niepewnej sytuacji w mowo powstałym Meksyku (od 1824 roku)
              napadły na północny Meksyk i drogą aneksji zawładnęły terytoriami między
              Teksasem a Californią (w część wschodnia w 1845, a zachodnia w 1848 roku).
              Narodowe święto USA "4 de Mayo" _nie jest_ świętem meksykańskim, a amerykańskim.
              Wielu Amerykanów to nacjonaliści nazywający siebie samych "patriotami" - dla
              osoby z Europy jest bardzo szokującym widzieć na każdym kroku flagę USA - na
              samochodach, w oknach mieszkań, domów, przed domami, na koszulkach, teraz też
              na reklamówkach w jednej drogerii, słowem: wszędzie!
              • aneta05 Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 21:43
                monika_a_b napisała:

                >
                >
                > Narodowe święto USA "4 de Mayo" _nie jest_ świętem meksykańskim, a
                amerykańskim

                Ze co??? Od kiedy 4 maja jest w ogole jakims swietem???
                • monika_a_b Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 22:02
                  Nie 4., a 5. maja (4. ma urodziny mój Tata, być może przez to mi się palec
                  przesunął) - o "Cinco de Mayo" napewno słyszałaś, prawda? wink

                  In the United States, the "Batalla de Puebla" came to be known as simply "5 de
                  Mayo" and unfortunately, many people wrongly equate it with Mexican
                  Independence which was on September 16, 1810, nearly a fifty year difference.
                  Over, the years Cinco de Mayo has become very commercialized and many people
                  see this holiday as a time for fun and dance. Oddly enough, Cinco de Mayo has
                  become more of Chicano holiday than a Mexican one. Cinco de Mayo is celebrated
                  on a much larger scale here in the United States than it is in Mexico. People
                  of Mexican descent in the United States celebrate this significant day by
                  having parades, mariachi music, folklorico dancing and other types of festive
                  activities.

                  Źródło: clnet.ucla.edu/cinco.html

                  Nikt ze znanych mi Meksykanów (a znam ich sporo) nie obchodzi tego święta - to
                  jest święto czysto USA, dla Meksykanów 5 de mayo to symbol utraty wielkich
                  połaci kraju od Teksasu so Kalifornii (pisałam o tym powyżej).

                  16. września _praktycznie wszyscy_ Meksykanie hucznie obchodzą "El grito",
                  czyli okrzyknięcie niepodległości... wink
                  • aneta05 Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 22:08
                    monika_a_b napisała:

                    > Nie 4., a 5. maja (4. ma urodziny mój Tata, być może przez to mi się palec
                    > przesunął) - o "Cinco de Mayo" napewno słyszałaś, prawda? wink
                    >
                    > In the United States, the "Batalla de Puebla" came to be known as simply "5
                    de
                    > Mayo" and unfortunately, many people wrongly equate it with Mexican
                    > Independence which was on September 16, 1810, nearly a fifty year difference.
                    > Over, the years Cinco de Mayo has become very commercialized and many people
                    > see this holiday as a time for fun and dance. Oddly enough, Cinco de Mayo has
                    > become more of Chicano holiday than a Mexican one. Cinco de Mayo is
                    celebrated
                    > on a much larger scale here in the United States than it is in Mexico. People
                    > of Mexican descent in the United States celebrate this significant day by
                    > having parades, mariachi music, folklorico dancing and other types of festive
                    > activities.
                    >
                    > Źródło: clnet.ucla.edu/cinco.html
                    >
                    > Nikt ze znanych mi Meksykanów (a znam ich sporo) nie obchodzi tego święta -
                    to
                    > jest święto czysto USA, dla Meksykanów 5 de mayo to symbol utraty wielkich
                    > połaci kraju od Teksasu so Kalifornii (pisałam o tym powyżej).
                    >
                    > 16. września _praktycznie wszyscy_ Meksykanie hucznie obchodzą "El grito",
                    > czyli okrzyknięcie niepodległości... wink


                    Oczywiscie, ze wiem o 5 de Mayo z tej racji, ze moi koledzy z pracy
                    (meksykanskiego pochodzenia) bardzo uroczyscie ten dzien obchodza...W ogole w
                    NYC to swieto latynosi szumnie obchodza, moze to jest kwestia bardziej
                    regionalna???
                    • monika_a_b Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 22:37
                      Nie sądzę, aby tu chodziło o coś regionalnego, w moim stanie również obchodzone
                      jest to "swięto" - przez US persons, ewentualnie niektórych "chicanos"... wink
                      Mój mąz stwierdził, że to po prostu wymówka, aby sobie porządnie pochlać, a nie
                      żadne święto meksykańskie, za jakie uchodzi w Stanach... wink

                      Za to 16. września organizowane są w całym Meksyku jak i w innych krajach (np.
                      w Kanadzie w Montrealu) wielkie "fiesty" z mariachis, tequilą, żarełkiem
                      meksykańskim (nie mylić z tex-mex) i ogólną zabawą! smile To jest Święto
                      Niepodległości "El grito", czyli najważniejsze meksykańskie święto... wink Czy
                      twoi koledzy również świętują ten dzień?
          • monika_a_b Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:41
            Samo, podpisuję sie pod tym, co napisałaś...

            Mój mąż jest Meksykaninem - wolę na inne fora nie zaglądać, bo chyba bym komuś
            nogi z dupy powyrywała za takie oblegi!!! Idiocie bez pomysłu na życie zawsze
            będzie potrzebny jakiś osioł ofiarny, aby sobie na nim odreagować własne
            frustracje.

            Meksykanie - jak i inne nacje - są przede wszystkim ludźmi i jako takich
            powinno sie ich traktować, a nie jak "podludzi", czyżby niektórzy życzyli sobie
            potwórki z historii??? Kryminalni? To ci, którzy kradną i zabijają, a nie
            osoby, które próbują ułożyć sobie na nowo życie po tym, jak w ich własnym kraju
            nie mieli ku temu okazji...
            • ania_2000 Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:48
              nie skrecajcie watku na Meksykanow jako ogol. (podludzie??? skad to??) Monika,
              daj spokoj...to tak samo jakby powiedziec ze wszyscy Polacy to pijacy brudasy i
              zlodzieje.

              • monika_a_b Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 21:10
                Aniu, te słowo "podludzie" wzięło mi się z tego, że wielu "rdzennych" stąd tak
                właśnie traktuje imigrantów, jako kogoś gorszego, szczególnie tych o
                ciemniejszej karnacji i z akcentem... Może trochę niefortunnie to tutaj użyłam,
                bo oczywiście żadna z nas tutaj tak by nie powiedziała o imigrantach, ale
                niestety znam trochę inne sytuacje z życia... M.in. mój mąż często miał do
                czynienia z takim traktowaniem Meksykanów, gdy kiedyś przejechał autobusem z
                Meksyku do Ottawy całe Stany... Kilku moich znajomych, przyjaciół również
                musiało swoje wycierpieć...
                • ania_2000 Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 22:32
                  Moniko, bardzo przykro mi ze mialas z takimi ludzmi do czynienia. Smutne,
                  naprawde, brrr/// - ale mysle ze tacy ludzie, ten durny typ ludzki - sa w
                  zaniku. Niestety, Zawsze sie jakis debil znajdzie, ale nie trzeba sie
                  bezmozgiem denerwowac.
                  Ja nigdy nie doswiadczylam na swojej skorze zadnej formy dykryminacji, mysle,
                  ze usa jest panstwiem najbardziej pod tym wzgledem rozwinietym. Oczywiscie z
                  wyjatkiem debili, ktorzy niestety rodza sie w kazdym kraju.

          • ania_2000 Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:45
            samo - jakbys przeczytala, to bys wiedziala, ze nie uwazam, zeby deportacje
            byly mozliwe. ba - uwazam, ze ooni tu wszyscy zostana, i maja do tego "moralne"
            prawo - co nie znaczy ze jest to zgodne z prawem. - co nie znaczy ze prawo jest
            dobre i najwyzszy czas to zmienic. bo jak na razie to nikt nic nie robil przez
            iles tam lat i teraz prosze bardzo efekt.

            co do latynosow - to nigdy nie mialam zadnych uprzedzen rasowych,
            narodowosciowych itp. ludzie jak ludzie - znam jedna dziewczyne bardzo dobrze -
            bardzo mila, w porzadku.
            z drugiej strony ta mila dziewczyna - ma nieslubne dzieci, ojciec nielegalny
            (slubu nie biora tylko dlatego ze sie nie oplaca) pracuje na
            czarno, "sprowadzil" swoich braci - tez pracuja na czarno.
            moja znajom dostala zwrotu taxu na prawie 3tys$ - za opieke nad dziecmi i
            opieke nad rodzicami. dostaje food stamps i opieke medyczna.
            ja nie mam nic przeciwko temu, ze ktos chce sobie dobrze ulozyc zycie. nie
            oceniam i uwazam ze to ich sprawa.
            jednak te pieniadze skads sie biora. to nie jest szwecja, gdzie opieka panstwa
            jest oczekiwana i normalna. to jest usa gdzie na wszystko musisz sam zarobic,
            nikt ci nic nie da.
            • samo Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:48
              Ale jej dzieci sa urodzone tutaj, rozumiem? To w takim razie sa Amerykanami,
              prawda? A skoro dostala zwrot podatku, to znaczy,ze sie z niego rozliczyla :o)
              • ania_2000 Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 20:59
                niesmile nie sa - sa urodzone w Meksyku
                a przyklad byl o tym jak mozna system - obejsc.

                ludzie to widza - i dlatego miedzy innymi protestuja. bo maja opieke medyczna
                (beznadziejna ale maja) za darmo, bo dostaja food stamps, bo dostaja zapomogi.


                • samo Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 21:05
                  Jak system jest do obejscia (swoja droga jak do diaska? przeciez food stamps i
                  medicare jest dla citizens!), to zawsze sie znajdzie grupa ludzi ktora to
                  zrobi. Nie wierze, ze ona reprezentuje wiekszosc. Poza tym co ludzie widza? Jak
                  ona placi food stamps w sklepie? Albo chodzi z dziecmi do lekarza? I co wiedza?
                  Ile ta ludzka niechec ma wspolnego z ich wiedza, a ile zwyklym "prejudice"?
                  • ania_2000 Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 21:10
                    niestety - wystarczy ze malo osob to robi, a wiekszosc dostaje po glowie.
                    i jak slusznie zauwazylas - food stamps i medicare sa dla citizens. a jak
                    korzystaja z tego nielegalni to troche tym citizens noz sie w kieszeni otwiera.
                    i jak nielegalni dostaja zwrot (swoja droga jak to sie dzieje, to dla mnie
                    kolosalana zagadka) to tez im sie w kieszeni noz otwiera.

                    samo - zebranie mam...lece
                  • tamsin Re: Marsz nielegalnych. 04.05.06, 01:45
                    Samo posluchaj sobie czasami jakies konserwatywnego radia albo O'Reilly factor,
                    a dopiero wtedy ci sie noz otworzy. Bez zadnych statystyk podaja przyklady jak
                    nielegalny wjechal w kogos i oczywiscie nie mial ubezpiecznia, ani nawet prawa
                    jazdy..czy jak to ida prosto po czeki do welfare lub inne glupoty. Niedobrze,
                    sie robi, ale niestety wiekszosc ludzi slucha czy Fox news czy inny wiadomosci
                    i wierzy, ze to wszystko to zle jest prawda, ze przemyt narkotykow sa tylko i
                    wylacznie sprawa nielegalnych; gangi i strzelanie to tez ich sprawa. Latwo
                    ludzi przekonac, bo przeciez nielegalni sa juz tutaj nielegalnie, wiec co
                    jeszcze nielegalnego (czytaj: nie zgodnego z prawem) robia - wszystko!
    • ja_karola Re: Marsz nielegalnych. 03.05.06, 22:38
      "A government that robes Peter to pay Paul can always depend on the support of
      Paul." George Bernard Show
      To rowniez moja opinia o polityce i politykach.W Kanadzie nielegalni ciezko
      pracuja a w Quebeku na zasilku zyja cale pokolenia zdrowych Quebekow ktorzy
      sadza, ze im sie to nalezy poniewaz pierwsi przyjechali.Oczywiscie oni
      najbardziej sprzeciwiaja sie separacji poniewaz kto na nich pracowalby?
      Nielegalni tez przyczyniaja sie do wzrostu gospodarczego w kraju w ktorym
      przebywaja. Musza przeciez wyzywic sie, kupic odziez i.t.d.Mowil o tym ostatnio
      premier Kanady i tez cos wspominal o zalegalizowaniu ich statusu.Twierdzil, ze
      ciezko pracuja i zadnych swiadczen nie maja. Za leki placa 100% i nie maja
      ubezpieczenia zdrowotnego.W razie choroby za wizyte lekarska placa ciezkie
      pieniadze podczas gdy te trutnie na zasilku nawet dentyste i okuliste maja za
      darmo.Zobaczymy co z tego wyjdzie.
      • kan_z_oz Re: Marsz nielegalnych. 04.05.06, 04:56
        Czytam z zainterowaniem Wasze wypowiedzi i uwagi temat strajkow US. Malo jest w
        prasie i wiadomosciach australijskich, chociaz szukalam sporo. Ogolnie
        zbagatelizowano caly ten marsz, okreslajac, ze nie ma wplywu ani na US ani na
        jego ekonomie. Pomyslalam sobie, ze jesli te 11 milionow jest niewodoczne to co
        dopiero moge pomyslec ja sama o sobie - nie istnieje?
        Moze wiec te 11 milionow poprostu chialoby byc zauwazone i rozpoznane jako
        istotna czesc gospodarki US?

        Pisze z Oz, wiec z drugiej strony swiata, chociaz nie czuje sie w ten sposob.
        Australia podaza i wzoruje sie na US bardzo scisle. Tak wiec co dzieje sie u
        Was dzisiaj, najprawdopodobniej zawita do nas za pare dni.
        Zadziwiajace, ze w Australii rasa, ktora sie nie integruje sa Chinczycy,
        chociaz ostatnio zaczynaja byc to Wietnamczycy.
        Latynosow jest stosunkowo malo i ogolne spoleczne wrazenie na ich temat jest
        pozytywne.
        Pisze o tym, bo mysle, ze tak jak ja znajduje interesujacym fakt, ze latynosi
        sa ta klasa B w US, Wy mozecie zdziwic sie, ze ogolnie w innym kraju to azjaci.

        No wlasnie - kto ustala i jak ustala, ze dana rasa sie nie asymiluje? a moze
        poprostu jest to zwiazane z liczba i faktem, ze dana rase w danym momencie
        akurat wiecej widac. czy wiec media dyktuja nam kogo widzimy?

        Dla mnie caly ten protest to walka o respekt i szacunek. Dla mnie tez, cale to
        zamieszanie zaczelo sie od niefortunej 'wpadki' piosenkarza latynoskiego, ktory
        zapomnial slowa hymnu US. Od tego momentu rozpoczela sie zacieta dyskusja na
        temat znajomosci/nieznajomosci angielskiego wsrod emigrantow, z naciskiem na
        latynosow. Hymn hiszpanski byl wiec odpowiedzia na te krytyki. Mozna bylo to
        pominac lub nie komentowac dalej. Gdy zobaczylam W Busha w swojej przemowie,
        ostro krytykujacego ten hymn - wiedzialam, ze bedzie z tego 'rozpierducha'.

        Swoja droga, znajduje to niezwykle ciekawe, ze w ostatnich latach bylo kilku
        kolorowych piosenkarzy w Oz, ktorzy mieli takie same 'wpadki' z hymnem
        narodowym Australii, ktorego a'propos nikt nie zna w calosci.

        Okolo 15 lat temu popularna 'Waltzing matilda' zostala zastapiona nowym hymnem.
        Popularna Matylda byla tekstem o lokalnym zlodzieju, ktorym chodzil od miejsca
        do miejsca nic nie robiac, oprocz zlodziejstwa i scigajacej go policji. Hymn z
        takim tekstem byl wiec politycznie niepoprowny - chociaz w pelni odzwierciedlal
        korzenie i poczatki tego panstwa.
        Wpadki z hymnem sa wiec notoryczne, czeste i staly sie zartem narodowym.
        Ostatnia dyskusja na temat emigrantow i ich slabej znajomosci j.angielskiego
        obecnie ucichla, chociaz toczyla sie rownolegle z tymi w US.

        Tak wiec zdawajcie relacje z Waszych obserwacji i prosze Was - nie denerwujcie
        sie bo to szkodzi na zmarszczki.

        Kan
    • sylwek07 Re: Marsz nielegalnych. 04.05.06, 09:37
      ja_karola przeczytaj tekst Pana Ministra (tzn wycinek)i chyba sie nie zanosi na
      jakas amnestie w Kanadzie:

      "Minister imigracji i obywatelstwa Monte Solberg unikał komentarzy na temat
      tego, czy takie metody powinny być stosowane w szkołach. Podkreślił tylko w
      Izbie Gmin, że około 800.000 osób stara się dostać do Kanady w sposób
      legalny. "Jak to wygląda, kiedy pozwalamy ludziom, którzy są tutaj bez
      dokumentów, aby wyprzedzali w kolejce tych, którzy działają zgodnie z
      przepisami?"

      www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_12831.shtml
      • elagrubabela Re: Marsz nielegalnych. 04.05.06, 14:23
        Bo to chyba jest tak, ze jezeli jakies przepisy prawne staja sie przestarzale
        albo niezyciowe to trzeba je zmieniac a nie tupac noga i upierac sie, ze takie
        jest prawo i basta. Na tym ma polegac madrosc rzadzacych zeby wiedzieli kiedy
        przystapic do zmian i w jakim kierunku. Nielegalne przebywanie w jakims kraju i
        praca w nim jest niezgodne z prawem ale tylko do czasu gdy sie tego nie
        ureguluje w jakims urzedzie. No wiec trzeba ludziom ulatwic regulacje - nic
        mniej i nic wiecej.
        A praw idiotycznych wszedzie jest pelno i naprawde nie ma co ich bronic tylko
        trzeba je zmieniac. To dotyczy nie tylko imigracji. Sa stany w Stanach, gdzie
        uprawianie milosci francuskiej jest wciaz nielegalne - osobiscie jestem za
        powszechnym lamaniem takich przepisow - ha ha ha. Elka
        • asia.sthm Re: Marsz nielegalnych. 04.05.06, 14:37
          > - osobiscie jestem za
          > powszechnym lamaniem takich przepisow - ha ha ha. Elka

          Ja tez!

          i bez zadnego ha ha ha tylko powaznie.
    • babiana Re: Marsz nielegalnych. 04.05.06, 15:21
      Sama znam taka pania, ktora sprzata u moich znajomych.Jest juz 10 lat. Tak
      ciezko pracuje i zdrowie jej zaczelo wysiadac. Do tego nie zna jezyka.Wyjechala
      z Polski z powodu strasznej biedy. Lata cale pracowala przy przeladunku
      wagonow. Teraz ma 600 zl emerytury.Ma juz 68 lat i ciagle pracuje pomagajac
      wnuczkom skonczyc studia, corce wybudowac dom, sama sobie kupila mieszkanie
      poniewaz mieszkala w jakiejs ruderze bez lazienki. Uwazam, ze takim ludziom
      powinni zalegalizowac pobyt.
      • sylwek07 czy cos slychac w tej sprawie? 13.05.06, 11:05
        podobno przed Memorial Day ma byc juz przedstawiony projekt.
        • tamsin Re: czy cos slychac w tej sprawie? 13.05.06, 16:21
          nic nie slychac i nawet jak jakis nowy plan zostanie przedstwiony to i tak
          zostanie tylko planem. Jak do tej pory to tylko gadania duzo a zadnej akcji
          nikt sie nie spodziewa - spojgladnijmy realnie na te sytuacje, nikt 11 milionow
          ludzi nie bedzie deportowal, a o do porozumienia nie wiem czy dojdzie, aby
          rozwiazac te sytuacje w tak aby wszyscy byli szczesliwi.
    • sylwek07 Polonia nie chce nowej ustawy emigracyjnej? 16.05.06, 09:24
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3346839.html
      • tamsin Re: Polonia nie chce nowej ustawy emigracyjnej? 16.05.06, 17:04
        nie sadze, zeby to bylo tak zupelnie proste - chce czy nie chce. Cale
        spoleczenstwo w Ameryce jest podzielone, jedni uwazaja ze reforma powinna sie
        odbyc tak, a inni ze siak. Zgodzy niestety nie ma, ale chyba wszyscy sobie
        sprawe zdaja, ze nikt nie bedzie deportowal 11-12 milionow ludzi, bo jest to
        praktycznie niemozliwe! Cokolwiek ustanowia, niech zaczynaja wprowadzac w
        zycie, bo to duzo gadania a malo akcji.
    • monie_pl Tak sobie mysle... 16.05.06, 22:40
      ..., ze jako legalny imigrant dzieki malzenstwu z Amerykaninem powinnam sie
      identyfkowac z imigrantami w ogole. Niestety tak nie jest, bo jesli pobyt
      nielegalnych zostanie zalegalizowany, to bedzie to niesprawiedliwe moralnie,
      poneiwaz pokaze im, ze jak sie poczeka, postrajkuje i pokrzyczy to mozna dostac
      wszystko. Socjologicznie jest to efekt "glosnej mneijszosci".

      Z drugiej strony, to rzeczywiscie ludzie, ktorzy przyjechali jako
      wspolmalzonkowie to powinni miec rpawo pracowac, bo to ejst nieludzkie
      rozdzielac rodziny. Mozna byloby spytac sie o te wartosci chrzescijanskie w
      kulturze amerykanskiej.

      Z trzeciej strony jesli pzyjechales jako turysta, a znalazles rpace i mozesz
      sie utrzymac to dlaczego nie mozesz zlozyc podania do INS o zmiane statusu i
      rpacowac, placic podatki itp. I tutaj zaczynaja sie schody:
      1. dajac taka mozliwosc, mniejszosc bialych wyksztalconych mezczyzn bedzie
      krzyczec, ze to oni powinni dostac ta prace
      2. dajac taka mozliwosc, ludzie tacy beda podlegac systemowi opieki spolecznej,
      czyli moga wykreowac koszty
      3. dajac taka mozliwosc, powodujesze ze rpaca wykonan przez ta osobe bedzie
      drozsza, bo podatki, ubezpieczenie itp.

      Jednak wydaje sie, ze to co w tym wszystkim najgorsze to brak dobrej woli z
      kazdej ze stron. Kazdy ciagnie ta pierzyne do siebie i mysli tylko o sobie.

      Wydaje mi sie, ze problem moglby byc czesciowo rozwiazany jesli przedstawiciele
      wszystkich zainteresowanych stron popatrzyliby na problem od strony zwyklego
      projektu gdzie okreslone sa cele kazdej ze stron, a nastepnie poszukanie
      rozwiazania, ktore nastepnie ejst oszacowane pod wzgledem kosztow. Wszystko to
      mialoby dotyczyc rozwiazan prawno-ekonomiczno-spolecznych, ktore kazde panstwo
      musi doknywac w takich sytuacjach. Oczywiscie to utopia, bo tutaj dochodza
      emocje (patrz nasza ukochana ojczyzna z Lepperem i Giertychem na czele).

      Emocje wlasnie to najwiekszy problem:
      - wszyscy sie boja, tlyko kazdy innego wilka
      - nikt nie lubi zmian, bo to i stresujace i meczace
      - kazdy lubi zyc wygodnie, bo wlasciwie kazdy uwaza, ze mu sie to nalezy
      - kazdy chce zrobic na innym interes, bo to sendo kultury Ameryki
      W efekcie status quo pozostaje niezmienne przez wiele lat, a co utrwalone to
      trudne do zmiany.

      W tej chwili to wlasciwie najwieksze pieniadze robia ci, ktorzy te wiadomosci
      przekazuja, bo temat jest tak goracy, ze ludzie telewizje i radio beda sluchac,
      wiec ogladalnosc podskoczy, a na reklamach sie zarobi. Dziennikarze i
      reporterzy podsycaja emocje, a informacje podawane sa tak rpzetrwaione i
      rpzedstawione, ze wlasciwie to nie wiesz nic o podawanych liczbach, ale emocje
      sa, czyli kasa jest.

      Co do reperkusji ekonomicznych - no coz tak czy inaczej zawsze trzeba zaplacic.

      Ta kwestia jest nie do rozwiazania.
      Pozdrawiam
      Monika
      • maja92 Re: Tak sobie mysle... 17.05.06, 12:24
        Pozwolilam sobie zrobic "copy-paste" do Ani wypowiedzi:

        ania_2000 03.05.06, 20:52 + odpowiedz


        kiedys emigranci przyjezdzali do tego kraju z zamiarem jego budowania.
        z zamiarem INTEGRACJI - uczyli sie jezyka, tworzyli jedna spolecznosc.

        teraz emigrancji-POLACY (nie wszyscy ale wielu) chce PRZENIESC swoj kraj do
        stanow-IRLANDII.
        nie chca sie uczyc angielskigo, zamykaja sie w swoich kulturach, mieszkaja w
        swoich dzielnicach - ameryka-IRLANDIA ich nie interesuje.
        interesuje ich $$$$$$$$$- €€€€€€€€€€

        ja sie nie dziwie, ze rdzennym amerykanom-IRLANDCZYKOM to sie nie podoba.

        %%%%%%%%%%%%%
        Ostatnio sie robia afery w Irlandii, gdy obok znakow np. na budowach, w jezyku
        angielskim powstaje moze znakow w jezyku polskim. W Irlandii sa dwa jezyki
        urzedowe: angielski i irlandzki - ostatnio sie okazalo, ze drugim jezykiem
        mowionym w Eire jest...polski, a nie irandzki.

        Kiedys - chyba ze 4 lata temu, na MTV bylo na temat wyscigu samochodowego przez
        Europe - znane osoby z telewizji i nie tylko - glownie brali w nim udzial
        Brytyjczycy, ale tez chlopcy z Jackass'a.
        Odcinek reportazu o trasie przez Polske byl zatytulowany "Polska - Meksyk
        Europy" pamietam, ze bardzo sie buntowalismy z mezem.....
        Niestety patrzac na zachowanie Polakow obecnie w Irlandii i czytajac o
        nastawieniu Amerykanow z USA do Amerykanow z Meksyku (Ameryka Poludniowa to tez
        Amerykanie) widze bardzo duza analogie.
        Wprawdzie w Eire Polacy moga przebywac i pracowac legalnie, ale duzo
        Irlandczykow zaczyna sie buntowac - glownie elektrycy, fryzjerzy i inni w
        sektorze uslugowym....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka