Dodaj do ulubionych

Niedzwiedz w sklepie

05.05.06, 19:20
W miejscowosci Peace River, Alberta niedzwiedz wszedl sobie do sklepu nocnego
otwierajac automatyczne drzwi.Przez kilka minut przeczesywal polki nastepnie
skoncentrowal sie na sekcji slodyczy. Zjadl 15 tortow i mus truskawkowy,
ktory podobno najbardziej mu smakowal w.g. zeznan naocznych swiadkow. W
sklepie bylo paru oslupialych klientow i personel.Jeden z klientow usilowal
zrobic mu zdjecie komorka, przystawiajac mu ja prawie do samego pyska za co w
odpowiedzi zdenerwowany mis ugryzl go w reke po czym spokojnie opuscil
sklep.Rzecznik Fish and Wildlife service twierdzi, ze skoro niedzwiedz zranil
czlowieka to nalezy go zabic po uprzednim ujeciu. Na razie misiu nie wrocil
do sklepu wokol ktorego czyha na niego oblawa.Ciekawa jestem co nalezy robic
z aktorami niszczacymi kamery paparazich. O przypadkach pogryzien jeszcze nie
slyszalam? I niech ktos mi powie, ze Kanada nie jest pieknym krajem.
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: Niedzwiedz w sklepie 05.05.06, 19:24
      ludzie sami sie prosza o ugryzienie sad glodny byl to sobie tortow zjadl, a czy
      juz w Kanadzie zabronili zabijac male foczki???
    • babiana Re: Niedzwiedz w sklepie 05.05.06, 21:26
      Niestety nie i chyba nie zanosi sie,ze przestana.Czytalam wypowiedz jakiegos
      polityka, ze maja zakazac fotoreporterom zblizania sie w poblize tej rzezi, aby
      mniej relacji na ten temat plynelo w swiat.Smutne ale prawdziwe.Pocieszajace
      tylko to, ze w Kanadzie dzieci jeszcze nie strzelaja do swoich kolegow w szkole.
    • greentea2 Re: Niedzwiedz w sklepie 06.05.06, 18:51
      Opowiedzialam M cala historie, tyle, ze przez caly czas mowilam mu o "teddy bear" a on sie dziwnie na
      mnie patrzyl. Pozniej zapytal o co tak wlasciwie mi chodzi i czy to bajka i dlaczego akurat w Kanadziesmile))
      Oj, jak ja czasem cos palne.
      • gherarddottir Re: Niedzwiedz w sklepie 07.05.06, 01:32
        greentea2 napisała:

        > Opowiedzialam M cala historie, tyle, ze przez caly czas mowilam mu o "teddy
        bea
        > r" a on sie dziwnie na
        > mnie patrzyl. Pozniej zapytal o co tak wlasciwie mi chodzi i czy to bajka i
        dla
        > czego akurat w Kanadziesmile))
        > Oj, jak ja czasem cos palne.
        >


        hahahhaha piekne, az sie rozesmialam w glossmile
    • babiana Re: Niedzwiedz w sklepie 07.05.06, 04:16
      Tez sie usmialam. rezolutna ta twoja pociecha. mozesz dodac, ze teddy bear
      wazyl okolo 100 kg, w przyblizeniu mial okolo dwoch lat i prawdopodobnie byl
      samcem.zastanawiam sie jak oni to zauwazyli.A dlaczego w Kanadzie? przeciez
      powszechnie wiadomo, ze niedzwiedzie chodza tu po ulicach.
    • abere8 Dowcip skojarzeniowy z broda czesciowo na temat 07.05.06, 10:37
      Radzieccy i Amerykanscy mysliwi spotykaja sie gdzies na Alasce. Rosjanie ciagna
      za soba piekny okaz niedzwiedzia. Amerykanie pytaja z podziwem:
      -Grizzly?
      -Niet, strielali...

      (Nie wiem, jak to ma sie do poprawnosci jezykowej po rosyjsku, ale to jeden z
      moich ulubionych dowcipow) smile))
    • sylwek07 Re: Niedzwiedz w sklepie 07.05.06, 11:07
      abere8 tez kiedys slyszalem ten dowcip smile
      ladnie sie nam niedziele zaczela wink
      • jan.kran Re: Niedzwiedz w sklepie 07.05.06, 13:00
        To też jeden z moich ulubionych dowcipów mimo że z brodą.
        Poproszę o każdą ilość wesołego bo mi sie płakać chce...
        Kransad((((
        • asia.sthm Re: Niedzwiedz w sklepie 07.05.06, 15:27
          > Poproszę o każdą ilość wesołego bo mi sie płakać chce...
          > Kransad((((

          O matko o matko specjalnie sie wysile...a o Czerwonym Kapturku znasz? tez z
          broda i tez smieszny.

          Idzie Czerwony Kapturek przez las a tu wychodzi grozny wilki i mowi:
          - Czesc ty glupia cipko.
          - No, wilku, cos ty ? nie poznajesz mnie? Przywitaj sie ladnie.
          - Czesc TY Gluupia Cipko.
          - Oj Wilku , cala bajke dzieciom popsules, jak taka bajke teraz
          opowiadac..dzieci sie zgorsza!
          - Ale ty jestes Glupia Cipka ..sad((
          ... i tak sie sprzeczaja, kloca , kloca az Kapturek wnerwiony juz porzadnie
          przez lzy tlumaczy:
          - Wilku patrz, to ja Czerwony Kapturek...tu na glowie mam...o cholera ale
          jestem glupia cipka! w domu go zostawilam
    • babiana Re: Niedzwiedz w sklepie 07.05.06, 15:06
      To z wczorajszego telepeerele. Wraca synek do domu po 50-ciu latach zsylki na
      Syberii.mama rzuca sie na niego na dworcu. zaskoczony synek pyta: jak ty mnie
      mamo poznalas? No, po plaszczyku.
      Z przemowienia Gomulki: Gdybysmy mieli stal produkowalibysmy gonzyrwy, ale
      miesa nie mamy.
    • babiana Re: Niedzwiedz w sklepie 07.05.06, 15:58
      Fragment monologu Krystyny Sienkiewicz na temat ksiazki M. Wislockiej"sztuka
      kochania".Ja poplakalam sie ze smiechu.
      Ale najbardziej poruszyl mnie rozdzial:"Monotonia wrogiem milosci", Nie, tego
      nie podobna opowiedziec wlasnymi slowami. Wole zacytowac
      autorytet: "Wspominalam juz o tancach nago dla wyrobienia swobody
      ruchow.Zupelnie podobnie mozemy bawic sie we dwoje. Po kolacji, przy ladnie
      nakrytym stole urozmaiconej jakims sêcjalnie lubianym przysmakiem sporzadzonym
      we dwoje i kieliszkiem wina(jednym), przy muzyce. Tance powinnismy wzbogacac
      roznymi elementami erotycznymi.Mamy tu ogromne pole do popisu dla inwencji
      tworczej... Starzejace sie malzenstwa, ktore nie stronia od tancow zywych i
      urozmaiconych zywymi skomplikowanymi figurami, zachowuja swobode ruchow,
      gibkosc i dobra wydolnosc miesnia sercowego przez dlugie lata".
      Wiadomosc o wydolnosci miesnia sercowego tak nas zmobilizowala. Co wieczor
      siadalismy do kolacji. nasz specjalnie ulubiony prztsmak:kasznka. Wypijalismy
      po kieliszku Muscatelli, bo akurat w naszym samie byl tylko ten gatunek wina.
      Adapter gra, tynk z sufitu leci, a my nic, tanczymy. Co kktores z nas wyrznie w
      jakis mebel albo zaczepi o klamke, pocieszamy sie, ze mamy przeciez _ ogromne
      pole do popisu dla inwencji tworczej.
      Gospodarz domu nas odwiedzil. Z dzielnicowym.
      - Wplynelo doniesienie, ze panstwo prowadza hulaszczy tryb zycia, odkad
      wprowadzono dodatek pieniezny zamiast bonow na cukier. Co noc u panstwa tance,
      hulanki, swawole...
      Tlumaczymy:- My nie hulaki, my tancory! Pokazujemy zalecenie pani doktor
      Wislockiej. dzielnicowy pokiwal glowa. A gospodarz domu na odchodnym rzucil
      ponuro: - Zboczence wykroczone!
      Wlaczylam telewizor. Trafilam na powtorzenie programu Studia 2 z udzialem pani
      doktor. Na wszystko miala gotowa recepte. maz zdradza - przeczekac. Nie wraca
      do domu - przeczekac. Wraca przytruty - przeczekac. Klamie - przeczekac. rzuci
      w ciebie krysztalowa popielniczka - przeczekac. Mowi, ze zaczyna nowe zycie z
      panna Lola - przeczekac...
      Spojrzalam na spiacego meza, na poprzewracane podczas zabawy w ciuciubabke
      meble, na siebie wreszcie, na cale to swoje zycie.
      przeczekac - pomyslalam. przeczekac. niedoczekanie wasze, zebym ja was nie
      przeczekala!
      usmiechnij sie kranie i przeczekaj. tylko co to moje pisanie ma wspolnego z
      niedzwiedziem. Chyba, ze pani Wislocka podsunie jakis pomysl.
      • jan.kran Re: Niedzwiedz w sklepie 07.05.06, 16:54
        smile))))))))
      • asia.sthm Re: Niedzwiedz w sklepie 07.05.06, 17:51
        O Babianie jakie to cudne. Ja tez czesto sytawiam na przeczekanie, ale
        niedoczekanie zebym przeczekala jakas pania Lole tongue_out
        Mam pare krysztalowych popielnic..no po pol tony kazda wink
        • asia.sthm Re: Niedzwiedz w sklepie 07.05.06, 17:53
          I co z tym niedzwiedziem ? Dal sie zlapac oblawie czy za madry?
    • babiana Re: Niedzwiedz w sklepie 07.05.06, 19:30
      przypomnial mi sie wiersz o niedzwiedziu co mies nieswiezych nie jadal.W tym
      nocnym to te ciasta nie za smaczne. Mam nadzieje, ze nastepnym razem uda sie do
      cukierni i zmyli przeciwnika.Na jego miejscu wybralabym wloska (italianska,
      uscislam, bo dziwolag wyszedl bez polskiej czcionki), ale obawiam sie, ze nie
      ma takowej w Peace River.News byl z Edmonton, moze tam wiedza cos wiecej. U nas
      nic wiecej nie pisali tzn. ze nadal chyba buszuje a ja trzymam za niego kciuki.
      • tamsin Dzisiejsza operacja "duckling rescue" 07.05.06, 21:23
        troche nie na temat, ale tez o zwierzetach...jedziemy z M. do sklepu po
        roslinki, a dwie panie stoja przy poboczu autostrady, praktycznie
        uniemozliwiajac skret do sklepu. M. przyhamowal a okazuje sie ze one trzymaja
        10 malych kaczuszek w kupie!!! Wysiadlam z samochodu i przy dokladnym
        przebadaniu terenu okazlo sie, ze kaczka zniosla jajka i wysiedziala je kolo
        stacji benzynowej tuz tuz przy autostradzie!!! Panie (jedna byla az z
        Florydy!) wydzwanialy juz do policji, i do wszystkich rescue organizacji, ale
        jedyne co udalo sie im sie otrzymac to policjanta w samochodzie, bo wszyscy w
        niedziele gdzies wybyli..przy instrukcji przez telefon k od specjalistow od
        kaczek, zdecydowalismy sie przeniesc je do wetland, zaraz za naszym domem.
        Donosze wiec z duma, ze kaczuszki wraz ze zdenerwowana mama odplynely sobie od
        nas, z dala od autostrady, w glab buszu gdzie moze maja lepsze szanse na
        przezycie niz pomiedzy stacja benzynowa a super ruchliwa autostrada.
        • monhann2 Re: Dzisiejsza operacja "duckling rescue" 08.05.06, 17:49
          Hej Tamsin, Twoje story przypomnialo mi podobna historie, ktorej bylam
          swiadkiem w piatek. Jechalam z pracy do banku i natknelam sie na korek. Okazalo
          sie, ze jakas ciezarowka przejechala dwa malutkie pisklaczki, bo sobie paradowy
          z mama srodkiem bardzo ruchliwej ulicy. widzialam jeszcze mame z dwojka
          pozostalych ducklings, ktora chwiejnym krokiem zchodzila na pobocze odwracajac
          jeszcze glowe i spogladajac na dwojke swoich pisklat. Oh, jaki to byl smutny
          widok, takie malenstwa...sad((
          • tamsin Re: Dzisiejsza operacja "duckling rescue" 08.05.06, 18:06
            ta babka z Florydy cos podobnego przezyla i powiedziala, ze nie zostawi ich
            przy tej autostradzie, wiec sila rzeczy musielismy je przeniesc w bezpieczne
            miejsce. pojechalismy poznym popoludniem na instpekcje terenu gdzie te
            kaczuszki zostawilismy. nie dalo sie nigdzie dalej przejsc, bo pelno wody, no i
            pelno gesi, ktore sycza jak nienormalne, wiec dalismy sobie spokoj. on tak
            slicznie wygladaly jak plynely w kupie z mama po tej wodzie na druga strone, ze
            az lzej nam bylo. jedyne co mi sie nie podobalo to ogromne zwierze, ktore
            przypominalo bobra, ktore sobie tam plywalo, ale mam nadzieje, ze nie zje
            naszych kaczuszek.
      • asia.sthm Re: Niedzwiedz w sklepie 07.05.06, 21:25
        Ja tez dla pewnosci potrzymam.
        U nas tej zimy wilki strasznie grasowaly w miescie, ale zaden jakos na torty
        sie nie polakomil, moze wlasnie te nieswieze miesa tutaj latwiej dostepne.
        • babiana Re: Niedzwiedz w sklepie 07.05.06, 22:30
          Z wilkami to troche gorsza sprawa poniewaz one sa tylko miesozerne.Misie
          natomiast oprocz swiezych mies sa strasznymi lasuchami.Uwielbiaja
          slodycze.Asia.sthm z twojego nicka wnioskuje, ze mieszkasz w Sztokholmie.
          Naprawde wilki do miasta zawedrowaly? U nas w Montrealu na razie grasuja szopy
          pracze i skunksy.Nie zycze nikomu spotkania ze skunksem. Kiedys spryskal mojego
          kota.Przez dwa tygodnie nie mozna bylo sie do niego zblizyc. zadne soki
          pomidorowe nie pomogly.
          • sylwek07 Re: Niedzwiedz w sklepie 07.05.06, 22:34
            babiana jesli moge wiedziec to gdzie w Montrealu mieszkasz bo umnie mozna bylo
            spotkac wiewiorki i koty ktore za nimi ganialy smile
          • asia.sthm Re: Niedzwiedz w sklepie 07.05.06, 23:54
            Tak w Sztokholmie mielismy wilki, jednego samochod na autostradzie przejechal,
            drugi walesal sie po prawie centrum i nie wiedzial co z soba zrobic, a w mojej
            okolicy facet sfotografowal wilka tuz przy swoim plocie. Nie wiem czy zdaze
            poszukac zdjec, ale bylo w gazetach . Teraz kazdy prawie ma pod reka aparat
            wiec dokumentacja jest.

            Tamsin ma znakomity przepis na jakies smarowidlo wywabiajace zapach po skunksie.
            Tamsin!!! co to bylo bo ja znowu zapomnialam z powodu braku skunksow i
            potrzeby odsmradzania.
            • wiedzma30 Na skunksa 08.05.06, 14:01
              Ponoc skuteczne, ale ja oczywiscie NIE CHCE TEGO WIEDZIEC smile

              Wymieszac 1l wody utlenionej, 1/4 sody, 1 oz. jakiegos detergentu w plynie
              (mydlo, szampon). Uzywac jak mydla - po namydleniu zostawic na kilka min. i
              splukac. Ponoc woda utleniona z soda neutralizuja skunksowy zapaszek...
              • tamsin Re: Na skunksa 08.05.06, 14:05
                tak, to jest ta mieszanina - wyprobowana przeze mnie wielokrotnie na moim
                psiaku.
                • sylwek07 Re: Na skunksa 08.05.06, 14:24
                  babiana to mieszkasz w ladnej okolicy i do tego kolo Gory Krolewskiej smile
    • babiana Re: Niedzwiedz w sklepie 08.05.06, 00:12
      Z tym aparatem to radzilabym uwazac, bo wilk moze zachowac sie tak jak ten
      misiu.Rozmawialam dzisiaj z przyjaciolka z Gdyni. tam z kolei plaga dzikow.
      Grasuja cale stada w Sopocie i Gdyni.tak sie oswoily, ze na ludzi nie zwracaja
      nawet uwagi.Wole juz dzika niz wilka poniewaz tez roslonozerny.Mieszkam Sylwku
      w okolicach MArchè Atwater czyli prawie w samym centrum. O wiewiorkach i kotach
      nie wspomnialam bo to juz codziennosc. Jedna szczegolnie do pasji mnie
      doprowadza, bo zjada wszystkie kwiaty lilii i hemerocalis.czasem ja obserwuje
      jak to czyni i nie moge wyjsc z podziwu jaka to zmyslna bestia.
      • kan_z_oz Re: Niedzwiedz w sklepie 08.05.06, 03:16
        No to ja Wam opowiem co widzialam w poblizu 'wetland' na naszym osiedlu do tej
        pory. Mieszkam w Sydney ale dosyc daleko od centrum, w nowej dzielnicy, gdzie w
        ostatnich latach powstalo mnostwo domow na obszarach poprzednio rolniczych.

        Raz na drodze znalazlam zolwia, ktory wylazl z pobliskich szurawow. Tak mnie to
        oszolomilo, ze nie wiedzialam co biedaczkiem zrobic. Jakos ten fakt zolw -
        Sydney mnie zupelnie zbil z tropu.
        Nastepnym razem - chyba w zeszlym roku; spotkalismy w czasie spaceru
        wylegujacego sie na betonowej sciezce weza - red belly - sprawdzilam informacje
        na jego temat. Melduje, ze 'bestia' jest z natury bardzo plochliwa i jadowita.

        Nie musze dodawac, ze oprocz rzadkich okazow jak wyzej, kroliki biegaja i kopia
        wszedzie. Okazjonalny rudy lis tez nie jest rzadkoscia.

        Zazdroszcze Kanadzie takiego misia.

        Kan


        Kan
    • monika_a_b W obronie kanadyjskich władz... ;) 08.05.06, 18:34
      Kto by to pomyślał, ale w czasie mojego ostatniego pobytu w Vancouver pod
      koniec marca byłam świadkiem ratowania szopa (a reczej ciężarnej pani
      szopowej), która wyprawiła niezłą szopkę. Weszłam na drzewo i... utknęła w
      konarze, hehehehe... wink Wyglądało to po prostu prześmiesznie: łapki z
      pyszczkiem z jednej strony, a zadek z ogonem i tylnymi kończynami z drugiej.
      Wiła się ta panienka ponoć z dwie godziny, skomląc ze strachu tak, że
      zaalarmowała dwunogich sąsiadów. W konsekwencji przez ponad 6 godzin starano
      się ją jakoś wydobyć, uprzednio uśpiwszy przerażoną panienkę, by nie pobryzła
      wybawicieli, a to przeciągają szmatę i próbując ją przepchnąć raz z jedną raz w
      drugą stronę, nawet polewając tą szmatę olejem, a gdy już nic więcej nie
      pomogło, do akcji wkroczył sprzęt ciężki, konar przepiłowano, a potem klinami
      rozwalono i w ten sposób uwolniono ciężarną. Cała akcja była pilnowana przez
      tłum zamarłych ze strachu gapiów (w tym i mnie) oraz dwie ekopy
      telewizyjne... wink A oto dokumentacja akcji...

      www.tinypic.com/view/?pic=xgd6w6
      www.tinypic.com/view/?pic=xgdt91
      www.tinypic.com/view/?pic=xgdvzb
      www.tinypic.com/view/?pic=xgdylh
      www.tinypic.com/view/?pic=xge1hh
      www.tinypic.com/view/?pic=xge2ba
      Zwierzę uratowano, jak widać...

      Co do tych foczek, to proszę zauważyć, że ich zabijanie jest częścią kultury
      rdzennych Indian, których bardziej na północy Kanady mieszka jeszcze całkiem
      sporo. Powinno się to uszanować, a nie robić manify, jak np. Paul McCartney,
      który na temat tychże foczek wie tyle, co ja o życiu na księżycu. Te foczki,
      ich mięso i skóry, są podstawą wyżywienia i "produktem odzieżowym" tych Indian.
      Widziałam kiedyś na CBC.com całkiem ciekawy reportaż na ten temat (w ogóle
      polecam wiadomości i reportaże na CBC.com). Powinno się spojrzeć na
      ten "problem" z obu stron, oraz na warunki życia Indian na pólnocy Kanady.
      Jeśli będziemy patrzeć na zabijanie foczek bardziej "propagandowo" (jak np.
      osoby takie jak McCartney), to sami powinniśmy zrezygnować z jedzenia np.
      cielęciny, prosiaczków, kurczaczków i czego tam jeszcze... Ba, może nawet
      roślin, bo niektórzy uważają, że one też coś czują... A więc co - głodówka? tongue_out
      • tamsin Re: W obronie kanadyjskich władz... ;) 09.05.06, 02:17
        nie zgodze sie z tymi foczkami, niestety...sa to niemowlaki focze, tluczone do
        do nieprzytomnosci i OBDZIERANE ZE SKORY ZYWCEM, aby zdobyc ich cenne futerko.
        Nie ma tutaj zadnej propagandy, taka jest prawda - to ma tyle wspolnego z
        tradycjami indianskimi co rzad kanadyjski wymyslil sobie na usprawiedliwienie.
        Nie moge jednak zwalic winy tylko i jedynie na rzad kanadyjski, bo przeciez
        moda na te futra z niemowlakow foczych jest szczegolnie popularna w krajach
        wschodnioeuropejskich, np. Polski czy Rosji. Wiele panstw ma zabronione
        wwozenie i handel tymi futrami (np. USA) ale w dalszym ciagu w niektorych jest
        duzy popyt na nie, szczegolnie wsrod ludzi "nowobogackich"

        p.s.zgadzam sie, ze jedzenie miesa jest w ogole kontrowersyjne, szczegolnie
        niemowlecego, jak np. cieleciny.
    • babiana Re: Niedzwiedz w sklepie 08.05.06, 23:54
      wlasnie dzisiaj rano przeczytalam list do redakcji od czytelniczki. Cytuje:
      Re "Bear tours grocery store, samples pastry section."
      I say, put the cellphone camera guy out of his misery, and save the bear.
      na szecscie nie mialam mozliwosci spotkac niedzwiedzia oko w oko, ale kiedys
      widzialam przekomiczna sytuacje z szopem. otoz bylam na campingu na polskich
      Kaszubach w Ontario i szopy byly tam utrapieniem. Wszyscy chowali swoje
      prowianty przed inwazja szopow. Pewnej nocy obudzily mnie halasy na
      zewnatrz.Wyjrzalam, azeby zobaczyc co tez tam sie dzieje. I ku mojemu
      oslupieniu ujrzalam szopa pracza uciekajacego z moja torba plastikowa w ktorej
      przechowywalam winogrona. To byl tak komiczny widok.Maszerowal na tylnych
      lapkach a w dwoch przednich taszczyl torbe z moimi winogronami. Myslalam, ze
      pekne ze smiechu. Nie zamierzalam nawet interweniowac poniewaz tyle radosci mi
      sprawil.Zaluje tylko, ze nie istnialy wowczas komorki z mozliwoscia robienia
      zdjec.
      Teraz do Sylwka: okolica moze nie jest tak ladna jak na przedmiesciach, ale
      jest wszedzie blisko.Ja zawsze lubilam miasto.Benzyna tak ostatnio podrozala, a
      samochody mamy w Kanadzie dosc okazale wiec kieruje sie glownie bliskoscia
      szpitala.A propos szpitala wlasnie dzisiaj spedzilam tam prawie caly dzien i
      doprowadzilam mojego przemilego specjaliste do konwulsyjnego smiechu.Chcial mi
      dac skierowanie na badanie pojemnosci pluc. ja na to, ze zawsze takie same
      wyniki. on na to, ze takie same, ale czasem moga sie zmienic. po czym dal mi
      taki apracik do dmuchania i wynik byl taki sam jak pol roku temu.zaczal sie tak
      smiac przyznajac mi racje.Potem powedrowalam do innego specjalisty. dal mi
      skierowanie na ultrasound (zaznaczam , ze juz kolejna). kiedy dalam papier
      sekretarce poprosilam ja, azeby dala mi termin jak mozliwie najbardziej
      odlegly.Sekretarke rownniez rozweselilam. Powiedziala, ze jestem pierwsza
      osoba, ktora o to prosi.Kiedy dzwonila do departamentu ultrasound w sprawie
      mojej wizyty,zaznaczyla, ze jestem pierwsza delikwentka, ktora prosi o jak
      najbardziej odlegly termin.Wytargowalam na wrzesien.Obydwie przy tym zasmiewaly
      sie i powiedzialy, ze gdzies trzeba to zapisac.nastepnie poszlam odwiedzic moja
      przyjaciolke, ktora na szczesie przebywa w tym samym szpitalu.I to byloby na
      tyle
    • jan.kran Re: Niedzwiedz w sklepie 09.05.06, 00:05
      Fajne te zwierzece opowiesci i zdjeciasmile
      A Babianie zycze jak najrzadszych i najbardziej odleglych odwiedzin w szpitalusmile
      Kran
    • sylwek07 Re: Niedzwiedz w sklepie 09.05.06, 09:18
      babiana to zdrowia zycze smile
    • babiana Re: Niedzwiedz w sklepie 10.05.06, 14:11
      dzieki wam. oby wam Pan Bog w dzieciach wynagrodzil.
      • sylwek07 Re: Niedzwiedz w sklepie 10.05.06, 15:30
        dziekuje smile
        • jan.kran Re: Niedzwiedz w sklepie 10.05.06, 17:51
          I co Babiana , można już puścić kciuki ?
          Kransmile)))
          • sylwek07 Re: Niedzwiedz w sklepie 10.05.06, 21:09
            a no wlasnie?mozna puscic kciuki/smile
    • babiana Re: Niedzwiedz w sklepie 10.05.06, 21:34
      Mozna, mozna. Nie mam jeszcze zadnych wiesci poniewaz leci teraz do Polski.Za
      1.5 godziny wyladuje w Gdansku.Nie moge sie doczekac. Swoja droga to prosila
      mnie o wpisanie jej na ten watek kciukarzy, ale w koncu zapomnialam. Jestescie
      wszyscy wspaniali, ze bez zapisu i tak trzymaliscie.
    • babiana Re: Niedzwiedz w sklepie 10.05.06, 21:38
      zapomnialam. mam nowe wiadomosci na temat niedzwiedzia (tylko innego). Nie
      smiejcie sie tylko ze mnie, ale widac w Kanadzie to temat numer jeden w naszej
      prasie.Musze tylko cos zjesc.
      • sylwek07 Re: Niedzwiedz w sklepie 10.05.06, 21:51
        ok smile,to zycze smacznego i czekam na artykul
    • sylwek07 a to watek do kciukow :) 10.05.06, 21:54
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=39379734&wv.x=1&a=39379734
    • babiana Re: Niedzwiedz w sklepie 10.05.06, 22:58
      wracajac do niedzwiedzia, ktorego czepilam sie jak pijany lampy (cytuje
      Prodiego, ktory w ten sposob wyrazil sie do Berlusconiego) u nas mowi sie plotu?
      Otoz na dalekiej polnocy odkryto wybryk natury czyli krzyzowke grizzly z
      niedzwiedziem polarnym.Jim Martell zaplacil 50 000 cad(ze tez ludzie nie maja
      na co pieniedzy wydawac) za prawo upolowania niedzwiedzia polarnego. Ustrzelil
      niedzwiedzia, ktory z daleka wygladal jak niedzwiedz polarny. Z bliska jednak
      okazal sie troche inny.na futrze mial brazowe plamy i oczy tez byly jakies
      inne.ponadto mial splaszczony pysk.Martell byl bliski sprawy sadowej za zabicie
      zwierzecia na ktorego nie mial pozwolenia.zwierza zabrano na badania DNA i
      okazalo sie, ze jest krzyzowka polar bear i grizzly. Mial po 50% chromosomow z
      kazdego z nich.Martell zostal oczyszczony z zarzutow i oczekuje na futro, ktore
      jest najbardziej unikalna skora niedzwiedzia polarnego na naszej ziemi.Fakt
      tego zwiazku naukowcy tlumacza tym, ze kierowany silnym zmyslem zachowania
      gatunku i przekazania swoich genow , grizly nie mogac znalesc samicy swojego
      gatunku na Arktyce z braku laku zadowolil sie misiem polarnym."mozecie sobie
      wyobrazic zwierze, ktore jest zmuszone do obnizenia swoich standardow"
      wypowiedzial sie genetyk z Wildlife Genetics. misie musialy byc ze soba co
      najmniej przez tydzien zanim doszlo do zaplodnienia.Naukowcy zastanawiaja sie
      nad nazwa tego nowego osobnika.Proponowane sa m.in. pizzly albo grolar bear.
      • asia.sthm Re: Niedzwiedz w sklepie 11.05.06, 10:45
        Glosuje na pizzly - szkoda tylko ze zginal przez glupia pomylke sad
    • babiana Re: Niedzwiedz w sklepie 10.05.06, 23:00
      Zapomnialam dodac. Greentea2 nie opowiadaj tylko tej historii twojej latorosli,
      bo pewnie juz calkiem go zadziwisz.I znowu zapyta "a dlaczego w Kanadzie?"
    • babiana Re: w obronie kanadyjskich wladz 11.05.06, 15:28
      To o czym pisze Monika_a_b jest prawda. Ponadto dodam jeszcze ze kiedy
      oraniczono eliminacje fok to tak bardzo sie rozmnozyly, ze rybacy nie mieli co
      lowic.Ryby prawie wyginely. Ci z kolei siedzieli na zasilku z powodu braku
      pracy.I tak kolo sie zamyka.Mysle jednak, ze mozna jakies bardziej humanitarne
      metody stosowac kontrolujac populacje fok. Kanada jest tak bogatym krajem, ze
      stac ich byloby na wprowadzenie zastrzykow usypiajacych tak jak to stosuje sie
      przy usypianiu psow czy kotow.To co wyprawiaja z tymi fokami to naprawde
      nieludzkie. Co do futer foczych to w Kanadzie nie sa obecnie sprzedawane. te co
      sa jeszcze w obiegu to vintage.Ciesza sie popularnoscia poniewaz sa bardzo
      cieple, tak samo jak futra z bobra, a w dosc ostrym klimacie kanadyjskim to
      dosc istotna zaleta.Nie widze tu zadnego zwiazku z nowobogactwem jak okreslila
      to tamsin.Co do futer to w przyszlym roku ceny norek i bobrow pojda bardzo w
      gore.Futro norkowe, ktore obecnie kosztuje 10 000 cad w przyszlym sezonie beda
      juz za 14 000 cad.Spieszcie sie dziewczyny z zakupami. Osobiscie uwielbiam
      futra i nic na to nie poradze.Zaden plaszczyk nie zastapi futerka szczegolnie
      przy minus 25 i wichurach silnych.
      • monika_a_b Re: w obronie kanadyjskich wladz 11.05.06, 18:31
        Każdy medal ma dwie strony - nadmierna populacja fok jest zagrożeniem dla
        rybołustwa, więc trzeba ją kontrolować. To jedno. Po drugie, tak jak pisałam
        powyżej, warunki życia na pólnocy Kanady naprawdę nie są do pozazdroszczenia, a
        mięso fok i ich skóry były od wieków i w dalszym ciągu są podstawą wyżywienia
        tamtejszych Indian. Kanadyjczycy nauczyli się szanować kulturę Indian (po tym,
        jak bodajże do połowy ubiegłego wieku trzebili języki indiańskie, przymusowo
        wywożąc dzieci Indian do angielskojęzycznych szkół, teraz starają się na gwałtu
        rety znów je uczyć młodsze pokolenia Indian). Co do sposobu zabijania tych
        foczek, to może rzeczywiście dałoby się to zrobić w inny sposób, ale nie sądzę,
        aby przez uśpienie - nie jestem pewna, czy po takim zastrzyku mięso w dalszym
        ciągu jest jadalne.
        To, co najbardziej mierzwi Kanadyjczyków w tej sprawie, to fakt, że osoby takie
        jak Paul McCartney, które _absolutnie_ nie mają pojęcia o sposobie życia
        autochtonów w bardzo surowych warunkach kanadyjskiej zimy, siedząc w ciepłym
        mieszkanku przy kominku, rozczulają się nad ślicznym pyszczkiem młodych foczek,
        widząc tylko jedną stronę medalu. Natura jest przebiegła, więc ułożyła naszą
        psychikę tak, że _zawsze_ bardziej nas rozczulają dziecięce rysy i proporcje
        ciała niż dorosłe (w psychologii nazwano to "Kindchenschema" - "schemat
        dzieciątka", nie wiem, czy to jest odpowiedni przekład na polski), do tego
        stopnia, że jesteśmy bardziej skorzy pomóc i zapoopiekować się dziecięciem niż
        dorosłym osobnikiem. Czysta psychologia.
        • tamsin Re: w obronie kanadyjskich wladz 11.05.06, 19:24
          akurat akcja zabijania fok nie jest dla indian, ale dla bialych, ktory potem
          moga sprzedawac futra. zaslanianie sie rzadu kanadyjskiego tradycjami
          indianskimi to normala hipokryzja! rzad kanadyjski daje permit na zabicie 200
          tysiecy fok, ciekawe ile idian bierze udzial w tej akcji? dwoch?
    • babiana Re: Niedzwiedz w sklepie 11.05.06, 21:54
      przeczytajcie ten link
      www.dfo-mpo.gc.ca/seal-phoque/index_e.htm
    • wiedzma30 Re: Niedzwiedz w sklepie 12.05.06, 02:45
      Ja mialam spotkania z misiami w ubiegle wakacje. W lipcu jechalismy na camping w
      Algonquin Park - wschodnia czesc. Od glownej drogi prowadzi tam droga szutrowa,
      ktora trzeba jechac ok. 45 min. Jakoze bylo malo aut na drodze ja prowadzilam -
      ucze sie. W pewnym momencie cos mi wybieglo na droge z lewej strony, zatrzymalo
      sie i zawrocilo. Pomyslalam - skad tutaj w srodku lasu pies i to taki wielki.
      Nawet przez mysl mi nie przeszlo, ze to byl mis... Za chwile wybegl znow,
      przebiegl mi droge i zniknal w lesie... Odetchnelam z ulga i jade dalej. Za
      jakis czas M krzyczy - stoj! i do tylu! Cofam, a tu przy drodze znow mis. Byl od
      nas jakies 4-5 m. M. nowi - trzymaj noge na gazie - w razie czego. A sam robil
      fotki - zapewne drzacymi rekami... Mis na nas popatrzyl i sobie poszedl.
      Odjechalam kawalek i musialam sie zatrzymac zeby ochlonac...

      Na poczatku wrzesnia znow jechalismy na ten sam camping (jest fantastyczny), tym
      razem na 3 auta. Akurat przejezdzalismy przez Wilno i zaczelam opowiadac
      znajomym o przygodzie z misiem w lipcu i w tym momencie znow mis przebiegl nam
      droge...
      Chyba nie powinnam opowiadac o tym w aucie wink))

      Mielismy tez fajna przygode z szopem. Zawsze chowamy coolery do auta, albo
      wstawiamy-wciskamy pod lawke, badz tez przyciskamy glazami. Tym razem
      wstawilismy pod lawke, ale byla odrobine wyzsza, tak, ze mozna bylo podniesc
      pokrywe na jakies 2 cm. W nocy zbudzily mnie dziwne odglosy - drapanie,
      uderzanie. Przestraszylam sie i budze M. - Moze to mis? (akurat bylo
      ostrzezenie, zeby uwazac, bo ktos widzial je w okolicy) M. stwierdzil, ze
      napewno nie. Rozsunal zamek w namiocie, poswiecil i okazalo sie ze to szop
      dobiera sie nam do coolera... Rano okazalo sie, ze wyciagnal - jak?! - ser,
      pitte, poszarpal chleb... Gadzina niedobra wink
    • babiana Re: Niedzwiedz w sklepie 12.05.06, 03:32
      Wiedzmo, czy ty czasem nie piszesz o campingu w Barry Bay(nie pamietam czy tak
      sie pisze) na polskich Kaszubach u panstwa Zurakowskich.Tam tez szopy tak
      grasuja. Jednego opisalam juz w innym watku.
      • wiedzma30 Re: Niedzwiedz w sklepie 12.05.06, 03:59
        Przeciez napisalam ze camping z misiem byl we wschodniej czesci Algonquin Park -
        dokladnie camping Achray niedaleko pieknego Barron Canyon.
        www.algonquinpark.on.ca/campcan/moreinfo/achray.html
        A szop zrobil nam psikusa w Killbear Park.
        Polecam ten park. Sa tam rewelacyjne skaly granitowe. Mozna wybrac sie w rejs
        30tys. wysp po Georgian Bay (to najwieksze skupisko wysp slodkowodnych na
        swiecie) itd itd...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka