W ubieglym tygodniu, w czwartek, we wczesnych godzinach porannych,
polprzytomna, po wstaniu lewa noga, popijalam sobie kawe w stolowce na uni.
Przy sasiednim stoliku rozmawialy dwie dziewczyny, jedna z nich tak
dynamicznie i "swiergolaco", gestykulujaca, ze mialam ochote jej powiedziec,
zeby zamknela buzie, bo jeszcze spie

(oczywiscie, ze nie przyszlo mi go
glowy, zeby sie przesiasc). Przed chwila ten sam stolik, kawa w tym samym
kubku, ta sama dziewczyna przy sasiednim stoliku, na tym samym krzesle, w ten
sam sposob opowiadajaca. Z ta roznica, ze bylam rozbudzona (zaspalam na
prezentacje, w zwiazku z czym w domu poranek wariata, w bluzce z mokrymi
odbiciami stop kota).
Normalnie przygnebiajace to, zdarza wam sie?

A tak w ogole to dzien dobry.
Pola