Dodaj do ulubionych

Paryż i mój mąż

16.06.06, 08:59
Mój maz wyjechał do Paryza na poczatku roku, obecnie cos sie dzieje, nie wiem
czy kogos nie poznal, jest panem około pięćdziesiatki.
Na glowie mam cała rodzinę, raczej nie dam sobie sama rady, od 1,5 miesiaca
nie przesyla mi pieniędzy, od tygodnia nie telefonuje, tak jakby zniknął,
swiat wali mi się pod nogami
Gdybym nie miała dzieci moze dałabym sobie spokój,ale moje dzieci
niejednokrotnie biedowały, ale miały matke i ojca, a teraz nadal bieduja i
jeszcze chyba tracą ojca -na Dzien Dziecka były tylko obiecanki
W dodatku ta suka, bo inaczej nie mogę jej nazwać wie o tym, bo kiedy mąż
mieszkał na La Muet(obok parku dla dzieci i jakiejs ambasady, chyba z Afryki)
nasze zdjecia stały u niego w pokoju, ona mieszkała piętro wyżej, zreszta
niejednokrotnie w rozmowach dalo sie odczuc czyjąs obecnośc, bo wtedy mąz był
nieprzyjemny , wrecz wulgarny w rozmowie,gdy mąz rozmawial dzwonil do mnie ona
pchala sie do budki, albo na przyklad zakaslała, zeby dać mi do zrozumienia
,ze mąż nie jest sam, abym sie zdenerwowała, bo draznily ja nasze mile rozmowy.

co ja mam robić? jestem w rozpaczy, pomóżcie, poradźcie

Przeczytalam to motto na poczatku forum, czy mam walczyc, jak/
Czasem wydaje mi sie ze snię, że to nie jest rzeczywistosc
Chciałabym z meżem porozmawiac, mimo wszystko chyba nadal go kocham
Obserwuj wątek
    • cuciolo Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 09:36
      Jak Mahomet nie chce isc do gory to gora powinna pojsc do Mahometa. Tak
      naprawde nie wiesz jak wygladaja sprawy. Czemu nie pojedziesz do Paryza by sie
      przekonac i rozmowic? Takie domysly na odleglosc tylko jatrza i doluja. Nerwy
      masz zszarpane i jesli nie jestes pewna Twoich racji to trzeba rozeznac sie w
      sprawie z bliska no chyba ze jestes pewna tzw suki.
      Ja bym pojechala rozejrzec sie i rozwiazac problem a Paryz to tylko gdzies 1500
      km od Polski i lataja tanie linie lotnicze jeden wekeknd by wystarczyl a z tego
      co widac maz nie przyznaje sie do figlowania. Inna sprawa: kto by sie przyznal?
      Ja Cie swietnie rozumiem, przeszlam przez zdrade na tzw odleglosc i wiem ile
      zdrowia, pieniedzy na terapeute mnie to kosztowalo. I facet tak dlugo jak mogl
      sie nie przyznawal bo sam byl zawirowany
      Ale bylo warto: obronilam siebie. Moze trzeba powalczyc dla Siebie?
      pozdr
      Anka

      ps oczywiscie nie zawiadamiaj wczensiej meza, zrob mu niespodzianke
      pozdr ANka
      • kama313 Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 10:43
        Serdeczne dzieki za radę.
        .. sytuacja jest bardziej skomplikowana, ja zrobiłam taką własnie niespodziankę
        męzowi, wydaje mi sie ,że cos przeczuwał i wszystko było w najlepszym porzadku,
        no moze poza jego zachowaniem, bo kiedy mnie zobaczył nie byl zbyt wylewny,
        raczej na dystans, od początku asekurował się ,że jest zmęczony itp.
        Nastepnego dnia po pracy był bardzo miły, aczkolwiek ciagle grajacy na mojej
        oszczędnosci,ktora chyba mi juz przeszła...,

        A teraz jestem zawieszona w prożni, mąż nie mógł już mieszkać w poprzednim
        miejscu(własciciel mieszkania, z którym rozmawiałam powiedział, że nachodzi tą
        dziewczyne(kobietę)mieszkającą wyżej, potem mieszkał kilka dni u brata, a
        obecnie nie wiem gdzie-jak pisałam od tygodnia nie daje znaku życia

        Mam kilka dni urlopu moglabym pojechać, ale nikt nie wie gdzie jest
        (mogę podejrzewać
        , że u kolegi, który niedawno zmienil partnerkę)
        • mon101 Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 12:15
          Piszesz, ze ma brata, moze przez niego mozesz go odnalezc, albo przez prace.
          Wiesz gdzie pracuje? Powinnas chyba pojechac, ale nie w charakterze
          niespodzianki zeby cos "wywachac", tylko postawic sprawe na ostrzu noza, musisz
          wiedziec na czym stoisz. No i on musi zrozumiec, ze nawet jak przestaje byc
          mezem to nadal jest ojcem. Badz dobrej mysli, moze nie ma tego zlego co by na
          dobre nie wyszlo, byleby sie wszystko ustabilizowalo. Pozdrawiam cie serdecznie
          • cuciolo Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 12:39
            Jesli jest dorosly to zrozumie ze gra z uczuciami dzieci. Poza tym ma chyba
            odwage sie z Toba rozmowic? Z drugiej strony wiem ze nic tak nie doluje jak
            przypuszczenia, domysly, oskarzenia na podstawie tylko jakis niejasnych
            poszlak. W koncu Ty tez jestes dorosla i nie mozesz sie tak miotac i zadreczac.
            Nie warto
            Ja bym tez jeszcze raz pojechala i rozmowila sie ostatecznie o co w tym
            wszystkim chodzi
    • kama313 Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 15:57
      Powiedz mi,co masz na myśli pisząc, że muszę postawic sprawę na ostrzu noża, czy
      to jest wogole możliwe? Dochodzi jeszcze inny problem- mój mąż w ciagu niemalże
      20 lat naszego małżenstwa z mniejszymi , bądź większymi przerwami pił, czasami
      było to koszmarne,czasem znikal nwet na kilka tygodni, w czerwcu ubiegłego roku
      zrobił sobie wszywkę, kolejna miał sobie zrobić w tym roku , zacząl pić i nie
      przyjechal. Swojej mamie powiedział że wszywka jest mu nie potrzebna.Wtedy,
      kiedy bylam u niego, pytałam czemu nie odwiedza braci(w Paryżu ma ich 3)mówił ze
      ludzie go draznią, nie lubi sie spotykac i tego typu teksty.No nie wiem, czy cos
      moglo wskazywać na cos takiego, mielismy wspólne plany, wspólne marzenia. Nie
      wierzę,że po tylu latach małżenstwa coś, czy ktoś mógłby to popsuć, jakim
      prawem, ja sie z tym całkowicie nie zgadzam. Mąż pracował u jednego z braci-od
      czwartku tamtego tygodnia nie pracuje, nie wiem czy zmienil pracę i pracuje z
      tym niemoralnym kolegą, (który nawiasem mówiąc jest jakis dziwny, poprzednią
      partnerkę maial starsza od siebie o 15 lat, kolejna partnerka jest w moim
      wieku-jest starsza od niego o 8 lat,odznacza sie totalna nieodpowiedzialnoscia i
      olbrzymimi długami-jego partnerka jest szwagierka brata u którego pracuje mój
      mąż - totalny haos, na pomoc tego brata nie bardzo moge liczyć, bo prosilam go w
      tamtym tygodniu, zeby przeslał mi pieniadze, ktore mój mąż zarobił, nie
      przeslal-nie wiem dlaczego , bo włancza sie sekretarka. Inny brat mial pare lat
      temu, (nie wiem czy jeszcze ma )romans, na który jego żona przymykala oko, tez
      zachowywal sie dziwnie np. po przyjeździe do Polski na swięta, jego żona
      dzwonila do tesciow, że xxx spi pod stołem.Zachowania mojego męża też sa czesto
      dziwne- ma zmienne nastroje.Do tego mam trudnosci materialne, bo az 2 kredyty do
      spłaty, wynajem mieszkania i oplaty za mieszkanie i inne media np.
      kablowke-ktora mój mąż założyl niemalże bez mojej wiedzy na Boże Narodzenie.
      Przez wiele lat wyrzekalam sie w welu rzeczy, fryzjera, nowych ubran tylko po to
      aby wszystko dobrze funkcjonowalo,bardzo czesto utrzymywalismy sie tylko z mojej
      pensji czekalam na czasy, kiedy bedzie lepiej, harowalam po nocach -tworzac nowe
      dokumenty, być może ,że troche zaniedbalam sprawy rodzinne, ale to byla sprawa
      tymczasowa i kiedy to wszystko minęło, wierzylam ze idą lepsze dni i mój mąż
      miałby mi zrobić cos takiego, nie to do mnie nie dociera i chyba nigdy nie
      dotrze. wniknijcie prosze jeszcze raz w moją sytuacje,, co mam robić , nie
      wyobrażam sobie życia bez mojego męża, bez swiadomosci, że jest tam gdzieś,
      kocha nas ,i dba o nas.Nie potrafie sama prowadzić dalej rodziny, nie jestem w
      stanie, moja moc wyczerpała się
      Piszac to ryczę jak bóbr,
      co mam robić ratujcie
      • ania_2000 Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 17:32
        To jakis zart?
        Jezeli tak - to bardzo niesmaczny...

        Jezeli nie - to kobieto, brak mi po prostu slow.

        Nie wiem ile masz lat, ale jesli tyle co twoj malzonek, to po prostu
        niewiarygodne, ze mozna tak zyc. Z takim czlowiekiem. I byc tak traktowana..

        Dawno - dawno bym tego pana spakowala, bezpowrotnie.


        • kama313 Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 17:45
          Do Ania
          Moze czytałas mało uważnie, jestem o wiele młodsza
          Nie rozumiem jednak dlaczego mnie atakujesz, krytykujesz,
          Skąd ta agresja

          kama
          • tamsin Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 17:47
            Kama, zobacz co napisalas, cytuje:

            kama313 napisała:

            > Mój maz wyjechał do Paryza na poczatku roku, obecnie cos sie dzieje, nie wiem
            > czy kogos nie poznal, jest panem około pięćdziesiatki.

            > kolejna partnerka jest w moim wieku-jest starsza od niego o 8 lat,odznacza
            sie totalna nieodpowiedzialnoscia


            • kama313 Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 17:57
              Być moze, ze napisalam troche haotycznie, ale prosze o słowo wsparcia, a nie o
              czepianie sie słowek

              Mój maż ma około 50-
              ja jestem znacząco młodsza(zresztą, czy to ważne w tej sytuacji)

              Opisywałam również kolegę męża, ktorego poczynania maja znaczący wpływ na
              postepowanie mojego męża. Ten kolega wlaśnie(33 letni) ma obecnie kolejna
              babe,starszą od siebie o 8lat, krótko mówiąc jest ona w moim wieku.

              NIe można wyciagać zdań z kontekstu
            • maja92 Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 17:58
              Takze napisalas, ze jestes z nim od 20 lat, wiec raczej wychodzi, ze jestes
              kobietka w srednim wieku.
          • ania_2000 Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 19:11
            Ani cie nie krytykuje, ani nie jestem agresywna.
            Po prostu napisalam co jest prawda, i to co ja bym zrobila.

            Zadziwia mnie twoje podejcie - jestes niewatpliwie bardzo rozgoryczona zyciem,
            nic dziwnego - po takich przejsciach...
            i nadal rozgrzeszasz tego czlowieka, trzymasz sie go, masz nadzieje - jestes
            typowym przykladem kobiety "victim".
            Cierpi cale zycie, poswieca sie w imie i dla tyrana - beznadziejnego czlowieka.
            I po co? I dlaczego?

            Sorry za bezposredniosc - ale po prostu poraza mnie u takich kobiet ich
            zachowanie.
            Zycie sie ma jedno, i trzeba je szanowac. Trzeba przezyc je szczesliwie i z
            zadowoleniem. Materialne dobra to nie wszystko. Co twoje dzieci czuja i jak na
            ich zycie wyplywa twoj przyklad? Nieszczesliwa matka poniewierana przez
            nieudacznika...

            Chcesz pocieszenia? Miej wiecej szacunku dla siebie.
            I docen - ze inni, zupelnie obcy ludzie probuja ci otworzyc oczy.
            Prawda czasami bywa bolesna - ale widac jej nie widzisz, albo sie jej boisz
            skoro trwasz w tym zwiazku tyle lat.
            • monika_a_b Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 19:34
              Aniu, to niesamowite, ale na tym drugim wątku napisałam coś m/w w tym stylu. wink
              Rozumiem, że są kobiety, które zamiast żyć własnym życiem wolą stawiać siebie w
              pozycji tej poszkodowanej. Rozumuję, że czegoś im brak w ich własnje psychice.
              Jednego, czego nie jestem w stanie zrozumieć, to dlaczego stają się agresywne,
              jeśli ktoś z boku próbuje je z tego wyciągnąć? Może im lepiej w takim
              beznadziejnym status quo? Może brak wiary w samą siebie? Może chęć docięcia
              komuś? Nie wiem, i prawdę móią szkoda mi czasu na takie gdybania.

              Dopóki nie udowodniono naukowo, że życie po życiu naprawdę istnieje, wychodzę z
              założenia, że życie jest tylko jedno, a więc należy je dobrze i godnie przeżyć.
              • ania_2000 Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 19:41
                Monika - ten caly problem Kamy wydaje mi sie szyty grubymi nicmi...
                Chociaz z drugiej strony - ilez to kobiet, zyja bite i poniewierane przez
                swoich mezow-sadystow? i co najbardziej niezrozumiale - gotowae sa rzucic sie i
                zagryzc kogos kto im "zagrozi" ich mezulkowi. Taki uklad masochistyczno-
                sadystyczny. On ja leje ona to lubi.
                Bo NIE_MO_ZLIWE jest zeby czlowiek trwal w bolu i rozpaczy dluzej niz to
                konieczne. No chyba ze to lubi- to co innego.

                ALe MOnika, ja tak sobie mysle, ze po tym co napisala nasza Kama w tym drugim
                watku - to z niej tez jest niezla bitchwink i kto wie - moze facet ma racje ze
                zwial do paryzewa? i chleje zeby zapomniec? w koncu jego zeznan nie znamy, a
                wiadomo - kij ma dwa konce..
                • monika_a_b Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 20:18
                  --
                  • ania_2000 Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 20:28
                    > Ale najgorsze jest to, że jeśli to jakaś podpucha, czytaj jakiś troll, to gdy
                    > _naprawdę_ ktoś nowy będzie potrzebował naszej pomocy i wskazówek, to nam się
                    > już nie będzie chciało. Bo będziemy podejrzewały trollowanie. Normalna
                    reakcja,
                    >
                    > prawda?

                    Monika, masz racje.
                    Czlowiek stara sie - radzi ze szczerego serca tylko po to zeby
                    pozniej wysluchac pare agresywnych inwektyw.
                    I rece opadaja.

                    • asia.sthm Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 20:36
                      Dziewczyny, mam te same obawy.
                      Bardzo boje sie ze nie rozroznimy prowokacji od zdesperowanej, chaotycznej ,
                      napelnionej emocjami relacji o zlamanym sercu.
                      Szkoda, zebysmy na nieczule wyszly.
                      Uwazajmy
                      smile)
                      A teraz Mehhiko!
                      • monika_a_b Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 20:42
                        Właśnie - Mexico!!!

                        Sa sprawy ważne i ważniejsze, no nie? MEXICO!!!!!!! smile))
        • kama313 Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 18:09
          Czy tak trudno zrozumieć, że położyłam w kimś nadzieje, pomoglam w chorobie-bo
          alkocholizm to jak wiesz choroba nieuleczalna, wsparłam, pomogłam dojrzeć do
          podjecia decyzji o zrobieniu wszywki- gdyby nie ja to w tej chwili bylby zwykłym
          żulem - a moze zostala mu żulowata mentalnosć,i dlatego tak sie zachowuje
          Moze nie warto bylo

          Nie sądzilam jednak, że moje dobre serce moze byc skrytykowane
          Zreszta Aniu 2000, jesli mieszkasz w Paryżu, to Ci sie nie dziwię
          Nie ma tam już chyba ani kszty wartosci, haos i totalny burdel
          Mój mąż tez mówił ,że to taka Wieża Babel, nie wiem dlaczego wlazl w to gówno
          i przesiaknał nim
          kama
          • cuciolo Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 18:16
            Kobito cofam co powiedzialam, kopnij go w d............... po tylu latach meki
            zamiast Cie nosic na rekach za poswiecenie, On sie jeszczxe bawi w ciuciubabke?
            A kopnij go w holere jesli O ciebie nie dba tzn o Was
            albo zamiast tego zapytaj sie dzieci co sadza
            Co do Paryza to nie przesadzaj. Bylam tam 8 razy i mieszkalam u przyjacil
            czesto katem, poznalam i francuzow i polakow na obczyznie. Metropolia jak kazda
            inna. Stwarza problemy i daje szanse na zycie. Tak jak w Rzymie w ktorym ja
            mieszkam. Po prostu i tu i tam wszyscy jestesmy przyjezdni a rdzenni meiskzancy
            z dziada pradziada stanowia 15 procent populacji, zreszta to nie ma nic do
            rzeczy
          • monika_a_b Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 18:30
            Kama, przykro mi, że tak się stało, jak się stało. sad
            Z drugiej jednak strony zachowania twojego męża były przewidywalne, sama
            piszesz, że już w przeszłości zachowywał się "dziwnie". Może dobrze by było,
            gdybyś zwróciła się do placówki leczenia alkoholoków, prawdopodobnie tam
            będziesz mogła znaleźć więcej fachowej pomocy niż u nas na KP. Każda z nas
            tutaj ma inne doświadczenie życiowe i żadna nie jest specjalistką od problemów
            tego typu (być może się mylę, kto wie?).
            Ja mogę napisać ci tylko tyle: Nie patrz w przeszłość, a lepiej w przyszłość -
            pomyśl o sobie i dzieciach i jak najszybciej staraj się odseparować od tego
            człowieka. Nie zapomnij również o finansach!
            Powodzenia! wink

            PS: Mi również trudno jest uwierzyć, że tak długo mogłaś wytrzymać z
            alkoholikiem, ja prawdę mówiąc daaawno bym już wystawiła walizki takiemu
            facetowi! Nie toleruję alkoholizmu pod żadnym pozorem. Jednak wydaje mi się, że
            twoje zachowanie odpowiada temu, co kiedyś tak mnie bulwersowało, że ponoć
            trzeba trwać razem "dla dobra dzieci". Ech, ta bezsensowna kościołowa gadka...
          • ania_2000 Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 19:15
            kama313 napisała:

            > Czy tak trudno zrozumieć, że położyłam w kimś nadzieje, pomoglam w chorobie-bo
            > alkocholizm to jak wiesz choroba nieuleczalna, wsparłam, pomogłam dojrzeć do
            > podjecia decyzji o zrobieniu wszywki- gdyby nie ja to w tej chwili bylby
            zwykły
            > m
            > żulem - a moze zostala mu żulowata mentalnosć,i dlatego tak sie zachowuje
            > Moze nie warto bylo
            ______________________________________________________________________

            Sama widzisz jak twoj maz cie traktuje i postepuje - wniosek wyplywa sam


            >
            > Nie sądzilam jednak, że moje dobre serce moze byc skrytykowane
            > Zreszta Aniu 2000, jesli mieszkasz w Paryżu, to Ci sie nie dziwię
            > Nie ma tam już chyba ani kszty wartosci, haos i totalny burdel
            > Mój mąż tez mówił ,że to taka Wieża Babel, nie wiem dlaczego wlazl w to gówno
            > i przesiaknał nim

            A TEN TEKST TO PRZEPRASZAM CZEGO SIE TYCZY? DO MNIE?

      • monhann2 Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 18:19
        kama313 napisała:

        > wyobrażam sobie życia bez mojego męża, bez swiadomosci, że jest tam gdzieś,
        > kocha nas ,i dba o nas.Nie potrafie sama prowadzić dalej rodziny, nie jestem w
        > stanie, moja moc wyczerpała się

        Kama, nikt sie ciebie nie czepia, szukasz pomocy, wiec dziewczyny mowia, co
        mysla. Liczysz na to, ze ktos Ci poradzi, ze masz stac murem za mezem bez
        wzgledu na to co robi Tobie i dzieciom? Nie wiem czy ktos da Ci taka rade. O
        jakiej swiadomosci mowisz? Chyba z rozpaczy troche gubisz sie w tym, co nam tu
        piszesz. Przeciez z tego co piszesz jasno wynika, ze nie dba o Was? Wrzuce wiec
        i ja swoje dwa grosze: z taka pomoca jaka masz od niego - lepiej Ci bedzie
        samej!
        • kama313 Re: Paryż i mój mąż 16.06.06, 20:08
          Nie rozumiem co masz na myśli, tzn że cieżar wychowania dzieci mialby spoczać na
          mnie, czy ty rozumiesz co ja mówię, ja juz nie daję rady,przez tyle lat to ja
          wspieralam potrzebuję wsparcia
          Skoro moj maż przestal pić ,myslę,że teraz ja moge oprzec się na jego ramieniu
          Sama nie dam rady

          A swoja drogą, co to za myslenie ?Czlowiekowi trzeba dawać szansę, a jeśli
          zboczył, tak jak mój mmąż w tej chwili, jesli to jest prawda, to trzeba
          naprowadzić go na właściwa droge, tyle lat to robilam i wcale nie czulam sie
          nieszcześliwa, zreszta potem przychodzily chwile szczescia i radosci(być moze
          cos niechcacy wczesniej przehjaskrawilam i napisalam w zbyt czarnych kolorach,
          bo przecież byly długie okresy absencji męża i oczywiscie szcześcia naszej
          rodziny, wspólne wyjazdy itp, ponadto wytrwalam , bo bardzo wspierali mnie
          teściowie i pomagali jak mogli, być może tak długo wytrwalam w tym związku,
          ponadto mój mąż ,jak kazdy człowiek oprocz wad ma swoje zalety- przerazily mnie
          troche slowa-,,czy ja snię")
          Uważam, ze oscylując wokoł 40-i jestem już za stara, aby pchać sie w nowy
          zwiazek, zreszta nie wyobrazam sobie siebie , u boku innego człowieka .
          Zreszta, wiem z licznych rozmów z kolezankami, ze nie ma idealnych związków
          • kobiecapolonia Paryż i mój mąż-wiele dala mi ta dyskusja, dzię 16.06.06, 20:18
            • Paryz i mój mąż-wiele dala mi ta dyskusja, dzięki
            kama313 16.06.06, 20:14 + odpowiedz

            Myślę,ze nie ma idealnych zwiazkow
            Zostaję wiec przy swoim, skoro tyle czasu poswięcilam na jego poprawianie,to
            nie zatrzymam sie w polowie drogi
            -------------------------------

            Kamo trzymajmy sie tych dwoch rozpoczetych watkow na temat Paryza
            Pozdrawiam
            • kociaszek ... 16.06.06, 22:16
              ania2000: kobieta bita, nie godzi sie na to, bo lubi.
              Najczesciej miedzy ofiara a katem zawiazuje sie jakas chora zaleznosc, zeby nie powiedziec
              uzaleznienie. Wierze, ze takie kobiety kochaja swoich mezow, taka milosc jest chora karmiona
              czesto brakiem wiary w siebie, w swoja wartosc...takie kobiety traca szacunek dla samych
              siebie, nie potrafia sie wyrwac z zakletego kregu, tylko niektorym sie to
              udaje.
              Nie nam osadzac.
              Kama - zeby podejmowac jakiekolwiek decyzje, trzeba wiedziec na czym sie stoi, czy problem
              jest rzeczywisty czy urojony.
              Tak, meza trzeba wesprzec, jezeli chce pomocy, jezeli jemu samemu nie podoba sie to co sie z
              nim dzieje i jakim stal sie czlowiekiem. na sile nic nie wskorasz.
              Ale nie mozna stac murem za oszustem, za kims kto krzywdzi - w jakikolwiek sposob.
              Nie podoba mi sie jak piszesz o innych." kolega meza, ktory ma babe." A co Ty tak naprawde
              wiesz o tym zwiazku? o tym co laczy tych ludzi? starsza o 8 lat - i co z tego? moze dojrzalsza i
              madrzejsza. moze przeszla wiecej i wie czego chce. nie mozna osadzac ludzi tak bezlitosnie.

              Zadbaj o siebie, o swoj psychiczny komfort, o szacunek. Nie poswiecaj sie, bo tak trzeba!
              Twoj maz ma wiele do stracenia, uswiadom mu to.
              I koniecznie porozmawiaj o tym, co jest grane, decyzje bedziesz podejmowac, kiedy karty beda
              na stole, teraz mozesz sie tylko szamotac. pamietaj, ze prawda najgorsza nawet lepsza niz
              najlepsze klamstwo. Nie daj sie mamic, zwodzic. Odpowiedzialni jestescie oboje za wasza
              rodzine, zycze Wam zebyscie umieli zachowac sie z klasa i na poziomie, jak dorosli ludzie - bez
              zalow i pretensji, wypominania.
              Powodzenia!
              • kama313 Re: ... 17.06.06, 04:52
                Tak , wiem duzo wiecej o tym zwiazku i dlatego o nim w ten sposób napisalam,
                chodzi tam głównie o zabawe, rozrywkę
                i o spłacenie olbrzymich długow


                • jan.kran Re: ... 17.06.06, 08:00
                  Kochana , bardzo źle zrobiłaś że pozwoliłaś pojechać mężowi do Paryża To bardzo
                  niedobre miasto. Rozpusta i chamstwo.
                  Nie wiem co Ci poradzić , współczyuę Tobie i Twoim dzieciom a najbardziej sobie
                  że tracę czas na czytanie takich pierdół.
                  Kransmile))))
        • kama313 Re: Paryż i mój mąż 17.06.06, 04:38
          A o czym to swiadczy, że mój maż tak sie zachowuje, chyba o tym, że jest chorym
          egoistą, z deka ,,pieprznietym", jak sie sam o sobie i o tej babie wyrazil
          Polecam przeczytanie artykułu o lalce Barbie w Głosie Katolickim

          Ja nie jestem lalka , która można odstawić na półkę, bo sie znudzila, bo było
          przyjecie towaru i przywieżli nowe egzemplarze
          Chamstwo trzeba tepić, pokazac lichote postepowania
          Nie mozna ot tak przekreślić tylu wspomnień, dobrych iczasem złych
          • monhann2 Re: Paryż i mój mąż 17.06.06, 20:47
            Kama, co ty za szopke tu ostawiasz? Twoje posty sa tak sprzeczne, ze az
            smieszne. Raz piszesz ze on jest chory i trzeba mu pamoc, raz z kolei o
            chamstwie i egoizmie. Czyim chamstwie, bo juz sie pogubilam. Ty go w koncu
            kochasz, nienawidzisz czy co? Zastanow sie co chcesz osiagnac na tym forum.
            • mon101 Re: Paryż i mój mąż 17.06.06, 21:28
              Ja tez po przyjeciu psru musztardowek czuje sie nieco zdezorientowana, dajmy
              sobie moze z tym spokoj OK?
              • lucy38 Re: Paryż i mój mąż 17.06.06, 23:04
                Ja w sumie troche ta dziewczyne rozumiem.Przechodzilam kiedys .przez cos
                podobnego.Tez szarpalam sie..Tez po glowie krazyly mi rozne slowne kwiaryszki,
                rozpusta to chyba bylo najdelikatniejsze... Powiem Ci Kama tylko jedno,wez sie
                w garsc.. Dasz rade.. Ja dalam .sama .w obcym kraju, z czworka dzieci...nie
                pieprnicz za przeproszeniem, ze chcesz zlozyc glowe na ramieniu meza.bo to juz
                smieszne.Ty to sie zastanow na zapewnienie spokoju swoich dzieci....Chyba sa
                warte tego?, a jezeli nie , to oddaj je do domu dziecka ,a ty oddaj sie
                nawracaniu i prostowaniu zycia meza.......WIESZ,,, SZKODA MI TYCH TWOICH
                DZIECIAKOW, CIEBIE NIE......TWOJE SZCZESCIE JEST W TWOICH REKACH..AMEN...
                • lucy38 Re: Paryż i mój mąż 17.06.06, 23:28
                  No nie , ja juz naprawde bede czytac wszystkie posty do koñca...........bede
                  tez zwracac uwage na nowo poznanych mezczyzn aby czasami nie byli
                  wtorni...hehehe...dobre....coby mi jakas kobita geby nie
                  obila...haha...swietne........pozdrawia was wszystkich"wtorna kobieta""""smile))..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka