Dodaj do ulubionych

kacik samochodowy

18.06.06, 12:05
Tak sobie pomyslalam, zeby w ramach kobiecosci pokazac, ze zainteresowania
meskie tez nie sa nam obce wink
Jesli marzycie o samochodzie - to jakim?
Ja chcialabym miec dwa. Jeden to kabriolet, hmmmmm ....np. taki mercedes ;-P:
www.mercedes-benz.pl/mb/osobowe/roadkabrio/klasaclk/index.jsp
I na polskie dziury jakis porzadny terenowy ale luksusowy, czyli SUV, np.Chevrolet
www.chevrolet.pl/captiva/index.html
Na razie nabylam droga kupna samochodzik (peugeot 205), wiekowy, choc jeszcze
nastolatek:
pg.photos.yahoo.com/ph/ponponka1/detail?.dir=/98bdre2&.dnm=6d38re2.jpg&.src=ph
Dzieki niemu wiem jak wyglada zawieszenie: wahacze, klocki, tarcze i szczeki
hamulcowe (w razie czego mam kolejny fach w reku..hihihihi). Kupilam go
okazyjnie ale tez musialam duzo w niego wlozyc. Za to teraz powinien pojezdzic
bez problemow ze dwa lata. A potem..... spelniamy marzenia ;-P
Obserwuj wątek
    • cuciolo Re: kacik samochodowy 18.06.06, 12:59
      jakis fajny jeep bo pasuje do mojego charakteru. no powiedzmy najnowszy
      chrysler jakis tam
      ale tak poza tym nie mam prawa jazdy cha cha cha i musze zrobic
      Na razie po kolejnym przegladzie i naprawie tzn opustoszeniu kieszeni marzymy o
      zmianie samochodu, widzi nam sie toyota yaris ale na razie bye bye
    • babiana Re: kacik samochodowy 18.06.06, 13:26
      ja marze o samochodzie z systemem nawigacyjnym (marka obojetna). Wpisuje adres
      gdzie chce jechac i mily kobiecy glosik mowi mi skrec w lewo, potem prosto i tak
      az do celu. Te mapy takimi malymi literkami sa napisane, ze ostatnio musze juz
      siegac po lupe.
      • cuciolo Re: kacik samochodowy 18.06.06, 18:11
        Babiana my mamy satelite juz druga z kolei tym razem rozszerzona na dawne
        panstwa demoludy. Przyznam sie ze chociaz moj Rzymianin to w ciagu tych kilku
        miesiecy od przeprowadzki, nawigator niejeden raz ocalil nam zycie w Rzymie.
        Tym niemniej nic nie jest doskonale: 2 razy nam sie zablokowal i trzeba bylo go
        zresetowac jak kompa i czasemi pokazuje nie wiadomo czemu inna trase. Moj sie
        kloci i przeklina i jedzie pos owjemu a pozniej sie okazuje ze aparacik mial
        racje. Ja w kieszeni bocznej zawsze trzymam mape ale o tym szaaaaaaaaaaaa
      • asia.sthm Re: kacik samochodowy 18.06.06, 20:31
        babiana napisała:
        > Wpisuje adres gdzie chce jechac i mily kobiecy glosik mowi mi skrec w lewo,
        > potem prosto i tak az do celu.

        Specjalnie dla ciebie wkleje urywek z pamietnika Krystyny Jandy z 20 maja
        www.krystynajanda.net/?&action=pagePrev
        Plakalam rowno z nia smile))) po strasznie upierdliwych klopotach z teatrem i
        utrata glosu w ciagu regularnego grania na scenie, wsiadla do samochodu z
        nawigatorem:
        "Wsiadłam do samochodu, roztrzęsiona, bo z moim głosem wieczorem było już coraz
        gorzej, (Jak mówi mama- to od kurzu Krysiu, to nic to tylko od kurzu na
        budowie!), tak więc roztrzęsiona, nastawiłam GPS na cel – DOM (GPS prezent od
        męża – on sam wyjeżdża na długo zostawiając mnie z tym urządzeniem jako
        przewodnikiem ponieważ istnieją opinie że nie jestem w stanie już nigdzie
        dojechać samodzielnie bo nie mogę się skupić, na zwykłych czynnościach
        życiowych)) , tak więc nastawiłam GPS na cel – DOM i ocierając samochodem lekko
        o dwa słupki na parkingu, wlokąc za sobą po jezdni przytrząśnięty drzwiami do
        samochodu pasek od płaszcza, wywalając na zakręcie wszystko torebki na podłogę
        w samochodzie, ruszyłam do domu szukając po omacku telefonu, który moim zdaniem
        wpadł, wypadając z torebki pod pedał gazu ewentualnie hamulca. Po 50 metrach za
        brama, na skrzyżowaniu, już byłam tak zdenerwowana, że stałam długo na zielonym
        a wszyscy trąbili, po czym ruszyłam na czerwonym i wtedy ci inni zaczęli
        trąbić. Moja pani doradczyni w GPSie cierpliwie nie zważając na trąbienia, bo o
        nich nic nie wiedziała, mówiła jedź tak 750 metrów a potem skręć w prawo.
        Jechałam, szukając jednocześnie telefonu w tysiącu innych rzeczy leżących na
        podłodze samochodu, natykając się co chwila na rozliczne niespodzianki jak na
        przykład pończocha, albo zagubiony pilot do bramy domu w Milanówku. „Zaszukana”
        bez pamięci nie skręciłam, w prawo jak kazała ta z GPSu i ona teraz zaczęła się
        na mnie drzeć że przelicza i powie mi teraz po mojej pomyłce jak jechać inną
        drogą. Mówiła do mnie tak, że mnie się zachciało płakać, ale jednocześnie w tym
        samym czasie jak ona się darła, przemawiałam sobie do rozumu i nie dopuściłam
        do histerii. Natknęłam się za to przypadkowo na paczkę papierosów, od jakiegoś
        czasu nieużywanych, jako że ten głos, i gwałtownie zapragnęłam zapalić z żalu
        nad sobą, mimo że głos, że w samochodzie nie palę nigdy, że wszystko mówiło nie
        pal. Wydłubałam jednego papierosa, wsadziłam w zęby i zaczęłam szukać
        zapalniczki w bałaganie na podłodzie i w „zezwłoku” wypróżnionej torebki.
        Oczywiście w zapalniczce samochodowej miałam włączony GPS, który teraz kazał mi
        jechać jeszcze 200 metrów i znów skręcić w prawo….Papieros miałam już w ustach,
        zapalniczki nie mogłam znaleźć, no, bo nie palę – jak sobie tłumaczyłam,
        wykrzykując sama na siebie i złorzecząc sobie w duszy. Niejasna myśl, że dawno
        nie dzwonił mój telefon zaczęła się jednocześnie błąkać po umyśle. Umyśle
        opętanym chęcią znalezienia ognia, umyśle zaćmionym, roztrzęsionym i zużytym
        licznymi problemami, ale jednak. Natknęłam się wreszcie na zapałki - reklamówkę
        z hoteliku z Paryża, leżące od roku w zwłokach wypróżnionej torebki, i
        jednocześnie znów nie skręciłam w prawo i pani z GPS chciała się zabić,
        powiedziała do mnie znów – przeliczam - i liczyła jak mnie tu zaprowadzić do
        domu ….a ja otworzyłam okno, zapaliłam zapałkę, bardzo dobrą francuską nie
        gasnącą tak łatwo zapałkę i kiedy drżącą ręką unosiłam ją do papierosa, wypadła
        mi ona na szarą suknię na kolana i tam leżąc paliła się dużym płomieniem. Nie
        mogłam jej zgasić dmuchnięciem bo miałam w ustach papierosa, więc jedną ręką
        przytrzymywałam kierownicę, drugą starłam się uchwycić zapałkę tak aby się nie
        oparzyć, ale zdołałam ją tylko przerzucić na sweter, równie szary i w dodatku
        ażurowy gdzie zapałka już całkiem swobodnie i wesoło rozpaliła się na dobre. W
        tym czasie pani z GPSu – znalazła rozwiązanie, jak naprawić mój błąd w drodze
        do domu i radziła skręcić w prawo za 600 metrów. Ja uchwyciłam zapałkę,
        zobaczyłam że mam dwie wypalone dziury na sukience i swetrze i parząc się
        przypaliłam papierosa. Co się dalej stało z zapaloną zapałką nie wiem, bo wpadł
        mi do oka żar i wściekła wyrzucając jedną ręką ledwie zapalonego papierosa
        przez okno na jezdnię, i przyrzekając sobie że nie zapalę już nigdy w życiu,
        drugą ręką tarłam piekące oko, zostawiając kierownicę bez opieki. Ta z GPSu się
        załamała, bo znowu nie skręciłam w prawo, więc zahamowałam niespodziewanie na
        środku, inni kierowcy za mną na szczęście zorientowali się wczesnej, że jadą za
        wariatką i mieli na mnie baczenie, dzięki temu nic się nie stało. Zjechałam, na
        pobocze, zatrzymałam się i się rozpłakałam, (a jak płakałam zauważałam, że
        nawet płacząc chrypię i jest to nie do słuchania dźwięk, nawet podczas płaczu,
        taka ot po prostu zawodowa refleksja w dramatycznym momencie, silniejsza ode
        mnie i od rozpaczy). Koło mnie zatrzymał się inny sanomochód a nim jakaś pani.
        Odsunęła swoją szybkę, moja już była odsunięta wcześniej, w celu wypalenia
        papierosa i nie nasmrodzenia nim w samochodzie, i pani ta, zapytała jak mi
        pomóc i czy coś się stało. Odpowiedziałam jej, że wiele się stało, wiele, i
        długo by o tym mówić, ale na razie mam prośbę czy ona nie mogłaby do mnie
        zadzwonić, na mój numer telefonu, a wtedy ja zobaczę czy mam gdzieś w
        samochodzie swój telefon. Pani trochę się zdziwiła, ale wykręciła dyktowany
        przeze mnie numer a cisza trwała niemiłosiernie. Obie słuchałyśmy. Druga próba
        dzwonienia również okazała się bezowocna , a raczej owocna bo było cicho czyli
        telefonu w samochodzie być nie mogło. Podziękowałam, zasunęłam szybkę i
        spokojnie ….Zaczęłam wracać do teatru po telefon. Uspokojona i zadowolona, że
        znów tam jadę i zobaczę, co tam słuchać ci czy wszystko w porządku. Ta z GPS-u
        oszalała i darła się, że jadę w odwrotną stronę, że nic nie umie już
        przeliczyć, bo to jest całkiem nie do domu, ale ja na nią nie zwracałam już
        uwagi.

        Potrzebuje moim zdaniem oprócz foniatry i laryngologa także psychiatry i to w
        trybie pilnym.

        Liczę się z tym, że po tym wyznaniu internetowym, zostaną wobec mnie wysunięte
        zarzuty prokuratorskie za narażanie bezpieczeństwa innych użytkowników dróg w
        moim mieście. Z nowym ministrem sprawiedliwości nie ma żartów, ale w takim
        wypadku powołam się na okoliczności łagodzące.

        Dobrego dnia.

        Dołączam zdjęcia z budowy, wczoraj wylano ostatni stopień naszej amfiteatralnej
        widowni."

        --
        po prostu, prosto z mostu....
        i po chmielewsku
    • tamsin Re: kacik samochodowy 18.06.06, 16:54
      gratulacje Ponponko z powodu nabytku smile my wlasnie bedziemy kupowac nowy
      samochod na dniach i bedzie to samochod marzen mojego M, bo ja moge byle czym
      jezdzic bylebym dotarla do celu i sie nie psulo.
      www.lexus.com/models/gx/gallery_exterior_photos.html
    • mysiulek08 Re: kacik samochodowy 18.06.06, 17:39
      Volvo, Volvo i jeszcze raz Volvo ! Tylko sprzed fuzja z Fordem! Bo to juz nie
      Volvo.
      Zawodowo zajmowalam sie takimi :
      www.iveco.com/cgi-bin/iveco.dll/IVECO_COM/welcome.jsp
    • syswia Re: kacik samochodowy 18.06.06, 17:47
      Porsche 911 z lat szescdziesiatych, topless, na dwie osoby i koniecznie czerwony

      ...ewentualnie moze byc corvette, ale porsche jest na pierwszym miejscu

      www.musclecarclub.com/musclecars/chevrolet-corvette/images/chevrolet-corvette-1968a.jpg
      members.aol.com/mp1115/63vettesplit.jpeg

      poza tym lubie jaguary... moga byc te starsze
      • elagrubabela Re: kacik samochodowy 18.06.06, 18:27
        Od lat jestem wierna Nissanowi, bo gdy kupowalam moj pierwszy samochod tylko
        Nissan z japonskiej Wielkiej Czworki oferowal wersje dla niepelnosprawnych bez
        doplaty. Teraz juz wszyscy to robia ale ja pozostalam wierna Nissanowi.
        Marzylby mi sie czasem samochod Pana Samochodzika to znaczy z opcja amfibia.
        Jezdze czesto na trasie Toronto-Hamilton i gdy jestem stuck na autostradzie
        wzdluz jeziora marzy mi sie lodka - ha ha ha. Szkot ma kolejnego Jeepa, wszyscy
        faceci u Niego w rodzinie maja Jeepy. Dla mnie to jest problem, bo jest wysoko
        wsiadac wiec jak jezdzimy razem to tylko moim samochodem. On mial kiedys motor
        i jezdzil na nim bardzo szybko, jeszcze czasem marzy o motorze ale zgodzilismy
        sie, ze dopoki Heniek nie skonczy uniwersytetu nie bedzie zadnych risky sports -
        ha ha ha. Moze przez te 22-23 lata Mu przejcie chetka na motor smile Elka
      • ponponka1 Re: kacik samochodowy 18.06.06, 20:04
        syswia napisała:

        members.aol.com/mp1115/63vettesplit.jpeg
        >
        Piekny!!!! Chyba zrezygnuje z SUV'a ;-P
    • sylwek07 Re: kacik samochodowy 18.06.06, 20:36
      ponponka1 gratuluje nabytku smile

      a co do samochodow to mialem 1 jak narazie,,byl to Fiat 126 p smile
      • jan.kran Re: kacik samochodowy 18.06.06, 22:15
        Za Jandą po Jej kilku ostatnich numerach nie przepadam ( a byłam fanką.. ) , ale
        tekst świetnysmile)))
        Kran
    • greeneyes27 Re: kacik samochodowy 19.06.06, 02:46
      Niedawno spelnilo sie moje bardzo pragmatyczne marzenie samochodowe: kupilismy
      dla mnie Honde Odyssey, typowy rodzinny minivan: mam malutkie dziecko, w
      planach drugie wiec ten samochod jest super, zeby cala rodzina mogla sie w nim
      swobodnie pomiescic.
      A tak naprawde to marze o kabriolecie...
      • monhann2 Re: kacik samochodowy 19.06.06, 03:09
        A oto moje marzenie: www.bmw.ca/com/en/index_highend.html
        tylko i wylacznie SUV, w takim bym sie czula najlepiej.

        Ciekawi mnie zawsze dlaczego tej samej marki samochody na rynkach amerykanskim,
        azjatyckim i europejskim maja rozne nazwy? czemu taki Chevrolet Captiva w
        Europie nazywa sie Equinox w Kanadzie? Czemu Toyote Corolle mozna kupic
        wszedzie (wyglada inaczej) ale juz Avensis jest dostepny tylko w Europie a
        Matrix tylko w Hameryce?
      • monhann2 Re: kacik samochodowy 19.06.06, 03:12
        sorry, nie wkleilo sie to, co zamierzalam: www.bmwusa.com/vehicles/x5
    • iwo19 Re: kacik samochodowy 19.06.06, 04:07
      Mi moj maz sprawil Jeepa Laredo.Samochodzik sredniej klasy ,ale juz chyba nie
      potrafilabym siedziec "na ziemi" jak we wszystkich osobowkach,nie chcialam tez
      ju kolejnego "mama's car "jakim jest tu popularny mini van.I tu chcialam wkleic
      zdjecie mojego nowego wozka,ale zapomnialam ze to nie moj laptop,gdzie mam nowe
      zdjecia.
      Ale chyba jest to tak popularny samochod ze kazdy wie jak on wyglada.
      Przypomniala mi sie tutaj rozmowa ze znajomym z Polski.Opowiadal mi jak jego
      znajomy ze studiow,wyjechal do Wielkiej Brytanii,zaraz po studiach .Opowiadajac
      mi jak doskonale mu sie tam powodzi mowi" i widzisz w tym roku kupil zonie
      nowego Jeepa Cheroki(chyba tak to sie pisze?) Laredo ".Po tej rozmowie
      pocieszalam mojego M ,widzisz jak nam sie super powodzi?Kupiles mi nowego Jeepa.
      I tu chwila zastanowienia,samochod juz nas tak nie bawi,to po prostu niezbedny
      srodek lokomocji.Chociaz nie wybralismy czegos starego(moj M stwierdzil ze juz
      wiecej nie bedzie jezdzil z samochodami na junk yard,zostawilismy juz tam
      3,podczas naszego 6cio letniego pobytu w USA) a cos co podobalo sie nam i
      bedzie nam sluzylo bez napraw.Czy poprzewracalo nam sie w glowkach ?Sama nie
      wiem.
      • melba_piszczykowa Re: kacik samochodowy 23.06.06, 15:16
        iwo po prostu z Polski te samochody troszke mimo wszystko inaczej wygladaja wink
        znaczy punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia wink

        tekst Jandy niezly, niezly smile calkiem mi Chmielewska przypomnial smile

        ja tam pozostane przy motocyklach... smile i juz.
        samochod moze byc byle jaki, byle jezdzil... i nie kapalo na glowe smile
    • sylwek07 Re: kacik samochodowy 19.06.06, 09:37
      co do tych nazw samochodow to w UK sprzedaje sie Vauxhall a to jest
      Opel.widzialem ostatnio w autokomisie taki samochod jako Opel omega a znaczek
      mial Vauxhall wink.
      np Volkswagen Jetta 3 jest w Europie jako Vento .
    • greentea2 Re: kacik samochodowy 19.06.06, 13:34
      Ponponko, gratuluje nowego samochodu. Ja tez sobie samochod sprawilam niedawno, Renault Megane
      Scenic, stary gruchot. Teraz marze o jakimkolwiek, ale nowym i pachnacym. Zazdroszcze mezowi jego
      samochodu, nowy, ladny, z nawigacja, a ja w tym pudle, nigdzie nie moge jechac, bo nie znam Brukseli
      i na dodatek dopiero ucze sie jezdzic, ech, to sie nazywa sprawiedliwosc.
      A gdyby pieniadze nie mialy znaczenia to pewnie wybralabym ktorys z Astonow Martinow, a co mi tamsmile
      • jan.kran Re: kacik samochodowy 19.06.06, 21:27
        Ja lubię samochody jako widz , jako pasażer mniej a jako kierowca w ogólesmile
        Jako widz ostatnio obejrzałam sobie na norweskiej ulicy taki model:

        www.complexmagazine.com/images/buyersguide/thumb/porsche-cayenne-turbo.jpg

        Zastanowiło mnie co za psychopata kupuje tak koszmarnie drogi samochódsmile
        Kilka dni potem rozmawiałam z moją przyjaciółką Dżoanną z Florydy.
        Jakoś w rozmowie o tym i owym wyszło że ma nowy wóz.
        Ona ma ciągle nowe samochody więc się tak tylko zapytałam co tym razem.
        Okazało sie że ma właśnie to Porsche , srebrne.
        Ja bym się bała wsiąść do samochodu za sto tysięcy dolarów smile)) a Ona nim jeździ.
        Ludzie mają rózne dziwne hobbysmile)
        Kran.
        • myszka888 Re: kacik samochodowy 23.06.06, 20:30
          Ja zwykle podziwiam samochody, ale nie znam sie na nich kompletnie.
          Za to moj M chce sobie sam zbudowac samochod.
          np taki
    • beadah Re: kacik samochodowy 23.06.06, 20:41
      Wczesniej jezdzilam Peugeot-em, ostatnie 3 lata Fordem focus ghia. Teraz
      zamierzam zmienic samochod wreszcie na taki, ktory bedzie "wygladal na moj".
      Czyli Chrysler PT Cruiser. Myslalam o kabrio, ale ma plocienny dach- nie ma
      modelu z twardym... ;O(
      W przyszla srode mam jazde probna... mniam...
      Jak bedzie jezdzil jak lubie, czyli baardzo miekko, to zamawiam skorzane
      siedzedzenia ,i ewentualnie moze rozejrze sie za tuningiem (tzn zeby go
      podrasowac na jeszcze piekniejszego...)
      I wtedy bede nim jezdzic co najmniej do 100 tys km...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka