Dodaj do ulubionych

o co mi chodzi?

15.07.06, 19:12
nie tesknie za Polska, zyje mi sie dobrze, mam kochajacego, dbajacego o mnie
meza, zdrowe, madre dzieci, nie pracuje, zastanawiam sie, gdzie by tu
pojechac na wakacje -hawaje? Wenezuela?czy moze Chile? a i tak nie czuje sie
szczesliwa....
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: o co mi chodzi? 15.07.06, 19:25
      Witaj,
      a kto powiedzial ,ze musisz czuc sie szczesliwa?
      Moze jak odpuscisz sobie MUS poczucia szczesliwosci, to ono samo przyjdzie?

      Odpusc i nie czekaj az los cie wyprobuje, bo los lubi platac figle i wystawiac
      czlowieka na testing testing razz dwa trzy proba mikrofonu wink.
      Trzym sie.
    • tamsin Re: o co mi chodzi? 15.07.06, 19:33
      Moze to depresja, ktora trzeba leczyc? Jak sie ludzie czuja wokol ciebie?
      Jakimi ludzmi sie otaczasz? czy przyciagasz ludzi do siebie, czy ich odpychasz?
      Czy musisz udawac, ze jestes szczeliwa? Czy najlepiej ci jest w sytuacjach
      gdzie mozesz otwarcie plakac i zamartwiac sie? Opowiedz sobie na te pytania i
      zastanow sie czy nie masz przypadkiem klinicznej depresji i nie nalezy udac sie
      po pomoc.
      • paczekwmasle Re: o co mi chodzi? 15.07.06, 19:44
        tamsin napisała:

        > Moze to depresja, ktora trzeba leczyc?

        mam nadzieje, ze az tak zle nie jest

        Jak sie ludzie czuja wokol ciebie?

        chyba dobrze, wciaz ktos dzwoni proponujac spotkanie, ale...ja nie chce, bo sa
        koszmarnie nudni, juz wole siedziec w domu i czytac gazete

        > Jakimi ludzmi sie otaczasz?

        w praktyce glownie mezem, ale znim czuje sie swietnie, on mnie doskonale
        rozumie, rozbawia, w ogole jak wchodzi do domu, to nie da sie do niego nie
        odusmiechnac

        czy przyciagasz ludzi do siebie, czy ich odpychasz?

        raczej przyciagam, ale klopot polega na tym, ze mam dosc wysluchiwania o ich
        problemach, czekania az JA powiem cos zabawnego, az JA poprawie nastroj, mnie
        po prostu przestaje bawic kontakt z ludzmi, ludzie zaczynaja mnie meczyc, sa
        nudni i mam wrazenie, ze tylko daje, nic nie mam wzamian, robie wszystko, zeby
        wykrecic sie od spotkan
        >
        > Czy musisz udawac, ze jestes szczeliwa?

        nie musze

        Czy najlepiej ci jest w sytuacjach
        > gdzie mozesz otwarcie plakac i zamartwiac sie?

        alez ja nie placze! nie zamartwiam sie! nie mam czym


        Opowiedz sobie na te pytania i
        > zastanow sie czy nie masz przypadkiem klinicznej depresji i nie nalezy udac
        sie
        >
        > po pomoc.

        no, odpowiedzialam na pytania
        wnioski?
    • ponponka1 A moze do Korei 15.07.06, 19:58
      Polnocnej oczywiscie. Poczujesz sie na pewno lepiej. Jakby co to mozesz co nieco
      juz zobaczyc:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=91&w=24924207
      Pozdrawiam z tragicznie rzadzonej Polski wink
      • paczekwmasle Re: A moze do Korei 15.07.06, 20:14
        chyba wole nie - Korea mnie jakos nie pociaga
        leniwie sklaniam sie ku Hawajom

        a Ty sobie niezle radzisz w politycznym watku
        podoba mi sie to, ze umiesz bronic swoich pogladow i sie nie poddajesz
        • ponponka1 Re: A moze do Korei 15.07.06, 21:25
          paczekwmasle napisała:

          > chyba wole nie - Korea mnie jakos nie pociaga
          > leniwie sklaniam sie ku Hawajom
          >

          Szkoda - na pewno zrobilas wrazenie na znjomych, gdybys powiedziala gdzie
          spedzilas wakacje wink

          > a Ty sobie niezle radzisz w politycznym watku
          > podoba mi sie to, ze umiesz bronic swoich pogladow i sie nie poddajesz

          a dziekuje smile Czasami na wozie czasami pod wozem w dyskusji ale zawsze wierna
          swojemu zdaniu smile
          • paczekwmasle Re: A moze do Korei 16.07.06, 22:14
            ponponka1 napisała:


            > Szkoda - na pewno zrobilas wrazenie na znjomych, gdybys powiedziala gdzie
            > spedzilas wakacje wink

            naprawde myslisz, ze zalezy mi na robieniu wrazenia na znajomych?
            jesli tak myslisz, to ...
            czy to ocena innych wg wlasnych standardow?
      • paczekwmasle Re: o co mi chodzi? 16.07.06, 22:17
        mysiulek08 napisała:

        > No faktycznie jesli ma byc leniwie to tylko Hawaje wink W Chile trzeba sie
        > tyyleeeeeeee nachodzic...
        >

        a dlaczego trzeba chodzic? gory gorami, ale mam nadzieje, ze drogi i samochody
        sa?
        napisz troche jak jest w Chile
        bardzo chetnie sie czegos dowiem

        pochodzic chcialam na Hawajach, po wulkanach, po lawach
        choc i troche lenistwa na urlopie napewno nie zaszkodzi
    • babiana Re: o co mi chodzi? 16.07.06, 05:43
      Skoro nie pracujesz to moze wolontariat zainteresowalby cie. Naprawde daje wiele
      satysfakcji i radosci. W Jewish General Hospital w Montrealu (rowniez fundacja
      Hope and Cope) w wiekszosci milionerki poswiecaja swoj czas, azeby pomoc chorym.
      Bedziesz sie wowczas czula potrzebna nie tylko rodzinie. Polecam
      www.charityvillage.com. Moze cos znajdziesz dla siebie odpowiedniego w twoim
      miejscu zamieszkania. Poza tym nawiazesz kontakty z bardzo wartosciowymi ludzmi,
      ktorzy nie narzekaja i sa szczesliwi tylko dlatego, ze maja sily azeby pomagac
      innym. O problemach wakacyjnych dyskretnie nie wspominaja, tak ze na pewno nie
      bedziesz sie czula niedowartosciowana.
      • paczekwmasle Re: o co mi chodzi? 16.07.06, 22:24
        Dziekuje Ci Babiano,duzo w Tobie serdecznosci smile
        Ja sie od kilku lat zajmuje woluntariatem codziennie po jakies dwie godziny
        Patrzenie na tragedie innych nie podnosza mojego samopoczucia
        Nie moge tym ludziom wymiernie pomoc,bez ich bolu tez umiem docenic to co mam
        Czasem mysle, ze widze kazdego dnia za duzo cierpienia i to moze w jakims
        sensie powoduje poczucie winy i zaburza radosc zycia.Sama nie wiem,zastanawiam
        sie, chcialabym rozumiec
    • jan.kran Re: o co mi chodzi? 16.07.06, 08:30
      No to masz kochana problem. Dzieci i maz udane , pracowac nie musisz ale za to
      nie wiesz gdzie pojechac na wakacje.
      Serdecznie Ci wspolczuje.
      Wez globus zakrec i tam gdzie Twoj palec wyladuje pojedz.
      Moze to cie uszczesliwi.
      Druga opcja to moze zajmij sie czyms oprocz siebie , tez czasem pomaga.
      Pozdrawiam serdecznie
      Kran
        • paczekwmasle Re: o co mi chodzi? 16.07.06, 22:29
          gherarddottir napisała:

          > a moze tak po prostu o nic nie chodzi? MOze masz za duzo wolnego czasu?
          >

          Niczego nie robie w szalonym pospiechu, ale na z b y t duzo czasu narzekac nie
          moge. Moze po babsku dziele wlos na czworo, ale chcialabym wiedziec, co blokuje
          poczucie radosci zycia w moim wypadku, kiedy teoretycznie wszystko swietnie gra.
      • paczekwmasle Re: o co mi chodzi? 16.07.06, 22:25
        jan.kran napisała:

        > No to masz kochana problem. Dzieci i maz udane , pracowac nie musisz ale za
        to
        > nie wiesz gdzie pojechac na wakacje.
        > Serdecznie Ci wspolczuje.
        > Wez globus zakrec i tam gdzie Twoj palec wyladuje pojedz.
        > Moze to cie uszczesliwi.
        > Druga opcja to moze zajmij sie czyms oprocz siebie , tez czasem pomaga.
        > Pozdrawiam serdecznie
        > Kran

        Skad ten sarkazm? Czyzby zazdrosc? Czy po prostu brak zrozumienia problemu?
      • paczekwmasle Re: o co mi chodzi? 16.07.06, 22:30
        asica74 napisała:

        > mialam tego nie pisac, ale napisze smile - chcialabym miec twoje problemy...
        >
        Jesli Asico "74" symbolizuje Twoj rok urodzenia, to ja chcialabym miec Twoje
        lata i wiedziec to, co wiem i miec Twoje problemy. Chcesz sie zamienic?
        • asica74 Re: o co mi chodzi? 17.07.06, 19:00
          > asica74 napisała:
          >
          > > mialam tego nie pisac, ale napisze smile - chcialabym miec twoje problemy...
          > >
          > Jesli Asico "74" symbolizuje Twoj rok urodzenia, to ja chcialabym miec Twoje
          > lata i wiedziec to, co wiem i miec Twoje problemy. Chcesz sie zamienic?

          Paczku pudlo! Mam 74 lata i jakos mi z tym dobrze. Zamienic sie raczej nie
          chce, bo nie wiem czy moje problemy by cie nie przygniotly.

          Ale koniec z wyglupami. Lets get down the business.

          Mam dla ciebie zle wiadomosci: nikt z nas nie da ci odpowiedzi na to, o co ci
          chodzi. Zadna z nas, i nawet swiety Pafnucy nie wskaze ci drogi, ktora masz
          isc, by poczuc sie szczesliwa i spelniona. Ale: zadalas pytanie, dziewczyny ci
          odpowiedzialy i jak widze, zadna z odpowiedzi cie nie satysfakcjonuje. Stawiasz
          dalsze pytania, a nas przy okazji pod mur. I mowie wlasnie o owej rozbieznosci,
          gdzie mimo danych odpowiedzi, wciaz nie widzisz dla siebie drogi wyjscia. Bo
          odpowiedz jest gdzies w Tobie. Gleboko w to wierze. Ale ty musisz zrobic
          wysilek i jej poszukac. Nie wiem jak, bo cie nie znam, ale nawet gdybym cie
          znala, to nie smialabym ci czegokolwiek narzucac, bo to co pasuje mi, moze byc
          dla ciebie zupelnym niewypalem. I vice versa.

          I mam dla ciebie tez dobra wiadomosc: stawiasz pytania, szukasz, a to juz
          poczatek drogi. Pierwszy krok do odkrycia, gdzie jest Twoja pigulka szczescia.
          I choc nie ma zadnej gwaracji, gdzie i jak sie owa droga skonczy, to wazny jest
          sam proces szukania. I tylko ty mozesz sie tego podjac.

          Zycie to nie La La Land, gdzie zjawia sie wrozka i posupuje nam glowy Zlotym
          Pylem Szczescia. Niestety. A swiat wokolo kusi latwoscia osiagniecia
          zadowolenia i spelniania, przez zludne i mialkie obietnice. Ale nic nie
          przychodzi latwo i lekko.

          Szczescie gdzies jest w tobie. Musisz go tylko poszukac.

          I mam jeszcze ksiazke, ktora chcialabym ci polecic: Victor Frankl "Man's Search
          For Meaning" - bardzo przydatna.
          • asica74 Re: o co mi chodzi? 17.07.06, 19:04
            Each man is questioned by life; and he can only answer to life by answering for
            his own life; to life he can only respond by being responsible.

            To tylko maly cytat z pism V.Frankla.
    • greentea2 Re: o co mi chodzi? 16.07.06, 14:29
      Podam wam moj przyklad, wpadlam w powazna depresje po tym jak nagle ulozylo mi sie zycie i juz nie
      musialam sie o nic martwic. Nie radze sobie ze szczesciem, staram sie jak moge, tworze problemy zeby
      nie bylo mi za dobrze, ale za cholere nie moge sie tego pozbyc. Obawiam sie jak to bedzie z dzidzia,
      nie wiem czy jestem w stanie przyjac tyle szczescia na raz. Ale tym razem przynajmniej nie bedzie to
      takim zaskoczeniemsmile


      Mysle, ze w twoim przypadku to nie deprasja, po prostu za duzo wolnego czasu, monotonia.
        • greentea2 Re: za duzo szczecia? 16.07.06, 14:44
          To niezupelnie o to chodzi Sylwek, to jest za duzo szczescia dla mnie, osoby, ktora wczesniej tego nie
          miala, dla kogos innego to zupelnie normalna sytuacja tak jak moje w koncy normalne zycie. Nie ociekam
          miodemsmile Napisalam to w skrocie bez szczegolow, ktorych raczej nie mam ochoty opisywac.
            • a.polonia Re: za duzo szczecia? 16.07.06, 14:57
              Greentea2, znam to, wiem o czym mowisz. W momencie, kiedy zaczyna byc ok, bez
              wiekszych problemow, spokojnie, to zaczynam sobie tych problemow szukac.
              Mysle, ze w przypadku paczkawmasle moze byc podobnie...
              A, i jeszcze pod Asica sie podpisze wink
              • paczekwmasle Re: za duzo szczecia? 16.07.06, 22:42
                a.polonia napisala :

                W momencie, kiedy zaczyna byc ok, bez
                wiekszych problemow, spokojnie, to zaczynam sobie tych problemow szukac.
                Mysle, ze w przypadku paczkawmasle moze byc podobnie...

                A.polonio, narzekam tu, prawda. Pewnie dlatego, ze praktycznie n i g d y nie
                robie tego w zyciu realnym. Wlasnie jestem zmeczona ciaglym narzekaniem moich
                znajomych, zmeczona do tego stopnia, ze mam dosc spotkan, wizyt, nawet swojej w
                koncu z wyboru "pracy".Narzekanie innych zaczelo powodowac zle samopoczucie u
                mnie, znuzenie, czy jak wczesniej zasugerowano monotonie. Piszac tu i czytajac
                Wasze uwagi, chce zrozumiec - o co mi chodzi? dlaczego znika radosc, ktora
                powinan byc?
      • asia.sthm Re: o co mi chodzi? 16.07.06, 14:59
        Greentea, pozwol ze cie troszeczke ostrzege przed tym szczesciem poporodowym.
        Badz, prosze, przygotowana na uczucia delikatnie mowiac "mieszane" czyli
        wielkie szczescie, a za piec minut wielkie lzy.
        Jest to absulutnie normalne. Te wszystkie bajki o wielkiej bezproblemowej
        szczesliwosci to mozna zwyczajnie wlozyc miedzy bajki i sie nimi nie przejmowac.
        Zycie to zycie i juz.
        Poki co rozprez sie, zajmij sie pietami poki mozesz ich dosiegnac, pozniej nie
        bedziesz miala czasu smile)
        Serdecznosci i glowa do gory. Tyle kobiet dalo sobie rade z ta "szczesliwoscia"
        to i ty sobie poradzisz,
        Wielka buzka.
        • greentea2 Re: o co mi chodzi? 16.07.06, 15:07

          Dosiegam piet i pedicure tez sama robie, za chwile czeka mnie golenie w wykonaniu kochanego meza, bo
          juz nic nie wiedze z nad brzucha, hehesmile
          Asiu, wiem, ze to nie takie proste, i ze to ciezka praca, ale poki co tak to sobie sielsko anielsko
          wyobrazam. Dzieki za sprowadzenie na ziemiesmile
          • mon101 Re: o co mi chodzi? 16.07.06, 15:42
            Wydaje mi sie ze jak ktos dlugo dostawal w kosc i potem nagle bezproblemowo
            zaczyna mu sie zycie ukladac, to jest podejrzliwy w stosunku do tego szczescia.
            Nie moze przeciez ono trwac wiecznie? Niemozliwe zebym na tyle szczescia
            zasluzyla itd itd. Podswiadomie czeka sie ze cos sie zlego musi stac i
            szczescie staje sie uciazliwe, zaczyna byc jakims przejsciowym marazmem. A
            powinno sie pewnie powiedziec za Goethem "Trwaj chwilo, chwilo jestes piekna"...
            Zycze wam wielu pieknych chwil ,moje drogiesmile)
          • bietka1 Re: o co mi chodzi? 17.07.06, 00:03
            Greentea, to bardzo wazne o czym napisala Asia, bo to nie tylko ciezka praca, ale jakies
            niesamowite nastroje, ktorych niczym nie mozna uzasadnic. Nie musza sie zdarzyc kazdej
            mamie, ale warto byc na to przygotowanym. Czasem to tylko wybuch placz, a czasem dlugo
            trwajace przygnebienie lub wyolbrzymianie problemow. Depresja po porodowa nie musi byc
            wybuchem histerii.
            Milosc tez, o dziwo, nie musi pojawic sie jak 'pstryk', czasem przychodzi duzo pozniej.
            Ale na pewno wszystko bedzie dobrze.
            Trzymam kciuki smile

            Paczekwmasle, masz dzieci wprawdzie starsze, ale moze w twoim pzypadku to tez wszystkiemu
            winne sa hormony?... smile
        • napolnoc Re: o co mi chodzi? 17.07.06, 01:08
          Wyglada (jak na mnie) na depresje.
          Mialam taka kilka lat temu,podczas lata stulecia w NL,mieszkajac w przecudnej willi na plazy,majac
          kupe czasu......i posepne mysli.Nawet teraz nie moge uwierzyc w to jak gleboko w te zle samopoczucie
          weszlam.Teoretycznie wszystko bylo cacy,jak nigdy.
          Z perspektywy czasu sadze ze brakowalo mi celu.Zreszta takie bylo motto mojej depresji:po co ja
          jestem?
          Zajelo to troche czasu.Na szczescie jakas nauke liznelam,i znam etapy depresji,wiec wiedzialam co sie
          ze mna dzieje itd,dzieki temu nie zwariowalam.Ale i tak bylo zle.
          Zycze powodzenia i trzymam kciuki.
          Jesli to deprecha,to trzeba leczyc jak zlamane serce,czasem smile
          pozdr.
    • pal0ma Re: o co mi chodzi? 17.07.06, 06:04
      Prosta odpowiedź. Najwięcej szczęścia, wbrew pozorom, nie daje bogactwo, ale
      posiadanie fajnych przyjaciół. Których ci brak. Bo te osoby, które znasz
      nudzą cię i frustrują. Potrzebni są ci ludzie, w towarzystwie których będziesz
      zwyczajnie szczęśliwa.
      • kan_z_oz Re: o co mi chodzi? 17.07.06, 08:58
        Paczekwmasle napisala; nie tesknie za Polska, zyje mi sie dobrze, mam
        kochajacego, dbajacego o mnie
        meza, zdrowe, madre dzieci, nie pracuje, zastanawiam sie, gdzie by tu
        pojechac na wakacje -hawaje? Wenezuela?czy moze Chile? a i tak nie czuje sie
        szczesliwa....

        ODP: W Twoim opisie Paczku brakuje mi Ciebie samej. Jest to opis tego
        wszystkiego z zewnatrz, z czego jestes dumna, ale to nie moze byc jedym
        kryterium okreslajacym Ciebie. Gdzie w tym wszystkim jestes Ty sama?

        Szczescie wyplywa z naszego wnetrza. Z naszego wewnetrznego zadowolenia z wielu
        rzeczy ale przede wszystkim siebie samego.
        Fakt posiadanie wiekszej ilosci czasu, oznacza tez, ze wiecej czasu mozesz
        spedzic na zastanawianie sie nad wlasnie takimi rzeczami.

        Posiadanie czasu, wymaga sporo dyscypliny oraz zagospodarowania go w
        rownomierny i zbalansowany sposob. Kwestia czy jest to podrozowanie czy praca
        woluntariusza - nie ma zanczenia, o ile jest to naprawde to, co Cie pasjonuje.


        Kan


        • bielinka Re: o co mi chodzi? 17.07.06, 10:12
          Hej pączusiu! Cus nie cus wiem na temat takiego stanu jak Twoj. Mnie tez boli
          ze mimo wszelkich ku temu powodów nie ma we mnie radosci zycia. Sama nie wiem
          co z tym zrobic wiec i Tobie nie doradze. Wiem tylko ze czasem mi sie udaje
          choc na chwile ucieszyc zyciem gdy uda mi sie cos fajnego zrobic. Np.ktoregos
          dnia (niedziela) obudzilam sie o 6 rano i nie moglam spac, wiec nie budzac
          moich facetów poszlam na spacer do pobliskiego parku, usiadlam w sloncu i
          poczulam sie nagle po prostu ogromnie szczesliwa. ALbo ostatnio mialam
          dzien "gospodarski" - rozmrazalam lodówke i zrobilam obiad porzadny i upieklam
          ciasto i na koniec bylam z siebie zadowolona ze mis ie tyle rzeczy udalo zrobic
          w ciagu jednego dnia smile Ale niestety, takich chwil nie da sie ani zaplanowac
          ani celowo zorganizowac... Ja wciąż wierzę, ze jeszcze bede cieszyc sie zyciem.
          Nie wiem jak ale wierzę, że to wróci. Czego i Tobie życzę!
          • elagrubabela Re: o co mi chodzi? 17.07.06, 16:31
            A bo wiecie co, mysmy sie chyba daly wciagnac w to takie zyczeniowe myslenie,
            ze ma byc szczescie i juz. Skoro jest tyle plusow w zyciu to jak to jest, ze
            nie ma szczescia? Skandal! A przeciez nigdzie nie jest powiedziane, ze ze
            szczescie bedzie albo ze bedzie na trwale, albo nawet na chwile. Moze byc a
            moze nie byc. Roznie bywa. I z tym trzeba zyc, z poczuciem ze jest OK, ze jest
            przyzwoicie i bez bolu. A ze przy okazji jest bez fajerwerkow radosci to jest
            to moze to cos za cos. Brak nieszczesc ale i brak szczesc? Zdarza sie,
            najczesciej mija, tak mi sie zdaje. Elka
            PS. Wybaczcie ale przepisy na szczescie w rodzaju znalezc przyjaciol albo prace
            wolontariusza przypominaja mi troche pogawedki z liceum, gdybyz to tylko bylo
            takie proste... El
            • jan.kran Re: o co mi chodzi? 17.07.06, 19:07
              Ja jestem osoba urodzona pod szczesliwa gwiazda bo mam nature optymistysmile))
              Kocham zycie , moja Rodzine , Przyjaciol , jestem zachwycona swoimi dziecmi
              (choc nie zawsze , wrrrrr ! ).
              Nie pamietam zebym sie kiedykolwiek w zyciu nudzila. Jak bylam Hausfrau und
              Mutter to oprocz odwiedzania okolicznych placow zabaw i basenow co mnie
              smiertelnie nudzilo robilam sporo innych rzeczy ( zreszta zawsze w czasie
              aktywnosci z Mlodzieza mialam jakis smaczny opasly tom ze soba i jak dzieci
              grzebaly w piasku albo chlapaly sie w brodziku czytalam bez koncasmile.
              Kiedy bylam uwiazana w domu to chodzilam na konwersacje francuska ,
              tlumaczylam teksty lacinskie i starogreckie , spotykalam przyjacioleczki...
              Nie mialam czasu na nude i depresje.
              Zeby nie bylo tak cukierkowo i idealnie to jak mi sie zycie pieprznelo z hukiem
              cztery lata temu mialam kilka miesiecy stany depresyjne , nikomu nie zyczesad
              Ale poszlam na jeden kurs , drugi , znalazlam prace , nauczylam sie jezyka
              i jakos powoli bo powoli idzie do przodu.
              Nie wiem czy energia zyciowa , samodyscyplina , optymizm i radosc zycia to cos
              wypracowanego czy danego od Boga.
              Jezeli to ostatnie to wypada mi tylko podziekowac...
              Ale mysle Paczku ze mamy duzo rzeczy w sobie o ktorych nie wiemy dopoki zycie
              nas nie zmusi zeby ich poszukac.
              Zycze owocnych poszukiwansmile))
              Kran
            • katarzynams Re: o co mi chodzi? 18.07.06, 01:45
              elagrubabela napisała:

              > A bo wiecie co, mysmy sie chyba daly wciagnac w to takie zyczeniowe myslenie,
              > ze ma byc szczescie i juz. <

              to ja sobie pozwole zacytowac:
              "Szczescie nie jest rzecza latwa, trudno je znalezc w sobie, nie sposob gdzie
              indziej."

              katarzyna

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka