Gość: Marek
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
15.09.06, 10:01
,W sobotę po 23.00, próbowałem znaleść ,pomoc weterynaryjną dla moje
duszącego się kota.Dzwoniliśmy na cztery telefony komórkowe, i jezdzliśmy po
całym mieście i nic.Tylko pani Sylwia Skwira stanęła na wysokości zadania
(przyjechała z poza Wałbrzycha,przerywając prywatna imprezę,za udzielenie
pomocy z ekstra dojazdem i podaniem leków,wzięła jak za normalną wizytę!)W
tym miejscu jeszcze raz jej dziękuję!!!Marek E.(kot by nie przeżył,miał
obrzęk płuc)
Jak to jest, że w tak dużym mieście, nie ma dyżurów Weterynarzy?
Czy ktoś miał, podobny przypadek?