Gość: ?
IP: *.wlb.vectranet.pl
23.07.08, 01:09
Taki wątek pokazał się na temat naszego (mojego) miasta dotyczący
powrotu pewnej osoby. I co? Jakiś człowieczek mówi katastrofa -
pytam się gdzie? To, że nie mamy multikna? katedry?, DUŻEGO dworca
PKP, a może lotniska?, itp..
Jak widać parę osób (wypowiadających się na forum) co najmniej raz w
tygodniu wybiera się do Wrocławia – nieważne w jakim celu –
przejeżdża przez nie i myśli sobie: ale tu fajnie a Wałbrzych to
taka dziura. Mam propozycje - nie wracaj skoro Ci to miasto nie
odpowiada. We Wrocławiu tez się zarabia marne pieniądze, są takie
same budynki (poniemieckie), hipermarkety, blokowiska. Klimat
Wrocławia to studenci, bary, fajne kina – pod nich ten biznes się
kręci. I jeszcze to miasto liczy ponad pół miliona osób – cztery
razy więcej niż Wałbrzych. Nie próbujcie więc Wrocławia przenosić do
Wałbrzycha ani tym bardziej porównywać.
Ciągle tylko narzekania...
A ja się cieszę, tu jest spokój, do centrum mam 10 minut a nie 45
minut, nie musze słyszeć turkotu tramwajów, ogólnego gwaru,
wrzasków, itp. Do parku mam blisko, z psem tez mam gdzie wyjść, bary
też tu są (może inne niż we Wrocławiu – ale na pewno tańsze i nie
gorsze jeżeli chodzi o jakość)... Więc o co chodzi? Katastrofa?
Klimat miasta tworzą sami jego mieszkańcy – popracujcie nad sobą –
może inaczej będziecie do tego podchodzić.