Dodaj do ulubionych

Spalone Złote Lwy

31.05.10, 09:13
Dobry SS-mann ? No to pan Falk grubo przesadził.
Rehabilitacja SS-mannów poprzez polskie kino ? W Niemczech
się pewnie spodoba.
Obserwuj wątek
    • katalizyna Akademizm krytysiów 31.05.10, 20:03
      Zbyt akademickie i "koniunkturalne" nie są nagrodzone w Gdyni filmy,
      ale myślenie obrażonych na rozminięcie się werdyktu z gustami i
      swoimi ukochanymi warsztatowymi schemacikami krytyków. Na czym polega
      akademickość myślenia w wydaniu naszych snobowatych i skostniałych
      recenzorobów? Polega jak każde sztywne myślenie na hołdowaniu
      schematom i rutynie. Sporo w tych ocenach konserwatywnego
      resentymentu z powodu podważenia już jako tako ukształtowanej w
      rozumach hierarchii i słabo kontrolowanym snobiźmie (Kidawa stary i
      się skończył Falk - pierdoła, Sala - w modnym nurcie twórczego
      homoseksualizmu). Cóż - schemat mentalny zasadzający się na
      porównywaniu tego co "mnie się podoba" z "tym co jest" zawsze obnaża
      swoje marne warsztatowe podstawy. Dałoby się kilka zasad, którymi
      kierują się nasze sparaliżowane sobą krytyczne rozumki opisać. Oto
      zbiór kilku akademickich przesądów, którym hołdują nasi mądrale od
      kina:

      1.Film nie śmie mieć żadnego emocjonalnego naboju bo jest
      a)
      melodramatyczny
      b)sentymentalny
      c) schlebia gustom publiczności.
      Niestety emocje są tworzywem kina i polecałbym wyrobić sobie bardziej
      subtelne narzędzia pozwalające rozpoznać film żywy emocjonalnie od
      melodramatu. Inaczej trzeba by do kosza wrzucić takie "melodramaty"
      jak "Absolwent", "lot nad Kukułczym Gniazdem" , że o POTWORNYM z
      takiego punktu widzenia "Titanicu" nie wspomnę.
      Otwartość na styl który nam się PODOBA to żadna otwartość. Potrzeba
      "epoche" i trochę dystansu do własnych estetycznych przesądów. W
      głowie krytyka nie powinny się zamykać i otwierać szufladki.
      Nieskażona mądrowaniem percepcja dziecięca i ŻYCZLIWE nastawienie to
      podstawa krytycznego oglądu.

      2. Film musi być średnio zrozumiały i intelektualnie brzemienny od
      symbolicznych odwołań do historii, kultury i filozofii (wtedy jest
      szansa na popis "deszyfrowaniem znaków" okazja do pomądrzenia się
      znajomością Ingardena, Irzykowskiego i innych świętych teoretyków
      sztuki) Że film taki często jest nudny, brak mu dramatycznego nerwu,
      ciągnie się jak flaki z olejem nic nie dając w zamian - to z punktu
      widzenia wielu krytyków świadectwo "głębi"

      3. Dobrego filmu ni śmie zrobić twórca z poprzedniego pokolenia -
      jego styl MUSI być z założenia manieryczny, przestarzały,
      'nienowoczesny". Gdzie mają widzowie "nowoczesność" i nowatorstwo
      środków filmowych? "Właśnie tam" jak śpiewał Wojciech Waglewski.
      Przychodzą do kina, żeby przeżyć silne emocje mieć pretekst do
      jakiejś nie koniecznie "wymóżdżonej" refleksji, odnaleźć w bohaterach
      siebie samych. Liczy się szczerość, prawdziwość, ludzka wiarygodność
      aktorów i ważność tematu (dla widza) Skoki narracji, w bólach
      wypocone metafory zawsze balansują na krawędzi sztuczności a
      sztuczność i "wydumanie" to najgorszy wróg kina.

      4. Widz polski jest według naszej krytyki półidiotą, niezdolnym do
      percepcji czegokolwiek co wykracza poza "Killerów dwóch". Z regóły
      podobają mu się filmy "skandalicznie akademickie" Bez Jarmusha,
      Abbasa Kiarostamiegp i "o zgrozo!!!" Bergmana potrafi się obejść.
      Woli Allena od Gusa van Santa - krótko mówiąc wykazuje marną
      wrażliwość na "edukacyjną funkcję krytyki" co tę ostatnią - wyrażnie
      drażni.

      5. Krytysia polska przyjmuje bardzo płaskie i zewnętrzne kryteria
      nowoczesności sztuki filmowej. "Nowocześnie" jest kiedy przez
      pustynię lezie w nieskończoność dwóch kolesiów prowadzonych
      niekończącymi się jazdami ułożonymi na kilometrach szyn. I nie chodzi
      o to że to nieciekawe formalnie - chodzi o to, że to dobre w tym
      filmie i tylko w nim "nowoczesne". To samo statyczność i "pustka
      wewnętrzna" bohaterów w fimach Jarmusha - zaręczam w "Różyczce" by
      się ta estetyka nie sprawdziła. Pożądanie "nowoczesności" przypomina
      mi wśród polskich krytysiów - gombrowiczowską Młodziakównę z jej
      modernistyczną nerwicą natręctw i hasłem "łydka,dancing,
      kajak".Przypominam, że nic nie starzeje się tak szybko jak
      "nowoczesność" a wyraz fascynacji "nowoczesnością" stał się już tak
      akademicki i konserwatywny jak "wiek pary i elektryczności".Proponuję
      przyjęcie innej definicji nowoczesności. Nowoczesne jest to co
      porusza widza, daje mu do myślenia na temat świata, w którym żyje,
      albo pozwala mu zrozumieć związek tego co było z tym co jest. Może
      ktoś widząc nędzę i podłość systemu w "Różyczce" zrozumie fobie
      niektórych lustratorów? Nie podzieli. Po prostu zrozumie. Ostatnia
      uwaga na temat "nowoczesności" - "Pianista" Polańskiego. Krytyk
      Sobolewski powiesił w Cannes po pokazie na "Pianiście" wszystkie psy
      zatęchłej starzyzny i nienowoczesności. Trzy dni póżniej Złota Palma,
      potem Oscary i inne prestiżowe nagrody. Cóż za pouczająca wpadka.
      Nawiasem mówiąc jestem pewien, że te same filmy nagrodzone w San
      Sebastian, czy Karlowych Varach, tym samym krytysiom wydały by się
      "szalenie nowoczesne". Niestety - nowoczesność umarła i spoczywa w
      piramidzie Cheopsa. Filmy nie dzielą się na nowoczesne i
      nienowoczesne tylko na dające do myślenia i przeżywania i takie ,
      które są pod tymi względami jałowe.

      Cieszę się, że polska krytyka filmowa ma coraz mniejszy wpływ na
      kształtowanie opinii o filmach. Źle kierowała gustami widzów i
      decydentów. Jak ją uzdrowić? Polskim krytykom NIE WOLNO jeździć na
      festiwale do Wenecji, czytać opracowań dotyczących estetyki filmowej
      ani wogóle żadnych prac naukowych na temat filmów. Niestety zbyt
      często bibloteka myli im się z salą kinową. Mogliby to tylko ci,
      którzy nie zatracili instynktu bezpośredniego intuicyjnego odbioru
      komunikatu płynącego z ekranu. Otwórzcie się na oleodruki, makatki,
      sztuczne lilie - pomyślcie w swoim jakże często fałszywym poczuciu
      wyższości co znaczy ten z góry przez was zdefiniowany kicz. Może się
      okazać, że to świadomy zabieg estetyczny. Pamiętajcie - książki i
      pokazy ambitnych filmów na festiwalach to tylko pomoc -
      pomoc w odbiorze dzieła sztuki bardzo niedoskonała.Nauczcie się
      oceniać filmy w założonych przez ich twórców kategoriach gatunkowych
      i estetycznych a nie patrzeć na nich z góry jak na zramolałych
      niedouków. EPOCHE. Kto nie czuje i nie widzi "w naoczności
      postrzegania" - "wczyta" w film conajwyżej nonsens. Czytelnik odpada
      kiedy czyta mądrościową dysertację a nie rozpoznaje w niej filmu
      który widział, a o którym pisze snobujący się na maga intelektu
      krytyk. Na szczęście "krytyk skrobie (albo bełkoce do kamery) a
      karawana idzie dalej..."

      • Gość: esteban Re: Akademizm krytysiów IP: *.toya.net.pl 01.06.10, 01:08
        a może pani sama zacznie pisać o filmach?jak widać zapał jest,niesamowity wręcz;
        krytykanctwo niezbędne też...
        • katalizyna Re: Akademizm krytysiów 02.06.10, 13:56
          Znaleźć się wśród zarozumiałych snobów? Po co? nie cierpię
          przemądrzałych półgłówków.
    • antropoid Spalone Złote Lwy 31.05.10, 20:52
      Od lat nie ustają starania w przerabianiu tego festiwalu na jakieś dziwowisko.
      Obecnie wymyślono przeniesienie go na maj i "uroczystą" galę w namiocie z
      przećwiczonym aplauzem.
      Nic to, najważniejsze by twórcy robili swoje.
      • wredny.wielonickowiec Re: najważniejsze by twórcy robili swoje 01.06.10, 10:03
        Najważniejsze by twórcy zarobili swoje ;->
    • Gość: graal Spalone Złote Lwy IP: *.aster.pl 01.06.10, 00:04
      Nauczmy sie w koncu przyjmowac werdykty bez glupich dyskusji.W koncu w
      recenzjach i podsumowaniach prym wiedzie gust recenzetow li
      tylko.Matka Teresa...moim zdaniem:nudne ,teatralnie grane kino,wszak
      rezyser prosto z teatru,bez lekkosci z nabzdyczeniem dziwnej nie
      wiadomo po co konstrukcji.Czas panowie stworzyc festiwal recenzentow w
      dajmy na to...w Siedlcach i bedziecie spokojni.Wasza chec naprawy
      gustow juz zawadza o prosta pyche.
      • katalizyna Re: Spalone Złote Lwy 03.06.10, 22:32
        Boski pomysł. proponuję przy okazji warsztaty filmowe, gdzie każdy krytyk miałby szansę wypowiedzieć się jako twórca i pokazać filmowcom jak mają robić filmy. Wiedzą to duuuużo lepiej. Powstałe dzieła proponuję następnie hurtem skierować do rozpowszechniania na księżycu
    • Gość: esteban Spalone Złote Lwy spalone na maxa IP: *.toya.net.pl 01.06.10, 01:05
      Ludzie, na prawdę podobała wam się "Różyczka"?Trudno w to uwierzyć...
      • flat-ower Re: Spalone Złote Lwy spalone na maxa 01.06.10, 09:26
        No , całkiem serio podobała mi się "Różyczka". Uważam to za całkiem
        dobre kino, dużo lepsze od śmiecia wyświetllanego w tych wypasionych
        Multikinach, tych sekeli po sekalach, tych wygłupów kiedyś dobrych
        aktorów amerykańskich. No a panna Boczarska to naprawdę ładna
        panienka.... Całkiem serio - działając w stowarzyszeniu polonijnym
        we Francji widzę jaki jest głód takiego polskiego kina. Niestety
        Instytut Kultury ma kilka filmów z napisami fr a co chwila są
        głosy ,że już niebawem tylko będą dostępne filmy z napisami
        angielskimi ! A powinno być standardem wystawianie tych filmów po
        fr, ang, rus, niem, hiszp... W takiej Francji w każdym większym
        mieście jest kino off, zaopatrujące się poza wielkimi sieciami. A
        film "Katyń" Wajdy został zakupiony do dystrybucji we Francji przez
        spółeczkę rosyjską z Paryża, która najwiecej wysiłku włożyła w to by
        filmu nie puścić do kin..... Po długich negocjacjach udało się
        stowarzyszeniu uzyskać ten film na pokaz zamknięty ! Może więc tym
        się by zająć panowie krytycy/filmowcy ? Może by tak zacząć zarabiać
        kasę na kulturze? I przy okazji pokazać polskie kino?
        • Gość: esteban Re: Spalone Złote Lwy spalone na maxa IP: *.toya.net.pl 01.06.10, 11:05
          No tak ,jesli ktos lubi w kinie "ładne panienki" to faktycznie ,"Różyczkę"
          obejrzy z radością.Polecam zatem Polskie kino! Mamy fajne ładne panienki! Wow!!!!
      • katalizyna Re: Spalone Złote Lwy spalone na maxa 02.06.10, 13:49
        Trudno uwierzyć, że podobał się film oparty o tak ciekawą historię jak historia Jasienicy, dobrze wpisany w bardzo przejmujący i ważny kawałek polskiej historii??? Że scenariusz jest opowiedziany z dramatycznym nerwem, świetnie zagrany, dobrze sfilmowany i przejmujący? W to ŁATWO uwierzyć. Trudno byłoby uwierzyć gdyby nagrodę dostał paw. Ale nagrodę dostał dobrze zrobiony, profesjonalny i emocjonalnie gorący film, który bardzo spodobał się kinowym widzom. Jak to w Polsce najbardziej wydymają wargi reżyserzy na dorobku i filmowcy którzy go nie zrobili (wyjątkowo małostkowe i zawistne środowisko) A zatem - podobał się dobry film. Wszystko w porządku.
    • katalizyna Spalone Złote Lwy 27.06.10, 12:15
      "Spalona inwestycja promocyjna"? A jednak "Duża Moskwa". Kolejna krytyczna
      "kula w płot" Czemu krytyk filmowy nie zna się na kinie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka