Gość: WWW
IP: 212.244.184.*
26.07.04, 02:08
Kilka spraw. Dlaczego Grotowski utrudniał dostęp do swoich spektakli? Od
końca lat 60-tych ogłaszał on publicznie, że skończył z teatrem a więc i ze
spektaklami. Myślę, że krytykom trudno to zrozumieć i dobrze, że jeden z nich
dostrzegł głębsze powody rozstania z teatrem. Pojawia się jednak w artykule
zapis o odbiorcy:" Żeby pojąć istotę tego, co widzi, musiałby stać się
uczestnikiem". Nie sądzę aby ktokolwiek bez dłuższego praktykowania mógł
pojąć istotę tych prac. Pracowałem w jednym z podstawowych przedsięwzięć
Grotowskiego i wiem ile wysiłku kosztowało zejście do głębin. Później o kimś
takim Grotowski mawiał, że jest człowiekiem poznania. O jakim kościele więc
pisze autor, jeśli światopogląd uczestniczących w pracach nie był nigdy
brany pod uwagę. Grotowski nie formułował dogmatów.Starał się zawsze od nich
uciekać i to nie tylko w wypowiedziach publicznych ale i w rozmowach
osobistych.Widziałem AKCJĘ w Pontederze i nie zastanawialem się wtedy nad
tym, czy jest to spektakl czy nie. Byłem jej świadkiem . Oszem Grotowski w
okresie teatralnym mawiał o pracy aktora WIERZĘ LUB NIE. Natomiast opisując
te działania TRZEBA UŻYĆ innej metodologii. Odniesienia do rytuału też
niewiele mówią czytelnikowi.Mam nadzieję, że autor artykułu zgłębi dalej
jedną z tych tajemnic wobec których stajemy z pokorą i w milczeniu.Sam
zacytuję: "Nie wierzyłem stojąc nad brzegiem rzeki, która była szeroka i
rwista, że przejdę ten most, spleciony z cienkiej, kruchej trzciny powiązanej
łykiem. Szedłem lekko jak motyl i ciężko jak słoń, szedłem pewnie jak tancerz
i chwiejnie jak ślepiec. Nie wierzyłem, że przejdę ten most, i gdy stoję juz
na drugim brzegu, nie wierzę, że go przeszedłem" Leopold Staff- MOST