Gość: wuz
IP: *.telepac.pt
24.10.04, 20:07
Pan Pawłowski nigdy nie bierze pod uwagę, że to on może nie być świadomym
"najnowszych prądów w światowym teatrze".
Jego opis spektaklu Wooster Group doskonale to ukazuje. Pawłowski nie potrafi
się zgodzić na manipulację pamięcią jako przedmiotem. Chce "spoglądać
krytycznie", ale wyłącznie jako krytyk, lub w najlepszym przypadku jako
buntowniczy romantyk. To podejście podobne do młodych wyznawców Grotowskiego,
którzy byli tak oburzeni spektaklem. "Ale po co to?" "Co chcecie przez to
powiedzieć?". Co autor miał na myśli? Gombrowicza czytać, drodzy Państwo,
przydałoby się nieco poczucia humoru w tych waszych ponurych życiach. Odrobina
dystansu, i zaciekawienia INNYM rodzajem doświadczenia. Ale na to p. Pawłowski
już nie jest się w stanie zgodzić - bo to mu nie pasuje do "najnowszych
trendów", jakie zna.
Uważam spektakl Wooster Group za wspaniały przykład nowoczesnego języka
teatralnego, który podchodzi do "tradycji awangardy" w sposób nowatorski,
interesujący i wcale niegłupi. Wystarczy ich zobaczyć, posłuchać. A kiedy z
góry zakładamy, że to "przedrzeźnianie" Grotowskiego, powinniśmy zdawać sobie
sprawę ze swojej całkowitej stronniczości (ani ja, ani nikt z osób, które znam
i które widziały spektakl, nie powiedziałby, że to "przedrzeźnianie") i
trzymać się z daleka od pouczania innych, jak jest i jak powinno być.