sredni4
03.08.05, 17:03
03.08.2005
Wczoraj popisała się TV 4. Bohaterami audycji były niesłusznie aresztowane
osoby, które w areszcie spędziły co najmniej kilka miesięcy. Okoliczności
tych aresztowań były wręcz tragikomiczne - nic nowego, od dawna o podobnych
przypadkach piszę na łamach DYSYDENTA. Ważne jednak, że zostały
zaprezentowane publicznie. W audycji powiedziano też o czymś niezwykle
istotnym, o powszechnej praktyce polskich sądów polegającej na ferowaniu
wyroków, które odpowiadają okresowi czasu spędzonego przez oskarżonego w
areszcie. Chodzi oczywiście o przypadki „wątpliwych” aresztowań… Audycję
należy ocenić jako niezwykle cenną, choć dało się w niej zauważyć dwa istotne
przemilczenia. Przemilczenie pierwsze polegało na pominięciu masowego
charakteru tego zjawiska, w efekcie czego patologia stała się normą tzn.
mechanizmem politycznym do niszczenia ludzi. Nie chciałbym teraz tego tematu
rozwijać, ale mechanizm ten działa w sposób nieprzypadkowy. Drugie
przemilczenie jest po części efektem pierwszego - nie powiedziano o tym, że
jak do tej pory ani jeden prokurator, ani jeden sędzia nie stracił immunitetu
i nie poszedł do pierdla za ewidentne przestępstwo przeciwko wymiarowi
sprawiedliwości. ..
A teraz drugi temat - akty terroru w Londynie. Kiedy napisałem przed kilku
dniami, że mamy do czynienia z drugą fazą podpalenia Reichstagu kierowałem
się bardziej intuicją niż faktami. Teraz są i fakty, które wskazują, ze być
może chodzi o jeszcze większy blamaż służb specjalnych niż atak na WTC.
Złapany w Zambii „mózg” londyńskich zamachów Haroon Rashid Aswat okazał się
wieloletnim agentem MI-6 a komisarz londyńskiego metra, Robert Kiley jest
byłym szefem d/s operacji wywiadowczych CIA. Samym zamachom towarzyszyło tyle
dziwnych zbiegów okoliczności, że ….premier Tony Blair kategorycznie odmówił
powołania rządowej speckomisji do zbadania okoliczności ataku na Londyn.
Przebywający w Londynie Benjamin Netanyahu, były izraelski premier, został
ostrzeżony o zamachach i nie wziął udziału w konferencji, która miała się
odbyć w hotelu w pobliżu Liverpool Station. Wiadomość tę na przemian
potwierdzano i jej zaprzeczano, ale na koniec instrukcja z kancelarii
izraelskiego premiera zabroniła oficjelom jakichkolwiek wypowiedzi na ten
temat. Izraelici są w niemałym kłopocie - najprawdopodobniej w dobrej wierze
ostrzegli władze brytyjskie o możliwości ataku, nie wiedząc o tym, że
wyrządzają im w ten sposób niedźwiedzią przysługę...
Hasło dnia:
Jeśli nie wiesz kto, zapytaj - komu to służy?