dziedzicznacytadelafinansjery 06.11.05, 20:04 Dobrze, że jeszcze są tacy artyści... Bardzo jestem ciekaw tej płyty Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Lech Koczywąs Re: Kameralny powrót Kate Bush IP: *.chello.pl 06.11.05, 20:34 Cyt.:Ale już następny "Lionheart" nawet w niewielkim stopniu nie powtórzył tego wyniku. W połowie lat 80. wróżono jej koniec kariery. Koniec cyt. To chyba jakieś kretyństwo (autor tekstu jest TAKŻE temu winien)!!!! Niepowtarzalna, jedyna ARTYSTKA w debilnym świecie pop-kultury ma być mierzona za pomocą jakiś zupełnie idiotycznych kryteriów ilościowych. Nie można zanalizować ciekawej stylistyki Kate? Nie można napisać czegoś o dźwięku, słowie (tam są ciekawe konteksty litereckie!),obrazie? Dlaczego Kate Bush ustawia się na tej samej półce, na której stoją proszki do prania, szampony dla psów i kotów oraz płyny do mycia naczyń???!!! Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Kameralny powrót Kate Bush 07.11.05, 16:06 Popieram to, co napisałeś, to idiotyzm przystawiać artystkę, jaka jest Kate Bush do list przebojów i zestawień sprzedazy, to nie ta bajka... Lionheart uwielbiam, znam na pamięć i g... mnie obchodzi w ilu egzemplarzach sie sprzedała. Nowa płyte juz mam i wkrótce ją posmakuję, ale muszę mieć odpowiedni nastrój, taka muzyka nie nadaje się do przesłuchania na chybcika. Jakiekolwiek będę mieć wrażenia i tak będę kochać Kate :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: *** Re: Kameralny powrót Kate Bush IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 12:08 Spora trema, długie zwlekanie: popadnie w przesadzoną "nowoczesność" czy zniesmaczy archaizmem? Myślałam: konieczne okaże się słuchanie podlane mnóstwem sentymentu, on pomaga wiele wybaczyć. Do tego dodać umysł przeżarty połamanym bitem, elektroniką, jazzem w odcieniach nu etc. I jak z takim bagażem zabrać się do smakowania Kate? Już czuję się zadomowiona w większości dźwięków. Tam czas zatrzymuje się nie w poprzedniej epoce, ale w epoce pt. Kate Bush. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hound Of Dream Re: Kameralny powrót Kate Bush IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 18:16 Mimo niewzruszonego przekonania, że nie ma 'większej' Pani w muzyce od Kate Bush - muszę zgodzić się ze stwierdzeniem, że 'Lionheart' to jej najsłabsza płyta; nie chodzi mi bynajmniej o sukces komercyjny - po prostu jak się wydaje była zbytnio naciskana po sukcesie 'Kick Inside' w myśl zasady "kuj żelazo..." Najlepsze jej płyty to w moim odczuciu 'Dreaming' i 'Hounds of Love'. Mam nadzieję (jeszcze nie słuchałem), że 'Aerial' będzie/jest krokiem w tym kierunku co w/w moje ukochane płyty... Odpowiedz Link Zgłoś
mallina Re: Kameralny powrót Kate Bush 12.12.05, 16:30 Gość portalu: Hound Of Dream napisał(a): > Najlepsze jej płyty to w moim odczuciu 'Dreaming' i 'Hounds of Love' w moim rowniez, do tych najczesciej wracam jeszcze nie wiem czy do swoich ulubionych zalicze Aerial, ale muzycznie to najlepsza dla mnie niespodzianka w tym roku. bardzo sie ciesze z tej plyty! a zestawienia sprzedazy w przypadku Kate Bush wydaja mi sie niestosowne, to artystka, ktora nigdy nie miala misji dotarcia do mas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: duve KING OF THE MOUNTAIN IP: *.chomiczowka.net.pl 07.11.05, 19:47 KING OF THE MOUNTAIN, a nie jak napisal pan Sankowski "... of the Castle." Plyty sluchamy na okraglo od piatku z ogromna radoscia, ze Kate jest nadal wspaniala Odpowiedz Link Zgłoś
jan_telecki Re: KING OF THE MOUNTAIN 08.11.05, 10:46 mam te same obawy co *** 'king of the mountain' brzmi troche archaicznie... pewnie nie bedzie to lepsze od 'Dreaming' ani 'Hounds' ale i tak kupie. Odpowiedz Link Zgłoś
aktuel Re: KING OF THE MOUNTAIN 08.11.05, 12:58 No wlasnie czytam drukowaną wersje artykułu i wlasnie sie natknąłem na ten sam błąd KING OF THE MOUNTAIN :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barnitka Na okrągło.... IP: *.chello.pl 08.11.05, 17:43 Ja też na okrągło i w kółko bez przerwy Aerial słucham... mmmmmmmmmhmmmmmmmmmmmmm..... Odpowiedz Link Zgłoś
abrams Re: Kameralny powrót Kate Bush 10.11.05, 09:19 Przyznaję, że w pewnym momencie stacuiłem nadzieje, że Kasia cos jeszcze wyda. Parę razy były informacje, że juz, już i nic z tego nie wychodziło. Więc przede wszystkim ogromana radość, ze jest nowa płyta i to podwójna. A do kilku dni, gdy juz ją posiadam, radość słuchania. Na recenzję jeszcze za wcześnie, ale po pierwszym przesłuchaniu wrażenia jak najbardziej pozytywne - znajome klimaty i oczywiscie cudowny, niepowtarzalny głos. A ile dobrze pamietam jest jeszcze zapowiedź kolejnego albumu na 2006 - znakiem tego, przez te 12 lat powstało więcej nagrań. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ba[ Zakochana jestem! IP: *.riz.pl 11.11.05, 12:53 slucham i nie moge przestac... mialam wyjsc z domu, ale jeszcze nie... musze troche posluchac... genialna! po prostu genialna... warto bylo czekac te 12 lat... a kupilam sobie rownoczesnie Marysie Peszek i nawet nie mam ochoty zapuscic... ciagle tylko Kate... teksty, muzyka, nowe brzmienia... niekiedy lekko trip hopowa... poetycka... cudowna! Odpowiedz Link Zgłoś
muffin3 Re: Kameralny powrót Kate Bush 19.11.05, 16:16 Jak mozna od Kate Bush oczekiwac hitow,ONA tworzy sztuke !!! I ten jej ponadczasowy glos...ech Odpowiedz Link Zgłoś