Dodaj do ulubionych

Gdzie sie podziala...

IP: *.upc.chello.no 15.02.01, 00:16
...MUZYKA? Jeszcze wczoraj byla. Liczylam na to, ze ktos mi pomoze w odswiezeniu tekstu " Kolysanki na dobranoc" Winiarskich, ktora zyczy sobie moje dziecko przed zasnieciem. A tu niespodzianka....
Obserwuj wątek
    • Gość: Re: Gdzie sie podziala... IP: *.pl 15.02.01, 12:11
      Dział "Muzyka" jest działem wchodzącym w skład działu "Czas wolny". Maile z forum "Muzyka" zostały przeniesione do działu do "Czasu wolnego". Dla porządku forum podzieliliśmy na działy odpowiadające działom w portalu. Jeśli chce Pani żeby powstało jakieś forum muzyczne dotyczące konkretnego tematu prosimy przysłać propozycje a założymy takie forum w kategorii "Na życzenie".
    • Gość: Sarenka Re: Do nn, Do Ewy. IP: *.fnet.pl 08.08.01, 02:21
      Moze tatuś jest nieodpowiedzialnym pijakiem,który codziennie coś innego
      obiecuje a nigdy nie dotrzymuje słowa.Zawsze kręci,jest obszczany,śmierdzący,
      pijany.Czy z takim też warto się spotykać?Pozdrawiam.
      • Gość: Eva Re: Do nn, Do Ewy. IP: 10.1.12.* / 193.22.18.* 20.08.01, 10:41
        Skad wiesz? Nie, nie smierdzi (chyba ze po piciu). Wyglada na codzien w miare
        normalnie. To, ze jest alkoholikiem, zaswitalo mi dopiero po ok. roku po
        slubie. W okresie narzeczenstwa nosil tylko ciuchy designerow, przysylal
        kwiatki i prezenciki i byl jak przyslowiowy plaster. Niestety, kto sie na to
        nabierze (mlodosc, niedoswiadczenie) - ten pozniej cierpi. Choc czarno na
        bialym mam potwierdzenie fachowca o chorobie alkoholowej b. meza, ani sad
        rodzinny, ani inne instancje to w ogole do tej pory nie interesowalo. Bo
        przeciez zyje, pracuje itd. A ze pije - no to niech pije. Przeciez alkoholizm
        jest choroba swiatowa nr 1. Byloby dobrze, zeby sie ludzie wreszcie obudzili i
        zaczeli inaczej patrzec!
    • Gość: matka Re: matka-kat własnego dziecka IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.01, 13:48
      Wydaje mi się,że wina jest po obu stronach. Często rozwód jest zakończeniem
      wielu kłótni, wzajemnych złośliwości i innych nieprzyjemnych rzeczy. Człowiek
      jest tylko człowiekiem i takie emocje nastawiają go bardzo nieprzychylnie do
      sprawcy konfliktu. Nie stoję po stronie kobiet bo może to działać w obie
      strony. Myślę, że jednak rozmowa i załagodzenie konfliktu, lub choćby próba
      pozostania w neutralnych stosunkach z ex-współmałżonkiem (w tym wypadku z byłą
      żoną) mogą naprawdę dużo pomóc.
      Kobieta pragnie przede wszystkim dobra swojego dziecka (ma to w genach) i kiedy
      jej mąż staje się jej wrogiem w podświadomości staje się również wrogiem jej
      dziecka.
    • Gość: jaz Re: matka-kat własnego dziecka IP: 195.117.159.* 13.08.01, 09:25
      Czasem matka izoluje dzieci od ojca z żalu, że nie zrobił wszystkiego by być
      ojcem na codzień, a nie tylko od święta, że nie jest ojcem w zdrowiu i
      chorobie, a tylko ojcem od spacerów i prezentów na które matki nie stać....
      • Gość: ALETA Re: matka-kat ******to zaostro******ojciec -kat ****to też zaostro**** IP: 192.168.250.* / *.man.polbox.pl 07.09.01, 12:30
        Nienawiść w chwili rozstań jest obopólna. Argumentem przetargowym niestety w
        większości wypadków pozostają nasze dziatki. Jest to nasz błąd obopólny. W moim
        przypadku początkowa niechęć po rozstaniu do męża była spowodowana żalem,
        niechęcią oglądania, widzenia go. Był to krótki okres -minął. Natomiast ON
        wykorzystał ten okres jako argument w oczernianiu mnie nawet do ludzi
        postronnych. Pojawiał się w tym okresie nie po to by widzieć się z dziećmi i
        mieć jakiś wpływ na ich charaktery. Poruszał przy dzieciach tematy z naszych
        nieporozumień po to by doprowadzać mój stan psychiczny do rozstroju. Nie
        pojmował, że po chwilach gniewu, odrazy, żalu potrzebny jest czas na
        zapomnienie, złagodzenie niechęci. Gdyby jednak w swym zacietrzewieniu nie
        zapomniał o dzieciach byłby ich ojcem do dziś mimo, że osobno. Zapomniał o nich
        z wygodnictwa, braku poczucia odpowiedzialności za nie. Dziś dziatki to dorosłe
        osoby. Mówią, że nie mają żalu do mnie za chwilowy (pół roku) okres
        niekontaktowania się z ojcem. Wiedziałam w tamtym momencie -brak kontaktów z
        byłym mężem przynajmniej na jakiś czas da mi siły na samodzielne wychowanie
        dzieci. I tak było. Szkoda tylko jednak, że były w tym czasie zapomniał
        (przyzwyczaił się do tego, a może skorzystał z okazji by nie mieć kłopotów)o
        isnieniu dzieci.
        ***Dziś po latach moje wnioski to: matka nigdy katem dla dziecka nie będzie,
        ojciec chyba też zależy to jednak od tego czy nim się czuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka