Dodaj do ulubionych

"S. Lem jako Stalinista"

IP: *.arts.monash.edu.au 12.10.01, 03:19
"S. Lem jako Stalinista"
Autor: Gość portalu: KaganBek
Data: 05-10-2001 01:15
adres: *.arts.monash.edu.au

Przenioslem to na forum KULTURA. Moze to wywola jakis odzew wsrod polskiej inteligencji...
We shall see!

LK: Czy pamietacie, co Lem (albo Skalski) wypisywali za Stalina, a nawet i pozniej?

Archimed (Andrzej Nowicki): Ja pamietam! np 26 podróz Iona Tichego! Albo opowiadania typu:
Klient Pana Boga. Fajne kawalki. Tylko dlaczego potem totalnie ich sie wyparl? I czy weszly do jego
zbioru dziel wybranych?

LK: Szukac ze swieca. Ja pamietam jeszcze "Astronautow" (pieknie opisany swiat zjednoczony w
komunizmie), "Oblok Magellana" (polecam rozdzial "Komunisci" i fragment o orbitalnej stacji NATO),
a szczegolnie bardzo smakowity kasek, ktorgo Lem strzeze jak oka w glowie przed profanami, a
mianowicie "Imperializm na Marsie" (Zycie Literackie nr. 7 z lutego pamietnego roku 1953)....
To bylo tak dobre, ze zostalo nawet zauwazone w USA (red. nacz. "Imagination", pan Wilhelm
Hamling, napisal na ten temat caly wstepniak w wydaniu z 4 maja 1953 r., dzieki czemu Lem stal
sie od razu slynny na zachodzie, i forsa zaczela do niego plynac strumieniami).
Ale o tym, cicho sza, bo znow mnie zaczna obrzucac oblegami za atakowanie "samego Lema"...
Kagan-Bek czyli LK
ljkel2@netscape.net
Obserwuj wątek
    • Gość: Kaganov Czyzby inteligenci z tego forum nie slyszeli o Lemie? IP: *.arts.monash.edu.au 15.10.01, 07:42
      O dupie maryni to potrafia gadac, ale jak temat nieco trudniejszy, to ciisza...
      • Gość: beria Re: Czyzby inteligenci z tego forum nie slyszeli o Lemie? IP: 193.0.117.* 27.11.01, 17:49
        Chyba każdy miłośnik Lema WIE o jego wczesnych flirtach z komunizmem (np. ja
        czytałem Obłok Magellana i Astronautów). Ale potem napisał rzeczy tak
        antykomunistyczne (a nawet antysocjalistyczne) że można powiedzieć o jego
        rehabilitacji (za takowe uważam: Dialogi, Powrót z gwiazd, niektóre opowiadania
        np. to o Rybicji i Anielicji czy Kobyszczę)
        • Gość: Krrrra Re: Czyzby inteligenci z tego forum nie slyszeli o Lemie? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 03.12.01, 23:35
          Jasne, ze kazdy wie.Znaleźli sie odkrywcy....Radze na znak protestu nie czytac
          Lema w ogole.On na tym nic nie straci, a wy tak - wy, poza Beria, bo on tez
          wie. I czyta.Mann dlugo zastanawial sie czy wyjecgac z hitlerowskich Niemiec do
          USA. Wyjechal, bo mu...corka kazala. Jakos wszyscy o tym wiedza i wszyscy
          czytaja Manna i uwazaja go za genialnego pisarza.
        • Gość: Kagan Re: Czyzby inteligenci z tego forum nie slyszeli o Lemie? IP: *.vic.bigpond.net.au 02.01.02, 09:50
          Gość portalu: beria napisał(a):

          > Chyba każdy miłośnik Lema WIE o jego wczesnych flirtach z komunizmem (np. ja
          > czytałem Obłok Magellana i Astronautów). Ale potem napisał rzeczy tak
          > antykomunistyczne (a nawet antysocjalistyczne) że można powiedzieć o jego
          > rehabilitacji (za takowe uważam: Dialogi, Powrót z gwiazd, niektóre opowiadania
          > np. to o Rybicji i Anielicji czy Kobyszczę)

          A co powiesz na ten fragment z ksiazki, do ktorej sie Lem
          obecnie NIE przyznaje. Zobaczmy wiec, dlaczego?

          Stanisław Lem "Czas nieutracony" - tom II "Wśród umarłych"
          Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1957 str. 215-216
          Rozdział “Karol Włodzimierz Wilk”
          Wrzesien trzydziestego dziewiatego roku byl niezwykle piekny. W mglach litych
          jak pary krzepnacego metalu otwieraly sie swity na niebo bez chmur i ptakow,
          naciagane basowymi strunami bombowcow. W dlugich czerwonych wieczorach
          odpelzaly wstecz dzwona pocietych arrnii, a nocami trzepotaly u horyzontow
          luny. Odwr6t zlobil sobie liczne koryta w terenie podgorskim. Dniem i noca
          szosa bierzyniecka wyrzucala pospiesznie maszerujace kolumny, przemieszane z
          kuchniami, wozami wojskowymi i chlopskimi, armaty, podwody zawalone dobytkierm,
          oblepione cywilami auta i dorozki.. Rowy woko1 rniasteczka wypelnily lsniace
          samochody, porzucone z braku benzyny. Jakis czas ceny nerwowym oscylowaniem
          odzwierciedlaly tempo wedrowki, ale gdy zjawily sie niepociete banknoty
          piecsetzlotowe zgubione przez jakies uciekajace mininisterstwo, prowiant znikl,
          jakby go ziemia pochlonela. Ulice kipialy od uciekinier6w, w ciagu minut
          opracowujacych recepty zbawienia: marszruty na Rumunie, na Wegry, powr6t na
          zach6d lub dalsza wedrowke na wsch6d. Poszukiwano przewodnik6w na szlaki
          karpackie. Od si6dmego wrzesnia Wilk nie pracowal. Pan Glyga poszedl do wojska.
          Po dwu tygodniach wybral sie Karo1 do Bierzynca, zeby rozejrzec sie i
          zorientowac w sytuacji. Wracal do Nieczaw p6znym wieczorem, szosa wiodaca obok
          kosciola. Na wschodzzie sciana stal las, z ktorego, wychodzila na swiat
          ciemnosc. Na zachodzie palila sie niska purpura, poprzedzielana
          bliskimi.wierzbami,.czarnymi jak nie dopalone glownie na ognistym tle.

          Z kosciola plynela muzyka. Ktos gral na organach nieumiejetnie i nier6wno.
          Melodia rwala sie, miechy rzezily tracac dech. Karol mimo woli zwolnil kroku.
          Naprzeciw maszerowal zwarty oddzial wojska z glosnym spiewem. W ostatnich
          czasach byla to rzecz niezwykla. Glos organ6w topil sie w goracym ch6rze
          glosow, tylko jakas wysoka piszczalka przebijala sie'poprzez
          krzykliwe: "Maryska, moja Maryska, chodze ze mna spac do lozka!" Gdy Wilk
          zr6wnal sie z czolem kolumny, ktos zawolal z szeregu:
          - Hej, co, to za wies?
          Nie odpowiedzial od razu.
          - To hajdamaka! Bij cepa! - rozleglo sie w szeregach. Z boku nadchodzil oficer,
          w rzemieniach, w chropowatym helmie, wielki i ciemny na tle luny zachodu.
          - Spokoj! – krzyknal wydluzajac krok. – Polak? – spytal Karola.
          - Polak.

          Piesn buchnela z nowa sila. Szly ostatnie szeregi, nie tak rowne jak u czola.
          Spiewali bardzo glosno, tak ze nie wiadomo bylo czy graja jeszcze organy
          ksiedza Mazuly. Karol ruszyl dalej, prosto w czerwony zach6d, kt6ry dlugo nie
          gasnal, choc zapadla noc. Bielunska szkola podchorazych szla do Rumunii i
          p1onace wsi ukrainskie oswietlaly slady jej przemarszu.
          (Koniec fragmentu)
          Przeczytajmy jeszcze raz!
          "Bielunska szkola podchorazych szla do Rumunii i p1onace wsi ukrainskie
          oswietlaly slady jej przemarszu".
          Pytanie: czym zajmowali sie polscy podchorazacy we wrzesniu r. 1939?
          Odpowiedz: paleniem wsi ukrainskich.

          Jedyny komentarz, to chyba, ze:
          1. Nikt NIE kazal Lemowi pisac az takich paszkwili (por. np. Putrament).
          2. Gdyby to pisal jakis grafoman, to mozna by machnac reka. Ale to sie
          naprawde bardzo dobrze czyta, bo mlody Lem byl rzeczywiscie znakomitym
          stylista i jeszcze lepszym narratorem...
          Kagan
          02/01/2002

          • Gość: Kagan Re: Czyzby inteligenci z tego forum nie slyszeli o Lemie? IP: *.lib.monash.edu.au 25.01.02, 07:12
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Gość portalu: beria napisał(a):
            >
            > > Chyba każdy miłośnik Lema WIE o jego wczesnych flirtach z komunizmem (np.
            > ja
            > > czytałem Obłok Magellana i Astronautów). Ale potem napisał rzeczy tak
            > > antykomunistyczne (a nawet antysocjalistyczne) że można powiedzieć o jego
            > > rehabilitacji (za takowe uważam: Dialogi, Powrót z gwiazd, niektóre opowia
            > dania
            > > np. to o Rybicji i Anielicji czy Kobyszczę)
            >
            > A co powiesz na ten fragment z ksiazki, do ktorej sie Lem
            > obecnie NIE przyznaje. Zobaczmy wiec, dlaczego?
            >
            > Stanisław Lem "Czas nieutracony" - tom II "Wśród umarłych"
            > Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1957 str. 215-216
            > Rozdział “Karol Włodzimierz Wilk”
            > Wrzesien trzydziestego dziewiatego roku byl niezwykle piekny. W mglach litych
            > jak pary krzepnacego metalu otwieraly sie swity na niebo bez chmur i ptakow,
            > naciagane basowymi strunami bombowcow. W dlugich czerwonych wieczorach
            > odpelzaly wstecz dzwona pocietych arrnii, a nocami trzepotaly u horyzontow
            > luny. Odwr6t zlobil sobie liczne koryta w terenie podgorskim. Dniem i noca
            > szosa bierzyniecka wyrzucala pospiesznie maszerujace kolumny, przemieszane z
            > kuchniami, wozami wojskowymi i chlopskimi, armaty, podwody zawalone dobytkierm,
            >
            > oblepione cywilami auta i dorozki.. Rowy woko1 rniasteczka wypelnily lsniace
            > samochody, porzucone z braku benzyny. Jakis czas ceny nerwowym oscylowaniem
            > odzwierciedlaly tempo wedrowki, ale gdy zjawily sie niepociete banknoty
            > piecsetzlotowe zgubione przez jakies uciekajace mininisterstwo, prowiant znikl,
            >
            > jakby go ziemia pochlonela. Ulice kipialy od uciekinier6w, w ciagu minut
            > opracowujacych recepty zbawienia: marszruty na Rumunie, na Wegry, powr6t na
            > zach6d lub dalsza wedrowke na wsch6d. Poszukiwano przewodnik6w na szlaki
            > karpackie. Od si6dmego wrzesnia Wilk nie pracowal. Pan Glyga poszedl do wojska.
            >
            > Po dwu tygodniach wybral sie Karo1 do Bierzynca, zeby rozejrzec sie i
            > zorientowac w sytuacji. Wracal do Nieczaw p6znym wieczorem, szosa wiodaca obok
            > kosciola. Na wschodzzie sciana stal las, z ktorego, wychodzila na swiat
            > ciemnosc. Na zachodzie palila sie niska purpura, poprzedzielana
            > bliskimi.wierzbami,.czarnymi jak nie dopalone glownie na ognistym tle.
            >
            > Z kosciola plynela muzyka. Ktos gral na organach nieumiejetnie i nier6wno.
            > Melodia rwala sie, miechy rzezily tracac dech. Karol mimo woli zwolnil kroku.
            > Naprzeciw maszerowal zwarty oddzial wojska z glosnym spiewem. W ostatnich
            > czasach byla to rzecz niezwykla. Glos organ6w topil sie w goracym ch6rze
            > glosow, tylko jakas wysoka piszczalka przebijala sie'poprzez
            > krzykliwe: "Maryska, moja Maryska, chodze ze mna spac do lozka!" Gdy Wilk
            > zr6wnal sie z czolem kolumny, ktos zawolal z szeregu:
            > - Hej, co, to za wies?
            > Nie odpowiedzial od razu.
            > - To hajdamaka! Bij cepa! - rozleglo sie w szeregach. Z boku nadchodzil oficer,
            >
            > w rzemieniach, w chropowatym helmie, wielki i ciemny na tle luny zachodu.
            > - Spokoj! – krzyknal wydluzajac krok. – Polak? – spytal Karol
            > a.
            > - Polak.
            >
            > Piesn buchnela z nowa sila. Szly ostatnie szeregi, nie tak rowne jak u czola.
            > Spiewali bardzo glosno, tak ze nie wiadomo bylo czy graja jeszcze organy
            > ksiedza Mazuly. Karol ruszyl dalej, prosto w czerwony zach6d, kt6ry dlugo nie
            > gasnal, choc zapadla noc. Bielunska szkola podchorazych szla do Rumunii i
            > p1onace wsi ukrainskie oswietlaly slady jej przemarszu.
            > (Koniec fragmentu)
            > Przeczytajmy jeszcze raz!
            > "Bielunska szkola podchorazych szla do Rumunii i p1onace wsi ukrainskie
            > oswietlaly slady jej przemarszu".
            > Pytanie: czym zajmowali sie polscy podchorazacy we wrzesniu r. 1939?
            > Odpowiedz: paleniem wsi ukrainskich.
            >
            > Jedyny komentarz, to chyba, ze:
            > 1. Nikt NIE kazal Lemowi pisac az takich paszkwili (por. np. Putrament).
            > 2. Gdyby to pisal jakis grafoman, to mozna by machnac reka. Ale to sie
            > naprawde bardzo dobrze czyta, bo mlody Lem byl rzeczywiscie znakomitym
            > stylista i jeszcze lepszym narratorem...
            > Kagan
            > 02/01/2002
            >

            Kagan: jak to opublikowalem, to obroncom Lema przeszla ochota do dyskusji...
          • Gość: AU Re: Czyzby inteligenci z tego forum nie slyszeli IP: *.dialup.optusnet.com.au 28.11.02, 15:29
            Lem jest chujem,a ty Kazan Leniem.Okradasz Monasch University w Melbourne.Nie
            wygrasz wyborow tegoweekendowych.
            • Gość: Jan Fajny przymiotnik IP: *.hispeed.ch 29.11.02, 20:28
              Gość portalu: AU napisał(a):
              > Lem jest chujem,a ty Kazan Leniem.Okradasz Monasch University w Melbourne.Nie
              > wygrasz wyborow tegoweekendowych.

              Nie wdając się w meritum, chodzi o Kagana, a nie Kazana (Elię?), ale ten drobny
              błąd skompensowany jest wzbogaceniem języka - w słowniku języka polskiego
              pojawi się:

              tegoweekendowy (przym.) - dotyczący tego końca tygodnia (pierwsze użycie: "AU",
              28-11-2002 15:29)

              ;-)

              PS.
              Czy "Monasch" jest w Niemczech?
            • Gość: Kagan Re: Czyzby inteligenci z tego forum nie slyszeli IP: *.khi.is 01.12.02, 11:47
              Don't worry! Placi za mnie Mossad! ;)
        • Gość: wieslaw6 Re: Czyzby inteligenci z tego forum nie slyszeli o Lemie? IP: *.cm-upc.chello.se 07.02.02, 23:56
          Gość portalu: beria napisał(a):

          > Chyba każdy miłośnik Lema WIE o jego wczesnych flirtach z komunizmem (np. ja
          > czytałem Obłok Magellana i Astronautów). Ale potem napisał rzeczy tak
          > antykomunistyczne (a nawet antysocjalistyczne) że można powiedzieć o jego
          > rehabilitacji (za takowe uważam: Dialogi, Powrót z gwiazd, niektóre opowiadania

          Przyznam sie ze zaczalem czytac Lema wczesniej niz ktorykolwiek
          z dyskutantow, ze to Solaris zrobila na mnie najwiesze wrazenie
          ze fantastyka naukowa i jej filozoficzne aspeky mnie zawsze do Lema
          przyciagaly.. a ze ogolnie rzecz biorac (drodzy Panstwo) Lem tworzyl
          w okresie w ktorym aby byc wydawanym statki kosmiczne powinny miec
          czerwona gwiazde.. a fantazje o osiagnieciach nauki powinny dotyczyc
          tylko i wylacznie Akademi Nauk ZSRR. Nikt bowiem inny nie wchodzil
          w rachybe. Tak wiec wydaje mi sie ze co poniektorym odbija lekka
          schizofrenia - popolsku mowiac zajob i snopowiazalka we lbie.

          Juz widze jak by wydali Lema gdyby wynalazki byly amerykanskie a statki
          kosmiczne robione na "kosmodromie" w Szkocji. Luuuuuuudzie czy wam
          juz zupelnie odbilo?

          W.

          • Gość: Kagan Re: Czyzby inteligenci z tego forum nie slyszeli o Lemie? IP: *.lib.monash.edu.au 19.03.02, 06:05
            Gość portalu: wieslaw6 napisał(a):

            > Gość portalu: beria napisał(a):
            >
            Chyba każdy miłośnik Lema WIE o jego wczesnych flirtach z komunizmem (np.
            ja czytałem Obłok Magellana i Astronautów). Ale potem napisał rzeczy tak
            antykomunistyczne (a nawet antysocjalistyczne) że można powiedzieć o jego
            rehabilitacji (za takowe uważam: Dialogi, Powrót z gwiazd, niektóre opowiadania

            Przyznam sie ze zaczalem czytac Lema wczesniej niz ktorykolwiek
            z dyskutantow, ze to Solaris zrobila na mnie najwiesze wrazenie
            ze fantastyka naukowa i jej filozoficzne aspeky mnie zawsze do Lema
            przyciagaly.. a ze ogolnie rzecz biorac (drodzy Panstwo) Lem tworzyl
            w okresie w ktorym aby byc wydawanym statki kosmiczne powinny miec
            czerwona gwiazde..
            K: NIE musial w ogole publikowac w okresie stalinizmu!
            Czytales SEZAM (polecam Podroz 26)? Czy musial pisac te podroz,
            w ktorej lopatologicznie wrecz tlumaczy, ze USA jest "be"?
            Mogl przeciez leczyc ludzi (wtedy byl w Polsce dotkliwy brak lekarzy)...

            ... a fantazje o osiagnieciach nauki powinny dotyczyc
            tylko i wylacznie Akademi Nauk ZSRR. Nikt bowiem inny nie wchodzil
            w rachube. Tak wiec wydaje mi sie ze co poniektorym odbija lekka
            schizofrenia - popolsku mowiac zajob i snopowiazalka we lbie.
            K: Wtedy snopowiazalka to byl cud techniki...

            > Juz widze jak by wydali Lema gdyby wynalazki byly amerykanskie a statki
            > kosmiczne robione na "kosmodromie" w Szkocji. Luuuuuuudzie czy wam
            > juz zupelnie odbilo?
            K: Juz pisalem, ze Lem NIE musial pisac w latach stalinizmu i
            socrealizmu (1949-1956). Mogl wtedy leczyc chorych ludzi, skonczyl
            przeciez studia medyczne (Lwow, Krakow)...
    • Gość: basia Re: IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.02, 00:33
      i co?
      straszne
      wtedy wszyscy to robili
      a co powiesz o np. galczynskim
      nic
      ja go rozgrzeszylam i ciesze sie ze nie na tym mlodzi czytelnicy lema skupiaja
      sie najbardziej
      • Gość: Kagan Re: IP: *.vic.bigpond.net.au 03.01.02, 08:25
        Gość portalu: basia napisał(a):

        i co?
        straszne
        wtedy wszyscy to robili
        a co powiesz o np. galczynskim
        nic
        ja go rozgrzeszylam i ciesze sie ze nie na tym mlodzi czytelnicy lema
        skupiaja sie najbardziej

        K: Skupiaja sie w sensie "robia kupe",
        czy tez na "poprawnych" utworach Lema?
        (Sorry za zlosliwosc, ale NIE dokonczylas postu, wiec...)
        Kagan
        • Gość: basia Re: IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 01:35
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Gość portalu: basia napisał(a):
          >
          > >
          > K: Skupiaja sie w sensie "robia kupe",
          > czy tez na "poprawnych" utworach Lema?
          > (Sorry za zlosliwosc, ale NIE dokonczylas postu, wiec...)
          > Kagan

          ze go czytuja:)
          • Gość: Kagan Re: IP: *.arts.monash.edu.au 07.01.02, 06:20
            K: Skupiaja sie w sensie "robia kupe", czy tez na "poprawnych" utworach Lema?
            (Sorry za zlosliwosc, ale NIE dokonczylas postu, wiec...)
            Kagan

            ze go czytuja:)
            K: To mi przypomina prof. Stoff'a z Torunia. On tez udawal, ze Lem zaczal pisac w roku 1959 (Eden)...
            Kagan
            • Gość: Miedź Br Re: IP: 195.94.197.* 07.01.02, 20:54
              A pamietacie takie opowiadanie Lema z lat 50 o tym jak w Ameryce wynaleziono
              specjalną maszyne do oceniania postawy patriotycznej, której twórca został
              dzień po jej publicznej prezentacji za jakiś dowcip wypowiedziany po pijaku
              postawiony przed komisją ds. badania działalności antyamerykańskiej i skazany
              przez własną maszynę na 8 lat więzienia (maszyna przesłuchała go przedtem w
              sposób jako żywo przypominający procesy moskiewskie)... Nie chodzi o to że to
              (i inne temu podobne rzeczy) Lem napisał, tylko o to że w odróżnieniu od wielu
              innych nie rozliczył się nigdy w żadnej formie z tego etapu swego życia i
              twórczości, tylko konsekwentnie udaje, że go nie było. To rzeczywiście przykre,
              by nie rzec żałosne. PS. - a sprawa nie dotyczy tylko lat jego młodości, bo
              pochodzący z przełomu lat 60. i 70. "Pamiętnik znaleziony w wannie", sam
              kompletnie apolityczny, zawiera wstęp, z którego jednoznacznie wynika, że
              jeszczze wtedy Lem solidaryzował się z obozem radzieckim
              przeciw "Imperializmowi amerykańskiemu"...
              • Gość: Kagan Re: LEM IP: *.vic.bigpond.net.au 08.01.02, 12:55
                Gość portalu: Miedź Br napisał(a):

                A pamietacie takie opowiadanie Lema z lat 50
                (Cyba w zbiorze SEZAM)
                o tym jak w Ameryce wynaleziono specjalną maszyne do oceniania postawy
                patriotycznej, której twórca został dzień po jej publicznej prezentacji
                za jakiś dowcip wypowiedziany po pijaku postawiony przed komisją ds. badania
                działalności antyamerykańskiej i skazany przez własną maszynę na 8 lat
                więzienia (maszyna przesłuchała go przedtem w sposób jako żywo
                przypominający procesy moskiewskie)...
                K: Z drugiej strony podobne procesy byly wtedy tez i w USA.
                Stad np. Charlie Chaplin opuscil Hollywood...

                Nie chodzi o to że to (i inne temu podobne rzeczy) Lem napisał,
                tylko o to że w odróżnieniu od wielu innych nie rozliczył się nigdy w
                żadnej formie z tego etapu swego życia i twórczości, tylko konsekwentnie
                udaje, że go nie było. To rzeczywiście przykre, by nie rzec żałosne.
                K: Najgorzej, ze krytyka go tez kryje. Ja, za napisanie prawdy
                o Lemie, zostalem ukarany przez prof. Jazrebskiego (UJ)
                przetrzymywaniem mej rozprawy poprzez prawie rok, po ktorej
                napisal wstretna recenzje, zupelnie NIE na temat (bo NIE mial sie
                do czego przyczepic)...

                PS. - a sprawa nie dotyczy tylko lat jego młodości, bo pochodzący z
                przełomu lat 60. i 70. "Pamiętnik znaleziony w wannie", sam
                kompletnie apolityczny, zawiera wstęp, z którego jednoznacznie wynika, że
                jeszczze wtedy Lem solidaryzował się z obozem radzieckim
                przeciw "Imperializmowi amerykańskiemu"...
                K: Co mu pozniej NIE przeszkodzilo wziac forsy od CIA i wyjechac
                na poczatku lat 1980tych do Berlina Zach. i Wiednia...
                Kagan
                • Gość: wojtek Re: LEM IP: *.stacje.agora.pl 11.01.02, 21:21
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > Gość portalu: Miedź Br napisał(a):

                  > Nie chodzi o to że to (i inne temu podobne rzeczy) Lem
                  napisał,
                  > tylko o to że w odróżnieniu od wielu innych nie
                  rozliczył się nigdy w
                  > żadnej formie z tego etapu swego życia i twórczości,
                  tylko konsekwentnie
                  > udaje, że go nie było.

                  Bzdura kompletna. Musiałeś/aś nawet nie czytać rozmów
                  Beresia z Lemem.

                  > To rzeczywiście przykre, by nie
                  rzec żałosne.

                  ...że nieucy się wypowiadają w Internecie. Owszem.

                  > PS. - a sprawa nie dotyczy tylko lat jego młodości, bo
                  pochodzący z
                  > przełomu lat 60. i 70. "Pamiętnik znaleziony w wannie",

                  No tak. Nic dziwnego, że student który robi takie błędy,
                  ma kłopoty.

                  > K: Co mu pozniej NIE przeszkodzilo wziac forsy od CIA i
                  wyjechac

                  Wziąć forsy od CIA? A skąd takie wiadomości?



                  • Gość: Kagan Re: LEM a CIA IP: *.vic.bigpond.net.au 13.01.02, 13:05
                    Gość portalu: wojtek napisał(a):

                    > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: Miedź Br napisał(a):
                    >
                    > > Nie chodzi o to że to (i inne temu podobne rzeczy) Lem napisał,
                    > > tylko o to że w odróżnieniu od wielu innych nie
                    > > rozliczył się nigdy w żadnej formie z tego etapu swego życia
                    > > i twórczości, tylko konsekwentnie
                    > > udaje, że go nie było.
                    >
                    > Bzdura kompletna. Musiałeś/aś nawet nie czytać rozmów
                    > Beresia z Lemem.

                    K: 1. jaki byl naklad tych Rozmow, a jaki np. Astronautow
                    czy Obloku?
                    2. Lem udaje, ze wielku rzeczy NIE napisal, i wrecz falszuje historie
                    literatury, bo w jgo Dzielach Zebranych brak tegoz Obloku czy
                    Astronautow (poza pierwsza seria z lat 1970tych, dawno juz wyczerpana)...
                    3. Lem sam powiedzial, ze dobry badacz owadow bada zarowno
                    piekne motyle jak i np. pluskwy... A sie na mnie obrazil, ze
                    napisalem o jego tworczosci z lat socrealizmu...
                    I gdzie jego konsekwencja i uczciwosc?

                    > > To rzeczywiście przykre, by nie rzec żałosne.
                    >
                    > ...że nieucy się wypowiadają w Internecie. Owszem.
                    K: Jacy nieucy? To co, juz Lema krytykowac NIE wolno?
                    >
                    > > PS. - a sprawa nie dotyczy tylko lat jego młodości, bo
                    > pochodzący z przełomu lat 60. i 70. "Pamiętnik znaleziony w wannie",

                    > No tak. Nic dziwnego, że student który robi takie błędy,
                    > ma kłopoty.
                    K: Pamietnik mial wstep, ktory wyraznie dawal do zrozumnienia,
                    gdzie sie to dzialo. A gdzie jest obecnie siedziba NORAD?
                    W GORACH SKALISTYCH! Poczytaj reportaz w Skrzydlatej Polsce!
                    Toz to dokladny opis owego Pentagonu pod gorami...
                    I pisac to teraz, po ataku na ten Pentagon w stanie Virginia...
                    WSTYD!!!

                    K: Co mu pozniej NIE przeszkodzilo wziac forsy od CIA i wyjechac
                    na zachod (Berlin Zach., Wieden)...

                    Wziąć forsy od CIA? A skąd takie wiadomości?
                    K: Od Lema samego. Kto finansowal jego pobyt w Berlinie Zach.
                    i Wiedniu? Kto mu dal te stypendia, mimo iz Lem byl wtedy juz
                    czlekiem bardzo zamoznym? Sw. Mikolaj moze? Nie slyszales o programie
                    majacym na celu masowa emigracje w latach 1980 tworcow z PRLu?
                    (oczywiscie tylko tych z "nazwiskami", jak Lem).
                    Kagan - ljkel2@netscape.net
                    • Gość: Kagan No i co, panie Wojtek? IP: *.arts.monash.edu.au 14.01.02, 07:28
                    • Gość: wojtek Re: LEM a CIA IP: *.stacje.agora.pl 14.01.02, 21:59
                      Gość portalu: Kagan napisał(a):

                      > K: 1. jaki byl naklad tych Rozmow, a jaki np.
                      Astronautow
                      > czy Obloku?

                      Co to ma do rzeczy? Jeśli się chcesz wypowiadać na ten
                      temat, powinieneś znać tak podstawowe książki. To było
                      spore wydarzenie wydawnicze roku 1987. W zeszłym roku
                      ukazała się zaś kolejna książka wg formuły wywiad-rzeka,
                      w której Lem mówi o swoich socrealistycznych utworach.
                      Nikt niczego nie ukrywa - niektórzy po prostu mają braki
                      lekturowe.

                      > 2. Lem udaje, ze wielku rzeczy NIE napisal, i wrecz
                      falszuje historie
                      > literatury, bo w jgo Dzielach Zebranych brak tegoz
                      Obloku czy
                      > Astronautow

                      Niczego nie udaje. Przyznaje się do napisania tych
                      książek w licznych wywiadach. Nie zgadza się na ich
                      wznawianie i to jest jego święte prawo jako autora.

                      > piekne motyle jak i np. pluskwy... A sie na mnie
                      obrazil, ze
                      > napisalem o jego tworczosci z lat socrealizmu...
                      > I gdzie jego konsekwencja i uczciwosc?

                      Robisz tak kompromitujące błędy rzeczowe, że
                      najprawdopodobniej 'obrażono' się na Ciebie po prostu za
                      nierzetelność. Student, który (a) nie zna podstawowej
                      literatury przedmiotu, (b) robi kompromitujące błędy w
                      faktach i datach, nie zasługuje na zaliczenie. Do
                      biblioteki marsz i do zobaczenia na sesji poprawkowej.

                      > > ...że nieucy się wypowiadają w Internecie. Owszem.
                      > K: Jacy nieucy? To co, juz Lema krytykowac NIE wolno?

                      Wolno, ale trzeba do tego znać elementarne fakty, jak na
                      przykład...

                      > > pochodzący z przełomu lat 60. i 70. "Pamiętnik
                      znaleziony w wannie",
                      >
                      > > No tak. Nic dziwnego, że student który robi takie
                      błędy,
                      > > ma kłopoty.
                      > K: Pamietnik mial wstep, ktory wyraznie dawal do
                      zrozumnienia,

                      ...datę wydania książki, którą się krytykuje. 'Pamiętnik'
                      NIE pochodzi z przełomu lat 60. i 70., pomyliłeś się o
                      dekadę.

                      > Wziąć forsy od CIA? A skąd takie wiadomości?
                      > K: Od Lema samego.

                      Lem Ci powiedział, że pieniądze dała mu CIA? Och, a co
                      jeszcze takiego ciekawego Ci powiedział?

                      Kto mu dal te stypendia, mimo iz Lem byl
                      wtedy juz
                      > czlekiem bardzo zamoznym? Sw. Mikolaj moze?

                      Jasne. CIA. A nawet dwa i trzecie malutkie.
                      • Gość: KC Re: LEM a CIA IP: *.arts.monash.edu.au 17.01.02, 07:01
                        Gość portalu: wojtek napisał(a):

                        > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                        >
                        > > K: 1. jaki byl naklad tych Rozmow, a jaki np. Astronautow czy Obloku?
                        >
                        > Co to ma do rzeczy? Jeśli się chcesz wypowiadać na ten
                        > temat, powinieneś znać tak podstawowe książki. To było
                        > spore wydarzenie wydawnicze roku 1987. W zeszłym roku
                        > ukazała się zaś kolejna książka wg formuły wywiad-rzeka,
                        > w której Lem mówi o swoich socrealistycznych utworach.
                        > Nikt niczego nie ukrywa - niektórzy po prostu mają braki
                        > lekturowe.
                        K: Koles, ja te ksiazke Beresia czytalem daawno temu, i po raz drugi jak pisalem tzw. literature review.
                        Lem sie tlumaczy jak zwykle, ze cenzura... czekam wuec niecierpliwie na jej obiecana pelna edycje...
                        >
                        > > 2. Lem udaje, ze wielku rzeczy NIE napisal, i wrecz falszuje historie
                        > > literatury, bo w jgo Dzielach Zebranych brak tegoz Obloku czy Astronautow
                        >
                        > Niczego nie udaje. Przyznaje się do napisania tych
                        > książek w licznych wywiadach. Nie zgadza się na ich
                        > wznawianie i to jest jego święte prawo jako autora.
                        K: A wiec falszuje... Napisal te ksiazki lem, a nie kosmici...
                        Jak sie zdenerwuje, to je opublikuje na WWW... Ciekawe, czy Lem mi wtedy wytoczy proces, jak
                        Rottensteinerowi!

                        > ... piekne motyle jak i np. pluskwy... A sie na mnie
                        > obrazil, ze napisalem o jego tworczosci z lat socrealizmu...
                        > > I gdzie jego konsekwencja i uczciwosc?
                        >
                        > Robisz tak kompromitujące błędy rzeczowe, że
                        > najprawdopodobniej 'obrażono' się na Ciebie po prostu za
                        > nierzetelność. Student, który (a) nie zna podstawowej
                        > literatury przedmiotu, (b)
                        K: Jestem autorem najbardziej kompletnej bibliografii Lema. Napisz na
                        ljkel2@netscape.net, a ci ja wysle jako zalaczniki...

                        robi kompromitujące błędy w faktach i datach, nie zasługuje na zaliczenie. Do
                        > biblioteki marsz i do zobaczenia na sesji poprawkowej.
                        K: Wysle ci kopie mej pracy, i wtedy poprosze o podanie, gdzie te bledy popelnilem!

                        > > > ...że nieucy się wypowiadają w Internecie. Owszem.
                        > > K: Jacy nieucy? To co, juz Lema krytykowac NIE wolno?
                        >
                        > Wolno, ale trzeba do tego znać elementarne fakty, jak na
                        > przykład...

                        > > > pochodzący z przełomu lat 60. i 70. "Pamiętnik
                        > znaleziony w wannie",
                        K: To NIE ja!

                        > > > No tak. Nic dziwnego, że student który robi takie
                        > błędy, ma kłopoty.
                        K: Juz ci pisalem, ze NIE!

                        > > K: Pamietnik mial wstep, ktory wyraznie dawal do
                        > zrozumienia,
                        Przetlumacznony zostal ten wstep na obce jezyki (ang. np.)

                        ...datę wydania książki, którą się krytykuje. 'Pamiętnik'
                        > NIE pochodzi z przełomu lat 60. i 70., pomyliłeś się o
                        > dekadę.
                        K: juz ci pisalem, ze to NIE ja!
                        >
                        > > Wziąć forsy od CIA? A skąd takie wiadomości?
                        > > K: Od Lema samego.
                        >
                        > Lem Ci powiedział, że pieniądze dała mu CIA? Och, a co
                        > jeszcze takiego ciekawego Ci powiedział?
                        K: Wiele innych spraw....

                        K: Kto mu dal te stypendia, mimo iz Lem byl wtedy juz
                        > > czlekiem bardzo zamoznym? Sw. Mikolaj moze?
                        >
                        > Jasne. CIA. A nawet dwa i trzecie malutkie.
                        K: ???
                        • Gość: Kagan Re: LEM a CIA IP: *.lib.latrobe.edu.au 25.01.02, 02:38
                          K: 1. jaki byl naklad tych Rozmow, a jaki np. Astronautow czy Obloku?
                          W: Co to ma do rzeczy? Jeśli się chcesz wypowiadać na ten
                          temat, powinieneś znać tak podstawowe książki. To było
                          spore wydarzenie wydawnicze roku 1987.
                          K: Wiem, do Australii doszlo z opoznieniem, ale juz na pocz. lat 1990tych znalem
                          te ksiazke!

                          W: W zeszłym roku ukazała się zaś kolejna książka wg formuły wywiad-rzeka,
                          w której Lem mówi o swoich socrealistycznych utworach.
                          K: Tez ja mam. mowi niewiele i polprawdy. I wciaz NIE pozwala na wznowienie
                          Astronautow, Sezamu, Obloku czy Czasu... A to jest rodzaj CENZURY!

                          W: Nikt niczego nie ukrywa - niektórzy po prostu mają braki
                          lekturowe.
                          K: Na pewno nie ja. Ja jestem autorem najbardziej kompletnej bibliografii Lema!
                          Napisz do: Monash University, Slavic Studies, Dep. of Modern Languages
                          & Cultures, Clayton, VIC 3168 Australia po bezplatna kopie (powolaj sie na Forum
                          GW).

                          K: Koles, ja te ksiazke Beresia czytalem daawno temu, i po raz drugi jak pisalem
                          tzw. literature review. Lem sie tlumaczy jak zwykle, ze cenzura... czekam wiec
                          niecierpliwie na jej obiecana pelna edycje...

                          2. Lem udaje, ze wielu rzeczy NIE napisal, i wrecz falszuje historie
                          literatury, bo w jego Dzielach Zebranych brak tegoz Obloku czy Astronautow

                          W: Niczego nie udaje. Przyznaje się do napisania tych książek w licznych
                          wywiadach. Nie zgadza się na ich wznawianie i to jest jego święte prawo jako
                          autora.
                          K: czyzby? jakie "swiete prawo"? On jest przeciez AGNOSTYKIEM!

                          K: A wiec falszuje... Napisal te ksiazki Lem, a nie kosmici...
                          Jak sie zdenerwuje, to je opublikuje na WWW... Ciekawe, czy Lem mi wtedy wytoczy
                          proces, jak Rottensteinerowi!
                          (JUZ zaczalem publikowac - p. ponizej)...

                          K: ... piekne motyle jak i np. pluskwy... A sie na mnie obrazil, ze napisalem o
                          jego tworczosci z lat socrealizmu... I gdzie jego konsekwencja i uczciwosc?

                          W: Robisz tak kompromitujące błędy rzeczowe, że najprawdopodobniej 'obrażono'
                          się na Ciebie po prostu za nierzetelność. Student, który (a) nie zna podstawowej
                          literatury przedmiotu, (b)...
                          K: Jestem autorem najbardziej kompletnej bibliografii Lema. Napisz na
                          ljkel2@netscape.net, a ci ja wysle jako zalaczniki...
                          Czemu MILCZYSZ, "W"?

                          ... robi kompromitujące błędy w faktach i datach, nie zasługuje na zaliczenie.
                          Do biblioteki marsz i do zobaczenia na sesji poprawkowej.
                          K: Wysle ci kopie mej pracy, i wtedy poprosze o podanie, gdzie te bledy
                          popelnilem! napisz na powyzszy adres albo wyslij emajla!

                          ...że nieucy się wypowiadają w Internecie. Owszem.
                          K: Jacy nieucy? To co, juz Lema krytykowac NIE wolno?

                          W: Wolno, ale trzeba do tego znać elementarne fakty, jak na przykład...
                          pochodzący z przełomu lat 60. i 70. "Pamiętnik znaleziony w wannie",
                          K: To NIE ja!

                          W: No tak. Nic dziwnego, że student który robi takie błędy, ma kłopoty.
                          K: Juz ci pisalem, ze NIE! Pamietnik mial wstep, ktory wyraznie dawal do
                          zrozumienia o co chodzi (mianowicie PENTAGON). Przetlumacznony zostal ten wstep
                          na obce jezyki (ang. np.)
                          ...datę wydania książki, którą się krytykuje. 'Pamiętnik' NIE pochodzi z
                          przełomu lat 60. i 70., pomyliłeś się o dekadę.
                          K: juz ci pisalem, ze to NIE ja!

                          W: Wziąć forsy od CIA? A skąd takie wiadomości?
                          K: Od Lema samego.
                          W: Lem Ci powiedział, że pieniądze dała mu CIA? Och, a co jeszcze takiego
                          ciekawego Ci powiedział?
                          K: Wiele innych spraw....
                          A kto mu dal te stypendia, mimo iz Lem byl wtedy juz czlekiem bardzo zamoznym?
                          Sw. Mikolaj moze?
                          W: Jasne. CIA. A nawet dwa i trzecie malutkie.
                          K: ???
                          • Gość: Kagan Re: LEM a CIA IP: *.its.rmit.edu.au 29.01.02, 03:35
                            Mial jednak PK Dick racje, ze Lem byl zamieszny w dywersje ideologiczna.
                            tyle, ze po stronie USA...
                            • Gość: Lucyfer Re: LEM a CIA IP: *.arts.monash.edu.au 29.01.02, 10:07
                              Gość portalu: Kagan napisał(a):

                              > Mial jednak PK Dick racje, ze Lem byl zamieszny w dywersje ideologiczna.
                              > tyle, ze po stronie USA...

                              Sam go tam zwerbowalem, jak byl w Moskwie...
                              • Gość: Kagan Re: LEM a CIA IP: *.arts.monash.edu.au 01.02.02, 11:10
                                Gość portalu: Lucyfer napisał(a):

                                > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                                >
                                > > Mial jednak PK Dick racje, ze Lem byl zamieszny w dywersje ideologiczna.
                                > > tyle, ze po stronie USA...
                                >
                                > Sam go tam zwerbowalem, jak byl w Moskwie...
                                HA! HA! HA!
                                • Gość: LEM Re: LEM a CIA IP: *.vic.bigpond.net.au 02.02.02, 03:23
                                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                  > Gość portalu: Lucyfer napisał(a):
                                  >
                                  > > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                                  > >
                                  > > > Mial jednak PK Dick racje, ze Lem byl zamieszny w dywersje ideologicz
                                  > na.
                                  > > > tyle, ze po stronie USA...
                                  > >
                                  > > Sam go tam zwerbowalem, jak byl w Moskwie...
                                  > HA! HA! HA!

                                  • Gość: GO-LEM! Re: LEM a CIA IP: *.vic.bigpond.net.au 04.02.02, 16:33
                                    • Gość: GO! Re: LEM a CIA IP: *.vic.bigpond.net.au 02.04.02, 12:48
    • Gość: Miedź Br Re: IP: 10.10.99.* 15.01.02, 18:17
      Ad. Wojtek: 1) Fakt - "Pamiętnik" nie pochodzi (jak mylnie napisałem) z
      przełomu lat 60/70, tylko z roku 1961. Pozwalam sobie jednak zauważyć, że ta
      moja ewidentna pomyłka niewiele zmienia. Bo przecież chodziło mi o to (i wydaje
      mi się, że napisałem to jasno), że Lem (w odróżnieniu od wielu
      tzw. "pryszczatych") pisał proradzieckie bzdury nie tylko w latach
      stalinowskich, ale i później - a rok 1961 to nie są już lata stalinowskie.

      2) Wywiadu z Beresiem istotnie nie znam. Zakładam więc, że masz rację. Zarazem
      jednak podtrzymuję, że napisałem prawdę, pisząc, iż Lem udaje, że tego
      kompromitującego etapu w jego życiu nie było. Na jakiej podstawie? Ano choćby
      lektury jego oficjalnej strony internetowej. Gdy ją otworzyłem, dostrzegłem
      zaraz link "Lem a PRL". No tak - pomyślałem - teraz okaże się, żem błądził. To
      tu na pewno Lem się rozlicza. Tymczasem link ów zawiera listy, pisywane przez
      pisarza do różnego kalibru władz PRL, dotyczące jego potyczek z rzeczywistością
      realnego socjalizmu (trudności z przesłaniem funtów z Londynu do kraju etc.)
      Rzeczywiście to śmieszne, ale jeśli autor stalinowskich utworów do tego
      ogranicza szufladkę pt. "ja a PRL", to świadczy to o - użyjmy eufemizmu -
      pewnej niewrażliwości.

      Na tejże oficjalnej stronie można zapoznać się też z autobiografią Lema i z
      jego kalendarium. Rozczarujesz się, jeśli tam zajrzysz.

      Na tejże stronie można natomiast odnaleźć link do kilku wywiadów, m.in.
      z "Dekady Literackiej". I to jest jedyne na tej stronie miejsce, gdzie można
      znaleźć interesujące nas kwestie. Jednak w tym tekście Lem swoje ideologiczne
      zaangażowanie z lat 50. potrafi już przedstawić w sposób bardzo specyficzny.
      Okazuje się że komunistyczne przesłanie tych książek to była tylko... zasłona
      dymna.

      "Napisałem "Astronautów". Też niedobra książka. Ale jest w niej to, co Janek
      Błoński nazywał "łapaniem ustroju za fasadę". Partii nie ma, już nie ma; wojska
      nie ma, bo już cały świat jest komunistyczny" - mówi Lem. A dalej: "W 50-tym
      bodaj roku dałem "Iskrom" "Obłok Magellana", gdzie jeszcze bardziej złapałem za
      fasadę, zapuściwszy się najgłębiej w świetlaną przyszłość" Innymi słowy - Lem
      uciekał przed komunizmem za pomocą tworzenia propagandy komunistycznej. Toż to
      niemal słynny ketman, a co najmniej znana z "Rozmów z diabłem" Kołakowskiego
      metoda obrony przed szatanem poprzez jak najszybsze ulegnięcie mu...

      "Warunkiem wydania "Pamiętnika znalezionego w wannie" było to, że miałem
      napisać wstęp: że to jest Pentagon, Ameryka i Amerykanie. I ja ten wstęp
      napisałem" - mówi w "Dekadzie" Lem. "Nie czuje się Pan tym zawstydzony?" - pyta
      dziennikarka. "Nie, absolutnie nie. Bo tam nie było żadnych deklaracji. Nawet
      dodawało smaku całości, bo przedłużało perspektywę" - odpowiada autor. I znowu
      cisną się na usta słowa o... pewnej niewrażliwości. Tak różnej od tego, w jaki
      sposób do swej przeszłości odnieśli się chociażby przywoływany tu Kołakowski
      czy choćby Mrożek. A piszę to ze smutkiem - bom na Lemie wychowany, dotąd mogę
      wyrwany ze snu cytować całymi garściami "Cyberiadę".

      3) Reasumując - zbytnio zagalopowałem się twierdząc, że Lem "nie rozliczył się
      nigdy w żadnej formie z tego etapu swego życia i twórczości". Błędne z mojej
      strony były wielkie kwantyfikatory - słowa "nigdy" i "w żadnej formie". Ale
      właśnie forma, w której Lem to uczynił, uprawnia moim zdaniem zarówno moje
      stwierdzenie, iż Lem "konsekwentnie udaje, że (tego okresu - MB) nie było", jak
      i stwierdzenie, że jest to "rzeczywiście przykre, by nie rzec żałosne".
      • Gość: wojtek Re: Dzisiejsza studenteria IP: *.stacje.agora.pl 15.01.02, 23:31
        Gość portalu: Miedź Br napisał(a):

        > przełomu lat 60/70, tylko z roku 1961. Pozwalam sobie
        jednak zauważyć, że ta
        > moja ewidentna pomyłka niewiele zmienia.

        Świadczy o Twoim ogólnym przygotowaniu do tematu.

        > mi się, że napisałem to jasno), że Lem (w odróżnieniu
        od wielu
        > tzw. "pryszczatych") pisał proradzieckie bzdury nie
        tylko w latach
        > stalinowskich, ale i później - a rok 1961 to nie są już
        lata stalinowskie.

        Nie widzę nic bzdurnego w 'Pamiętniku'.

        > 2) Wywiadu z Beresiem istotnie nie znam.

        I próbowałeś pisać rozprawę o Lemie? Napisałeś: �Ja, za
        napisanie prawdy o Lemie, zostalem ukarany przez prof.
        Jazrebskiego (UJ) przetrzymywaniem mej rozprawy poprzez
        prawie rok, po ktorej napisal wstretna recenzje, upelnie
        NIE na temat (bo NIE mial sie do czego przyczepic)...�

        Nie miał się do czego przyczepić, hę? Jeśli robiłeś tam
        takie byki, jak teraz z datą publikacji �Pamiętnika� i
        jeśli zademonstrowałeś tam swoją nieznajomość literatury
        przedmiotu, to cud, że w ogóle mu się chciało to czytać i
        recenzować.

        Ładnych się doczekaliśmy studentów, nie ma co. Z takimi
        brakami lekturowymi pisać 'rozprawę'? Na miejscu
        Jarzębskiego taką rozprawę wyrzuciłbym do kosza a
        studentowi kazał wrócić _po_ przeczytaniu Beresia i
        Fijałkowskiego. Mon cher ami, nie jesteś żadną 'ofiarą
        prześladowań za poglądy', tylko nieprzygotowanym
        studentem.

        > jednak podtrzymuję, że napisałem prawdę, pisząc, iż Lem
        udaje, że tego
        > kompromitującego etapu w jego życiu nie było. Na jakiej
        podstawie? Ano choćby
        > lektury jego oficjalnej strony internetowej.

        I rozumiem, że tylko tak przygotowywałeś się do swojej
        'rozprawy'? Nie zapoznałeś się z żadną monografią
        przedmiotu, nie przeczytałeś żadnej z trzech książek typu
        'wywiad rzeka' (tą trzecią ostatecznie mogę Ci wybaczyć,
        bo wyszła tylko po angielsku - to wywiad Petera
        Swirskiego, 'Stanislaw Lem Reader'; ale Beresia i
        Fijałkowskiego nie). Studenci, psiakrew. Stronę w
        internecie obejrzą i 'rozprawę' zaraz z tego piszą.

        > zaraz link "Lem a PRL". No tak - pomyślałem - teraz
        okaże się, żem błądził. To
        > tu na pewno Lem się rozlicza.

        A rozlicza się gdzie indziej. I to już Twoja wina, panie
        kolego, że nie wiesz, gdzie. Autor 'rozprawy' powinien
        wiedzieć, jeśli chce ją pokazywać takim lemoznawcom, jak
        Jerzy Jarzębski. Napisałeś tu na forum:

        �Lem udaje, ze wielku rzeczy NIE napisal, i wrecz
        falszuje historie literatury,�

        �Lem (...) konsekwentnie udaje, że [tego etapu] nie
        było.�

        A to po prostu kłamstwa. To, że czegoś nie wznawia w
        dziełach wybranych, to jego święte prawo. To, że czegoś
        nie umieszcza na stronie WWW - również (tam nie ma wielu
        rzeczy, także całkowicie apolitycznych). O 'udawaniu'
        można by najwyżej mówić, gdyby odmawiał poruszania tych
        tematów w wywiadach. A nie odmawia. O czym byś wiedział,
        gdybyś wykonał elementarną kwerendę biblioteczną.

        > Okazuje się że komunistyczne przesłanie tych książek to
        była tylko... zasłona
        > dymna.

        Bo tak właśnie jest. W 'Astronautach' teoretycznie jest
        komunizm, ale nie ma partii i nikt do nikogo się nie
        zwraca ani per 'wy', ani per 'towarzyszu'. Lemowi na
        łamach 'Nowej Kultury' wytknięto wtedy w recenzji, że
        jego książka 'nie ma nic wspólnego z marksizmem'.
        Słusznie zresztą, bo rzeczywiście nie ma - poza fasadą.

        > właśnie forma, w której Lem to uczynił, uprawnia moim
        zdaniem zarówno moje
        > stwierdzenie, iż Lem "konsekwentnie udaje, że (tego
        okresu - MB) nie było", jak

        Niezbyt konsekwentnie, skoro mówi o tym w wywiadach.
        Gdzie tu konsekwencja?

        > i stwierdzenie, że jest to "rzeczywiście przykre, by
        nie rzec żałosne".

        Przykre i żałosne jest to, że doczekaliśmy się studentów
        piszących 'rozprawy' o literaturze na podstawie
        obejrzenia jednej strony w Internecie. Bez przeczytania
        podstawowych książek na dany temat. Mam nadzieję, że tych
        studiów nie skończysz, bo dawanie takim ludziom
        magisteriów już nie byłoby przykre ani żałosne, tylko
        przerażające.
        • Gość: Miedź Br Re: Dzisiejsza studenteria IP: 10.10.99.* 16.01.02, 11:44
          Zwróć uwagę, że polemizujesz ze mną, łącząc w jedno to, co istotnie napisałem
          ja, i to, co napisał ktoś inny - Kagan. Sugeruję trochę koncentracji, bo Twoje
          uwagi, adresowane do mnie, w większości w związku z tym nie do mnie się
          odnoszą, tylko do Kagana. To uwaga formalna nr.1. Uwaga formalna nr. 2 - nie
          będę polemizował z tymi Twoimi twierdzeniami, których jedyną treścią jest
          (dziwna dla mnie skądinąd) agresja.

          Odpowiadając na te Twoje twierdzenia, które odnoszą się do mnie, a nie do
          Kagana, to:

          1) "proradziecką bzdurą" nazwałem nie zasadniczą treść "Pamiętnika", tylko
          wstęp do niego (o złej Ameryce, Pentagonie itd). Wydaje mi się, że napisałem to
          jasno. Jeśli mimo to piszesz to, co piszesz, czyli że w "Pamiętniku" nie ma
          bzdur, to jedno z dwojga: albo zacietrzewiasz się w polemice do tego stopnia,
          że udajesz, iż tego co napisałem nie zrozumiałeś, albo też dajesz wyraz
          przekonaniu, że proradzieckich bzdur nie ma właśnie we wstępie do "Pamiętnika".
          Jeśli to drugie, to bądź szczery - nie pisz, że Lem się rozliczył z uprawiania
          komunistycznej propagandy, tylko, iż uprawiając tę propagandę miał Twoim
          zdaniem rację.

          2) Jak rozumiem uważasz za prawdziwe twierdzenia Lema, że komunizm
          w "Astronautach" i "Obłoku Magellana" to zasłona dymna. Dziwna to zasłona.
          Proponuję ponowną lekturę choćby rozdziału "Obłoku" pt. "Komuniści". Albo tego
          o znalezionym w przestrzenia wraku zbrodniczej amerykańskiej stacji kosmicznej.
          A co powiesz o zrekonstruowanej przez odkrywców (w "Astronautach") przeszłości
          Wenus - imperializm jako najwyższe i ostatnie stadium kapitalizmu (nie czepiaj
          się, proszę, że tych słów dosłownie tam nie ma - bo taki jest przecież sens
          końcówki tej książki). Partia komunistyczna nie występuje też w "Zagubionej
          przeszłości" - zapewne znasz ten pierwszy tom kosmicznej trylogii Borunia i
          Trepki. Ale chyba nie będziesz utrzymywał, że tam nie ma ideologii
          komunistycznej, albo że jest ona zasłoną? O tym, że ideologia komunistyczna
          jest integralną częścią "Obłoku" i "Astronautów" (co skądinąd jest oczywiste)
          świadczy zresztą również i fakt, że Lem tych książek nie wznawia - gdyby była
          to tylko zasłona, to pewnie byłoby łatwo ją z owych dzieł usunąć...

          3) Oczywiście, że Lem ma prawo nie umieszczać na swojej stronie internetowej
          czegokolwiek. A ja mam prawo uważać, że jeśli kiedyś napisało się - choćby -
          wspomniany "Obłok", "Astronautów" i wstęp do "Pamiętnika", a potem na swojej
          oficjalnej stronie umieszcza się link pt. "Lem a PRL", gdzie znajduje się
          jedynie groteskowe liściki do władz nt. absurdów życia w komunizmie, to jest
          to - jak określiłem wyżej - przejaw pewnej niewrażliwości. A ktoś bardziej
          skłonny do radykalnych ocen niż ja użyłby tu zapewne słowa hipokryzja.
          • Gość: wojtek Re: Dzisiejsza studenteria IP: *.gazeta.pl 16.01.02, 22:02
            Gość portalu: Miedź Br napisał(a):

            > 1) "proradziecką bzdurą" nazwałem nie zasadniczą treść "Pamiętnika", tylko
            > wstęp do niego (o złej Ameryce, Pentagonie itd). Wydaje mi się, że napisałem to
            > > jasno. Jeśli mimo to piszesz to, co piszesz, czyli że w "Pamiętniku" nie ma
            > bzdur, to jedno z dwojga: albo zacietrzewiasz się w polemice do tego stopnia,
            > że udajesz, iż tego co napisałem nie zrozumiałeś, albo też dajesz wyraz
            > przekonaniu, że proradzieckich bzdur nie ma właśnie we wstępie do "Pamiętnika".

            Nie ma. Tam przecież nie ma zdania typu 'niech żyje ZSRR', tylko kpina z USA. Nie
            uważam, że każda kpina z USA jest automatycznie 'radziecką propagandą'. Ten wstęp
            musiał się tam znaleźć jako warunek publikacji książki. Uważam, że była to cena
            warta zapłacenia za jej druk.

            > 2) Jak rozumiem uważasz za prawdziwe twierdzenia Lema, że komunizm
            > w "Astronautach" i "Obłoku Magellana" to zasłona dymna. Dziwna to zasłona.
            > Proponuję ponowną lekturę choćby rozdziału "Obłoku" pt. "Komuniści".

            Czytałem go bardzo niedawno. A Ty - mam wrażenie - znasz z niego tylko tytuł. Co
            tam jest za propaganda?

            > Albo tego
            > o znalezionym w przestrzenia wraku zbrodniczej amerykańskiej stacji kosmicznej.

            Właśnie to mam na myśli mówiąc o 'fasadzie'. To relikt z przeszłości, którą
            ludzkość odrzuciła. Jasne, że Lem nie mógł zrobić radzieckiej stacji bojowej i
            musiała być amerykańska.

            > komunistycznej, albo że jest ona zasłoną? O tym, że ideologia komunistyczna
            > jest integralną częścią "Obłoku" i "Astronautów" (co skądinąd jest oczywiste)

            Moim zdaniem, nie jest. Łatwo ją wyciąć z utworu, zostawiając tylko bajki o
            świetlanej przyszłości w stylu Van Vogta czy Asimowa. To zresztą zarzucano mu w
            latach 50.

            > świadczy zresztą również i fakt, że Lem tych książek nie wznawia - gdyby była
            > to tylko zasłona, to pewnie byłoby łatwo ją z owych dzieł usunąć...

            I wtedy, oczywiście, czepiano by się Lema za fałszowanie jego dzieł, no nie?

            > to - jak określiłem wyżej - przejaw pewnej niewrażliwości. A ktoś bardziej
            > skłonny do radykalnych ocen niż ja użyłby tu zapewne słowa hipokryzja.

            No to sobie używaj. Po to w końcu jest Internet, żeby każdy mógł sobie napisać
            tekst typu 'jak ja nienawidzę tego okropnego Lema'.


            • Gość: KC Re: Dzisiejsza studenteria IP: *.arts.monash.edu.au 17.01.02, 06:51
              Gość portalu: wojtek napisał(a):

              > Gość portalu: Miedź Br napisał(a):
              >
              > > 1) "proradziecką bzdurą" nazwałem nie zasadniczą treść "Pamiętnika", tylko
              > > wstęp do niego (o złej Ameryce, Pentagonie itd). Wydaje mi się, że napisał em to
              > > > jasno. Jeśli mimo to piszesz to, co piszesz, czyli że w "Pamiętniku" nie ma
              > > bzdur, to jedno z dwojga: albo zacietrzewiasz się w polemice do tego stopnia,
              > > że udajesz, iż tego co napisałem nie zrozumiałeś, albo też dajesz wyraz
              > > przekonaniu, że proradzieckich bzdur nie ma właśnie we wstępie do "Pamiętnika".
              >
              > Nie ma. Tam przecież nie ma zdania typu 'niech żyje ZSRR', tylko kpina z USA. Nie
              > uważam, że każda kpina z USA jest automatycznie 'radziecką propagandą'. Ten wstęp
              > musiał się tam znaleźć jako warunek publikacji książki. Uważam, że była to cena
              > warta zapłacenia za jej druk.
              KC: Jak juz pisalem, ta tajna kwatera z "Pamietnika znalezionego w wannie" opisuje wyraznie
              degeneracje systemu liberalno-kalptalistycznego, a nie tzw. komunistycznego. Przeciez tam sa
              nawet kapelani wojskowi. A zreszta, ten wstep byl tez przetlumaczony na angielski (wl. amerykanski).
              Dla mnie to jest Pentagon, to NIE ulega watpliwosci, bo kogo innego by bylo stac na taka podziemna
              kwatere oprocz USA, Rsji i moze Chin. Ale zwyczaje w tej podziemnej kwaterze sa wyraznie zachodnie, a
              nie wschodnie..Zauzwaz tez, ze ten Pentagon pod Wszyngtonem tez sie nie potrafil
              obronic! Bezbronne ministerstwo obrony! to juz NIE Lem, a raczej Mrozek...

              > > 2) Jak rozumiem uważasz za prawdziwe twierdzenia Lema, że komunizm
              > > w "Astronautach" i "Obłoku Magellana" to zasłona dymna. Dziwna to zasłona.
              >
              > > Proponuję ponowną lekturę choćby rozdziału "Obłoku" pt. "Komuniści".
              K: To najgorszy rozdzial. I ci "experci' co pala paierosy w statku kosmicznym w daekiej przyszlosci, aby
              stwierdzic, czy nie ma jakiegos niebezpiecznego rezonansu. A wystarczyloby uzyc np. opilkow metalu czy
              proszku grafitowego. A zeszta w tak dalekiej przyszlosci beda na pweno dostepne znacznie ;lepsze
              metody diagnozy niz posypywanie pylkiem (np. podczerwone promienie, utradzwieki, rezonans
              magnetyczny itp.). A to palenie papierosow w statku kosmicznym.... i to napisal byl mlody absolwent
              medycyny! Cos mi sie wydaje, ze Lem jednak skorzystal z zamieszania powojennego, i kupil sobie wpisy
              do indeksu od woznego we Lwowskim Instytucie Medycznym... to by tlumaczylo, czemu bal sie az tak
              rozpoczac prace jako lekarz...

              > Czytałem go bardzo niedawno. A Ty - mam wrażenie - znasz z niego tylko tytuł. Co
              > tam jest za propaganda?

              K: Sam tytul!

              > > Albo tego o znalezionym w przestrzenia wraku zbrodniczej amerykańskiej stacji kosmicznej.
              K: Z martwym kapelanem!

              > Właśnie to mam na myśli mówiąc o 'fasadzie'. To relikt z przeszłości, którą
              > ludzkość odrzuciła. Jasne, że Lem nie mógł zrobić radzieckiej stacji bojowej i
              > musiała być amerykańska.
              K: Na radzieckiej bylby conajwyzej oficer "prop-agit", a nie kapelan!


              > > komunistycznej, albo że jest ona zasłoną? O tym, że ideologia komunistyczna
              > > jest integralną częścią "Obłoku" i "Astronautów" (co skądinąd jest oczywiste)
              K: Poczytaj w nich o tzw. osiagnieciach komunizmu!
              Astrnonauci wlasnie kontrastuja komunistyczna Ziemie z kapitalistycznym Wenus!
              Zgoda, ultralewica atakowala Lema, ze na Wenus powinna byc kompartia. Ale przeciez to byl bardzo
              prymitywny marksizm, bo kompartia byla, i to silna, np. w Niemczech, a srogo przegrala z Hitlerem...
              Ja czytalem artykul Stoffa, a ty?


              > Moim zdaniem, nie jest. Łatwo ją wyciąć z utworu, zostawiając tylko bajki o
              > świetlanej przyszłości w stylu Van Vogta czy Asimowa. To zresztą zarzucano mu w
              > latach 50.
              K: NIE! W ten sposob mozna zrobic z "Krzyzakow" romans, wycinajac wiekszosc scen wojennych...
              to NIE jest rozszadny argument, bo np, wycinajac mozna z "Hamleta" zrobic opowiesc o duchach, czy z
              "Iliady" przewodnik po Morzu Srodziemnym...

              > > świadczy zresztą również i fakt, że Lem tych książek nie wznawia - gdyby była
              > > to tylko zasłona, to pewnie byłoby łatwo ją z owych dzieł usunąć...
              K: Lem to wlasnie napisal we wstepie do ostaniego wydania "Astronautow"! WYRAZNIE POWIEDZIAL, ZE
              MUSIALBY TE KSIAZKE NAPISAC CALKIEM OD NOWA, TAK TA IDEOLOGIA BOLSZEWICKA BYLA W
              NIA WPASOWANA!
              > I wtedy, oczywiście, czepiano by się Lema za fałszowanie jego dzieł, no nie?
              K: Nie, Uminski to robil nalogowo, i nikt sie go NIE czepial za te ciagle poprawki...

              > > to - jak określiłem wyżej - przejaw pewnej niewrażliwości. A ktoś bardziej
              > > skłonny do radykalnych ocen niż ja użyłby tu zapewne słowa hipokryzja.

              > No to sobie używaj. Po to w końcu jest Internet, żeby każdy mógł sobie napisać
              > tekst typu 'jak ja nienawidzę tego okropnego Lema'.
              K: Faktem jest, ze Lemowi odbilo, jak sie skonczyl okres jego najlepszej tworczosci (1959, czyli EDEN
              do 1968 czyli GLOS PANA). A po Fiasku to juz byl koniec lema, jako artysty, i, niestety, poczatek innego,
              malostkowego Lema, co sie wymadrza nawet na tematy, o ktorych NIE ma zielonego pojecia (np.
              informatyka, mimo ze w zyciu jednego programu komputerowego NIE popelnil, bo NIE w iedzial jak sie
              do tego zabrac...!)

              p.s. sluze kopia (niestety tylko w formacie WordPerfect 5.1, ale latwo ja skonwertowac do Word)
              mojej pracy na stopien PhD (Monash University) z Lema tudziez kilkusetsronicowej bibliografii prac
              Lema i o Lemie (gl. jezyki polski, angielski i niemeicki). Razem nie duzo, ok. 5MB, bo to ponad 99% text...
              Alter ego Kagana
              p.s.II. Sluze tez recenzja mej pracy...
              Prosze pisac na ljkel2@netscape.net
              (You know who...)
        • Gość: Kagan Re: Dzisiejsza studenteria IP: *.arts.monash.edu.au 24.01.02, 08:28
          Gość portalu: wojtek napisał(a):

          > Gość portalu: Miedź Br napisał(a): > przełomu lat 60/70, tylko z roku 1961. Pozwalam sobie
          > jednak zauważyć, że ta moja ewidentna pomyłka niewiele zmienia.
          >
          > Świadczy o Twoim ogólnym przygotowaniu do tematu.
          >
          > > mi się, że napisałem to jasno), że Lem (w odróżnieniu od wielu
          > > tzw. "pryszczatych") pisał proradzieckie bzdury nie tylko w latach
          > > stalinowskich, ale i później - a rok 1961 to nie są już lata stalinowskie.
          >
          > Nie widzę nic bzdurnego w 'Pamiętniku'.
          K: Niemniej jest to satyra, i dosc celna, na USA!

          > > 2) Wywiadu z Beresiem istotnie nie znam.
          K: A ja znam! od wielu lat! I Beresia tez zreszta...
          >
          > I próbowałeś pisać rozprawę o Lemie? Napisałeś: �Ja, za
          > napisanie prawdy o Lemie, zostalem ukarany przez prof.
          > Jarzebskiego (UJ) przetrzymywaniem mej rozprawy poprzez
          > prawie rok, po ktorej napisal wstretna recenzje, zupelnie
          > NIE na temat (bo NIE mial sie do czego przyczepic)...�
          >
          > Nie miał się do czego przyczepić, hę? Jeśli robiłeś tam
          > takie byki, jak teraz z datą publikacji �Pamiętnika� i
          > jeśli zademonstrowałeś tam swoją nieznajomość literatury
          > przedmiotu, to cud, że w ogóle mu się chciało to czytać i
          > recenzować.
          K: Pomyliles mnie z Miedzia!
          >
          > Ładnych się doczekaliśmy studentów, nie ma co. Z takimi
          > brakami lekturowymi pisać 'rozprawę'? Na miejscu
          > Jarzębskiego taką rozprawę wyrzuciłbym do kosza a
          > studentowi kazał wrócić _po_ przeczytaniu Beresia i
          > Fijałkowskiego. Mon cher ami, nie jesteś żadną 'ofiarą
          > prześladowań za poglądy', tylko nieprzygotowanym
          > studentem.
          K: Typowo polskie! rzucanie oskarzen bez przeczytania mojej pracy. Po jej wstep prosze napisac do:
          Monash University
          Polish Studies
          Dep. of European Languages & Cultures
          Clayton, VIC 3168, Australia

          > > jednak podtrzymuję, że napisałem prawdę, pisząc, iż Lem
          > udaje, że tego kompromitującego etapu w jego życiu nie było. Na jakiej
          > podstawie? Ano choćby lektury jego oficjalnej strony internetowej.
          >
          > I rozumiem, że tylko tak przygotowywałeś się do swojej
          > 'rozprawy'? Nie zapoznałeś się z żadną monografią
          > przedmiotu, nie przeczytałeś żadnej z trzech książek typu
          > 'wywiad rzeka' (tą trzecią ostatecznie mogę Ci wybaczyć,
          > bo wyszła tylko po angielsku - to wywiad Petera
          > Swirskiego, 'Stanislaw Lem Reader'; ale Beresia i
          > Fijałkowskiego nie). Studenci, psiakrew. Stronę w
          > internecie obejrzą i 'rozprawę' zaraz z tego piszą.
          K: Swirski napisal b. marna i nudna ksiazke, po przeczytaniu ktorej Lem moze sie wydawac tzw. dretwa
          pila... Podobnie pisal o Lemie Handke. Ja juz wole rozprawe Stoffa czy ksiazke Ziegfielda...

          > > zaraz link "Lem a PRL". No tak - pomyślałem - teraz
          > okaże się, żem błądził. To tu na pewno Lem się rozlicza.

          > A rozlicza się gdzie indziej. I to już Twoja wina, panie kolego, że nie wiesz, gdzie. Autor 'rozprawy'
          powinien wiedzieć, jeśli chce ją pokazywać takim lemoznawcom, jak Jerzy Jarzębski. Napisałeś tu na
          forum:> �Lem udaje, ze wielku rzeczy NIE napisal, i wrecz falszuje historie literatury,�
          Patrz wiec moja witryna lemowska mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html

          > �Lem (...) konsekwentnie udaje, że [tego etapu] nie było.�
          > A to po prostu kłamstwa. To, że czegoś nie wznawia w
          > dziełach wybranych, to jego święte prawo. To, że czegoś
          > nie umieszcza na stronie WWW - również (tam nie ma wielu
          > rzeczy, także całkowicie apolitycznych). O 'udawaniu'
          > można by najwyżej mówić, gdyby odmawiał poruszania tych
          > tematów w wywiadach. A nie odmawia. O czym byś wiedział,
          > gdybyś wykonał elementarną kwerendę biblioteczną.

          Ja wiec to zamieszczam (stopniowo) na mej witrynie
          mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html

          > > Okazuje się że komunistyczne przesłanie tych książek to
          > była tylko... zasłona dymna.

          > Bo tak właśnie jest. W 'Astronautach' teoretycznie jest
          > komunizm, ale nie ma partii i nikt do nikogo się nie
          > zwraca ani per 'wy', ani per 'towarzyszu'. Lemowi na
          > łamach 'Nowej Kultury' wytknięto wtedy w recenzji, że
          > jego książka 'nie ma nic wspólnego z marksizmem'.
          > Słusznie zresztą, bo rzeczywiście nie ma - poza fasadą.
          K: a np. to:
          �In the year 2003 the partial infusion of Mediterranean Sea into the Sahara Desert was finished,
          and the Gibraltar hydro-electric power station gave for the first time current to the North African
          network. Many years have passed from the fall of the last capitalistic state. A difficult, painful
          and great period of equitable transformation of the world was approaching an end. Poverty,
          economic chaos and wars did not threaten Earth's inhabitants's great plans.

          Not hampered by national borders, transcontinental high-tension systems grew, nuclear power
          stations, unstaffed by humans automatic factories and photochemical transmutators in which
          solar energy transformed carbon dioxide and water into sugar came into being. This process,
          carried on by the plants for countless millions of years, become property of the human being.

          Science was never again to produce the means of destruction. In service with communism it
          was the mightiest of all tools changing the world.�

          Zrodlo: Stanislaw Lem Astronauci Warszawa: Czytelnik 1970, p. 16.

          > > właśnie forma, w której Lem to uczynił, uprawnia moim zdaniem zarówno moje
          > > stwierdzenie, iż Lem "konsekwentnie udaje, że (tego okresu - MB) nie było", jak
          > Niezbyt konsekwentnie, skoro mówi o tym w wywiadach.
          > Gdzie tu konsekwencja?
          >
          > > i stwierdzenie, że jest to "rzeczywiście przykre, by nie rzec żałosne".
          >
          > Przykre i żałosne jest to, że doczekaliśmy się studentów
          > piszących 'rozprawy' o literaturze na podstawie
          > obejrzenia jednej strony w Internecie. Bez przeczytania
          > podstawowych książek na dany temat. Mam nadzieję, że tych
          > studiów nie skończysz, bo dawanie takim ludziom
          > magisteriów już nie byłoby przykre ani żałosne, tylko
          > przerażające.
          Kagan: A ja dostalem za to DOKTORAT (PhD)...

        • mkrawczyk Re: Dzisiejsza studenteria 28.01.02, 07:22
          Tadeusz Kotarbinski
          Kurs logiki dla prawnikow
          Warszawa: PWN, 1961 (wyd. V)
          Rozdzial XVIII - ERYSTYKA (str. 186-7)


          FORTELE NIELOJALNE

          Jednak trzeba przyznac, ze stosowanie do sporu ogo1nych zasad walki prowadzi nieraz na grunt
          sliski moralnie. Do ogo1nych chwytow walki nalezy np. wprowadzanie przeciwnika w b1ad i
          wciaganie go ta droga w pulapke. I otoz bezceremoniaIny erysta nie zawaha sie uzyc podobnej taktyki,
          jezeli spodziewa sie po niej doraznego sukcesu. Sztuczek nierzeteInych erystyka ma poczet niemaly.
          Duzo mowic o rzeczach rozmaitych, aby oszolomic sluchaczy, wytworzyc zamet w umyslach i lowic ryby
          w metnej wodzie korzystajac z dezorientacji i zmeczenia. Praktykowac przeto umysIne odbieganie od
          tematu i wdawanie sie w wywody nie majace nic do rzeczy. Zamiast mowic o tym, o co spor sie toczy,
          nierzeteIny erysta zaczyna tedy opowiadac to i owo, rozwijac zbedne analizy interpretacyjne etc. i stara
          sie zgubic watek w gaszczu komplikacji, aby niepostrzezonym przeslizgiem skierowac uwage
          uczestnikow debaty na taka dziedzine mozliwego rozstrzasania, w ktorej czuje sie on panem sytuacji.
          Kiedy indziej mowca korzysta z trudnej do uchwycenia wie1oznacznosci wyrazow i przemyka sie w ten
          sposob na teren dla siebie korzystniejszy. A wreszcie nie gardzi srodkami natury emocjonalnej.
          Osaczony, stara sie zamacic bezstronny sad grona orzekajacego lub sprawnosc myslowa
          przeciwnika, badz szydzac z jego wywodow, badz imputujac mu zle i dyskwalifikujace motywy. Juz nie
          tresc tego, co glosi przeciwnik, ale sama jego osoba staje sie przedmiotem oskarzen, wytaczanych
          na domiar zlego, nawet jesli sa czasem prawdziwe, nie dlatego, ze sa prawdziwe, lecz wlasnie bez
          wzgledu na ich slusznosc lub nieslusznosc. Celem jest dorazne wygranie sporu przez zohydzenie
          przeciwnika. Szermuje sie argumentami, zwanymi teraz pospolicie argumentami ad hominem. Autora
          tej pracy uczono dawniej odrozniac argumentum ad hominem, i argumentum ad personam. Pierwszy
          rodzaj argumentacji - to powolywanie sie na to, co uznaje strona przeciwna lub osoba rozstrzygajaca;
          idzie o to, by znalezc racje, ktora by przeciwnika lub grono stanowiace zmuszala do uznania cennej
          dla nas, a niekorzystnej dla przeciwnika konkluzji. Tak rozumiane argumentum ad hominem staje sie
          nierzetelne dopiero wtedy, kiedy mowca, sam tego cudzego przekonania nie podzielajac, udaje, ze je
          podziela, aby stworzyc pozory wspolnej platformy. Natomiast argumentum ad personam jest zawsze
          czyms niegodnym szanujacego sie uczestnika sporu. To jest wlasnie szermowanle osadami
          negatywnymi, nie pozostajacymi w rzeczowym zwiazku ze sprawa, a majacymi za przedmiot osobe
          przeciwnika.

    • Gość: Miedź Br Re: IP: 10.10.10.* 17.01.02, 13:19
      Ad. Wojtek: co takiego jest w rozdziale "Komuniści"? Ano na przykład długa
      przemowa o moralnej wielkości dawnych (dwudziestowiecznych) komunistów,
      wielkości której nie dorównują ludzie teraźniejszości (czyli załoga statku
      kosmicznego). Twoje uwagi nt. sensu epizodu z amerykańską stacją kosmiczną są
      moim zdaniem trochę, wybacz, naiwne - piszesz "Jasne, że Lem nie mógł zrobić
      radzieckiej stacji bojowej i musiała być amerykańska" - a w ogóle musiał
      opisywać jakąś stację?

      Ja napisałem "o tym, że ideologia komunistyczna jest integralną
      częścią "Obłoku" i "Astronautów" (co skądinąd jest oczywiste) świadczy zresztą
      również i fakt, że Lem tych książek nie wznawia - gdyby była to tylko zasłona,
      to pewnie byłoby łatwo ją z owych dzieł usunąć... Ty w odpowiedzi pytasz
      retorycznie "I wtedy, oczywiście, czepiano by się Lema za fałszowanie jego
      dzieł, no nie?". Otóż moim zdaniem nie - gdyby (patrz zasadniczy temat naszej
      polemiki) Lem zrobił to z otwartą przyłbicą - tłumacząc (np. we wstępach do
      nowych wydań) okoliczności. Nie mógł tego zrobić, bo (jak pisałem wyżej)
      ideologia nie jest w tych książkach żadną zasłoną tylko ich integralną częścią.

      A elementy (choć wtedy już rzeczywiście nie będące integralną częścią dzieła -
      ale też nie żadną zasłoną dymną) ideologiczne zdarzają się Lemowi i po wstępie
      do "Pamiętnika". Co zrobisz np. z epizodyczną wypowiedzią z "Opowieści o
      pilocie Pirxie" o tym, że kosmogonia zachodnia przegrywa z nie nastawioną na
      zyski kosmiczną komunikacją krajów socjalistycznych...? Też zasłona? W roku
      1968 (data książkowego wydania "Pirxa") też jeszcze nie można było
      wydać "Opowieści" bez tego? Ja oczywiście wiem, że Lem zmieniał poglądy, że
      (w "Tichym" chociażby) dołożył marksizmowi aż miło. Ale właśnie - poglądy
      zmienił, a nie miał zawsze takie same, co moim zdaniem sugeruje.
      • Gość: Kagan Polecam nowa witryne o Lemie IP: *.lib.latrobe.edu.au 22.01.02, 05:10
        mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
        • Gość: Kagan Re: Polecam nowa witryne o Lemie IP: *.arts.monash.edu.au 23.01.02, 07:45
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > <a href="http://mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html">mywebpage.netscape.co
          > m/ljkel2/lem01.html</a>

          Patrz:
          mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html

          Na razie zajalem sie tymi tytulami:
          - Astronauci (The Astronauts)
          - Oblok Magellana (Magellanic Cloud)
          - Sezam (Sesame)
          - Czas Nieutracony (Time Not Lost)

          Pozdrowienia od Kagana!
          • Gość: Kagan Re: Polecam nowa witryne o Lemie IP: *.arts.monash.edu.au 23.01.02, 07:46
            mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html

            Na razie zajalem sie tymi tytulami:
            - Astronauci (The Astronauts)
            - Oblok Magellana (Magellanic Cloud)
            - Sezam (Sesame)
            - Czas Nieutracony (Time Not Lost)

            Pozdrowienia od Kagana!


            • Gość: Kagan Re: Polecam nowa witryne o Lemie IP: *.arts.monash.edu.au 28.03.02, 08:03
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html"
              Na razie zajalem sie tymi tytulami:
              - Astronauci (The Astronauts)
              - Oblok Magellana (Magellanic Cloud)
              - Sezam (Sesame)
              - Czas Nieutracony (Time Not Lost)
              - Jacht "Paradise"
              - Dzienniki gwiazdowe
              Pozdrowienia od Kagana!
    • pius01 Kagan 28.01.02, 03:16
      Gość portalu: kaganoff napisał(a):

      > "S. Lem jako Stalinista"
      > Autor: Gość portalu: KaganBek
      > Data: 05-10-2001 01:15
      > adres: *.arts.monash.edu.au
      >
      > Przenioslem to na forum KULTURA. Moze to wywola jakis odzew wsrod polskiej inte
      > ligencji...
      > We shall see!
      >
      > LK: Czy pamietacie, co Lem (albo Skalski) wypisywali za Stalina, a nawet i p
      > ozniej?
      >
      > Archimed (Andrzej Nowicki): Ja pamietam! np 26 podróz Iona Tichego! Albo opo
      > wiadania typu:
      > Klient Pana Boga. Fajne kawalki. Tylko dlaczego potem totalnie ich sie wyparl?
      > I czy weszly do jego
      > zbioru dziel wybranych?
      >
      > LK: Szukac ze swieca. Ja pamietam jeszcze "Astronautow" (pieknie opisany swi
      > at zjednoczony w
      > komunizmie), "Oblok Magellana" (polecam rozdzial "Komunisci" i fragment o or
      > bitalnej stacji NATO),
      > a szczegolnie bardzo smakowity kasek, ktorgo Lem strzeze jak oka w glowie pr
      > zed profanami, a
      > mianowicie "Imperializm na Marsie" (Zycie Literackie nr. 7 z lutego pamietne
      > go roku 1953)....
      > To bylo tak dobre, ze zostalo nawet zauwazone w USA (red. nacz. "Imagination
      > ", pan Wilhelm
      > Hamling, napisal na ten temat caly wstepniak w wydaniu z 4 maja 1953 r., dzi
      > eki czemu Lem stal
      > sie od razu slynny na zachodzie, i forsa zaczela do niego plynac strumienia
      > mi).
      > Ale o tym, cicho sza, bo znow mnie zaczna obrzucac oblegami za atakowanie "s
      > amego Lema"...
      > Kagan-Bek czyli LK
      > ljkel2@netscape.net

      Czy ten "Kagan" to ten sam co zalozyl wstretna witryne
      mywebpage.netscape.com/debruce01/index.html
      ???
      • mkrawczyk Re: "Pijus" 28.01.02, 06:32
        A moze to ty powinienes byc zabanowany?
        • Gość: Kagan Nowa witryna lemowska IP: *.arts.monash.edu.au 28.01.02, 08:15
          mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
      • Gość: Nu! Re: Kagan IP: *.bmj.net.pl 31.01.02, 09:26
        Mógłbyś zdradzić, Piu, jak to wytropiłeś? Przypadek? (pytam bez podtekstów, z
        czystej ciekawości i dla śmiechu)
        • Gość: Kagan Re: Kagan IP: *.a.009.mel.iprimus.net.au 01.02.02, 01:06
          Gość portalu: Nu! napisał(a):

          > Mógłbyś zdradzić, Piu, jak to wytropiłeś? Przypadek? (pytam bez podtekstów, z
          > czystej ciekawości i dla śmiechu)

          O co tu chodzi? To do "pijusa" czy do mnie?
          • Gość: Test Re: Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au 05.02.02, 10:34
            TEST!
            • debruce Lem to Chazar 06.02.02, 02:34
              Lem to Chazar, Stalinista
              a mysl jego jest nieczysta!
              • Gość: Kagan Re: Lem to Chazar IP: *.arts.monash.edu.au 20.02.02, 07:28
                debruce napisał(a):

                > Lem to Chazar, Stalinista
                > a mysl jego jest nieczysta!

                Bowiem kazdy Stalinista,
                to jest takze komunista!

                • Gość: Kagan Stanislaw Lem to Chazar! IP: *.lib.monash.edu.au 25.02.02, 06:01
    • debruce Re: 06.02.02, 02:39
      Gość portalu: kaganoff napisał(a):

      > "S. Lem jako Stalinista"
      > Autor: Gość portalu: KaganBek
      > Data: 05-10-2001 01:15
      > adres: *.arts.monash.edu.au
      >
      > Przenioslem to na forum KULTURA. Moze to wywola jakis odzew wsrod polskiej inte
      > ligencji...
      > We shall see!
      >
      > LK: Czy pamietacie, co Lem (albo Skalski) wypisywali za Stalina, a nawet i p
      > ozniej?
      >
      > Archimed (Andrzej Nowicki): Ja pamietam! np 26 podróz Iona Tichego! Albo opo
      > wiadania typu:
      > Klient Pana Boga. Fajne kawalki. Tylko dlaczego potem totalnie ich sie wyparl?
      > I czy weszly do jego
      > zbioru dziel wybranych?
      >
      > LK: Szukac ze swieca. Ja pamietam jeszcze "Astronautow" (pieknie opisany swi
      > at zjednoczony w
      > komunizmie), "Oblok Magellana" (polecam rozdzial "Komunisci" i fragment o or
      > bitalnej stacji NATO),
      > a szczegolnie bardzo smakowity kasek, ktorgo Lem strzeze jak oka w glowie pr
      > zed profanami, a
      > mianowicie "Imperializm na Marsie" (Zycie Literackie nr. 7 z lutego pamietne
      > go roku 1953)....
      > To bylo tak dobre, ze zostalo nawet zauwazone w USA (red. nacz. "Imagination
      > ", pan Wilhelm
      > Hamling, napisal na ten temat caly wstepniak w wydaniu z 4 maja 1953 r., dzi
      > eki czemu Lem stal
      > sie od razu slynny na zachodzie, i forsa zaczela do niego plynac strumienia
      > mi).
      > Ale o tym, cicho sza, bo znow mnie zaczna obrzucac oblegami za atakowanie "s
      > amego Lema"...
      > Kagan-Bek czyli LK
      > ljkel2@netscape.net

      Lem to Chazar, Stalinista,
      a na starosc on korzysta,
      z glupkow takich co jak Krzysio,
      co peany na czesc pisza,
      ludzi z gruntu nieuczciwych,
      ale nie ma sie co dziwic,
      bo te Krzysie to pplaczki,
      a to narod nader chwacki,
      ale za to niezbyt madry,
      wierzy w gusla, modne prady,
      a nie spojrzy dookola,
      i stad rzadzi nim pierdola,
      z Watykanu staruch glupi,
      co rodakow niezle lupi!


      • kwojtyla Re: LEM 06.02.02, 07:26
        debruce napisał(a):

        > Gość portalu: kaganoff napisał(a):
        >
        > > "S. Lem jako Stalinista"
        > > Autor: Gość portalu: KaganBek
        > > Data: 05-10-2001 01:15
        > > adres: *.arts.monash.edu.au
        > >
        > > Przenioslem to na forum KULTURA. Moze to wywola jakis odzew wsrod polskiej
        > inte
        > > ligencji...
        > > We shall see!
        > >
        > > LK: Czy pamietacie, co Lem (albo Skalski) wypisywali za Stalina, a nawe
        > t i p
        > > ozniej?
        > >
        > > Archimed (Andrzej Nowicki): Ja pamietam! np 26 podróz Iona Tichego! Alb
        > o opo
        > > wiadania typu:
        > > Klient Pana Boga. Fajne kawalki. Tylko dlaczego potem totalnie ich sie wy
        > parl?
        > > I czy weszly do jego
        > > zbioru dziel wybranych?
        > >
        > > LK: Szukac ze swieca. Ja pamietam jeszcze "Astronautow" (pieknie opisan
        > y swi
        > > at zjednoczony w
        > > komunizmie), "Oblok Magellana" (polecam rozdzial "Komunisci" i fragment
        > o or
        > > bitalnej stacji NATO),
        > > a szczegolnie bardzo smakowity kasek, ktorgo Lem strzeze jak oka w glow
        > ie pr
        > > zed profanami, a
        > > mianowicie "Imperializm na Marsie" (Zycie Literackie nr. 7 z lutego pam
        > ietne
        > > go roku 1953)....
        > > To bylo tak dobre, ze zostalo nawet zauwazone w USA (red. nacz. "Imagin
        > ation
        > > ", pan Wilhelm
        > > Hamling, napisal na ten temat caly wstepniak w wydaniu z 4 maja 1953 r.
        > , dzi
        > > eki czemu Lem stal
        > > sie od razu slynny na zachodzie, i forsa zaczela do niego plynac strum
        > ienia
        > > mi).
        > > Ale o tym, cicho sza, bo znow mnie zaczna obrzucac oblegami za atakowan
        > ie "s
        > > amego Lema"...
        > > Kagan-Bek czyli LK
        > > ljkel2@netscape.net
        >
        > Lem to Chazar, Stalinista,
        > a na starosc on korzysta,
        > z glupkow takich co jak Krzysio,
        > co peany na czesc pisza,
        > ludzi z gruntu nieuczciwych,
        > ale nie ma sie co dziwic,
        > bo te Krzysie to pplaczki,
        > a to narod nader chwacki,
        > ale za to niezbyt madry,
        > wierzy w gusla, modne prady,
        > a nie spojrzy dookola,
        > i stad rzadzi nim pierdola,
        > z Watykanu staruch glupi,
        > co rodakow niezle lupi!
        >
        Ja nikogo nie lupie!
        I wypraszam sobie takie insynuacje!
        O. Sw. JP II

        • Gość: Kagan Fraszka na Lema IP: *.vic.bigpond.net.au 07.02.02, 14:24
          Staszek Lem kiedy byl mlody,
          to pozeral tluste lody,
          chalwe i inne przysmaki,
          zarlok byl zen nie byle jaki...
          Kiedy Staszek zas studiowal,
          wtedy zadko cos notowal,
          wiersze pisal, poematy,
          lecz nie chwalil sie do taty,
          by go ojciec nie strofowal,
          tylko dalej finansowal...
          Kiedy Stasio skonczyl studia,
          wtedy zamiast isc do pracy,
          zaczal bawic sie w pisarza...
          Socrealizm mu sie zdarzyl!
          Zamiast siedziec se na plazy,
          zaczal on komunizm chwalic,
          jako nowa, swiecka wiare!
          A gdy Stalin oddal ducha,
          wtedy przyszla nan posucha...
          Zorientowal sie Stanislaw,
          ze juz nowa pora przyszla!
          Kiedy zas komunizm upadl,
          przypudrowal Stasio trupa,
          "Czlowiek z Marsa" mu na imie!
          I zdarzylo mu sie przy mnie,
          przyznac sie do bledow pewnych,
          i pomylek, chociaz zwiewnych,
          lecz na pewno nieprzystojnych,
          medrcu co sie madrzy w kolo,
          wiec choc mi juz niewesolo,
          ale prawde o nim pisze,
          chociaz chor krytyki slysze!
          Ale co tam!
          Prawda gora!
          Nie okryje sie Lem chmura,
          Nie ucieknie przed Kaganem,
          nawet gdyby byl on panem,
          na swych wlosciach podkrakowskich,
          to ma juz za stare kosci,
          by Kagana zwiesc na strone,
          gdzie czekaja nan zlozone,
          te pulapki znakomite...
          Spuszcza Lem swoj nos na kwinte,
          i do nory swej ucieka,
          tej daleko, hen za rzeka...
          Bo Kagana sie on boi,
          i ta mysla niepokoi,
          ze go Kagan zdemaskuje,
          wie Lem, ze on oszukuje,
          czytelnikow swoich wiernych,
          lecz niestety raczej biernych...
          Lecz Kagana NIE oszuka,
          Kagan to jest chytra sztuka!
          Kagan


          • Gość: Kagan Re: Fraszka na Lema IP: *.arts.monash.edu.au 08.02.02, 10:33
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Staszek Lem kiedy byl mlody,
            > to pozeral tluste lody,
            > chalwe i inne przysmaki,
            > zarlok byl zen nie byle jaki...
            > Kiedy Staszek zas studiowal,
            > wtedy zadko cos notowal,
            > wiersze pisal, poematy,
            > lecz nie chwalil sie do taty,
            > by go ojciec nie strofowal,
            > tylko dalej finansowal...
            > Kiedy Stasio skonczyl studia,
            > wtedy zamiast isc do pracy,
            > zaczal bawic sie w pisarza...
            > Socrealizm mu sie zdarzyl!
            > Zamiast siedziec se na plazy,
            > zaczal on komunizm chwalic,
            > jako nowa, swiecka wiare!
            > A gdy Stalin oddal ducha,
            > wtedy przyszla nan posucha...
            > Zorientowal sie Stanislaw,
            > ze juz nowa pora przyszla!
            > Kiedy zas komunizm upadl,
            > przypudrowal Stasio trupa,
            > "Czlowiek z Marsa" mu na imie!
            > I zdarzylo mu sie przy mnie,
            > przyznac sie do bledow pewnych,
            > i pomylek, chociaz zwiewnych,
            > lecz na pewno nieprzystojnych,
            > medrcu co sie madrzy w kolo,
            > wiec choc mi juz niewesolo,
            > ale prawde o nim pisze,
            > chociaz chor krytyki slysze!
            > Ale co tam!
            > Prawda gora!
            > Nie okryje sie Lem chmura,
            > Nie ucieknie przed Kaganem,
            > nawet gdyby byl on panem,
            > na swych wlosciach podkrakowskich,
            > to ma juz za stare kosci,
            > by Kagana zwiesc na strone,
            > gdzie czekaja nan zlozone,
            > te pulapki znakomite...
            > Spuszcza Lem swoj nos na kwinte,
            > i do nory swej ucieka,
            > tej daleko, hen za rzeka...
            > Bo Kagana sie on boi,
            > i ta mysla niepokoi,
            > ze go Kagan zdemaskuje,
            > wie Lem, ze on oszukuje,
            > czytelnikow swoich wiernych,
            > lecz niestety raczej biernych...
            > Lecz Kagana NIE oszuka,
            > Kagan to jest chytra sztuka!
            > Kagan
            >
            >

            • Gość: wieslaw6 Pytanko dla literackich krytykow. IP: *.cm-upc.chello.se 11.02.02, 12:18

              Czytam sobie ja ci ta liste i zastanawiam. Lem - Stalinowiec,
              tamten kooperant.. a my same som swiatle i madre i wiemy najlepiej.
              Fraszka na Lema, fraszka na tego i owego.. krytycy literarury
              z za oceanu.

              No wiec moze zamiast tych watpliwej literacko jakosci paszkwili
              siegniemy do klasyki. Kto z was krytykow dorobku polskiej literatury
              wie - kto napisal nizej cytowany tekst. Napiszcie jak go oceniacie?
              czego jest on przejawem? co wam on przypomina?

              "Z tymi uwagami zwracam sie do robotnikow, przyszlych mieszkancow tych
              miast. Niech beda przekonani ze to duch rewolucyjny i socjalistyczny
              ze to duch Lipca i Lutego zmusil kapitalistow do uznania koniecznosci
              zajecia sie nareszcie dobrobytem proletariusza. Pomoc ktora kapitalisci
              ofiaruja klasie robotniczej, nalezy uwazac za ustepstwo wydarte egoizmowi
              przez postep humanitarny, a nie za dzielo milosci chrzescijanskiej"

              W.



              • Gość: wieslaw6 Panie Kagan moze Pan odpowie ? IP: *.cm-upc.chello.se 11.02.02, 14:29
                Gość portalu: wieslaw6 napisał(a):

                Moze Pan Kagan nadworny ktytyk literacji tej grupy na poinformuje
                kto jest autorem cytowanego tekstu?


                > "Z tymi uwagami zwracam sie do robotnikow, przyszlych mieszkancow tych
                > miast. Niech beda przekonani ze to duch rewolucyjny i socjalistyczny
                > ze to duch Lipca i Lutego zmusil kapitalistow do uznania koniecznosci
                > zajecia sie nareszcie dobrobytem proletariusza. Pomoc ktora kapitalisci
                > ofiaruja klasie robotniczej, nalezy uwazac za ustepstwo wydarte egoizmowi
                > przez postep humanitarny, a nie za dzielo milosci chrzescijanskiej"
                >
                > W.
                >
                >
                >

                • Gość: Kagan Re: Panie Kagan moze Pan odpowie ? IP: *.vic.bigpond.net.au 17.02.02, 12:50
                  Gość portalu: wieslaw6 napisał(a):

                  > Gość portalu: wieslaw6 napisał(a):
                  >
                  > Moze Pan Kagan nadworny ktytyk literacji tej grupy na poinformuje
                  > kto jest autorem cytowanego tekstu?
                  "Z tymi uwagami zwracam sie do robotnikow, przyszlych mieszkancow tych
                  miast. Niech beda przekonani ze to duch rewolucyjny i socjalistyczny
                  ze to duch Lipca i Lutego zmusil kapitalistow do uznania koniecznosci
                  zajecia sie nareszcie dobrobytem proletariusza. Pomoc ktora kapitalisci
                  ofiaruja klasie robotniczej, nalezy uwazac za ustepstwo wydarte egoizmowi
                  przez postep humanitarny, a nie za dzielo milosci chrzescijanskiej"
                  W.
                  K: Co to ma wspolnego z Lemem?
              • Gość: Kagan Re: Pytanko dla literackich krytykow. IP: *.vic.bigpond.net.au 17.02.02, 12:54
                Gość portalu: wieslaw6 napisał(a):

                > Czytam sobie ja ci ta liste i zastanawiam. Lem - Stalinowiec,
                > tamten kooperant.. a my same som swiatle i madre i wiemy najlepiej.
                > Fraszka na Lema, fraszka na tego i owego.. krytycy literarury
                > z za oceanu.
                >
                > No wiec moze zamiast tych watpliwej literacko jakosci paszkwili
                > siegniemy do klasyki. Kto z was krytykow dorobku polskiej literatury
                > wie - kto napisal nizej cytowany tekst. Napiszcie jak go oceniacie?
                > czego jest on przejawem? co wam on przypomina?
                >
                > "Z tymi uwagami zwracam sie do robotnikow, przyszlych mieszkancow tych
                > miast. Niech beda przekonani ze to duch rewolucyjny i socjalistyczny
                > ze to duch Lipca i Lutego zmusil kapitalistow do uznania koniecznosci
                > zajecia sie nareszcie dobrobytem proletariusza. Pomoc ktora kapitalisci
                > ofiaruja klasie robotniczej, nalezy uwazac za ustepstwo wydarte egoizmowi
                > przez postep humanitarny, a nie za dzielo milosci chrzescijanskiej"
                >
                > W.
                K: To rownie dobrze mogl napisac ktorys z zyjacych polskich noblistow
                (oczywiscie poza Walesa, ktory jest funkcjonalnym analfabeta)...
                Kagan
                Ps: text jest najprawdopodobniej z poznych lat 1940 lub wczesnych 1950...
                Ale rownie dobrze mogl byc napisany tez przez A. Mickiewicza...
    • Gość: Kagan Lem IP: 203.32.65.* 09.02.02, 05:50
      Gość portalu: kaganoff napisał(a):

      > "S. Lem jako Stalinista"
      > Autor: Gość portalu: KaganBek
      > Data: 05-10-2001 01:15
      > adres: *.arts.monash.edu.au
      >
      > Przenioslem to na forum KULTURA. Moze to wywola jakis odzew wsrod polskiej inte
      > ligencji...
      > We shall see!
      >
      > LK: Czy pamietacie, co Lem (albo Skalski) wypisywali za Stalina, a nawet i p
      > ozniej?
      >
      > Archimed (Andrzej Nowicki): Ja pamietam! np 26 podróz Iona Tichego! Albo opo
      > wiadania typu:
      > Klient Pana Boga. Fajne kawalki. Tylko dlaczego potem totalnie ich sie wyparl?
      > I czy weszly do jego
      > zbioru dziel wybranych?
      >
      > LK: Szukac ze swieca. Ja pamietam jeszcze "Astronautow" (pieknie opisany swi
      > at zjednoczony w
      > komunizmie), "Oblok Magellana" (polecam rozdzial "Komunisci" i fragment o or
      > bitalnej stacji NATO),
      > a szczegolnie bardzo smakowity kasek, ktorgo Lem strzeze jak oka w glowie pr
      > zed profanami, a
      > mianowicie "Imperializm na Marsie" (Zycie Literackie nr. 7 z lutego pamietne
      > go roku 1953)....
      > To bylo tak dobre, ze zostalo nawet zauwazone w USA (red. nacz. "Imagination
      > ", pan Wilhelm
      > Hamling, napisal na ten temat caly wstepniak w wydaniu z 4 maja 1953 r., dzi
      > eki czemu Lem stal
      > sie od razu slynny na zachodzie, i forsa zaczela do niego plynac strumienia
      > mi).
      > Ale o tym, cicho sza, bo znow mnie zaczna obrzucac oblegami za atakowanie "s
      > amego Lema"...
      > Kagan-Bek czyli LK
      > ljkel2@netscape.net
      No i co, obroncy Lema!
      Szczegolnie p. Jastrzebski?


      • Gość: wieslaw6 Re: Lem IP: *.cm-upc.chello.se 11.02.02, 12:29
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > No i co, obroncy Lema!
        > Szczegolnie p. Jastrzebski?

        W Komunizmie poza komunistami i tymi ktorzy aktywnie
        podtrzymywali rezim przy zyciu byly dwie kategorie ludzi.
        Ci z talenetem i ci bez. Ci z talenetem zwracalali zawsze
        na siebie uwage. Czy byl to gniot na chwale Stalina, czy byla
        to bioraca za serce liryka, czy naukowa fantastyka Lema.

        Ci bez talentu, czyli srednia arytmetyczna rynsztoku, no bo na
        ile ponad trotuar wzniesie sie wypadkowa anonimowego zera, byli
        uzyteczni tylko w masie, gdy z transparenetm w reku
        - "Robotnicy Warszawy z tow. Bierutem" zasilali akademie na czesc
        rewolucji i 1 Majowe pochody.

        Czy udzial w pochodzie 1 Majowym mial wplyw na tysiace ofiar sowieckich
        lagrow i Rakowieckiej - napewno nie! Czy komunistyczny rezim czulby sie
        oslabiony bez wierszy Broniewskiego czy Szymborskiej lub ksiazek Lema
        - watpliwe! Nie byl z wierszy zbudowany i poslugiwal sie nie wierszami ale
        ostra amunicja.

        Komunisci odrobili lekcje propagandowki i czerpali ze spoleczenstwa tak jak
        im bylo wygodnie. Polsugiwali sie beztalenciami, tak samo jak ludzmi z talentem.

        Milosz byl ambasadorem PRL'u, a "zero" odpowiadajac na wezwanie parti
        organizowalo prace aktywu studenckiego i wznosilo transparenty. Roznica
        w tym, ze tych z talentem z definicji bylo widac, a tysiace "zer" rodzaju
        Kaganow na tej liscie, nawet w masie nie stworzylby zadnego wiersza i dlatego
        byly anonimowe zawsze anonimowe.

        Na jednego Lema przypadaly dziesiatki tysiecy anonimow, ale czy dla rezimu
        robilo to roznice?

        Dla rezimu i histori, dla ludzi z talentem napewno nie, ale dla esencji
        rynsztokowej inteligenji zera typ - tak. Mimo ze byli taka sama czesci
        propagandowki rezimu jak ludzie z talentem, uzywajac dzis swoje _beztalencie_
        jako argumentu probujac wykazac ze byli lepsi, - lepsi tylko dlatego ze w
        1 Majowym pochodzie nie bylo widac ich twarzy, a wiersze Szymborskiej lub
        ksiazki Lema czytala cala Polska. Mysla ze byli lepsi bo byli beztalenciami,
        zerami w anonimowym tlumie.

        Ludzie z talentem, madrzy ludzie nie robia sie dzis sedziami kalaborujacych
        z komunistycznym rezimem mas, to ta "1 majowa inteligencja gigantycznego ZERA"
        znowu probuje sie wybic z rynsztoku wlasnych kompleksow i beztalencia. !!!

        Czy festiwal w Opolu nie byl na chwale komunistycznego rezimu?
        Czy polscy sportowcy nie odbierali olimpijskich medali na chwale
        swojej PRL'owskiej ojczyzny - przeciez nie musieli?
        Czy kibice przed telewizorami nie brali udzialu w sponsrowanej
        panstwowymi srodkami wydzialu propagandy, sportowej szopce na
        chwale PRL'u? - przeciez Orzel na piersiach byl bez korony, a
        to nie ksiadz pralat, ale I Sekretarz wital na lotnisku powracajaca
        sportowa ekipe?

        Oj wy moje przecietniaki, na co wy sie znowu porywacie? spowrotem do
        1 Majowego pochodu - bo tylko tam wasze miejsce..Kagan !!! w szareje
        anonimowej masie pod transparentem. Hasla sa dzis inne, antykomunizmu
        ale wasza rola ciagle taka sama - szara masa beztalencia.

        W.
        • Gość: Kagan Re: Lem IP: *.lib.monash.edu.au 12.02.02, 05:35
          Gość portalu: wieslaw6 napisał(a):

          > Gość portalu: Kagan napisał(a):
          >
          > > No i co, obroncy Lema!
          > > Szczegolnie p. Jastrzebski?
          >
          > W Komunizmie poza komunistami i tymi ktorzy aktywnie
          > podtrzymywali rezim przy zyciu byly dwie kategorie ludzi.
          > Ci z talenetem i ci bez. Ci z talenetem zwracalali zawsze
          > na siebie uwage. Czy byl to gniot na chwale Stalina, czy byla
          > to bioraca za serce liryka, czy naukowa fantastyka Lema.
          >
          > Ci bez talentu, czyli srednia arytmetyczna rynsztoku, no bo na
          > ile ponad trotuar wzniesie sie wypadkowa anonimowego zera, byli
          > uzyteczni tylko w masie, gdy z transparenetm w reku
          > - "Robotnicy Warszawy z tow. Bierutem" zasilali akademie na czesc
          > rewolucji i 1 Majowe pochody.
          >
          > Czy udzial w pochodzie 1 Majowym mial wplyw na tysiace ofiar sowieckich
          > lagrow i Rakowieckiej - napewno nie! Czy komunistyczny rezim czulby sie
          > oslabiony bez wierszy Broniewskiego czy Szymborskiej lub ksiazek Lema
          > - watpliwe! Nie byl z wierszy zbudowany i poslugiwal sie nie wierszami ale
          > ostra amunicja.
          K: Ale za granica, propaganda sowiecka opierala sie na ludziach pokroju Lema!
          Oni byli wlasnie ta tzw. ludzka twarza rezymu!
          >
          > Komunisci odrobili lekcje propagandowki i czerpali ze spoleczenstwa tak jak
          > im bylo wygodnie. Polsugiwali sie beztalenciami, tak samo jak ludzmi z talente
          > m.
          >
          > Milosz byl ambasadorem PRL'u, a "zero" odpowiadajac na wezwanie parti
          > organizowalo prace aktywu studenckiego i wznosilo transparenty. Roznica
          > w tym, ze tych z talentem z definicji bylo widac, a tysiace "zer" rodzaju
          > Kaganow na tej liscie, nawet w masie nie stworzylby zadnego wiersza i dlatego
          > byly anonimowe zawsze anonimowe.

          Kagan nawet do partii nie nalezal! Do zwiazkow (rezymowych, tj ZNP) zapisali
          go na sile w r. 1979, ale juz w 1981 Kagan im uciekl...
          >
          > Na jednego Lema przypadaly dziesiatki tysiecy anonimow, ale czy dla rezimu
          > robilo to roznice?
          K: Robilo! Jeden Lem robil robote miliona "ciemniakow"...
          >
          > Dla rezimu i histori, dla ludzi z talentem napewno nie, ale dla esencji
          > rynsztokowej inteligenji zera typ - tak. Mimo ze byli taka sama czesci
          > propagandowki rezimu jak ludzie z talentem, uzywajac dzis swoje _beztalencie_
          > jako argumentu probujac wykazac ze byli lepsi, - lepsi tylko dlatego ze w
          > 1 Majowym pochodzie nie bylo widac ich twarzy, a wiersze Szymborskiej lub
          > ksiazki Lema czytala cala Polska. Mysla ze byli lepsi bo byli beztalenciami,
          > zerami w anonimowym tlumie.
          K: Co zlego widzisz w fakcie, ze czytalem ksiazki Lema?
          >
          > Ludzie z talentem, madrzy ludzie nie robia sie dzis sedziami kalaborujacych
          > z komunistycznym rezimem mas, to ta "1 majowa inteligencja gigantycznego ZERA
          > "
          > znowu probuje sie wybic z rynsztoku wlasnych kompleksow i beztalencia. !!!
          >
          > Czy festiwal w Opolu nie byl na chwale komunistycznego rezimu?
          > Czy polscy sportowcy nie odbierali olimpijskich medali na chwale
          > swojej PRL'owskiej ojczyzny - przeciez nie musieli?
          > Czy kibice przed telewizorami nie brali udzialu w sponsrowanej
          > panstwowymi srodkami wydzialu propagandy, sportowej szopce na
          > chwale PRL'u? - przeciez Orzel na piersiach byl bez korony, a
          > to nie ksiadz pralat, ale I Sekretarz wital na lotnisku powracajaca
          > sportowa ekipe?
          K: I co wtym bylo zlego? Polska jest REPUBLIKA, wiec orzel powinien byc
          BEZ korony!
          > Oj wy moje przecietniaki, na co wy sie znowu porywacie? spowrotem do
          > 1 Majowego pochodu - bo tylko tam wasze miejsce..Kagan !!! w szareje
          > anonimowej masie pod transparentem. Hasla sa dzis inne, antykomunizmu
          > ale wasza rola ciagle taka sama - szara masa beztalencia.
          K: dziekuje za darmowa ocene mej skromnej osoby...

    • Gość: Kagan Polecam tez... IP: *.arts.monash.edu.au 12.02.02, 05:48
      mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
      • Gość: wieslaw6 Re: Polecam tez... IP: *.cm-upc.chello.se 13.02.02, 08:33
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > <a href="http://mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html">mywebpage.netscape.co
        > m/ljkel2/lem01.html</a>

        To co Panie krytyk - nie bedzie zadnych stron
        o komunizmie Mickiewicza? Co? Telimena lepiej
        Panu lezy nic Astronauci? - czyzby te skafandry
        przeszkadzaly?

        W.
        • Gość: Kagan Re: Polecam tez... IP: *.vic.bigpond.net.au 17.02.02, 12:48
          Gość portalu: wieslaw6 napisał(a):

          > Gość portalu: Kagan napisał(a):
          >
          > > <a href="http://mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html">mywebpage.
          > netscape.co
          > > m/ljkel2/lem01.html</a>
          >
          > To co Panie krytyk - nie bedzie zadnych stron
          > o komunizmie Mickiewicza? Co? Telimena lepiej
          > Panu lezy nic Astronauci? - czyzby te skafandry
          > przeszkadzaly?
          Polecam "Telimena i mrowki" Antoniego Orlowskiego!
          Lepsze niz ten caly "Pan Tadeusz" tego przereklamowanego Litwina
          Adamasa Mickiewicziusa!
          Kagan
    • Gość: Kagan Lem jako Stalinista - uzupelnienie IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 02:40
      mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
      • Gość: Kagan Re: Lem jako Stalinista - uzupelnienie IP: *.arts.monash.edu.au 27.02.02, 07:35
        mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
        • Gość: Kagan Re: Lem jako Stalinista - uzupelnienie IP: *.arts.monash.edu.au 11.03.02, 07:27
          Zapraszam na mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html

          • Gość: Kagan Czemu Lem popieral terrorystow? IP: *.vic.bigpond.net.au 21.03.02, 23:44
            Co prawda, to potepiania on czasem niektorych terrorystow, zada nawet
            dla nich kary smierci, ale tylko wtedy, gdy sa oni "be", czyli wystepuja
            przeciwko USA albo Izraelowi! A w roku 1981 podpisal on (razem z J.J.
            Szczepanskim, swym najblizszym kumplem, W. Szymborska, D. Olbrychskim i K.
            Dejmkiem) petycje popierajaca zwolnienie z wiezienia innych terrorystow,
            ktorzy byli wedlug niego "cacy" bo ich terror byl skierowany przeciwko
            Polsce (dokladnie PRL, ale wtedy innej Polski NIE bylo)... Szczegoly
            w "Polityce" nr. 40/2001.
            • Gość: Kagan Re: Czemu Lem popieral terrorystow? IP: *.vic.bigpond.net.au 24.03.02, 05:33
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > Co prawda, to potepiania on czasem niektorych terrorystow, zada nawet
              > dla nich kary smierci, ale tylko wtedy, gdy sa oni "be", czyli wystepuja
              > przeciwko USA albo Izraelowi! A w roku 1981 podpisal on (razem z J.J.
              > Szczepanskim, swym najblizszym kumplem, W. Szymborska, D. Olbrychskim i K.
              > Dejmkiem) petycje popierajaca zwolnienie z wiezienia innych terrorystow,
              > ktorzy byli wedlug niego "cacy" bo ich terror byl skierowany przeciwko
              > Polsce (dokladnie PRL, ale wtedy innej Polski NIE bylo)... Szczegoly
              > w "Polityce" nr. 40/2001.
              mywebpage.netscape.com/ljkel2/terror.html
              • Gość: Kagan Kolejne zeszmacenie sie Lema IP: *.vic.bigpond.net.au 31.03.02, 05:25
                (Informacja z Gazety Wyborczej 5.III.02)

                List w obronie szefa IPN Leona Kieresa

                (05-03-02 17:15)

                My, nizej podpisani, jestesmy wzburzeni postawa poslow podczas obrad Sejmu (w dniu 28 lutego
                2002) podsumowujacych dzialalnosc Instytutu Pamieci Narodowej. Wobec prezesa IPN, profesora
                Leona Kieresa, dopuszczono sie insynuacji nacechowanych nienawiscia do innych ras, narodow i
                wyznan. Ani prowadzacy posiedzenie Wicemarszalek Sejmu, ani nikt z poslow - nie replikowal.
                Poslugiwanie sie w parlamencie takim jezykiem ma tradycje - i przyszlosc - wylacznie faszystowska.
                Zwracamy sie do Pana, Panie Marszalku, by w imieniu Wysokiej Izby przeprosil Pan prof. Leona
                Kieresa i nas wszystkich za te wybryki niegodne parlamentarzystow.

                Czeslaw Bielecki architekt, polityk
                Prof. Jan Blonski historyk literatury, krytyk
                Jacek Fedorowicz satyryk
                Bronislaw Geremek historyk
                Agnieszka Holland rezyser
                Krystyna Janda aktorka, rezyser
                Tomasz Jastrun krytyk, poeta
                dr Perla Kacman fizyk, PAN
                Hanna Krall pisarka
                Marek Krawczyk Archiwum Inst. Literackiego w Paryzu
                Stanislaw Krawczyk
                Jacek Kuron pedagog
                Stanislaw Lem pisarz
                Barbara Lemowa
                Anna Nasilowska pisarka, krytyk
                Tadeusz Nyczek krytyk
                ks. Stanislaw Obirek SJ filozof
                Marta Puchalska Sydney
                Janusz Puchalski Sydney
                Joanna Starega-Piasek
                Allan Starski scenograf
                Andrzej Wajda rezyser
                Stanislaw Zohar Krakow
                i inni ...
                • Gość: Kagan Re: Kolejne zeszmacenie sie Lema IP: *.arts.monash.edu.au 11.04.02, 09:01
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > (Informacja z Gazety Wyborczej 5.III.02)
                  >
                  > List w obronie szefa IPN Leona Kieresa
                  >
                  > (05-03-02 17:15)
                  >
                  > My, nizej podpisani, jestesmy wzburzeni postawa poslow podczas obrad Sejmu (w d
                  > niu 28 lutego
                  > 2002) podsumowujacych dzialalnosc Instytutu Pamieci Narodowej. Wobec prezesa IP
                  > N, profesora
                  > Leona Kieresa, dopuszczono sie insynuacji nacechowanych nienawiscia do innych r
                  > as, narodow i
                  > wyznan. Ani prowadzacy posiedzenie Wicemarszalek Sejmu, ani nikt z poslow - nie
                  > replikowal.
                  > Poslugiwanie sie w parlamencie takim jezykiem ma tradycje - i przyszlosc - wyla
                  > cznie faszystowska.
                  > Zwracamy sie do Pana, Panie Marszalku, by w imieniu Wysokiej Izby przeprosil Pa
                  > n prof. Leona
                  > Kieresa i nas wszystkich za te wybryki niegodne parlamentarzystow.
                  >
                  > Czeslaw Bielecki architekt, polityk
                  > Prof. Jan Blonski historyk literatury, krytyk
                  > Jacek Fedorowicz satyryk
                  > Bronislaw Geremek historyk
                  > Agnieszka Holland rezyser
                  > Krystyna Janda aktorka, rezyser
                  > Tomasz Jastrun krytyk, poeta
                  > dr Perla Kacman fizyk, PAN
                  > Hanna Krall pisarka
                  > Marek Krawczyk Archiwum Inst. Literackiego w Paryzu
                  > Stanislaw Krawczyk
                  > Jacek Kuron pedagog
                  > Stanislaw Lem pisarz
                  > Barbara Lemowa
                  > Anna Nasilowska pisarka, krytyk
                  > Tadeusz Nyczek krytyk
                  > ks. Stanislaw Obirek SJ filozof
                  > Marta Puchalska Sydney
                  > Janusz Puchalski Sydney
                  > Joanna Starega-Piasek
                  > Allan Starski scenograf
                  > Andrzej Wajda rezyser
                  > Stanislaw Zohar Krakow
                  > i inni ...

                  • Gość: Kogan Re: Kolejne zeszmacenie sie Lema IP: *.cvx29-bradley.dialup.earthlink.net 08.05.02, 06:37
                    Strona 1 z 3

                    DUCH TERRORYZMU
                    “Istnieje unIwersalna alergIa na ostateczny porządek”

                    “TO JEST CZWARTA WOJNA ŚWIATOWA”

                    Francuski filozof Jean Baudrillard o zamachach 11 września i globalizacji
                    w wywiadzie (Spiegel 3/14.1.02)

                    Spiegel: Panie Baudrillard, Pan obwinił USA o wywołanie nieprzezwyciężalne-go
                    pragnienia zniszczenia USA z powodu jego nie dającej się ścierpieć hege-
                    monialnej przewagi.
                    Baudrillard: Ja staram się analizować pewnie process: globalizację, która nie-
                    ograniczonym szerzeniem jej stwarza warunki do własnego zniszczenia. Terroryzm?
                    Naturalnie, że są działający aktorzy, ale duch terroryzmu i paniki sięga daleko
                    poza nich. Wojna Amerykanów koncentruje się na widzialnych obiektach, które
                    chcieliby zdruzgotać. Jednak zdarzenia 11 września nie da się wymazać. Bomby na
                    Afganistan są całkowicie niewystarczającym, namiastkowym zabiegiem.
                    S: W każdym razie USA zakończyło barbarzyńską opresję i dało afgańskiemu
                    narodowi szansę na nowy początek w pokojowych warunkach. Tak widzi to też
                    Pański kolega, Bernard-Henri Lévy.
                    B: Sytuacja nie wydaje mi się tak jednoznaczna. Triumfalizm jakiegoś Lévego
                    jest mi obcy. On stawia na bombowce B-25, jak gdyby one były instrumentami
                    ducha świata.
                    S: Sprawiedliwa wojna nie istnieje?
                    B: Nie, na to składa się zbyt wiele dwuznaczności.Wojny zaczynano często z
                    powodu parcia do sprawiedliwości, to niemal zawsze jest oficjalnym uzasad-
                    nieniem. Ale chociaż wojny mogą być usprawiedliwione i prowadzone z naj-lepszą
                    intencją, z reguły one nie kończą się tak, jak ich inicjatorzy sobie to
                    przedstawiają.
                    S: Amerykanie osiągnęli niezaprzeczalne sukcesy. Wielu Afgańczyków może obecnie
                    liczyć na lepsze życie.
                    B: Niech pan odczeka. Kobiety afgańskie jeszcze nie odłożyły swoich zasłon.
                    Międzynarodowa sieć organizacji terrorystycznych al-Quaida wciąż jeszcze
                    egzystuje. A Bin Laden, martwy czy żywy, przede wszystkim znikł. To nadaje mu
                    mityczną moc, on osiągnął tym sposobem nadnaturalny wymiar.
                    S: Czy Amerykanie dopiero wtedy odniosą zwycięstwo, kiedy będą mogli po-kazać w
                    telewizji Bin Ladena, albo jego zwłoki?
                    B: Byłby to wątpliwy spektakl, ale nawet wtedy ostałaby się jego rola męczen-
                    nika. Wystawienie go na pokaz niekoniecznie by go odczarowało. Chodzi tu o
                    większą cenę, aniżeli kontrolę nad pewnym terytorium, ludnością, albo o wyłą-
                    czenie jakiejś organizacji wywrotowej. Akcja bojowa USA stała się już nieomal
                    metafizyczna.
                    Nawet gdyby chodziło tylko o katastrofę, to i tak utrzymałoby się symboliczne
                    znaczenie tego wydarzenia. Tylko tym daje się wytłumaczyć również zafas-
                    cynowanie nim. Wydarzyło się coś, co daleko przekracza wolę aktorów. Istnie-je
                    uniwersalna alergia przeciwko ostatecznemu porządkowi, przeciwko ostate-cznej
                    władzy, a bliźniacze wysokościowce World Trade Center ucieleśniają ten
                    ostateczny porządek doskonale.
                    System w jego totalnym roszczeniu sam stworzył obiektywne warunki tego
                    straszliwego uderzenia odporowego. Szaleństwo tkwiące w globalizacji wydo-bywa
                    szaleńców, tak jak niewyrównane społeczeństwo wydaje przestępców i psychopatów.
                    Naprawdę jest to tylko symptom choroby. Terroryzm jest wszę-dzie jak wirus. Nie
                    potrzebuje on Afganistanu na swoją przystań.
                    Ja jestem na mój sposób na wskroś moralistą. Istnieje moralność analizy,
                    obowiązek szczerości. Chcę przez to powiedzieć, że niemoralnie jest zamy-kać
                    oczy na prawdę, szukać wymówek, aby “niepopularne” rzeczy kaszeto-wać
                    [dopasowywać do “politycznej poprawności” – przyp.tłum.] Musimy wi-dzieć rzeczy
                    w przeciwstawności dobra i zła. Ja poszukuję konfrontacji ze zdarzeniem takim
                    jakie ono jest, bez dwuznaczności. Kto tego nie potrafi, ten da się nakłonić do
                    pisania zafałszowanej historii.
                    S: Ale kiedy terrorystyczny akt rozgrywa się tak jak Pan twierdzi, tj. niezależ-
                    nie od sytuacji przymusowej, lub od losu, to czy nie jest on wtedy zarazem
                    usprawiedliwiony?
                    B: Pojmowanie mojej analizy jest dwuprzekrojowe, z tego zdaję sobie sprawę.
                    Słowa mogą być obrócone przeciwko mnie. Ale ja nie wychwalam mordu i za-bójstw,
                    to byłoby idiotyczne. Terroryzm nie jest jakąś współczesną formą re-wolucji
                    przeciwko uciskowi i kapitalizmowi. Żadną ideologią, żadną walką za sprawę,
                    także muzułmański fundamentalism nie może się na nie powołać.
                    S: Dlaczego globalizm miałby skierować się przeciwko sobie samemu, dlacze-go
                    miałby dostawać napadów morderczej furii, skoro głosi wolność i szczęście dla
                    wszystkich?
                    B: To jest pogląd utopijny, w pewnej mierze reklama. System całkowicie pozy-
                    tywny nie istnieje. Ogólnie pozytywistyczne utopie historycznie okazały się
                    ekstremalnie mordercze jak faszyzm i komunizm.

                    c.d. poniżej
                    • Gość: Kogan Re: Kolejne zeszmacenie sie Lema IP: *.cvx29-bradley.dialup.earthlink.net 08.05.02, 06:39
                      Strona 2 z 3
                      S: Przecież globalizmu nie może Pan naprawdę porównać z najkrwawszymi systemami
                      XX. wieku.
                      B: On polega, jak dawniej kolonializm, na potwornie ogromnej przemocy. On
                      dostarcza więcej ofiar aniżeli użytkowników, także kiedy świat zachodni więk-
                      szościowo profituje. Naturalnie USA może w zasadzie oswobodzić każdy kraj tak
                      jak Afhanistan. Ale jakież osobliwe ono jest to oswobodzenie? Przecież ci, co
                      mieliby w ten sposób zostać uszczęśliwieni, już by sami, bez “pomocy”,
                      wiedzieli jak zabrać się do obrony własnej, a w ostateczności do terroru.
                      S: Pan uważa globalizację za formę kolonializacji, zakamuflowaną na szerzenie
                      cywilizacji zachodniej.
                      B: Globalizację zachwala się jako punkt końcowy rozwiązania wszystkich
                      przeciwieństw. W rzeczywistości ona rozmienia wszystko na wartość wymienialną,
                      za którą można zapłacić.
                      Proces ten charakteryzuje ekstremalna przemoc, ponieważ on zmierza do ustalenia
                      się jako stanu idealnego, w którym wszystko, co unikalne, pojedyń-cze, również
                      każda inna kultura [materialny i duchowy dorobek narodu – przyp. tłum.], a
                      wreszcie i każda niemonetarna wartość byłyby zniesione. Widzi pan: w tym
                      punkcie jestem humanistą i moralistą.
                      S: Czy nie towarzyszą globalizacji także inne uniwersalne wartości jak wolność,
                      demokracja i prawa człowieka?
                      B: Należy radykalnie rozróżniać globalne od uniwersalnego. Wartości uniwer-
                      salne, według tego jak je oświata definiuje, mają transcedentny ideał. One
                      konfrontują “ja” z jego wolnością, która jest nieustającym zadaniem i odpowie-
                      dzialnością, a nie po prostu prawem. W globalizacji tego zupełnie brakuje, jest
                      to operacyjny system totalnego handlu i wymiany [“handełe” – przyp.tłum.].
                      S: Globalizacja nie oswabadza ludzkości, ona czyni ją rzeczą?
                      B: Ona udaje, że chce ludzi oswobodzić, a naprawdę ona tylko dereguluje.
                      Zniesienie wszystkich reguł, dokładniej: zredukowanie wszystkich reguł do prawa
                      rynku jest przeciwieństwem wolności – mianowicie jej złudą. Takie staromodne i
                      arystokratyczne wartości jak godność, poszanowanie, wyzwanie, poświęcenie już
                      się nie liczą.
                      S: Czy niegraniczone uznanie praw człowieka nie jest godnym zaufania bas-tionem
                      przeciwko procesowi wyobcowania?
                      B: Ja wierzę, że prawa człowieka zostały już wintegrowane w process globali-
                      zacji i funkcjonują jako alibi. One należą do prawniczej i moralnej nadbudowy –
                      krótko: one są werbunkiem.
                      S: A więc zwodzeniem?
                      B: Czy to nie paradoks, że zachodnia polityka wykorzystuje jako broń przeciw-ko
                      innym, według motta: Albo podzielacie nasze wartości, albo…? Demokrację
                      wprowadza się szantażem i groźbami. Ona tym sabotuje sama siebie. Ona już nie
                      dostarcza autonomicznego wyboru wolności, ale staje się globalnym nakazem. Jest
                      to w pewnym względzie perwersja kategorycznego imperatywu Kanta, który z zasady
                      implikuje SWOBODNE wyrażenie zgody na jego ofertę.
                      S: Na tym więc kończyłaby się historia, absolutne panowanie demokracji, no-wej
                      formy dyktatury światowej?
                      B: Tak, i jest całkiem niemożliwym, aby przeciwko niej nie zaistniała gwałtow-
                      na reakcja. Terroryzm powstaje wtedy, kiedy niemożliwa jest żadna inna obro-na.
                      System uważa obiektywnie za terrorystyczne wszystko to, co jemu się
                      przeciwstawi. A wartości Zachodu są ambiwalentne [dwuwartościowe – przyp.
                      tłum.], one mogą w jednym historycznym momencie pozytywnie oddziałać i
                      uskrzydlić postęp, w innym zaś tak wpędzić się w skrajność, że one zafałszują
                      same siebie i w końcu obrócą się przeciwko ich własnym postanowieniom.
                      S: Gdyby starcie globalizacja-terroryzm było nierozstrzygalne to jaki sens
                      mieliby terroryści?
                      B: To, co ich prze do terroryzmu, to nie jest religijne, To podkreślają wszyscy
                      eksperci islamu. Zamachowcy 11 września nie postawili żadnych warunków.
                      Terroryzm nie ma politycznego zaprojektowania, nie ma skończoności I tak
                      widziany jest on wprawdzie realny, ale absurdalny.
                      …działanie w pojedynkę może przyjąć wiele form, także formę zła i terrory-zmu.
                      Pozostaje ona jednak wytworem sztucznym. (Czyim, Syjonizmu? – przyp. tłum.]
                      Fundamentalizm jest symptomatyczną formą odmowy, jego zwolennicy nie chcą
                      osiągnąć czegoś, zrywają się do walki dziko przeciwko czemuś, co odczuwają jako
                      zagrożenie ich tożsamości. Prezydent USA Bush próbuje odnaleźć symetrię wróg-
                      przyjaciel, on dąży do znalezienia się napowrót na znanym terenie i Amerykanie
                      prowadzą tą wojnę jak gdyby musieli bronić się przed Rudel Wölfe. Ale przeciwko
                      wirusom to nie funkcjonuje, one już dawno są w nas. Nie ma już frontu, nie ma
                      linjii demarkacyjnej, wróg tkwi w sercu kultury, która go zwalcza. To jest,
                      jeśli kto woli, Czwarta Wojna Światowa; już nie między narodami, państwami,
                      systemem i ideologiami, lecz w gatunku człowieka z sobą samym.
                      S: W takim razie, zdaniem Pana, wojna ta jest nie do wygrania?
                      B: Nikt nie może powiedzieć jak to wszystko się rozegra. Tym razem stawką jest
                      przetrwanie ludzkości, nie chodzi o zwycięstwo jednej strony.
                      … Kultury są jak języki. Każdy jest nieporównywalnym, zamkniętym dla siebie
                      dziełem sztuki. Nie istnieje hierarchia języków. Nie można mierzyć je czymś
                      uniwersalnym. Dałoby się teoretycznie wprowadzić globalny język, ale w tej
                      redukcji znajdowałoby się absolutne niebezpieczeństwo. Poza tym nie wierzę, że
                      są tylko dobre i złe kultury – współzależne odmiany oczywiście – ale nie da się
                      rozłaczyć jednego od drugiego. Zło nie maleje, gdy dobro wzrasta. Dlatego
                      pojecie postępu poza racjonalnością nauk przyrodniczych jest rzeczywiście
                      problematyczne. Montaigne powiedział: “Gdyby usunięto zło w człowieku,
                      zniszczonoby podstawowe uwarunkowanie życia”. ****** c.d. poniżej *****

                      • Gość: Kogan Re: Kolejne zeszmacenie sie Lema IP: *.cvx29-bradley.dialup.earthlink.net 08.05.02, 06:40
                        Strona 3 z 3

                        S: Nie ma nieba bez piekła, ratunku bez potępienia – czy Pańskie dualistycz-ne
                        spojrzenie na świat dopuszcza w ogóle coś innego niż pesymizm i fatalizm?
                        B: Fatalizm oferuje złą interpretację świata, bo prowadzi do rezygnacji. Ja nie
                        rezygnuję, ja pragnę klarowności, przejrzystego uświadomienia sobie bytu. Kiedy
                        znamy reguły gry, możemy je też zmienić. W tym zakresie ja jestem tylko
                        sprawozdawcą.
                        S: Pańskie poznanie zła nie prowadzi do tego, że Pan je zwalcza?
                        B: Nie, ponieważ jest to dla mnie bezsensowne. Zło i dobro są związane z so-bą
                        nierozłącznie, co jest w gruncie rzeczy naszym przeznaczeniem: częścią naszego
                        fatum, naszego losu.
                        Zło przemianowuje się na nieszczęście, ponieważ nieszczęście można łatwo
                        zwalczyć: ubóstwo, niesprawiedliwość, opresję i tak dalej. To jest humanitarne
                        widzenie tych rzeczy, patetyczna i sentymentalna wizja, permanentne współ-
                        czucie dla nędzników. Zło jest światem takim jakim jest i był. Nieszczęście
                        jest światem, jakim ten nigdy nie powinien był być. Przewalutowanie zła na nie-
                        szczęście jest najintratniejszym przemysłem dwudziestego wieku.
                        S: Nieszczęście daje się naprawić, wymaga ono naprawienia krzywd, podczas gdy
                        zła nie da się wyegzorcyzmować?
                        B: Nieszczęście jest kopalnią, której zasoby są niewyczerpalne. Złemu zaś nie
                        można zaradzić jakąś racjonalnością. Uczyniono to iluzją Zachodu: ponieważ
                        techniczna perfekcja wydaje się być w zasięgu ręki, wierzy się w możliwość
                        wyprodukowania technicznej perfekcji, w niezawodną przyszłość w najlep-szym ze
                        światów. Wszyscy mają być uratowani – na tym polega współczesny ideał naszej
                        demokracji. Wszystko zostanie zmienione genetycznie dla osiąg-nięcia
                        biologicznej i demokratycznej doskonałości ludzkiego rodzaju.
                        S: Czy żałuje Pan, że Zachód mocno utracił wiarę w ratunek u Boga?
                        B: Wie pan, właściwie powinno się odwrócić tę całą debatę. Tym pasjonują-cym
                        pytaniem jest nie to, dlaczego zło istnieje. Zło jest wpierw, całkiem natu-
                        ralnie. Dlaczego istnieje dobro? To raczej jest kwestią, która zadziwia.
                        S: Czy mógłby Pan to wytłumaczyć, nie trudząc Boga?
                        B: Próbowano, Rousseau i inni w 18. wieku, ale niezbyt przekonywująco.
                        Najlepszą hipotezą rzeczywiście jest postulować istnienie Boga. Bóg jest jak
                        demokracja: najmniej złym, a tym samym najwięcej możliwym ze wszystkich
                        rozwiązań.
                        S: Jak się Pana słyszy, to możnaby pomyśleć, że Pan przyłączył się do katarów
                        ze średniowiecza.
                        B: O tak, ja lubię świat katarów, ponieważ ja jestem manicheistyczny…
                        S: …to znaczy, uważający, że istnieje wieczny, kosmiczny konflikt dobra (ducha,
                        światła) i zła (materii, ciemności)…
                        B: …tak, katarzy uważali materialny świat za zły i marny, stworzony przez de-
                        mona, ale zarazem pokładali ufność w Boga, zbawienie i możliwość doskona-łości.
                        Są to o wiele radykalniejsze poglądy, aniżeli te, które w złu widzą tylko
                        stopniowo wyżarzającego się satelitę dobra.
                        S: Panie Baudillard, dziękujemy Panu za rozmowę.



                        GDYBY ISLAMIZM OPANOWAŁ ŚWIAT, TO TERRORYZM
                        ZWRÓCIŁBY SIĘ PRZECIWKO ISLAMIZMOWI.

                        Francuski filozof I socjolog, myślący ikonoklasta, JEAN BAUDRILLARD, 72,
                        zajmuje się ekstremalnymi zjawiskami i zdarzeniami, które wymykają się każ-dej
                        interpretacji. On uznał zamachy w Nowym Jorku za akt oporu użyty w
                        ostateczności przeciwko systemowi, który nadużywszy władzy rzucił światu
                        nierozstrzygalne wyzwanie: globalizację, utworzenie monolitycznego porządku
                        świata, niwelującego różne kultury.
                        Jean Baudrillard wywołał we Francji wrzawę i burzę oburzenia swoją rozpra-
                        wą: “Duch terroryzmu” (“L’esprit du terrorisme”, wyd. Gallilé, 52 str., 12
                        euro).

                        Alain Minc (Żyd, jak wskazuje jego nazwisko niesławne w PRL-u za rządu
                        żydowskiej kliki Jakuba Bermana) nazwał Braudillarda - z jego “jednako
                        żartobliwym” co i “groteskowym” znajdywaniem uciechy w prowokacji – “duchowym
                        terrorystą”.

                        W filozoficznym zarachowaniu Baudillarda , który studiował i wykładał nie-
                        miecki, znać silny odcisk Nietzschego i jego “Przewartościowania wartości”. Już
                        podczas ruchu studenckiego w 1968 Baudillard zdobył miano najostrzej-szego
                        krytyka kulturalnego nowoczesności i społeczeństwa konsumpcyjnego. Od Ameryki
                        po Japonię liczy się on jako jeden z najbardziej renomowanych współczesnych
                        myślicieli francuskich – jako równie radykalny co i oryginalny krytyk, który
                        widzi społeczeństwo nowoczesne uwikłane w śmiertelno-kata-strofalny rozwój
                        naszkicowany w jego “Rekwiemie naszych czasów”. Jako fatalistyczny
                        przepowiadacz interpretuje on również 11 września 2001: świat przeciwstawia się
                        globalizacji na podobieństwo “rewolty przeciwciał”; gdyby islamizm opanował
                        świat, to terroryzm zwróciłby się przeciwko islamizmowi.

                        Rozmowę przeprowadził Roman Leick.

                        • Gość: Student Re: Kolejne zeszmacenie sie Lema IP: *.its.deakin.edu.au / 139.132.69.* 07.06.02, 08:48
                          Nawet ciekawe, ale co to ma wspolnego z Lemem?
                          • Gość: Kagan Lem o bezrobociu... IP: *.vic.bigpond.net.au 09.06.02, 07:59
                            Pamietacie podroz Ijoina Tichego na planete INDIOTOW (po nagielsku PHOOLS,
                            aby nie obrazic Indian czy Hindusow), czyli Podroz XXIV, gdzie tubylcy
                            dzielili sie na Spirytow, Dostojnych i Tyralow.
                            Tzw. DUPA (Dobrowolny Upowszechniacz Porzadku Absolutnego) miala rozwiazac
                            problem bezrobocia powstalego jako wynik pelnej automatyzacji produkcji i
                            uslug materialnych i niematerialnych, co spowodowalo praktycznie 100%
                            bezrobocie wsrod Tyralow... DUPA przerabiala zas Tyralow na krazki bakelitowe
                            (cos jak stare plyty gramofonowe), z ktorych roboty ukladaly desenie, mile dla
                            oka Spirytow i Dostojnych...
                            PS: NIE mylic DUPA'y z PUPA (Personalny Uniesmiertelniacz Perpetuujacy
                            Automatycznie) z pozniejszej chronologicznie Podrozy XXI na Dychotonie...
                            A pamietacie okrzyk dzielnych robotow (z "Bajek") AWRUK! (czyta sie wspak)...
                            M. Kandel przetlumaczyl tp jako TICKUFF! (tez czyta sie wspak).
                            Zas "bratanek" Wegier sie NIE polapal o co chodzi... :)
                            Dobry byl ten Lem z lat PRLu, "nekany" przez cenzure...
                            Ten dzisiejszy to najwyzej jego marnawy klon... :(
                            • Gość: Kagan O Lemie... IP: *.vic.bigpond.net.au 20.11.02, 06:36
                              ...traktuje moja witryna lemowska
                              mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
                              Kagan
                    • _alcest Re: Kolejne zeszmacenie sie Lema 21.11.02, 11:10
                      Muszę natomiast parę słów poświęcić koledze kaganowi, znanemu z tego, że
                      wypowiada się, gdzie tylko może; a im mniej się na czymś zna, tym wypowiada się
                      z większą pewnością. Dotyczy to i Lema, co do którego twórczości twierdził
                      swego czasu nawet, że zrobił z niej… Ph.D. (przy okazji wciskając głodne
                      kawałki, że oznacza to habilitację, a nie doktorat), przyłapany jednak przeze
                      mnie na nieznajomości podstawowych kwestii odnośnie „Pamiętnika znalezionego w
                      wannie” nie potrafił absolutnie nic na to odpowiedzieć. Teraz powraca znowu,
                      przy okazji nachalnie zanudzając wszystkich swoimi fobiami politycznymi. Cóż,
                      jeśli komuś „Astronauci” przesłaniają cąłą twórczość Lema, można mu tylko
                      współczuć; podobine jak komuś, dla którego treść życia stanowi czepianie się na
                      forum ludzi nieporównanie większych od siebie.
                      • Gość: Kagan Re: Kolejne zeszmacenie sie Lema IP: *.vic.bigpond.net.au 24.11.02, 10:58
                        _alcest napisał:
                        Muszę natomiast parę słów poświęcić koledze kaganowi, znanemu z tego, że
                        wypowiada się, gdzie tylko może; a im mniej się na czymś zna, tym wypowiada się
                        z większą pewnością. Dotyczy to i Lema, co do którego twórczości twierdził
                        swego czasu nawet, że zrobił z niej… Ph.D. (przy okazji wciskając głodne
                        kawałki, że oznacza to habilitację, a nie doktorat), przyłapany jednak przeze
                        mnie na nieznajomości podstawowych kwestii odnośnie „Pamiętnika znalezionego w
                        wannie” nie potrafił absolutnie nic na to odpowiedzieć.
                        K: Czyzby?
                        www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=17&w=3709811&a=3730058
                        Lema Wstęp do Pamiętnika znalezionego w wannie
                        Pierwsze wydanie Pamiętnika (Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1961) zawierało
                        Wstęp, czyli krótkie streszczenie tzw. Zapisków człowieka neogenu. Niektórzy
                        krytycy, aby się przypodobać Lemowi pisali, iż rzekomo ów Wstęp był rodzajem
                        apokryfu, wstawionym do powieści w celu zmylenia cenzury. Jednakże gdyby tak
                        było, to ów wstep:
                        1. Zniknąłby z tłumaczeń na język angielski (jak np. zniknęło w tłumaczeniach
                        na angielski mocno antykleryklane zakończenie Podróży dwudziestej drugiej). A
                        tymczasem każde wydanie Memoirs Found in a Bathtub? (tłumacze: Michael Kandel i
                        Christine Rose) zawiera na początku Introduction (n.p. Sand Diego-New
                        York-London: Harcourt Brace & Company, 1986).
                        2. Zniknąłby z post-PRLowskich wydań (a jest on wciąż obecny, n.p. w Kraków:
                        Wydawnictwo Literackie, 2000).
                        Tak więc prawdą jest, że Lem napisał ten Wstęp, aby umieścić powieść w
                        czasoprzestrzeni - ostanim Pentagonie, ukrytym pod Górami Skalistymi, prawie
                        dokładnie w tym samym miejscu, gdzie mieści się współczesne nam Dowództwo
                        Obrony Północnoamerykańskiego Obszaru Powietrznego (North American Aerospace
                        Defence Command czyli NORAD), czyli właśnie w Górach Skalistych (okolice
                        Colorado Sprigs, miasta położonego u stóp Rocky Mountains, czyli Gór
                        Skalistych).
                        Link:
                        www.dnd.ca/menu/canada-us/bg00.010_e.htm
                        The Commander-in-Chief of NORAD is appointed by, and is responsible to, both
                        the Prime Minister of Canada and the President of the United States.
                        Headquarters NORAD is located at Peterson Air Force Base, Colorado Springs,
                        Colorado. NORAD command and control is exercised through the Cheyenne Mountain
                        Operations Center, located a short distance away. Cheyenne Mountain serves as a
                        central collection and coordination facility for a worldwide system of sensors
                        designed to provide NORAD with an accurate picture of any aerospace threat.

                        Teraz powraca znowu, przy okazji nachalnie zanudzając wszystkich swoimi
                        fobiami politycznymi. Cóż, jeśli komuś „Astronauci” przesłaniają cąłą twórczość
                        Lema, można mu tylko współczuć; podobine jak komuś, dla którego treść życia
                        stanowi czepianie się na forum ludzi nieporównanie większych od siebie.
                        K: NIE tylko "Astronauci", kolego, ale cala tworczosc Lema ww wczesnych latach
                        1950... :( I czemu robisz z Lema "Sw. Krowe"?
    • Gość: Kagan Re: 'S. Lem jako Stalinista' IP: *.vic.bigpond.net.au 20.11.02, 10:23
      mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
      • Gość: Kagan Re: 'S. Lem jako Stalinista' IP: *.vic.bigpond.net.au 21.11.02, 09:29
        mywebpage.netscape.com/ljkel2/lem01.html
    • Gość: Jan Kagan ze 'Stalinistą' IP: *.hispeed.ch 21.11.02, 11:09
      A to zdjęcie Kagana w serdecznej pozie ze 'Stalinistą':
      mywebpage.netscape.com/ljkel2/lemfoto.html
      A może "Agent Kagan wkrada się w zaufanie Lema"?
      Myślę, że raczej to drugie - i nie za ładne to...

      Muszę lepiej patrzeć, kogo wpuszczam do domu :-(((
      • Gość: Kagan Kagan z bylym 'Stalinistą' IP: *.vic.bigpond.net.au 24.11.02, 10:51
        Gość portalu: Jan napisał:
        A to zdjęcie Kagana w serdecznej pozie ze 'Stalinistą':
        mywebpage.netscape.com/ljkel2/lemfoto.html
        A może "Agent Kagan wkrada się w zaufanie Lema"?
        Myślę, że raczej to drugie - i nie za ładne to...
        K: Raczej agent CIA Lem (p. listy P.K. Dick'a do CIA)
        wkradl sie w zaufanie Kagana! ;)
        • Gość: Jan Re: Kagan z bylym 'Stalinistą' IP: *.hispeed.ch 24.11.02, 15:06
          Gość portalu: Kagan napisał:

          > Gość portalu: Jan napisał:
          > A to zdjęcie Kagana w serdecznej pozie ze 'Stalinistą':
          > <a
          href="http://mywebpage.netscape.com/ljkel2/lemfoto.html"target="_blank">mywe
          > bpage.netscape.com/ljkel2/lemfoto.html</a>
          > A może "Agent Kagan wkrada się w zaufanie Lema"?
          > Myślę, że raczej to drugie - i nie za ładne to...
          > K: Raczej agent CIA Lem (p. listy P.K. Dick'a do CIA)
          > wkradl sie w zaufanie Kagana! ;)

          ROTFL!!!
          • Gość: Kagan Re: Kagan z bylym 'Stalinistą' IP: *.vic.bigpond.net.au 25.11.02, 09:45
            Gość portalu: Jan napisał:
            A to zdjęcie Kagana w serdecznej pozie ze 'Stalinistą':
            mywebpage.netscape.com/ljkel2/lemfoto.html
            A może "Agent Kagan wkrada się w zaufanie Lema"?
            Myślę, że raczej to drugie - i nie za ładne to...

            K: Raczej agent CIA Lem (p. listy P.K. Dick'a do CIA)
            wkradl sie w zaufanie Kagana! ;)

            ROTFL!!!
            K: ????
            • Gość: Jan Niezly scenariusz IP: *.hispeed.ch 25.11.02, 13:07
              Gość portalu: Kagan napisał:

              > Gość portalu: Jan napisał:
              > A to zdjęcie Kagana w serdecznej pozie ze 'Stalinistą':
              > <a
              href="http://mywebpage.netscape.com/ljkel2/lemfoto.html"target="_blank">mywe
              > bpage.netscape.com/ljkel2/lemfoto.html</a>
              > A może "Agent Kagan wkrada się w zaufanie Lema"?
              > Myślę, że raczej to drugie - i nie za ładne to...
              >
              > K: Raczej agent CIA Lem (p. listy P.K. Dick'a do CIA)
              > wkradl sie w zaufanie Kagana! ;)
              >
              > ROTFL!!!
              > K: ????

              Rolling on the floor laughing.

              Sugerujesz, ze juz wtedy byles tak wazny, by CIA wyslala swojego agenta 006 do
              inwigilacji ciebie, by napisal te wszystkie ksiazki, by wzbudzic twoje
              zainetersowanie i zachecic (wykorzystujac moment twojej naiwnosci) do napisania
              o nich doktoratu? Tzn. juz w latach 50-tych Lem przymierzal sie do ataku na
              ciebie?

              Wlasciwie calkiem niezla historyjka, moze sie nawet nadaje na action film,
              troche naciagana, ale przy dobrych efektach specjalnych moze by sie sprzedalo.
              • Gość: Kagan Re: Niezly scenariusz IP: *.vic.bigpond.net.au 25.11.02, 14:46
                Gość portalu: Jan napisał:
                Rolling on the floor laughing.
                Sugerujesz, ze juz wtedy byles tak wazny, by CIA wyslala swojego agenta 006 do
                inwigilacji ciebie, by napisal te wszystkie ksiazki, by wzbudzic twoje
                zainetersowanie i zachecic (wykorzystujac moment twojej naiwnosci) do napisania
                o nich doktoratu? Tzn. juz w latach 50-tych Lem przymierzal sie do ataku na
                ciebie? Wlasciwie calkiem niezla historyjka, moze sie nawet nadaje na action
                film, troche naciagana, ale przy dobrych efektach specjalnych moze by sie
                sprzedalo.
                K: Troche ci sie lata pomylily! W latach 1950tych lem byl Stalinista, wystarczy
                poczytac ASTRONAUTOW, OBLOK MAGELLANA, SEZAM czy jego artykul IMPERIALIZM NA
                MARSIE! Dopiero pozniej stal sie antykomunista. Stad tez moje zaintersowanie
                jego ewolucja polityczno-ideologiczna, ktora wielu ma mi za zle, z Jarzebskim
                na czele. A co do moich zartow, to twoja reakcja jest nieco przesadzona... :)
                Kagan
                • Gość: Kagan S. Lem - 'Imprializm na Marsie' IP: *.khi.is 02.12.02, 06:10
                  S. Lem - "Imprializm na Marsie"
                  Patrz:
                  mywebpage.netscape.com/ljkel2/imperialmars.htmloraz:
                  www.pk.bezuprzedzen.pl/amars.htm........................................
                  Nie tylko ja osmielilem sie wysmiac Lema-Staliniste! ;)
                  Kagan
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka