Dodaj do ulubionych

Brawo Małgorzata Bogdańska w "Chrystusach..."

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.06, 08:16
...mógłbym sporo pisać o filmie "Wszyscy jesteśmy Chrystusami", ale pozostając
pod dużym wrzeniem pieknie zagranej roli żony głownego bohatera anonsuje to i
zgłaszam do nagrody za role drugoplanową na jesiennym festiwalu w Gdyni.
Nareszcie może jakaś nowa twarz wśród opatrzonych wielu..BRAWO!!!

MAłGORZATA BOGDAńSKA!!!(żona Miauczyńskiego)

A.CHYRA, dobry jak zykle...ale tylko dobry.., a Marek Kondrat także dobry,ale
też dojrzały...no i Mikołaj Koterski.... Jednak jako zawodowiec nie wybaczam
podstawowych dykcyjnych wad. I niech mi filmowcy nie zamydlają oczu
naturalizmem i wielką prawdą. Wszyscy za tę pracę wzięli pieniądze! To
zobowiazuje....
Niestety nie ustrzegł się Pan Marek Koterski kiczu obsadzając w scenach,
które nazwę niby to "alkoholowa groteska" ludzi z samego bukietu polskiego
..opatrzonego akorstwa. Z drugiej strony..w polskim małym świecie filmowym
muszą się wszyscy wspierać... "My,sławni", aż do bólu!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Prowincjusz Re: Brawo Małgorzata Bogdańska w "Chrystusach..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 11:48
    • Gość: Prowincjusz Re: Brawo Małgorzata Bogdańska w "Chrystusach..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.06, 11:50
      "no i Mikołaj Koterski.... Jednak jako zawodowiec nie wybaczam
      podstawowych dykcyjnych wad. I niech mi filmowcy nie zamydlają oczu
      naturalizmem i wielką prawdą. Wszyscy za tę pracę wzięli pieniądze! To
      zobowiazuje...."

      Weź się aktor dokstałć, albo poćwicz swoje "ś" i "r". Takiej głupoty to ja dawno nie przeczytałem.
      • Gość: aktor z prowincji Re: Brawo Małgorzata Bogdańska w "Chrystusach..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 09:14
        ...o tyle dobrze miły Prowincjuszu, że podbiłeś mój post w górę ...bo nikt jak
        dotąd tego nie zrobił..., a Rola M.Bogdańskiej powinna być skomentowana...

        Jesli chodzi o twoją kalumnię rzuconą od niechcenia w moja stronę, to prosze
        uzasadnij...dlaczego cos co napisałem jest głupotą....? Mam niestety słabą
        klawiaturę , bo mało zarabiam i nie stać mnie na lepszą..., bo jestem słabym
        aktorem. Przpraszam za to wszystkich, po prostu mi sie nie udało. Kiedyś tam
        szanowna komisja egzaminacyjna przyjeła mnie omyłkowo być może do aktorskiej
        szkoły i tak "bidole" sobie w teatrze niechcący. Mam już troche lat i nie umiem
        zmienić zawodu. Przepraszam..., jednak jestem człowiekiem o jakiejś tam
        wrażliwości i wolno mi mieć poglady.Jesli ktoś to przeczzyta i był na filmie
        Koterskiego...niech może wypowie się na temat w/w roli...Dziękuję z góry...
        • Gość: prownicjusz Re: Brawo Małgorzata Bogdańska w "Chrystusach..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 15:15
          Przepraszam za napastliwość mojej wcześniejszej wypowiedzi. Napisałem ją pod wpływem emocji, bo byłem tuż po seansie Koterskiego. Wrażenie. Przepraszam, jeżeli Ciebie uraziłem. Przeczytałem ją teraz drugi raz i zrobiło mi się głupio. Wybacz.
          Wydaje mi się, że takie kategorie jak wyrazistość mówienia są nieprzystawalne do tego rodzaju filmów, które powstają z konkretnych doświadczeń i są rodzajem oczyszczenia. Wątpie, żeby Koteski zrobił ten film dla pieniędzy, znam niektórych aktorów, którzy z nim pracowali i było to ich jedno z najciekawszych doświadczeń. A są to aktorzy teatralni, którzy mieli sposobność pracować z rożnymi wariatami. Wątpie, żeby Koterski mydlił oczy Prawdą, nie ten reżyser. Owszem: Wajda, Jarzyna, Klata mydlą oczy podobnymi uzasadnieniami i w przypadku pracy tego ostatniego zarzut wyrazistości mówienia jest jak najbardziej na miejscu.
          Jednak rola syna Koterskiego w filmie ojca jest dla mnie aktem odwagi. Jakakolwiek próba starania sie o wyraźne "ś" w jego przypadku byłaby klęską. Nie wstydzi pokazać się swoich problemów, swojego garba (w podwójnym znaczeniu).
          Dla mnie ten film jest pokretnym katharsis, przepraszam za to okreslenie, ale uwazam, ze tak jest. Tym dotkliwsze, ze ukryte w inteligentnym poczuciu humoru.
          tak odbieram ten film, taka jest moja wrażliwość i moje poglądy.
          Nie zmieniaj zawodu, jeżeli czułeś, że to Twoje przeznaczenie, nawet jak wszystko nie wychodzi. Przepraszam za moją pierwszą "chamską" wypowiedź.
          A czy Małgorzatę Bogdańską można zobaczyć w innym filmie lub w teatrze. Gdzie jest zaangazowana?
          Pozdrwiam serdecznie, nie miej do mnie żalu.
          • Gość: aktor z prowincji Re: Brawo Małgorzata Bogdańska w "Chrystusach..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 09:21
            Miło,że tak sie toczy to zderzenie myśli na GAZETOWYM FORUM. W końcu ktoś tam
            powiedział,że jeśli juz sie mamy różnić , to powinniśmy się różnić pięknie!!!
            Dyskusja.., może bardziej rozmowa zazwyczaj stymuluje do nowych i działań..., i
            rozwiązań...Dzięki...
            Co do roli Mikołaja w " Chrystusach.." to ja oceniam ja bardzo wysoko, a moją
            konstatacje wysnułem po zapoznaniu się z wypowiedziami pewnych osób o tym,że
            powinien zagrać w jakimś innym filmie i udowodnić,że jest tak dobry. On nie
            jest aktorem zawodowym imam wrażenie,że sam rozumie, by nie mieniać się na
            drobne w nowych komercyjnych tzw. "filmowych wyzwaniach". Sądzę,że niech
            przejdzie do historii jako "człowiek grajacy role syna" w filmie własnego ojca.
            Niekiedy to wystarcza. Ponadto uważam,że da sobie radę na innych niwach naszej
            kultury. Nie lubię jak na naszym maławym poletku kultury "zagłaskuje sie koty
            na smierć".Zawsze wychwalam każdy objaw subtelnosci, delikatności, braku
            nachalstwa itd.Jeśli chodzi o role "barowe", to przyklaskuje zapatrywaniom
            naszych sławnych kolegów aktorów,że zagrali nareszcie w czymś pociągającym i
            ambitnym. Nie zrobiło to na mnie wrażenia, bo nie dźwigneli problemu
            Żak,Żmijewski, Frycz(wyjatkowo przeszedł bez echa..a cenię Go nad wyraz
            wysoko), nawet Grabowski i osławiany ostatnio Dziędziel. Tak to zobaczyłem tego
            popołudnia siedząc w sali kinowej i ogladając "Chrystusów.."
            Zobaczyłem też,że obok głównego nurtu toczy się drugi o kobietach, które
            towarzyszą na codzień "bohaterom Koterskiego". Wyraźnie widać,że
            gromada "pijaczków" barkowych, też ma swoje kobiety i one nie są z nimi
            szczęśliwe.. Małgorzata Bogdańska nad wyraz silnie i pięknie pokazała
            BEZRADNOŚĆ kobiety, której przyszło marnować życie u boku "nieudacznego
            Miauczyńskiego". A motyw rozmowy Ojca z Synem jest wystarczajacym
            uzasadnieniem, by ten film mógł w ogóle powstać. Wiem o tym,bo sam mam
            syna...jedynego.
            Pozdrawiam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka