Nadczłowiek i duch Supermana

03.08.06, 10:09
Ta, a dla mnie Superman, to zwyczajna bajka. Rzecz dzieje się w USA, więc
Superman lata, przebija ściany, jest super szybki itd, itd. Wspomniano wyżej o
super robotnikach w CCCP i nadludziach w Rzeszy. To może i jest to samo, ale
inaczej patrzy się na to w Stanach, a inaczej w Europie. Amerykanie znani są
ze swojej "amerykańskości" przeze mnie wyśmiewanej. Jednocześnie intrygującej,
ponieważ zjawisko to - widziane najczęściej podczas wielkich widowisk,
spektakularnych zdarzeń, sytuacji, gdy należy okazać ducha jedności - każe
zadać sobie pytanie: gdzie zaczyna się granica manipulacji ludźmi?!
Manipulacji na taką skalę. Nie mówię o obsesji strachu, sianej przez Dżordża
Busza, nie tylko, ale o sprawianiu, że ludzie będą, jak to stadko owieczek:
posłuszne, karne, uległe, wolne od domysłów i dociekań. W Europie bajka o
latającym człowieku raczej by nie przeszła. Przynajmniej nie wtedy, w latach
40-tych. Władza tamtejsza wiedziała, za jakie sznurki pociągnąć. Myślę tu o
każdej z osobna - tej w CCCP i w Rzeszy. Superman miał rozniecać wojowniczą
naturę ludzi; super robotnik miał świecić przykładem, dawać do zrozumienia
mężczyznom, że tak mają wyglądać, zachowywać się, być takimi mężami dla swoich
żon; nadczłowiek w Rzeszy miał napawać nienawiścią do podludzi, być punktem
odniesienia, wg którego miano dążyć do ideału fizycznego. Miało to na celu
wzmocnienie solidarności u Niemców, dać poczucie odmienności, bycia lepszym,
sprawienie, by patrzeć na innych z góry, z pogardą. Amerykanie byli "urabiani"
w ten sposób już od dawna. Widać to dziś, gdy zadaje się pytanie o istnienie
UFO oraz, czy wspaniały Amerykanin wie, co to był holocaust, jak rozpoczynały
się wojny światowe itp. O UFO pytający może dowiedzieć się od mieszkańca USA
bardzo wiele. Na temat historii świata - cóż, musi się sam wykazać inicjatywą
i zajrzeć do biblioteki. Biedni żołnierze spod znaku gwiaździstego sztandaru
zaprawiani są nie tylko w bojach, gdy mają ruszać na misje "pokojowe". Zatruwa
im się mózgi papką o bohaterstwie, męstwie, nadludzkich wyczynach, które za
ich sprawą przejść mogą do historii. Wmawia im się, że są herosami. Jadą potem
tacy młodzi chłopcy, uzbrojeni po szyję, i są groźniejsi niż doświadczeni
wojacy. To są współcześni supermani z głową w chmurach. Dziś latający bohater
jest tylko postacią filmową.
    • Gość: superman Re: Nadczłowiek i duch Supermana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.06, 13:54
      Gdzie, do diabła, są redaktorzy Gazety! Kto puścił ten grafomański, pisany
      fatalną polszczyzną tekst?

      To jest doktorant w PAN. Tylko pogratulować promotorowi: cierpliowści lub głupoty!
      • Gość: superman Ty cieciu na górze nie podszywaj się pode mnie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.06, 21:49
        ....bo zarobisz w cymbał. redaktorom gazety nic nie zarzucaj, tylko napisz coś
        lepszą polszczyzną trollu :)
    • Gość: tohvri Re: Nadczłowiek i duch Supermana IP: 172.16.2.* 04.08.06, 13:10
      cultura.blox.pl/2006/08/Superman-Powrot-Superman-Returns.html
    • Gość: scuwa Re: Nadczłowiek i duch Supermana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.06, 12:06
      ale bzdura. ktokolwiek napisal ten artykul sie dosc wyraznie pomylil. nie
      Superman, lecz Kapitan Ameryka byl odpowiedzia Amerykanow na ideologie
      nazistowska. szkoda zmarnowanego czasu i papieru
    • gotrek Re: Nadczłowiek i duch Supermana 09.08.06, 11:22
      > Ta, a dla mnie Superman, to zwyczajna bajka. Rzecz dzieje się w USA, więc
      > Superman lata, przebija ściany, jest super szybki itd, itd. Wspomniano wyżej o
      > super robotnikach w CCCP i nadludziach w Rzeszy. To może i jest to samo, ale
      > inaczej patrzy się na to w Stanach, a inaczej w Europie. Amerykanie znani są
      > ze swojej "amerykańskości" przeze mnie wyśmiewanej. Jednocześnie intrygującej,
      > ponieważ zjawisko to - widziane najczęściej podczas wielkich widowisk,
      > spektakularnych zdarzeń, sytuacji, gdy należy okazać ducha jedności - każe
      > zadać sobie pytanie: gdzie zaczyna się granica manipulacji ludźmi?!
      > Manipulacji na taką skalę. Nie mówię o obsesji strachu, sianej przez Dżordża
      > Busza, nie tylko, ale o sprawianiu, że ludzie będą, jak to stadko owieczek:
      > posłuszne, karne, uległe, wolne od domysłów i dociekań. W Europie bajka o
      > latającym człowieku raczej by nie przeszła.

      Większość Niemców uwierzyła, że są super i że w ramach tego mają prawo do
      decydowania o życiu i śmierci innych. Również sporo ludzi w innych krajach. Co
      to znaczy, że "bajka by nie przeszła"? Czy sugerujesz że Jankesi po publikacji
      Supermana zaczeli wdziewać pelerynki i skakać z dachów?

      W odróżnieniu od niemieckiego superczłowieka, postać Supermana była zawsze
      bardzo ludzka, co podkreślało jego pochodzenie (obcy, wychowany przez ludzi) i
      zachowania (podkreślanie poświęcania się dla innych i NIE ZABIJANIA
      przeciwników).

      > Biedni żołnierze spod znaku gwiaździstego sztandaru
      > zaprawiani są nie tylko w bojach, gdy mają ruszać na misje "pokojowe". Zatruwa
      > im się mózgi papką o bohaterstwie, męstwie, nadludzkich wyczynach, które za
      > ich sprawą przejść mogą do historii. Wmawia im się, że są herosami. Jadą potem
      > tacy młodzi chłopcy, uzbrojeni po szyję, i są groźniejsi niż doświadczeni
      > wojacy. To są współcześni supermani z głową w chmurach. Dziś latający bohater
      > jest tylko postacią filmową.

      Rozumiem, że po prosztu masz ochotę sobie pogadać o Bushu, więc podczepisz
      ideologię do wszystkiego, co dotyczy Stanów. Superman pasuje do twojego wywodu
      jak pięść do nosa właśnie przez ludzki (nadludzki?) wymiar jego zachowań. Jeśli
      już masz ochotę ponarzekać, to proponuję innych bohaterów jak Batman
      (bezwzględny, zastraszający przeciwników, nie bojący się ich zabić) czy
      Wolverine (buntownik, niemożliwy do zabicia, pełen goryczy i nienawiści do
      świata).

      Artykuł nienajgorszy, chociaż geneza postaci Supermana (i w ogóle postaci
      superbohaterów) jest dużo bardziej skomplikowana. Zignorowanie innych
      kontekstów, jak upowszechnienie literatury popularnej (powieść "awanturnicza"),
      rozwój gazetowych komiksów samodzielne wydawnictwa, błyskawiczny rozwój
      techniczny który błyskawicznie zmieniał pojmowanie tego, co człowiek jest w
      stanie zrobić, szybkie zmiany społeczne w Stanach połączone z niepewnością
      ekonomiczną i agresywnymi ideologiami dominującymi w Europie... Koncentracja
      tylko na jednym aspekcie wydaje się uproszczeniem obliczonym na "zaskoczenie"
      czytelnika.

      Postać skromengo litewskiego szlachcica z nadludzką siłą ścinającego 3
      tatarskie głowy jednocześnie i ginącego za innych, cymmeryjskiego barbarzyńcy
      walczącego z wielkimi małpami i skromnego fotografa zmieniającego się w
      czempiona sprawiedliwości z nadludzkimi mocami - nie są one aż tak od siebie
      odległe.
Pełna wersja