Dodaj do ulubionych

Wojna w fabryce Schindlera

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 16:04
Więcej o Miesiącu Fotografii (Kraków 4-31 maja) na www.photomonth.com
Obserwuj wątek
    • hoholy Wojna w fabryce Schindlera 10.05.07, 01:10
      Czytajac cos takiego gebe rozdziawiam i nadziwic sie nie moge!

      "...Jednak nigdy wcześniej fotografowie nie byli wobec niej aż tak krytyczni..."

      Panie redaktorze/y! Wlasnie podczas konfliktu w Wietnamie fotografowie wojenni
      byli bardzo, ale to bardzo krytyczni wobec bezsensownego rozlewu krwi. Nigdy
      wiecej nie zaangazowali sie tak osobiscie w ow kretynski konflikt.

      "... - i to mimo że ich dostęp do działań armii jest bardzo ograniczony..."

      To zasluga wlasnie Wietnamu, ze w pozniejszych konfliktach fotografowie nie
      brali bezposredniego udzialu w dzialaniach. Po prostu armii amerykanskiej tak
      narobili kolo piora, ze juz nigdy nie odzyskali swej dawnej pozycji. Prosze
      zobaczyc zdjecie symbol wojny wietnamskiej "Napalm Girl of Trangbang", autorstwa
      Nick Ut'a. Wielu uwaza, iz ono dopelnilo dziela zniszczenia konfliktu, ktory
      poza tym, ze byl swietnym poligonem do niczego sensowengo nie doprowadzil.
      Niestety niczego ludzi nie nauczyl, a szczegolnie tych, ktorzy tam przegrali,
      poniewaz inaczej nie zaczynali by dzialan wojennych w Iraku i Afganistanie.

      I nigdy wcześniej fotografia wojenna nie była aż tak eksperymentalna.

      Z tym stwierdzeniem moge sie zgodzic, acz myslimy o czyms zgola innym. Nigdy
      fotografia wojenna nie byla taka byle jaka, robiona w bialych rekawiczkach, a
      przynajmniej w takich pokazywana, by panom w garniturach nie popsuc apetytu przy
      lunchu. Czasy prawdziwych fotoreporterow wojennych minely wraz czasami
      swietnosci Life i paru innych waznych pism, gdzie nikt nie bal sie pokazywac
      wojny, jej oblicza takiego, jakim jest.
      Niestety, dzis pomimo rozwoju technik cyfrowych, szybkosci przekazu nic nie
      otrzymujemy w zamian, poza wspomnianymi, byle jakimi fotografiami, na ktorych
      zazwyczaj widac placzace, zawodzace kobiety, ewentualnie, ktorys z
      fotoreporterow, dzis glownie ludzi z ulicy o niskim morale, przerobi nieudolnie
      fotografie w photoshopie.

      Fotograf wojenny to dziś nie tylko obiektywny świadek wydarzeń.

      Nigdy, zaden fotograf nie byl obiektywny tak, jak nie ma obiektywnych opinii na
      temat danego konfliktu, co dalej autor precyzuje piszac: "To często artysta o
      sprecyzowanych politycznych poglądach". Gdzie tu logika, sens? Prawienie
      komunalow, banalow jest medialne ale rzeczywistosc wojenna taka nie jest.

      "Taką rolę przyjmują również kuratorzy wystaw." Nie watpie, nie watpie. Ci
      kopletnie nie wiedza, o czym mowia.

      - Historia przemocy i wojen sięga dalej niż historia fotografii - podsumowuje
      Mark Power

      Szanuje tego fotografa, wzorcowej dla mnie agencji Magnum, ale nie jest on
      fotografem wojennym.
      Na przykladzie jego zdjec pod adresem www.magnum.com mozna zobaczyc obiektywnosc
      fotografa w stosunku do jego wizji Polski. Podkreslam JEGO wizji, poniewaz nie
      ma fotografii OBIEKTYWNEJ, jest tylko interpretacja charakterstyzujaca punkt
      widzenia fotoreportera, fotografa.

      - a ci, którzy mają władzę, prowadzą wojny w naszym imieniu, bo często przez nas
      zostali wybrani.

      Gdybys wiedzial Marku, co to znaczy w tym kraju? Politykow mamy takich, na
      jakich zaslugujemy...

      hoholy@NOSPAM.gazeta.pl
    • Gość: IZ Wojna w fabryce Schindlera IP: *.wrzesnia.info.pl 10.05.07, 08:45
      To że Mark Power nie jest fotografem wojennym ma go eliminować z mówienia o tym
      problemie?! Przecież można być - i Power zdaje się być, co wnioskować można po
      dyskusji panelowej z jego udziałem - otwartym na wiele problemów, na różną
      estetykę itd.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka