Dodaj do ulubionych

Cannes 2009. Koniec starego świata

IP: *.dynamic.mnet-online.de 25.05.09, 06:54
wylewanie krokodylich lez czyli
palmy dla malpy a napalm
jako ewangelia dla malpiszonow
ps
z tym intelektulistami austriackimi to dopiero ambaras
a do tego z filmowcami to do kwadratu hahahahahahahahaha
Obserwuj wątek
    • Gość: prop Cannes 2009. Koniec starego świata IP: *.acn.waw.pl 25.05.09, 07:32
      Film Funny Games został zrobiony w 2007 a nie w 1997 roku.
      • Gość: poo Re: Cannes 2009. Koniec starego świata IP: *.aster.pl 25.05.09, 08:30
        Mądrzysz się, a nie masz racji. Oryginalne "Funny Games" - 1997 rok, amerykański
        remake - 2007.
        • Gość: Jurgen PROROK - Grand Prix IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.09, 10:25
          Mam wrazenie, ze nikt z polskich dziennikarzy nie widzial filmu, ktory dostal
          Grand Prix (fakt, projekcja o 8.30 nie zachecala). A "Prorok" to moze
          rzeczywiscie film wiezeienny, ale z niezwykla glebia, mocniej mowiacy o
          mechanizmach wladzy i uwiedzeniu wladza, niz o czymkolwiek innym. A juz
          calkowicie nie mozna sie zgodzic, ze to film o odnajdywaniu korzeni. Wrecz
          odwrotnie - bohater bez pardonu opowiada sie po stronie roznych "opcji
          nardowych", zeby rozdawac karty w swiecie mafijnym. Swietne kino. Tyle goracej
          refleksji z Cannes.
          • Gość: heureka Re: PROROK - Grand Prix IP: *.fbx.proxad.net 25.09.09, 19:27
            Ech, nie do konca zgodze sie z przedmowca, ze to swietne kino. "Prorok" to film niezly - i, wedlug mnie, tylko niezly.
            Rzecz jasna, mowi o niezwykle waznym problemie. Niestety (niestety!!!), jest to kino "z teza", a nawet "z tezami"... Tworca filmu ma swoj "jedynie sluszny" poglad na temat glownego bohatera, a wiec i na System: Malik to (do samego konca! - jesli przypomnimy sobie zakonczenie filmu) niewinna ofiara owego systemu, ktora nie dokonuje wyborow, lecz jest do nich zmuszana, a nie majac zadnych innych wzorcow, jakze inteligentnie dostosowuje sie do tych, ktorych dostarcza mu otoczenie. Wszystko to po to jedynie, by przetrwac. Bohatera poznajemy przeciez jako bezradnego sierote-analfabete, ktorego na samym starcie "zmarnowal" nieskuteczny (to eufemizm) system socjalno-edukacyjny (NB: arabski sierota - czy mozna miec w Europie gorszy start?). Do tego wydaje sie, ze Malika aresztowano niemal za niewinnosc (no tak, przy okazji rezyser, nie bez racji zreszta, przypomina, ze policja strasznie sie od kilku lat we Francji rozbestwila - ciekawe dlaczego, hehe)... Ot, "dobry dzikus” ;) Skads to znamy :/
            Do tego dochodzi para-dokumentalny wymiar filmu... Co sprawia, ze wierzymy autorowi filmu na slowo, bowiem niewielu z nas tak naprawde zna sierocincowo-przedmiejsko-wiezienna codziennosc.
            Swoja droga, czy zauwazyliscie? – Malik ani na chwile nie znika nam z ekranu; obserwujemy go przez caly czas, w kazdym chyba kadrze! A to tez niespecjalnie sprzyja dystansowi... ;) Trudno niekiedy powstrzymac sie od postawy naiwnego widza, identyfikujacego sie z bohaterem, usprawiedliwiajacego go niczym samego siebie – to przeciez nasz wlasny Cien, to przeciez my sami w tym wirtualnym koszmarze, ktory moglby przeciez byc nasza straszna rzeczywistoscia...
            Nie pozostaje nam absolutnie nic innego, jak wspolczuc dobremu Malikowi niewinnie czyniacemu zlo (czy to naprawde zlo? ) i wsciekac sie na niedobry swiat, ktory go do tego zmusza.
            Co bynajniej nie oznacza, ze autor filmu zupelnie nie ma racji! Moje serce jest mocno czerwone... Problemy, ktore tak nachalnie nam tu pokazuje, jak najbardziej istnieja. Rasizm, wykluczenie, przemoc, korupcja,... skacza nam do oczu nie tylko w kadrach „Proroka”. Francja za panowania Mikolaja I Niewielkiego stacza sie coraz bardziej na bandycko-prawicujace, aroganckie, reakcyjne, neoliberalne dno...
            Nie lubie jednak, gdy kino pokazuje swiat w sposob czarno-bialy. Nie lubie, gdy jest politycznie poprawne(nawet jesli chodzi tu o lewicujaca – a wiec nie do konca mainstreamowa – polityczna poprawnosc). Nie lubie, gdy nie daje mi wyboru. Nie podoba mi sie filozofia autora filmu, bowiem smiem twierdzic, ze spoleczny determinizm nie wyjasnia wszystkiego...
            Szkoda wiec, ze zamiast wielkiego filmu mamy tu kino niemalze propagandowe, pachnace pewna manipulacja, nawet jesli chodzi tu o bardzo wazny i z wielu wzgledow trudny przekaz... Szkoda, szkoda... I nie! - cel nie uswieca srodkow... "Kto mieczem wojuje, od miecza ginie" - ze tak pozowole sobie zacytowac te reakcyjno-rewolucyjna sentencje ;) Nie w ten sposob wyobrazam sobie walke z Systemem, nie tak chcialabym informowac i przekonywac ludzi. Ale tak wlasnie probuje pogrywac we Francji „kawiorowa lewica”... Grand Prix, pare gladkich slow z kieliszkiem w reku – i jestesmy rozgrzeszeni.
            Gdzie sie podziali prawdziwi lewicowi intelektualisci...!!!???



    • Gość: ???? Cannes 2009. Koniec starego świata IP: 83.238.120.* 25.05.09, 13:00
      "którą należy spalić - co też następuje w finale filmu."

      Nie powiem, że Pan Sobolewski jest idiotą, bo mi nie wypada, ale zdradzanie
      zakończeń filmów jest co najmniej nie fair
    • szama3 Cannes 2009. Koniec starego świata 25.05.09, 13:01
      jedynym pozytywnym zjawiskiem tego festiwalu jest omówienie tego
      pretensjonalnego nieszczęścia przez pana redaktora Sobolewskiego, jest pan
      jedynym utalentowanym, mądrym intelektualistą w sferze języka polskiego, i
      powszechnego tefauenizmu postępowego....
    • Gość: Asia Cannes 2009. Koniec starego świata IP: *.microchip.3s.pl 25.05.09, 14:27
      Z całym szacunkiem, ale zakończenia filmu w recenzjach czy relacjach z
      festiwalu podawać się nie powinno. Finał "Antychrysta: chciałabym zobaczyć
      sama w kinie, a nie przeczytać o nim przypadkowo w gazecie.
      • czeresniarka Re: Cannes 2009. Koniec starego świata 26.05.09, 16:50
        Zgadzam się, nie powinno się ujawniać szczegółów filmu w recenzjach. To naprawdę
        wredne posunięcie. Co do Haneke, to filmu nie widziałam, ale oglądałam parę
        wcześniejszych jego dokonań i np. Kod nieznany należy do moich ulubionych filmów
        w ogóle. Mam teraz chrapkę obejrzeć Antychrysta. Ciekawe, co też Lars wymyślił
        tym razem. Czytałam ostatnio książkę wspomnieniową pani psychoanalityk, parę
        razy przyszedł mi na myśl właśnie Lars:>
        www.goneta.net/sklep/product_info.php?cPath=31&products_id=69 ===> No bo
        chyba nikt nie zaprzeczy, że koleś ma szmery pod kopułą (i może dlatego jest
        geniuszem)???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka