naburmuszony
27.07.09, 21:23
Facet ma jakiegoś bzika na punkcie parytetów, równouprawnienia itd.
Uparcie, niestrudzenie przedstawia kobiety jako: socjolożki,
psycholożki itd. Dzisiaj pobił chyba rekord. Rozmawiał z Nowicką i w
czasie 15 minut uszy bolały od dziwolągów np. polityczka! Czy to
jest tak, że w imię jakiegoś mitycznego feminizmu, można bezkarnie
tworzyć takie cuda językowe? Mecenaska, premierka, kominiarka?
Ludzie, opanujcie się?