roomtsays
12.01.04, 20:13
Made in Europe?
Robert Sołtyk, dama 12-01-2004, ostatnia aktualizacja 12-01-2004 18:08
Już wkrótce z polskich towarów mogą zniknąć oznaczenia "made in Poland", a
zastąpią je napisy "made in UE".
Tak twierdzi "Financial Times", donosząc, że to jeden ze scenariuszy nowego
oznakowania towarów rozważanych przez Komisję Europejską w Brukseli.
Arancha Gonzalez, rzeczniczka unijnego komisarza ds. handlu, potwierdza, że
prace trwają i Komisja ma przedstawić swe propozycje w lutym lub marcu.
Według niej możliwe jest jednak także inne rozwiązanie: by oba oznaczenia
były na towarach jednocześnie. Nie wiadomo, czy byłoby to obowiązkowe.
Zdaniem Brukseli nowa regulacja pomogłaby promować Unię na świecie,
ułatwiłaby walkę z podrabianiem europejskich towarów, dała lepszą informację
konsumentom. Z drugiej strony byłyby to dodatkowe koszty dla biznesu, który
obawia się nadmiaru europejskiej biurokracji (obecnie nie ma żadnych reguł i
kto chce może umieszczać napis "made in UE").
Dziennikarze podnieśli także inne argumenty: jeśliby np. znowu doszło do
epidemii szalonych krów w jakimś kraju Unii, to ucierpiałby na tym cały
europejski rynek wołowiny. Poza tym Japończycy czy Amerykanie chcą kupować
tylko francuskie perfumy, szkocką whisky, niemieckie samochody, włoską szynkę
lub parmezan, greckie oliwki czy polską wódkę. Zmiana oznakowań byłaby więc w
tym przypadku niekorzystna dla producentów.
Inna może być jednak logika małych producentów mniej znanych towarów w nowych
krajach członkowskich. Im oznakowanie "made in UE" pomogłoby zyskać rynki
zbytu, bo trudniej przecież przebić się na szerokie wody Łotwie czy Malcie.
Za tym pomysłem są także Włochy i Grecja, które nie boją się o swoje
smakołyki, gdyż są one chronione w inny sposób - poprzez unijne oznakowanie
regionu pochodzenia, którego nowa regulacja w żadnym razie by nie
zastąpiła. "Gazeta" zainicjowała akcję, by także liczne polskie frykasy
zyskały w UE taką ochroną.
Ostateczna decyzja w tej sprawie należeć będzie do rządów 25 państw Unii.
- Dla Polski propozycja znaku "Made in Europe" lub "Made in EU" byłaby
korzystna - uważa ekspert ekonomiczny Jerzy Małkowski. - Z różnych powodów
nie wypracowaliśmy własnej marki. Ogólny znak oznaczający całą Unię
pozwoliłby się "schować" naszym produktom i być kojarzonym z cała Unią, a nie
tylko z naszym krajem. Nie bardzo jednak wierzę, że wszystkie kraje zgodzą
się na zastąpienie swoich marek, np. Niemcy są bardzo dumni ze swoich wyrobów.
I link do dyskusji:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=10127904